Najważniejsze tematy odcinka FXMAG
W materiale omówiono najnowszy szkic planu pokojowego między Ukrainą a Rosją, który składa się z czterech filarów: fundusz odbudowy finansowany przez Bank Światowy i BlackRock, gwarancje bezpieczeństwa wzorowane na artykule 5 NATO, porozumienie energetyczne umożliwiające przesył surowców z Rosji do Europy oraz ustalenie zawieszenia broni i granic wzdłuż obecnej linii frontu.
Ponadto przeanalizowano kwartalne wyniki największych amerykańskich banków – JP Morgan, Goldman Sachs, Citibank i Wells Fargo – wskazując na mieszane reakcje rynku, spadki przychodów w handlu obligacjami oraz rekordowe wzrosty w sektorze akcji.
Omówiono także najnowsze prognozy Międzynarodowego Funduszu Walutowego dla Polski: podwyższono wzrost PKB do 3,4% w 2024 r. i 2,5% w 2025 r., jednocześnie podkreślając wysoki deficyt finansów publicznych (7,2% PKB w tym roku, 7% w następnym) oraz rosnący poziom długu.
- Analiza wpływu chińskich innowacji w pamięci CXMT na akcje półprzewodników.
- Informacja o promocji eToro i możliwości kopiowania transakcji.
- Zachęta do udziału w badaniu inwestorów FXMAG.
Zobacz pełną transkrypcję filmu
nowe prognozy dla polskiej gospodarki będzie rosła wolniej, a do tego będziemy mieli największy deficyt w całej Unii Europejskiej. Pojawił się nowy szkielet planu pokoju między Ukrainą a Rosją. Niektóre zapisy zdumiewają. Czyżby wieloletnie starania Unii miały pójść jak krew w piach? Kolejna korekta w sektorze infrastruktury AI. Wszystko przez szalenie ambitne zapowiedzi Chińczyków. na ile są realne. Poznaliśmy kwartalne raporty czołówki sektora finansowego. Niektórzy giganci zawiedli, skarżą się na trudne warunki ekonomiczne. Dobrze, nie traćmy więcej czasu. Zapraszam na najświeższe informacje ze świata finansów. Zaczynamy rynkowy alert. Chcesz inwestować, ale brakuje ci czasu na żmudne analizy. Na platformie Etoro znajdziesz funkcję copy tradingu, która pozwala kopiować ruchy innych inwestorów. A ponadto masz dostęp do ponad 11 000 aktywów w jednej wygodnej aplikacji. Rejestrując się przez nasz link poniżej odblokowujesz promocję w postaci powitalnego pakietu akcji o wartości 50 €. Wystarczy wpłacić zaledwie 200 € i sam możesz wybrać akcje, które cię interesują. Odblokuj promocję rejestrując się z linku. Ta oferta jest dostępna przez ograniczony czas i podlega pod określone warunki promocji. >> Ja nazywam się Michał Fitz, a ty oglądasz FX Mac, kanał, na którym tłumaczymy świat finansów już od 2016 roku. Jeśli chcesz być na bieżąco ze sprawdzonymi informacjami, które dotyczą twojego portfela, to nie zapomnij zostawić nam suba. W ostatnich dniach na FX Mac informowaliśmy między innymi o mało wiążącym pokoju energetycznym między Ukrainą a Rosją, który zakładał, że obie strony nie będą atakowały infrastruktury energetycznej przeciwnika. Pomimo zapewnień Donalda Trumpa, strona rosyjska szybko dowiodła, że nie planuje się tymi ustaleniami przesadnie przejmować. Zdaniem rzecznika Kremla Dimitria Pieskowa, konkretnego porozumienia w tej sprawie jeszcze nie ma. Oczywiście dziennikarze skonfrontowali Donalda Trumpa z tym, że strony nie potwierdzają zarówno werbalnie, jak i w praktyce, że zgadzają się na jego ustalenia. Ten miał na to odpowiedź w swoim stylu. Tu cytat: "Zgodziły się". A wiesz dlaczego? Dlatego, że powiedziałem: "Zgadzacie się". Jak widać wciąż jest problem z choćby częściowym porozumieniem czy zawieszeniem broni, ale nie ustają próby utworzenia szerszego ramowego planu pokojowego. We wtorek o nowych ustaleniach w tej sprawie informował Washington Post. Do tej pory Amerykanie próbowali sami przeprowadzać negocjacje działając często ponad głowami Europejczyków, ale nie byli w ten sposób w stanie zbliżyć sprawy do rozwiązania. Jak teraz donosi źródło, nawiązali bliższą współpracę z częścią europejskich liderów i nawet wykombinowali czteropunktowy szkielet planu pokojowego. Doszło do tego głównie za sprawą rozmów, które Steve Witkof prowadził w swojej rezydencji z dyplomatami z Ukrainy, Niemiec, Francji i Wielkiej Brytanii. Chodzi o tego samego Witkofa, który od kilkunastu miesięcy stoi wraz z Jaredem Kasznerem na czele zespołu dyplomatycznego i który przed miesiącem w Moskwie przymilał się do Putina. Mówił na przykład, że wspaniałe wspomnienia z udziałem prezydenta Rosji będą tymi, które będzie najchętniej wspominał po przejściu na emeryturę. Nie ulega wątpliwości, że jego celem jest jak najszybsze zakończenie konfliktu, niekoniecznie na korzystnych dla Ukrainy warunkach. Obecność dyplomatów z Europy miała jednak zadbać o to, by nowy plan był względnie uczciwy dla wszystkich zainteresowanych. Co w takim razie ustalono? Jakie są jego wspomniane cztery główne filary? pierwszy zakłada stworzenie funduszu odbudowy Ukrainy po wojnie, za którego mechanizm ma odpowiadać bank światowy oraz moloch prywatnego rynku finansowego Black Rock. Źródło nie podaje szczegółów tego rozwiązania. Wiadomo jedynie, że fundusz miałby zapewnić pieniądze na odbudowę zniszczonej infrastruktury, na świadczenia dla rodzin poległych oraz na ponowne rozkręcenie ukraińskiej gospodarki. Nieco więcej światła na to potencjalne rozwiązanie rzucają jednak doniesienia z przeszłości. Pomysł, według którego to właśnie Bank Światowy i Black Rock miałyby stworzyć fundusz odpowiedzialny za odbudowę Ukrainy nie jest bowiem nowy. Wcześniej sugerowano, że fundusz miałby działać na zasadzie tak zwanego blended finance, czyli łączenia pieniędzy publicznych z prywatnymi. Bank światowy miałby zająć się zbieraniem pieniędzy od rządów również na poczet zabezpieczeń, podczas gdy Black Rock projektowałby strukturę całego funduszu i zbierał inwestorów prywatnych. Ci, przynajmniej w teorii, mieliby być skłonni do większych inwestycji, bo to pieniądze publiczne stanowiłyby poduszkę finansową w razie fiaska. Według różnych szacunków na odbudowę Ukrainy po wojnie będzie potrzeba około 600 miliardów dolarów. Drugi filar nowego planu to gwarancje bezpieczeństwa i to dla obydwu stron. USA i Europa miałyby zobowiązać się do militarnej odpowiedzi w razie ponownego ataku na Ukrainę. Źródło Washington Post porównuje ten zapis do artykułu 5 NATO. Wątpliwe by Rosjanie się na coś takiego zgodzili, nawet pomimo faktu, że gwarancje mają obejmować także ich. Źródło mówi o tym, że Rosja miałaby negocjować z Europą porozumienia dotyczące swoich obaw o bezpieczeństwo. Medium nie precyzuje jak dokładnie to rozumieć. Trzeci filar to porozumienie energetyczne. To zakłada na przykład rurociągi i gazociągi przeprowadzone z Rosji tak, by dostarczały surowce energetyczne do Europy. Zyskami z tych nowych instalacji Rosja miałaby dzielić się z Ukrainą. Głównym celem tego punktu ma być zapewnienie Rosji długoterminowego dostępu do europejskiego rynku energii. Przypomnę tylko, że przez ostatnie kilka lat Europa skupia się na tym, by Rosję tego dostępu całkowicie pozbawić. Według unijnych ustaleń członkowie wspólnoty do 2027 roku mieli zaprzestać kupowania rosyjskiego gazu. I co niedługo później po podpisaniu pokoju miałoby się okazać, że znowu całkowicie przestawiamy wajchę i z powrotem uzależniamy się od rosyjskiej energii. Dodatkowo ten punkt miałby także określać, kiedy i przy spełnieniu jakich warunków zznoszone byłyby nałożone wcześniej na Rosję sankcje, które wymierzone są właśnie przede wszystkim w jej sektor energetyczny. Czwarty, ostatni filar nowego planu to zawieszenie broni i ustalenie granic. To miałoby nastąpić na obecnej linii frontu, co oznacza de facto oddanie Rosji dotychczas ukraińskich terenów, które te zajęła po 2022 roku, czyli na przykład większość Donbasu. Biorąc pod uwagę zapisy dotyczące granic i rynku energii, wydaje się, że takie rozwiązanie i tak faworyzuje Rosję, nawet pomimo udziału dyplomatów europejskich, którym w teorii powinno zależeć na przeforsowaniu jak najsurowszej dla Putina wersji pokoju. Początek tego tygodnia obfitował w raporty finansowe czołówki amerykańskiego sektora bankowego. Swoimi wynikami pochwaliły się City, JP Morgan, Wells Fargo oraz Goldman Zachs. I nie wszyscy mogą w tak samo pozytywnych słowach skomentować miniony kwartał. Rynek doświadczył bowiem kilku zawodów. Za jeden jest odpowiedzialny na przykład JP Morgan. Bank pierwszy raz od blisko trzech lat nie przeskoczył poprzeczki postawionej mu przez konsensus Wall Street i to w przypadku kilku kategorii. Przede wszystkim zawiódł skorygowany zysk na akcję, który wyniósł 5 $ i 75 centów wobec oczekiwanych 5 $ i 90 centów. Przychody miały wynieść 51,26 miliarda dolarów, a tymczasem księgowano wynik na poziomie 50,91 miliarda dolarów. Który segment działalności najbardziej wpłynął na ten zawód? Okazuje się, że przede wszystkim nie dowiózł handel obligacjami, walutami i surowcami, który wygenerował przychód o ponad 600 milionów mniejszy od spodziewanego. Co ciekawe, to nie tak, że handel wszystkimi aktywami zawiódł. Z kolei segment odpowiedzialny za handel akcjami zanotował wzrost rzędu prawie 50% wypracowując przychody na poziomie 4,95 miliarda dolarów, co oznacza dla niego najlepszy trzeci kwartał w historii działalności. Przy okazji publikacji wyników trudną sytuację makroekonomiczną, w której bank musi funkcjonować tłumaczył CEO instytucji Jamie Diamond. wspominał o rosnących deficytach fiskalnych, problematycznej inflacji, podwyższonych cenach aktywów, napięciach geopolitycznych i spodziewanych wzrostach stóp procentowych. Jak stwierdził, choć te siły mogą być ujarzmione, bank przygotowuje się na szereg różnych scenariuszy. Diamond poniekąd ostrzegał także przed sztuczną inteligencją. Stwierdził, że nie wpuści do banku zewnętrznych agentów AI, bo to zbyt ryzykowne dla klientów. Reakcja rynku na ten nieciekawy raport JP Morgan była niejednoznaczna. Akcje na początku wtorkowej sesji podrożały o około 2%, ale do końca handlu tylko traciły na wartości. Ostatecznie przez całą sesję od początku do jej końca kurs spadł o jakieś 2,5%. Zupełnie inne nastroje panowały za to w siedzibie Goldman Zachs. Bank był gwiazdą tego dnia, wyraźnie przebijając oczekiwania Wall Street. Konsensus zysku na akcję wynosił 13 i65 centów. A tymczasem bank zaksięgował wynik na poziomie 17 $ar i1 centa. Przychody także były o ponad 1,5tora miliarda większe od spodziewanego rezultatu. Goldman Zachs błysnął przede wszystkim w sektorze handlu akcjami. Przychody wyniosły prawie 6,5 miliarda dolarów, co jest wynikiem o aż 72% lepszym od zeszłorocznego. Podobnie jak Jamie Diamond, również CEO tego banku, czyli David Solomon, mówił o niełatwej sytuacji ekonomicznej, choć w swoich słowach był bardziej powściągliwy. Otoczenie makroekonomiczne określił mianem skomplikowanego. Ni mniej, wyniki pokazują, że bank dobrze się w nim odnalazł. Swoje wyniki w ostatnich dobach pokazały także CityBank oraz Willes Fargot. Pierwszy z wymienionych nieznacznie przebił oczekiwania dotyczące zysku na akcje. Zaksięgowano 2$ i 85 centów wobec spodziewanych 2 $ i 65 centów na akcj. Wyraźną skazą na raporcie jest spadek zysku całej grupy w ujęciu kwartalnym. Ten obniżył się o aż 10% choć w ujęciu rocznym nieco zyskał. Rynek negatywnie ocenił te wyniki. Giełdowy kurs banku na kolejnej sesji spadł o ponad 5%. Wes Fargo minimalnie przebiło oczekiwania dotyczące zysku na akcj o jakieś 2 centy. Bank nie dowiózł jednak w kwestii przychodów. Wall Street spodziewał się wyniku na poziomie 22,2 miliarda dolarów, a bank zaksięgował w minionym kwartale 21,87 miliarda przychodów. W efekcie akcje banku potaniały na kolejnej sesji o 3%. Do końca tego tygodnia swoimi wynikami podzielą się jeszcze inni giganci z sektora finansowego. Dziś przed sesją opublikować miały je Morgan Stanley, Black Rock i Bank of America. Na moment nagrywania filmu nie jestem jeszcze w stanie ich omówić, ale wspomnimy o nich w kolejnym alercie. Swoją drogą ostatnia z wymienionych instytucji właśnie została ukarana grzywną przez Departament Skarbu USA. Ta wynosi aż 1,2 miliarda dolarów i jest trzecią największą w historii wlepioną przez departament. Co w takim razie przez Kroba Bank? Miał nie dopełnić procedur nadzorowaniu potencjalnych transakcji związanych z praniem pieniędzy. Mowa o transakcjach o łącznej wartości szacowanej na aż 5 miliardów dolarów, w które zamieszane miały być między innymi chińskie organizacje specjalizujące się w praniu pieniędzy czy na przykład meksykańskie kartele. Międzynarodowy fundusz walutowy zrewidował prognozy dla Polski. Z jednej strony mamy raczej dobre wiadomości dla polskiej gospodarki, ale wyraźną skazą pozostaje deficyt. Co dokładnie przewiduje instytucja? Fundusz podniósł nieco prognozy dotyczące wzrostu PKB dla tego i kolejnego roku. Raport z kwietnia sugerował, że w tym roku gospodarka urośnie o 3,3%, a w przyszłym o 2,4%. W tej edycji raportu te wartości podniesiono nieznacznie do 3,4% w tym roku oraz 2,5% w przyszłym. Z jednej strony to na pewno pozytyw, z drugiej redakcja Bloomberga wskazuje na to, że polska gospodarka, jedna z najszybciej rozwijających się w Europie w ostatnich latach, jednak zwalnia. Warto też zaznaczyć, że oczekiwania funduszu dotyczące rozwoju naszej gospodarki są wyraźnie bardziej sceptyczne od rządowych założeń. Ministerstwo Finansów w projekcie budżetu zakłada bowiem w przyszłym roku wzrost o 3%, czyli o pół punktu procentowego więcej niż fundusz. Nowymi prognozami pochwalił się sam szef resortu Andrzej Domański, który w mediach społecznościowych zaznaczył, że w 2027 roku polska gospodarka przegoni te szwajcarską. Dzięki temu prawdopodobnie wskoczymy do grona 20 największych gospodarek świata. Zapewne twoją uwagę przykuło to piękne opakowanie z kawą na naszym biurku. Możesz stworzyć własną kawę z własną etykietą u partnera naszego kanału Cafe Delmondo. Link w opisie. Sytuacja polskiego systemu finansowego nie jest jednak idealna. Dodatkowo fundusz w swoim raporcie wskazuje bowiem na jeden wyraźny problem. Jest nim deficyt. Prognozowany deficyt na ten rok to 7,2% PKB, a w przyszłym roku ma to być 7% PKB. To najwięcej w całej Unii Europejskiej. Warto zaznaczyć, że w tym wypadku prognozy te są raczej spójne z tym, czego spodziewa się Ministerstwo Finansów. Te rozjeżdżają się dopiero po 2027 roku. Ministerstwo Finansów liczy na to, że deficyt w 2030 roku wyniesie tylko 4,2% PKB. Międzynarodowy fundusz walutowy prognozuje za to 6,1% PKB. Sam dług w najbliższych latach też ma skoczyć. W 2027 roku ma wynosić 71% PKB, a w 2031 roku już 82% PKB. W tym wypadku jednak do niechlubnej czołówki Unii sporo nam brakuje. Dług Włochów, Belgów czy Francuzów przekracza już 100% PKB. Nowy raport Międzynarodowego Funduszu Walutowego zaprognozował też to, co może się wydarzyć w najbliższym czasie z całą globalną gospodarką. Fachowcy zakładają, że tranzyt przez cieśninę Ormus wróci do normalności dopiero w marcu przyszłego roku. Przez jej zamknięcie wzrost cen ropy w ujęciu rocznym wyniesie 41%. Dodatkowo fundusz ostrzega, że spodziewa się osłabnięcia bumu na AI. Spółki zajmujące się produkcją podzespołów do infrastruktury AI otrzymały w minionych dniach kolejny cios, co wyraźnie odbiło się na notowaniach giełdowych. Po raz kolejny wymierzyły go Chiny, konkretnie tamtejsza spółka CXMT, produkująca pamięć do centrów danych. Według zapowiedzi jej prezesa rozwija ona jedną z technologii szybciej niż rywale z Korei i USA. Szef spółki na konferencji w Szanghaju zapowiedział bowiem, że firma zbliża się do wdrożenia architektury 4F². Czym jest to tajemnicze oznaczenie? Mówi ono po prostu o rozmiarze pojedynczej komórki pamięci. Obecnym standardem jest 6F². 4F² zajmowałby o 33% miejsca mniej, co pozwala na zmieszczenie większej ilości komórek na tej samej powierzchni. Mówiąc wprost, dzięki tej technologii centra danych będą mogły funkcjonować sprawniej, nie zajmując przy tym więcej miejsca. Chińczycy wyraźnie wyprzedzają na tej płaszczyźnie głównych rywali, czyli koreańskie Samsung i SKX oraz amerykański Mikron. Wszystkie trzy z tych spółek w teorii miały w planach wprowadzenie tej technologii, ale dopiero w okolicach 2028 roku. Tym czasem konkurencja z państwa środka ma to wdrożyć już pod koniec tego roku, co może dać jej znaczącą przewagę na rynku. Eksperci dla równowagi zauważają jednak, że CXMT jest w tyle na innej płaszczyźnie. Produkuje komórki pamięci w mniej precyzyjnym procesie niż konkurencja. Dodatkowo fachowcy powątpiewają, czy ambitne zapowiedzi da się wdrożyć już w najbliższych miesiącach. Pomimo tych kwestii inwestorzy błyskawicznie i jednoznacznie zareagowali na zapowiedzi Chińczyków. Kurs Mikrona w dni spadł o 7%, a w pewnym momencie wynosił około 9%. Notowania Samsunga poleciały od poniedziałku o 11%, a SKNX o 15%. Te dwie spółki są głównym motorem napędowym koreańskiego indeksu COSPI. W związku z tym ten również poleciał. Od weekendu stracił ponad 9%. Tak naprawdę mało która spółka z sektora okazała się odporna na spowodowaną przez Chińczyków korektę, co świetnie pokazują notowania indeksu SOX, który zrzesza producentów, półprzewodników i podzespołów z USA. W poniedziałek wszystkie 30 firm, które wchodzą w jego skład były na minusie. Szerszy obrazek pokazuje, że sektor półprzewodników, który w drugiej połowie ubiegłego roku i w pierwszej połowie tego roku rósł jak szalony, przeżywa problemy już od paru miesięcy. SOX jest niżej o ponad 20% od czerwcowego szczytu, a stojące na półprzewodnikach COSPI spadło od tamtego momentu o aż 35%. Niemniej widać wyjątki od tej reguły. Niektóre spółki wciąż radzą sobie świetnie, czego dobrym przykładem są najświeższe wyniki ASML. holenderskiego producenta z tego sektora. Ten wytwarza maszyny litograficzne, z których korzystają właśnie wcześniej wymienione Samsung, SKX czy Micron. To właśnie do tych maszyn Chińczycy mają ograniczony dostęp ze względu na restrykcje eksportowe. Handel z państwem środka nie jest jednak holendrom niezbędny do tego, by świetnie się rozwijać, co potwierdza najnowszy raport. Przychody wyniosły 11,66 miliarda euro. To wynik pokrywający się z konsensusem o 55% lepszy od zeszłorocznego. Wyraźnie poprzeczkę analityków przeskoczył za to zysk na akcje. Ten wyniósł prawie 13 € a spodziewano się wyniku nieco niższego od 11 €. Firma mówi wprost, że to najlepszy kwartał w historii istnienia, zarówno pod względem przychodów, jak i marży. Mało tego, w bardzo kolorowych barwach maluje się także przyszłość firmy. Zarząd poinformował, że zainteresowanie jej produktami jest tak duże, że nie będzie ona w stanie zaspokoić popytu na lata 2027 i 2028, nawet przy najwyższych obrotach. Mało tego, dodaje, że dostaje też zapytania o zamówienia nawet na 2030 rok. W związku z tym spółka stara się rozwijać swoje możliwości produkcyjne. Planowo chce je podkręcić o 30% w 2027 roku, a w 2028 o kolejne 30%. Akcje spółki w trakcie dzisiejszej sesji na giełdzie w Amsterdamie drożały o ponad 2%. Warto dodać, że w czwartek poznamy wyniki innego giganta z tego sektora, czyli tajwańskiego TSMC. Je omówimy sobie już w kolejnym piątkowym rynkowym alercie, na który już teraz serdecznie zapraszam. Czaty, boty, modele, agenci, a teraz robaki. Ai, no tak, to niestety nie żart, a kolejne potencjalne zagrożenie, które może stanowić sztuczna inteligencja i które odkrył Zespół Badaczy Antropii. O co dokładnie chodzi? Naukowcy zauważyli, że małe modele AI są już bardzo blisko momentu, w którym same będą w stanie kopiować się na tanie urządzenia podłączone do sieci, by wykorzystywać ich moc obliczeniową. Jak to rozumieć? Załóżmy, że masz do domowej sieci podłączone Smart TV. Jeśli jest ono słabo zabezpieczone, taki agent mógłby się na nie skopiować niemalże niczym wirus i przejąć je żerując na mocy obliczeniowej. Najpewniej nie przejąłby telewizora w takim sensie, że pokazywałby ci na nim inne obrazy, ale zauważyłbyś, że sprzęt działa wolniej lub się przegrzewa, bo ma pasożyta w formie skopiowanego agenta AI określanego właśnie mianem robaka. Przy obecnym tempie rozwoju agenci mogą być w stanie robić to już za kilka miesięcy. Na ten moment nie jawi się to jednak jako jedno z tych egzystencjalnych zagrożeń, przed którymi nas ostrzegano. Taki robak byłby powolny. mógłby potrzebować kilkudziesięciu godzin na przejęcie urządzenia, a do tego powinien być łatwy do wykrycia w sieci. I na koniec tego alertu niewielka prośba od naszego zespołu. Trwa aktualnie coroczne ogólnopolskie badanie inwestorów. Jeżeli inwestujesz i nas oglądasz, będziemy wdzięczni za głos w badaniu. Link znajdziesz w opisie. A jeśli ten odcinek przypadł ci do gustu, to zostaw łapkę w górę. Do usłyszenia.
