Jak radzić sobie z pieniędzmi? | Andrzej Kwiatkowski [Edukacja Finansowa i Biznes]

Kluczowe zagadnienia:

FXMAG 103 000 subskrybentów
3 280 148 17/05/2025

Andrzej Kwiatkowski, executive manager w In Partners, w rozmowie z Dawidem Augustynem porusza kluczowe aspekty edukacji finansowej i budowania majątku.

  • Czym jest klasa średnia? Definicja klasy średniej nie opiera się wyłącznie na zarobkach, ale również na mentalności i podejściu do finansów.
  • Rola rodziny w edukacji finansowej: Otwarta komunikacja o finansach w rodzinie to podstawa budowania majątku i podejmowania mądrych decyzji.
  • Sukcesja w firmach rodzinnych: Jak zaplanować przyszłość firmy i uniknąć konfliktów międzypokoleniowych?
  • Edukacja finansowa dzieci: Praktyczne porady jak uczyć dzieci wartości pieniądza i odpowiedzialnego zarządzania finansami.
  • Inteligencja emocjonalna w biznesie: Radzenie sobie z porażkami i sukcesami to klucz do osiągnięcia celów.
  • Budowanie majątku a inteligencja emocjonalna:

Film porusza ważne kwestie społeczne i ekonomiczne, zachęcając do refleksji nad własnym podejściem do pieniędzy.

Dowiedz się, jak mądrze zarządzać finansami i budować stabilną przyszłość.

Zobacz pełną transkrypcję filmu

Kluczem początku swojego biznesu jest to, co sam powiedziałeś. Zaakceptować to, że będą błędy. Przestawić się z mentalności, w której muszę stworzyć coś, co od razu jest wspaniałe, muszę być idealny. Na mentalność róbmy swoje. Jeśli chodzi o edukację finansową, no to finanse, pieniądze, tak? Środek wymiany. Więc nauczmy dziecko wymiany. To jedną z najważniejszych rzeczy jest to, żeby obserwować w jakim kierunku idę i zgodzić się na to. że świat mnie będzie testował. Klasa średnia jest o tyle trudna do znalezienia, że ona potrzebuje łączyć z jednej strony mentalność codzienną, człowieka, który nie zarządza milionami, a z drugiej strony sięgnąć gdzieś dalej po coś więcej. Uwaga, aż 73% widzów naszego kanału nie subskrybuje go, przez co omijaje mnóstwo darmowej finansowej wiedzy. Kliknij subskrypcję i przestań tracić. Andrzej Kwiatkowski, menagżer, a dokładnie executive manager w firmie In Partners jest moim i państwa gościem. Witaj Andrzeju serdecznie na naszym kanale. Cześć Dawidzie. Witajcie serdecznie moi drodzy. Miło jest dzisiaj tutaj u ciebie gościć. Wyjątkowo na naszym kanale dyskutować będziemy o pieniądzach, ale nie pod kątem spekulacji i czy też typowo pod kątem inwestycyjnym, ale generalnie pod kątem tego, jak sobie z tymi pieniędzmi radzić, jak z nimi funkcjonować, jak do nich w odpowiedni sposób podchodzić, bo Polska też i my sami jesteśmy w dosyć specyficznym położeniu, bo w zasadzie mamy no zaokrąglając 30 lat wolnego rynku, gdzie uczymy się też podejścia i funkcjonowania z pieniędzmi. Klasę średnią mamy taką, jaką mamy. Część osób w ogóle twierdzi, że jej nie mamy. Zacznijmy w ogóle od tej klasy średniej, bo mówi się o tym, że jeżeli chcemy mieć bogaty bogate społeczeństwo, rozwinięte społeczeństwo, to głównie siła w takich narodach tkwi w klasie średniej. Jak to z naszą klasą średnią jest? I to jest coś, co jest ciekawe, że w ogóle od tego zaczynasz, bo tak naprawdę najpierw zdefiniujmy, czym w ogóle jest klasa klasa średnia. Okej. Ekonomicznie możemy sobie definiować zarobki takie, takie, wydatki na takim lub innym poziomie. Tylko, że wyzwanie tak naprawdę jakie się pojawia to jest moment kiedy spróbujemy zdefiniować co w głowie ma osoba, która reprezentuje tą klasę średnią. Z moich obserwacji po odbyciu kilkuset rozmów, jak nie nawet więcej, z przeróżnymi ludźmi w naszym kraju, wyłania się taki obraz, że klasa średnia jest o tyle trudna do znalezienia, że ona potrzebuje łączyć z jednej strony mentalność codzienną, człowieka, który nie zarządza milionami, a z drugiej strony sięgnąć gdzieś dalej po coś więcej. I wiesz i to myślę jest takie potężne wyzwanie, że w aktualnym społeczeństwie doprowadzić do tego, że są ludzie, którzy z przyjemnością robią to, co robią. Czy to jest niesamowicie intratne, czy nieco mniej, natomiast sięgają cały czas po trochę więcej. I to jest owszem, również pod kątem zarobków i to jest pod kątem zwiększania swojego wpływu i to jest pod kątem chociażby tego, że mogą żyć nieco inaczej. Pod kątem nie tylko konsumpcji, ale czegoś więcej. tworzenia jakiegoś dobra. To jest niesamowicie duże wyzwanie moim zdaniem znaleźć takich właśnie ludzi, którzy chcą trochę więcej pod względem tworzenia. I myślę, że taka klasa średnia i jeśli ona się będzie coraz bardziej rozwijała, no to będziemy mogli rzeczywiście mówić o Polsce, która się rozwija i ktoś kto zna historię stwierdzi, że zajmuje swoje właściwe miejsce tak jak za czasów zygmuntowskich czy generalnie złotego wieku polski. Bo mówimy tutaj o takich rzeczach bardzo niekwantyfikowalnych, tak? No mówimy tutaj bardziej też o takim życiowym podejściu, a niekoniecznie o tym, kto ile pieniędzy ma. A jak to jest z tym posiadaniem pieniędzy. Jest też trochę, powiedzmy sobie jasno, jako społeczeństwo każdy może popatrzeć przez pryzmat swojej rodziny, jak to w tej rodzinie łatwo nam przychodzi i czy łatwo nam przychodzi rozmawiać o pieniądzach, kto ile na przykład z rodzeństwa zarabia, jak to wygląda. yyy czy jesteśmy otwarci w ogóle na tego typu dyskusje, bo wydaje się, że nie. I to jest 100% zgody z tym co teraz powiedziałeś, bo zacznijmy sobie, rozbijmy sobie twoje pytanie, stwierdzenie na dwa elementy. Kwestie interpersonalne i drugi wątek, kwestie samego właśnie stanu posiadania, kwestie samego majątku. I teraz zacznijmy sobie od stanu posiadania. Z moich obserwacji taka grupa, którą bym ja osobiście zaliczył do tej kasy średniej, no to są ludzie, którzy posiadają w jakiejkolwiek formie w majątku powyżej niech będzie takich sześciu cyferek, tak? Powyżej 100 000 coś już się ciekawego zaczyna. W sensie sześciu cyferek 100 000 w tym kontekście. No jeśli posiadają ponad te sześć cyferek, które nie są samymi zerami, tylko czymś więcej, to już zaczyna się inne myślenie. Natomiast ta kwestia wymiany myśli, wymiany dóbru, rozmawiania przy rodzinnym stole, tak? No to to jest wyzwanie, które powiem ci, z którym się nieraz mierzę, bo ciekawe jest na przykład to, że miałem już kilka takich rozmów, gdzie brało się całą rodzinę, rodziców, dzieci, dziadków, żeby usiąść i porozmawiać o tych kwestiach majątkowych, zrozumieć tak naprawdę co my mamy, czego my chcemy, jak to przepływa. Kolejna rzecz, jak to przejdzie, jak kogoś zabraknie, co wtedy? Wiesz, i tu jest tak naprawdę wyzwanie, że żeby mienić się moim zdaniem rzeczywiście klasą średnią, która ma wpływ, ma pieniądze, potrafi coś zadziałać, to jest nie tylko kwestia tego, żeby posiadać to mityczne 100 000 co najmniej, bo to fajnie, nie? Super, że od czegoś ruszamy, ale być zdolnym do tego, żeby porozmawiać o przechodzeniu tego majątku. Nie tylko go nabywam, bo pracodawca mi te pieniądze daje i milknę. Skąd się pojawiają z lodówki, z szafy? Tylko tak przychodzą z takiego źródła, tyle czasu jest w nie zdeponowane. Takie to daje obciążenie emocjonalne, psychiczne, a takie daje korzyści. I teraz ci, którzy będą potrafili tak rozmawiać, śmię twierdzić, że będą mieli coraz większy wpływ, czego przykładem są moi klienci, którzy otwierają się na tego typu rozmowy we własnych rodzinach i rzeczywiście ten ich wpływ, ta możliwość robienia różnych rzeczy, które chcą się zwiększa. Nie tylko konsumpcyjnych, ale także twórczych. Tak, tylko że tutaj też jesteśmy dalej w specyficznej sytuacji, bo jak popatrzymy sobie na takie kwestie społeczne, to w zasadzie mamy teraz taką y pierwszy taki moment, tak uogólniając w naszej historii, naszej historii naszej gospodarki, gdzie firmy w zasadzie mogą być dziedziczone, bo jakieś majątki powstały. seniorzy już dochodzą do takiego wieku, czy osoby, które prowadzą firmę dochodzą do takiego wieku seniorskiego, że jest teraz co z tym biznesem zrobić i ta rozmowa często w zasadzie tu nikt do tego nie jest procesu przygotowany no w odpowiedni sposób i te małe czy średnie firmy, one sobie po prostu nie poradzą, będą zamykane, bo często dzieci wybierały zupełnie inną karierę. Tam nie było planowania długoterminowego budowania majątku rodzinnego. Nie było tego planowania. W zasadzie ciężko się dziwić, żeby że nie było, skoro to tak naprawdę jest pierwsze pokolenie i też nie można mieć do tego i do nich pretensji o to. Myślę, że nie warto w ogóle mieć te pretensje. Warto zobaczyć, że to jest kolejna piękna przestrzeń, która daje szansę do zbudowania czegoś nowego. Tworzenie mądrej sukcesy międzypokoleniowej. Czy istnieje w Polsce? To tak jak sam zauważyłeś, kiedy miało powstać, tak? Przecież nasza historia oparta o komunizm przez wiele lat, przez różne przeboje historyczne, jakie mieliśmy, nie dało w ogóle przestrzeni. Wiesz, to jest ciekawe, jak już nawiązaliśmy trochę do historii, że nawet jak się cofniemy do drugiej RP, no to ileż to było? 20 lat. To jest krócej niż dzisiaj. To nawet ci, którzy tam mieli szansę coś zbudować, już nie żyją. To po pierwsze. A po drugie to nawet nie powstało w mentalności coś, co by się przekazywało. Raczej wyrywało się zębami reżimowi jednemu, drugiemu jakiekolwiek dobra. A teraz to, co mówisz rozpoczyna się, bo jest przestrzeń do przekazywania. I powiem ci, dla mnie jest niesamowite to, jak różnie toczą się losy tych rodzin, nazwijmy rodzinami biznesowymi, chociaż to jest szumne miano, przed którym niektórzy mogą się wzbraniać. przed rodzinami, które coś zbudowały w swoim życiu. Przerne są koleje losów. Natomiast ze swoich obserwacji wyciągnąłbym takie trzy grupy. Jedną grupą, która się pojawia są ludzie, którzy mają ten przywilej, szczęście, że ich dzieci mówią: "Tato, mamo, to ja bym to może przejął, tak? Może bym poszedł w tym kierunku". I świetnie był kogo uczyć. Ktoś wzrastał razem z tym biznesem, widział go od totalnych jego początków i płynnie wchodzi i to jest wspaniałe. Mam kilku takich klientów, którzy mają to szczęście. Świetna sprawa. Dużo uśmiech, dużo radości przy rodzinnym stanie. Słyszę, że to jest kwestia szczęścia, a nie a nie nie wynika to z takiego typowego podejścia. Tak, tu się z tobą zgadzam. 100% kwestii szczęścia, bo typowe to jest raczej druga grupa, gdzie jest tato, mamo, tak naprawdę to ta firma stała się twoim dzieckiem, a nie ja. I wiesz, i to jest potężny w tym momencie cios. Cios dla w ogóle wszystkiego, co istnieje, bo i dla rodzica, i dla dziecka, i dla firmy, pracowników. Więc ten ogromny ten ogromny dylemat jaki jest, że niestety z jakiegoś powodu dziecko ma awersję do do tego co powstało, to to jest najczęściej pojawiający się schemat gdzieś tam z moich obserwacji. Smutny to fakt, natomiast generujący znowu przestrzeń do tego, żeby usiąść ponownie przy stole i ta kwestia, jak to użyłeś ładnego słowa na początku, niekwantyfikowalne wziąć na tapet, omówić. Weźmy na tapet, ale nie skutki, bo to jest efekt końcowy. Skutek to już jest jak gdyby końcóweczka tego układu w stylu, że rodzic firmę chce chce nam na przykład powierzyć, no bo już nie chce jej prowadzić. doszedł tutaj do y do granicy. Yyy popatrzmy przez pryzmat y tej przyczyny, czyli edukacji finansowej i budowania karier. jak to według ciebie powinno wyglądać, żeby było i odbywało się w sposób prawidłowy, ale też żeby to nie była manipulacja w stylu ja prowadzę taką i taką działalność, czyli na przykład ja prowadzę działalność mediową i będę chciał na siłę przekonać dziecko do pracy w mediach, bo czegoś takiego nie chcę robić, ale chcę, żeby ono samo mogło stwierdzić, czy to chcę, czy tego nie chcę, bo to każdy ma z tego co przynajmniej się orientujemy jedno życie na ten moment i na ten moment w to jedno życie celujemy jak to z tą edukacją finansową powinno być na którym etapie jak wdrażać jak sobie z tym poradzić bo to jest coś czego w szkołach się nie uczy wiesz to dotknijmy dwóch wątków z jednej strony edukacji finansowej z drugiej strony biznesowej obie nie występują w szkole mam nadzieję że za naszego życia to się odmieni. Zobaczymy. Ni mniej, jeśli chodzi o edukację finansową, no to finanse, pieniądze, tak? Środek wymiany. Więc nauczmy dziecko wymiany, wymiany dupr w jakiś sposób. Niech się uczy od barteru. Wiesz, przepiękny jest dla mnie jak mój własny ojciec siada teraz z moim młodszym bratem i oni siadają i liczą: "Dobra synu, to popatrzmy jakie ty pieniądze masz, jakie posiadasz, co z tym możesz zrobić, jakie masz swoje cele, marzenia. Wypiszmy sobie na kartce". I później wchodzi kolejna kwestia, kiedy to moje własne rodzeństwo do mnie przychodzi też młodsze i dobra Andrzej są już jakieś te pieniądze, co teraz nie wiesz i to jest fajne, że takie rozmowy zaczęły się jak moje rodzeństwo było jeszcze niepełnoletnie i było okej zrób to to, to naucz się tego, dojdź do takiego poziomu, a mówiąc to, to mam na myśli dojdź do pierwszych dochodów, zgromadź jakiś tam zgromadź tam jakieś nieduże pierwsze środki, a później usiądziemy razem i wyznaczymy twoje dalsze cele. I wiesz, i to tak naprawdę jest początek edukacji finansowej. Najpierw niech dziecko empirycznie nauczy się czegoś wymieniać, jakieś dobra, nie nauczy się grać w różnej maści, nie mówię konkretnie na giełdzie, ale grać w zwykłe gry typu Eurobizes. Brzmi to kuriozalnie, ale niech zagra z tym rodzicem, niech doświadczy straty, niech przegra bardzo dobrze. Niech później siądzie z kimś z rodziny, niech porozmawia o swoich marzeniach, niech je rozpisze, niech je wyceni. I to jest początek. A druga rzecz, o którą nawiązałeś, edukacja biznesowa. To jest przeciekawa zabawa. To jest coś, czego ja sam nie miałem niestety przyjemności doświadczyć z różnych z różnych przyczyn. Mniejsza już o to. Natomiast to jest coś, co przepięknie było widać w różnych potężnych rodzinach akurat tutaj z mojego doświadczenia, nie mówię znowu o Polsce, ale politycznych w Stanach Zjednoczonychm, gdzie było tak, że na zgromadzenia Kongresu, czy tam na obrady różnej maści wysoko postawionych ludzi przyjeżdżał sobie rodzić, rodzic z dzieckiem, tak w wózku miał te swoje malczaki i razem z nimi był na tych nardach. one tam czy coś rozumiały. Może niekoniecznie. Nawet nie o to chodziło. Chodziło o obycie ze środowiskiem, że pojawiam się w jakichś interakcjach społecznych i nie są one dla mnie przerażające, bo wiesz, bo co jest dla mnie, dla ciebie, dla naszych słuchaczy przerażające? Nowi ludzie, nowe środowiska. A czy to co robimy? No nie. No bo jak już coś robisz, to to po prostu robisz. Nowe interakcje, one są straszne. No to niech dziecko po prostu będzie w tych interakcjach. niech ich doświadcza cała ta otoczka emocjonalna, bo tutaj tak naprawdę uderzasz może bardziej w kwestię inteligencji emocjonalnej niż typowej inteligencji finansowej, bo mówimy tutaj o biznesie, mówimy tutaj o rozwijaniu się, ale powiedzmy sobie jasno, nie każdy musi i nie każdy powinien być przedsiębiorcą, nie każdy się do tego nadaje. Wystarczy być ekspertem w swojej dziedzinie. Chociaż wystarczy być ekspertem w swojej dziedzinie to brzmi chciałbym żeby tak chciałbym, żeby takie było rzeczywiście podejście, że podchodzimy do swojej pracy tak, że tym ekspertem chcemy się stać, bo wtedy generujemy większą wartość, możemy więcej zarabiać, nie musimy tym samym sami prowadzić działalności gospodarczej. Nie ma z tym absolutnie żadnego problemu. Natomiast dotknąłeś tematu emocji, takiego obycia, że często zresztą w przypadku Stanów Zjednoczonych akurat no jest tak, że mamy tam rodziny, pokolenia, pokolenie po pokoleniu cały czas idzie w takimś jednym schemacie. No i wiadomo, że te majątki rodzinne siłą rzeczy, one są bardzo mocno zbudowane i bardzo mocno osadzone. My jesteśmy na etapie, gdzie dopiero ta przygoda z budowaniem majątki majątków rodzinnych się zaczyna. Przecież nawet temat fundacji rodzinnej to jest bardzo świeży temat twór, który miejmy nadzieję, że nie będzie mocno zmieniany, bo wiadomo, że najważniejsza jest stabilność przepisów i dlatego otwierane są fundacje w Luksemburgu, bo czy w czy w tamtych rejonach, bo tam się nic nie zmieniło od setek lat. Tak to wygląda i tam się nic nie zmieni, więc wiadomo, że ten biznes można inaczej prowadzić. Ale wracając do tej edukacji finansowej, mówiłeś o wymianie. Wymiana jest tutaj niezwykle ważna, ale mówiłeś też o tym, że no żeby coś dalej robić trzeba coś mieć. Czyli w zasadzie no nie powinniśmy też do inwestycji, do rynków finansowych podchodzić tak, że przychodzimy z niczym po to, żeby zbić olbrzymi majątek, bo to najczęściej wiąże się z tym, że my stracimy dobre swoje lata na podejściu, gdzie prawdopodobieństwo sukcesu jest niezwykle niskie. To jest świetna rzecz, którą wspomniałeś i szczególnie myślę brakuje tego gdzieś tam w różnej maści mediach, które są przeznaczone dla młodzieży. Ostatnio powiem ci, miałem styczność nawet bez nazw, tak? Nie, nie atakujmy konkurencji w żadnej formie. Uważam, że nie jest to właściwe. Natomiast z pewnymi edukatorami w finansach, disclaimer, jak ktoś będzie chciał, to myślę dotrze do mnie prywatnie, będę mógł opowiedzieć więcej, którzy tak nastawili pewnych młodych ludzi, którzy za ich pomocą się ze mną skontaktowali. że oni chcieli zarobić miliony w parę miesięcy, a na spotkanie ze mną przyszli w w bluzie, tak? Czy na przykład na spotkaniu online, na którym się też widziałem, no było widać takie umiarkowane, nazwijmy to, warunki gdzieś tam w tle, nie ładnie też to nazywając. I wiesz, było czuć, że ten człowiek żyje pewną złudną nadzieją ogromnych pieniędzy, a czy wykonał pracę do nich potrzebną. Dobra, dotknąłeś ważnego tematu, ubioru, który w jakiś sposób nas reprezentuje. Śliwi powiedzą, że wiadomo, nie szata zdobi. Tak, to jest jedna kwestia, ale wiadomo też, że o czymś świadczy. Nie każdy jest Markiem właścicielem Facebooka i właścicielem mety i może sobie chodzić w podkoszulku, bo po prostu jego na to stać. Natomiast to jednak też oddaje trochę rzeczywistość też tego społeczeństwa, które na temat rynków finansowych wypowiada się w sieci, gdzie mamy bardzo często mocne, twarde tezy, za którym trochę nie idą te fakty, które z tą osobą wiążemy już w tej sferze prywatnej. coś tam się po prostu nie nie łączy, bo i to bardzo często bywa frustrujące, że my się porównujemy na zasadzie kurczę mogłem w 2015 kupić bitcoina tak jak ktoś tam i się okazuje, że pojedyncze przypadki są osób, które rzeczywiście były w stanie wytrzymać z tą pozycją bardzo często po prostu o niej zapominając i to był ich klucz do sukcesu. Kup zapomnij. Tak to często ci się odbywało na tym, że to zapomnij było tutaj kluczowym elementem. Chyba to nie do końca o to w tym wszystkim chodzi, ale my się porównujemy. Poziom frustracji wzrasta, bo chcielibyśmy łatwo, szybko, pięknie i bez wysiłku. No ale to nie jest ta ścieżka, którą powinniśmy sobie obrać. Jak zatem tak na początku budując swoją drogę dojść do wniosku, że ona tak powinna wyglądać. Czy są jakieś tutaj elementy, czy błędy, czy te jakieś rzeczy, które powinny nam mówić idziesz dobrze, nie idziesz w dobrą stronę, bo samo podejście i taka coachowska gadka w stylu jak jest ciężko, to znaczy, że jest dobrze, bo zmierzasz na szczyt jest, powiem to jasno i wyraźnie gówno wachta. Tak to jest takie gadanie stwierdzenia. Nie, ale to jest taka gadka dla gadki, bo równie dobrze po prostu może być ciężko, ale nie znaczy, że idziesz na szczyt, tylko po prostu jest ciężko w związku z wyborami, jakie podejmowałeś. Mhm. Wiesz, tutaj dla mnie to, co sam zaobserwowałem w swojej drodze, bo o czym mam się wypowiadać, jak nie o tym, co sam przeszedłem, to jedną z najważniejszych rzeczy jest to, żeby obserwować w jakim kierunku idę i zgodzić się na to, że świat mnie będzie testował. Czy to jest coś, co dotarło do mnie parę lat temu, jak w ogóle rozpoczynałem swoją przygodę w biznesie związanym z finansami. Było mnóstwo przeszkód. Ja się nie wywodzę z rodziny biznesowej, ja się wywodzę z rodziny specjalistów. Dalej jeszcze idąc z rodziny chłopskiej, tam jak się cofałem kilka, było nawet chyba takie takie wideo na YouTubie, że większość większość z nas wywodzi się od chłopa, bo mamy bo mamy taką, a nie inną historię. Tak. No ja się tego nie wstydzę. Mój pradziadek jeździł z bronami, tak po po polu, by the way, pod Katowicami, tak swoją drogą. Natomiast wracając, to co widzę jest kluczowe, to jest robiąc różne rzeczy, działając tak jak sam to przeżywałem, zgodzić się, że te wszystkie trudności jakie są, one są testem. A skoro jest test, to czasem go nie zdam. Tak. I czy to nie dojdzie do jakiejś transakcji, czy ktoś się na nie obrazi, czy pojawią się inne konsekwencje? Bardzo fajnie. Tylko jak nie zdam testu, to przecież dostaję od nauczyciela kartkę, gdzie jest napisane gdzie był błąd. Tak samo czy nie jest z jakimkolwiek działaniem biznesowym. Ty też działając nieraz doszdawałeś jakieś odmowy, jakieś niechęci czy jakieś inne niest? Chciałbym, żeby to było nie raz, ale rzeczywistość jest taka, że to jest większość przypadków, a nie nieraz. Tak, my się bardziej musimy nauczyć tego, że w większości przypadków będzie odmowa i w większości przypadków nie pójdzie, bo to nie jest jak test w szkole, że ja z 15 przedmiotów, nie wiem ile teraz jest na na roku przedmiotów mniejsza z tym, że większość mam czwórek czy piątek, bo to tak nie działa. Tak, dokładnie. Z większości jest nie zdałeś, nie zdałeś, ale te kilka, które zdałeś przecież one właśnie stworzą w jaką stronę powinieneś iść. Wiesz i dla mnie tak naprawdę kluczem początku swojego biznesu jest to, co sam powiedziałeś, zaakceptować to, że będą błędy. Przedstawić się z mentalności, w której muszę stworzyć coś, co od razu jest wspaniałe, muszę być idealny. Na mentalność róbmy swoje. Wszystko jedno, róbmy swoje. Mhm. Czyli po prostu działajmy jakoś, bo jakość też z czasem ona przyjdzie. Tak, bo nikt nie wie jak robić to, co robię, bo to ja to robię. No więc sam się potrzebuję dowiedzieć to jak ułożyć sobie, bo to jest też wydaje mi się, że bardzo częsty problem, gdzie żyjemy trochę złudzeniami i takimi utartymi schematami, że powinniśmy mieć w jakimś etapie życia coś. Nie mówię tutaj o aspektach rodzinnych, bo akurat biorąc pod uwagę jak wygląda u nas kryzys demograficzny, to to nie jest miły i fajny temat. Natomiast mówię tutaj o tematach takich typowo w stylu mam już partnera, powinienem mieć już mieszkanie, tak? powinienem mieć odłożone tyle i tyle. Yyy i to jednak też jest taka presja społeczna. Mhm. czy i odpowiednio dużo już na swoim etapie życia osiągnąłeś, gdzie definiujemy się trochę przez pryzmat posiadania pieniędzy, a przecież ja znam mnóstwo, to zabrzmi źle, głupich osób, które mają pieniądze i znam inteligentne osoby, z którymi mogę rozmawiać godzinami i wiem, że oni pieniędzy żadnych nie mają. I to jest znowu wątek mega trudny, którego dotykasz, bo w mojej pracy mam przyjemność spotykać się z ludźmi i takimi, i takimi. I przeciekawe jest to, że jak dla mnie krokiem, który pozwala przejść z tego, że coś powinienem mieć jest pierwsze, co to znaczy, że powinienem. Kto mi powiedział, że powinienem? Stres, który nakłada świat na ludzi jest narzędziem. Świat to jest stres, który nakłada druga osoba na inne osoby. Może w ten sposób, bo ten świat jest taki trochę bezosobowy, a on jednak tą te osoby za tym stoją. Bardzo dobrze to doprecyzowałeś. Rzeczywiście to są ludzie. Tylko znowu ten stres nakładany to jest narzędzie i nie mówię, że wykorzystywane przez kogoś, to jest narzędzie dla nas samych. I to jest też coś, co ja sam w sobie kiedyś w głowie przepracowałem. Stres nakładany na mnie przez moją partnerkę, przez moich bliskich, przez moją rodzinę, przez społeczeństwo, z którego pochodzę. Mogę go przyjąć jako coś, co mnie wyniszcza i o Boże, co się zaraz wydarzy. A może lepiej to przyjmę jako okej, to jest narzędzie, które ma mi znowu wskazać drogę. I teraz mogę podjąć świadomą decyzję, czy chcę podjąć wysiłek, żeby zrealizować te wymagania, czy odrzucić. Więc mam wrażenie, że w tym czy dojść do majątku jakiegoś czy nie, czy ocenić się jako dobrego, czy nie, w ogóle zmieńmy perspektywę. Potraktujmy to wymaganie jako narzędzie, jako szansę, żeby zmienić tą obawę, która się rodzi w serduchu. Czy ja jestem na właściwej drodze? Czy ja w ogóle robię coś dobrego, czy ja już spartaczyłem swoje życie. w ogóle to zmieńmy. Tak, tylko że to też wymaga znowu, bo tu mówisz o takim troszeczkę yyy przedefiniowaniu tego, jak my to odbieramy, nawet nie tych samych rzeczy, bo one są jasno zdefiniowane zamiast naszego odbioru, czyli znowu bardziej odnosimy się w tym wszystkim do inteligencji emocjonalnej, nad którą powinniśmy pracować, bo ja mam wrażenie, że my w tych naszej w tej naszej rozmowie zmierzamy jednak w stronę tego, że najważniejszym elementem jest tutaj inteligencja. emocjonalna, czyli też odpowiednia odpowiednio odpowiednia reakcja na te bodźce, które my odbieramy. Jak odbieramy sukces, jak do niego podchodzimy, jak odbieramy porażkę i jak do niej podchodzimy, bo i to nie jest żadna tajemnica. Niektórych motywują porażki i później mówią: "Ja ci pokażę". I i się dzieje i się dzieje i potrzebują raz na czas takiego wstrząsu, co też pod kątem chyba inteligencji emocjonalnej nie jest tym najlepszym układem. A niektórzy potrzebują tylko i wyłącznie głaskania, bo jak cokolwiek wyjdzie, że nie jest idealnie w ich wizerunku, w nie wiem gdzieś coś zawalili, ale nie chcą, żeby no są w stanie zrobić wszystko, żeby jakąś sytuację zatuszować i to później na finanse nam się wszystko przekłada potężnie. To co w ogóle teraz dotknąłeś, to jest moja obserwacja tak naprawdę z ostatnich dni, gdzie patrzę na różnych ludzi, których mam, współpracowników, czy to kontrahentów, czy to klientów. I ta zdolność radzenia sobie właśnie z porażką, z komentarzem, z emocją. Emocja, która jest znowu trochę spłycimy, będzie to bezduszne, ale jest produktem zdarzeń. To jest wspaniały materiał. Teraz ta emocja może stać się siłą, może stać się czymś, co wyniszczy. I wiesz, fascynuje mnie to, że jak obserwuję sobie różnych ludzi, to sposobów na radzenia sobie z emocjami mają mnóstwo. Tak jedni je obśmieją, inni je zracjonalizują. Jeszcze inni po prostu zapomną, spłynie jak po kaczce, jak to się mawiało nieraz w polskich przysłowiach, a jeszcze inni wezmą tą emocję i przekują ją w coś dobrego. Bardzo mocne stwierdzenie ostatnio do mnie dotarło, że niech z waszych ust wychodzi tylko mowa wspierająca. Wiesz i to jest stwierdzenie, które gdzieś tam mi mocno towarzyszy. No bo jak budzi się we mnie nawet emocja, bo na przykład ktoś wywinął mi jakieś świństwo, nawet przed naszą rozmową dzisiaj była sytuacja, w której zostałem obwiniony o różne rzeczy przez klienta, nie? No dobrze, mogłem się wiesz odpalić, zacząć go jechać, bo wiedziałem, że pewnych rzeczy gdzieś tam nie było. Ale z drugiej strony po co po co mam się odpalać i komuś za coś, co ładuje mi złego, ładować mu też czymś złym. Okej, panie kliencie, to znajdźmy teraz rozwiązanie. Dobra, poszukajmy razem jakiegoś rozwiązania. Więc mam wrażenie, że to co nazywasz inteligencją emocjonalną, zdolność pracowania z tym co przeżywam, różni ludzi tych, którzy dojdą do jakiegoś majątku, dojdą do czegoś, co sami sobie nazwą sukcesem. I znowu ktoś, kto jest inteligentny, a nie ma wielkiego majątku, też może odnieść sukces na swoją miarę, jeśli to jest jego celem. tak jak moi znajomi z UJOTU, którzy są ogromnymi naukowcami, a są biedni jak mysz kościelna, ale oni tego chcą. Tak, tylko że znowu dochodzimy tutaj po prostu do momentu, etapu, punktu, w którym stwierdzamy jasno, niebogactwo definiuje twoją wartość, bo to jest też taka taka trochę nam przesłanie tej naszej rozmowy, tak wyszło. Na koniec zapytam, bo mówimy o tych celach, mówimy o ścieżkach, jak ją rozpoznać i tak dalej. Jakie są te twoje cele takie takie może trochę bardziej prywatne, może bardziej śmiałe? Jak to wygląda? Wiesz co, moim wielkim marzeniem jest to, co doświadczyłem też ostatnio, co dzięki mojemu rodzeństwu też zobaczyłem. Zabrali mnie do Centrum Nauki Kopernik w Warszawie. Byliśmy tam w planetarium i zobaczyliśmy planetę Ziemię tam wyświetloną na sklepieniu. Moim marzeniem jest zobaczyć kiedyś tą planetę nie nade mną, ale pode mną. I znowu nie jako turysta kosmiczny, który sobie wyleci, o pięknie, pięknie, zapłaci miliony, super. Nie, mnie się marzy zabrać ludzkość ponownie w kosmos, zbudować takie ułożenie ekonomiczne, takie systemy, które pozwolą na to, że tam będzie następowała właśnie wymiana dóbr. Będziemy mogli przylatywać, będziemy mogli tam dojeżdżać, dokować tak żeby rzeczywiście to, co dzisiaj jest wspaniałą granicą ludzkości, orbita i tak dalej, stało się miejscem, gdzie jesteśmy, gdzie następuje wymiana dóbr. To jest marzenie, które mi towarzyszy od naprawdę bycia maluchem i przez różne koleje losu wraca do mnie. Ja chcę zobaczyć Ziemię z kosmosu. To jest chyba pierwszy raz, gdzie tak śmiało pewnie przed kamerą do szerokiej publiki tym celem się podzieliłeś, ale to też wymaga oczywiście odwagi. Andrzej Kwiatkowski był moim państwa gościem o finansach, o podejściu, o inteligencji emocjonalnej, o edukacji, przy której naprawdę i z którą naprawdę mamy mnóstwo pracy do wykonania. O tym było w tej rozmowie. Pięknie dziękuję ci za rozmowę. Dzięki Dawid. [Muzyka]

Przewijanie do góry