USA kontra CHINY. Wielki SZCZYT już za chwilę. TRUMP potrzebuje sukcesu. Kogo przehandluje? [Analiza rozejmu handlowego AI]

Szczyt USA‑Chiny – co może wyniknąć z najbliższego spotkania?

W materiale analizujemy najważniejsze tematy, które będą dominować podczas spotkania prezydentów Donald Trumpa i Xi Jinpinga. Przedstawiamy szczegółowy przegląd trzech kluczowych obszarów:

  • Rozejm handlowy – aktualny status umowy dotyczącej chipów i minerałów krytycznych, prognozy dotyczące jego przedłużenia oraz możliwe warunki negocjacji.
  • Regulacje sztucznej inteligencji – stanowisko administracji USA wobec proponowanych międzynarodowych ograniczeń w rozwoju AI, reakcje chińskich władz oraz perspektywy dialogu o bezpieczeństwie AI.
  • Współpraca z Iranem i sankcje – sposób, w jaki Chiny wspierają irański sektor energetyczny i wojskowy, potencjalne konsekwencje dla relacji USA‑Chiny oraz narzędzia, jakimi dysponuje Waszyngton.

Omówione zostaną także wątki dotyczące eksportu soi, sprzedaży samolotów Boeing, potencjalnego złagodzenia ceł na chińskie elektryki oraz wpływ tych kwestii na amerykańskich wyborców przed nadchodzącymi wyborami do Kongresu. Analiza opiera się na danych makroekonomicznych, raportach instytutów badawczych oraz wypowiedziach ekspertów takich jak Scott Kennedy (CSIS) czy Matt Potinger. Materiał nie zawiera konkretnych rekomendacji inwestycyjnych, lecz dostarcza kontekstu potrzebnego do zrozumienia, jak geopolityka może przekładać się na rynki surowcowe, walutowe i akcyjne.

Przypomnijmy, że od maja 2025 roku obowiązuje rozejm handlowy obejmujący kluczowe sektory takie jak półprzewodniki i rzadkie ziemie, który miał przynieść względną stabilność na globalnych łańcuchach dostaw. Jego ewentualne przedłużenie lub modyfikacja może bezpośrednio wpłynąć na ceny surowców takich jak ropa naftowa, miedź oraz produkty rolne, a także na wyceny akcji firm związanych z technologią i obronnością.

Zobacz pełną transkrypcję filmu

To już pewne. W najbliższy czwartek głowy dwóch największych światowych mocarstw znów spotkają się twarzą w twarz. Choć szczyt amerykańsko-Chiński w Waszyngtonie był planowany od dawna, dopiero w ten poniedziałek Ministerstwo Spraw Zagranicznych Państwa Środka potwierdziło przylot swojego przywódcy. Niewykluczone, że Chińczycy trzymali Amerykanów w niepewności tak długo, bo zwyczajnie nie mieli pewności, czy ich przywódca będzie w stanie podjąć się takiej dyplomatycznej misji. W ubiegłym tygodniu media obiegły bowiem szokujące doniesienia o stanie zdrowia Siedzinpinga, który nie pojawił się na galowej kolacji w trakcie szczytu Bricks. Co tak naprawdę się wtedy stało? Spróbujemy to sobie wyjaśnić w dzisiejszym odcinku. Być może prezydent Chin podchodzi do tego spotkania w słabszym zdrowiu, ale raczej nie ma wątpliwości, że jego pozycja dyplomatyczna jest silniejsza, na co wskazują chociażby ostatnie odczyty makroekonomiczne, o których opowiem. Dodatkowo Donald Trump desperacko potrzebuje jakichś pozytywnych dla niego ustaleń, jakiegokolwiek sukcesu, bo wielkimi krokami zbliżają się wybory do Kongresu, a do tej pory Republikanie swoimi działaniami raczej szkodzili swojemu poparciu. Co uda się utargować prezydentowi USA? No i co albo kogo będzie chciał w tym celu przehandlować? Dziś pochylę się także nad tą kwestią. To będzie pierwszy przyjazd prezydenta Chin do białego Domu od ponad 10 lat. Nie lada wydarzenie, które może mieć nie lada konsekwencje, ale równie dobrze może okazać się po prostu głośnym kapiszonem. Omówię potencjalne scenariusze i ewentualne ustalenia. Jeśli więc chcesz być przygotowany na to, co może wydarzyć się po najważniejszym spotkaniu politycznym najbliższych miesięcy, zostań ze mną przez najbliższe kilkanaście minut. Zapraszam na film. Partnerem odcinka jest Dom maklerski XTB, który przygotował specjalny raport na temat sytuacji na rynku ropy naftowej. Kliknij w link w opisie i odbierz darmowy materiał. A jeżeli nie masz jeszcze konta w XTB, to załóż jest kodem rabatowym FX Mac. Otrzymasz dodatkowe szkolenie. Linki w opisie. Ja nazywam się Michał Fitz, a ty oglądasz FX Mac, kanał, na którym tłumaczymy świat finansów już od 2016 roku. Jeśli chcesz być na bieżąco ze sprawdzonymi informacjami, które dotyczą twojego portfela, to nie zapomnij zostawić suba. A jeżeli szukasz źródła rynkowej wiedzy oraz analiz, to koniecznie zapisz się na nasz inwestycyjny FX Magowy Newsletter. Potrzebny do tego link znajdziesz w opisie. Cała procedura zajmie ci chwilkę, a zagwarantuje pokaźną pigułkę rynkowej aktualnej wiedzy. Zanim jednak przejdziemy dalej, krótki temat dla każdego, kto ma już serdecznie dosyć robienia zakupów po pracy i jeszcze gotowania. Sprawdźcie catering dietetyczny Wygodna dieta. W diecie z wyborem menu sami wybieracie spośród aż 25 dań dziennie to, na co akurat macie ochotę. Z naszym kodem FX Mac macie 15% rabatu przy zamówieniu od 10 dni. Link z kodem ważnym tylko przez dwa tygodnie znajdziecie w opisie. Jeszcze kilka dni temu spotkanie wisiało na włosku. Jak wspomniałem we wstępie, Chińczycy bardzo późno potwierdzili swój przyjazd, a oliwy, o ile nawet nie benzyny, gdyby nie była tak droga, do ognia dolały wszelkie niepokojące doniesienia na temat stanu zdrowia Siedzinpinga. Pojawiały się nawet hipotezy mówiące o tym, że lider państwa środka doznał udaru niedokrwiennego mózgu. Dlaczego? Wszystko zaczęło się od doniesień Wanjuna Si, lidera chińskiej partii demokratycznej, nielegalnej w oczach obecnego rządu. Z tego też względu warto te doniesienia dzielić przynajmniej przez pół. Mówimy w końcu o zawziętym przeciwniku siedzinpinga. Lider opozycji najpierw doniósł, że prezydent Chin zasłabł na spotkaniu z Narendrą Modim, premierem Indii w trakcie szczytu BRICKS. Miało temu dowodzić nagranie, na którym widzimy indyjskiego premiera, który przerywa wypowiedź i zwracając się w kierunku siinpinga pyta czy wszystko okej. W tym samym momencie do głowy państwa środka podbiega kilku członków jego świty. Jan Juni sugerował, że jego polityczny rywal zasłabł, a być może nawet doznał udaru, dlatego tak szybko podbiegli do niego pracownicy służb. Później jednak sieć obiegło inne nagranie, które zdaje się potwierdzać drugą wersję zdarzeń. Sidzin Pink miał po prostu jakieś problemy techniczne i nie mógł zrozumieć premiera Indii. Lider opozycji swoją tezę próbował jeszcze podpierać nagraniem Sidzinp Pinga wchodzącego do samolotu. Jego zdaniem lewa ręka prezydenta Chin jest podejrzanie wiotka, co także miałoby wskazywać na udar podobny problem. Tezę nakręcał dodatkowo fakt, że Sidzin Ping nie zjawił się na wystawnej kolacji z innymi głowami państw, choć osobiście pojawił się na niej nawet Władimir Putin. Żadne oficjalne źródło, ani też poważne agencje takie jak Reuters czy Bloomberg nie potwierdziły poważnych problemów zdrowotnych siedzin Pinga. Nic nie potwierdza najczarniejszych scenariuszy, a ostatecznym testem będzie sam przebieg wizyty w Waszyngtonie. ucichł za to temat problemów zdrowotnych Donalda Trumpa, bo ten ma na głowie wiele, wiele innych problemów. Wojna z Iranem dalej się nie zakończyła, a przecież już przy okazji majowego szczytu z prezydentem Chin mówiło się, że to dla Trumpa dyplomatyczny ciężar. Kilka miesięcy później sytuacja jest nawet bardziej skomplikowana i paradoksalnie dalsza od rozwiązania niż wtedy w maju. Przez nią Amerykanie płacą na stacjach historycznie dużo za paliwo, a przecież wybory do Kongresu już za nieco ponad miesiąc. Trump potrzebuje więc jakiegoś sukcesu, a niestety te, które obwieścił po ostatnim szczycie w dużej mierze okazały się wirtualne. Prezydent USA celował wówczas w poparcie farmerów i wynegocjował, że Chińczycy kupią ogromne ilości soi właśnie od amerykańskich rolników. Raport The Heritage Foundation pokazuje, że te zakupy tak naprawdę ruszyły dopiero przed kilkoma tygodniami i daleko im do poziomów, które obiecywał Trump. Podobnie daleko od realizacji jest obietnica zakupu Boeingów przez Chińczyków. Tym również Trump chwalił się w maju. Miał dogadać zakup przynajmniej 200, a może nawet 900 maszyn tego producenta. Tymczasem w lipcu pojawiły się doniesienia, że ta umowa się rozpada, bo Chiny nie chciałyby być uzależnione od serwisowania, które musiałoby być wykonane przez Amerykanów. Nie wiadomo dokładnie, ile maszyn do tej pory sprzedał Chińczykom Boeing w ramach tych ustaleń. A przecież, żeby te kwestie dogadać, Trump poszedł na znaczące ustępstwo dyplomatyczne. Zdecydowanie zmiękczył stanowisko USA wobec niezależności Tajwanu, a dodatkowo wstrzymał realizację dużego pakietu sprzedaży broni wyspie. Stany Zjednoczone podchodzą więc do szczytu umęczone wojną, którą same rozpętały z kiepskimi notowaniami rządzących tuż przed wyborami i niezrealizowanymi zapewnieniami z poprzedniego szczytu. A Chiny? A Chiny w międzyczasie po prostu robiły swoje, tylko nakręcając swoją globalną dominację handlową, co potwierdzają dane. Chiński eksport rósł w ujęciu rocznym bardzo wyraźnie. W każdym miesiącu po tamtym szczycie. W czerwcu o 27%, w lipcu o 24%, a w sierpniu o 25%. Oczywiście wszystko w ujęciu rocznym. Dodatkowo Chiny po cichu rozbudowują swoje zasieki na morzu południowo-chińskim i wschodniochińskim. Pojawiają się coraz to nowsze zdjęcia satelitarne, które pokazują kolejne konstrukcje, pasy startowe i sztuczne wyspy, które wyrastają niczym grzyby po deszczu. Jeżeli więc ktoś podchodzi do tego szczytu w lepszej pozycji, to jest to właśnie Sidzin Pink, a dodatkowo na jego korzyść gra jeszcze fakt, że nic nie musi, nie ma na sobie presji. Trumpowi z pewnością będzie za to zależało na tym, by wypracować jakieś ustalenia, które będzie można sprzedać amerykańskim wyborcom jako sukces, nawet jeśli będzie im daleko do realizacji. No dobrze, wiemy już w jakiej kondycji zdrowotnej i politycznej podchodzą do szczytu obydwie strony. Pomówmy teraz o tym, o czym w zasadzie będą rozmawiać i co dokładnie będą chcieli w tych rozmowach ugrać. Głównym wątkiem będzie rozejm handlowy. Przypomnę, bo w tym roku wydarzyło się już tyle, że o ekscesach z ubiegłego można było zapomnieć. Przez dużą część 2025 roku USA i Chiny toczyły ze sobą wojnę handlową. Podnoszono cła, nakładano restrykcje, co generowało perturbacje tak naprawdę dla wszystkich rynków. Na szczycie w Busan w Korei Południowej pod koniec zeszłego października obie strony dogadały rozejm handlowy, który trwa do 10 listopada tego roku. Rozejm ten dotyczył kluczowych kości niezgody, czyli chipów i minerałów krytycznych. Chiny zobowiązały się do utrzymania eksportu tychże minerałów w zamian za nie wprowadzanie większych restrykcji ograniczających eksport amerykańskich chipów do państwa środka. Dzięki temu układowi mamy przez ostatnie miesiące względny spokój. Kluczowe są pytania, czy ten rozejm zostanie przedłużony? A jeśli tak, to na jak długo? Obydwoną powtórka z rozrywki jest raczej nie na rękę, więc eksperci spodziewają się, że rozejm zostanie przedłużony na takich samych lub bardzo podobnych warunkach. Chińczycy chcieliby dogadać go do końca kadencji Trumpa, by mieć z tym święty spokój, ale sam prezydent USA może oczekiwać krótszego okresu, by móc jeszcze w przyszłości przycisnąć Chińczyków, gdy będzie miał na to więcej przestrzeni i środków niż teraz. Według New York Times administracja będzie chciała negocjować przedłużenie umowy o 6 miesięcy. Scott Kennedy z fangku CSIS przewiduje, że skończy się na rocznym przedłożeniu umowy. Oprócz tego dogadywane będą szczegóły handlu dotyczące mniej krytycznych branż. Mówi się, że obie strony pracują nad tym, by dwustronnie wprowadzić pakiety obniżające taryfy celne. Każda ze stron ma wskazać towary z drugiego kraju warte około 30 miliardów dolarów, na które obniży cła. Warunek jest taki, żeby handel nimi nie przekraczał tak zwanych czerwonych linii bezpieczeństwa narodowego. W ramach tego porozumienia Stany miałyby uciąć cła na tanie chińskie towary konsumpcyjne, a Chiny na amerykańskie surowce rolne i energetyczne. Jak podkreślają eksperci, takie kwoty to wartości symboliczne w całym handlu między Chinami a USA. Relacji nie zmienią. Za to mogą zostać sprzedane konkretnym grupom wyborców, na przykład rolnikom, jako sukces. Inny szalenie ważny temat, który znajdzie się na tapecie w trakcie szczytu to sztuczna inteligencja. Szczególnie teraz, gdy czołowi amerykańscy twórcy modeli AI podnieśli obawy o bezpieczeństwo wyścigu sztucznej inteligencji. Ci zaproponowali szereg regulacji, również międzypaństwowych. Ale Donald Trump nie zgodził się na ten pomysł. Cały scenariusz wieszczący apokalipsę spowodowaną przez AI nazwał ściemą. Wielokrotnie publicznie podkreślał, że cieszą się z tego przede wszystkim Chiny. Te są bowiem we wspomnianym wyścigu zbrojeń tuż za Ameryką i gdyby ta zdecydowała się na celowe spowolnienie, prawdopodobnie państwo środka by ją prześcignęło. A na to Trump nie zamierza pozwalać i nie jest w tym podejściu sam. Jego zdanie podzielili szefowie firm, które najwięcej inwestują w sztuczną inteligencję. Chociażby Mark Zuckerberg z mety czy Jensen Juang z Nvidii. Co ciekawe, już wiadomo, że drugi z wymienionych panów pojawi się na kolacji w trakcie szczytu. Zaproszono też przedstawiciela obozu spowalniaczy, czyli szefa Open AI, sama Altmana. Prezydenci staną więc przed trudną dyskusją na temat rozwoju i bezpieczeństwa. Czy ścigamy się dalej i wszystkie chwyty dozwolone? A może jednak ścigamy się dalej, ale jednak próbujemy ustalić jakieś w miarę bezpieczne ramy tego wyścigu? Jeśli tak, to jakie i jak kontrolować ich przestrzeganie? Panowie nie znajdą łatwych odpowiedzi na te pytania. W niedzielnych rozmowach poprzedzających szczyt Grunt pod ten temat zbudował sekretarz skarbu Scott Besent. Ten ogłosił utworzenie amerykańsko-chińskiego dialogu o bezpieczeństwie AI. W jego ramach mają powstać systemy powiadamiające o incydentach związanych z AI, które osiągają poziom zagrożenia bezpieczeństwa narodowego. Zdaniem ekspertów chociażby rany Mitera z Harvardu to jednak tylko ładnie brzmiące, ale puste slogany, które tak naprawdę niczego nie rozwiążą. Trump i si prawdopodobnie dadzą znać, że mają to na uwadze, żeby nie wyjść na ignorantów, ale konkretne ustalenia nie padną. Na łamach Reutersa czytamy z kolei, że intensywna rywalizacja między stronami na płaszczyźnie AI ogranicza możliwe ustalenia do symbolicznych, czyli ścigamy się dalej tak jak wcześniej, ale dajemy znać wszystkim, że nie mamy gdzieś bezpieczeństwa. Kolejna istotna kwestia, którą będzie chciał poruszyć przede wszystkim Donald Trump to wojna z Iranem. Konkretnie sposób, w jaki zaangażowane są w nią Chiny. Te oczywiście nie są w nią zaangażowane bezpośrednio, ale jednak ich działania mają wspierać Iran. Ostatnio pojawiły się doniesienia mówiące o tym, że Chińczycy sprzedali Irańczykom zdjęcia satelitarne, dzięki którym reżim był w stanie zaatakować amerykańską bazę w Jordanii. Dodatkowo Chiny wciąż są zdecydowanie największym nabywcą irańskiej ropy. A przecież niedawno Stany Zjednoczone rozpoczęły misję o nazwie Ekonomiczny wyrzutek, która ma na celu odcięcie wszelkich powiązań handlowych Iranu, tak by ten nie mógł finansować wojny. Sekretarz skarbu Scott Bessen ostrzegał, że kraje i podmioty, które dalej będą handlowały z Iranem, zostaną objęte sankcjami i innymi ograniczeniami. Gdy został zapytany o to, czy dotyczy to również Chin, stwierdził jedynie, że od tej reguły nie będzie wyjątków. Mało tego, przed kilkoma dniami prezydent USA parafował ustawę, która nakłada nowe sankcje na Rosję i dodatkowo umożliwia nakładanie nowych ceł na kraje, które kupują od niej gaz i ropę. Ich stawka może wynieść nawet 100%. A Chiny oczywiście kupują czarne złoto także od Rosji, więc i na tej podstawie mogłyby zostać dodatkowo ukarane sankcjami. Trump ma więc w teorii dwa różne narzędzia, którymi mógłby pokarać Chińczyków, ale eksperci zgodnie wskazują, że nie jest w pozycji, by wywierać presję w ten sposób. raczej będzie prosił prezydenta Chin, by ten ograniczał współpracę z Iranem i mediował na rzecz deeskalacji. S prawdopodobnie będzie chciał coś w zamian i tu po raz kolejny na stole może pojawić się karta przetargowa w postaci Tajwanu. Niewykluczone, że Trump jeszcze bardziej odroczy w czasie realizację sprzedaży pakietu broni dla wyspy. Wskazują na to zresztą najnowsze doniesienia Reutersa. Według medium si ma szczególnie naciskać właśnie na te kwestie. Jeśli chodzi o nieco mniej istotne tematy, które również mogą być na agendzie spotkania, to warto wspomnieć o potencjalnym wpuszczeniu chińskich elektryków na amerykański rynek. Donald Trump już jakiś czas temu mówił, że mógłby się zgodzić na otwarcie fabryk takich samochodów na amerykańskiej ziemi, ale pod warunkiem, że pracowaliby w nich i jego rodacy. Warto przypomnieć, że obecnie chińskie elektryki są z amerykańskiego rynku niemal wykluczone, bo obejmuje je cło rzędu 100%. Nie można wykluczyć, że Trump to stanowisko w jakiś sposób załagodzi, by w zamian uzyskać coś na innych istotniejszych dla siebie płaszczyznach. Omówiłem różne możliwe warianty, ale większość ekspertów jest zgodna co do tego, że zbyt dużo kluczowych, a szczególnie jakiś przełomowych ustaleń nie padnie. Wcześniej wspomniany Scott Kennedy z CSIS podkreśla, że obie strony mają obecnie największy interes w utrzymaniu spokoju, więc nie będą na nic przesadnie naciskały. Matt Potinger, były zastępca doradcy do spraw bezpieczeństwa narodowego USA, nie spodziewa się większych przełomów ani w handlu, ani w geopolityce. Wiele innych komentarzy fachowców na temat tego szczytu mówi po prostu o przedłużeniu obecnego statusu KWO. Zanosi się więc raczej na mały deszcz z dużej chmury. Jeśli ten odcinek przypadł ci do gustu, to zostaw łapkę w górę. Do usłyszenia. [muzyka]

Przewijanie do góry