Nowy podział świata – cyfrowa zimna wojna USA i Chin
W materiale Michał Fitz analizuje rosnące napięcia technologiczne między Stanami Zjednoczonymi a Chińską Republiką Ludową, które przybierają formę nowej zimnej wojny rozgrywanej na polu sztucznej inteligencji i krytycznych surowców. Przedstawiono genezę konfliktu: od pierwszych kontroli eksportowych chipów Nvidii wprowadzonych przez administrację Joe Bidena w październiku 2022 r., poprzez późniejsze odwrócenie decyzji pod rządami Donalda Trumpa, aż do utworzenia dwóch antagonistycznych sojuszy – amerykańskiego PAX Silica i chińskiej World Artificial Intelligence Cooperation Organization (WAICO).
PAX Silica, uruchomiona 12 grudnia 2023 r., skupia się na zabezpieczeniu łańcuchów dostaw krytycznych metali ziem rzadkich, grafitu, antymonu oraz innych surowców niezbędnych do produkcji zaawansowanych procesorów. Jej członkowie to m.in. USA, Wielka Brytania, Japonia, Korea Południowa, Australia, Singapur, Izrael oraz stopniowo rosnąca grupa państw europejskich, w tym Niemcy i Holandia, przy jednoczesnym braku wyraźnego stanowiska Polski.
WAICO, powołana w lipcu 2024 r., promuje otwarty dostęp do modeli AI typu open‑source, wspólne centra szkoleniowe dla krajów rozwijających się oraz systemy prognoz pogody oparte na sztucznej inteligencji. Do organizacji należą państwa z Afryki, Ameryki Łacińskiej oraz część Europy Wschodniej, w tym Białoruś, Rosja i Serbia.
Autor wskazuje, że kraje średniej potęgi, takie jak Polska, stoją przed dylematem wyboru bloku lub próbą zachowania niezależności, co może skutkować wykluczeniem z kluczowych technologii lub ograniczeniem dostępu do inwestycji w infrastrukturę AI. Analiza obejmuje także konsekwencje dla globalnego łańcucha dostaw, możliwość powstania dwóch niekompatybilnych ekosystemów technologicznych oraz wpływ na bezpieczeństwo narodowe i politykę handlową.
- Geneza konfliktu – kontrole eksportowe chipów i surowców.
- Struktura i cele PAX Silica oraz WAICO.
- Pozycja Polski i możliwe scenariusze jej przystąpienia.
- Potencjalne skutki dla gospodarki i bezpieczeństwa technologicznego.
Materiał jest oparty na dokumentach rządowych, raportach think‑tanków oraz wypowiedziach ekspertów takich jak Dario Amodei, Elon Musk i przedstawiciele chińskiej państwowej prasy, co pozwala na obiektywną ocenę sytuacji bez rekomendacji inwestycyjnych.
Zobacz pełną transkrypcję filmu
Niewykluczone, że część widzów pamięta jeszcze czasy oryginalnej żelaznej kurtyny i podziału świata na dwa bloki. W najbliższych latach mogą oni mieć dejavi. Dlaczego? A no dlatego, że gdzieś tam w tle toczonych obecnie wojen poza kadrem większości obiektywów po cichutku znów dochodzi do podziału świata. Tym razem jednak na płaszczyźnie technologicznej, konkretnie dotyczącej sztucznej inteligencji i to nie jakiś tam medialny bejt. Nawet uznani światowi eksperci biorą pod uwagę scenariusz, w którym świat po raz kolejny zostaje podzielony potężną kurtyną, tylko że tym razem już cyfrową, a nie żelazną. Podobnie jak w przeszłości, po jednej stronie będą stali Amerykanie, po drugiej także znajdziemy Rosję, ale to nie ona będzie tą największą siłą. będą nią Chiny. To one bowiem w tym roku powołały do życia stowarzyszenie mające na celu łączyć kraje we współpracy na polu sztucznej inteligencji. Bardzo podobny pakt stworzyły Stany Zjednoczone. Początkowo wydawało się, że będą to luźne porozumienia, które nie wykluczają się wzajemnie. Medialne doniesienia sugerują jednak, że Amerykanie postawili ultimatum. albo my, albo oni. A to już wyraźnie sugeruje twardy podział i budzi skojarzenia z zimną wojną. Mało tego, oliwy do ognia dolewają najnowsze wydarzenia z USA. Tamtejsi wizjonerzy AI Dario Amodei, Elon Musk, Sam Altman nawołują do spowolnienia wyścigu sztucznej inteligencji i większych regulacji w branży. Chińska państwowa prasa wprost mówi, że w tym pomyśle wcale nie chodzi o bezpieczeństwo, a o odcięcie państwa środka od możliwości rozwoju sztucznej inteligencji. Pomysł nie do końca podoba się nawet samemu prezydentowi. Donald Trump zupełnie otwarcie sprzeciwia się spowalnianiu tempa, bo może to sprawić, że Chiny zyskają przewagę pod tym kątem, a to Stany Zjednoczone muszą utrzymać prym. Jedni i drudzy bez owijania w bawełnę mówią o wyścigu, który trzeba wygrać. Zupełnie tak, jak w ubiegłym wieku mówiono o wyścigu zbrojeń. Do czego to może doprowadzić? Jakie mogą być konsekwencje dla aspirujących gospodarek takich jak Polska? Nad tą kwestią przede wszystkim chciałem się pochylić. Dlatego skontaktowałem się z rządowymi organami, by dowiedzieć się więcej. Jeśli chcesz poznać odpowiedzi na te pytania i dowiedzieć się, co udało mi się ustalić, zostań ze mną przez najbliższe 20 kilka minut. Zapraszam na film. Wykorzystaj wiedzę ekspertów na żywo. Zapraszamy na bezpłatne szkolenia inwestycyjne prowadzone przez doświadczonych ekspertów CMC Markets. Dowiesz się z nich jak analizować aktualne tendencje, jak zarządzać ryzykiem i wykorzystywać okazje na giełdzie. Czysta rynkowa praktyka. Liczba miejsc jest ograniczona, dlatego zapisz się na najbliższe spotkanie już teraz 16 września. Widzimy się w Krakowie. Link w opisie. A jeżeli wolisz inne miasto, to wejdź na stronę w opisie i sprawdź harmonogram szkoleń. Ja nazywam się Michał Fitz, a ty oglądasz FX Mac, kanał, na którym tłumaczymy świat finansów już od 2016 roku. Jeśli chcesz być na bieżąco ze sprawdzonymi informacjami, które dotyczą twojego portfela, to nie zapomnij zostawić nam suba. A jeżeli szukasz źródła rynkowej wiedzy oraz analiz, to koniecznie zapisz się na nasz inwestycyjny FX Magowy Newsletter. Potrzebny do tego link znajdziesz w opisie. Cała procedura zajmie ci chwilę, a zagwarantuje ci pokaźną i łatwo przyswajalną pigułkę rynkowej aktualnej wiedzy. Żeby dobrze zrozumieć, co już zaczyna się dziać, musimy cofnąć się kilka lat wstecz do genezy całego zamieszania. Na początku lat XX wieku światowe mocarstwa były już pewne, że wyścig sztucznej inteligencji będzie odpowiednikiem wyścigu na Księżyc sprzed 80 lat. Kto go wygra, ten zyskuje ogromną przewagę nad resztą. Nie tylko na płaszczyźnie technologicznej, ale tak naprawdę również każdej innej, bo AI już powoli rozlewa się na wszystkie aspekty naszego życia. Wiedziały o tym zarówno Chiny, jak i Stany Zjednoczone, dwaj najwięksi faworyci rzeczonego wyścigu. Kraje te poza oczywiście pędzeniem do przodu zaczęły sobie także dla utrudnienia rzucać kłody pod nogi. W efekcie doszło do czegoś, co dziś możemy określać mianem tak zwanej wojny chipowej. Jej początek można datować na październik 2022 roku. Wówczas Stany Zjednoczone jeszcze pod wodzą administracji Joe Bidena wprowadziły pierwsze kontrole eksportowe zakazujące sprzedaży konkretnych chipów do Chin oraz Rosji. Głównie tyczyło się to produktów Nvidii, bo to ona była hegemonem tego rynku. Część chipów tych mniej zaawansowanych mogła jednak dalej trafiać na tamte rynki, ale Amerykanie po czasie uznali, że to też może Chińczykom za bardzo pomagać w wyścigu i lukę w przepisach domknięto, tak by blokowane były także te słabsze chipy, a nawet niektóre karty gamingowe. Ale państwo środka w tym starciu nie było bezbronne. Może i faktycznie to Amerykanie kontrolują podaż chipów, ale surowce, które są potrzebne do ich wytworzenia są już głównie w rękach Chin. Dlatego Shin Pink najpierw utrudnia eksportu i germanu, potem grafitu, jeszcze później antymonu i innych krytycznych surowców niezbędnych w przemyśle wysokich technologii. Mocny cios, ale Biden i spółka jeszcze wszystkich kart na stół nie wyłożyli. Dosłownie na 5 dni przed zmianą prezydenta na początku 2025 roku administracja opublikowała ramowy dokument o potocznej nazwie AI diffusion rule, który miał wyznaczać kto i w jaki sposób może handlować ze Stanami Zjednoczonymi takimi podzespołami. Dokument dzielił kraje na trzy koszyki. W pierwszym znalazło się 18 najbliższych i największych gospodarczo-sojuszników USA, z którymi handel na tej płaszczyźnie mógł odbywać się bez ograniczeń. Drugi koszyk, w którym znalazła się większość globu nakładał pewne, ale dosyć wysokie limity na eksportów. Z kolei trzeci koszyk oznaczał kompletny zakaz handlu zaawansowanymi chipami, które mogły być wykorzystywane do trenowania modeli AI. I w tym koszyku wylądowały właśnie Chiny i Rosja. W maju tego samego roku na dosłownie dwa dni przed wejściem w życie tych przepisów Amerykanie się z nich wycofują. Powód ten nieoficjalny jest dosyć oczywisty. U władzy jest już Donald Trump, a wszystko co bidenowskie jest dla niego złym rozwiązaniem. Natomiast oficjalny był taki, że nowe reguły uznano za zbyt duże obciążenia regulacyjne, które dławiłyby amerykańską innowacyjność. Wtedy Trump i jego świta jeszcze prawdopodobnie nie wiedzą, że ostatecznie i tak wrócą do podobnego rozwiązania. Poza tym Donald Trump od zawsze był większym zwolennikiem umów dwustronnych. W ubiegłym roku zawierał całe mnóstwo takich porozumień na płaszczyźnie handlowej i licencje na chipy miały być jednym z ich elementów. Takie deale dogadano na przykład z niektórymi państwami Zatoki Perskiej. Z Chinami chciał rozmawiać z pozycji siły, dlatego właśnie na nie nakładał największe cła, ale jednak swoich rywali nie docenił. Państwo środka odpowiedziało już w kwietniu restrykcjami dotyczącymi eksportu siedmiu metali ziemadkich, a w październiku Sidinping jeszcze je podkręcił. W efekcie oba kraje się zaszachowały i nie chcąc bardziej szkodzić własnym gospodarkom zdecydowały się w listopadzie ubiegłego roku na handlowy rozejm. Zorientowano się, że raczej nie tędy droga. Dlatego już wtedy w kuluarach zaczął tworzyć się pomysł dotyczący nowej strategii. Skoro takie bezpośrednie uderzanie w przeciwnika prowadzi co najwyżej do obustronnego wyniszczenia, może warto zbudować koalicję państw, by ograniczyć drugiemu możliwość współpracy na płaszczyźnie sztucznej inteligencji. Tak widocznie pomyślały obydwa obozy, bo ostatecznie i jedni i drudzy postanowili zawiązać swoiste sojusze dotyczące sztucznej inteligencji. Zaczęły tworzyć się dwa bloki, zupełnie jak za czasów zimnej wojny, choć ich składy nie do końca pokrywają się z tymi sprzed kilkudziesięciu lat. Niektórzy członkowie poszczególnych obozów mogą was zresztą zaskoczyć, ale o tym zaraz. Najpierw konkrety dotyczące paktów. 12 grudnia ubiegłego roku Stany Zjednoczone uruchamiają PAKS Silica. Oficjalnie to inicjatywa, której zadaniem jest zabezpieczenie łańcuchów dostaw krytycznych surowców potrzebnych w przemyśle wysokich technologii. Jak to Amerykanie mają w zwyczaju już sama nazwa ma robić wrażenie, dlatego nieprzypadkowo nawiązuje do Pax Romana, najstabilniejszego okresu handlowego i gospodarczego Imperium Rzymskiego. Departament Stanu dodatkowo podkreśla jego wagę, twierdząc, że moce obliczeniowe w XX wieku są tak ważne jak stal i ropa w ubiegłym wieku. Dlatego też trzeba zadbać o tak zwaną redukcję wymuszonych zależności, czyli mówiąc wprost, w maksymalnym stopniu uniezależnić się od Chin i najlepiej całkowicie wykolegować je z grona technologicznych mocarstw. A przy kawce omówmy sobie, co dokładnie gwarantuje ten pakt i do czego obliguje. Gwarantuje trzy konkretne korzyści. Po pierwsze, umożliwia dostęp do wspólnych inwestycji i przedsięwzięć. zapewnia udział we wspólnej sile nabywczej paktu, co przekłada się na większe, a dzięki temu tańsze zakupy. Co ważne, nie wiadomo jednak, czy w każdej takiej transakcji wezmą udział wszyscy, bo deklaracja tego nie rozstrzyga. Po drugie, w ramach paktu powstaje platforma, która śledzi pochodzenie towarów w łańcuchu dostaw i ma gwarantować szybszą przesyłkę do zweryfikowanych firm. Program pilotażowy ruszył już nawet w Panamie. Po trzecie, pakt oferuje dostęp do szkoleń stworzonych we współpracy z Uniwersytetem Stanforda. Mowa o seminariach dla szefów firm produkcyjnych oraz programie nauczania możliwym do wdrożenia w szkołach państw członkowskich. A do czego to zobowiązuje? Do koordynowania kontroli eksportowych i do ograniczenia dostępu tak zwanych obcych przeciwników do wrażliwych technologii i infrastruktury. Kto jest tym przeciwnikiem? Dokument nie precyzuje, nie musi. Co istotne, pakt ten nie ma formy klasycznej umowy międzynarodowej. Nikt jej nie ratyfikuje i nie ma w niej ani jednej sankcji za złamanie zobowiązań. Przez to również te gwarancje, można powiedzieć są w mniejszym stopniu zagwarantowane. A jeżeli szukasz dobrej kawy, to skorzystaj z oferty od polskiej palarni Cafe Delmondo. Jak użyjesz kodu FX Mac, to pierwsze 30 dni dzierżawy będą bezpłatne. To idealna opcja dla firm już od jednej złotówki. Link znajdziesz w opisie. W pierwszej kolejności PAK Silica ma siedmiu członków. USA, Wielką Brytanię, Japonię, Koreę Południową, Australię, Singapur Izrael. W kolejnych miesiącach liczba sygnotariuszy rosła. Do sierpnia 2026 roku ekipa urosła do 25 członków, przy czym problematyczną kwestią jest udział państw europejskich. Jeśli bowiem spojrzymy na listę członków, znajdziemy na niej pojedyncze kraje wspólnoty takie jak Niemcy czy Holandia, które podpisały się za siebie, ale także całą Unię Europejską jako jedność. No można przetrzeć oczy ze zdumienia. Wygląda to tak, jakby taki Berlin podpisał się dwa razy pod tym samym papierem. Ale to nie jest błąd. Sama Unia i pojedyncze państwa zobowiązują się bowiem do dwóch różnych rzeczy. Podpis wspólnoty dotyczy jedynie tych obszarów, co do których kompetencje kraje przekazały jej w momencie wejścia do niej. Tu mowa o polityce handlowej i regulacjach, ale Unia nie odpowiada za wszystko. Nie ma kompetencji w sprawach bezpieczeństwa narodowego, a paks silica to pakt o bezpieczeństwie gospodarczym, który stoi okrakiem na granicy. Jedną nogą w handlu, który jest unijny, drugą w bezpieczeństwie, które jest krajowe. Dlatego też niektóre państwa podpisały się również za siebie, zobowiązując się do przestrzegania wszystkich ustaleń, a nie tylko części. W tej grupie nie ma Polski. Z tego co oficjalnie wiadomo za nas podpisała się tylko Unia. Wysłałem jednak oficjalne zapytanie w tej sprawie do ministerstwa. W zasadzie to do trzech ministerstw, bo trudno określić, kto jest za to odpowiedzialny. Czy MSZ, skoro mowa o pakcie międzynarodowym, czy może jednak Ministerstwo Cyfryzacji, a może jednak rozwoju i technologii? Nie wiem, ale jak się dowiem na czym stoimy, to na pewno się tym z wami podzielę. Być może w ramach odcinka o tym, gdzie jest nasze miejsce w wyścigu AI. Jeśli chcielibyście taki zobaczyć, dajcie znać w komentarzu. Warto jeszcze dodać, że później Stany Zjednoczone wyskrobały jeszcze jeden dokument o nazwie Joint Statement on AI opportunity, czyli po polsku wspólne oświadczenie o szansach AI. To mniej wiążący dokument, bardziej pokazujący wspólną wizję i cel aniżeli regulujący cokolwiek. Tu jak wynika z listy Departamentu Stanu USA, Polska figuruje już jako niezależny sygnatariusz. No dobrze, blog amerykański mamy omówiony, to teraz skupmy się na tym chińskim. Po tej stronie mówimy o pakcie o nazwie Wo. To akronim, skrót od angielskiej nazwy World Artificial Intelligence Cooperation Organization, czyli po naszemu Światowa Organizacja Współpracy w sprawie sztucznej inteligencji. Pomysł stworzenia takiego ugrupowania pojawił się już w lipcu ubiegłego roku, ale do życia powołano ją dopiero w lipcu tego roku. To pakt mniej sztywny od PX Silica. Porozumienie założycielskie podkreśla otwartość członkostwa bez warunków dotyczących ustroju politycznego czy wyznawanych wartości oraz zmniejszenie luki w dostępie do technologii między krajami bogatymi a biednymi. Uczestnictwo w nim gwarantuje miejsca szkoleniowe za państw rozwijających się centra współpracy aplikacyjnej, system prognoz pogody oparty na AI oraz dostęp do modeli otwarto-Źródłowych. Szczególnie ostatnia z gwarancji jest silną zachętą dla biedniejszych krajów. Dlatego też w gronie 30 państw członkowskich Wiko znajdziemy mniej mocarstw niż w Pak Silica. Do Wiko należą między innymi Kambodża, Kuba, Kongo, Nicaragua, Mozambik, Wenezuela, Iran, Pakistan, a także kraje europejskie. Bez zaskoczenia są to Białoruś i Rosja, ale także Serbia. Co ciekawe to właśnie Serbia była pierwszym zadeklarowanym członkiem Wiko, choć jednocześnie posiada oficjalny status kandydującego do wejścia do Unii Europejskiej. Nie można wykluczyć, że ten rozkrok może jej utrudnić wejście do wspólnoty. Warto sobie jednym zdaniem podsumować, czym różnią się te stowarzyszenia i najlepiej zrobi to za mnie pan Mohamed Soliman z Middle East Institute, który opisał oba pakty w ten sposób. Pax Silica jest ekskluzywna, skupiona na łańcuchu dostaw i zbudowana wokół zaufanych sojuszników bezpieczeństwa. WCO jest otwarta członkowsko, zorientowana na globalne południe i skupiona na normach i zarządzaniu AI. Przez kilka miesięcy nie było jasne, czy jeden kraj może należeć do obydwu organizacji. Te nie były przedstawiane jako całkowicie przeciwstawne, bardziej jako równoległe. Te wątpliwości zostały rozwiane w połowie sierpnia. Agencja Reuters dotarła do wewnętrznego projektu noty Departamentu Stanu, przygotowanego do wysłania do 35 sygnatariuszy AI opportunity Statement. Dokument miał mieć mniej więcej taki przekaz. Nie możecie należeć jednocześnie do Pax Silica i do konkurencji. WCO nie jest tam wspomniane z nazwy, ale mowa jest o inicjatywach, których założenia ścierają się z Paks Sylica. Raczej niet trudno się więc domyślić o jaką inicjatywę chodzi. Podkreślę, że mowa o nieoficjalnym wycieku dokumentu. Nie mamy pewności czy faktycznie trafił on do zamierzonych krajów. Również o ustosunkowanie się do tej kwestii poprosiłem ministerstwa w swoim zapytaniu. Niemniej dokument światło dzienne ujrzał tak czy siak, więc presja na kraje została wywarta. Te muszą się zdecydować, a niektóre są w problematycznej sytuacji. Przed chwilą wspomniałem o Serbii. Jeśli ta będzie chciała wejść do Unii, która jest członkiem Pak Silica, prawdopodobnie będzie musiała wyjść z Wike. A jeśli w nim pozostanie, to dołączenie do wspólnoty może być utrudnione. I choć przez kolejne tygodnie po wycieku było w tej sprawie cicho, to miniony weekend wszystko zmienił. Dario Amodei, szef Antropic, opublikował w sobotę esej, w którym wzywa branżę do świadomego spowolnienia prac nad najpotężniejszymi modelami, ale przy okazji apeluje do Waszyngtonu o jeszcze mocniejsze zakręcenie chińskiego kurka z chipami. Pekin odczytał to jednoznacznie. Państwowy Global Times nazwał esej podręcznikiem zimnej wojny i napisał wprost, że to w istocie przedłużenie Pax Silica, czyli inicjatywy, która ma Chiny wykluczyć. Innymi słowy, określenia Zimna wojna, AI nie wymyślili komentatorzy, ani ja na potrzeby tego materiału. Użyła go jedna ze stron konfliktu, wskazując palcem dokładnie ten pakt, o którym przed chwilą wam opowiedziałem. Mniej więcej w tym samym czasie po drugiej stronie globu, dokładnie w Irlandii, do pomysłu odnosi się Donald Trump. mówi, że jest forsowany przez negatywne siły. Dodaje, że mógłby zgodzić się na jakieś regulacje, ale nieprzesadne, bo tempa rozwoju AI nie należy zwalniać. Dodaje też najbardziej wymowne w kontekście tego odcinka zdanie, które po polsku no brzmi nieco koślawo, ale trudno. Prowadzimy nad Chinami i chcę, żeby tak zostało, bo ktokolwiek wygra w AI, wygrywa. Nie ma już wątpliwości jaka jest stawka i kto o nią rywalizuje. Obie strony będą dążyć do tego, by pchać rozwój do przodu, jednocześnie przekonując do swojej racji coraz to więcej krajów. A co ciekawe, głowy obydwu państw spotkają się już lada moment. 24 września do Waszyngtonu przylatuje bowiem Siin Ping. Możemy być niemal pewni, że panowie będą dyskutować nie tylko o podejściu do sztucznej inteligencji, ale także o strefach wpływów. Jedynym krajem, który póki co oficjalnie jest członkiem obydwu paktów jest Kazachstan. Niewykluczone zresztą, że to on sprokurował reakcję Departamentu Stanu. Nota wyciekła bowiem 14 sierpnia. Niecałe dwa miesiące wcześniej, dokładnie 25 czerwca w Waszyngtonie pod Pax Silica podpis za Kazachów składał Jasuan Madijew, wicepremier i minister sztucznej inteligencji oraz rozwoju cyfrowego. Swoją drogą Kazachowie mają własne ministerstwo AI, postępowy naród, co nie? Co zabawne, ten sam Madiev 16 lipca, czyli niecały miesiąc później, jest już w Szanghaju i podpisuje się pod Wiko. Nota wypływa do mediów 30 dni później. Nie wiemy tego na pewno, ale można założyć, że Amerykanie zareagowali na to bezprecedensowe zachowanie Kazachów, by uniknąć kolejnych cwaniaczków, którzy chcą być i tu, i tu. Tym bardziej, że tacy już się pojawili. Uzbekistan dołączywszy najpierw do Wake w sierpniu wysłał notę dyplomatyczną do Waszyngtonu z zapytaniem o dołączenie do Pax Silica. Z całkiem dużą pewnością możemy stwierdzić, że odpowiedź jaką otrzymają Uzbekowie będzie negatywna. A co w takim razie z tymi Kazachami? Nota, w której widnieje ultimatum była wyciekiem. Oficjalnie nie wiadomo czy została złożona, więc Kazachstan publicznie się do niej nie odniósł. formalnie wciąż jest członkiem jednego i drugiego. Możesz sobie teraz pomyśleć to dlaczego Amerykanie nie wyrzucą po prostu Kazachów z Pak Silica. W końcu to nie jest żadne mocarstwo, a takich w ugrupowaniu jest już sporo. Prawda? Kazachstan może i nie ma potężnej gospodarki, ale ma coś innego, na czym Amerykanom zależy. Znaczące złoża metali ziem rzadkich, a także Wolframu, Miedzi i Uranu, czyli dokładnie tych surowców, na zabezpieczeniu których zależy Pax Silica, by uzależnić się od monopolu Chin. Trump i spółka będą więc raczej zabiegali o to, by Kazachstan porzucił Chińczyków i został z nimi. Ba, już poniekąd to robią. Wcześniej wspomniany wicepremieras Madijew w trakcie wyjazdu do Ameryki zdołał uzgodnić porozumienie z Nvidią i Fireberd o wartości 10 miliardów dolarów na budowę centrów danych w Kazachstanie, które mają uczynić go liderem mocy obliczeniowej w regionie. Choć oficjalnie się o tym nie mówi, wątpliwe by udało się dogadać taki deal bez błogosławieństwa amerykańskiej administracji. Można poniekąd uznać to za prezent dla Kazachów, by pokazać im z kim warto się trzymać. Amerykanie też w inny sposób pokazują mniejszym gospodarczo krajom, że to ich ugrupowanie należy wybrać. Dobrym przykładem jest Armenia. Ormianie jednoznacznie opowiedzieli się po stronie USA, choć podobnie jak Polska podpisali się tylko pod tym miękkim dokumentem, a nie pod Pax silica. Pod koniec ubiegłego i na początku tego roku Amerykanie przyznali im kilka licencji dotyczących zaawansowanych chipów GPU. W efekcie malutka Armenia trafiła do pierwszej piątki największych klastrów GPU na świecie, co swoją drogą ma też minusy. Sama tylko pierwsza faza projektu pochłania 100 MW, czyli tyle prądu, ile zużywa stutysęczne miasto. A w Armenii są tylko dwa większe ośrodki miejskie, stolica Erywań i Giumri. Ormianie muszą więc wygospodarować takie pokłady mocy, jakby nagle z dnia na dzień postawiono im trzecie największe miasto w kraju. Do tego dochodzi zapotrzebowanie na wodę do chłodzenia. Mowa o około 20 000 hektolitrów wody dziennie. Z kolei Chińczycy skupili się na przekonywaniu tych krajów, które również mogą mieć do zaoferowania jakieś dobra, a jednocześnie są na tyle biedne, że otwarty dostęp do AI i szkoleń jest dla nich obecnie najlepszą nagrodą. Świetnie widać to po Afryce. W W WO mamy już 10 państw z tego kontynentu, a w Pak Silica żadnego. Można się spodziewać, że w niedalekiej przyszłości będą dochodzić kolejne, tym bardziej, że Unia Afrykańska podpisała z Chinami umowę dotyczącą tak zwanego cyfrowego jedwabnego szlaku. Dołączenie do Wiko byłoby więc kolejnym naturalnym krokiem. Wszystko wskazuje na to, że tę część świata Amerykanie całkowicie odpuszczają, bo po prostu Afryka nie ma im wystarczająco dużo do zaoferowania już teraz. Te pakty dotyczące sztucznej inteligencji doprowadzają także do większych lub mniejszych rozłamów w już wcześniej ustanowionych wspólnotach. Dołączenie Unii długo wstrzymywała Francja. Nie dlatego, że wolała Chińczyków. Współpracy z nimi nie rozważała wcale. Francuzi obawiali się, że dołączenie do amerykańskiego paktu zaszkodzi europejskiej autonomii na tak kluczowej płaszczyźnie w dzisiejszym świecie. Warto dodać, że sami jako pojedynczy kraj nie podpisali się pod pak silica w przeciwieństwie do Włochów, Niemców czy Holenddrów. Do poważniejszego rozłamu doszło za to w BRIX. To ugrupowanie często stawiane jest w kontrze czy Unii. Jego głównymi założycielskimi członkami są Rosja, Chiny, Brazylia, Indie oraz RPA. Później doszły do tego jeszcze Indonezja, Egipt, Etiopia, Arabia Saudyjska, Iran i Zjednoczone Emiraty Arabskie. Wydawało się, że skoro Chiny są jednym z założycieli i tak naprawdę główną postacią sojuszu, to cała reszta bez mrugnięcia okiem dołączy do Wo. Ale tak się nie stało. Najpierw dołączyła tylko część, a reszta się wstrzymała. I od początku tego roku niektórzy członkowie tego sojuszu zaczęli w kwestii AI opowiadać się po stronie amerykańskiej. W styczniu do PAX silica dołączyły emiraty, a w lutym Indię. Można przypuszczać, że taki rozkrok wpłynie na relacje wewnątrz bricks. Na razie nie wiemy, czy Chiny będą chciały wyciągać jakieś konsekwencje. Do tej pory ultimatum i to nieoficjalne postawiły tylko stany. Niemniej są obawy, że faktycznie możemy mieć do czynienia z Iugą zimną wojną i postawieniem kolejnej kurtyny, tylko że tym razem cyfrowej. I to nie jest tylko bejtowe hasło do mediów. Taki scenariusz zupełnie na poważnie rozważają tęgie eksperckie głowy, choćby te należące do Światowego Forum Ekonomicznego. Tamtejsi obserwatorzy obawiają się całkowitego rozejścia się amerykańskiej i chińskiej sfery technologicznej, co zmusiłoby resztę świata do poruszania się w dwóch osobnych uniwersach technologicznych z niekompatybilnymi standardami i ograniczonym przepływem sprzętu oraz danych. Konkretne koszty tego scenariusza są policzalne. Firmy musiałyby utrzymywać osobną infrastrukturę dla różnych rynków. Dostawcy chmury napotykaliby ograniczenia co do lokalizacji centrów danych i tego, kogo mogą obsługiwać, a bezszwowa globalna infrastruktura cyfrowa lat 20 zastąpiona byłaby łatanką narodowych terytoriów cyfrowych. Do tego dochodzi warstwa polityczna. Open Canada zwraca uwagę na ryzyko subtelniejsze niż techniczne, czyli rozpad wspólnej przestrzeni publicznej. To jednak tylko jeden ze scenariuszy, ten najbardziej drastyczny. Ten łagodniejszy, zakłada nie powstanie dwóch sztywnych bloków, a raczej wielobiegunowego bałaganu. Karnagi Endawment przypomina rzecz, która powinna studzić każdą analogię do zimnej wojny. Gdy Brick się rozszerzał, analitycy debatowali, czy powstanie sztywny blok antyzachodni. Te obawy okazały się przesadzone. Większość państw BRICK zdąży do wielostronnego zaangażowania. Chcą poszerzać, a nie zawężać swoje opcje dyplomatyczne. Niewykluczone, że także z tego względu państwa Bricks nie dostały od Chin ultimatum podobnego do wystosowanego przez Amerykanów. Podobne wnioski płyną z badania opublikowanego na łamach Frontiers in Political Sciences z lipca tego roku. W raporcie czytamy, że zdolności AI okazują się wieloregionalne, a nie zmonopolizowane przez jeden blok. Widać rozproszony klaster państw zaawansowanych w Ameryce Północnej, Europie i Azji, a nie prosty duopol amerykańsko-chiński. Poza tym sztywny duopol mógłby się okazać strasznie niekorzystny dla tak zwanych średnich potęg. w swoim raporcie wspomina o tym fing Tang Shutam House. Jak twierdzą tamtejsi eksperci, jeśli średnie potęgi źle rozegrają te negocjacje, grozi im zamknięcie w systemach, których ani nie posiadają, ani nie kontrolują i oddanie wpływu na fundamentalne warstwy technologiczne własnej polityki, gospodarki i społeczeństwa. I to właśnie jest dobry kontekst dla Polski, bo w końcu my aspirujemy do bycia taką średnią potęgą. Jak to rozegramy, jak na tym wyjdziemy? Jestem bardzo ciekaw twojej opinii, drogi widzu. Podziel się nią w komentarzu. A jeśli ten odcinek przypadł ci do gustu, to zostaw łapkę w górę. Do usłyszenia. [muzyka]







