Banki centralne ŁAMIĄ 30-letnią zasadę! Idą podwyżki stóp, Fed ignoruje Trumpa [Banki centralne zmieniają zasady]

Banki centralne łamią 30‑letnią zasadę – co oznacza dla rynków?

W materiale omówiono, jak banki centralne Japonii, USA oraz innych krajów łamią dotychczasową regułę niepodnoszenia stóp procentowych w trakcie tymczasowych szoków, takich jak wahania cen ropy. Japonia podniosła stopy z 1% do 1,25% – najwyższy poziom od 31 lat, natomiast Rezerwa Federalna podniosła zakres stóp do 3,75–4% mimo presji Donalda Trumpa na obniżenie kosztu pieniądza. Analizuje się skutki dla rentowności obligacji skarbowych USA, które przekroczyły 5% i mogą wkrótce przekroczyć 6%.

Dodatkowo przedstawiono nieoficjalne szacunki zakupów złota przez Chiny, które według raportu Instrat oraz danych OTC mogą wynosić ponad dwukrotnie więcej niż oficjalnie zgłoszone 80 ton w pierwszych ośmiu miesiącach roku. W części makroekonomicznej omówiono także skutki rosnących stóp dla budżetu USA, wzrost oprocentowania kredytów hipotecznych oraz wpływ na deficyt federalny.

W części korporacyjnej przedstawiono wyniki spółek LPP (zysk netto 768 mln zł, przychody 6,6 mld zł) oraz Allegro (wzrost przychodów 16%, GMV +14%). Zwrócono uwagę na raport Fundacji Instrat dotyczący zarobków Meta w Polsce z reklam oszukańczych – szacowane 760 mln zł. Na końcu omówiono debatę nad polskim programem obniżenia cen paliw oraz warunek związany z podatkiem od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych.

  • Banki centralne zmieniają reguły gry – koniec ultra niskich stóp.
  • Fed podnosi stopy mimo nacisków politycznych.
  • Chiny zwiększają zakupy złota ponad oficjalne dane.
  • Wyniki LPP i Allegro pokazują siłę polskiego e‑commerce i odzieży.
  • Meta zarabia setki milionów zł na fałszywych reklamach w Polsce.
Zobacz pełną transkrypcję filmu

Banki centralne łamią zasadę, której trzymały się przez 30 lat. Trump chce stóp na pułapie 1%, a Fed je podniósł do czterech. A to może być dopiero początek. Ile złota naprawdę kupują Chiny? Nieoficjalne szacunki mówią, że prawie dwa razy więcej niż to, o czym informują. Ile meta zarabia w Polsce na oszukańczych reklamach? Szacunki mówią o setkach milionów złotych. To jest rynkowy alert. Wiadomości ważne dla twoich finansów. Łapka w górę. i zaczynamy. Masz dość teoretycznych porad i spędzania godzin na szukaniu sprawdzonych informacji o rynku? Wykorzystaj wiedzę ekspertów na żywo. Simc Market zaprasza na bezpłatne szkolenia inwestycyjne prowadzone przez wyśmienitych prelegentów. Dowiesz się z nich jak analizować aktualne tendencje, jak zarządzać ryzykiem i wykorzystywać okazje na giełdzie w praktyce bez zbędnego owijania w bawełnę. Liczba miejsc jest ograniczona, dlatego zapisz się na najbliższe spotkanie. Już teraz 23 września widzimy się w Gdańsku. Link w opisie. Japonia gospodarczo jest pod ścianą i Japonia w tym roku robi na rynkach finansowych naprawdę dużo. Japończycy tylko od kwietnia do sierpnia wydali ponad 15 bilionów jenów na interwencje walutowe. To najwięcej od 35 lat. Żeby zrozumieć skalę, to jest to mniej więcej tyle ile Polska przez ostatnie 2 lata przeznaczyła na zbrojenia, a wydajemy przecież sporo, a mówimy tylko o pięciu miesiącach interwencji Japończyków. Efekt jen japoński i tak jest skrajnie słaby, ale nie jest aż tak tragicznie jak jeszcze dwa miesiące temu. Kto skorzystał z tanich wakacje w Japonii, ten wie. Dla Polaka jest tam dość tanio. Drastycznie tania waluta to nie jedyny problem rządów Tokio. Dwie pozostałe sprawy to spadająca liczba pracowników, ale przede wszystkim rosnąca inflacja. Więc Japonia podnosi stopy procentowe. W ten piątek podniesiono je z 1% do 1,25%. Z naszego punktu widzenia to mało, ale w przypadku Japonii to bardzo dużo, bo to najwyższy poziom od 31 lat i definitywny koniec polityki ultra niskich stóp, z których kraj kwitnącej wiśni słynął. W tym cyklu monetarnym Japonia podniosła stopy procentowe aż sześć razy. I jeśli spojrzymy na to, ile wynosi ta wysoka inflacja w Japonii, to można pomyśleć, no ale w czym w ogóle jest problem? My mieliśmy stopę inflacji w Polsce ponad 18% w 2023 roku, a w Japonii szczyt inflacji to był wtedy na 4,3%. Natomiast w tym roku inflacja w Japonii nie przekroczyła nawet 2%. Ale tu ważny jest kontekst. W ogóle coś takiego jak rosnące ceny to jest dla Japończyków ewenement. Jest to dla nich zjawisko nowe. Jeszcze do niedawna Japonia od 30 lat borykała się z bardzo niską inflacją lub nawet deflacją, czyli spadkiem cen. Teraz na ekranie widzimy japońską stopę inflacji z ostatnich 30 lat. No widzimy ile czasu linia jest pod czerwoną kreską 0% czyli wtedy ceny w Japonii spadały. A teraz ceny ropy są wysokie, paliwa są drogie, ale to tylko jedna część problemu naftowego. Druga to realne niedobory i poważne zakłócenia w dostawach, bo Japonia polegała i nadal polega w dużej mierze na ropie z Bliskiego Wschodu. I to co robią japońscy bankierzy centralni i nie tylko japońscy jest znamienne. Banki centralne zmieniają swoje reguły gry i przepisują podręczniki makroekonomii. Te instytucje przez ostatnie 30 lat trzymały się klarownej zasady, że nie podnosi się stóp procentowych w trakcie tymczasowych szoków. Tymczasowymi szokami są kryzysy na rynku ropy. Zasada jest prosta. Szok naftowy to rzecz tymczasowa i do tego sprawa jeszcze zewnętrzna, więc jest poza kontrolą i wpływem banku centralnego. Stopy podnoszone są w USA w strefie euro, a szereg innych banków szykuje się do podwyżek. W ciągu kolejnych dwóch miesięcy stopy podniosą zapewne Kanadyjczycy, Australijczycy czy Brytyjczycy. Niewykluczone, że stanie się to też u nas w Polsce, to wycenia rynek kontraktów na stopę fra. Wiele do udowodnienia mają szczególnie bankierzy centralni ze Stanów Zjednoczonych. Zaufanie Amerykanów do rezerwy federalnej szoruje po dnie. Sondaże pokazują, że jest najgorsze od lat. Ale czy jest się czemu dziwić? Amerykański bank centralny nie był w stanie sprowadzić inflacji do celu przez ostatnie 5, pó roku, no choćby nawet na jeden miesiąc. A to jest przecież cel jego działania, jego główny mandat i mówimy o najważniejszym banku centralnym świata. I jeszcze mieliśmy do tego naciski i szantaże ze strony Donalda Trumpa, żeby stopy obniżać i część amerykańskich wyborców Trumpowi w tej sprawie wierzy. Jednak rezerwa federalna wbrew woli Trumpa stopy procentowe w środę nie obniżyła, a podniosła po raz pierwszy od trzech lat do zakresu 3,75 do 4%. Trumpowi się to oczywiście nie spodobało, choć jak na jego burzliwy temperament, jego reakcja była raczej spokojna. Według prezydenta USA stopy procentowe powinny wynieść 1% lub niżej. Co dalej? Rynki spodziewają się kolejnej podwyżki w USA jeszcze do końca tego roku, wyceniając 88% szans na co najmniej jeden krok. A tu w USA idą wybory do Kongresu i Senatu na początku listopada i kilka dni wcześniej, tuż przed tymi wyborami Fed zadecyduje o stopach procentowych. I jeszcze raz. I tu będzie się działo wokół tej decyzji. Kevin Warsh, przecież człowiek wybrany, desygnowany przez Trumpa, jakby stopy podniósł tuż przed wyborami, to byłaby prawdziwa medialna burza. Oczywiście Wars nie będzie decydował sam. To jest gremium składające się z 12 ekonomistów, którzy wspólnie decydują o stopach procentowych. Ale będzie w USA ciekawie. A co dzieje się, gdy rosną stopy procentowe? Rosną też rentowności obligacji. To źle dla budżetu i źle dla obywateli. A w Ameryce rentowność 10oletnich obligacji skarbowych przebiła poziom 5%, a przez moment była najwyżej od 2007 roku. Eksperci alarmują, że to krytyczny próg dla gospodarki i rynków Ameryki, bo przekłada się to na wzrost oprocentowania kredytów hipotecznych, ale także nadwyręża amerykański budżet, bo nowo zaciągany dług jest droższy, zwłaszcza gdy biały Dom mierzy się z ogromnym deficytem i puchnącym długiem publicznym. I teraz, gdy Fedczyna podnosić stopy procentowe, perspektywy dla rentowności są jeszcze mniej korzystne. Wszyscy patrzyli na poziom 5% jako ten kluczowy, ale kto wie, może to dopiero początek, ponieważ historycznie rentowność 10oletnich obligacji skarbowych USA rosła średnio o 50 punktów bazowych w ciągu pierwszych sześciu miesięcy po rozpoczęciu podwyżek stóp przez Fed. A właśnie to mieliśmy. Tu chodzi o dane na podstawie wszystkich cyklów zacieśniania polityki pieniężnej od 1963 roku. Natomiast w ciągu kolejnych 12 miesięcy średni wzrost osiągnął 110 punktów bazowych. Jeśli to się powtórzy to rentowność amerykańskich 10olatek przekroczyłaby 6% w przyszłym roku po raz pierwszy od sierpnia 2000 roku. Oczywiście to są dane historyczne, to nie jest prognoza. Jednak jest jeszcze jedna ciekawa rzecz. Od początku lat 60 rentowności amerykańskich dęciolatek zazwyczaj podążały za nominalnym PKB z pewnymi wyjątkami. Nominalnym, czyli nie uwzględniającym inflacji, bo zwykle mówimy o danych realnych, jeśli chodzi o PKB i to najczęściej się przedstawia. A nominalne PKB USA w drugim kwartale tego roku to 6,6%. Zatem czy rentowności odbiją? Chiny rozkręcają swoje zakupy złota, które i tak już były spore. Tydzień temu w rynkowym alercie mówiłem o największym oficjalnym miesięcznym zakupie Chin od trzech lat. Oficjalnie 20 ton tylko w samym sierpniu. Chiny nie raportują jednak wszystkich transakcji i te nieoficjalne, nieraportowane zakupy były blisko dwa razy większe. Chiny nabyły bowiem ponad 35 ton złota w lipcu za pośrednictwem londyńskiego rynku OTC. A to trzeci co do wielkości miesięczny zakup od połowy zeszłego roku. Jak szacuje Goldman ZX, wcześniej w maju i czerwcu Chin nabyły odpowiednio po 48, 40 ton, czyli tylko trzy ostatnie miesiące to nieoficjalny zakup 123 ton, czyli ponad półtora razy więcej niż oficjalnie zgłoszone 80 ton w pierwszych ośmiu miesiącach tego roku. wniosek. Chiny kupują znacznie więcej złota niż pokazują oficjalne dane, a to czyni Chiny prawdziwym liderem zakupu w Kruszcu w tym roku. Także w chińskich danych niezły Sagon. A skoro jesteśmy przy Sagonie, to mamy taką kawę od naszego partnera kanału polskiej palarni KAW, Kawa Saon. Jak użyjesz kodu FX Mac, to pierwsze 30 dni dzierżawy ekspresu do kawy będą bezpłatne. Ciekawa opcja dla firm już od złotówki. więcej w linku w opisie, a ja sobie ten sagon zaparzę. Ceny paliw mogą zostać ponownie obniżone przez polski rząd. To zapowiedział premier Donald Tusk wcześniej w tym tygodniu. >> To nie ludzie mają płacić za y za ten kryzys paliwowy. >> Szczegółów nie przedstawił. Nie wiemy więc o ile miałyby spaść ceny benzyny czy diesla i na jak długo. Wiadomo jednak, że jest jeden warunek, który już wcześniej ograniczył poprzednią edycję programu CPN. Prezydent Karol Nawrocki musiałby podpisać ustawę wprowadzającą podatek od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych. >> W każdym kryzysie paliwowym my wszyscy tracimy, ale firmy paliwowe zyskują. >> Chodzi o pozyskanie pieniędzy, które miałyby pozwolić na obniżenie lub rezygnację z VATU i akcyzy na paliwie. Poprzednie dwa programy oznaczały bowiem dla rządu rezygnację z ponad 5 miliardów zł przychodu w postaci podatków od sprzedaży paliw. Taki był koszt CPN dla budżetu przez trzy miesiące od marca do czerwca i potem dwa tygodnie sierpnia. Prace nad ustawą mają być intensywne. Rządowy projekt trafił do Sejmu już w środę. Głosowanie nad ustawą zaplanowane jest na piątek, czyli dzień publikacji tego materiału, a później dokument trafi na biurko prezydenta. Jeśli wszystko pójdzie gładko, to nowa wersja programu zostanie uruchomiona praktycznie od razu. >> To nie Polacy odpowiadają za ten kryzys paliwowy. Ja nie mam wpływu na politykę prezydenta Trumpa, nie mam wpływu na politykę Rosji, ale może będziemy mieli wpływ na naszą politykę, panie prezydencie. Więc proszę to podpisać, bo tu chodzi o o pieniądze ludzi. Tymczasem Ropa Brand nadal kosztuje ponad 100 doarów za baryłkę. W piątek rano było to 104$. A według Autocentrum średnia cena benzyny E95 w Polsce to 7,79, a diesla 8,73 zł. Akcje odzieżowej spółki LPP, czyli właściciela marek Reserved, House, Crop, Mojito czy Sinsei, mocno odpaliły w piątek na GPW. Nie dość, że były to papiery, które miały największy obrót, to jeszcze znalazły się w czołówce GPW pod względem osiąganego tego dnia wzrostu ceny. W momencie, gdy nagrywałem te sekcje nagrania, czyli tuż po otwarciu GPW, akcje LPP drożały o około 8% i wspinały się do nowych rekordowych wartości. To reakcja rynku na całkiem niezłe wyniki finansowe wypracowane przez LPP. Całkiem niezłe, to w sumie mało powiedziane. One mocno przekroczyły oczekiwania. Analitycy ankietowani przez PAP spodziewali się zysku netto na poziomie 684 milionów, a zamiast tego było 768 milionów zł. Mowa o drugim kwartale tego roku. Z kolei przychody w drugim kwartale zbliżyły się do 6,6 miliarda złotych. To z kolei tylko nieco więcej niż wynikało z konsensusu. Największy przychód w pierwszym półroczu osiągnęła marka Sinsei. One wzrosły o blisko 20% rok do roku. Co ważne, LPP zarabia za granicą więcej niż w Polsce, bo 57% przychodów wygenerowała spółka poza naszym krajem. A co dalej? W przyszłości LPP podtrzymuje plan sprzedaży na 2026 rok na poziomie około 2627 miliardów złotych przy marży brutto sięgającej nawet 57%. W skrócie całkiem niezłe rezultaty. W sumie podobnie można powiedzieć o sprawozdaniu zaprezentowanym przez Allegro. Pojawiło się ono jeszcze przed czwartkową sesją na warszawskim parkiecie. Przede wszystkim przychody grupy Allegro wzrosły o 16% rok do roku, a jeden z najważniejszych wskaźników, czyli wartość zakupów na platformach, tak zwane GMV, wzrósł o ponad 14%. Efekt: Akcje Allegro odpaliły już w czwartek, ale i w piątek radzą sobie nieźle. Wcześniej w tym tygodniu dowiedzieliśmy się z kolei, że Allegro planuje otworzyć swoje nowe biuro w Chinach. Prezes Allegro twierdzi, że będzie to ambasada Allegro bezpośrednio u źródła, co miałoby ograniczyć zależność od pośredników. Ale pewnie to już moje domysły, chodzi o rywalizację z chińskim temu, o pozycję lidera polskiego e-commerce. Liczba realnych użytkowników platformy temu w Polsce to już ponad 20 milionów, a to więcej niż ma Allegro. Jak wynika z ostatnich danych, w polskim internecie burza wokół Facebooka i Instagrama, a konkretnie wokół ich właściciela, czyli spółki o nazwie Meta. Fundacja Instrat oszacowała, że przez ostatni rok Meta osiągnęła 37% swoich przychodów w Polsce z reklam oszukańczych. W złotówkach jest to kwota rzędu 760 milionów złot. Konkretnie sprawa obraca się wokół reklam materiałów w mediach społecznościowych, w których oszuści generowali za pomocą AI wizerunki znanych osób i w ten sposób zachęcali do fałszywych inwestycji. A wyłudzone w ten sposób pieniądze użytkowników platform trafiały w rzeczywistości do cyberprzestępców. Takie reklamy wyglądały między innymi tak. To akurat fałszywa reklama z Robertem Lewandowskim, ale InstRAT pokazał też wersję z Dominiką Kulczyk czy Rafałem Brzosowką, które pojawiały się na platformach społecznościowych Facebooka i Instagrama. Skrócona wersja tego raportu jest dostępna na stronie Instratu. Możesz ją pobrać za darmo. Link znajdziesz w opisie tego nagrania. Dziś bez kalendarium giełdowego i makroekonomicznego, bo następny alert już w poniedziałek. Podkręcamy obroty i przygotowujemy materiały dla was częściej. Więc widzimy się już tuż po weekendzie. Do zobaczenia. Cześć. [muzyka]

Przewijanie do góry