Spirala długów USA. Tak przygotowuję portfel inwestycyjny na sztorm finansowy [Wyniki 2Q2025]

Spirala długów USA a Twój portfel inwestycyjny

Marcin Iwuć 327 000 subskrybentów
209 160 5 348 14/07/2025

Czy zastanawiasz się, jak przygotować swoje inwestycje na potencjalny „sztorm finansowy”? Ten film omawia rosnące zadłużenie USA i jego potencjalny wpływ na globalną ekonomię. Autor analizuje obecną sytuację finansową Stanów Zjednoczonych w kontekście długoterminowego cyklu długu, omawiając „One Big Beautiful Bill” Donalda Trumpa i jego potencjalne konsekwencje. Zarządzanie ryzykiem jest kluczowe w takich sytuacjach, podobnie jak w prop tradingu, o czym więcej dowiesz się z artykułu Przestań tracić, zacznij zarabiać: efektywne zarządzanie ryzykiem w tradingu dla początkujących i w firmach prop tradingowych.

Kluczowe tematy poruszane w filmie:

  • Cykl długoterminowy: Zrozumienie mechanizmów długoterminowego cyklu długu i jego wpływu na gospodarkę.
  • Zadłużenie USA: Analiza rosnącego długu publicznego Stanów Zjednoczonych i jego potencjalnych konsekwencji dla inwestorów. Zastanawiasz się nad tradingiem ale nie masz kapitału? Sprawdź konto fundowane w firmie prop tradingowej: kompletny przewodnik po uzyskaniu, zarządzaniu i czerpaniu zysków.
  • Budżet USA: Omówienie ustawy budżetowej „One Big Beautiful Bill” i jej wpływu na poziom zadłużenia.
  • Delewarowanie: Przygotowanie portfela inwestycyjnego na potencjalną fazę delewarowania i związane z nią ryzyka.
  • Dywersyfikacja: Znaczenie dywersyfikacji portfela w celu minimalizacji ryzyka i ochrony kapitału. Więcej o dywersyfikacji w kontekście prop tradingu dowiesz się z artykułu Prop trading – jakie instrumenty i strategie można stosować w prop firmach?.
  • Strategia inwestycyjna: Praktyczne wskazówki dotyczące budowania strategii inwestycyjnej w oparciu o analizę długoterminowych trendów.

Dowiedz się, jak autor przygotowuje swój portfel na potencjalne zawirowania na rynkach finansowych. Obejrzyj film i poznaj strategie, które mogą pomóc Ci chronić swoje inwestycje.

Zobacz pełną transkrypcję filmu

Miała być walka z ogromnym zadłużeniem i wielkie cięcie wydatków rządowych w USA, a skończyło się na medialnej kłótni pomiędzy Elonem Muskiem i Donaldem Trumpem. Dla mnie to kolejny sygnał, że coraz szybciej zbliżamy się do bardzo trudnej fazy w długoterminowym cyklu długu i w tym kontekście jak co kwartał pokażę wam skład i wyniki mojego portfela długoterminowego, ale to nie wszystko. Pokażę też jak wygląda obecnie mój największy portfel, portfel ofensywny, aby lepiej wam wyjaśnić jak staram się przygotować na fazę delewarowania. Zaczynamy. Co do zasady ignoruje 99% informacji publikowanych przez ekonomiczne media, bo to nieistotny rynkowy szum. Coś tam sobie rośnie, coś innego spada, media tym żyją, ale dla mojej strategii inwestycyjnej to nie ma znaczenia. Wyobrażam sobie, że mój portfel długoterminowy jest jak taki okręt przemierzający ocean, a wahania rynkowe są niczym fale. Od czasu do czasu przyjdzie sztorm, trochę pobuja, ale co do zasady nie ma się czym przejmować. W tym roku jednak z dużo większą uwagą przyglądam się rynkowej pogodzie i już wam tłumaczę dlaczego. Na 174 stronie finansowej Fortecy znajdziecie opis długoterminowego cyklu długu oraz grafikę pokazującą, że w obecnym systemie finansowym każdy kolejny cykl ekonomiczny kończy się na coraz wyższym poziomie zadłużenia. Trwa to dziesiątkami lat, aż dochodzi do momentu, w którym poziom długów jest nie do utrzymania. No i potem następuje jakieś 71 lat bolesnego delewarowania. Z kolei na stronie 717 napisałem tak: "Uważam, że żyjemy w niezwykle ciekawych czasach i wiele rzeczy, które przez dziesięciolecia uznawaliśmy za pewnik, wkrótce może się zmienić". Jak już wielokrotnie wspominałem na kartach książki znajdujemy się prawdopodobnie gdzieś na końcu długoterminowego cyklu długu i wkrótce przyjdzie nam się z tym zmierzyć. Nie da się w nieskończoność rozwiązywać gospodarczych problemów drukowaniem pieniędzy i przyrostem zadłużenia. Gdy pisałem finansową fortecę, byliśmy gdzieś tu, a dziś, moim zdaniem jesteśmy gdzieś tu. Chodzi mi oczywiście o te strzałki, które teraz powinniście zobaczyć na grafice. Dlaczego tak myślę? System monetarny, w którym obecnie żyjemy z dolarem amerykańskim w roli globalnej waluty, przeszedł przez kilka faz. Wystartował po konferencji w Breton Woods w 1944 roku i tam dolar został powiązany ze złotem. Banki centralne mogły go wtedy bez przeszkód na złoto wymieniać po 35 $ar za uncję. Gospodarka amerykańska ruszyła sobie wówczas typowym rytmem przechodząc przez zwykłe cykle krótkoterminowe. Po drodze było tam około pięciu recesji. Gdy na początku lat 70 wzrosły obawy o nadmierne drukowanie dolarów i trudną sytuację fiskalną USA, w związku między innymi z finansowaniem wojny w Wietnamie prezydent Nixon zamknął na chwilę okno wymiany dolarów na złoto. No i ta chwila trwa do dziś. Żyjemy w erze pieniądza fiducjarnego. Bez tych ograniczeń, które płyną z powiązania dolara ze złotem, Stany Zjednoczone mogły znacznie swobodniej się zadłużać. No i tutaj ważna refleksja. Zadużanie się rządów jest czymś zupełnie naturalnym i towarzyszy ludzkości praktycznie od zawsze. Kluczowe jest jednak na co pieniądze z długu są przeznaczane. Jeśli na inwestycje zwiększające dochody, na przykład w infrastrukturę czy edukację, no to dzięki takiemu długowi gospodarka szybciej się rozwija, a poziom tego długu nie jest groźny. Jeżeli jednak pieniądze z emisji długu przeznaczane są na konsumpcję i transfery społeczne, no to przyrastanie długów jest groźne. Tak więc po zerwaniu powiązania dolara za złotem, a w szczególności po rozpoczęciu procesów globalizacji w latach 80. XX wieku, Amerykanie coraz mniej produkowali, coraz więcej konsumowali, finansując tę konsumpcję długiem. Po drodze toczyli też sporo drogich wojen, a pieniądze pozyskiwali oczywiście z długu, czyli z emisji obligacji. Szybko zadłużały się także amerykańskie firmy i od 1971 roku do 2008 mieliśmy ponownie kilka cyklów krótkoterminowych i recesji, też chyba około sześciu, jeśli dobrze pamiętam, aż w końcu w 2008 roku okazało się, że poziom długów w sektorze prywatnym jest nie do utrzymania. No i doszło do wielkiego kryzysu finansowego. Bardzo dobrze pamiętam 15 września 2008 roku, gdy upadł bank Leon Brothers, a wiele innych finansowych potęg jak AIG, City czy Mary Lynch stanęło na progu bankructwa. Co się wtedy wydarzyło? No uznano, że te firmy są zbyt ważne dla systemu, aby pozwolić im upaść. zostały więc uratowane, a ich długi, no i długi wielu innych zagrożonych bankructwem korporacji zostały de facto znacjonalizowane, czyli przejęte przez amerykańskie państwo. Poziom długów w sektorze prywatnym spadł, no ale w sektorze państwowym mocno się podniósł i tak rozpoczęła się era quantitative easing, czyli luzowania ilościowego, w której pojawiające się problemy natychmiast załatwiane były przez amerykański Fed, który obniżał stopy do zera i drukował pieniądze. Taka sielanka bez żadnej recesji trwała sobie do wybuchu epidemii COVID, czyli do roku 2012. Lockdown i załamanie się popytu sprawiły, że prasa drukarska amerykańskiego banku centralnego jeszcze bardziej przyspieszyła, była dosłownie rozgrzana do czerwoności. Tak więc rząd emitował obligacje, Fed te obligacje kupował, a wydrukowane dolary trafiały już nie tylko do zagrożonych bankructurstwem firm, lecz również w postaci czeków bezpośrednio do amerykańskich rodzin. No i patrząc na te fazy tego długoterminowego cyklu długu, patrząc na ten cały układ, można sobie wyobrazić, że to będzie trwać w nieskończoność, ale nie będzie trwać w nieskończoność. Moim zdaniem od załamania tego całego układu dzieli nas jedna, może dwie poważne recesje. I dlaczego zwracam na to waszą uwagę? przy dzisiejszym omówieniu wyników, bo w mojej ocenie jednym z najważniejszych wydarzeń poprzedniego kwartału było uchwalenie w USA czegoś, co administracja Trumpa nazywa One Big Beautiful Bill, czyli piękna wielka ustawa budżetowa, która moim zdaniem może być preludium do pięknej katastrofy. Pamiętacie jak Donald Trump wypuścił Elona Muska z piwą łańcuchową, by wycinał wydatki państwowe? No a teraz na pewno słyszycie, że Musk ponownie kłóci się z Trumpem i zapowiedział nawet utworzenie własnej partii politycznej. Media koncentrują się głównie na tych słownych przepychankach, a tymczasem znaczenie samej ustawy jest dużo większe, bo oznacza ona de facto kapitulację administracji Trumpa w walce z amerykańskim długiem. Według przeróżnych źródeł ta ustawa oznacza przyrost amerykańskiego zadłużenia o kolejne 3 biliony dolarów, czyli amerykańskie tryliony dolarów w ciągu następnych 10 lat, co przełoży się na skok w stosunku długu do PKB z około 100% do 125%. No dobra, ale z czym problem? Przecież są kraje z jeszcze większym długiem, prawda? Ano. Problemem może okazać się brak chętnych na amerykańskie obligacje. Emitowanie obligacji odbywa się na aukcjach, na których inwestorzy proponują przy jakich rentownościach je kupią. I teraz zadają sobie pytanie, dlaczego miałbym kupować amerykańskie obligacje płacące jakieś 4% rocznie przy tak dużym ryzyku. Jeżeli mam je kupić, to tylko wtedy, gdy rentowność wyniesie, nie wiem, 5% albo 6%. Co to z kolei oznacza dla USA? że nie tylko przybędzie im długu, ale że będą musieli za niego dużo więcej zapłacić, co doprowadzi do dodatkowego potężnego wzrostu kosztów odsetkowych. A skoro więcej pieniędzy z budżetu pójdzie na odsetki, no to mniej zostanie na służbę zdrowia, emerytury i inne wydatki. USA w tym roku na odsetki od długu wydadzą więcej niż na swoją największą na świecie armię posiadającą ponad 700 baz w około 80 krajach. To nie wszystko, bo poza wspomnianym nowym długiem trzeba będzie znaleźć chętnych na zrolowanie starego długu, bo w najbliższych kilkunastu miesiącach zapada dług o łącznej wartości około 9 bilionów dolarów, także możemy być pewni, że to odbędzie się po znacznie wyższych kosztach. Ale zostawmy te biliony, bo to i tak są dla nas abstrakcyjne kwoty. Słuchajcie, sedno jest takie. Nowa ustawa Trumpa, choć uznawana za pokaz jego politycznej skuteczności, w praktyce przyspiesza moment, w którym dojdzie do ostatniej spadkowej fazy obecnego długoterminowego cyklu długów i do bolesnego okresu delewarowania. Długi będą musiały być spłacone. Różne sposoby jak to zrobić są opisane w finansowej fortecy. Czy będzie to pytanie tylko czy będzie to w sposób uporządkowany czy nie, a coraz więcej wskazuje, że będzie to w sposób nieuporządkowany. I taka faza delewarowania to jest wydarzenie, które zdarza się bardzo rzadko. Raz na 75 lat, raz na 100 lat. Różnie to bywało. W każdym razie w życiu przeciętnego człowieka występuje jeden raz albo wcale. Dlatego tak łatwo jest być tym zaskoczonym. No moim zdaniem my będziemy musieli się jednak z nią zmierzyć i właśnie dlatego chcę zwrócić na to waszą uwagę. Kiedy to może nastąpić? Pytanie za milion dolarów. Wiecie, że nie wierzę w możliwość przewidywania zdarzeń rynkowych, ale odpowiem metaforą, jak na to patrzę, analizując różne dane. Wyobraź sobie, że jesteś kardiologiem i na wizytę przychodzi do ciebie 70letni pacjent. Przeglądasz mu się, przeglądasz jego wyniki i widzisz, że jest otyły, pali papierosy, je bardzo niezdrowo, a tętnice wieńcowe ma w dużym stopniu zapchane cholesterolem. Wiesz z doświadczenia, że u 95% takich pacjentów dochodzi do zawału serca, ale nie wiesz czy to nastąpi za rok, za 2 lata, czy może za 5 lat. Co więcej, jak namawiasz go do zmiany stylu życia to słyszysz, że planuje on jeść więcej spamu, jeszcze więcej palić i dodatkowo ograniczy ruch, bo się męczy. Zatem o ile nie wydarzy się jakaś bardzo wyjątkowa sytuacja, no to los pacjenta wydaje się przesądzony. Nieznany jest tylko czas. Ten pacjent to oczywiście dzisiejszy Stany Zjednoczone cholesterol. Cholesterol w tętnicach to jest ta to jest ten narastający dług. A ustawa budżetowa Trumpa to zapowiedź zwiększenia jedzenia spamu i zwiększenia liczby wypalanych papierosów pomimo tych wszystkich fatalnych rokowań. Taki mniej więcej obraz wyłania się z prześledzonych przeze mnie analiz i opinii wielkich inwestorów jak Jeffrey Gundlach, jak Jamie Diamond, Paul Tudor Jones, Rey Dalio, Mohamed Elia i tak dalej. mógłbym długo wymieniać i również to dostrzega chyba Elon Musk pisząc, że ustawa Trumpa jest całkowicie szalona i destrukcyjna. Dlaczego moim zdaniem nie warto ignorować takich ostrzeżeń, nawet jeżeli być może są one trochę przedwczesne i zdają się dotyczyć odległego kraju. No nie tylko ze względu na ich wpływ na nasze inwestycje, co oczywiście jest ważne, ale także dlatego, że to oddziałuje na równowagę sił na świecie i na to, co odczujemy w Europie i w Polsce. No bo wyobraźmy sobie taki scenariusz. Inwestorzy zagraniczni odwracają się od amerykańskich obligacji. Nie ma na niewystarczającego popytu, więc rentowności idą w górę i rosną koszty odsetkowe. To uniemożliwia rządowi amerykańskiemu inne wydatki budżetowe. Zwyczajnie zaczyna mu brakować pieniędzy. Wkracza oczywiście wtedy na scenę przyparty domufet. Zaczyna ratować sytuację. gwałtownie obcina stopy procentowe, zwiększa do dróg pieniądza i kupuje te obligacje od amerykańskiego rządu. Ale to pomaga tylko na chwilę, bo spadnie wtedy oprocentowanie obligacji krótkoterminowych. Na nie największy wpływ ma obniżanie stóp. No ale dodróg oznacza też dalszy spadek wartości dolara, więc jeszcze więcej inwestorów zagranicznych może rezygnować z obligacji amerykańskich, wywierając presję na wzrost ich rentowności. Tak czy siak, rząd w takiej sytuacji będzie jednak zmuszony do tego, żeby szukać jakieś oszczędności w budżecie i mimo wszystko trzeba będzie podnosić podatki, a to zaostrzy niezadowolenie społeczne. No i zwiększy wewnętrzne konflikty w USA objawiające się coraz większymi protestami, których już teraz nie brakuje. Co to oznacza? To oznacza skupienie amerykańskiego rządu na długu, na konfliktach wewnętrznych. No i będzie oznaczać, że taka aktywność w polityce zewnętrznej będzie ograniczona do niezbędnych priorytetów. A co jest priorytetem geopolitycznym USA? Oczywiście rywalizacja z Chinami, a nie Europa. Zatem wkrótce może się okazać, że Amerykanie stopniowo wycofują się z Europy i nie ma szans na ich realną pomoc w ewentualnym konflikcie czy starciu z Rosją. Co na to Chiny? One od lat stopniowo pozbywają się amerykańskich obligacji. Szacuje się, że już nawet połowę swojego portfela, obligacji amerykańskich stopniowo wyprzedały, ale wciąż mają portfel wart około 1 biliona dolarów i rzucając je w większych ilościach na rynek, mogą skutecznie podnieść rentowność, pogłębić problemy Amerykanów. A jak tylko wyczują, że ich rywal jest wystarczająco słaby, no to ruszą na swój upragniony Tajwan, namawiając jednocześnie Rosję do odwrócenia uwagi Europy groźbą ataku na któryś z krajów bałtyckich i tak dalej, i tak dalej. Słuchajcie, tego typu scenariusze są coraz częściej rysowane przez wielu strategów, bo konflikty zbrojne, związana z nimi inflacja, późniejsza konieczność resetu długów często kończy właśnie takie długoterminowe cykle dług. To oczywiście tylko jeden z możliwych scenariuszy, taki dość realistyczny, ale może być bardziej optymistyczny. Może oznaczać, że rozwój AI gwałtownie podniesie produktywność i wzrost gospodarczy w USA, że Chińczycy i Amerykanie rozwiążą problem dominacji w oparciu o dyplomację, że wyjście z długu odbędzie się poprzez dyscyplinę budżetową i nieco wyższą inflację, ujemne realne stopy procentowe, które stopniowo będą ten dług redukować. Innymi słowy, no jest nadzieja, że nasz pacjent obózi się któregoś dnia i zacznie brać leki, rzuci palenie, zacznie zdrowo się odżywiać i tak krok po kroku rozpocznie redukcję nadwagi. No ale to jednak wymaga wielkiego wysiłku i wyrzeczeń. Czy Amerykanie są gotowi na podwyżki podatków, na cięcie wydatków i stopniową redukcję zadłużenia? Jak na razie nie widzę takich sygnałów. Ta rezygnacja z cięcia wydatków i ten one big beautiful bill act Donalda Trumpa nie pozostawia moim zdaniem złudzeń, że pacjent nie tylko nie zmienia trybu życia, ale wcina ze smakiem kolejnego Big Maca i odpala wielkie cygaro. Nie wiem oczywiście jak ostatecznie takie delewarowanie będzie wyglądać, bo znam tylko to, co się działo w przeszłości. Nie wiem też kiedy się dokładnie rozpocznie, ale wiecie co? biorąc pod uwagę te wszystkie sygnały, na wszelki wypadek jednak staram przygotować na to swoje finanse. No to teraz zajrzyjmy do moich portfeli i spójrzmy na nie w tym właśnie kontekście. Zacznijmy od portfela długoterminowego. Połowa to mieszkania na wynajem. Przy wielkim dodruku pieniędzy mury to jednak mury. Dlatego ta część portfela daje mi mnóstwo spokoju. Powiem więcej. Jeśli w Polsce spadną jeszcze mocniej stopy procentowe i oprocentowanie kredytów hipotecznych, to bardzo poważnie rozważa kupno kolejnego mieszkania na kredyt ze stałym oprocentowaniem do portfela ofensywnego. Taka dobra nieruchomość sfinansowana tanim kredytem to jest niezła kombinacja na takie czasy. Oczywiście pod warunkiem, że mamy dochody na spłatę rad. No ale to dla stałych bywalców mojego kanału jest oczywiste. Przy recesji można stracić pracę i tak dalej. Pamiętajcie o ryzykach. Idziemy dalej. Złoto. Ono stanowi 15% części rynkowej, więc przy dodruku i spadku wartości dolara złoto będzie zachowywać się dobrze, a przy zmasowanym odwrocie od dolara nawet bardzo dobrze. Także bardzo się cieszę, że od lat złoto gości w moim portfelu. Obligacje indeksowane inflacją to obecnie 50% części rynkowej portfela długotrybinowego. To jest bardzo dobra przystań na takie czasy. Wyższa inflacja to jest ich wyższe oprocentowanie. A ponieważ do tego sporą część tych obligacji mamy zapakowane w IKE, także zadziała tu także pięknie tarcza antypodatkowa. No i wreszcie ostatnia pozycja, czyli akcje globalne. Z jednej strony delwarowanie prawie zawsze oznacza recesję, duży strach, a zatem ta część po drodze zaliczy, no myślę, że solidne spadki wartości, ale przy wadze 35% tej części rynkowej portfela potraktuje to po prostu jako okazję zakupową. Zatem w portfelu długoterminowym niczego nie zmieniam. Szczerze mówiąc stworzyłem go tak trochę już z myślą o długot, o końcu tego długoterryminowego cyklu długu, gdy yyy opisywałem to w finansowej fortecy. Także teraz zobaczmy jednak portfel ofensywny. Tylko przedtem muszę wam przekazać ważną i fajną wiadomość. Słuchajcie, razem z Maćkiem i Kasią kończymy powoli pracę nad składającym się z 14 rozbudowanych lekcji kursem inwestycyjnym dla osób początkujących. takim kursem, który krok po kroku przeprowadza od zera do spisanej, świadomej i przede wszystkim wdrożonej w życie strategii inwestycyjnej. To nie będzie żadne zbuduj fortunę na giełdzie w rok. My nie wierzymy w cuda, tylko to będzie takie bardzo solidne omówienie kolejnych kroków przy tworzeniu własnej strategii i własnego portfela dla osób początkujących. Ten kurs przerobiło już ponad 4000 osób w naszej społeczności Fincrafters i we wrześniu planujemy udostępnić go również szerszej publiczności. Jeżeli zatem dopiero zaczynasz inwestowanie, chcesz to robić świadomie, nie masz jeszcze spisanej strategii, a chcesz to zrobić mądrze, to zapisz się koniecznie na listę zainteresowanych. Link jest pod filmem, bo dzięki temu nie przegapisz super warunków promocyjnych, jakie przez krótki czas będą obowiązywać przy premierze tego kursu we wrześniu. A teraz wracajmy do portfela ofensywnego. Pokazuję go bardzo sporadycznie. No po pierwsze tutaj zmiany są częstsze, a po drugie no chcę mieć też pełną swobodę przy podejmowaniu decyzji w tym portfelu bez konieczności wyjaśniania mojej decyzji. Pokazując go dzisiaj, robię to w zupełnie innym celu po to, żeby pokazać wam, że faktycznie poważnie podchodzę do tych możliwych zawirowań związanych z fazą delewarowania. Gdy zaczynałem z tym portfelem, no był mały, składał się niemal w całości z akcji. Potem przez bardzo długi okres akcje w nim mocno dominowały, ale teraz to również w nim postanowiłem zwiększyć dywersyfikację, bo moim zdaniem to właśnie odpowiednia dywersyfikacja jest odpowiedzią na okres nadchodzących zawirowań. Jak to wygląda u mnie obecnie? Około 30% to akcje globalne, 18% to są działki rolne i budowlane, w tym jedna w Portugalii, 16% to są obligacje detaliczne i to głównie trzyletnie, bo to ma być taki bardziej parking. 6% to złoto, około 1 1,5% stanowią krótkoterminowe zakupy akcji chińskich, koreańskich, polskich. Tam jest też ETF na indeks TBSP. Natomiast aż 25% stanowią obecnie ekwiwalenty gotówki, głównie krótkoterminowe bony amerykańskie, europejskie i i także w krótkoterminowe instrumenty dłużne w polskim złotym. To jest tak naprawdę taka rezerwa gotówkowa i zarówno ta gotówka, jak i obligacje detaliczne, co daje łącznie około 40% portfela, no to jest rezerwa, którą zamierzam przeznaczyć na okazje inwestycyjne. Sęk w tym, że obecnie zbyt wielu takich okazji nie widzę. Możliwie, że wkrótce pojawi się tu mieszkanie na wynajem w Portugalii. Obecnie to analizuję. Jeśli na rynku wystąpią solidne spadki, no to przeznaczę to pewnie na zakup dużych ilości akcji. Ale zobaczcie co do zasady na ten portfel. To jest portfel ofensywny, ale już tylko z nazwy, bo obecnie jest defensywny, a mój apetyt na ryzyko istotnie spadł. Także wracając do tej metafory okrętu na morzu, mam wrażenie, że coraz bardziej zbliżam się do opłynięcia przylądka horn i do przeprawy przez ten zabójczy obszar szczormów. I tu priorytetem będzie przetrwanie okrętu, a nie wykręcenie rekordowych prędkości. No dobra, to tyle tytułem wstępu, a teraz przejdźmy do mówienia wyników portfela długoterminowego, które od 5 lat już raportuje wam po zakończeniu każdego kwartału i planuję to robić jeszcze przez wiele kolejnych lat. Screeny z rachunków inwestycyjnych czekają na was w artykule na blogu. A ja bardzo proszę, pamiętajcie, że chociaż pokazuję prawdziwe pieniądze, prawdziwe instrumenty finansowe, robię to wyłącznie w celach edukacyjnych, tak żebyście widzieli jak to wygląda w praktyce po uwzględnieniu wszystkich kosztów, wszystkich podatków, wszystkich moich błędów i głupich decyzji, których z pewnością popełnię jeszcze wiele. Wy musicie opracować własną strategię, dlatego pod żadnym pozorem tego nie naśladujcie. Drugi kwartał 2025 roku przyniósł solidne odbicie na rynkach finansowych. Akcje rynków rozwiniętych dały zarobić w dolarach 11,47%. Akcje rynków schodzących jeszcze lepiej plus 12,71%. A złoto inwestycyjne dodało kolejnych 5,53%. Bardzo duże wzrosty w dolarach jak na jeden kwartał. No ale ponieważ ja prowadzę mój portfel w polskich złotych, no to musimy uwzględnić kolejny już ogromny spadek wartości dolara. Słuchajcie, w pierwszym kwartale stracił on 5,78% do złotówki, a w drugim kwartale dołożył kolejnych 6,42% straty. Od początku roku to już jest ponad 11% i słuchajcie to są najsłabsze wyniki półroczne dolara względem koszyka walut od uwaga 1973 roku. Po uwzględnieniu tych zmian kursów poszczególne klasy aktywów przyniosły następujące stopy zwrotu w złotówkach. Akcje rynków rozwiniętych + 4,32%, akcje rynków schodzących + 5,48%, a złoto po przeliczeniu na złotówki było w drugim kwartale tego roku na lekkim minusie 1,24%. Do tego mamy portfel obligacji indeksowanych inflacją, który wygenerował kolejnych 1,36% zysków. Przełożyło się to na stopę zwrotu z części rynkowej portfela w wysokości 1,93% skali drugiego kwartału. No i od początku roku, biorąc pod uwagę ten pierwszy kwartał, który był spadkowy, portfel jest 1,85% na plusie. Przejdźmy teraz do omówienia schodów do finansowej wolności. Jak nazywam sobie ten wykres? Przypomnę, że do śledzenia i analizowania wszystkich inwestycji korzystam z aplikacji Myfund. Pod filmem znajdziecie link afiliacyjny pozwalające na darmowe przetestowanie tej aplikacji przez uwaga trzy miesiące. Udało mi się wynegocjować z twórcą aplikacji kolejny miesiąc i to zdecydowanie wam polecam, bo to oszczędza mnóstwo czasu. I tak na tym wykresie niebieska linia pokazuje co kwartalne dopłaty do portfela, a zielona jego wartość rynkową. Jak widzicie zaczynałem ten cykl publikacji niecałych 5 lat temu z kwotą około 711 000 zł, a na koniec czerwca 2025 wartość części rynkowej to mil 754 000 zł, z czego 1 315 to skumulowane wpłaty, a kwotowy zysk wypracowany od momentu, w którym zacząłem prezentować wam portfel w ramach cyklu Finansowa Forteca w praktyce urósł do 438 000 zł. W ujęciu procentowym według stopy TWR część rynkowa portfela wypracowała od początku naszego cyklu zysk na poziomie 42,77%. No i coraz lepiej idzie w związku z tym portfelowi gonienie inflacji. Ona uciekła nam bardzo w marcu 2022 roku. Pamiętacie? Tam była inflacja podchodząca momentami pod 20% skali roku, ale teraz już tylko nieco ponad jeden punkt procentowy, dokładnie 1,04 punktu procentowego brakuje, żeby tę inflację wreszcie dogonić. No i ja jestem zupełnie spokojny o to, że w dłuższym terminie inflacja zostanie daleko w tyle za tą częścią rynkową portfela. szczególnie, że świetnie radzi sobie część nieruchomościowa. Słuchajcie, po uwzględnieniu wzrostu wartości nieruchomości oraz dochodu znajmu, czyli tej drugiej połowy moich długoterminowych inwestycji, łączna stopa zwrotu, czyli nieruchomości plus portfel rynkowy to 81,18%, a to daje nam już solidnych 37 punktów procentowych ponad inflację. Co to jeszcze sprawiło? No że wartość naszych emerytalnych oszczędności po raz pierwszy przekroczyła właśnie 4 miliony zł. Co robię w kolejnym kwartale? To co do tej pory. Dokupię instrumenty do portfela długoterminowego zgodnie z założonymi proporcjami. No i pozwolę, żeby spokojnie sobie pracował dalej. wpłatę jednak tą kwartalną powiększę dodatkowo o 40 000 zł, które zabiorę z portfela nieruchomości, bo tam się tyle nazbierało tych wpłat od najemców i przerzucę to do części nieruchomościowej, tak żeby chociaż troszeczkę bardziej zbliżyć podział pomiędzy nieruchomości i część rynkową do modelowych 50%. Słuchajcie, pomimo oczekiwanych przeze mnie w kolejnych latach tych solidnych sztormów, czuję się z tym portfelem naprawdę dobrze. Powiem więcej, pracując nad kursem, który udostępnimy wam już we wrześniu, doszedłem do wniosku, że chyba najwyższa pora, żebym spisał wreszcie porządną, taką bardziej szczegółową strategię inwestycyjną również dla mojego portfela ofensywnego. No cały czas to odkładam, bo lubię tą swobodę przy analizie i selekcji różnych aktywów, ale mam coraz większą ochotę poświęcić ten czas na podróże, na latanie, na rozwijanie mojej firmy. Więc jeśli chcielibyście sprawnie nauczyć się inwestowania od podstaw i chcecie stworzyć własną strategię, to ja jeszcze raz bardzo serdecznie zachęcam was do zapisania się na listę osób zainteresowanych naszym kursem. Wtedy nie przegapicie najlepszych warunków. Ale jestem też po dzisiejszym odcinku bardzo ciekawy jak podchodzicie do wizji końca tego długoterminowego cyklu Do. Jak myślicie, czy w ciągu najbliższych pięciu lat zacznie się to delewarowanie, czy może niczym jak ten Mark Twain będę takim starym dziadkiem martwiącym się rzeczami, które nigdy się nie wydarzą. Dziękuję wam bardzo serdecznie za wspólnie spędzony czas. Czekam na wasze komentarze. No i bardzo serdecznie was pozdrawiam. Trzymajcie się. Cześć

Przewijanie do góry