Dlaczego Koreańska Giełda COSPI Szybko Wzrasta?
W ostatnich miesiącach indeks COSPI zaskoczył światowe rynki wzrostem o ponad 94% od listopada 2025 r. Co za tym stoi?
Główne czynniki wzrostu:
- Dominacja Samsung Electronics (+160%) i SK Hynix (+250% w 2025 r)
- Explozja zapotrzebowania na pamięć RAM HBM (krytyczna dla chipów AI i procesorów Nvidii)
- Rządowe rynki reformy „Value Up” – ulgi podatkowe i zmodernizowane regulacje rynkowe
- Zwiększenie ekspozycji inwestorów międzynarodowych (fundusze pasywne i hedgingowe)
Czarne konie koreińskiego rajdu:
- LG Inotec (+500% w 2026 r) – dostawca komponentów dla HBM
- LIG Nex 1 (+72% w 2026 r) – lider zbrojeniowy z technologią raakiet przeciw-wyrzutniowych
- Lotte Energy Materials – rozszerzenie produkcji folii miedzianej dla baterii EV i serwerów AI
Ryzyka i ostrzeżenia:
- Zajętość 72% zysków indeksu przez dwie firmy (koncentracja ryzykowa)
- Cykliczność sektora pamięci (boom/bust historycznie trwający 3-4 lata)
- Walutowy kurs łona (najsłabszy od 2008 r) – zagrożenie spadek zysków w dolarach
Analiza pokazuje, że wzrost to nie tylko „pompa”, ale unión trwałych fundamentów technologicznych i politycznych. Dochody SK Hynix w Q1 2026 wzrosły o 198% – dowodzą tego, że popyt na AI nie jest przejściowy.
Porównanie z Nvidą: Średnia wycenę Nvidii na HBM pozostaje 5× wyższa niż Samsunga lub SK Hynix – koreański indeks wciąż jest niedoceniony w stosunku do konkurencji.
Kiedy warto wdrożyć?
Analitycy ze złotych rybk (Goldman Sachs, JP Morgan) podnoszą cele COSPI do 30% powyżej aktualnej stawki. Zanim jednak you’ll plan inwestycji – przeczytaj nasze rekomendacje dla Maclear – platformy zabezpieczającej aktywa w inwestowaniu w wymiany na rynku COSPI.
Zobacz pełną transkrypcję filmu
O ile procent musiałby wzrosnąć od początku roku indeks giełdowy, byś ty, drogi widzu, jako inwestor indywidualny uznał to za dobry wynik? 15% 30% to już chyba zupełnie przyzwoite wyniki, prawda? Szczególnie biorąc pod uwagę fakt, że ten indeks, do którego najczęściej się odnosimy, czyli S&P 500, średniorocznie zyskuje nieco ponad 11%. W tym roku od początku stycznia do teraz zyskał niewiele mniej, około 10%. Jest na dobrej drodze by średni wynik przebić, ale wątpliwe by zbliżył się do czołówki. No to rzućmy na nią okiem. Jak widać do czołowej dziesiątki najbardziej rosnących głównych światowych indeksów obecnie łapie się nawet nasz rodzimy WIG 20. Ten na dzień pobierania danych w odniesieniu do początku roku zaliczył wzrost notowań na poziomie ponad 15%. W Europie lepiej radził sobie tylko jego węgierski odpowiednik. Widać jednak, że ranking, szczególnie jego szczyt, zdominowały indeksy azjatyckie. Ze stawki wyraźnie wybija się ten tajwański, który od początku roku zaliczył wzrost rzędu 60%. Jakby to powiedział słynny polski tester kebabów, >> robi wrażenie. Robi wrażenie, >> ale nie na wszystkich. Na pewno nie na Koreańczykach. Widzisz drogi widzu, ranking, który przed chwilą ci pokazałem był nieco oszukany. Tajwan nie jest pierwszy, choć jego wynik jest wyjątkowo imponujący. Indeksem, który od początku roku zaliczył największy wzrost notowań jest koreański Cospi. Ten w pić miesięcy niemal się podwoił. Na moment pobierania danych COSPI zaliczyło wzrost rzędu ponad 94% licząc od początku roku. A gdyby nie niewielka korekta sprzed kilku dni, wynik ten byłby jeszcze wyższy. To przepaść nawet nad Tajwanem, który i tak przecież ma sporą przewagę nad resztą stawki. Żeby było ciekawiej, Cospi to też jeden z indeksów, który najmocniej ucierpiał przez wybuch wojny na Bliskim Wschodzie. W dwa dni doszło do drastycznej korekty, po której notowania wstały, otrzepały się i zaczęły się wspinać jeszcze szybciej niż przed nią. Mało tego, tempo tego wzrostu, jak zauważają analitycy, już przewyższa tempo wzrostu amerykańskiej giełdy z czasu, tuż przed pęknięciem bańki internetowej, a to naturalnie zaczyna budzić pewne obawy. O tym, czy są słuszne i czy faktycznie możemy mówić o pompowaniu koreańskiej bańki, również sobie dzisiaj powiemy. Co w takim razie stoi za tymi imponującymi wzrostami? Dlaczego to notowania akurat koreańskiego indeksu rosną tak intensywnie, bijąc przy tym na głowę wszystkie inne giełdy, również te największe. Już teraz zdradzę, że to głównie zasługa dwóch jej filarów, a w zasadzie należałoby rzec koni pociągowych, ale nie tylko one są tam warte uwagi. Dziś opowiem także o mniej oczywistych, potencjalnie ciekawych spółkach z tego rynku. Może nie jest on w naszym kraju popularny, no ale przecież mówimy o absolutnym globalnym czempionie. Sprawdźmy, co kryje się za jego sukcesem i co może go podminować. Zapraszam na materiał. Inwestowanie to nie tylko giełda. Szwajcarska platforma MACIR pozwala zarabiać na pożyczkach dla europejskich firm zabezpieczonych realnymi aktywami. Co ważne, aż 90% wniosków jest odrzucanych po rygorystycznej analizie 60 parametrów. To szwajcarska precyzja w służbie twojego kapitału. Kliknij link w opisie, aby odebrać 3% cashback przez pierwsze 90 dni i zacznij inwestować już od 50 €. Ja nazywam się Michał Fitz. Stałych widzów proszę o łapkę w górę. Jeżeli nie chcesz, żeby ominęły cię rzeczy ważne dla twoich finansów, to koniecznie dołącz do grona ponad 100 000 subskrybentów naszego kanału. Wcześniej pokazywałem same procenty w postaci zielonych cyferek. One jednak nie są tak wymowne jak stary dobry wykres notowań. No to rzućmy na niego okiem. Jak widać przez ostatnie lata Cospi radził sobie raczej średnio. W latach 2022, 2023 i 2024 wzrost był niewielki albo wręcz żaden. Sytuacja zmieniła się w ubiegłym roku. Przez cały 2025 rok notowania głównego koreańskiego indeksu skoczyły o około 67% i to już był wynik wyjątkowo dobry. A przecież całe szaleństwo miało się dopiero zacząć. Notowania COSPI już od początku roku szły jak burza. Przez pierwsze dwa miesiące wzrosły o niecałe 50%. I gdy wydawało się, że marzec rozpocznie się równie mocno, ostatniego dnia lutego Donald Trump zorganizował niezbyt miłą niespodziankę. Stany Zjednoczone rozpoczęły bombardowanie Iranu, co zachwiało światowymi rynkami. Najbardziej podatne na te zawirowania były właśnie te giełdy, które w momencie rozpoczęcia konfliktu były aktywne, czyli te azjatyckie, w tym również koreańska. To właśnie ona spośród największych giełd ucierpiała najbardziej. Łącznie 3 i 4 marca notowania COSPI osunęły się o aż 20%. Dla porównania w tych samych dniach notowania WIG 20 osunęły się o nieco ponad 5% a S&P 500 po pierwotnym spadku ostatecznie nawet wzrosły. Mogło się wydawać, że to problem, który skutecznie wstrzyma rajd koreańskiej giełdy i ta faktycznie potrzebowała trochę czasu, by znów się rozpędzić. Pod koniec marca notowania były nawet niżej niż po tych dwóch tragicznych dniach. Na później już wystrzeliły niczym korek od szampana w sylwestrową noc. Aż strach pomyśleć, gdzie dziś byłyby notowania Kospi, gdyby Donald Trump nie wywołał wojny na Bliskim Wschodzie. Skoro już sam przebieg tego wzrostu mamy omówiony, to teraz skupmy się na jego przyczynach. Patrząc na sprawę dosyć płytko, można byłoby powiedzieć, że przyczyny tak naprawdę są dwie. Jedna nazywa się Samsung, a druga SK Hynix. To bowiem te rzeczone konie pociągowe koreańskiej giełdy. Zresztą to stwierdzenie jest mocnym niedopowiedzeniem, bo one same są większe niż wóz, który za sobą ciągną. Proszę sobie wyobrazić, że aż 3/4 całego wzrostu Cospi od początku roku zostało wypracowane tylko przez te dwie spółki. Cała reszta już bowiem takiej życiowej formy nie ma. Wręcz przeciwnie, gdyby te dwie firmy wyciąć z Cospi, radziłby on sobie zupełnie przeciętnie. Niemal połowa spółek wchodzących w skład indeksu od początku roku zaliczyła bowiem spadek notowań. Tymczasem notowania Samsunga wzrosły od początku roku o 160%, a SKNX o 250%. Gwoli ścisłości mowa konkretnie o Samsung Electronics. Warto to wyjaśnić, bo w skład indeksu Cospi wchodzi kilka spółek z grupy Samsung, ale dla wygody w dalszej części materiału będę mówił już po prostu o Samsungu. Wracając jednak do sedna tematu, te wyniki pokazują nam dobitnie, że tłumacząc wzrosty całego Cospi, trzeba skupić się głównie na wzrostach tych dwóch spółek. No to weźmy je pod lupę. Co tam się wyprawia, że to tak rośnie? Obie firmy płyną poniekąd na tej samej fali. Ich hossa jest napędzana cyklem zapotrzebowania na pamięć sztucznej inteligencji, konkretnie chipy pamięci HBM. Te łączy się bezpośrednio z procesorami AI, za które odpowiedzialna jest na przykład Nvidia. Taki zestaw, a raczej ich setki, jak nie tysiące, są niezbędne do tego, by centra danych AI mogły funkcjonować. Jak wiemy, tych potrzeba obecnie tylko więcej i więcej. No i tak się składa, że zarówno Samsung, jak i SK HNIX to czołowi globalni producenci tychże chipów pamięci HBM. W topowej trójce branży. Poza nimi znajduje się jeszcze tylko amerykański mikron. Swoją drogą akcje mikrona w tym roku również drożały w szalonym tempie. Od początku roku notowania spółki skoczyły o ponad 200%. Media używają obrazowej analogii. Jeśli obecny szał na AI jest niczym gorączka złota, to producenci pamięci HBM są niczym ówcześni producenci łopat. Całe szaleństwo bez nich nie mogłoby mieć miejsca, a wiele wskazuje na to, że jeszcze ono trochę potrwa. Co jednak istotne, w tym wypadku wzrost wyceny nie wynika tylko z tego, co dopiero ma nadejść. Wiele spółek, szczególnie tych z sektora technologicznego, rośnie bowiem na giełdzie z uwagi nie na to, co już robią, a z uwagi na obietnice tego, co dopiero będą robiły. Samsung i SKX mając na uwadze obecne trendy, oczywiście mogą z entuzjazmem patrzeć w przyszłość, ale już teraz mają bardzo solidne fundamenty podparte wynikami finansowymi wynikającymi z zamówień swoich produktów. Rzućmy okiem na ostatnie wyniki SK Henix. Przychody za pierwszy kwartał 2026 roku były o 198% większe od ubiegłorocznych. Zysk operacyjny w ujęciu rocznym wzrósł o aż 405%, a marża wyniosła imponujące 72%. Dodatkowo spółka jest już zapełniona pod korek, jeśli chodzi o moce produkcyjne na ten rok. Jak niedawno informowała spółka, cała moc produkcyjna na ten rok została już zarezerwowana i nie chodzi tu tylko o tą dotyczącą HBM, ale także NAND i DRAM. Obecnie podpisane kontrakty są już parafowane z terminem realizacji na 2027 rok. Wśród głównych klientów SKNX wymienić możemy na przykład Nvidę czy Open AI. Już teraz spółka ma około 57% udziału w całym rynku pamięci HBM. A jeśli pod uwagę weźmiemy tylko pamięci nowej generacji, czyli HBM4, to odsetek ten w tym roku ma wynieść nawet 70%. To poniekąd efekt tego, że SK Hyenix jest prekursorem w tej branży. To właśnie ta spółka była pierwsza z chipem HBM3e oraz z pierwszymi iteracjami chipa HBM4. Choć brand Samsunga jest potężniejszy, to on musiał nadganiać rywala. I teraz skupmy się na tym, jak to zrobił, bo jak sugerują giełdowe notowania, poradził sobie zupełnie nieźle. Może i prekursorem technologii nie był, ale gdy się za nią wziął, zrobił to w stylu całkowicie satysfakcjonującym klientów. Tu wręcz kultowe stały się słowa wiceprezesa Jun Jung Huna. Ten na samym początku roku powiedział, tu cytat, dostaliśmy informacje zwrotne od klientów w sprawie HBM4. Mówią nam, Samsung is back z uwagi na wyróżniającą się konkurencyjność naszych produktów. No i właśnie to Samsung is back stało się hasłem trzymanym na sztandarach giełdowego rajdu całej spółki. Tym bardziej, że mówimy o niebyle jakich klientach. Na pamięci HBM od Samsunga również rzuciły się Nvidia oraz Open AI. W efekcie podobnie jak SK Hynix Samsung już musi uzupełniać zlecenia na 2027 rok. Ten rozgrzany do czerwoności biznes już widać także w wynikach za minione miesiące. Raport Samsunga za pierwszy kwartał tego roku mówił o wzroście zysku na poziomie uwaga 756%. Mało tego, sam dział pamięci odnotował zysk 48 większy niż przed rokiem. Wzrosty aż tak imponujące są możliwe dzięki podwyższonym cenom. Z uwagi na popyt znacząco przewyższający podaż, Samsung podniósł ceny swoich pamięci w niektórych przypadkach nawet o 60%. A mimo to i tak schodziły one niczym świeże bułeczki i będą schodziły, bo analitycy spodziewają się niedoboru podaży w tym sektorze jeszcze przez najbliższe d tr lata. Oczywiście zyska na tym również SK Hynix, a tak po prawdzie to cała koreańska gospodarka. Świeżo mianowany na swoje stanowisko nowy prezes Banku Centralnego Korei Południowej niedawno podzielił się nową prognozą dotyczącą wzrostu PKB. Jak zaznaczył, wzrost gospodarczy ma być w tym roku o 7 punktu procentowego większy tylko z uwagi na eksportów. Ten bum jest tak silny, że niweluje negatywne skutki dla koreańskiej gospodarki, które wywołała wojna na Bliskim Wschodzie. Stąd też sprawne odbicie giełdy, pomimo szoku wywołanego wojną, o czym opowiadałem wcześniej. Szał na podzespołu jest więc głównym filarem rajdu na koreańskiej giełdzie, ale nie jedynym. Ten jest wspierany także przez rządowe reformy, które mają na celu poprawę efektywności kapitału. Cały program tych działań nosi nazwę value up, co po polsku znaczy tyle co wartość w górę. W skrócie to mechanizm regulacyjny, który gwarantuje zachęty dla spółek spełniających konkretne wymogi. Program zyskał moc prawną w ubiegłym roku i właśnie mniej więcej wtedy rozpoczął się giełdowy bum w Korei. A co dokładnie zmieniają wprowadzone regulacje? zawierają liczne ulgi i odliczenia podatkowe na przykład dla spółek wypłacających dywidendy. Te są zresztą w ramach programu objęte mniejszym podatkiem, by zachęcić także inwestorów detalicznych. Dodatkowo w ramach programu znowelizowano Commercial Act, który teraz sprawnie uznaje, że dyrektorzy mają obowiązek fiducjarny wobec akcjonariuszy. Oznacza to, że muszą działać nie tylko w interesie rodzin kontrolujących spółki, ale także w interesie pomniejszych inwestorów. Nawet w tym roku wprowadzone były kolejne nowelizacje programu regulujące ulgi i odpisy podatkowe. Plan wyraźnie działa i rządzący kują żelazo póki gorące. Dodatkowo rajd został napędzony także przez zagranicznych inwestorów. Przez ostatnie lata ci raczej wycofywali się z rynku koreańskiego, ale wreszcie uległo to zmianie. W 2026 roku fundusze pasywne, aktywni zarządzający i fundusze hedgingowe zwiększyli ekspozycję na Koreę. No dobrze, a teraz rzućmy okiem na innych wygranych tej hossy. Oczywiście to Samsung i SK Hynix są na nagłówkach, ale przecież nie tylko oni na całym zamieszaniu zyskują. Jakie wobec tego są czarne konie tego rajdu? Na jakie spółki warto jeszcze zwrócić uwagę? Na przykład na LG Inotec. Bom pamięci HBM, można powiedzieć rozlał się na producentów komponentów towarzyszących, a wspomniana spółka właśnie takie wytwarza. Jak wobec tego poradziła sobie w tym roku na giełdzie? Nawet lepiej niż dwaj wcześniej wymienieni giganci. Od początku roku do początku czerwca akcje spółki podrożały o ponad 500%. Wraz z początkiem tego miesiąca doszło jednak do korekty na jej akcjach. Ni mniej wzrost ten nawet pomimo ostatniej przeceny jest szalenie imponujący. Ona nie sprawia również, że analitycy przestają wierzyć w potencjał LG Innotek. Gdy zerkniemy na rekomendacje giełdowe fachowców, przeważająca większość z nich widzi dalsze pole do rozwoju. Na 26 rekomendacji 11 sugeruje kupuj, a 10 out perform. Inny przykład to LIG Nex 1, która działa w sektorze zbrojeniowym. Jej akcje od początku roku podrożały o 72%. Spółka zajmuje się głównie produkowaniem rakiet oraz systemów obrony przeciwrakietowej. Jest znana z koreańskich odpowiedników rakiet Patriot. Te najnowszej generacji zdążyły się już zresztą sprawdzić w obecnym konflikcie na Bliskim Wschodzie. Systemy te miały przechwycić 29 z 30 ataków, na które reagowały. Sygnały branżowe podawane przez media i analityków sugerują, że spółka może w najbliższym czasie podpisać kontrakty z Arabią Saudyjską, USA, a także europejskimi krajami NATO. Fachowcy w swoich rekomendacjach patrzą na nią bardzo pozytywnie. Spośród 20 rekomendacji 10 mówi kupuj, 7 out perform, a trzy trzymaj. Warto wspomnieć też o Lotte Energy Materials. To spółka zajmująca się tworzeniem folii miedzianej. komponentu niezbędnego do produkowania baterii litowych używanych na przykład w pojazdach elektrycznych. W maju spółka ogłosiła, że zamierza teraz produkować także inny rodzaj folii, folię obwodową, którą wykorzystuje się w serwerach sztucznej inteligencji. W ten sposób chce przekierować się częściowo z trudnego rynku EV do tego rosnącego AI. Ta nie ma aż tylu rekomendacji, co wcześniej omówione spółki, ale i tak pokazują ją w korzystnym świetle. 10 analityków mówi kupuj, a tylko jeden sprzedaj. Jak widać rekomendacje mogą sugerować dalszy wzrost, ale patrząc na wykres Cospi nie sposób uciec od myśli. To przecież kiedyś musi spaść. Nawet redakcja renomowanego rynku magazynu Barons pisze, że zdroworozsądkowa logika kazałaby uciekać od rozgrzanego do czerwoności rynku takiego jak Korea Południowa. W oczach niektórych jest wręcz tak rozgrzany, że ci widzą powtórkę z bańki internetowej, która ćwierć wieku temu pękła na amerykańskiej giełdzie. Czy to porównanie ma ręce i nogi? Pod lupę wziął je Financial Times. Jak zauważono, obecnie koreańska giełda pędzi na północ nawet szybciej niż NZDAK przed pęknięciem bańki.comów. Naszdaq potroi wówczas swoje notowania w ciągu 18 miesięcy, a Cospi zrobiło to samo w czasie o sze miesięcy krótszym. Dobrze widać to na tych wykresach. Same wykresy opowiadają jednak tylko część historii i mogą to robić złudnie. cytowani w tekście Financial Times fachowcy zwracają uwagę na jedną istotną kwestię. Wzrost NZDAQ z przełomu wieków był napędzany wskaźnikami wyceny. Ten obecny w Korei jest natomiast napędzany zyskami. A jeśli wycenimy Samsung i SKX na podstawie zysków, to wychodzi, że wciąż są one dosyć tanie i to pomimo wzrostów na poziomie kilkuset procent na przestrzeni ostatnich kilku miesięcy. Zwraca na to uwagę chociażby Shaw Taylor, dyrektor inwestycyjny w Matthews Asia, cytowany na łamach Barons. Tu cytat: "Zyski napędzają ceny, a niektóre z tych spółek chipowych handlowane są przy sześcio, siedmiokrotności zysków. To niewiarygodnie tanio, szczególnie w porównaniu z USA." No właśnie. Jak więc wyglądają konkretne przykłady z amerykańskiego parkietu? Bezpośredni rynkowy rywal koreańskich gigantów, czyli Mikron, jest handlowany przy około 35rotności zysków, czyli pięć razy drożej niż Samsung czy SKX, choć przecież robi dokładnie to samo. Jak spojrzymy na innych gigantów technologicznych, to wyniki bywają porównywalne, a w niektórych przypadkach wręcz znacznie większe. W przypadku Nvidi mówimy o ponad 30estokrotności, w przypadku Amazona też o około 30estokrotności, a w przypadku takiej Tesli o uwaga niemal 200rotności. Co więcej siłą koreańskiej giełdy mają być nie tylko chipy. Taylor widzi ją w przemyśle. Tu cytat: "Największy potencjał w Korei jest w przemyśle. Raczej nie zobaczymy jak Amerykanie i na to kupują statki czy inne strategiczne rzeczy od Chińczyków. To stawia Japończyków i Koreańczyków w dobrej pozycji. Zresztą nie tylko Taylor widzi dalszy potencjał wzrostowy dla COSPi. Również czołowe banki takie jak Goldman Zachs, City oraz JP Morgan podniosły w ostatnich tygodniach swoje dotychczasowe cele dla tego indeksu. No dobrze, banki, analitycy oraz media zwiastują dalszy ciąg hossy. Czy w takim razie naprawdę nic nie może pójść źle? A Cospi? To stosując nomenklaturę bukmacherską absolutny pewniaczek. No nie do końca. Musimy porozmawiać sobie także o ryzyku i zagrożeniach, które niesie ze sobą indeks. Pierwszym, który dosłownie widać na oko jest krytyczna wręcz koncentracja indeksu Cospi. Wcześniej w tym materiale omówiłem jak bardzo zależny jest on od Samsunga i SK Hynix. Obydwie te spółki odpowiadają łącznie za około 48% kapitalizacji całego indeksu i aż 72% wszystkich zysków, które on generuje. Dla porównania przez ostatnie miesiące sceptycy amerykańskiego rynku akcji bili na alarm. że koncentracja S&P 500 w związku z dominacją spółek wchodzących w skład wspaniałej siódemki powinna budzić już niepokój. Jak więc te procenty wyglądają w ich przypadku? Wspaniała siódemka odpowiada za około 35% kapitalizacji S&P 500 i 46% zysków, czyli w obydwu przypadkach wyraźnie mniej niż nasz koreański case. A przecież tam mówimy o siedmiu spółkach, a tu o dwóch. Tak, silna koncentracja to dźwignia w obydwu kierunkach. Swoisty miecz obosieczny. Póki wszystko idzie zgodnie z planem, Cospi wspina się na plecach tych dwóch spółek. Ale jeśli na rynku pamięci AI doszłoby do hipotetycznego załamania, cały koreański indeks poleciałby wraz z dwójką gigantów. Dobry przykład tej zależności mieliśmy minionej nocy z czwartku na piątek. Zanim sesja w Azji się otworzyła, w USA doszło do przeceny w sektorze chipów, na czym ucierpiał między innymi Mikron. Te nastroje udzieliły się później w Korei. O 5% w dół poleciały notowania Samsunga, a SK Hynix o 8%. W efekcie notowania CPI osunęły się o 5% w zasadzie tylko z tego powodu. Co ciekawe koncentracja ta jest na tyle duża, że jest wręcz częściowo nielegalna. Goldman Zachs w jednym ze swoich raportów zauważył, że waga Samsunga i SKX w indeksie MSCI Korea przekroczyła amerykański regulacyjny limit dywersyfikacji. W takiej sytuacji globalne fundusze są zmuszone do automatycznej redukcji pozycji. Bank szacuje, że reguły koncentracji portfela doprowadziły do wymuszonych likwidacji wartych łącznie około 69 miliardów dolarów. Druga problematyczna kwestia to cykliczność sektora pamięci. Analitycy zauważyli, że od lat 80 niemal nieprzerwanie funkcjonuje on w schemacie wzlotów i upadków, czy jak to mówią fachowcy zza oceanu boom bast. Cykle te trwają od trzech do czterech lat. W tym konkretnym przypadku opinie specjalistów są jednak podzielone. Znajdą się tacy, którzy uważają, że obecna hossa wyłamała się z tej cykliczności z uwagi na rozwój sztucznej inteligencji. Nie brakuje też takich, którzy twierdzą, że do żadnego wyłamania nie doszło i wciąż mamy do czynienia z cyklem, który skończy się, gdy giganci AI przestaną skalować tak swoje wydatki inwestycyjne na centra danych. No a jak będzie naprawdę, to już możemy dostrzec najwyżej w jakiejś kryształowej kuli. Trzecie zagrożenie, o którym warto wspomnieć, to ryzyko walutowe. Koreański łon jest obecnie najsłabszy względem dolara od blisko 20 lat. Ostatni raz tak kiepski kurs miał w trakcie kryzysu finansowego w 2008 roku. Co ciekawe, za alarmujące uznał to nawet sekretarz skarbu USA Scott Besent. Ten już na początku roku publicznie mówił, że kurs łona nie zgrywa się z silnymi fundamentami gospodarki kraju. Od momentu, w którym to powiedział, łon jest jeszcze słabszy. Dlaczego to zagrożenie? Dopóki kursy akcji rosną szybciej niż słabnie łon, dolarowi inwestorzy są na plusie. Jeśli raj wyhamuje, a łon dalej będzie słabu, dolarowy zwrot zacznie spadać i kapitał zacznie uciekać, a to może mocno przyspieszyć korektę. Jeśli ten materiał przypadł ci do gustu, to zostaw łapkę w górę. Do usłyszenia. Yeah.








