Cykl Bennera wyjaśniony NA PRZYKŁADACH: mapa, która wskazuje kolejne załamanie rynku [Trzy fazy i prognoza 2026]

Cykl Bennera – teoria, historia i prognoza na 2026 rok

W materiale przedstawiono koncepcję Samuela Bennera, farmera z Ohio, który w 1875 roku opublikował książkę z prognozami cen do 2059 roku. Model dzieli rynek na trzy fazy: panii, dobrej koniunktury i trudnych czasów.

Kluczowe elementy omawiane w filmie:

  • Szczegółowe przedstawienie trzech faz cyklu i ich symboliczne liczby (7, 11 i 9 lat).
  • Porównanie wskazań modelu z rzeczywistymi wydarzeniami: kryzysem 1929, kryzysem finansowym 2008 oraz sytuacją w latach 1965 i 2019, gdzie cykl zawodził.
  • Analiza prognozy na 2026 rok – według wykresu Bennera wtedy powinien wystąpić szczyt fazy dobrej koniunktury, co może sygnalizować wzmożoną ostrożność.
  • Omówienie ograniczeń modelu: brak podstaw ekonomicznych, przypadkowe trafienia oraz kontrowersje dotyczące autorstwa pierwotnego wykresu.
  • Wskazówki, jak wykorzystać cykl Bennera jako dodatkowy punkt odniesienia, nie jako system transakcyjny, aby zachować dystans od emocji rynkowych.

Film pokazuje, jak cykl Bennera pomaga patrzeć na rynek z długoterminowej perspektywy i unikwać decyzji opartych wyłącznie na emocjach. Materiał ma charakter edukacyjny i nie stanowi porady inwestycyjnej.

Zobacz pełną transkrypcję filmu

jest coś, o czym raczej nie usłyszysz w codziennych wiadomościach. Według pewnego modelu kolejny poważny punkt zwrotny na rynku można było wyznaczyć już 150 lat temu. I wszystko zaczęło się od jednego dość prostego wykresu. Jeśli boisz się, że kupisz dokładnie tuż przed krachem albo sprzedasz chwilę przed kolejną falą wzrostów, to problem jest prosty. Próbujesz podejmować decyzj bez żadnego szerszego punktu odniesienia. Codziennie dostajemy setki informacji, prognoz i komentarzy, ale część inwestorów patrzy na rynek zupełnie inaczej. Nie skupia się tylko na tym, co wydarzyło się dziś czy w tym tygodniu, ale próbuje znaleźć powtarzające się cykle euforii i paniki. Zanim zaczniemy, witaj na kanale Rankia Polska. Jeśli podobają ci się nasze treści, zostaw like i subskrybuj kanał. W opisie znajdziesz też brokerów polecanych przez społeczność Rankia z ciekawymi ofertami. Zajrzyj tam koniecznie. I właśnie tutaj pojawia się cykl Benera. Zobaczymy, dlaczego przez ponad 100 lat jego wskazania zaskakująco często wypadały w okolicach ważnych szczytów i dołków na rynku, ale przede wszystkim sprawdzimy, co ten model pokazuje na kolejne lata. Bo kiedy spojrzymy na rynek z tak długiej perspektywy, część zachowań inwestorów przestaje wyglądać aż tak przypadkowo. Nazwisko Samuel Benner prawdopodobnie niewiele ci mówi i trudno się temu dziwić. Benner nie był analitykiem, bankierem ani człowiekiem z Wall Street. Był farmerem z Ohio, który prowadził też niewielki biznes związany z żelazem. W 1876 roku przyszło jednak załamanie gospodarcze, które mocno uderzyło w Stany Zjednoczone. Bene stracił biznes i oszczędności i nie miał żadnego ekonomicznego wykształcenia, które pozwalałoby mu łatwo zrozumieć, dlaczego właściwie do tego doszło. Zostały mu za to dziesiątki lat danych o cenach. Zaczął więc je porównywać. Żelazo, wieprzowina, kukurydza bawełna. Wieczór po wieczorze analizował kolejne liczby i próbował znaleźć w nich jakiś schemat. Nie miał zespołu analityków ani zaplecza wielkiej instytucji finansowej. miał notatnik, historyczne ceny i bardzo konkretną motywację. Nie chciał po raz drugi zostać kompletnie zaskoczony przez rynek. Nie stworzył przy tym jakiejś skomplikowanej teorii ekonomicznej. Patrząc na dane doszedł do znacznie prostszego wniosku. Zachowania ludzi na rynku mają pewien rytm. Okresy optymizmu, euforii, strachu i pesymizmu wracają co jakiś czas do podobnej kolejności. W 1875 roku opublikował książkę pod dość ambitnym tytułem Benners Prophecies of Future Ups and Downs in Prices, czyli w wolnym tłumaczeniu prognozy Benera dotyczące przyszłych wzrostów i spadków cen i nie ograniczył się w niej do wyjaśnienia tego, co już wydarzyło się wcześniej. Rozpisał kolejne lata aż do 2059 roku, wskazując okresy, w których jego zdaniem należało spodziewać się konkretnych faz cyklu. Co ciekawe, uważał nawet, że powinien wpływ na te powtarzające się schematy może mieć aktywność słońca. W ten sposób powstał model znany dziś jako cykl Benera. Dzieli on rynek na trzy główne fazy. Pierwsza to lata paniki, gwałtowne wyprzedaży, strach i momenty, w których inwestorzy chcą przede wszystkim uciec z rynku. Druga to okresy dobrej koniunktury. Wysokie ceny, duży optymizm i przekonanie, że wzrosty mogą trwać jeszcze długo. Trzecia faza to trudne czasy, kiedy ceny są nisko, nastroje fatalne i niewiele osób w ogóle chce myśleć o inwestowaniu. I właśnie takie momenty Benner traktował jako potencjalnie najlepszy czas na kupowanie i cierpliwe czekanie. W jego modelu pojawiają się sekwencje 7, 11 i 9 lat. Benner uznał, że poszczególne fazy rynku układają się w pewien powtarzalny matematyczny schemat, który wraca przez kolejne pokolenia inwestorów. Najłatwiej zobaczyć to na jego słynnym wykresie. Mamy tam trzy linie odpowiadające panice, dobrej koniunkturze i trudnym czasom. Nie jest to równe, idealnie powtarzające się fale. Poszczególne cykle mają różną długość, więc linie raz zbliżają się do siebie, a raz rozchodzą. Ale kiedy nałożymy ten schemat na historię rynków finansowych, pojawia się kilka naprawdę interesujących zbieżności. Jeżeli z całego cyklu Benera mielibyśmy wyciągnąć tylko jeden wniosek, to chyba ten, że największym zagrożeniem dla inwestora bardzo często nie jest sam kryzys, ale euforia, która pojawia się przed nim. Kiedy wszystko rośnie, wiadomości są dobre, a wokół panuje przekonanie, że rynek może iść już tylko w jedną stronę. Naturalną reakcją jest chęć kupowania. Benner sugerował coś odwrotnego. Właśnie wtedy warto zachować największą ostrożność. I działa to również w drugą stronę. Kiedy nastroje są fatalne, ceny spadają, a inwestorzy nie chcą nawet słyszeć o kupowaniu, jego model wskazuje, że warto zacząć szukać okazji. Nie chodzi tutaj o żadne spiski czy manipulacje instytucji finansowych. Chodzi raczej o próbę zdystansowania się od własnych emocji i spojrzenia na rynek z perspektywy znacznie dłuższej niż ostatnie kilka tygodni. Spójrzmy więc na konkretne przykłady, bo właśnie tutaj cykl Benera robi się najbardziej interesujący. Według jego obliczeń największe fale paniki finansowej nie pojawiały się zupełnie losowo. Benner opisywał sekwencje 16, 18 i 20 lat, które razem tworzył większy 54letni cykl. Weźmy rok 2007. Na wykresie Benera ten okres wypadł w okolicach fazy dobrej konjunktury, czyli momentu, w którym jego model sugerował raczej realizowanie zysków i większą ostrożność. Rok później, w 2008 roku, globalny system finansowy znalazł się na skraju załamania. Cofnijmy się jeszcze dalej. Rok 1929, czyli moment tuż przed krachem, który rozpoczątkował wielki kryzys, również wypada w jego modelu w okolicach rynkowego szczytu. Z kolei okolica 1932 roku, kiedy amerykański rynek był już po ogromnych spadkach, model wskazywał jako okres niskich cen i potencjalnych zakupów. I tutaj trzeba podkreślić jedną rzecz. Ten model nie wskazuje konkretnych dni ani nawet idealnie konkretnych momentów. Chodzi bardziej o szersze okresy. Mimo tego część tych wskazań rzeczywiście wypada zaskakująco blisko ważnych punktów zwrotnych, nawet jeśli dzielą je dęciolecia i zupełnie różne kryzysy. I teraz dochodzimy do tego, co najbardziej interesuje nas dzisiaj. Według tego samego wykresu stworzonego półtora wieku temu rok 2023 wypadał w strefie trudnych czasów, czyli okresie, który będę traktował jako bardziej atrakcyjny do kupowania. Kolejny ważny szczyt w fazie dobrej koniunktury przypada natomiast właśnie na 2026 rok. Tylko tutaj trzeba bardzo mocno zaznaczyć drugą stronę tej historii, bo cykl Benera nie jest żadną magiczną metodą przewidywania rynku i zdarzało mu się po prostu nie trafiać. W 1965 roku model wskazywał trudny okres, mimo że gospodarka znajdowała się wtedy w dobrej kondycji. W 2019 roku wypadł w nim okres paniki, podczas gdy prawdziwy szok na rynkach pojawił się dopiero rok później wraz z pandemią. Jest też jeszcze jedna ciekawa kwestia. Nie ma pełnej zgody nawet co do tego, czy sam wykres rzeczywiście był całości dziełem Benera. Istnieją źródła, które jego wcześniejszą wersję przypisują w firmie z branży metalowej z Colorado. Nawet osoby, które od lat analizują ten model, nie są więc godne co do tego, kto dokładnie stworzył jego pierwotną wersję. A z punktu widzenia ekonomii jest jeszcze jeden większy problem. Za tym cyklem nie stoi żaden konkretny mechanizm, który można by było łatwo wyjaśnić. W formule nie ma stóp procentowych wyników spółek, podaży, popytu ani wycen. To w zasadzie zestawienie lat i powtarzających się faz, które w wielu przypadkach zaskakująco dobrze pokrywały się z rzeczywistością, ale w innych po prostu się myliły. I właśnie dlatego warto wiedzieć, do czego ten model może się przydać, a do czego zdecydowanie nie. Cykl Benera nie jest systemem tradingowym. Nie powie ci, którego dnia kupić akcję, nie określi poziomu stop loss, nie zastąpi analizy konkretnej spółki. indeksu czy innego aktywa. Może natomiast dać coś innego, bardzo szeroką perspektywę i przypomnienie, że rynki poruszają się w cyklach. Po okresach euforii zwykle przychodzi ochłodzenie, a po okresach głębokiego pesymizmu prędzej czy później pojawia się odbicie. Łatwo o tym zapomnieć, kiedy akurat znajdujemy się w środku jednej z tych skrajności. Opieranie wszystkich decyzji inwestycyjnych tylko na cyklu Benera oczywiście byłoby bardzo ryzykowne, ale potraktowanie go jako dodatkowego punktu odniesienia może pomóc spojrzeć na rynek trochę spokojniej. Nie kupować tylko dlatego, że wszyscy wokół są zachwyceni. Nie sprzedawać tylko dlatego, że wszyscy są przerażeni. Zanim podejmiemy decyzję, warto po prostu zadać sobie pytanie, w jakim miejscu cyklu może znajdować się rynek i ile z naszej decyzji wynika z analizy, a ile z emocji. Rynek z bliska często wygląda jak kompletny chaos. Kiedy jednak spojrzymy na niego z perspektywy kilku dekad, pewne zachowania zaczynają się powtarzać. Nie idealnie, ale zawsze w tym samym momencie i na pewno nie z dokładnością zegarka. Bener nie odkrył żadnego prawa fizyki, zauważył pewien rytm, a świadomość tego rytmu może przynajmniej pomóc nie podejmować najważniejszych decyzji tylko dlatego, że akurat wszyscy wokół robią dokładnie to samo. Jeśli chcesz, w kolejnym materiale mogę wziąć oryginalny wykres benera i porównać go rok po roku z tym, co rzeczywiście działo się później na rynkach. Daj znać w komentarzach, czy taki materiał cię interesuje. To już wszystko na dziś. Dzięki za oglądanie i do zobaczenia.

Przewijanie do góry