Akcje – kiedy trzymać, sprzedać lub dokupić? Praktyczny proces decyzyjny
W filmie przedstawiono sześć filtrów pomagających zdecydować, czy trzymać, zmniejszyć pozycję lub wyjść ze spółki. Analizowane są: pierwotna teza, trend wyników, ryzyko bilansu i zarządu, wycena względem fundamentów, wielkość pozycji oraz koszt alternatywny. Przykłady z rynku pokazują, jak uniknąć decyzji opartych tylko na spadku kursu czy czekaniu na powrót do ceny zakupu. Na końcu autor proponuje prosty schemat: teza aktualna – trzymaj; częściowo – zmniejsz pozycję; nieaktualna – wyjdź całkowicie. Materiał jest przydatny początkującym i średniozaawansowanych inwestorów poszukujących powtarzalnej metody.
- Sprawdź tezę – zmiana faktów = sygnał do działania.
- Oceń trend wyników: przychody, marże, free cash flow.
- Zweryfikuj ryzyko bilansu: zadłużenie, emisja akcji, wiarygodność zarządu.
- Porównaj wycenę (P/E, P/S) z prognozami.
- Kontroluj wagę pozycji w portfelu, aby nie przekroczyć limitu ryzyka.
- Rozważ koszt alternatywny – lepszy zwrot gdzie indziej?
Dzięki temu procesowi inwestor podejmuje decyzje oparte na danych, a nie na emocjach, co zwiększa szanse na długoterminowy sukces na rynku akcji.
Zobacz pełną transkrypcję filmu
Masz w portfelu spółkę i nie do końca wiesz co z nią zrobić. Jej kurs mógł właśnie mocno spaść albo mocno wzrosnąć nawet o kilkadziesiąt procent. No i wszystko kwestia tego, co w tym portfelu tak naprawdę się znajduje. Jeden analityk powie, że masz to sprzedać, drugi powie: "Dokupuj", a trzeci uważa, że najlepiej to w ogóle nie tykać i nic nie robić. I najgorsze jest to, że każda z tych decyzji może być poprawna. Spadek kursu może oznaczać chwilowy problem, ale może też oznaczać trwałe pogorszenie biznesu. Może też oznaczać okazję do zakupu. Tak samo wzrost może być początkiem dalszej ekspansji, ale może też oznaczać, że cena całkowicie oderwała się od wyników spółki i z samego wykresu tego nie wyczytamy. Dlatego w tym filmie pokażę ci sześć rzeczy, które warto sprawdzić przed sprzedażą dowolnej spółki. Na końcu połączymy je w prosty proces prowadzący do jednej z trzech decyzji. Trzymam, zmniejszam pozycję albo wychodzę z niej całkowicie. Najważniejsza zasada brzmi: spółki nie sprzedaje się wyłącznie dlatego, że jej kurs spadł albo mocno urósł. Powodem powinna być zmiana faktów, relacji ceny do wartości albo roli, jaką ta pozycja pełni w całym portfelu. Zapraszam do oglądania. Pamiętajcie, że to co usłyszycie w tym filmie to są moje opinie i nie jest to porada inwestycyjna. Partnerem odcinka jest XTB. Jeśli chcesz zacząć inwestować w pojedyncze spółki, to w aplikacji możesz właśnie obserwować tam swoje pozycje i budować swój portfel. Obecnie XTB nie pobiera prowizji od obrotu akcjami i ETFami do równowartości 100 000 euro miesięcznego obrotu. Co dla osoby z aktywnym portfelem, gdzie tych transakcji zawieramy więcej, jest po prostu dobrą wiadomością. Link do rejestracji jak i aktualne warunki oferty znajdziesz oczywiście w linku w opisie. I zanim przejdziemy do tych sześciu punktów to potrzebujesz pewnego rodzaju punktu odniesienia. Odpowiedz sobie na pytanie, dlaczego w ogóle kupiłeś tę spółkę. Nie dlatego, że bo urosła albo bo ktoś ją polecał. Chodzi o dwa, trzy konkretne założenia. Na przykład takie, że sektor ma rosnąć dwucyfrowo, spółka ma utrzymać przewagę nad konkurencją, marża ma się poprawić wraz ze skalą albo zadłużenie ma pozostać pod kontrolą. Do każdego założenia musisz sobie dopisać też jakiś miernik i jakiś warunek, który takie założenie unieważnia. No bo jeżeli zakładasz na przykład, że marże się poprawią, no to musisz mieć jakiś punkt, który trzeba śledzić. No w tym przypadku będą to czy to marże operacyjne, czy marże brutto. Jeżeli zakładasz przewagę nad konkurencją, no to pewnie trzeba będzie patrzeć na udział w rynku i tak dalej. Na przykład sprawdzając, czy długi są pod kontrolą, możesz patrzeć na to, jak ma się dług netto spółki do ebidy. No i na przykład mierzyć to w taki sposób, żeby wskaźnik mieścił się poniżej dwóch, czyli dwukrotności. A jeżeli będzie powyżej dwóch, powyżej trzech, no to już zapala się czerwona lampka. To są konkretne wartości, które da się śledzić. I odtworzenie tej pierwotnej tezy jest bardzo ważne, bo tak naprawdę jeżeli ona w ogóle powstała, jeżeli taka była, no to automatycznie kiedy ona przestaje być aktualna, jest to równoznaczne z tym, że trzeba te pozycje zmniejszyć albo w ogóle się jej pozbyć. I takie szybkie pytanie, które można sobie zadać. Gdybym dziś nie miał tej spółki, to czy kupiłbym ją ponownie? Pamiętaj, że cena, po której kupiłeś daną spółkę, nie ma żadnego wpływu na przyszłe przepływy pieniężne tej spółki. To, czy ona urośnie, czy spadnie i tak dalej. Yyy, no rynek nie wie po ile kupiłeś i nie interesuje się tym po ile kupiłeś, więc y nie daj się po prostu przy tej kwocie, przy tej cenie zakupu zakotwiczyć. Pierwszy i najmocniejszy powód do sprzedaży, jak przed chwilą powiedziałem, to jest właśnie złamanie tej tezy. nie jakieś tam chwilowe rozczarowanie, tylko mocna zmiana, przez którą biznes nie będzie już zarabiał w taki sposób, na który liczyłeś. Nie będzie się rozwijał w taki sposób, na który liczyłeś. Jeśli kupiłeś spółkę ze względu na przewagę kosztową, a konkurent produkuje taniej, nie tracąc przy tym na jakości, no to fundament tej twojej tezy po prostu znika. I kiedy rozpoznamy, że nasza teza przestała być prawdziwa? No jeżeli jest to jakiś jeden nieudany kwartał, to można do tego podejść na zasadzie no po prostu był słabszy wynik. Może to kwestia cykliczności w ciągu roku, może to jakieś przesunięcie zamówień na kolejne kwartały, może po prostu wypadł jakiś jeden kluczowy klient, ale spółka pokazuje, że ma pomysł na to, jak te dziury załatać. Różne mogą być scenariusze. Natomiast teza będzie zdecydowanie złamana, kiedy zawali się jakiś konkretny fundament. Przykładowo spółka jest liderem w jakiejś branży i pojawia się jakieś nowe odkrycie technologiczne, które sprawia, że spółka przestaje być w ogóle potrzebna i nie nadąża z biegiem czasu za tym, co się dzieje. No tak, na przykład jeśli chodzi o spółki produkujące elektronikę i mam tu na myśli smartfony, no wejście Apple całkowicie usunęło tak naprawdę z rynku producentów tych tradycyjnych telefonów. Tutaj chociażby Nokia jest takim przykładem. I pamiętaj też, żeby nie bać się ucinać strat, kiedy tezy przestają być aktualne, bo im większa strata, tym trudniej będzie ją odrobić. I tyle, o ile straty o 20% odrabiamy wzrostem o 25 i nie jest to jeszcze koniec świata, o tyle stratę o 90% musimy odrabiać wzrostem rzędu 900%. Więc trzymanie spółki po tym, jak te padła tylko dlatego, że jest na minusie i liczymy, że może, może jakimś cudem odbije, wyjdzie na zero jest po prostu błędne. Im szybciej utniemy stratę po tym, jak teza się zawaliła, tym mniej przyjdzie nam potem odrabiać. Również złamaniem tezy może być sytuacja, kiedy spółka zmienia model biznesowy, robi jakieś ogromne przejęcia albo na przykład wycofuje się zarząd i pojawia się ktoś nowy, ktoś może nie do końca pewny, jakaś zupełnie nowa strategia, która bynajmniej nie przypomina tej, którą kupowałeś. Czy pogorszenie wyników jest strukturalne? Drugi filtr to liczby. Już nie teza, czyli coś takiego bardziej miękkiego, obiektywnego, tylko twarde dane. I nie mówimy tu o jednym wyniku kwartalnym. Sprawdzamy trend z co najmniej kilku kwartałów i porównujemy spółkę z konkurencją oraz zestawiamy jej obecne wyniki z prognozami. Dlaczego mamy w ogóle porównywać ze sobą spółki? No bo jeżeli mamy spółkę A, która wygeneruje 2 miliardy przychodu i przyprowadzi nowego klienta, który da im dodatkowe dwa, no to mamy wzrost przychodów o 100%. Ale jeżeli mamy spółkę B z tego samego sektora, która generuje 20 miliardów przychodu i przyjdzie ten sam klient, to dla niej oznacza to tylko 10% wzrostu przychodów rok do roku. No i w takiej sytuacji, no oczywiście lepszym wyborem będzie spółka A, no której kurs akcji zapewne zareaguje znacznie lepiej niż kurs spółki B. Oczywiście pomijając wszystkie inne czynniki, bo może by się coś nagle wydarzyło, natomiast patrząc tylko na kwestie przychodów, no tak by to prawdopodobnie wyglądało. Wśród liczb metryk jest mnóstwo. Możemy śledzić naprawdę przeróżne parametry dla poszczególnych spółek. Natomiast przede wszystkim zacząłbym tutaj od przychodów, bo tak naprawdę w długim terminie no nie ma wzrostu biznesu bez wzrostu przychodów. marży nie da się podnosić w nieskończoność i przy porównaniach z konkurencją warto też porównywać spółki o podobnej skali, tak jak przed chwilą pokazałem. Następnie warto popatrzeć na marżę brutto, marżę operacyjną. Jeżeli na przykład sprzedaż rośnie, ale firma musi stale obniżać swoje ceny, no to znaczy, że coś jest nie tak. Jeżeli wcześniej marże utrzymywały się na przykład w okolicach 18%, a teraz powiedzmy, że nawet nie będzie to osiem, ale spadają do 14, 12, 10, tak jak Nike na przykład. tutaj te marże mocno oberwały, no to musimy sobie zadać pytanie, co się dzieje, no dlaczego tak jest. Być może tańsza konkurencja, być może po prostu klient docelowy nie jest już zainteresowany. Trzeba głębiej wejść w spółkę, w ostatnie sprawozdania, wypowiedzi zarządu, popatrzeć też na spółki konkurencyjne, żeby lepiej zrozumieć, dlaczego to się stało. Liczby pokazują nam tylko, że coś zaszło. No a naszym zadaniem jest odwrócić cały ten proces i dowiedzieć się, dlaczego tak się wydarzyło. Następnie warto też spojrzeć na wolne przepływy pieniężne, czyli tak zwany free cash flow. No bo zysk księgowy, czyli zysk netto jest ważny, ale ostatecznie biznes musi go zamieniać w gotówkę. No bo można mieć zyski netto, a nie mieć żadnej gotówki i wtedy firma no tak naprawdę nie ma z czego na przykład inwestować kolejnych pieniędzy w ramach dalszego rozwoju, czy nawet nie będzie w stanie wypłacać dywidendy i tak dalej, będzie musiała się zadłużać, no bo nie ma tego cashflowu. Także rosnący cashflow to jest dobry sygnał. I warto też patrzeć na liczbę akcji w obiegu oraz ewentualny skup akcji własnych. Jeżeli biznes rośnie, ale wraz z tym wzrostem fundamentalnym idzie emisja dużych ilości akcji, to jako inwestor możesz na tym wzroście wcale nie zarobić, bo akcje dopadnie inflacja. Tutaj nie można patrzeć na te parametry w oderwaniu od pozostałych i osobiście sprawdzałbym je mniej więcej w tej kolejności, bo nawet na takim przykładzie, jeżeli przychody wzrosły nam do 12 miliardów dolarów o 20% na przykład rok do roku, ale marża by spadła z 18 na 8, cashflow z dodatniego spadłby na ujemny, czyli spółka musi się zadłużać albo rozwadniać i na przykład liczba akcji z po wcześniejszej wartości zwiększyła się o 15%, no to sam wzrost przychodów nie jest tutaj kluczowy i decydujący i prawdopodobnie akcje takiej spółki no mogłyby spadać. I tutaj warto sobie zadać konkretne pytanie, co musiałoby się wydarzyć, żeby na przykład ten trend się odwrócił i czy zarząd ma nad tym kontrolę albo co musi się wydarzyć, żeby obecny trend był kontynuowany, czyli żeby jeszcze się sytuacja pogarszała. Słuchajcie, mam dla was bardzo ważną informację. Już niedługo, bo 5 i 6 października będziemy mogli spotkać się na żywo na Invest Cavs w Poznaniu. We wtorek o 14:15 w sali Trend będę miał swoją prezentację pod tytułem portfel idealny nie istnieje. Zbuduj taki, którego nie porzucisz. Porozmawiamy o tym, jak podejść do budowy portfela tak, żeby był dopasowany do was, do waszego celu i żeby właśnie nie porzucić go przy pierwszych większych emocjach na rynku. Poza prezentacją pojawię się też w paru debatach, więc będzie okazja posłuchać, porozmawiać i też spotkać się na miejscu. I co ważne, w ramach biletu na Invest Cs bierzecie też udział w Bitcoin Poland, więc tak naprawdę są to dwa wydarzenia w jednym. Całą społeczność kanału bardzo serdecznie zapraszam. Z moim kodem Snella możecie zapisać się 10% taniej, a link i więcej szczegółów o samym wydarzeniu znajdziecie w opisie tego filmu. Czy wzrosło ryzyko bilansu zarządu lub rozwodnienia? Trzeci powód dotyczy jakości decyzji zarządu i metod finansowania. Nawet dobry produkt może nie uratować spółki ani jej akcjonariuszy. Jeśli firma ma za dużo długu, emituje kolejne akcje bez opamiętania albo niszczy swój kapitał, niszczy swoją gotówkę drogimi przejęciami, które później okazują się nieudane. Tak na przykład nieudana była próba wejścia Walmarta do Europy i tam naprawdę tony gotówki zostały przepalone i nic z tego nie wyszło. I warto tutaj zestawić sobie chociażby zadłużenie z free cash flow, czyli właśnie sprawdzić, czy ilość generowanej gotówki w danej firmie wystarcza na pokrycie długów, a nawet pokrycie samych odsetek. chociażby od tych długów. I tutaj możemy patrzeć na takie rzeczy jak takie wskaźniki jak na przykład interest coverage. Kolejna sprawa, czyli sprawdzenie czy nie rośnie nam liczba akcji, bo im więcej tych akcji jest wyitowanych, tym nasz udział w firmie maleje. Jeżeli mieliśmy pizzę, która ma 10 kawałków i jeden należał do nas, no to mieliśmy 10%, ale jeżeli przybyło kawałków, jest ich teraz 20, to nagle mamy 5%. No i trzecia rzecz to wiarygodność zarządu. częste zmiany definicji różnych wskaźników, ukrywanie kosztów w jakiś jednorazowych korektach albo obietnice regularnie przesuwane w czasie, no to są sygnały ostrzegawcze. I tak bardzo jak chciałbym dać tutaj jakiś prosty sposób, prostą receptę, jakiś wskaźnik, tak niestety powiem wprost, że nie ma na to idealnej metody. Korzystamy po pierwsze z publicznych informacji, które dostajemy z opóźnieniem i ta po drugie ta weryfikacja wiarygodności zarządu wymaga obecności na rynku. i trochę takiego wyczucia, żeby na przykład łapać za słówka i weryfikować je na bieżąco, bo tutaj też no nie każdy błąd zarządu będzie oznaczał, że natychmiastowo trzeba sprzedać spółkę. Ale jeżeli zarząd w pierwszym kwartale mówi, że będą wzrosty, w następnym mówi, że jednak nie będzie, a w trzecim to, że w sumie nie wiadomo, a to w sumie koszty te to byśmy wydłużyli na przykład okres użyteczności nieruchomości, tak żeby gdzie indziej wpadły te koszty finansowania. No jeżeli takie rzeczy się dzieją i widać, że coś tam nie gra albo y widzimy, że było zapowiadane a a jest zupełnie b coś innego, y no to nie jest to wtedy dobry sygnał, czy cena wyprzedziła realną wartość. Czwarty powód do sprzedaży może pojawić się wtedy, gdy z firmą wszystko jest dobrze. Problemem tylko staje się absurdalna wycena. Dobra spółka, fundamentalnie dobra, nie jest automatycznie świetną inwestycją przy każdej możliwej wycenie. Jeżeli kurs wzrósł dwa razy szybciej niż zyski, no to mnożnik wyceny zdecydowanie się rozszerzył. To znaczy, że rynek płaci dziś coraz więcej za coraz bardziej optymistyczną przyszłość. I nie sprzedawałbym tylko dlatego, że na przykład wskaźnik cena do zysku jest wyższy od średniej, bo szybciej rosnąca, bardziej rentowna firma może zasługiwać na premię. No gorzej, jeśli ten wzrost fundamentalny, zarówno obecny, jak i ten prognozowany na kolejne kwartały czy kolejne lata, no nie jest powalający, a mnożniki odchylają się od średniej coraz bardziej. I tutaj warto spojrzeć na wskaźniki bieżące, takie jak price to earnings czy price to sales, czyli cena względem zysków, względem przychodów, a nawet te wyprzedzające, czyli cena względem przyszłych zysków i przyszłych przychodów. I tu warto popatrzeć jak to wyglądało w przeszłości. Za chwilę zobaczymy sobie wykres. I kolejna rzecz, którą też warto mieć na uwadze, to są opinie analityków. I chociaż one mają tendencję do podążania za trendem, a niekoniecznie wyprzedzania go, no to jeżeli widzimy spółkę, która handluje po 150 zł, gdzie optymistyczne prognozy mówią, że powinna kosztować 140, a takie powiedzmy niedźwiedzie prognozy mówią, żeby to miało kosztować 90, średnie 120, no to widzimy, że ten kurs już musiał mocno odjechać. I w takiej sytuacji warto zadać sobie pytanie, czy to nie jest już trochę przeszacowane, czy już te wszystkie optymistyczne scenariusze nie zostały wycenione. I tak chociażby patrząc właśnie na price to earnings, czyli stosunek ceny do zysków, tu mamy odpalony wykres Microsoftu, możemy zobaczyć bardzo ciekawe rzeczy. Na przykład to, że teraz względem ceny jesteśmy prawie na ATH, ale względem mnożnika wyceny, czyli stosunku ile kosztuje spółka względem tego ile zarabia, jesteśmy bardzo nisko wciąż. To jest zdecydowanie niżej niż tutaj, kiedy spółka miała PE rzędu 38. No w tym momencie ma około 27. Yyy, no tutaj to były jeszcze niższe wartości, niemalże takie jak w Besie 2022. No kto też na bieżąco oglądał filmy, ten wie, że akurat Microsofta mam w portfelu. Yyy, no i całkiem fajnie udało się go tutaj kupić, ale pokazuję to jako ciekawy przykład. Ale możemy sobie na przykład jeszcze odpalić spółkę, którą bodajże chyba analizowałem w poradniku na temat Investing Pro, czyli narzędzia do analizy akcji, o którym też dzisiaj będzie parę słów. No tu widzimy, że teoretycznie według price to earnings rewelacja. No najtańsza spółka po prostu w swojej historii. Tak. No nigdy taniej prawie że nie było. No tylko tutaj trzeba popatrzeć głębiej, że na przykład przychody nie rosną, że marże są coraz mniejsze, że konkurencja zaczyna zabijać ten rynek docelowy właśnie Nike, że zarząd nie do końca ma pomysł na to, jak z tego wyjść, chociaż pojawił się nowy, więc może się coś zmieni. że na przykład były nieudane inwestycje, bo próbowali otwierać swoje własne punkty sprzedaży, co było totalnym niewypałem i teraz wracają do sprzedawania butów poprzez sklepy, poprzez sieci. To wszystko są czynniki, które sprawiają, że tutaj akurat niskie PE nie ma w ogóle sensu. A w przypadku Microsoftu, jakbyśmy popatrzyli tutaj na fundamenty, gotówka się zgadzała, niskie zadłużenie, rosnące przychody, rosnące prognozy, to w takim połączeniu z niskim PE to jest jak najbardziej dobry pomysł. Więc wysokie PE w połączeniu z tym, że ten optymistyczny scenariusz został już wyceniony, no to może być taki sygnał, że może lepiej tę spółkę przyciąć, być może ją w ogóle się jej pozbyć, albo przynajmniej nie dokładać i nie zawyżać sobie średniej ceny wejścia. Tak więc ten czwarty powód to właśnie mnożniki wyceny. Czy cena nie odkleiła nam się za bardzo od fundamentów? Czy pozycja stała się za duża. Piąty powód nie dotyczy tylko spółki, ale dotyczy nam również całego portfela, bo nawet świetna firma może stać się po prostu zbyt dużą pozycją. Jeżeli akcje urosły i odpowiadają za 30 albo 40% portfela, no to pojedynczy błąd, pozew czy zmiana technologii zaczyna decydować o wyniku prawie całego twojego portfela. Nadal możesz wierzyć w tę spółkę, ale jednocześnie sprzedać część, żeby wrócić do ustalonego limitu ryzyka. Jeśli kupisz naprawdę dobrą spółkę i początkowo będzie stanowić 10% portfela i zrobi 3 4xy, co jest możliwe na przykład po roku czy dwóch, no to jej udział wzrośnie na przykład do 35%. Trzeba mieć też na uwadze, że każdy wzrost ma dwie strony medalu. To znaczy im większy udział ma ta spółka, tym też większe szkody wyrządzi jej potencjalny spadek. I tak przykładowo mając udział w portfelu rzędu 10% i zakładając maksymalny możliwy spadek tej pozycji o 50% ryzykujemy jakieś 5% portfela. Ale kiedy ta spółka urośnie do 35% to ryzykujemy 17,5% portfela. No to jest zdecydowanie zupełnie inne ryzyko. Tak samo jeżeli popatrzymy na portfel jako całość i mamy na przykład wydzielone 20% portfela na spekulacje, na aktywne zarządzanie, a resztę na ETFY ta część aktywna zacznie nam puchnąć, co w ostatnim czasie jest bardzo możliwe, że zaczęło, no to jej udział może z tych 20 urosnąć na przykład do 28. No i wtedy wypadałoby na przykład na koniec roku wrócić z tą ekspozycją znów do 20% zyski ewentualnie przenieść w ETFY albo chociaż dopłatami doważyć tę część ETFową, nawet niekoniecznie sprzedając spółki. Tak samo jeśli wewnątrz tego portfela aktywnego jakaś spółka nagle zaczyna zajmować 40% spośród 10 różnych spółek, to też [parsknięcie] warto się zastanowić, czy jej po prostu nie przyciąć odnoś odnosząc się do tego, jaki udział w tym portfelu zakładamy my sami. I to co jest ważne, nie trzeba sprzedawać wszystkiego. To nie musi być na zasadzie, no nie chcę już tej pozycji, można po prostu chcę ją dalej mieć, ale w rozmiarze, który pozwoli mi spokojnie, spokojnie przetrwać zły scenariusz. Częściowa sprzedaż to nie jest kompletnie rezygnacja z tego pomysłu. To jest po prostu zabranie zysków, być może wyjęcie wkładu z tej spółki. No różne podejście można mieć. Ja przede wszystkim patrzę na procenty i to ile spółka waży w moim portfelu. Czy kapitał ma dziś lepsze zastosowanie? Szósty filtr to jest tak zwany koszt alternatywny. Nie pytaj tylko, czy spółka X może jeszcze wzrosnąć, tylko pytaj czy jej oczekiwany zwrot przy obecnym ryzyku, obecnej cenie i tak dalej jest lepszy od pozostałych możliwości. Jeżeli tak sobie zaktualizujesz założenia i widzisz, że na przykład spółka z portfela no w większości już pokazała co miała pokazać i większość potencjału już jest wyceniona, to może się okazać, że kupno innej spółki jest lepszym wyborem. Przykładowo mamy spółkę, co do której możemy się spodziewać, nie wiem, 10, 15% wzrostu, ale mamy też inną spółkę, która dopiero co zaczyna realizować jakiś scenariusz i faktycznie zaczyna rosnąć. I tu mamy potencjał rzędu 50% w ciągu najbliższego roku. No to w takiej sytuacji może to być rozsądna decyzja, żeby to co już urosło zamienić na to, co dopiero zaczyna rosnąć. Może być nawet tak, że mamy spółkę, która już naprawdę dużo pokazała i nieegłupim pomysłem będzie przeniesienie tego kapitału nawet do szerokiego ETFU, który wiemy, że średniorocznie wygeneruje nam te stopy zwrotu gdzieś tam w granicach pewnie 10% jak popatrzymy na to, co się stało za 10 czy za 15 lat. I to też może być niezły pomysł. Pomnożenie w pewnym sensie kapitału na jakiejś ryzykownej spółce, a potem przeniesienie go w jakieś spokojniejsze miejsce. I do tej kategorii, czyli kosztów alternatywnych, czy też redukcji pozycji z racji na to, jakie mamy inne opcje do wyboru, należy też zmiana naszego stylu życia. Jeżeli na przykład pieniądze będą potrzebne za rok na wkład własny, to ryzykowna spółka wzrostowa no może już nie pasować do horyzontu. Nawet jeżeli ten biznes działa dobrze i sam pomysł wydaje się być w porządku. To nie jest jakaś porażka, tylko zmiana celu inwestycyjnego. No ja osobiście akurat nie traktowałbym portfela aktywnie zarządzanego jako narzędzie do zarabiania na życie czy na zakup mieszkania, ale jeśli tak robisz, no to trzeba to wszystko uwzględnić. Ale na sam koniec pamiętaj o podatkach, spredach, przewalutowaniach i tak dalej, bo im więcej tych transakcji zawieramy, tym więcej też pieniędzy zostawimy w tych wszystkich kosztach. Nie można tego pomijać, bo o ile kupując sobie szeroki ETF raz w roku czy raz na kwartał czy raz na miesiąc, to nie dotyczy nas ten problem, o tyle zawierając 20 transakcji miesięcznie, możemy naprawdę sporo kasy przepalić na jakieś niepotrzebne opłaty. Dlatego też warto jest uwzględniać to i planować to, ile tych transakcji w danym roku chcemy zawierać, żeby no nie robić ich na przykład 200, tylko na przykład ograniczyć się do 20. A jeżeli ty chcesz ograniczyć właśnie swoje koszty związane z inwestowaniem, to możesz otworzyć rachunek maklerski w XTB. Tutaj do 100 000 miesięcznego obrotu nie płacisz prowizji od transakcji. I masz też dostępne rachunki walutowe, gdzie z każdą kolejną transakcją nie poniesiesz kosztów przewalutowania. Jeżeli kupujesz akcje w dolarze, zakładasz rachunek w dolarze i tam możesz sobie handlować. Link do XTB oczywiście znajdziesz w opisie. Czego nie traktować jako powodu do sprzedaży. Tutaj takie cztery pułapki, na które warto zwrócić uwagę. Po pierwsze, sam spadek kursu. Może być to reakcja na pogorszenie biznesu, ale może też wynikać na przykład z wyceny całego sektora, który masowo dostał po głowie. Tak jak na przykład niedawno softwarey i wraz z nimi Microsoft, który jako biznes wcale się nie pogorszył, a jednak kurs spadł o prawie 40%. Najpierw ustal przyczynę tego spadku i sprawdź, jak on wypada na tle konkurencji. Po drugie, zysk, czyli zysk na papierze. Tak, mam już 30% na plusie. i to trzeba sprzedać, bo urosło. Tylko, że rynek nie wie ile ty zarobiłeś i po ile kupiłeś. Liczy się przyszły potencjał względem tego, czym spółka jest dziś, a nie czym była w momencie, kiedy ją kupowałeś, czym czy jaki jest jej potencjał względem twojej okrągłej liczby w tym momencie na rachunku. Traktuj to tak, że patrzysz na spółkę jaka jest dziś i porównujesz z tym, czy za pół roku, za rok może być jeszcze lepszym biznesem. Jeśli tak, jeśli wpisuje się to w tezę, no to nie sprzedajesz. A jeżeli są oznaki, że może być gorzej, no to wtedy redukujemy. Po trzecie, analitycy obniżają swoje ceny docelowe. To nie zawsze jest dobrą prognozą. Często wraz z obniżaniem cen docelowych i te akcje również mogą troszeczkę pospadać. Natomiast w większości przypadków jest tak, że to najpierw akcje spadają, a potem są obniżane ceny docelowe. I kiedy przychodzi taka strukturalna bessa praktycznie dla wszystkich spółek, tak jak w 22 roku, no to mimo, że te prognozy analityków są przesuwane w dół, to to wcale nie oznacza, że spółki, które razem z całym rynkiem idą w dół, są automatycznie do skreślenia. No bo czy było błędem kupować Nvidi w 22 roku, Microsofta w 22 roku czy Googlea w 22 roku? No jak dzisiaj na to popatrzymy to nie. Więc tutaj to też nie jest powód sam w sobie, tak że zostały zrewidowane prognozy, no to już kaput, to już po spółce. Czasem nawet wręcz przeciwnie, rynek może tymczasowo mieć wątpliwości co do spółki, tak jak do softwareów niedawno. A za chwilę w kolejnym kwartale i w kolejnym kwartale zobaczymy, że prognozy zmieniają się o 180 stopni, bo coś tam się wydarzyło. No i po czwarte, czwarta pułapka, na którą warto uważać, cena zakupu, czyli poczekam, aż wróci do mojej ceny, jeśli akcje spadły. No to jest niestety myślenie życzeniowe. Jeżeli teza się załamała, jeżeli biznes po prostu przestał funkcjonować tak jak funkcjonuje, tak jak na przykład jeszcze raz wrócimy do Nike, no to tu uznanie w tym momencie, że poczekam, aż wróci do mojej ceny wejścia, która jest tu i czekanie coraz dalej, coraz dalej jest po prostu kiepską decyzją. Tu się biznes zawalił i tutaj tych wzrostów zasadniczo nie ma. Jakieś tam odbicia prawdopodobnie w ramach publikacji wyników, no ale w długim terminie katastrofa. Więc jeżeli kupiłem, nie wypaliło, spada, teza się zawaliła, do kosza nie trzymać tego w nieskończoność, bo będzie tylko i wyłącznie gorzej. I tak na przykład ja mam w portfelu, albo już prawie nie mam, spółkę Oracle, którą kupowałem tutaj troszeczkę, tutaj nie sprzedałem na wzroście, potem przyszedł wielki zjazd, no i jesteśmy tu. No i tu zredukowałem te pozycje na lekkim minusie, bo po prostu wiele z moich założeń, które miałem jeszcze tutaj okazały się być nieaktualne, bo zarząd daje prognozy na jeszcze większe zadłużanie tej spółki i dalej dużą koncentrację wokół paru klientów, którzy no tacy jak na przykład Open AI mogą się okazać problematyczni. No bo tutaj przy około 600 miliardach backlogu zamówień coś takiego, około 300 tak naprawdę leży w kontrakcie podpisanym z Open AI. No więc pytanie czy taka koncentracja odpowiada. No ja osobiście zredukowałem, to nie jest żadna porada. Jeżeli ktoś ma tę spółkę w portfelu, to odnoście to do własnych analiz. podaję jako przykład właśnie yyy sytuacji, w której no nie czekam, aż wróci do mojej średniej ceny, która jest kilkanaście dolarów wyżej, tylko jak mi pomysł przestaje się podobać, to redukuje. Nie jest to tak, że kompletnie wszystko się zawaliło, no bo dalej ten backlock istnieje, ale to rosnące zadłużenie i koncentracja przychodów wokół Open AI sprawiły, że jednak ta pozycja jest po prostu mniejsza, no bo jej ryzyko staje się większe. Też w sumie mam taki model scaringowy, z którego korzystam w Excelu. No i on między innymi uwzględnia zadłużenie względem przepływów pieniężnych. No i rating tej spółki no spadł w tym modelu scoringowym, dlatego też jej udział redukuje. Nie tylko zgadza się ten ta redukcja udziału z moim własnym pomysłem, ale ale nawet z modelem scoringowym, który sobie stworzyłem. No taka jest moja strategia. Podsumowanie. Jeżeli masz spółkę jakąś tam X, nie ma to większego znaczenia i nie wiesz czy ją sprzedać, to nie zaczynaj od patrzenia na to, co zrobił kurs. Zacznij od tych sześciu pytań. Czy pierwotna teza nadal działa? Czy działa bardzo? Czy działa trochę, czy nie działa w ogóle? No na przykład w Oraclu działa trochę, w Microsofcie, który mam w portfelu działa dobrze. Tak samo w Palantirze, w Broadcomie działa trochę, bo tam dużo już zostało wycenione. Podaję to jako przykłady. Czy trend wyników jest zdrowy na tle branży? To znaczy, czy nasza spółka radzi sobie lepiej niż konkurenci. Tu warto też oddzielić sobie odpowiedzi na takie pytanie. Czy bilans, rozwodnienie i zarząd są pod kontrolą? To znaczy czy nie ma jakiś pustych obietnic, czy nie rozwadniają się właśnie akcje, czy nie pojawia się zbyt dużo długu i tak dalej. To warto też ocenić. Czy wycena zostawia rozsądny potencjał i margines bezpieczeństwa? To znaczy jak mamy na przykład, no weźmy sobie z powrotem tego Microsofta, tu mamy price to earnings 28, gdzie ta spółka ma prognozowany wzrost tych zysków i to całkiem niezły. No i jak to zestawimy sobie na przykład z takim Nike, oczywiście jest to inna branża, pewnie dyskonto też za markę, no ale jednak tutaj PE na poziomie 18 dla spółki, która w ogóle nie rośnie względem chociażby takiego Microsofta czy nawet Nvidii, która w tym momencie ma PE na poziomie około 35, no to jest dużo. To nie jest oczywiście ten sam sektor, nie jest to porównanie z konkurencją, ale nawet jakby sobie porównać do konkurencji, popatrzymy na Asxa, to tam mnożnik wyceny jest bardzo podobny do Nike, ale prognozowany wzrost przychodów jest dużo, dużo, dużo większy. No w Nike to jest około zera. Tak więc to też do odhaczenia. Kolejne pytanie. Czy wielkość pozycji pasuje do limitu ryzyka? Czy pasuje do docelowych proporcji mojego portfela? I to jest proste pytanie, na które każdy może odpowiedzieć. o ile ma takie proporcje ustalone, tak lub nie. Kolejna sprawa, czy kapitał nie ma lepszego zastosowania? Czy nie lepiej przenieść to do ETFA albo do innej spółki, bo nam się bardziej podoba? A może zmienia nam się sytuacja w życiu i za rok kupujemy mieszkanie i może lepiej na ten rok po prostu kupić obligację, zbytnio nie ryzykować? Tutaj też trzeba sobie udzielić odpowiedzi, bo to też może być powód do sprzedaży, nie związany z samym biznesem, a z tym, jak wygląda nasza sytuacja finansowa. I gdybyście zastanawiali się gdzie te wszystkie rzeczy można sprawdzać, to znaczy bilans danej spółki, prognozy, ceny docelowe, jak można sprawdzać mnożniki wyceny i tak dalej, to wszystko znajduje się w ramach Investing Pro. Jest to takie narzędzie do analizy spółek. Na temat tego, jak korzystać z tego narzędzia, nagrałem film, tutaj wam się pojawia. Zostawię go też w opisie obok właśnie linku do samego Investing Pro. To jest narzędzie płatne, ale naprawdę świetnie agreguje te wszystkie dane i daje nam masę, masę nowych możliwości. Jesteśmy w stanie analizować szybciej i dokładniej. Z moim kodem Snela możecie też to narzędzie kupić sobie taniej. 15% zniczki macie, więc myślę, że warto z tego skorzystać. Napisz w komentarzu, z którą spółką masz dziś największy dylemat. Jestem ciekaw waszych opinii.










