Dlaczego warto obejrzeć ten film?
Giełdowe anomalie – czy wiesz, jak wpływają na Twoje inwestycje? Dowiedz się, co kryje się za efektami „Sell in May and go away”, sierpnia i września. Ten film to kompendium wiedzy o sezonowości na rynkach finansowych.
- Zrozumiesz, czym jest efekt „Sell in May and go away” i jak historycznie wpływał na rynek.
- Poznasz efekt sierpnia i jego wpływ na zmienność & potencjalne zyski.
- Dowiesz się, dlaczego wrzesień jest statystycznie najsłabszym miesiącem na giełdzie.
- Odkryjesz wyniki badań naukowych dotyczących sezonowości na rynkach finansowych (m.in. S&P 500, DAX, CAC40, FTSE100) od 1693 roku do współczesności.
- Zdobędziesz wiedzę, jak wykorzystać te informacje w praktyce, aby podejmować lepsze decyzje inwestycyjne.
Lokowanie produktu: AXI
Uwaga: Ten film ma charakter edukacyjny i nie stanowi porady inwestycyjnej. Inwestowanie wiąże się z ryzykiem.
Zobacz pełną transkrypcję filmu
przez dekady, maj, czerwiec, sierpień i wrzesień wypadały słabiej niż zimowe miesiące. To nie przypadek, tylko tak zwana sezonowa anomalia. Ale zanim rzucisz wszystko i uciekniesz z rynku, spójrzmy na dane. Na wykresie widzimy porównanie historycznych średnich miesięcznych stóp zwrotu z indeksu S&P 500 z rzeczywistymi wynikami z 2024 roku. I co się okazuje? Maj, który statystycznie dawał marne 3% w zeszłym roku dostarczył prawie 5%. Czerwiec też raczej słaby, a w 2024 prawie 3,5%. Sierpień, który zwykle balansował gdzieś koło zera, dał ponad 2% stopę zwrotu, a wrzesień z historycznym średnim -7, w 2024 na plusie ponad 2%. Dlatego w tym odcinku pogłębimy temat i przyjrzymy się bliżej letnim anomaliom rynkowym. Skąd się biorą? Czy nadal działają i jak inwestor może z nich mądrze korzystać, zamiast traktować je jak giełdowy horoskop. Zobaczymy, co mówią statystyki, co podpowiadają badania i gdzie kończy się sezonowość, a zaczyna rzeczywistość. Stałych widzów proszę o kredyt zaufania w postaci łapki w górę. Aż 73% naszych widzów nie subskrybuje naszego kanału, przez co omijaje mnóstwo materiałów z zakresu finansów. Subskrybuj nasz kanał i przestań tracić. Partnerem tego materiału jest Broker Axi, gdzie możesz handlować ponad 220 aktywami, w tym parami walutowymi. Minimalny depozyt wynosi zaledwie 5 $arów. Link do oferty znajdziesz w opisie. Jak to działa w świecie finansów? Zapraszamy do finansowej encyklopedii. Przez dekady, miesiące od maja do października wypadały gorzej niż pozostała część roku. I nie mówimy tu o jednym przypadku. Mówimy tu o rynkach z całego świata i o statystykach z dzięcioleci. To nie magia, ale sezonowość, która potrafi być równie realna jak recesja. Uważa się, że odpowiada za to anomalia Sell in May and Go Away. To zasada, która mówi tyle: Akcje radzą sobie lepiej w zimowych miesiącach niż w letnich. Konkretnie od listopada do kwietnia rynek statystycznie rośnie bardziej niż w okresie od maja do października. Dlaczego? Jest kilka teorii. Po pierwsze, inwestorzy, zwłaszcza ci instytucjonalni, po prostu znikają na wakacje. Zarządzający funduszami, analitycy, traderzy często korzystają z urlopów, co przekłada się na mniejszą liczbę decyzji inwestycyjnych. To z kolei przekłada się na niższą płynność i ograniczoną zmienność na rynku. Dodatkowo spada liczba raportów kwartalnych i wydarzeń makro. Sezon wyników kończy się zwykle w kwietniu, a kolejna fala zaczyna dopiero w lipcu. To spory kawałek roku bez świeżych danych. Makroekonomia też zwalnia mniej posiedzeń banków centralnych i mniej zaskakujących odczytów. A jak nie ma nowych informacji, no to inwestorzy mają mniej powodów, żeby działać. Trzecią przyczyną może być efekt podatkowy. W niektórych krajach, między innymi w USA, rok podatkowy kończy się w kwietniu, co wpływa na decyzj inwestorów indywidualnych i instytucjonalnych. Część z nich sprzedaje akcje w maju, aby zrealizować zyski lub straty i zoptymalizować rozliczenie podatkowe. Ten efekt może pogłębiać majową presję podażową na rynku. To nie tylko powtarzana przez inwestorów zasada. Zjawisko sellin may and go away zostało też dokładnie przebadane przez naukowców. W 2020 roku Cherry Zang i Ben Jacobsen opublikowali analizę, która objęła ponad 300 lat danych historycznych. Od 1693 do 2017 ze 114 rynków akcji. Ich celem było jedno, sprawdzić czy sezonowość w stylu sprzedaj w maju to realne zjawisko, czy tylko rynkowy mit. Wyniki okazały się jednoznaczne. Średni zwrot w tak zwanym zimowym okresie inwestycyjnym, czyli od listopada do kwietnia wynosił ponad 5%. Z kolei w miesiącach letnich, czyli od maja do października spadał do niewiele ponad 1%. Co więcej aż 63 badane rynki wykazały pozytywny efekt zimowy, a tylko jeden rynek, Mauritius, pozytywny efekt letni. Kolejne badanie, które zasługuje na uwagę to praca Baumana i Jacobsena z 2002 roku. To jedno z najbardziej znanych badań poświęconych efektowi selline May and Go Away i jedno z tych, które naprawdę rozpoczęły poważną debatę akademicką na temat sezonowości na rynkach akcji. Badacze przyjrzeli się 37 rynkom akcyjnym na świecie i przeanalizowali dane z lat 1970-198. Ich hipoteza była prosta. Czy inwestowanie tylko w miesiącach od listopada do kwietnia daje lepsze wyniki niż trzymanie akcji przez cały rok? Okazało się, że tak i to w sposób zaskakująco spójny. Strategia Celine May przyniosła lepsze efekty w 36 z 37 badanych krajów. Średnia różnica między zwrotami z okresu listopad, kwiecień a maj, październik wynosiła około 4,5 punktu procentowego rocznie. Co ciekawe, efekt był najsilniejszy w Europie, a nie w Stanach Zjednoczonych, co obala popularny mit, że to zjawisko dotyczy głównie Wall Street. Wnioski z tego badania były jednoznaczne. Sezonowość ma znaczenie i nie jest to wyłącznie przypadek ani rynkowa legenda. Badacze sami przyznali, że nie udało im się znaleźć jednej konkretnej przyczyny tego zjawiska, ale jego obecność była zbyt powszechna, by ją zignorować. Skoro omówiliśmy już klasyczny efekt sellin my and go Away, teraz czas przyjrzeć się drugiemu z letnich fenomenów giełdowych, czyli tak zwany August Effect. Choć sierpień kojarzy się z rynkową stagnacją i siedzeniem na plażę, dane mówią co innego. W niektórych krajach i na niektórych rynkach sierpień wypada równie dobrze, a czasami nawet lepiej niż większość miesięcy w roku. W szczególności takie rynki jak Niemcy, Francja oraz Wielka Brytania, a także Stany Zjednoczone często odnotowują w sierpniu większą zmienność, ale także solidne mediany zwrotów. Różnice między rynkami wynikają z ich specyfiki. Na przykład Niemcy i Francja mają często jedno z najwyższych miesięcznych zwrotów w sierpniu. USA S&P 500 cechuje się wyższą niż przeciętna częstotliwością miesięcy wzrostowych. Niemcy i Wielka Brytania dorównują temu poziomowi. A skąd bierze się ten efekt? Wynika to z powrotu inwestorów po urlopach, niższej płynności oraz możliwości nagłych przesunięć kapitału. W efekcie sierpień bywa niezłym, cichym liderem całego roku, o ile jest się na to przygotowany. Przejdźmy teraz do konkretnych badań nad tym efektem. MB Faber, znany amerykański analityk i autor strategii inwestycyjnych, wziął pod lupę historyczne zachowania indeksu S&P 500. w swoim badaniu przeanalizował dane aż od 1928 roku, czyli z niemal 100 lat funkcjonowania rynku amerykańskiego. I co się okazało? Mimo że sierpień kojarzy się z wysoką zmiennością i ryzykiem, to średni zwrot w tym miesiącu wynosił aż 1,6%. W 65% przypadków kończył się on na plusie, a to więcej niż w wielu innych miesiącach. Faber zauważył, że chociaż sierpień może być kapryśny, to właśnie dzięki tej większej nieprzewidywalności oferuje też wyższą premię za ryzyko. Oczywiście nie znaczy to, że zawsze warto wskakiwać w rynek w sierpniu, ale to zaskakujące, że miesiąc często omijany przez inwestorów okazuje się jednym z najbardziej dochodowych. Ale skoro już wiemy, że w USA sierpień wcale nie wygląda tak źle, to teraz przenieśmy się do Europy. Tu wchodzi z przytupem analiza Deutsch Banku z 2023. Bank przyjrzał się trzem dużym indeksom europejskim: niemieckiemu Daxowi, francuskiemu KAK40, brytyjskiemu Food C1. Zbadano jak zachowywały się te rynki miesiąc po miesiącu w okresie od 1990 do 2022. Celem było sprawdzenie, które miesiące są najbardziej zmienne, a które najbardziej opłacalne. Nie tyle pod względem średnich, ale mediany zwrotów. Bo jak wiadomo średnia potrafi być złudna, a mediana lepiej pokazuje co się dzieje zazwyczaj. Okazało się, że sierpień wyszedł jako najbardziej zmienny miesiąc w całym roku, czyli ten, w którym kursy potrafią skakać najbardziej, ale jednocześnie był drugi najlepszy, jeśli chodzi o medianę zysków. Wyżej był tylko listopad. Co to oznacza? Mniej więcej tyle, że w sierpniu dużo się dzieje, ale wbrew pozorom te mocne ruchy często kończą się zyskiem, nie stratą. To może sugerować, że sierpniowe wyprzedaże albo paniki bywają przesadzone i stanowią okazję niezagrożenie. Po sellin may and go Away i efekcie sierpnia czas na miesiąc, który regularnie psuje nastroje. Tym razem bierzemy pod lupę wrzesień. Wrzesień to prawdziwe przekleństwo dla inwestorów, bo statystycznie wypada najsłabiej w całym roku. Średnie zwroty są w zasadzie nie tylko niższe niż w innych miesiącach, ale bardzo często po prostu ujemne. W przypadku indeksu S&P 500 średni wrześniowy zwrot to około -7%. Dane obejmują ponad 100 lat. W czym tkwi problem? Nikt nie potrafi wskazać jednej konkretnej przyczyny. Hipotez mamy kilka. Po pierwsze to koniec sezonu wyników kwartalnych. Większość spółek raportuje w lipcu i sierpniu, więc we wrześniu inwestorzy zostają bez dostępu do informacji tych świeżych. Z kolei brak danych oznacza większe pole dla emocji, a nie dla racjonalnych decyzji i trochę więcej gdybania. Po drugie, czas na realizację zysków. Jeżeli rynek radził sobie dobrze w okresie letnim wrzesień to często moment, kiedy zarządzający funduszami zaczynają zamykać pozycje. Przygotowują się w ten sposób do bardziej prestiżowego czwartego kwartału. W końcu pod koniec roku często rozlicza się wyniki i premiuje skuteczność. Przejdźmy teraz do badań nad efektem września. Jedno z najbardziej znanych badań, które potwierdziło istnienie tego efektu zostało wykonane przez analityków z S&P Capital IQ, czyli jednej z najbardziej zauwanych firm zajmujących się analizą rynków kapitałowych. Badacze przejrzeli dane z 50 lat notowań indeksu S&P 500 od lat 60 aż po współczesność. Celem było jedno, sprawdzić czy wrzesień rzeczywiście wypada słabiej niż inne miesiące, czy to tylko rynkowa legenda. wnioski. Statystycznie wrzesień przynosił średnią stopę zwrotu na poziomie -7%. Co więcej, tylko w 45% przypadków kończył się na plusie, co czyni go najbardziej rozczarowującym okresem dla inwestorów w całym roku. To nie jest jeden z tych miesięcy, które zaskakują raz na dekadę. To trend widoczny regularnie i powtarzalnie. Badanie to pokazuje też ciekawą rzecz. O ile sierpień może zaskoczyć swoją zmiennością, a październik bywa nieprzewidywalny, to wrzesień wydaje się po prostu zły. Słaby pod względem wyników, niechętnie wspominany przez inwestorów i regularnie wypadający najgorzej w statystykach. To właśnie dlatego. Wiele sezonowych strategii inwestycyjnych celowo omija ten miesiąc lub wręcz otwarcie rekomenduje ograniczenie zaangażowania w akcje. Właśnie wtedy. Z kolei teraz czas na analizę, która pokazuje, że efekt września to nie tylko amerykańska przypadłość. W 2021 roku CFA Institute przeprowadził badanie, które objęło 11 rozwiniętych rynków akcji od USA przez Japonię aż po Australię i kraje Europy Zachodniej. Zakres danych obejmował ponad 40 lat historii, a od 1980 roku w zasadzie, bo to był początek tego badania, no do mniej więcej 2020-2021. Czego szukali badacze? chcieli sprawdzić, czy wrzesień rzeczywiście zachowuje się gorzej niż inne miesiące i czy ten efekt występuje globalnie, czy może tylko lokalnie. Wyniki bezdyskusyjne. W aż ośmiu z 11 badanych krajów wrzesień kończył się na minusie częściej niż na plusie. To znaczy, że ponad 50% wrześń w ciągu czterech dekad przynosiło straty, a w przypadku USA aż 62,5%. Wześniej kończyło się pod kreską. W Japonii 60%, w Wielkiej Brytanii 57,5%, a w Niemczech 55. Co więcej, wrzesień był jedynym miesiącem, który wypadł negatywnie na niemal wszystkich rynkach, niezależnie od kontynentu. Inne miesiące miały dobre i złe okresy, ale żaden nie był tak regularnie czerwony jak właśnie wrzesień. Lato to czas urlopów, luzu i giełdowych niespodzianek. Choć intuicyjnie mogłoby się wydawać, że rynek działa cały czas tak samo. Dane historyczne sugerują coś innego. Okazuje się, że niektóre miesiące mają swoje nastroje. Przez lata inwestorzy zauważyli, że maj, sierpień, wrzesień mają tendencję do dziwnego zachowania. Nie chodzi tylko o drobne odchylenia, ale o całe wzorce, które pojawiają się z zaskakującą uregularnością. Tak właśnie powstały terminy takie jak sellin may and go Away, August effect czy September effect. Co z tym wszystkim robić? Nie chodzi o to, aby na podstawie takich efektów ustalać cały portfel. Gdyby inwestowanie polegało tylko na analizie miesięcy, no wszyscy bylibyśmy milionerami, ale ignorowanie tych anomalii to też błąd. Letnie miesiące rządzą się swoimi prawami. No i oto kilka wniosków. Nie każdy sellin Ma sens. W 2024 roku maj i czerwiec były wyjątkowo mocne. Dlatego zamiast sprzedawać wszystko maj, warto po prostu bardziej selektywnie podchodzić do rynku latem. Może ograniczyć ekspozycję, może przenieść się do bardziej defensywnych sektorów, może zwiększyć udział gotówki, no ale nie znikać całkowicie. Sierpień to miesiąc dla odważnych. Charakteryzuje go duża zmienność, ale też spory potencjał zysków. Jeśli jesteś inwestorem aktywnym, to warto w sierpniu szukać przecen i okazji. Jeśli pasywnym, nie panikuj, gdy nagle zrobi się czerwono, bo to może być tylko chwilowy zjazd przed odbiciem. Wrzesień. Bądź ostrożny. Ten miesiąc wymaga najwięcej ostrożności. Jeśli masz zyski z wakacyjnych wzrostów, wrzesień to dobry moment, by realizować część zysków i ograniczyć ryzyko. W długim terminie wrzesień psuł wyniki strategii buy and hold. To nie opinia, to liczby. Na koniec, jak z tego mądrze korzystać? Zamiast traktować sezonowe anomalie jako proroctwo, spójrz na nie jako element szerszego obrazu. To nie jest podręcznik, który powie ci, kiedy kupować lub sprzedawać, ale może to być bardzo przydatna mapa, która podpowie, kiedy warto zachować czujność, a kiedy można pozwolić rynkowi działać bez większych ingerencji. Jeśli budujesz strategie długoterminowe, rozważ dodanie do nich choć odrobinę sezonowości. Nawet nie po to, by nimi grać, ale po to, by rozumieć rytm rynku i wiedzieć, kiedy odpuścić, a kiedy przyspieszyć. Partnerem tego materiału był broker akcji, gdzie możesz handlować ponad 220 aktywami, w tym parami walutowymi. Minimalny depozyt wynosi zaledwie 5 dolarów. Link do oferty znajdziesz w opisie. [Muzyka]








