Kluczowe wnioski z analizy
W najnowszym odcinku rozmowy z Danielem Kosteckim, głównym analitykiem rynków CMC Markets, omawiane są konsekwencjes podwyżki stóp procentowych przez Europejski Bank Centralny oraz jej wpływ na globalne rynki obligacji i inflację. Ekspert wyjaśnia, dlaczego wzrost kosztów finansowania jest odbierany podobnie w różnych gospodarkach, a podwyżki stóp są reakcją na utrzymujące się presje inflacyjne wynikające głównie z wysokich cen ropy naftowej.
- EBC podniósł stopy – decyzja była spodziewana, a jednocześnie podniesiono prognozy wzrostu PKB na 2026 i 2027 rok, co wskazuje na brak ryzyka stagflacji.
- Ceny ropy przekroczyły 100 USD/baryłkę – wzrost kosztów energii napędza oczekiwania inflacyjne, co przekłada się na wyższe rentowności obligacji skarbowych USA i Europy.
- RPP wstrzymuje się z podwyżkami – mimo że rynek obligacji wycenia podobne podwyżki w Polsce co w strefie euro, Rada Polityki Pieniężnej czeka na dalsze dane inflacyjne, co może prowadzić do rozbieżności między oczekiwaniami rynku a decyzjami władz monetarnych.
- Perspektywy dla Fed – nadchodząca decyzja Rezerwy Federalnej (16 września) jest oceniana jako prawdopodobna podwyżka stóp, przy uwzględnieniu korekty danych PCE i wpływu cen energii.
- Wpływ na kredyty i gospodarkę – wyższe stopy procentowe zwiększają koszt kredytów hipotecznych i konsumpcyjnych, co może ograniczyć popyt, jednak jednocześnie zwiększa przychody budżetu z tytułu odsetek od emitowanego długu.
- Wpływ na kurs EUR/PLN – równoległy ruch rentowności obligacji Polski i Niemiec powoduje, że kurs euro do złotego pozostaje względnie stabilny, niezależnie od różnic w komunikacji RPP i EBC.
Materiał ma charakter wyłącznie informacyjno‑edukacyjny i nie stanowi rekomendacji inwestycyjnej.
Zobacz pełną transkrypcję filmu
Kredyty podrożeją w strefie euro, bo Europejski Bank Centralny właśnie podniósł stopy procentowe. Zresztą trwa gorący czas decyzji banków centralnych. RPP mieliśmy wczoraj, dzisiaj jest Europejski Bank Centralny, w przyszłym tygodniu w środę rezerwa federalna i jeszcze Bank Japonii w piątek za tydzień. Także EBC stopy w górę. Fed skłania się ku podwyżkom. Japończycy zapewne podniosą. RPP na razie czeka. No tymczasem ropa przekracza 100 do$arów za baryłkę. Przy dystrybutorach kolejne rozczarowania, paliwa coraz droższe, więc inflacja pewnie z czasem będzie podbijać. O tym, co może się stać dalej. O konsekwencjach tej sytuacji porozmawiam dzisiaj z Danielem Kosteckim, głównym analitykiem rynków CMC Markets. Cześć Danielu, witaj. >> Cześć Przemku. Dzień dobry. >> EBC podniósł stopy procentowe. To było spodziewane, chyba wszyscy tego oczekiwali. No walczymy z inflacją w Europie. No jednak podnoszenie stó procentowych. Sytuacja versus w Francji czy Niemczech, gdzie na rynku długu jest nieciekawie. rentowności obligacji rosną, obciążają budżety, bo nowo emitowany dług jest drogi. Czy podwyższanie stóp nie jest jednocześnie ciosem finanse tych dużych gospodarek europejskich? >> Nie, bo wszystkim te stopy procentowe rynkowe rosną. Jakby no procentowanie długu rośnie proporcjonalnie na świecie. Czy to będą obligacje Polski, Niemiec, Francji, Stanów Zjednoczonych, obojętnie kogo, to rośnie mniej więcej. >> Okej. Czyli jak drożeje wszystkim to dlatego, że wszystkim jest drożej to jest tak samo >> po prostu w każdym kraju. >> Bo wyobraźmy sobie, że to jest kółko wzajemnej adoracji. No od nas ktoś kupuje obligacje, my kupujemy od kogoś, ten ktoś jeszcze od kogoś, ten ktoś od kogoś i ten ktoś jeszcze potem z powrotem od nas. Więc generalnie to tak jak ty byś ja bym tobie pożyczył pieniądze, ty Dawidowi, Dawid jeszcze komuś, potem Dawid mi, ja Dawidowi, Dawid tobie, ty mi, ja tobie i nagle wszystkim rośnie oprocentowanie. No dobra, no to po prostu wyemitujemy więcej, żeby sobie pooddawać i zrolować na nowy dług. I tak to działa. Cała zabawa polega na tym, żeby no się nie odrywać jakoś turbo mocno od relacji długu do PKB, albo przynajmniej mieć na horyzoncie to, że ta ilość tego długu wyemitowanego dziś spowoduje, że w cudzysłowie jutro, czyli na przykład za 2 lata, trzy lata to spowoduje wzrost gospodarczy, tak? A najlepiej wiadomo, czym im szybciej, tym lepiej, żeby to już za rok było widać, a nie tam odlegle w czasie. Czyli powiedzmy, że dług działa niczym kapexy spółek technologicznych, czyli dzisiaj wydajemy dużo, zadłużamy się po to, żeby za jakiś czas doprowadziło to do większego wzrostu PKB. No taka jest jakby współczesna ta idea, a nie taka, żeby się zadłużać, bo się zadłużamy dla samego zadłużania czy dla rozdawania pieniędzy, żeby kupować sobie głosy wyborców, tylko jakby powinno to prowadzić do tego, że długiem dzisiejszym finansujemy ten tak zwany jutrzejszy wzrost i dzięki temu później już nie musimy aż tyle się zadłużać, bo dochodzimy do jakiejś tam ścieżki wzrostu gospodarczego i takiego samonęcego się, utrzymującego wysoko wzrostu, a potem przechodzimy do wyższych wpływów podatkowych. Potem sobie możemy leciutko podatki podnieść. Wiadomo, to jest politycznie niepoprawne, no ale tym to się i tak będzie kończyło. Jeżeli mamy o wiele lepsze perspektywy dla wzrostu i poziom życia obywateli, no to trudno, no trzeba kiedyś zapłacić za to, a więc wtedy podnosimy podatki przynajmniej tak jak teraz. Zresztą w Polsce też podniesiono przecież podatki od przedsiębiorstw, czy też chce się podnieść podatek CIT po raz pierwszy w ogóle w historii, bo zawsze się CIT obniżało, ale doszło do etapu, że czas go podnieść. Także y żeby to się wszystko wymknęło spod kontroli, to naprawdę musiałoby dojść do do jakiegoś jeszcze gorszego zjawiska, bo dzisiaj to się nie tyle wymyka spod kontroli, co po prostu ropa drożeje, więc oczekiwania inflacyjne puchną, więc i rentowności rosną, ale to jakby wzrost tych rentowności dziś nie wynika w dużej mierze z obaw o deficyty, bo to jest jakaś tam stała, tylko bardziej wynika z obaw o wyższą inflację, więc trzeba życzyć sobie wyższych odsetek. żeby realnie nadal mieć jakąś stopę zwrotu z utrzymania tych obligacji do wykupu. >> Mhm. Wynikają z obaw o wyższą inflację. Czemu zaradzić mają wyższe stopy procentowe. No ale tutaj to działa przecież w dwie strony, prawda, jeśli chodzi o podwyższanie 100% i obligacje. >> No tutaj jeżeli mówimy sobie o podwyżkach tak jak tutaj Europejski Bank Centralny, no to też warto zaznaczyć, że Europejski Bank Centralny podnosi stopy procentowe w jakby w otoczeniu oczekiwanego wyższego wzrostu gospodarczego. Można by było się zastanawiać, co tu się dzieje. No ale pamiętajmy, że byliśmy w ubiegłym roku u progu zmian bardzo ważnych fiskalnych zarówno w Niemczech, jak i w strefie euro i dodatkowych pakietów wydatków, no też oczywiście napędzanych długiem, no ale mniejsza z tym. kiedyś go tam będziemy spłacać i to jakby nie ma jakiegoś większego z tym problemu. Więc dzisiejsza na przykład decyzja EBECU, który podniósł po raz drugi stopy procentowe, ale jednocześnie podniósł perspektywy dla wzrostu gospodarczego dla PKB zarówno na 26 jak i na 2027 rok, co pokazuje jasno, że ani wyższe stopy procentowe, ani presja inflacyjna nie wpłynie negatywnie na wzrost gospodarczy, czyli nie dojdzie do sytuacji stakflacji, czyli wysoka inflacja, niski wzrost, nie? Dziś EBC prognozuje, że wraz ze wzrostem inflacji jeszcze bardziej wzrośnie wzrost gospodarczy. Oczywiście niekoniecznie napędzany inflacją, tylko po prostu napędzany zmianami, które zachodzą w strefie euro i że po prostu ta inflacja no nie zdusi tego wzrostu w żaden sposób. Także zresztą ABC mówi jasno, że gospodarka jest potężnie odporna na ten szok paliwowy, więc dopóki nie będzie jakiś braków, to sama cena paliw naprawdę by musiała być jakoś bardzo wysoko, czy cena gazu, aby zmiażdżyć wzrost gospodarczy. Przynajmniej tak wynika z opinii EBC. Dlatego oni czują się komfortowo według swoich wyliczeń w podwyżkach 100%, że nikomu krzywdy nie zrobią, a dają jasny sygnał, że dbają o to, aby inflacja nie wymknęła się jakoś bardzo mocno spod kontroli po szoku paliwowym, a za moment szoku gazowym i szoku jeszcze prądowym, no bo również te ceny też prawdopodobnie w przyszłym roku, rok do roku będą wyższe. >> Na czacie pojawiły się dwa komentarze. Na jeden odpowiem sam. Testowiron, nie wiem czy osobiście, ale być może osoba, która ma podobny nick, pisze, że Tusk też zacznie podnosić stopy, bo Niemcy tak robią. Tusk raczej stóp nie podniesie. To robi Narodowy Bank Polski, niezależny bank centralny, który ma jako prezesa profesora Glapińskiego nominowanego jeszcze za rządów PiSu. Panowie raczej nie przepadają za sobą, jeśli tak można wywnioskować z nagłówków medialnych z ostatnich lat. Ale drugie pytanie, Danielu, do ciebie od Jacka, pewnie Jacka. Czy powiększanie długu wspaniałej siódemki może dodatkowo przyczyniać się do wzrostów rentowności na rządowych obligacjach, czyli gdzie wielu się bije, tam rentowności korzystają? >> Na razie tak to wygląda. Tak jakby wszystkie te wyliczanki i dane i opinie osób, które śledzą to, co się dzieje dokładnie na rynku długu, wskazują na to, że ciężko jest uplasować setki miliardów dolarów długu prywatnego w otoczeniu podaży długu skarbowego. Dla kontrastu na przykład około 600 700 miliardów dolarów to są potrzeby pożyczkowe uplasowania długu kwartalnie przez departament skarbu. No więc jeżeli wjeżdża parę miliardów dolarów ze strony podmiotów prywatnych, no to one mogą konkurować w jakiś sposób o pieniądze, które wtedy nie do końca trafiają w ten dług państwowy. Generalnie inwestorzy, oczywiście ci, którzy mogą wybierać między długiem państwowym a długiem prywatnym, oni bardziej ochoczo wybierają ten dług prywatny, o czym świadczy zawężanie tak zwanych spredów kredytowych. Jak popatrzymy sobie na oprocentowanie obligacji korporacyjnych do obligacji rządowych, to ta różnica, ona się cały czas zmniejsza lub utrzymuje na bardzo niskim poziomie, wręcz przy rekordowo niskich poziomach, czyli premia za trzymanie długu korporacji jest rekordowo niska w stosunku do długu rządowego. W pewnym momencie chyba nawet było tak, że rentowność obligacji Nvidia o podobnym terminie wykupu co długu rządowego była niższa. Czyli ludzie woleli pożyczać bardziej pieniądze Nvidi niż rządowi Stanów Zjednoczonych. Co jasno pokazuje, że że tak ten dług może mógł i dalej może troszeczkę namieszać w rentownościach, ale na dziś od od ookoło miesiąca głównym czynnikiem, który podbija rentowności obligacji to jest jednak ropa, która przekłada się na oczekiwania inflacyjne. No a dziś to już w ogóle 4% na na ropie WTI powyżej 100 doarów rentowności 10olatek już 49. Wczoraj Scott Besent, który najpierw zrobił takie zamieszanie, tak nagle wyskakując tymi zwiększeniem tych bbacków, o czym wczoraj dowiedzieliśmy się, że to tylko 6 miliardów dolarów jako maksymalny pułap na dzisiejszej aukcji. rynek już sobie liczył, że to może będzie 10, więc już wczoraj po godzinie 17:00 widzieliśmy wzrost rentowności właśnie w odpowiedzi na rozczarowanie bezentem, a dziś dokładamy kolejny wzrost, bardzo silny zresztą tym razem już bezpośrednio z cen ropy naftowej i z oczekiwań inflacyjnych, które w około 70% teraz wpływają na zmianę rentowności długu USA za ostatni miesiąc. Mhm. Wróciłbym jeszcze do Europejskiego Banku Centralnego na chwilę. No zgodnie z podręcznikiem ekonomii, skoro jeden bank podnosi stopy procentowe, inny nie podnosi, to waluta tego pierwszego powinna się umacniać. Y, czy coś takiego będziemy widzieć na kursie euro do złotego? Mhm. No tutaj jesteśmy, ktoś, ktoś nie ma racji. I teraz tak, o co chodzi? Chodzi o to, że rentowności w Polsce 10letnich, dwuletnich obligacji stawki FRA, czyli tych kontraktów przewidujących tam jakby robiących zakłady na przyszłą stopę procentową, one wszystkie idą mniej więcej równo zarówno w Polsce, jak i na przykład w Niemczech czy w strefie euro, jeżeli chodzi o stawki fra dla euro. Czyli można powiedzieć, że rynek obligacji, jaki również stopy procentowej wycenia podobne podwyżki stóp w Polsce co w strefie euro. Natomiast mamy Radę Polityki Pieniężnej, która na razie jakby bardziej skłania się ku scenariuszowi pauzy, że nie będzie żadnej presji inflacyjnej ze strony tego szoku paliwowego. A tylko dodam, mamy już zaraz połowę września, październik, listopad, grudzień, wjeżdża styczeń, a w styczniu wjeżdżają nowe taryfy za prąd i za gaz. Więc oprócz szoku paliwowego, który jeżeli się nie da, nie uda go do zimy znowu jakoś stłumić, no to w takim układzie mamy kolejne czynniki presji inflacyjnej. Więc chodzi mi o to, że ktoś się myli, bo kurs euro PLNa porusza się w bok, dlatego że w tym samym kierunku poruszają się rentowności obligacji Polski i Niemiec. W tym samym kierunku podążają stawki fra dla Polski i dla strefy euro, czyli rosną. A więc rynek wycenia podwyżki 100% w Polsce, a Rada mówi, że nie do końca. No i teraz mamy z tego dwa rozwiązania. No albo rynek zacznie wierzyć radzie polityki pieniężnej, czyli rentowności w Polsce spadną, mimo że gdzie indziej rosną i stawki FRA w Polsce spadną, mimo że gdzie indziej rosną, no to wtedy Europelen wystrzeli, no bo nie będzie szans na podwyżki stó w Polsce przy podwyżkach w strefie euro. Natomiast z drugiej strony, jeżeli dojdzie do sytuacji, że to jednak RPP się myli, czyli że presja inflacyjna jednak wystąpi w gospodarce, tak? To samo, czego obawia się EBC. Jeżeli EBC ma rację i ten sam schemat zacznie działać w Polsce, no to wtedy rada się myli, to wtedy rynek obligacji ma rację, frasy mają rację. No i wtedy to, czym zapłacimy, to zapłacimy wyższymi stopami w naszym kraju. No bo kurs Europy Elena właśnie wycenia te podwyżki, dlatego idzie sobie w bok, a nie w górę, ani też w dół. po prostu jest bardzo yyy stabilny w ostatnich tak naprawdę no miesiącach, bo od lipca jest już dosyć stabilny. Także tutaj są dwa wyjścia. Albo wzrosną stopy procentowe, albo wzrośnie kurs Europy LN. >> Na razie wygląda na to, że my pozostajemy jacyś turbooptymistyczni co do inflacji albo liczymy na to, że za moment ten konflikt się wreszcie skończy i że w przyszłym roku już ceny yyy paliw drastycznie spadną. No ale na razie jak widać nawet po wypowiedziach Trumpa się na to nie zanosi, bo już sam stwierdził, że konflikt to musi jeszcze musimy wygrać wybory, żeby zakończyć tę wojnę. Tak, no to mamy listopad, grudzień, także jeszcze troszkę. >> No tak, szok naftowy miał być szokiem tymczasowym. Pamiętam jak rozmawialiśmy jeszcze Danielu w marcu czy kwietniu, wtedy ekonomiści szacowali, że to całe zamieszanie skończy się może w kwietniu, może w maju. Bo potem słyszeliśmy, że w lipcu, w czerwcu mieliśmy to pierwsze memorandum pokojowe. No a mamy już y blisko połowę września, czyli siódmy miesiąc pięciotygodniowej operacji konfliktu zbrojnego. A do tego jeszcze mamy przecież ataki Ukrainy na rosyjskie rafinerie, więc kolejny powiedzmy szok naftowy o trochę mniejszym rozmiarze. niemal Rosja, no i niemniej Rosja też wprowadziła zakaz eksportu diesla i go podtrzymuje nadal. Więc no widzimy to na wykresie ropy naftowej. Cena ropy brand przekracza 100 do$ar za baryłkę z nawiązką. Zmierzam do tego, że skoro ten szok tymczasowym już raczej trudno nazwać, bo to jest ponad pół roku i końca tego nie widać, no bo po wyborach śródokresowych Trump ma się rozprawiać z kwestią Iranu, jak słyszymy, no to czy nie jest już ten moment, w którym banki powinny, banki centralne powinny poważniej podejść do kwestii walki z inflacją, bo przecież to, że one teraz podnoszą stopy procentowe, to na gospodarkę ma przełożenie za kilka kwartałów, za czter C s kwartałów takie realne. No to w takim razie czy nie to to nie powinny być silniejsze działania, jeśli ma być powstrzymana ta fala inflacyjna wynikająca z podbicia cen w gospodarce, bo coraz więcej będzie przełożenia na ceny w sklepach, im dłużej będzie się ten szok utrzymywać. >> No to prawda. Także tutaj wydaje się, że przełom roku jest zawsze takim dobrym momentem na podnoszenie cen, no bo jest ten efekt kalendarza czy też efekt menu, zmiany menu. Zazwyczaj od nowego roku, jeżeli ktoś ma podnosić ceny czy jakiś dóbr i usług, no to to właśnie się dzieje w styczniu, więc wtedy ten szok jakby może być jeszcze istotny z punktu widzenia jednorazowego podbicia cen w gospodarce, jeżeli utrzyma nam się właśnie cały czas tak wysoko cena paliwa, no i nie będzie żadnych innych pomysłów jak to jak z tego się wyplątać. Więc tak, no jakby w ogóle taka krzywa oczekiwań dla banków centralnych na świecie już tak szerzej nawet patrząc jest krzywą rosnącą. A więc generalnie inwestorzy gdzie by nie spojrzeć, czy patrzymy sobie na rezerwę federalną, czy patrzymy sobie na europejski bank centralny, czy patrzymy sobie na Bank Japonii, na Bank Anglii, Bank Kanady, czy na Bank Australii, no to nie ma takiego kraju z tych na przykład wymienionych nawet i Polska. gdzie by rynek rynek tak nie nie mówię o decydentach, którzy się wypowiadają, tylko mówię o rynku, nie obstawiałby podwyżek stóp procentowych. Yyy to jest tylko kwestia kto i o ile, bo dla jednych rynek wycenia trzy podwyżki, dla innych yyy dwie podwyżki, a dla jeszcze innych jedną podwyżkę, więc to jest kwestia kto i w jakim terminie, ale nie czy. Więc tak jak mówisz, generalnie założenie jest takie, że banki centralne odp mają odpowiedzieć prędzej czy później podwyżkami, nawet w tych gospodarkach już mocno rozwiniętych, na ten szok paliwowy w obawie o to, żeby on się szerzej nie rozlał. Oczywiście, no to jest kwestia jeszcze, co który kraj robi. No bo jeżeli tak jak u nas się zaniża ceny rynkowe, no to jak gdyby odkłada się problem w czasie, tak jakby nie likwidujemy problemu, tylko go odkładamy w czasie. Jeżeli się tego nie robi w sposób yyy taki sztuczny yyy tylko zostawia się ceny rynkowe, czyli w Stanach Zjednoczonych na przykład, tam nikt w żaden sposób nie ingeruje w ceny paliw, jakie są, takie są, ludzie, tyle płacą, no to automatycznie bez dodatkowych pieniędzy w kieszeniach yyy to mamy do czynienia z sytuacją, w której to co wydaliśmy więcej na paliwo, wydaliśmy mniej w innych częściach gospodarki. Czyli z jednej strony jest niby presja inflacyjna ze strony energii, ale z drugiej strony jest mniejszy popyt na inne dobra i usługi. Więc jeżeli popyt na inne dobra i usługi spada, no bo trzeba było więcej pieniędzy wydać, a to już chyba wchodzimy w ponad 100 miliardów dolarów więcej wydanych na paliwa niż gdyby nie ta wojna, czyli 100 miliardów czy więcej poszłoby w inne dobra i usługi. No a nie poszło, no to tam z kolei ci oferenci tych dbr usług no muszą widzieć, że okej, popyt zaczyna troszeczkę siadać, to co ja mam robić? Tak, no to najwyżej sobie zmniejszą marżę zwyczajnie. Zresztą widać to dobrze też w Polsce, tak? Przede wszystkim chociażby ceny w sklepach, dyskontach. No czy widzimy jakiś gwałtowny wzrost cen? Mimo że za diesla płacimy tam 89 być może niedługo 10 zł, powinniśmy to zobaczyć, ale jakoś tego nie widzimy, więc ktoś to bierze na klatę po drodze. Y i i to jest kwestia, ile czasu jeszcze tak wytrzymają to brać na klatę, zanim zaczną to przerzucać na odbiorcę y końcowego. Właśnie tak jak wspomniałem, zwłaszcza, że ceny gazu też bardzo mocno zaczęły w ostatnim czasie rosnąć, a dla finalnie gospodarstw z domowych znowuż wzrosną taryfy po nowym roku, które ponownie z jednej strony ograniczą wydatki konsumenta w innych działkach gospodarki, no ale wrzucą się do koszyka inflacyjnego jako wzrost opłat za energię. No to nie jest też jedyny czynnik, który będzie w przyszłym roku podbijał inflację, bo też przecież płaca minimalna to już będzie blisko 5000 brutto. Oczywiście to dobrze, że ludzie zarabiają więcej, ale trzeba pamiętać o tym. >> Dodajmy, że płaca minimalna jest jest uzależniona od od inflacji, więc generalnie ona jest indeksowana poniekąd do inflacji, dlatego też rośnie. >> No tak, >> wraz z inflacją. Im wyższa inflacja, tym większy skok płacy minimalnej. >> Okej. To >> tylko chodzi o to, że dojdziemy znowu do do tej mega ciekawej sytuacji dysproporcji pomiędzy średnią a minimalną, czyli zarobki na dalszej jakby części wynagrodzeń, tej tej krzywej wynagrodzeń, powiedzmy, już nie rosną tak szybko, jak będzie rosła płaca minimalna. Też przerabialiśmy podczas wpływu COVIDu izej wojny Putina, tak? Znaczy pierwszej, no dalej trwającej, ale tej tej pierwszej na zasadzie, że teraz mamy powiedzmy drugą wojnę paliwową, tamta była pierwsza, y no to wtedy już doszło do sytuacji, że tak szybko wzrosła płaca minimalna, a tak wolno średnia, że te dysproporcje powodowały, że za moment to wszyscy będą zarabiać albo większość będzie zarabiać poniżej średniej. Tak także, >> ale wiesz, to to, że płaca minimalna rośnie wraz z inflacją, bo to wynika z tego, jak ona jest kształtowana. jest na to odpowiedni wzór. No ale jednak to jest pewien skok, który następuje w styczniu, prawda? Jeśli chodzi o płacę minimalną. To jest jednorazowa zmiana co roku, czasem co pół roku, ale w tym przypadku będzie to po roku czasu i to zdarzy się w styczniu, prawda? Więc okej, płace rosną w gospodarce, przeciętne wynagrodzenie, powiedzmy zgodnie z inflacją w ciągu roku. Natomiast w przypadku płacy minimalnej to jest ten jednokrotny skok. >> No tak, tak, tak. No, no do kolejnego roku, nie? Jakby wtedy jak najbardziej pytanie jeszze taki sposób. >> No. >> Mhm. To tak. >> To może przejdźmy do tego do tego pytania z czatu, bo ono tutaj czeka od pewnego czasu. Czy twoim zdaniem, to to nie jest do końca pytanie, to jest komentarz, ale chciałbym cię o to spytać, czy twoim zdaniem w Polsce stopy są obecnie na wysokim poziomie? No generalnie są na wysokim poziomie, tak relatywnie patrząc na to, jak wygląda też realna stopa procentowa, przynajmniej na tę chwilę. No stopy procentowe mają być na takim poziomie, który pozwala się krajowi optymalnie rozwijać, nie tworząc presji inflacyjnej ze strony oczywiście jak gdyby przede wszystkim konsumenta czy płac w gospodarce i nie mają też dusić tej gospodarki poprzez tam zbyt drogi kredyt. Więc jeżeli chodzi o taki ogólny poziom, no to można powiedzieć, że nadal jesteśmy jak gdyby w gospodarce, tak, która powoli będzie przechodzić do tej gospodarki z czasem rozwiniętej. No to w gospodarkach rozwiniętych ogólny poziom stó procentowych jest niższy, tak? bo jakby tempo wzrostu tych gospodarek jest niższe i my teraz przeżywamy taki powiedzmy intensywny wzrost gospodarczy zasilany też między innymi wydatkami infrastrukturalnymi związanymi z ze środkami unijnymi które miały do nas dotrzeć wcześniej bo przecież to jest po sześciu latach mamy środki covidowe, tak przecież KPO to było odbudowanie gospodarki po covidzie także my się odbudowujemy 6 lat po covidzie ale to już jakby nie wchodząc w tematy blokowania tych środków odblokow tylko po prostu jest jak jest. Więc dzisiaj mamy fale pieniędzy po covidowych jeszcze, które no dobrze się składają, że teraz do nas trafiają. Tak, no bo normalnie ta sytuacja związana właśnie z kolejnym szokiem paliwowym mogłaby utrudnić nam wzrost gospodarczy, ale zobaczmy właśnie, że Polska jedzie na środkach z KPO, Niemcy jadą na zmianie reguł wydatkowych, Unia Europejska powołała sobie program zbrojeniowy. To wszystko dodaje też do wzrostu gospodarczego i hamuje negatywny wpływ drugiego szoku paliwowego, z którym się mierzymy dzisiaj. Yyy, oczywiście to nie zmienia faktu, że problemem po cenach i będzie dostępność cały czas paliw. No bo zjeżdżamy z zapasów ropy, zjeżdżamy z zapasów diesla, benzyny. Yyy, to wszystko jeszcze też powoduje, że te ceny nie są jakoś bardzo, bardzo wysokie, tak jakby mogły być, y, gdyby nie jeszcze istniejące zapasy. Więc to jest kwestia, jak długo to wszystko potrwa, ile tych zapasów nam jeszcze zostanie. Więc podsumowując, jak gdyby lecimy na doładowaniu unijnym. Z czasem to doładowanie unijne, no ono nadal będzie tak, ale będzie mniejsze, więc i wzrost gospodarczy będzie mniejszy, więc stopy procentowe finalnie też powinny być niższe niż jak są dzisiaj, gdy opanujemy ten cały szok paliwowy, albo on się rozmasuje po gospodarce, bo wystarczy, żeby minął rok i szok paliwowy się poniekąd, no rok do roku rozmasuje, czyli wtedy powiemy sobie o 2028. >> Okej, to rezerwa federalna. Jeszcze poświęćmy kilka minut czasu na to, żeby powiedzieć co może stać się w Stanach Zjednoczonych. Decyzja o stopach 16 września w środę w przyszłym tygodniu. No i spodziewane jest może przeważają szanse w wycenie rynkowej podwyżki stó procentowych. A w lutym Trump mówił, gdy desygnował Warsha, że no nie spodziewałby się po warshu raczej raczej podwyżek 100%. Oczywiście wszystko się zmieniło. Powiedział Trump tak, że nie wybrałby Warsha, gdyby ten chciał podwyżek. Tak konkretnie powiedział. A tu zapowiada się na to, że ta podwyżka będzie. Myślisz, że obaj panowie się mocno pokłócą w takim rozdaniu? >> No tutaj jak gdyby za podwyżkę 100%ow, jeżeli taka by miała miejsce, no to odpowiada sam Trump. Więc jak do kogoś ma mieć pretensje, to tylko do siebie, no ewentualnie do jego kolegi z Izraela, który rozpoczął tę wojnę i który prawdopodobnie go tam ciśnie, żeby o niej za bardzo to za szybko nie kończył, więc sam do siebie może mieć jakiekolwiek y pretensje w tej sprawie. Natomiast cały czas jak gdyby patrzymy na to, czy ta inflacja rozlewa się szeroko. Jakby Fed może pójść ścieżką EBECU stwierdzić, że widzimy już tutaj rozlewanie się inflacji szeroko albo boimy się tego, więc sobie tak podniesiemy stopy, no bo czemu by nie? A może pójść ścieżką RPP typu: "Okej, widzimy te paliwa, no ale nie obawiamy się rozlania tej inflacji, przynajmniej tak dzisiaj RPP mniej więcej się komunikuje." Jest jeszcze jedna ważna rzecz, czyli korekta danych na koniec września za 5 lat do tyłu. I to jest dla mnie taki najciekawszy moment. jakby Fed musiałby sobie oszacować, o ile te dane mogą zostać skorygowane w dół i jakby odpowiedzieć sobie na pytanie, czy ta korekta będzie na tyle istotna, żeby wpłynęła tak na decyzję 16 września. jakby w takiej też niepewności dotyczącej właśnie wpływu tej korekty pięcioletniej na poziom PC całego tego indeksu cenowego, no to zasadnym było poczekać na te właściwe dane na koniec września, czyli na rewizję całego łańcucha, ale jednocześnie zachować bardzo jastrzębi, czyli taki, że inflacja jest naszym celem, że obserwujemy tam podniesione ceny energii, tak jak RPP, tak jakby trochę iść w to, że nie odpuszczamy inflację, ona jest naszym priorytetem. Natomiast z punktu widzenia rewizji danych, no warto by było poczekać, aż się dowiemy, jakie faktyczne były te dane PCI po rewizjach, bo to właśnie inflacja PCI jest tą, na którą patrzy Fed. No głupio powiedzieć, że inflacja PC wynosi tyle i tyle, a za dwa tygodnie ona zostanie zrewidowana w dół, bo B taką rewizję zapowiedział. Także no zobaczymy tak jak to zostanie rozegrane. Dzisiaj mieliśmy też dane PPI właśnie przed chwilą, czyli 40 miesiąc do miesiąca, tak? I tutaj też komponent diesla 24% w górę rok miesiąc do do miesiąca cała energia. finalnym popycie 42 miesiąc do miesiąca. Więc widać to, co też tutaj widać poniekąd, to widać poniekąd delikatne przenoszenie, początkowy etap cen paliw do kosztów logistyki. Nie ma takiej szerokiej drugiej tury jeszcze, drugiej rundy inflacyjnej w tych danych PPI, tak na szybko je komentując, ale pomalutku gdzieś do tego łańcucha dostaw, czyli do logistyki już zaczyna ta wyższa inflacja zaglądać. Dwa pytania z czatu, które jeszcze czekają na twoją odpowiedź, Danielu. Pierwsze brzmi następująco. Czy nie uważasz, że Fed będzie chciał część gotówki dywersyfikować jako rezerwa krypto wobec osłabienia permanentnego dolara? No raczej, raczej na razie o tym żadnej mowy nie było, żeby cokolwiek tak robić, żeby inaczej to jakby rezerwa federalna nawet chyba nie ma takiego mandatu, żeby tak zrobić. Taki mandat to sobie może mieć na przykład administracja, która zresztą no ma te rezerwy bitcoinowe. Natomiast rezerwa federalna, ale te mandaty były tworzone w czasach, kiedy nie było kryptowalut. >> No tak, ale no ale co? No przeniesiemy się do krypto i co? I zobaczymy spadek o 50 60%. No to też tak trochę słabo jakby. Więc to co może jakby rezerwa federalna jakby nie nie ma też jakby takiego obowiązku, tak robienia czegoś takiego w żaden sposób. Jakby ona nie jest od tego. Rezerwa federalna jest od tego, żeby dostarczać w tym momencie odpowiedniego poziomu rezerw bankom w tym systemie. rozwiniętych rezerw, czy też takich nienadmiarowych, ale dużych rezerw, czyli nie obfitych, powiedzmy tak, bo nie nie skarstnie takich małych rezerw, tylko obfitych i tyle. Tak, tam to jest ich cel w tym momencie, żeby utrzymywać stabilność cen, stabilność rynku pracy oraz utrzymywać odpowiedni poziom rezerw w systemie, żeby nie dochodziło do spięć na na rynku repo ich tam jakby wartość dolara, co ich to tam interesuje w sensie interesuje ich inflacja, bo dolar, co tutaj też mamy przez to, że dolar traci, no wszystkie waluty tracą na wartości, to jest kwestia tylko kto ma jaką inflację. No to nie jest PESO jakieś y które by miał miało kiedyś inflację nie wiem 1000% tylko to jest dolar amerykański. Y >> no ale wiesz różne waluty mogą tracić w różnych proporcjach względem siebie na wartości. >> No tak. No czyli po prostu inflacja. Tak. No bo jak gdyby nie wiem co tutaj jest na myśli, że dolar traci na wartości. No wszy wszystkie waluty tracą na wartości. polski złoty myślę, że traci na wartości nawet bardziej niż dolar, biorąc pod uwagę tempo inflacji. Natomiast z perspektywy tego, czy inwestorzy wybierają dolara, złoto, czy obligacje, czy cokolwiek innego, no to już jest ich wolny wybór. to, że część inwestorów słysząc co chce robić Trump, widząc rosnące deficyty, porzuciła denominowane w dolarze obligacji amerykańskiej, przesiadła się na denominowane w dolarze złoto. Cały czas podkreślam denominowane w dolarze, bo najpierw kupili dolara, żeby kupić złoto, czy też sprzedali obligacje w dolarze, żeby mieć dolara, żeby kupić złoto. to dolar nadal jest tą walutą, od której wszystko tak naprawdę zależy i to się prędko nie zmienia. A Fed nie ma tu absolutnie żadnego mandatu, żeby w cokolwiek się pchać, w jakiekolwiek zmiany dotyczące sposobu rezerw. Co najwyżej będzie się mógł zastanawiać jak klasyfikować stable coiny w tym wszystkim i pomału już w te stronę opracowania też idą w ramach rezerwy federalnej. >> Mhm. To w takim razie jeszcze jedno pytanie, które padło na czacie. Właściwie to jest pytanie podwójne. Ile procent kapitału trzymać w złocie i czy za naszego życia zobaczymy kryzys na rynku długu i masowy odwrót od obligacji amerykańskich na rzecz złota? >> Znaczy ten odwrót od obligacji amerykańskich już trwa od kilku ładnych nawet lat. Przyspieszył w 2024 roku, jak dobrze pamiętam. czyli spadek utrzymywanych papierów skarbowych amerykańskich na takim specjalnym koncie w Fedzie, gdzie może w dygres, który dobrze to pokaże. >> Tak jest chyba custody tam treasur custody coś takiego, co pokazuje jasno, że już świat, ale teraz rozróżnijmy to, bo to nie jest tak, że wszyscy porzucili amerykańskie obligacje, bo to jest nieprawda. Zmieniała się struktura posiadaczy amerykańskich obligacji, czyli sektor ten tak zwany oficjalny, czy to banki centralne, czy jakieś tam instytucje międzynarodowe i tak dalej. One faktycznie wyprzedawały amerykański dług, pozbywały się go, ale w międzyczasie bardzo silny popyt pojawia się z sektora prywatnego i to nawet sektora prywatnego zagranicznego. Czyli to nie jest tak, że wszyscy teraz to już w piach te obligacje USA. nie zmienia się struktura posiadaczy długu USA bardziej na rzecz zamiast instytucji finansowych, rządów i banków centralnych innych krajów, na rzecz inwestorów prywatnych. Przecież to te odsetki dzisiaj ponad 2% realne stopy, no to są bardzo wysokie rentowności. To jest coś, co przyciąga kapitał. Zresztą wczoraj mieliśmy aukcję obligacji amerykańskich 10oletnich. Ona była znakomita, świetna. Inwestorzy bili się o to, żeby dostać ten wysoki jeld. Tam popyt jest. Także nie widać oznak. jakby zmiana rentowności i to, że te ceny spadają to nie oznacza, że nie ma na aukcjach kupujących ani że to, że banki centralne wolą złot obligacji, to nie znaczy, że sektor prywatny nie woli obligacji, bo woli, bo kupuje. Także nie widać na razie tego, że jest jakiś gigantyczny na zasadzie to jest B i uciekamy. Takie B i uciekamy. Pamiętamy za ostatnich rządów pani Listras jej pomysły zmian tam fiskalnych, które doprowadziły do tego, że właśnie tak inwestorzy postąpili, stwierdzili: "Dobra, my tego to już w ogóle nie chcemy i spadamy stąd". Tak, Bank Anglii musiał wejść i zacząć skupować te obligacje, więc widzimy jakie jest też rozwiązanie. Jeżeli ktoś by doszedł do wniosku, że te obligacje USA to już w ogóle jest papier i tylko i wyłącznie i można go na ziemię wyrzucić i zdeptać, czy do kosza lepiej, żeby nie brudzić i i nie zostawiać bałaganu. No to wtedy wjeżdża Fed na białym koniu, wystawia koszyki i mówi: "dobra, sypcie". I koniec po panice, tak jak zrobił Bank Anglii, zatrzymał panikę, potem wymieliśmy list i gitara, wszystko dalej jedzie. Takie są teraz rozwiązania. Danielu, tak w ogóle to słyszałem, że odbywasz ture po Polsce w drugiej połowie września. Można cię będzie zobaczyć w kilku dużych miastach, prawda? >> Zgadza się. No tutaj od 16 września właśnie ruszamy z Maćkiem i też z gośćmi na dwóch konferencjach i różnego rodzaju szkoleniach popołudniowych. Także będziemy się z państwem widzieć, czy to w Krakowie, czy w Gdańsku, w Poznaniu, w Warszawie, czy we Wrocławiu, jak tak z głowy opowiadam szczegóły yyy na na artyści rynków.pl, bo to jest coroczna trasa y CMC Markets, y także tam można przeczytać więcej, tak? Ale pierwszy pierwszy dzień, no to dzień decyzji Fedu, także w dosyć cieka nie byle gdzie, bo będziesz akurat w Krakowie, w naszym mieście. Tak, >> dokładnie. Można zbić z tobą piątkę podobnie jak potem w Gdańsku, Katowicach, Wrocławiu, Poznaniu i Warszawie. Serdecznie zapraszamy na to wydarzenie CMC. A ja dziękuję ci Danielu i dziękuję wam widzowie za to, że byliście z nami na antenie. Do zobaczenia. Udanych inwestycji. >> Dzięki. Do zobaczenia. Yeah.










