Chcesz pozwać bank? Lepiej uważaj! Kancelarie kasują nawet 25 tysięcy za Twoją sprawę! [Koszty Pozwów Bankowych]

Wysokie koszty, niskie szanse wygranej

Myślisz o pozwaniu banku w sprawie WIBOR? Zanim to zrobisz, poznaj realne koszty, które mogą sięgnąć nawet 25 000 zł. W tym filmie analizujemy praktyki kancelarii prawnych i ich oferty dotyczące prowadzenia spraw o WIBOR.

Dowiedz się, jak kancelarie pobierają opłaty za prowadzenie spraw o WIBOR, mimo praktycznie zerowych szans na wygraną. Obejrzyj film, aby uniknąć potencjalnych pułapek i zrozumieć ryzyko związane z tego typu pozwami.

Pułapki prawne i ukryte koszty

  • Sztucznie zawyżane korzyści: Film ujawnia, jak kancelarie przedstawiają klientom nierealistyczne korzyści z pozwów.
  • Ukryte opłaty: Poznaj wszystkie koszty, w tym opłaty sądowe, koszty biegłego i zastępstwa procesowego.
  • Alternatywy dla pozwów: Rozważ inne rozwiązania finansowe, zanim zdecydujesz się na kosztowny pozew.

Obejrzyj film i podejmij świadomą decyzję.

Zobacz pełną transkrypcję filmu

Prawie 25000 zł mogą kosztować was opłaty dla kancelarii prawnych za prowadzenie spraw o Vibor przy praktycznie zerowych szansach na wygraną. Niestety to nie jest kiepski żart i mamy na to dowody. Chcecie wiedzieć jak Polaków naciągają kancelarie prawne? No to bum. [Muzyka] Sprawdziłem to specjalnie dla was na przykładzie rosnących ostatnio spraw, gdzie Polacy chcą się sądzić o wibor. Tak, od pewnego czasu jestem otwartym krytykiem kancelarii prawnych, które wykorzystują historię spraw frankowych do nagania według mnie kredytobiorców na podobne sprawy o podważanie tym razem wyboru. Dlaczego tak otwarcie to atakuje? No bo sądzenie się o kredyty frankowe, a walka o podważanie wyboru to kompletnie dwa różne tematy. Bez wchodzenia już w jakiekolwiek prawne detale z czysto praktycznego punktu widzenia. W przypadku franków idąc dziś do sądu macie 98% szans na wygraną. Taka jest właśnie statystyka prawomocnych wyroków frankowych przeciwko bankom. A gdyby liczyć tak samo szansa na wygraną w sprawie, to wynoszą one 0%. Właśnie tyle. okrągłe, zero jest prawomocnych wyroków sądowych kwestionujących WIBOR. A zatem wykorzystanie takiej narracji złe banki oszukują, a Vibor to oto drugie franki tylko po to, żeby namówić klienta do podpisania umowy z kancelarią prawną i zapłacenia jej naprawdę grubych pieniędzy za z góry przegraną sprawę. No to to jest niesamowicie słabe i ja na pewno będę z tym walczyć. Dlatego też w tym odcinku pokażę wam jak pobawiliśmy się trochę w tajemniczego klienta różnych kancelarii i jak absurdalne oferty na obsługę podważenia takiego wyborowego kredytu nam one przedstawiły. Naprawdę to będą mocne kancelaryjne paragony grozy. Zapraszam. Dołącz do prawie 2100 inwestorów w strefie premium DNA. To najlepsze miejsce do inwestycyjnej i finansowej edukacji również dla ciebie. Dziękuję za wszystkie wasze prawie 67 000 subskrypcji. Pomóżcie temu kanałowi dalej się rozwijać i zostawcie swoją już teraz. [Muzyka] [Aplauz] [Muzyka] Nie chcę tego materiału poświęcać w większości na tłumaczenie wam dlaczego pozywanie banków o Wibor jest fundamentalnie skazane na porażkę, bo przygotowałem już o tym osobne szerokie nagranie niemal rok temu. Tłumaczyłem tam w szczegółach jak działa Wibor, jak jest wyliczany Wibor i dlaczego nie jest realne wygranie w sądzie takiego sporu z bankiem. I myślę, że na tym etapie warto na przykład dodać, że od czasu tamtego nagrania minął niemal rok. I dalej żadna sprawa nie została przez kancelarię prawomocnie wygrana. Za to masa tych spraw została już poprzegrywana. Tym para kancelariom, bo nie da się ich według mnie inaczej nazwać. Dalej nie przeszkadza to obiecywać klientom gruszek na wierzbie i to zobaczcie jeszcze w jaki sposób to robią. Popatrzcie tylko na to. Jakiś czas temu zapadł według jednej kancelarii prawnej pierwszy w Polsce wyrok, w którym zakwestionowano wibor. No na pewno robi to wrażenie na potencjalnych klientach, prawda? Aż chce się biec. aż chce się podpisywać tą umowę na usługę prawną. No cóż, jest jeden mały haczyk w tym wszystkim. Kanclaria zapomniała wtedy sobie podać, jak to ten przełomowy wyrok zapadł. Otóż sąd nie dostarczył pozwu bankowi, bo wysłał go na nieistniejący adres i poczta zwróciła przesyłkę, a w efekcie sąd wydał tak zwany wyrok zaoczny, który i tak się potem nie utrzyma. No bo przecież bank złoży sprzeciw. To chyba nie jest szokujące, nie? Więc sprawa dopiero będzie rozpoznana. No ale można było przez chwilę promować swoje usługi tym przełomowym wyrokiem i na pewno ściągnąć sobie tym samym parę klientów do kancelarii. To nawet nie jest tylko moje zdanie. Nick, niezależna instytucja podkreśliła i tu cytuję, że kancelarie prawne powołując się na dokumenty NIK dokonują ich nadinterpretacji w celu zdobycia klientów, bo Nikt jednocześnie wprost stwierdził, że nie stwierdził manipulacji przy ustalaniu wskaźnika Wibor. Mimo to kancelarium wcale to nie przeszkadza. A jakim wytykam na Twitterze czy teraz XIE albo na LinkedInie yyy ich błędy to po czasie po prostu kasują swoje posty. Na przykład tutaj jedna z nich chwaliła się znowu podważeniem umowy z Vibor i ponownie zapomniała. Dodać, że to podważenie dotyczyło w owej umowie czegoś zupełnie innego i indywidualnego dla klienta. Takie tam szczegóły, prawda? Ale już się o tym nie przekonacie, bo post został wywalony. Naprawdę niesamowite praktyki. zachodzę w głowę, jakim cudem nikt jeszcze nie ukrócił tego procederu w Polsce. No trudno. Pozostaje tylko żałować, że ludzie naprawdę dają się nabijać w butelkę i podpisują z kancelariami takie umowy. No więc właśnie umowy, umowy na naprawdę niemałe kwoty. Spójrzcie sami. Odezwaliśmy się z umową kredytową za pośrednictwem osoby trzeciej do wielu kancelarii prawnych z następującym zapytaniem. Nie przeczytam wam go słowo w słowo, żeby nie ujawnić owym kancelariom tożsamości tej osoby, ale z grubsza chodziło o coś mniej więcej takiego. Dzień dobry. Mam kredyt hipoteczny, który jest oparty o, a w mediach coraz częściej słyszę, że być może takie umowy są do unieważnienia. Nie znam się na tym, ale na pewno takie unieważnienie mocno by mi pomogło. Czy zajmujecie się takimi sprawami? Czy wiąże się to z jakimiś kosztami oraz jak w ogóle przebiega cały dalszy proces. No i najpierw było naprawdę pozytywne zaskoczenie, bo niektóre kancelarie wprost odpowiedziały, że to bez sensu i one odradzają podejmowanie się takich spraw oraz że one nie będą tego robić. Super. Czyli to nie jest tak, że każda kancelaria w Polsce jest zepsuta i przeżarta chęcią zysku za wszelką cenę. Niestety niektóre tak oddane klientowi kancelarie nie były, bo łącznie odezwaliśmy się do 20 kancelarii prawnych, które na swoich stronach albo wprost pisały, że walczą z kredytami wyborowymi, albo walczyły ogólnie z podważaniem kredytów hipotecznych z przeróżnych powodów. Dalsze rozmowy po dowiedzeniu się, że chodzi o wybor podjęła połowa z tych kancelarii, prosząc najpierw o umowę kredytową do wstępnej analizy. Umowa, jaką przedstawiliśmy tym kancelariom została zawarta w 2021 roku na kwotę pomiędzy 200 a 300 000 zł. Niestety, no znowu ponownie nie chcę wam podawać super konkretnych danych, bo kancelarie będą sobie w stanie wtedy zidentyfikować naszą osobę, a tego dla jej dobra nie chcemy. No ale to był standardowy kredyt hipoteczny na zakup mieszkania na 25 lat oparty o zmienną stopę procentową, czyli oczywiście Wibor sześciomiesięczny. Naprawdę taka po prostu standardowa umowa kredytu hipotecznego, którą tysiące z was podpisywało w ostatnich latach. Nie ma w niej nic ekscytującego. Połowa z tych 10 kancelarii, które poprosiły o jej załączenie, po przeanalizowaniu doszła do wniosku, że nie będzie procedować nic, nic dalej. No i również odradza sądzenie się ponownie. Super. Wychodzi na to, że 75% kancelarii prawnych w Polsce, przymrożeniem MOK oczywiście jest w porządku. Problemem jest pozostałe 25%. Bo oferty jakie otrzymaliśmy czasem naprawdę zwalają z nóg. Pamiętajcie, że mówimy o kredycie o względnie niewielkiej wartości równej ponad 200 000 zł. Mówimy też o walczeniu o coś, czego nikt jeszcze nie wygrał. Ile więc za taką przyjemność trzeba zapłacić? No uśmiejecie się, bo oto nasz rekordzista. Kancelaria podzieliła oferty na dwa warianty, z których pierwszy to pewna opłata rzędu 23739 zł plus 3,69% od ewentualnie wygranej kwoty. Drugi wariant to pewne 12115 zł 50 gr i ewentualne 8,61% od wygranej kwoty. Co wybierze ten napalony wizją wygranej klient? No to zależy oczywiście od niego, ale jednocześnie ta sama kancelaria prezentuje możliwe do wygrania korzyści w maksymalnej wysokości równej 510 000 zł. Kancelaria wymyśliła sobie, że jeśli umowa zostanie całkowicie unieważniona, to klient otrzyma korzyści w postaci braku dalszych rad kredytowych w przyszłości rzędu 450 000 zł. To jest ta korzyść rzekoma dla klienta. Brak dalszych rad. Tak przedstawiona gigantyczna surrealistyczna kwota ma dla mnie tylko jeden cel. Przekonać klienta do tego, żeby jednak wybrał wariant numer 1 współpracy, a nie wariant numer 2. W końcu nie chcielibyście zapłacić 8,61% od 510 000, tylko wolicie 3,69% od 510 000, prawda? No paranoja. Oczywiście nie będzie żadnych 500 000. Zresztą ta sama kancelaria niżej w tej samej ofercie podaje inne wyliczenie, gdzie inną potencjalną korzyścią jest już 243 000. No cóż, tylko przy takiej kwocie bardziej opłacałby się już wariant 2, prawda? Z niższą opłatą stałą. Trzeba więc klienta najpierw troszkę omamić gigantycznymi pseudokorzyściami, bo w końcu lepiej przytulić na pewniaka prawie 24000, czyli ponad 10% wartości całego kredytu. Nie wiem słuchajcie jak was, ale mnie to naprawdę szokuje. 24000 zł za obsługę w sprawie, gdzie twoja szansa na wygraną jest na dziś niższa niż wygranie w totolotka. To była najbardziej kuriozalna oferta, jaką otrzymaliśmy. Pozostałe oscylowały w granicach od 3500 do 600 zł opłat stałych za prowadzenie postępowania w pierwszej jak i w drugiej instancji oraz od 450 do 600 zł za stawiennictwo na każdej rozprawie, no czyli jednej do dwóch. Do tego też dochodziła opłata za potencjalny sukces rzędu około nawet 9% wygranej kwoty, ale w sumie można by tam wpisać i 90%, no bo 90% od zera to dalej zero. No jaka różnica? Ale kochani, to jeszcze nie koniec, bo poza stałą opłatą dla kancelarii za procesowanie obu instancji oraz opłatami za pojawienie się prawnika na rozprawie z wami, a i tak za to zapłacicie, no bo przecież nie będziecie siedzieć tam sami, to dochodzą jeszcze. Opłata sądowa za pozew równa 1000 zł, opłata za potencjalną opinię biegłego od 1000 do 2000 zł, opłaty za uzyskanie dokumentacji od banku, opłaty za pełnomocnictwa, opłaty sądowe od sporządzenia przez sąd, uzasadnień, postanowień oraz coś najczęściej przemilczanego przez kancelarię, czyli koszty zastępstwa procesowego. W swoich ofertach kancelarie oczywiście podkreślają, że kancelarii przysługują koszty zastępstwa procesowego płatne ze strony banku. To jest cytat wyjęty niemalże z jednej z ofert. Zapominają tylko dodać czasem, że zgodnie z zasadami polskiego prawa koszty zastępstwa procesowego ponosi strona przegrywająca proces. Czyli jak się nie uda, to ty będziesz je ponosić. Po prostu zapłacisz je nie dla swojej kancelarii, ale dla cudzej kancelarii. To taka forma rekompensaty dla tej strony, która wygrywa za wydatki poniesione na reprezentację prawną. Gdzieś tam w ofertach ukryte są co prawda takie zdania, że każda sprawa wiąże się z ryzykiem niekorzystnego wyroku. No shit, naprawdę. Ale kto by tam się tym wszystkim przejmował, prawda? przy wartości sporu powyżej 200 000 zł, jak w tym wypadku, koszt zastępstwa procesowego to stawka rzędu dokładnie 10800 zł. Ups. Czyli tak, masz ekstremalnie małe szanse na wygraną i jak nie wygrasz, to jeszcze prawie 11000 zł trzeba będzie wyłożyć z własnej kieszeni. Nie wiem, dla mnie to brzmi jak kiepski interes. Jako finansista inwestor powinienem jeszcze w zasadzie w tym wszystkim uwzględnić koszt utraconych przez ciebie korzyści. No bo jednak zamrażasz sobie na start, licząc opłaty dla kancelarii i opłaty sądowe, minimum 10 000 y zł na co najmniej 3 lata. Tak jest na co najmniej 3 lata. Najprostsze zainwestowanie tych 10 000 w jakieś bezpieczne obligacje za 3 lata i tak się zmieni w 11500 zł, więc zasadniczo tracisz nawet jeszcze te pó500 zł, które mogłeś na tym zarobić. Z mojej perspektywy oznacza to, że realnie więc wydajesz na taką obsługę jeszcze więcej. No i tak właśnie wyglądają te kancelaryjne paragony grozy za obsługę sprawy, co do której wszystkie instytucje, nie banki, inne instytucje solidarnie twierdzą, że taka sprawa jest skazana na porażkę. Podważanie wyboru to nie jest to samo co podważanie kredytów frankowych. Wiborze nie ma nic niesamowitego. Twierdzenie dziś, że to jest wskaźnik manipulowany, to jest bardzo łatwa pożywka dla kancelarii na łapanie klientów. jak widać bardzo opłacalna, ale sensu w tym nie ma żadnego. Zresztą zadajmy sobie jedno pytanie. Skoro to taki wspaniały i intratny biznes, pewna wygrana, to czemu chęć działania podjęło 5 na 20 kancelarii, a nie 20 na 20? Te pozostałe 15 nie chcą zarobić? A może po prostu te pozostałe 15 ma jakąkolwiek etykę pracy i ich celem nie jest naciągnięcie klienta. Wibor jako wskaźnik porusza się w zgodzie ze stopami procentowymi ustalanymi przez NBP. Tak było, tak jest i tak będzie. Nic się tu nie zmienia. Tak, czasem zaczyna wzrost zanim zaczną rosnąć stopy procentowe, a czasem zaczyna spadać, zanim te stopy spadną. Wskaźnik ma w sobie element predykcyjny i wystarczy, żeby Rada Polityki Pieniężnej miękko zapowiedziała jakąś zmianę polityki i obniżki stóp albo podwyżki stóp za jakiś czas, a wskaźnik zacznie to wyceniać. No tylko jak to jest, że jak już spada, to już nie czytam o wielkiej manipulacji wyborem. No nie czytam, bo pewnie psuje to trochę niektórym narrację. Wiem, że walka o unieważnienie swojego krytu hipotecznego jest naprawdę dla wielu osób kusząca, ale sami zadajcie sobie pytanie, czy naprawdę opłaca się dodatkowo zobowiązać do kosztu rzędu od 6 do nawet 12% wartości całego kredytu za to, żeby za trzy lata dowiedzieć się, że nic się nie zmieniło. [Muzyka] [Muzyka]

Przewijanie do góry