Analiza wskaźników wyceny
Czy polska giełda jest zbyt droga po rekordowych wzrostach? W tym filmie analizujemy optymizm inwestorów w kontekście hossy na GPW. Omawiamy wyniki indeksów WIG i WIG20, które w 2025 roku dały ponad 31% i 27% zwrotu. Porównujemy historyczne stopy zwrotu z inflacją, realne zyski i wskaźniki wyceny jak C/Z na poziomie 12,3 – poniżej średniej historycznej.
Skupiamy się na kluczowych metrykach: cena do zysku (P/E), forward P/E i cena do wartości księgowej (P/BV). Dla MSCI Poland P/E wynosi 12,1, forward 9,23, co sugeruje prognozowany wzrost zysków o ponad 30%. Porównujemy z rynkami wschodzącymi: Turcja wydaje się atrakcyjniejsza, ale Polska wygrywa z Grecją, Węgrami i Czechami dzięki lepszym perspektywom.
Perspektywy spółek i rynku
- Banki: Wyzwania z podatkiem od nadwyżek, ale stabilne wyniki.
- Technologia i gaming: CD Projekt z potencjałem Wiedźmina 4.
- Detal i e-commerce: LPP, CCC, Pepco i Allegro korzystają z rosnącego konsumpcjonizmu.
- Inne sektory: Kruk, Żabka, Benefit Systems, Rainbow – ekspansja zagraniczna i inwestycje z KPO.
Obroty na GPW wzrosły o 40-70% r/r, co wskazuje na silne zainteresowanie. Mimo braku kryzysu, hossa trwa dzięki koniunkturze i obniżkom stóp. Nie ma powodów do paniki – wyceny nie są oderwane od fundamentów. Partner: XTB z ofertą bez prowizji do 100 tys. € obrotu i kontami IKE.
Odkryj, czy warto inwestować w Polsce czy szukać alternatyw. Subskrybuj po więcej analiz!
Zobacz pełną transkrypcję filmu
Tak wielkich wzrostów na najważniejszych
polskich indeksach nie było już dawno. Czy to oznacza, że teraz po wielkich
wzrostach muszą przyjść równie wielkie spadki? Gdy portfele regularnie wybijają
nowe all time high, to jak ocenić, że kupiona przez nas spółka stała się na
tyle droga, że potem już nikt nie będzie zainteresowany kupnem kolejnych akcji?
Przecież nic nie może rosnąć w nieskończoność, zwłaszcza w Polsce. Na
wszystkich najważniejszych indeksach giełdowych widać, że ostatnie kilka lat,
to jest czas hossy, indeks polskich spółek WIG w 2025 roku dał inwestorom
zarobić ponad 31,6%. Przez długi czas WIG 20 był także
liderem wśród indeksów na całym świecie i mimo, że z tej pozycji teraz już
został strącony, jej już nie utrzymuje, to i tak może pochwalić się ten indeks
nieprzeciętną stopą zwrotu na poziomie 27,45%.
I czy przez te wzrosty nasza polska giełda nie stała się już przypadkiem
zbyt droga? Czy wciąż warto inwestować w Polsce? Czy może warto poszukać teraz
innych rynków i tam przynosić swój kapitał? Sprawdźmy to. [Muzyka]
Partnerem odcinka jest aplikacja inwestycyjna XTB, której do tej pory
zaufało przeszło milion inwestorów z całego świata. Dostępne są u nich konta
emerytalne IKE, na których spełniając określone warunki nie trzeba płacić 19%
podatku od zysków kapitałowych. Inwestować można u nich w ponad 3600
akcji ze Stanów Zjednoczonych i z Europy, w tym również z Polski, a także
w kilkaset funduszy ETF. A do 100 000 euro miesięcznego obrotu nie płaci się w
XTB prowizji za transakcje. Sprawdźcie ich ofertę za pomocą linku w opisie
filmu. Cześć, witam was na kanale Giełda Inwestycje Trading, który powstaje przy
współpracy z blogiem Pamiętnik giełdowy, którego autorem jest mój brat Daniel. Ja
jestem Patrik. Po co inwestujemy, a wyczerpać z tego rzecz jasna zyski. I
gdy przychodzą takie lata jak rok 2025, to można stracić głowę i się pogubić w
swojej strategii inwestycyjnej, bo jest tak wiele polskich spółek i tak wiele z
nich urosło w tak krótkim czasie o kilkadziesiąt, a nawet i kilkaset
procent. Więc można wpaść w konsternację i uznać, że skoro coś urosło o
relatywnie dużo w relatywnie niedługim czasie, to wycena stała się zapewne
odklejona od rzeczywistej wartości spółki. Ale ponadprzeciętne wzrosty
notuje przecież cały rynek krajowy. Kiedy więc należy uznać, że już jest
tutaj drogo? Zanim do tego przejdziemy, zastanówmy się, kiedy możemy mówić w
ogóle o tym, że szeroki indeks urósł dużo w skali roku, a kiedy mało i gdzie
w tym zestawieniu umieścić tegoroczny wzrost polskich indeksów. Bo myślę, że
każdy polski inwestor indywidualny, który świadomie lokuje swoje pieniądze w
polskie akcje, z pewnością już słyszał o bardzo dobrych stopach zwrotu, które
osiągała polska giełda w tym roku. I jeśli śledzicie nasze materiały, to
zapewne wiecie, że takim najważniejszym benchmarkiem do oceny wyników indeksów
czy portfela inwestycyjnego jest indeks S&P 500, który zrzesza najważniejsze i
największe podmioty z całego świata. Ocena wyników inwestycyjnych powinna
więc być naszym zdaniem skorelowana z wynikami tego indeksu. To z uwagi na
możliwość utożsamiania wzrostu indeksu ze światowym rozwojem gospodarczym.
Indeks S&P 500 do 2024 roku osiągnął średnioroczną stopę zwrotu na poziomie
11,8%. dla zobrazowania skali tego średniego
wzrostu. Gdybym takiego 1 dolara zainwestował w 1928 roku w S&P 500, to
do dzisiaj ten 1 dolar byłby wart 10 000 $arów. I zaraz ktoś z was pewnie
wspomni, ktoś z was pewnie już na to wpadł, że to nie jest tak miarodajne, bo
1 dolar kiedyś to nie jest tyle samo warte co 1 dolar dzisiaj, bo dzisiejszy
dolar jest warty o wiele mniej. Tak, to się zgadza, bo siła nabywcza dolara się
zmieniła. 1 dolar z 1928 roku ma dzisiaj siłę nabywczą wynoszącą około 18,89
$ar, czyli wciąż wzrost zainwestowanego 1 dolara prawie 100 lat temu, dzisiaj do
10 000 $arów, to pokazuje mimo wszystko magię procenta składanego. Niestety
polska giełda papierów wartościowych nie ma aż tak bogatej historii jak indeks
S&P 500, bo jej korzenie sięgają 1991 roku i przez 34 lata liczba spółek
notowanych na polskim parkiecie wzrosła z 5 do 402. I najważniejszym polskim
indeksem zrzeszającym jednocześnie największą liczbę spółek jest indeks
WIG, który obejmuje wszystkie spółki notowane na głównym rynku spełniające
bazowe kryteria uczestnictwa w tym indeksie. Te kryteria to minimum 10%
liczby akcji w wolnym obrocie. Wartość tych akcji w wolnym obrocie to minimum
milion euro. Minimum jedna transakcja w ostatnich trzech miesiącach.
Nieoznaczanie spółki w szczególny sposób oraz spółka nie może mieć niskiej
płynności ani innych czerwonych flag. Indeks WG jest indeksem dochodowym, co
oznacza, że przy jego obliczaniu uwzględnia się zarówno ceny zawartych w
nim akcji, jak i dochody z dywidend i praw poboru. I to nie jest standardem,
bo na przykład indeks WIG20 uwzględnia tylko wartości akcji spółek wchodzących
w jego skład. Przez 34 lata swojego istnienia WIG wzrósł do poziomu ponad
105 000 punktów, osiągając średnioroczną stopę zwrotu na poziomie 14,67%.
W tym kontekście na pierwszy rzut oka tegoroczny wynik tego indeksu wynoszący
ponad 30% wygląda naprawdę świetnie. Ale jeśli spojrzymy na to w ujęciu
historycznym to ten wzrost nie jest czymś bezprecedensowym. Od początku
istnienia WIGU na jego wyniki wpływało wiele różnych wydarzeń gospodarczych,
zarówno w Polsce jak i na świecie. I tegoroczny wzrost wygląda imponująco,
ale nie mieści się nawet w pierwszej trójce najlepszych rocznych wyników
krótkiej historii tego indeksu, bo jak widzicie w tej tabeli rekord padł w 2009
roku, tuż po kryzysie finansowym z 2008 roku, a 2025 rok mimo że jest bardzo
dobry, to zajmuje dopiero szóste miejsce najlepszych lat w historii WIGu. I te
dane mogą być mimo wszystko mylące, bo sama tak obliczona stopa zwrotu nie
uwzględnia wpływu inflacji, który obniża wynik naszych inwestycji. Aby więc
obliczyć rzeczywistą stopę zwrotu w danym roku, należy od bazowej stopy
zwrotu odjąć średnioroczną inflację z danego roku kalendarzowego. Robiąc takie
obliczenia zauważymy, że rok 2025 awansuje na piąte miejsce pod względem
najbardziej dochodowych lat. Jeśli uwzględnimy inflację, to również na
średniorocznej stopie zwrotu całego indeksu obraz wygląda zupełnie inaczej,
bo jak wspomniałem nominalnie WIG dawał średnio 14,67%
rocznie, ale przy średniej inflacji z lat 1991 do 2025 na poziomie 10,15%
realny wynik wynosi już tylko około 4,5%. Innymi słowy, większość zysków
zjadała inflacja, a inwestorzy realnie zarabiali dużo mniej niż sugeruje to
goła stopa zwrotu. Z tego porównania możemy wyciągnąć kilka interesujących
wniosków. Po pierwsze, indeks WIG w czasie swojego istnienia osiągnął lepsze
średnioroczne stopy zwrotu niż indeks S&P 500. Choć uwzględniając negatywny
wpływ inflacji, duża część zysków była konsumowana przez spadek wartości
nabywczej naszej polskiej waluty. Po drugie, tegoroczny wynik, choć
imponujący, nie jest rokiem rekordowym i prawdopodobnie takim też nie będzie. to
biorąc pod uwagę zmieniające się obecnie okoliczności rynkowe. Po trzecie,
największe wzrosty miały miejsce po największych spadkach wywołanych
globalnymi kryzysami. W 2024 roku żadnego kryzysu nie było, a to daje
podstawy do tego, żeby przypuszczać, że tegoroczny wzrost jest jedynie wynikiem
dobrych perspektyw rynkowych i zapowiedzią wzrostu gospodarczego, a nie
znakiem technicznym, jakimś odreagowaniem, tak po wielu latach
giełdowej bessy. Więc czy te informacje dadzą nam odpowiedź na pytanie, czy
aktualnie giełda papierów wartościowych jest droga i czy wyznaczony został już
szczyt trwających trendów wzrostowych. Nie, nie dadzą nam tej informacji, bo
sama historia to nie wszystko. Zwróćmy uwagę na wskaźniki wyceny, które są
wykorzystywane przez inwestorów do określenia potencjalnych korzyści z
inwestycji. I takim najbardziej popularnym wskaźnikiem, który określa
to, czy coś jest wycenione drogo czy tanio, jest wskaźnik ceny do zysku, albo
inaczej price to earnings, p/ e. W Polsce to jest oznaczane jako C/ Z. To
jest wskaźnik finansowy pokazujący ile inwestorzy są skłonni zapłacić za każdą
jednostkę zysku firmy. Oblicza się go dzieląc aktualną cenę rynkową akcji
przez roczny zysk netto przypadający na jedną akcję. To jest często oznaczane
jako EPS, czyli earnings per share. Im wyższy ten wskaźnik CZ, tym akcje są
droższe, a im niższy, tym cena jest niższa. W oczach wielu osób może to
oznaczać, że tym bardziej atrakcyjne są takie akcje, ale to też niekoniecznie
się zgadza. W tym zestawieniu według danych podanych przez giełdę papierów
wartościowych obecny uśredniony wskaźnik ceny do zysku polskich spółek wynosi
dokładnie 12,3. To według stanu na koniec sierpnia 2025
roku. Natomiast średnia z lat 91 do 2025 wynosi 20,59.
Wykluczając nadzwyczajnie wysoką wycenę wskaźnika ceny do zysku z lat 2002 i
2003, średnia wartość ceny do zysku wynosi 17,28.
Natomiast średnia z ostatnich 20 lat, czyli od roku 2006, wynosi 15,1.
Analizując te podane przez giełdę papierów wartościowych dane dla całej
polskiej giełdy, możemy zauważyć, że obecny poziom ceny do zysku wynoszący
12,3 znajduje się tak naprawdę poniżej swoich
historycznych średnich. Mimo że nie są to wartości aż tak atrakcyjne jak w
latach 2022 do 2024, to w żadnym wypadku na podstawie tego wskaźnika nie można
powiedzieć, że polska giełda jest droga. Oczywiście sama wartość wskaźnika ceny
do zysku to nie jest wszystko, ale jest to pewnego rodzaju punkt wyjścia. Trzeba
jednak również uwzględnić okoliczności rynkowe i stan całego rynku, bo cena D
zysku to jest taki giełdowy termometr. Im niżej on stoi, tym większa jest
szansa na to, że akcje są relatywnie tanie, ale na to składa się wiele
czynników, często niezależnych od siebie i niezwiązanych z samym wskaźnikiem.
Dlatego odpowiadając na pytanie, czy w Polsce już jest drogo, trzeba porównać
wycenę polskiej giełdy z innymi rynkami, możliwie jak najbardziej zbliżonymi do
naszej giełdy. Najprostszym i w zasadzie jedynym dostępnym dla przeciętnego
inwestora sposobem na określenie wyceny poszczególnych rynków jest porównanie
ETFów lub indeksów opartych na spółkach z danego obszaru geograficznego. Dlatego
teraz to sobie zrobimy i do tego wykorzystamy indeksy MSCI, które
denominowane są do wspólnej waluty, jaką jest amerykański dolar, oraz zawierają w
sobie największe spółki notowane na danych rynkach europejskich. Dla
polskiej giełdy przykładem takiego indeksu jest MSCI Poland, który ma na
celu pomiar wyników segmentów dużych i średnich spółek na polskim rynku. W
skład tego indeksu wchodzi 16 największych polskich spółek, w tym te,
które tutaj widzicie. Dla wyceny rynkowej indeks podaje trzy wskaźniki.
To jest P/ E, P/ E forward i P/ BV, czyli cena do wartości księgowej.
Wskaźnik ceny do zysku, to jest to pierwsze, co już omówiliśmy i dla indeks
MSA Poland według danych z września 2025 roku wynosił on dokładnie 12,1 punktów.
Wskaźnik P/ E forward był równy 9,23 i zgodnie z metodologią MSCI oblicza się
go wzorem, który widzicie w tej grafice. Jego zadaniem jest pokazanie jak rynek
wycenia przyszłe zyski pojedynczej spółki lub tak jak w tym przypadku grupy
spółek tworzących indeks. Innymi słowy sprawdzamy ile inwestor płaci dzisiaj za
1 zł zysku i ile będzie płacił jeśli prognozy analityków co do przyszłego
wzrostu zysków się sprawdzą a cena akcji się nie zmieni. Więc na przykładzie MSCA
Poland możemy określić, że obecnie inwestor płaci 12 zł za złotówkę zysku,
ale za rok przy rosnących zyskach i potwierdzeniu się prognoz analityków
będzie to już tylko 9 zł za złotówkę zysku. Na tej podstawie możemy też
obliczyć prognozowane tempo wzrostu zysków. Zestawiając więc aktualny poziom
wyceny z prognozowanym poziomem, oczekiwany wzrost zysków wyniesie ponad
30%. Oprócz wskaźników P/ i P/ E forward indeksy MSCI podają jeszcze wskaźnik
ceny do wartości księgowej, czyli P/ BV i ten wskaźnik pokazuje ile inwestor
płaci za 1 zł wartości majątku netto spółki, czyli aktywa minus długi. I choć
dzisiaj ten wskaźnik bywa uważany za przestarzały, to nadal może on
sugerować, czy rynek jest relatywnie drogi, czy tani. Trzeba jednak pamiętać,
że najlepiej sprawdza się to w przypadku firm opartych na majątku fizycznym,
czyli na przykład w przypadku firm przemysłowych, a dużo gorzej to się
sprawdza przy spółkach technologicznych, gdzie główną wartością jest knoow i
aktywa niematerialne. Więc dla MSCI Poland wynosi on 1,47, czyli za każdą
złotówkę aktywów płacimy średnio 1,47 zł, czyli o 47% więcej niż wynosi ich
wartość księgowa. To nie oznacza, że rynek jest niedoszacowany, a wręcz
wyceniany z premią. Wiedząc już co oznaczają te konkretne wskaźniki, możemy
przejść do porównania polskiej giełdy z innymi rynkami. Polska jest krajem
uznawanym za rynek rozwijający się i dlatego część spółek notowanych na
giełdzie papierów wartościowych wchodzi w skład szerszego indeksu MSCI Merging
Markets Europe, który zrzesza także inne spółki publiczne notowane na giełdach
innych europejskich państw rozwijających się. Łącznie w skład tego indeksu
wchodzą 43 podmioty z Grecji, z Turcji, Węgier i Czech. I Polska waży w tym
indeksie aż 40% i ma największy wpływ na wycenę indeksu. Ten indeks według stanu
na dzień 29 sierpnia 2025 roku prezentował wskaźnik ceny do zysku
wynoszący około 11. Cena do prognozowanego zysku, to jest TNP przez
eforward wynosił około 8 oraz cena do wartości księgowej to jest 1,3. Pod tym
względem więc był on wyceniony atrakcyjniej niż pozostałe jeszcze
szersze indeksy, czyli na przykład atrakcyjnie niż indeks na wszystkie
rynki wschodzące oraz indeks na cały świat, czyli MSCI ACWI. Jednostkowo
patrząc, polska giełda była więc wyceniona drożej niż cały indeks. A to
oznacza, że pozostałe kraje takie jak Turcja, Węgry, Grecja i Czechy mogą być
wycenione bardziej atrakcyjnie niż polska giełda. Ale czy naprawdę tak
jest? W przypadku MSCAI Greece zawierającego dziewięć komponentów
widzimy, że wskaźnik ceny do zysku jest niższy niż w przypadku Polski. Jednakże
cena do prognozowanego zysku w zasadzie nie odbiega od obecnej wyceny. To daje
nam sygnał, że analitycy nie spodziewają się znaczącego wzrostu zysków
przedsiębiorstw tworzących grecki indeks, a raczej spodziewają się jedynie
mało znaczącego wzrostu. Wskaźnik ceny o wartości księgowej pokazuje z kolei, że
aktywa greckie są tańsze niż aktywa polskie, przy czym różnica jest
niewielka i wynosi 0,08 punkta. Grecja jest więc tańsza pod względem wskaźników
ceny do zysku i ceny do prognozowanego zysku, ale wynika to z o wiele gorszych
perspektyw wzrostu zysków przedsiębiorstw tworzących ten indeks.
Nie wygląda to więc na atrakcyjny kierunek inwestycyjny na przyszłość, nie
pod tym kątem. Widzimy również, że w ciągu 15 lat ten indeks osiągnął stopę
zwrotu na poziomie 28,23, co nas tylko utwierdza w przekonaniu, że
nie jest on zbyt perspektywicznym kierunkiem. Podobna sytuacja jest
widoczna na węgierskim indeksie MSCI, który składa się z trzech największych
węgierskich spółek. I warto nadmienić, że niewielka liczba spółek wchodzących w
skład tego indeksu wynika z niskiej kapitalizacji giełdy w Budapeszcie, bo
na Węgrzech istnieje wyłącznie pięć spółek, których kapitalizacja przekracza
miliard dolarów, z czego Telecom to jest w zasadzie niemiecka spółka znana jako
T-Mobile. Więc nawet dodając większą liczbę spółek do indeksu, to i tak w
zasadzie tylko te trzy największe węgierskie podmioty odpowiadały za
kierunek, w jakim podąża cała reszta indeksów. W przypadku tego indeksu
widoczne są relatywnie niewielkie perspektywy do wzrostu zysków netto w
przyszłości, choć trzeba też uczciwie przyznać, że te spółki są obecnie o
wiele tańsze pod względem zarówno wskaźnika ceny do zysku, jak i ceny do
wartości księgowej od indeksu MSI Poland. Ta niska wycena wynika jednak z
kiepskich perspektyw do skalowania biznesu, co czyni ten kierunek
inwestycyjny niezbyt atrakcyjny. Indeks w ciągu 15 lat funkcjonowania dał
inwestorom zarobić ponad 300%, co jest wartością naprawdę niezłą, choć wciąż
jest to poniżej stóp zwrotu osiągniętych przez indeksy na cały świat, czyli MSCI
ACWI. O wiele bardziej interesująco prezentuje się sytuacja na indeksie MSCI
Turcji, który zawiera 12 komponentów. Tutaj obecny wskaźnik ceny do zysku
informuje nas, że spółki tworzące ten indeks są drożej wycenione, ale mają o
wiele lepsze perspektywy do wzrostu zysków. w kolejnych latach. Również
atrakcyjnie wygląda wskaźnik ceny do wartości księgowej, który jest znacznie
niższy niż w przypadku Polski. Tutaj faktycznie możemy mówić, że Turcja może
być ciekawszym kierunkiem inwestycyjnym na kolejne lata i rynek ten zdaje się
obecnie ten fakt właśnie dyskontować płacąc za jednego dolara obecnego zysku
ponad 14 $arów. Inwestorzy decydując się przepłacać liczą na to, że prognozy
analityków na kolejne lata się zmaterializują i wskaźnik ceny do
prognozowanego zysku okaże się trafiony pomimo tego, że sam indeks w ostatnich
15 latach istnienia dał na sobie zarobić jedynie 82,18%.
Bardziej wymagająca wycena jest natomiast widoczna w przypadku czeskiego
indeksu MSCI zrzeszającego o trzy największe spółki rynku czeskiego. Na
czeskiej giełdzie podobnie jak na węgierskiej notowane są podmioty, które
wywodzą się z innych rynków i nie mogą wchodzić w skład indeksu MSA i Czechy i
stąd właśnie indeks tworzący wyłącznie trzy rodzime czeskie przedsiębiorstwa. W
przypadku tego indeksu stosunek ceny do zysku oraz ceny do prognozowanego zysku
jest wyższy niż w przypadku Polski. również cena do wartości księgowej
wskazuje na przewartościowanie. To pokazuje, że podmioty czeskie są
wycenione relatywnie drogo i lepszym kierunkiem inwestycyjnym jest w tym
porównaniu Polska. Porównując więc Polskę z innymi krajami z rynków
wschodzących w Europie, możemy powiedzieć, że sama sucha analiza
wskaźnika ceny do zysku może sugerować przewartościowanie. To w porównaniu z
konkurentami. Jednakże ta wycena jest uzasadniona perspektywą wzrostu zysków
spółek tworzących indeks MSI Polat. w kolejnych latach, czego nie widać na
przykład w przypadku Grecji, Węgier czy Czech. Więc naszym zdaniem porównując
wszystkie te wskaźniki, Polska jest ciekawszym miejscem do lokowania
kapitału niż Węgry, Grecja albo Czechy z uwagi na zmianę wskaźnika ceny do
prognozowanych zysków wobec ceny do zysków. Jednak patrząc wyłącznie na
wskaźniki rynkowe, to jest jednocześnie gorszy rynek niż Turcja. To w
perspektywie średnioterminowej. Z uwagi na te wskaźniki Polska wydaje się być
również lepszym miejscem do inwestycji niż Szeroki Emerging Markets Europe.
Same jednak wskaźniki i historia to jeszcze nie jest wszystko, co należy
brać pod uwagę, bo rozważając to czy w Polsce jest drogo czy nie, nie wolno
pomijać jednostkowych wyników spółek, okoliczności rynkowych, zainteresowania
inwestorów polską giełdą oraz możliwości do rozwoju gospodarczego na przyszłość.
Podczas hossy kluczowe jest przecież to, czy dane akcje przyciągają inwestorów,
zarówno dużych instytucji, jak i osób prywatnych. Im więcej się nimi handluje
i im większe są obroty, tym większe jest zainteresowanie tymi walorami i tym
większe szanse na dalsze utrzymanie się hossy. Informacje na ten temat możemy
czerpać z comiesięcznych publikacji Giełdy Papierów Wartościowych o
aktywności inwestorów i tam na przykład w sierpniu 2025 roku obrót akcjami i
średnia wartość dzienna transakcji były o ponad 40% wyższe niż rok wcześniej. W
lipcu 2025 roku wzrosty rok do roku były nawet wyższe, bo dochodziły do wartości
70% rok do roku. I tak w zasadzie jest tak od początku tego roku, bo na
giełdzie papierów wartościowych co miesiąc ostatnio obserwujemy znaczący
wzrost obrotu akcjami, co potwierdza wciąż utrzymujące się zainteresowanie
głównie podmiotów zagranicznych polskim rynkiem akcji. Kapitał na rynku w tym
roku jest znaczący i rotuje on pomiędzy spółkami prowadząc do coraz większych
wzrostów. Oprócz tego oczywiście do określenia tego czy jest drogo czy
tanio, ważne są perspektywy polskich spółek giełdowych i największy udział w
hosście mają niewątpliwie banki, które stanowią, jak już powiedziałem,
niespełna 50% wartości całego indeksu WIG 20 oraz istotną część indeksu WIG. O
perspektywach banków mówiliśmy w takim osobnym odcinku dotyczącym podatku od
nadmiarowych zysków i postawione tamte tezy, tutaj gdzieś to podlinkuję, są
wciąż aktualne. W obecnych okolicznościach rynkowych, czyli w dobie
spadających stóp procentowych i widma podatku od nadmiarowych zysków, raczej
myślę, że nie ma co liczyć na spektakularne rajdy na sektorze
bankowym, ale to nie oznacza, że hossa na giełdzie papierów wartościowych już
się zakończyła, bo wzrosty mogą napędzać inne podmioty. Bo na przykład jedną z
takich spółek, która w perspektywie najbliższych lat może być gwiazdą hossy
jest CD Projekt. być może część z was już zapomniała, że CD Projekt była w
2020 roku największą spółką na polskiej giełdzie z kapitalizacją wynoszącą 27,11
miliardów złotych. To się działo wtedy na kanwie spadku cen akcji wywołanej
pandemią COVID i samo CD Projekt radziło sobie bardzo dobrze z uwagi na zapowiedź
premiery Cyberpunk 2077. Obecnie spółka pracuje nad kolejną odsłoną kultowej już
gry Wiedźmin 4 i biorąc pod uwagę bazę fanów spółki możliwe jest zdobywanie
kolejnych szczytów. To oczywiście pod warunkiem wyciągnięcia przez tę spółkę
lekcji z za wczesnym wypuszczaniem niedopracowanych produktów, bo było tak,
że po przedwczesnym wypuszczeniu gry Cyberpunk cena akcji przeszła do ponad
dwuletniej Bessy. Dobre okoliczności rynkowe mogą również sprzyjać
największym polskim detalistom, czyli LPP, CCC albo PEPCO. W skonsolidowanym
raporcie za pierwszy kwartał 2025 roku grupa LPP pokazała solidne wyniki, gdzie
przychody wzrosły o 15% rok do roku. Otwarto nowe sklepy ich flagowego
produktu marki Sinsei na nowych rynkach w Albanii i w Kosowie i zaplanowano
otwarcie kolejnych 4400 sklepów na koniec 2025 roku. Sieć CC, czyli jedna z
największych spółek obówniczo-odzieżowych w naszym regionie
Europy, także podnosi plany rozwoju powierzchni handlowej. I jeszcze w tym
roku zaplanowano wzrost powierzchni o 350 000 m kw, zaś na kolejny rok, czyli
2026, spółka ma zaplanowane już teraz otwarcie kolejnych sklepów, których
powierzchnia obejmie 280 000 m kw. Ta wartość jednak zdaniem prezesa będzie
rosła i rok 2026 stanie się kolejnym rekordowym rokiem pod względem wzrostu
sieci CCC. Grupa Pepco także po pozbyciu się nierentownej
sieci Poundland ma szansę poprawić teraz swoje wyniki i odbudować zaufanie
inwestorów. Choć w ostatnich dniach wolumen na akcjach PEPCO spadł, to widać
istotne ożywienie, które pojawiło się na początku 2025 roku, co może sugerować,
że inwestorzy przypomnieli sobie o tej spółce. Spółka Allegro też już od kilku
lat prezentuje bardzo solidne wyniki finansowe i stara się korzystać na
rosnącej sile polskiego konsumenta. Rozbudowują także własną sieć automatów
paczkowych, uniezależniając się od InPostu, a mimo to kurs od dwóch lat
porusza się w trendzie bocznym. Mamy też spółkę Kruk SA, która zajmuje się
działalnością związaną z obrotem wierzytelnościami, a która od
praktycznie początku swojej działalności zwiększa przychody i wchodzi na kolejne
europejskie rynki, takie jak Włochy, Francja czy Hiszpania. Mamy też Żabkę,
która nie tak dawno zadebiutowała na giełdzie papierów wartościowych i
praktycznie od razu weszła do indeksu WIG20, a jej ostatnie wyniki finansowe
za drugi kwartał 2025 roku mocno przebiły prognozy analityków. Mamy także
ciekawe podmioty spoza głównego indeksu WIG20, które otwierają się na nowe
rynki. Na przykład Benefit System z zarządza dobrze znanym w Polsce systemem
kart Multisport. I oni niedawno sfinalizowali przyjęcie największej
sieci klubów fitness w Turcji za około 431,6
miliona amerykańskich dolarów. Mamy grupę Rainbow, która przejęła kontrolę
nad rumuńską spółką Parallela 45, wchodząc tym samym na nowy
perspektywiczny rynek. W planach są też ciągle wielkie inwestycje budowlane,
takie o których opowiadałem wam w takim odrębnym materiale. Gdzieś tutaj go
podlinkuję, ale te inwestycje budowlane mogą dać impuls do wzrostów dla
największych polskich generalnych wykonawców takich jak Mirbud albo
Budimex. Są też spółki z sektora Healthc, czyli Synectic, Diagnostyka,
Foxel czy Nełuka, które mogą skorzystać na środkach z KPO i modernizacji
technologicznej szpitali i systemu opieki zdrowotnej. Oczywiście też jest
sektor obronny, w który mogą zaangażować się firmy budowlane, ale i produkcyjne,
wspierając tym samym produkcję budowlano montażową i co za tym idzie generując
wzrost przychodów. Więc wszystkie te okoliczności w połączeniu z
historycznymi wskaźnikami, średnią wyceną polskich przedsiębiorstw,
aktywnością inwestorów oraz ogólnymi okolicznościami rynkowymi muszą być
brane pod uwagę przy ocenie tego, czy w Polsce jest drogo, czy nie i czy hossa
już się skończyła, czy nie. Polska giełda i spółki na niej notowane mają
wciąż duże szanse, aby dalej rosnąć. Oczywiście nie ulega wątpliwości, że
jeśli zrealizują się obietnice Ministerstwa Finansów i sektor bankowy
zostanie obciążony dodatkowym podatkiem, to największe spółki Giełdy Papierów
Wartościowych, czyli PKOBP, MBank albo Santander będą miały problem z dalszymi
wzrostami, ale pozostałe przedsiębiorstwa mogą dalej korzystać z
dobrej koniunktury gospodarczej i cyklu obniżek stóp procentowych. Plany
skalowania polskich przedsiębiorstw zagranicznych pokazują duży apetyt na
budowanie globalnych biznesów. co przy odpowiednio dobranej strategii powinno
dać dobre rezultaty. Oczywiście z pewnością mamy na naszym parkiecie też
przeszacowane podmioty, ale nie wydaje mi się, aby obecne wycenyły odjechane od
swoich fundamentalnych wartości. Zmienić się mogą co prawda podmioty, które będą
ciągnąć nasze indeksy i te wzrosty mogą następować wolniej, ale obecnie nic nie
wskazuje na to, aby okazje inwestycyjne znikały, ani to, że wyceny stały się na
tyle wymagające, aby była potrzeba realizowania swoich zysków albo
przenoszania kapitału w inne regiony świata. My i tak, jak zapewne wiecie,
skupiamy się głównie na rynku amerykańskim, ale w Polsce jest
potencjał i nie ma powodu do większych obaw, tak nie według nas. Jeśli chcecie
poznać nasze strategie inwestycyjne, to polecam taką książkę, którą Daniel
napisał. Tutaj ją widzicie. I na koniec tego odcinka przypominam, że w XTB do
100 000 miesięcznego obrotu możecie inwestować
nie płacąc prowizji za transakcje. A tutaj zostawiam wam odcinek, w którym
omówiłem ostatnią sytuację związaną z obniżeniem ratingu kredytowego Polski,
bo agencja Fish Ratings prognozuje wzrost ryzyka inwestycyjnego na naszym
rynku. Dlaczego tak? Skoro powiedziałem o tylu pozytywnych rzeczach na naszym
rynku, no to jeżeli chcecie to zrozumieć, to polecam to obejrzeć. [Muzyka] [Muzyka]








