O czym jest ten film?
Izrael i Iran ponownie ścierają się w konflikcie zbrojnym, co wpływa na globalne rynki ropy naftowej. Czy to początek większego kryzysu na Bliskim Wschodzie, czy jedynie chwilowe zawirowanie? Film analizuje przyczyny i konsekwencje ostatnich wydarzeń, w tym potencjalny wpływ na ceny surowców energetycznych i rynki finansowe.
- Kontekst geopolityczny konfliktu Izrael-Iran: Film omawia historię napięć między tymi krajami, w tym ataki z ostatnich lat i bieżącą sytuację.
- Program nuklearny Iranu: Analiza irańskiego programu nuklearnego i jego wpływu na stabilność regionu, w tym obawy związane z możliwością pozyskania broni jądrowej przez Iran.
- Reakcja rynków finansowych: Jak konflikt wpływa na ceny ropy, złota, dolara i innych aktywów? Film omawia reakcję inwestorów na eskalację napięć.
- Potencjalna rola USA: Czy Stany Zjednoczone zaangażują się w konflikt? Film omawia możliwe scenariusze i implikacje interwencji USA.
- Wpływ blokady Cieśniny Ormus: Film analizuje ryzyko blokady cieśniny Ormus przez Iran i jej potencjalny wpływ na globalne dostawy ropy naftowej.
Film dostarcza wnikliwej analizy geopolitycznej i ekonomicznej, pomagając zrozumieć skomplikowaną sytuację na Bliskim Wschodzie i jej implikacje dla światowej gospodarki. Dowiedz się więcej o perspektywach rozwoju sytuacji i potencjalnych konsekwencjach dla inwestorów.
Zobacz pełną transkrypcję filmu
Nie minął nawet rok od ostatniej zawieruchy, gdy znowu posypały się pociski pomiędzy Izraelem a Iranem. W piątek inwestorzy w segmencie ropy naftowej nerwowo zareagowali i cena baryłki poszła w górę o ostatecznie 7%, ale w trakcie sesji wzrosty sięgały nawet kilkunastu%. Czy to początek poważniejszego wstrząsu, który odczuje region Bliskiego Wschodu, a może nawet cały świat? Jeszcze w piątek bladym świtem, gdy niektórzy inwestorzy po pobudce przygotowywali się do ostatniej sesji tygodnia, poszła w świat niepokojąca informacja. Doszło bowiem do kolejnej odsłony konfliktu izraelsko-irańskiego, czego początkiem był atak Tela Awiwu na Persów. Później przerodziło się to we wzajemną wymianę ciosów, która zdaniem niektórych ekspertów od geopolityki tak szybko się nie skończy. To nie pierwszy raz, gdy między Izraelem a Iranem doszło do kinetycznej wymiany ognia. I mowa tutaj o bezpośrednio otoczonej walce, gdyż Iran niejednokrotnie dostarczał broń i służył szkoleniami, bojówk Hezbollahu, Hamasu czy Huti, które prowadziły działania zbrojne wymierzone w Izrael. W kwietniu 2024 roku Izrael zaatakował ambasadę irańską w stolicy Syrii Damaszku, w wyniku czego zginęło wielu wysokich rangą funkcjonariuszy korpusu strażników rewolucji islamskiej. W tym samym miesiącu odwetowo odpowiedział Iran wysyłając ze swojego terytorium w kierunku Izraela rój dronów i rakiet, z których około 99% miało zostać zestrzelone przez obronę przeciwlotniczą przy wsparciu USA. W październiku zeszłego roku Izrael dokonał również największego w historii uderzenia na Iran, które zostało wymierzone w jego obronę powietrzną i zakłady produkcji rakiet. Niektóre media donosiły również, że Tela Aviv zniszczył również budynek w kompleksie wojskowym Parcin pod Teheranem, gdzie naukowcy mogli prowadzić badania związane z bronią jądrową. Neloty stanowiły odwet za zmasowany atak balistyczny Iranu na Izrael z początku października 2024. Minęły ledwie miesiące od ostatnich walk, a w relacjach Izrael Iran znowu doszło do wskrzeszenia ognia bitewnego 13 czerwca 2025. O co poszło w konflikcie na Bliskim Wschodzie? Jaki jest ten najgorszy możliwy scenariusz z naszej polskiej perspektywy? Stałych widzów proszę o łapkę w górę. Jeżeli nie chcesz, żeby omijały cię najważniejsze wydarzenia, to koniecznie dołącz do ponad 100 000 subskrybentów kanału. Partnerem odcinka są broker IForex Europe, gdzie możesz handlować za pomocą kontraktów CFD i jest już nowy odcinek podcastu Pospekulujmy, link znajdziesz w opisie. oraz czarno na białym 40 miliardów złotych, tyle banki zarobiły w 2024 roku. Masz lub miałeś kredyt w złotówkach lub w walucie? Sprawdź ile możesz zaoszczędzić. Z hasłem FX Mac otrzymasz dodatkowy 10% rabat. Link znajdziesz w opisie. Zagorzeniem egzystencjalnym dla Telvivu w niektórych przypadkach jest nieprzyjazne nastawienie państw sąsiadujących oraz innych położonych na Bliskim Wschodzie. Na tym obszarze liczącym blisko 10 milionów km kw, ponad 30okrotność powierzchni naszego kraju mieszka przeszło 450 milionów ludzi, czyli 12 razy więcej niż Polaków, wśród których przeważa populacja pochodzenia arabskiego i wyznawców islamu. Najbardziej nieprzejednanym przeciwnikiem jest Iran, który chciałby wymazać Izrael z mapy regionów. Jako pierwszy o tym wypowiedział się w 2005 roku Mahmud Ahmad Neżat, prezydent Iranu. 12 czerwca, zatem dzień przed izraelskim atakiem, w przestrzeni publicznej pojawiła się informacja, że Iran po raz pierwszy od 20 lat, poprzednio do tego doszło we wrześniu 2005 roku, nie wypełnia swoich zobowiązań w zakresie nierozprzestrzeniania instalacji, które mogą służyć produkcji broni jądrowej. Nieco wcześniej, bo w maju, sygnały ostrzegawcze wysyłała Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej, która stwierdziła w raporcie, że irańskie zapasy uranu wzbogaconego wzrosły o około 50% w ciągu ostatnich trzech miesięcy. W ocenie tej organizacji oznacza to, że Iran jest o krok od posiadania wystarczającej ilości odpowiednio wzbogaconego uranu do stworzenia do 10 sztuk broni jądrowej. Choć Iran podtrzymał swoje stanowisko, że jego program wzbogacania Uranu ma charakter pokojowy. Obawę organizacji wzbudził również fakt, że Iran przeprowadził również niezadeklarowane działania nuklearne. W trzech wcześniej nieznanych bazach Lawisan, Turkusbat i Waramin. W zapasach uranu Iranu zaczął pojawiać się co bardziej wzbogacony surowiec. Specjaliści uważają, że do wyprodukowania broni jądrowej. Fakt. marnej jakości, gdyż do pożądanej jakości wymagane jest 85% i więcej izotopu 235 potrzebny jest uran wzbogacony o czystości 60%. Wystarczy kilka kilogramów substancji, żeby to uzyskać. Jak to wyglądało w przypadku Iranu? Zapasy uranu w kilogramach o czystości do 20% są zaznaczone na pomarańczowo, zaś o czystości z przedziału 2160% na różowo. Zaczął się on pojawiać w zasobach irańskich dopiero niedawno. Wielu ekspertów do spraw polityki zagranicznej ostrzega, że gdyby Iran wszedł w posiadanie broni nuklearnej, byłoby to w znaczącym stopniu destabilizujące dla Bliskiego Wschodu i pobliskich regionów. Główną obawą jest to, że posiadanie przez Iran broni nuklearnej stanowiłoby poważne, być może egzystencjalne zagrożenie dla Izraela, jego odwiecznego wroga. Inni eksperci do spraw polityki zagranicznej twierdzą, że Iran doprowadziłby do swojego upadku, gdyby przeprowadził atak nuklearny na Izrael, bliskiego partnera obronnego USA i posiadacza własnego arsenału broni nuklearnej, który nie został ujawniony. Wyjaśnili w raporcie datowanym na 12 czerwca Mariel Fereagamo i Jonathan Masters, analitycy Council on Foreign Relations Fing tanku, zajmującego się stosunkami międzynarodowymi. Jak dodali, tak czy inaczej, istnieje niebezpieczny potencjał błędnych obliczeń, które mogą doprowadzić do wymiany nuklearnej. Dodatkowym powodem do niepokoju jest to, że posiadanie przez Iran broni jądrowej może skłonić innych regionalnych rywali, w tym Arabię Saudyjską, do realizacji własnego programu nuklearnego. Ataki izraelskie z ostatnich kilkudziesięciu godzin poraziły wiele celów irańskich powiązanych z instalacjami nuklearnymi. Szczegóły z powodów oczywistych są nieznane, a publikowane przez media doniesienia bywają sprzeczne. Pewnym wyzwaniem dla atakujących sił zbrojnych jest rozproszenie infrastruktury po całym kraju. Znajduje się ona w kilkunastu miejscach Iranu, a ponadto w niektórych przypadkach jest głęboko skryta pod ziemią. Lokalizacje umieszczone na tej grafice są z datą referencyjną październik 2024. A zatem nie ma tam trzech nowych ośrodków, o których MA, czyli ta organizacja zajmująca się energią nuklearną wspomniała w raporcie z maja. Największy, ale nie jedyny zakład wzbogacania uranu znajduje się w Natans. Jedyna elektrownia jądrowa znajduje się w Buser nad zatoką perską. Ponadto w skład kompleksu nuklearnego wchodzą ośrodki badawcze produkcji paliw jądrowych i zakłady wydobywczo-przetwórcze. Czy USA dadzą się wciągnąć do konfliktu? Jak do tej pory konflikt przybył zasadniczo wymianę ognia pomiędzy Izraelem a Iranem, choć w mediach pojawiły się również wzmianki, że Stany Zjednoczone pomagały zestrzeliwać drony i rakiety sunące w kierunku Tela Awiwu. Zdecydowana reakcja Izraela w postaci ataku między innymi na irańskie cele infrastruktury umożliwiającej rozwój produkcji broni jądrowej nie powinna stanowić zaskoczenia. Celem jest zapobieżenie lub opóźnienie zdobycia tego rodzaju oręża. Historycznie państwo podejmowało takie działania w regionie uderzając w reaktory jądrowe w Iraku 1981 czy w Syrii w 2007 roku. Tylko, że z racji usytuowania części irańskiego kompleksu nuklearnego dziesiątki metrów pod ziemią, być może Izraelowi przydałby się sojusznik, który dysponuje istotnymi zasobami broni zdolnej sięgnąć tak głęboko. Na myśl przychodzą oczywiście Stany Zjednoczone. Według Asios Izrael próbuje od dwóch dni zachęcić USA do przyłączenia się do eliminacji instalacji nuklearnych Iranu. Szef bliskowschodniego państwa Beniamin Nataniachu chce przekonać administrację Trumpa, żeby wsparła ona wysiłki zbrojne Tela Avivu. Kluczem do sukcesu kampanii jest zakład wzbogacania uranu w Fordow, który jest wbudowany w góry i znajduje się głęboko pod powierzchnią ziemi. A to powoduje, że jest trudno naruszalny dla armii Izraela, której brakuje bomb, burzących bunkry i dużych bombowców. Takim arsenałem dysponuje Ameryka. Fiasko związane z kompleksem fordow zrodziłoby ryzyko, że irański program nuklearny nie doznałby takich strat, które są niezbędne, żeby co najmniej utrudnić rozwój procesu dążenia do pozyskania broni jądrowej. Cała operacja naprawdę musi zostać zakończona eliminacją forow. Powiedział w piątek w wywiadzie dla Fox News Jehel Leiter, ambasador Izraela w USA. Na razie Stany Zjednoczone prowadzą niejednoznaczną politykę wobec wysiłków urzędników izraelskich. Z jednej strony nie wykluczają poparcia zbrojnego swojego tradycyjnego bliskowschodniego sojusznika, ale z drugiej niezbyt ochoczo podchodzą do tego, żeby dać wciągnąć się w konflikt. Przyłączenie się Stanów Zjednoczonych do operacji przeciwko Iranowi stworzyłoby na pewno wzburzenie w świecie muzułmańskim. Przykładowo, Teheran już wcześniej dostał poparcie od Pakistanu. Efektem tego mogłyby być różne negatywne konsekwencje. Chodzi między innymi o ataki na amerykańskie zewnętrzne placówki dyplomatyczne lub obywateli USA przebywających za granicą czy akty terroru wewnątrz kraju. Ponadto zagrożone byłyby też różne obiekty wojskowe położone na Bliskim Wschodzie lub jednostki pływające przemierzające wody regionu. Wbrew pozorom Iran ma czym kątać. Przykładem mogą być manewrujące pociski hipersoniczne średniego zasięgu, czyli do 1400 km, osiągające prędkość 13 15 y machów, czyli około 15 do 18 000 km/h. Jednym z nich został ponoć użyty do Naluton na Hajfę w tej odsłonie konfliktu izraelsko-irańskiego. Według szacunków ekspertów Iran może sięgnąć w zależności od rodzaju pocisku balistycznego od 800 do nawet ponad 2000 km. A amerykański wywiad twierdzi, że Persowie posiadają największy zapas pocisków balistycznych na Bliskim Wschodzie, którego dokładna liczba o wiele jest tajemnicą. W zestawieniu statystycznym bazie danych CPRI lepiej wygląda Izrael, który zbroi się na potęgę. W 2024 roku państwo to wydało ponad 46 miliardów dolarów w cenach bieżących, co było rekordem od czasu islamskiej rewolucji w Iranie z 1979 roku. Dla porównania Iran w zeszłym roku wydatkował na obronność blisko 8 miliardów dolarów. Czy Cieśnina Ormus będzie kartą przetargową? Iran może wywrzeć presję na inne państwa regionu, ale nawet na te dalej położone na świecie poprzez blokadę morską cieśn Ormus. To szlak przewozowy, drugi najważniejszy na świecie, jeżeli mowa o przewężeniach morskich w zakresie dostaw węglowodorów, ustępuje on jedynie cieśninie Malakka. Ormus odpowiada za transport około 20% podaży światowej ropy naftowej i jej kondensantów i produktów petrochemicznych. Około 27% globalnych przewozów. drogą morską trafiona głównie do gospodarek azjatyckich Chin, Indii, Japonii czy Korei Południowej. Blokada wojskowa tego obszaru, który łączy wody terytorialne Iranu i Omanu oznaczałaby paraliż dostaw węglowodorów z wielu państw Bliskiego Wschodu, Iraku, Kuwejtu, Bahrajnu, Kataru czy Zjednoczonych Emiratów Arabskich. A wówczas zdaniem analityków JP Morgan cena ropy naftowej może wystrzelić do 120 130 nawet dolarów za baryłkę, co przełoży się też na inne związki energetyczne. W piątek kursor typu Brand poszedł w górę o 7% do ponad 74 $ar. Cena benzyny nisko zasiarkowanej wzrosła o 6%, natomiast gazu ziemnego TTF o niespełna 5%. Ryzyko blokady Ormus jest, ale tylko, że naszym zdaniem na to Iran nie ma szans, żeby się zdecydował. Zbyt poważnie wówczas wzrosłoby prawdopodobieństwo interwencji amerykańskiej, która miałaby na celu udrożnienie zatkanej cieśniny. Pytanie oczywiście, czy i w jakiej formie tą cieśninę da się yyy zablokować, bo w najwęższych momentach ma ona 54 km, ale oczywiście nie całą tą cieśniną przepływają chociażby tankowce. Dlatego presję na pewno wywierałyby Chiny, które mają poprawne stosunki z Iranem, a państwa arabskie poszkodowane brakiem możliwości realizacji dostaw przez Ormus na pewno zwróciłyby się najprawdopodobniej jedynie dyplomatycznie przeciwko Iranowi. Warto przy tym pamiętać, co się stało 18 kwietnia 1988 podczas amerykańskiej operacji Modliszka. Była ona następstwem poważnego uszkodzenia przez irańską minę zwodowaną w zatoce perskiej fregaty rakietowej Samuel B. Roberts. Odwet USA był druzgocący dla Persów. Flota amerykańska zatopiła co najmniej trzy uzbrojone łodzie motorowe Bockhammer, jedną fregatę i jeden szybki kuter rakietowy. Dlatego w scenariuszu bazowym zakładamy, że przez najbliższe dni, może nawet dwa tygodnie, będzie trwała walka pomiędzy Izraelem a Iranem o różnym stopniu intensywności, do której zbrojnie nie przyłączą się Amerykanie. Im dłużej zmagania będą kontynuowane, tym bardziej intensywność walk zmaleje, bo obie armie uszczuplą swoje zasoby amunicji i wykwalifikowanej kadry żołnierzy. O negocjacjach omańskich, które miały przynieść odprężenie w zakresie irańskiego programu nuklearnego, można zapomnieć na długie miesiące. Wizerunkowo Persowie straciliby na szybkim powrocie do stołu rokowań. W związku z tym czeka zapewne nas spora zmienność na surowcach energetycznych. skorzystają na tym kruszce, w tym przede wszystkim złoto. Inwestorzy, którzy włączą tryb riscon, popatrzą łaskawym okiem na dolara, który mimo wielu zarzutów ustawianych oczywiście w ostatnim czasie nie utracił miana aktywa bezpiecznej przystani. Słabo radzić sobie będą w takim otoczeniu akcje uznawane powszechnie za klasę obarczoną dużym, dużo większym ryzykiem, chociaż statystycznie zakup akcji przy takich wstrząsach wypada dosyć dobrze. A później, gdy wszystko ucichnie, nastąpi powrót do normalności. Ropa naftowa powróci do zwykłych poziomów, a akcje będą znowu w cenie. I znowu za jakiś czas usłyszymy o napięciach izraelsko-irańskich, bo ten temat nie zniknie. Pytanie otwarte. Pozostaje to, czy armia izraelska będzie wyposażona w pocisk o lepszej zdolności rażenia. Jeżeli ten materiał przypadł ci do gustu, zostaw łapkę w górę i subskrybuj po więcej informacji ze świata finansów. [Muzyka]









