Przejdź do treści

VideoWiedza™ · Analiza Rynku

Spółki odporne na cła Trumpa, a kursy nurkują! Idealna okazja dla Ciebie? [Spółki odporne na cła]

Wyświetlenia
13,744
Polubienia
606
Data publikacji

O materiale

Spółki odporne na wojny celne – gdzie inwestować?

Czy cła Trumpa i wojny handlowe spędzają Ci sen z powiek? W tym filmie analizujemy spółki, które nie tylko oparły się negatywnym skutkom ceł, ale wręcz mogą na nich skorzystać. Dowiedz się, jak wybierać inwestycje odporne na zawirowania geopolityczne i chronić swój kapitał.

Omówione spółki:

Kluczowe zagadnienia:

  • Wpływ ceł na poszczególne sektory gospodarki
  • Model biznesowy spółek odpornych na cła (Netflix, Spotify, Nubank)
  • Analiza wpływu wojny handlowej na wycenę spółek technologicznych
  • Strategie inwestycyjne w czasie niepewności geopolitycznej
  • Prezentacja portfela inwestycyjnego Saxo Bank z uwzględnieniem spółek takich jak TSMC i Nubank

Dodatkowe informacje:

  • Promocja Saxo Banku – 250 euro bonusu i darmowy dostęp do StockScan
  • Dostęp do Strefy Premium DNA Rynków z dodatkowymi analizami i materiałami edukacyjnymi

Zastrzeżenie: Inwestowanie wiąże się z ryzykiem. Przeszłe wyniki nie gwarantują przyszłych zysków.

Tematy filmu

Pełna transkrypcja filmu

Rozwiń, aby przeczytać zapis całego materiału.
Transkrypcja

Trump mówi cła i wszyscy panikują albo wszyscy się cieszą, zależy co powie. Apple w pewnym momencie stracił niemal 20% w trzy dni. 20% Apple i to akurat on nie stracił nawet bez powodu, bo ich iPhone to jest składak z całego świata. Jeśli każda z tych części dostałaby cło, no to okazuje się, że nowy iPhone mógłby kosztować tyle co używany skuter. W ogóle zgodnie z szacunkami Wall Street Journal cena produkcji iPhonea 16 mogłaby przy tych cłach podskoczyć z 550 do 840. 7 $arów, a to oznaczałoby wzrost jednostkowych kosztów produkcji o 54%. Gdyby nawet iPhone miał być w całości produkowany w Stanach, to cena jednego iPhonea według wyliczeń wynosiłaby 30 000 doarów. Nie wierzę. No jak to wszystko mogłoby się odbyć na wynikach finansowych tej konkretnej spółki? To jest chyba oczywiste. I faktycznie na rynku jest sporo spółek narażonych bezpośrednio na wojnę celną. Jeśli ta zostanie podtrzymana i jeśli ta faktycznie będzie trwała na poważnie. Trump ostatnio uspokoił trochę rynek odraczając swoje cła o 90 dni, ale gwarantuję wam, że cała ta rozgrywka i cała ta zabawa jeszcze się nie skończyła. Będą kolejne odsłony tej zabawy. Wojna handlowa trwa tak czy inaczej, a chwilowe zawieszenie broni jeszcze tej wojny nie kończy. Ale wiecie co? W tej całej panice jest jeden kluczowy szczegół, który w większości umyka, bo są też spółki, które mają na te cła absolutnie wywalone. I dziś pokażę wam kilka takich. Partnerem odcinka jest Saksobank, duński bank inwestycyjny, w którym zyskujesz gwarancję depozytu aż do 100 000 EUR oraz praktycznie zerowe prowizje przez nawet trzy miesiące. A i możesz jeszcze odebrać bezpłatnie nasz comiesięcznik Stockcan. Dołącz do prawie 2100 inwestorów w strefie premium DNA. To najlepsze miejsce do inwestycyjnej i finansowej edukacji również dla ciebie. Dziękuję wam za wszystkie wasze subskrypcje. Powoli zbliżamy się do 70 000, więc pomóżcie temu kanałowi dalej się rozwijać i zostawcie swoją już teraz. [Muzyka] [Aplauz] [Muzyka] No to teraz tak na początku weźmy sobie coś najbardziej chyba popularnego, z czego większość na pewno korzysta. Netflix. Spółka w całym tym rynkowym zamieszaniu oberwała równie mocno jak wiele innych. Od szczytu w lutym w pewnym momencie traciła około 22%. No i to wszystko jest efekt ucieczki inwestorów od ryzyka. ta nie oszczędza nikogo. Obrywa się zarówno podmiotom, które na cłach realnie mogą stracić, jak i podmiotom, które które tak naprawdę z cłami nie mają wiele wspólnego. No bo jak cła mogą zagrozić biznesowi Netflixa? Przecież to nie ma żadnego sensu. To się nie dodaje. Spółka nie wysyła płyt DVD na sprzedaż przez granicę. Spółka dostarcza kontent na platformie cyfrowej, a klienci płacą za dostęp do tych treści subskrypcje. Żaden towar nie przekracza granicy. Żaden towar nie może zostać olony. Netflix to globalny lider działający właśnie w modelu subskrypcyjnym. Jego podstawą jest taka comiesięczna opłata, która umożliwia użytkownikom dostęp do biblioteki filmów, dostęp do seriali. Produkują oni swoje treści, czasem licencjonują treści zewnętrzne i dystrybu je przez internet. Tyle. Tworząc takie własne serie dodatkowo Netflix minimalizuje też zależność od zewnętrznych dostawców treści, bo takie produkcje jak Stranger Things, The Crown, Squid Games, wszystko to globalne hity, które sprawiają, że liczba subskrybentów rośnie i utrzymuje się na tym samym poziomie. Model subskrypcyjny zapewnia też stały dopływ gotówki i płynność finansową, więc wyniki są w miarę przewidywalne, w miarę powtarzalne, nie ulegają jakimś silnym wzorcom sezonowym, a firma co miesiąc otrzymuje z tego tytułu sporo kasy. W ostatnim czwartym kwartale 2024 roku to już było ponad 10,2 miliarda dolarów. Kluczem sukcesu Netflixa jest budowanie lojalności widzów, którzy tak czy inaczej, to jest ważne, chcą mieć co obejrzeć w domu. Niezależnie od tego, czy będzie spowolnienie koniunktury, bo było już ich wiele, czy będzie recesja, bo też była prawie recesja ostatnio. Historia pokazuje, że ludzie i tak nie rezygnują z Netflixa. Prędzej nie pójdą do kina na film, niż odwołają subskrypcje na stosunkowo tanią domową rozrywkę. A cła? No nie ma żadnego cła, bo to usługa dostarczana online. Jak to oclisz? Spółka ma siedzibę w Stanach, jasne. Ale produkuje i realizuje na całym świecie. Nagrywać serial można też na drugim końcu świata i żadne cła nie są w stanie nawet istotnie zwiększyć kosztów tej produkcji. Podobnie jak cła nie są w stanie zwiększyć kosztów subskrypcji. Usługa to przecież jedynie w tym wypadku transfer danych. Realnie w całej tej wojnie handlowej musiałby się pojawić odpowiednio skalibrowany podatek cyfrowy, który mógłby uderzyć w Netflixa, jeśli nałożyłyby go inne państwa w formie odwetu. No ale takie tradycyjne cła, jakie obecnie wprowadził Trump, jakie wprowadzają Chiny w odwecie, jakie inni mogą wprowadzić w odwecie, nie mają z Netflixem nic wspólnego. Zresztą nie tylko z Netflixem. W zasadzie każdy międzynarodowy biznes platformowy będzie spełniał te warunki. Na przykład Spotify. Firma jest szwedzka, prawie 40% przychodów generuje w Stanach Zjednoczonych i rozwija się ostatnio jak szalona. Mimo że spółka jest z Europy i faktycznie tak, no jak wspomnieliśmy, dużą część przychodów wypracowuje w Stanach, to też nie musi w najmniejszym stopniu martwić się cłami. No znowu rzućmy trochę okiem na model biznesowy, chociaż chyba każdy mniej więcej ogarnia jaki jest model biznesowy Spotifya. Firma jest liderem w strumieniowaniu yyy głównie muzyki, ale też podcastu, w której to model biznesowy opiera się na systemie Fremium łącząc darmowy dostęp z płatną subskrypcją. Czyli użytkownicy mogą korzystać z bezpłatnej wersji wspieranej reklamami albo wykupić abonament premium, który oferuje szereg dodatkowych funkcji, w tym chociażby brak reklam, wyższą jakość dźwięku czy możliwość słuchania sobie co tam chcemy y w wersji offline. Dzięki temu podejściu Spotify przyciąga bardzo dużo odbiorców, bo ma zarówno tych, którzy nie chcą ponosić kosztów, jak i tych, którzy wolą trochę więcej komfortu i wolą trochę lepsze doświadczenie, ale są w stanie za to doświadczenie trochę więcej zapłacić. Podstawowe źródło przychodów platformy to na dzisiaj opłaty abonamentowe, czyli ta subskrypcja, które jak w Netflixie znowu umożliwiają stałe, przewidywalne wpływy, a równocześnie model reklamowy też generuje gotówkę. Zaawansowane systemy targetowania reklam w tym wypadku pozwalają Spotifyowi efektywnie docierać do konkretnych grup odbiorców. A i okazuje się, że w tym wypadku akurat reklamodawcy bardzo chętnie za to płacą, bo słuchając czegoś na bieżąco, mamy z tym trochę większą intymność niż po prostu oglądając coś na Netflixie, gdzie czasem oko nam ucieknie gdzie indziej. Historia sukcesu biznesowego Spotify jest w ogóle bardzo podobna do Ubera. Lata strat, lata mówienia, że w końcu dźwignia zadziała na naszą korzyść, w końcu się uda. No i w końcu zadziałała. I w końcu się udało. Spotify ma dziś marżę free cash flow na poziomie 15%, a jeszcze rok temu stale utrzymywała się w przedziale od zera do 3%. Więc faktycznie nadszedł w końcu moment, gdzie skala Spotifya dała mu ten punkt przełamania i realnie stała się on maszynką do generowania gotówki. I nic nie wskazuje na to, że miał przestać być tą maszynką do generowania gotówki, bo w dzisiejszym świecie dystrybucja kontentu wygrywa z własnością kontentu. Spotify współpracuje oczywiście z wytwórniami muzycznymi czy z artystami i wypłaca im tantiemy zależne od liczby odtworzeń, no ale sam zarabia na tej dystrybucji dużo więcej i realnie jest takim agregatorem całej gotówki. Tymczasem nie ma jednej wytwórni, która ma prawa do całego kontentu na świecie, więc Spotify zgarnia najwięcej kasy i te malutkie kawałeczki rozsmarowuje po innych firmach. Dlatego to on zarabia na tym najwięcej. No i znowu z perspektywy ceł nie ma to żadnego znaczenia. Spotify oferuje usługę cyfrową tak samo jak Netflix. Za stałą opłatę daje dostęp tak jak Netflix. I różnica jest jedynie taka, że Spotify musi opierać się głównie na treściach licencjonowanych, ale i tak jestem pewien, że wraz z upływem czasu tematów i formatów takich exclusive na Spotify opłacanych i generowanych głównie przez Spotifya będzie coraz więcej. No ale z perspektywy ceł i całej wolnej wojny handlowej biznes Spotifya i biznes Netflixa jest niemal identyczny. muzyki, którą przesyłamy do subskrybenta nie obejmął cła. Postreamowany utwór nie przekracza fizycznie granicy, a mimo to Spotify od środy 3 kwietnia potrafił zaliczyć korekty rzędu nawet prawie 20%. Dlaczego? No bo tak, bo wszystko spadało i o ile Netflixa i Spotifya w większości chyba nie trzeba przedstawiać szczególnie, o tyle New Holdings już pewnie tak, chociaż może staim widzom kanału już nazwa coś mówi. To jedna zresztą z naszych ulubionych zagranicznych spółek z sektora okołofinansowego. Nubank to brazylijski bank, który zrewolucjonizował bez wątpienia cały sektor finansowy w Ameryce Łacińskiej, oferując cyfrowe usługi bankowe bez takich tradycyjnych placówek. Typowy fintech. Model opiera się na eliminacji pośredników, uproszczeniu struktury kosztowej, wykorzystaniu nowoczesnych technologii. Dzięki temu można sobie oferować bardziej konkurencyjne produkty w bardziej konkurencyjnych cenach niż takie tradycyjne banki. Szeroką analizę i omówienie całego biznesu New No New Holdings znajdziecie w naprawdę wielu wpisach na naszej stronie, więc odsyłam was już tam. Ale w każdym razie no cłanie zaszkodzą bezpośrednio biznesowi Nubanku, ponieważ fizycznie nie mają jak. To fintech, który nawet nie działa w Stanach Zjednoczonych. Nie ma tam żadnej aktywności. Spółka jest po prostu notowana na amerykańskim rynku, więc dostała po głowie ostro, solidarnie z innymi spółkami. Mało tego, firma przez to, że raportuje swoje wyniki w dolarach, w amerykańskich dolarach, no ale tak naprawdę zarabia w innej walucie, głównie w brazylijskich realach, no to dzięki ostatniemu silnemu osłabieniu się dolara będzie nawet raportować jeszcze lepsze wyniki. Gdzie tu więc sens i logika spadków? Nie ma. po prostu firma spadała, bo spadało wszystko. Swoją drogą w ogóle Brazylia, niezależnie od tego, co wydarzy się dalej z cłami i całą wojną handlową, jest na zgrubsza wygranej pozycji w tej całej Zawierusze i powinna wyjść z tego zwycięsto, co też tłumaczyłem w osobnym materiale o tym tutaj, jakie rynki są dla mnie w trakcie ewentualnej wojny celnej najbardziej atrakcyjne do zakupu. No i ponownie cała sprzedaż Nubanku odbywa się w przestrzeni cyfrowej, gdzie nie ma zastosowania mechanizm celny. Sprzedaż odbywa się głównie w Brazylii, która i tak ma najniższe stawki celne i potencjalny rozwój gospodarczy oparty o przenoszenie produkcji właśnie tam przez inne kraje. A dodatkowo operacje Nubanku nie wymagają nawet zakupu w dużych ilościach sprzętu, który mógłby podlegać cłom. Mimo tego to nie przeszkodziło się spółce nawet przez chwilę zawalić do cen najniższych od półtora roku. In New Holdings to jest właśnie taka firma, która w obecnym świecie pasuje mi do portfela spółek defensywnych, który jest prowadzony dla was u naszego partnera i u partnera tego odcinka w Saksobanku. Na początku marca 2025 uruchomiliśmy dla was właśnie taki kolejny portfel publiczny, więc łącznie są trzy. Jeden to publiczny portfel kwartalny oparty o funduszach ETF, a drugi to publiczny portfel aktywny, ale taki mocno agresywnych spółek. Z kolei portfel w Saksobanku to również portfel aktywny, ale już ma być w założeniu oparty o spółkach w moim przekonaniu o wiele spokojniejszych. Obecnie są w tym portfelu akcje Google oraz Ferrari, no ale pojawił się nowy miesiąc, więc w portfelu pojawiło się nowe 2500 zł. Portfel jest dopiero budowany i sam zapowiadałem w jednym odcinków, gdzie poruszałem temat portfela defensywnego, o w tym tutaj o półprzewodnikach, że jak tylko pojawi się wpłata, to trafią tam akcje firmy TSMC Taiwan Semiconductor Manufacturing. Tak więc też zrobiłem i do portfela wleciały za połowę nowej gotówki akcje Taiwan Semiconductor, a za drugą połowę właśnie akcje New Holdings. Do tego jeszcze dolar w miarę tanio, więc idealny moment dla mnie na zakupy. Wy też zresztą możecie taki portfel odzwierciedlać, jeśli was interesuje i możecie to robić bez prowizji dzięki rachunkowi w Saaksoanku. A to nawet nie jest jedyna promocja. Po pierwsze, otwierając konto z linka w opisie tego materiału otrzymacie 250 € bonusu do wykorzystania prowizję. A że prowizje w Saksobanku są niskie to naprawdę te 250 € wystarczy niemal do bezkosztowego handlowania przez trzy miesiące. Ale do tego otwierając rachunek możecie odebrać bezpłatnie najbliższe wydanie naszego miesięcznika Stockcan. I tutaj po szczegółu odsyłam was już do opisu tego nagrania. Swoją drogą Saakso ma też inne zalety, jak chociażby fakt wystawiania gotowego rozliczenia podatkowego, co dla polskiego inwestora jest naprawdę gigantyczną pomocą i życzyłbym sobie, żeby wszyscy coś takiego dawali. A do tego ma wyższe gwarancje depozytowe, nawet od polskich domów maklerskich, które bronią wasze depozyty do wysokości 20 000 € a Saxobank chroni je do 100 000 €. No więc klik, zakładamy konto, a ja lecę do kolejnej spółki. na tej liście yyy również swoją drogą z sektora finansowego ADN. Spółka pewnie znowu trochę mniej rozpoznawalna wśród konsumentów, chociaż znowu stale oglądający ten kanał na pewno pamiętają z okresu, gdy po wielkim spadku o 60% w miesiąc nagraliśmy odcinek, że absolutnie nikt tego nie rozumie i to jest według nas świetna okazja. Okazuje się, że mieliśmy rację. W pół roku po tamtym nagraniu ADN dał zarobić ponad 100% no ale teraz znowu trochę spadł. Sam Adien to taka globalna platforma płatnicza, która umożliwia przedsiębiorstwom przetwarzanie transakcji w różnych kanałach. Model biznesowy opiera się na oferowaniu takiego jednolitego rozwiązania płatniczego, które to integruje różne metody płatności, waluty i kanały sprzedaży. To z kolei pozwala firmom łatwiej i szybciej pobierać płatność. Głównym źródłem przychodów ADNa są oczywiście w tym wypadku opłaty transakcyjne, które to są naliczane na podstawie przetwarzanych transakcji. Pobierają niewielki procent od wartości transakcji albo jakąś stałą opłatę, co z kolei umożliwia skalowanie przychodów wraz ze wzrostem liczby i wraz ze wzrostem wartości dokonywanych płatności dla jakiejś firmy. Taki typowy proces przetwarzania płatności obejmuje kilka etapów. autoryzację, czyli klient wprowadza dane karty albo dokonuje płatności mobilnej i tu ADN wysyła żądanie do odpowiedniej sieci kartowej, wizy Mastercarda i banku wydającego kartę, żeby sprawdzić czy klient ma środki. rozliczenie i przekazanie tych środków. No bo po tej autoryzacji ADN przetwarza już płatność i przekazuje środki od klienta na konto sprzedawcy. No i dzięki temu pomijając konieczność korzystania z jakichś osobnych pośredników oraz ochronę przed oszustwami. No bo Adien analizuje dane transakcji w czasie rzeczywistym i dzięki temu wykrywa jakieś różne podejrzane zachowania. Standardowo firmy musiały budować do tego wszystkiego własną infrastrukturę, a dzięki ADN nie muszą. No tylko znowu co najbardziej istotne w całej tej celnej układance ADN nie sprzedaje żadnego towaru, które Trump, Macron czy Shiing Pink mogą oclić. Główny produkt to usługa, usługa przetwarzania płatności, która opiera się o rozwiązania IT i rozwiązania chmurowe. Można ją dostarczyć wszędzie i można ją dostarczyć zawsze. Zresztą to nawet nie jest amerykańska spółka, tylko holenderska i ma stosunkowo niewielki udział biznesu w Stanach Zjednoczonych. No i ostatni na tej liście Booking Holdings. Spółka z branży około turystycznej również ostro sponiewierana w ostatnim czasie. Booking spadło 10% w trzy sesje, a w jego przypadku znowu cła nie mają żadnego znaczenia. Firma opiera model biznesowy na działalności pośredniczącej między dostawcami usług turystycznych, przede wszystkim hotelami, apartamentami, obiektami noclegowymi, a klientami z całego świata. Główny mechanizm generowania przychodów to znowu system prowizyjny, w ramach którego jakieś obiekty korzystające z platformy płacą sobie od kilku do kilkun wartości rezerwacji dla bookingu. No i dzięki temu Booking nie inwestuje bezpośrednio w nieruchomości, nie inwestuje zasadniczo w żadne aktywa stałe, a to wszystko minimalizuje ekstremalnie ryzyko finansowe i pozwala na takie łatwe, szybkie skalowanie swojej działalności. Model biznesowy bookingu to jest takie typowe asset light approach, co znaczy, że zamiast dużych inwestycji kapitałowych firma głównie opiera się na infrastrukturze IT i jakiejś globalnej sieci partnerów. No i znowu nie ma jak tego oclić. Tak samo jak nie da się oclić streamowanej muzyki i filmu, tak samo jak nie da się oclić rezerwacji na platformie Booking, ani nie da się oclić samej platformy, bo nawet nie ma ona nic wspólnego z fizycznością i wysyłaniu czegoś z kraju A do kraju B. Więc macie kilka przykładów. Netflixa, który streamuje filmy, seriale, Spotifya, który streamuje muzykę, Adiena, który przetwarza płatności, New Holdings, które de facto udziela kredytów i pożyczek na totalnie innym osobnym rynku niż Stany Zjednoczone i booking, który pośredniczy w wynajmowaniu noclegów znowu przez platformę. Każdy z tych biznesów opiera się po pierwsze na usługach, a nie na produktach i towarach fizycznych. oraz każda z tych firm funkcjonuje głównie na bazie jakiegoś pośrednictwa cyfrowej platformy i inwestuje głównie w infrastruktury IT, a nie w aktywa trwałe. Więc realnie ten miks sprawia, że z cłami nie mają te firmy nic wspólnego. Naprawdę rynkową panikę zawsze możesz wykorzystać do rozbudowy portfela o dobre firmy, które uległy niesprawiedliwej przecenie. Wystarczy jedynie chwilę się nad tym zastanowić. A jeśli chcecie być z tym inwestycyjno-technologicznym światem bardziej na bieżąco, to pamiętajcie też, że zawsze możecie dołączyć do wersji premium DNA, gdzie jest już z nami prawie 2100 innych inwestorów. Naprawdę wielka społeczność, która jestem przekonany, że staje się każdego dnia coraz lepszymi inwestorami. Zyskujecie tam masę materiałów edukacyjnych, masę analiz, masę przemyśleń o rynkach i gospodarce, a także o różnych spółkach. nie tylko ode mnie, bo również od całego mojego zespołu. A także możecie tam oglądać, jak sam inwestuję własne oszczędności w portfelach o łącznej wartości ponad 3,5 miliona złot, więc to duże pieniądze, dużo emocji, ale przede wszystkim masa nauki i tą naukę jesteśmy ci w stanie zagwarantować i obiecać. Więcej na ten temat znajdziecie na stronie premiumdarynków.pl. No i nie zapomnijcie też skorzystać z oferty partnera tego odcinka Saksobanków przez link w opisie. A w tym materiale to już wszystko. Do zarobienia. Cześć. [Muzyka] [Muzyka]

Wszystkie filmy VideoWiedza™