Polska bez UE: droga wolności i wzrostu, wzorem Szwajcarii, Izraela i Korei? | W Sedno Rynku [Polska poza UE – Analiza kosztów]

Czy Polska poza UE to droga do dobrobytu? Analiza ekonomiczna

Film „Polska bez UE: droga wolności i wzrostu, wzorem Szwajcarii, Izraela i Korei? | W Sedno Rynku” analizuje wpływ członkostwa Polski w Unii Europejskiej na gospodarkę. Autor stawia pytanie, czy obecny dobrobyt zawdzięczamy UE, czy własnemu wysiłkowi. Omawia on m.in. kwestie napływu środków unijnych, zadłużenia publicznego i prywatnego, a także porównuje Polskę z państwami spoza UE: Szwajcarią, Izraelem i Koreą Południową.

Kluczowe zagadnienia filmu:

  • Wpływ funduszy unijnych na PKB Polski
  • Rola długu publicznego i prywatnego w rozwoju gospodarczym
  • Porównanie Polski z krajami spoza UE pod kątem PKB, PKB per capita i indeksu złożoności gospodarczej
  • Perspektywy rozwoju Polski w kontekście wyzwań XXI wieku

Autor stawia hipotezę, że gdyby Polska obrała inną drogę rozwoju, skupiając się na racjonalizacji fiskalnej, reformach i deregulacji, mogłaby osiągnąć wyższy wzrost gospodarczy. Zastanawia się nad rolą elit w Polsce i ich odpowiedzialności za rozwój. Zachęca do refleksji nad tym, czy obecny model gospodarczy służy dobru obywateli i pyta o wizję rozwoju Polski.

Zapraszamy do dyskusji na temat przyszłości gospodarczej Polski. Czy model inspirowany Szwajcarią, Izraelem czy Koreą Południową jest dla nas właściwy? Jakie reformy są konieczne, by Polska stała się krajem dobrobytu? Warto przy tym pamiętać o problemach takich jak dług publiczny, który może zahamować rozwój gospodarczy. Podziel się swoją opinią w komentarzach i sprawdź również, jakie są objawy finansowego dobrobytu w życiu codziennym.

Zobacz pełną transkrypcję filmu

Witam państwa serdecznie w kolejnym programie w Sednu w rynku. Dziś kontynuacja trochę na temat Unii Europejskiej i miejsca i roli Polski w tym wszystkim. Dlaczego zaczęły się dyskusje na temat nowego budżetu niezwykle kontrowersyjnego. Jak na razie jest dużo krzyku i ci, którzy są silni wynegocjują sobie dobre pozycje, a ci, którzy są słabi, tak jak Polska będą beneficjentami tego, co dostaniemy, co nam zostanie zaoperowane. Gdy w 2003 roku odbywało się referendum dotyczące przystąpienia naszego kraju do Unii Europejskiej, to sytuacja, w której miało ono miejsce i ta sytuacja, która wpływała na decyzję Polaków dziś pewnie jest już zapomniana i to nie w mroku dziej. Pozwolę sobie państwu przypomnieć tylko jeden parametr gospodarczy. Bezrobocie. Bezrobocie w lutym 20203 roku osiągnęło maksimum w historii 20,7%. W czerwcu po głosowaniu wynosiło koło 20% przy czym w przypadku młodych ludzi wynosiło ono około 40%. Czasy lat 90, pura, stówa i komura, tak to mniej więcej wtedy brzmiało, odeszły dla młodych ludzi w niepamięć. Już bycie bibliotekarzem z płynnym angielskim nie wystarczało do tego, żeby zająć ciekawą pozycję w strukturach korporacji międzynarodowych. Polska była też po pierwszej czystsze, czystce pod koniec lat 90, kiedy zwalniano polskich menedżerów. którzy rozwijali dla firm zagranicznych ich obecność na tym rynku, zastępując ich nominatami realizującymi zlecenia central, gdzie kierownik mający siedzibę w Paryżu, siedzący w Paryżu, był przełożonym prezesa polskiego oddziału zachodniej firmy. A więc tamte czasy odeszły, bezrobocie było efektem chłodzenia gospodarki przez dwóch kolejnych prezesów Narodowego Banku Polski, czyli panią Hannę Gronkiewicz Walc oraz pana Leszka Balcerowicza. Ludzie ci zdusili rodzącą się polską gospodarkę kolejnymi ruchami. Dołożył się do tego polski rząd, który wprowadził wizyt dla obywateli Federacji Rosyjskiej, co doprowadziło do upadku całego obszaru handlowego Łodzi, do którego produkowały polskie małe firemki, budujące swój kapitał, rozwijające się. Następnie 2 lata później zlikwidowano handel na granicy zachodniej i w ten sposób do Polski przestało wpływać rocznie około 10 miliardów dolarów. W tamtych czasach to były duże pieniądze. Dodatkowo, szanowni państwo, prezesi i prezesowe podwyższyły stopy procentowe tłumiąc rodzącą się gospodarkę stopami, które spowodowały odpływ pieniądza z rynku. Pamiętam takie historie o zapalaj walc, kiedy do NBEPU ustawiały się w kolejkach grupy emerytów oddających swoje pieniądze. Tylko i wyłącznie w MBIE była taka możliwość na 21%. A więc odpływ pieniądza z rynku, likwidacja dopływu pieniądza przez rynki łódzkie i rynki Polski Zachodniej, szczególnie rynek szczeciński, rynek Zgorzelecki, parę innych miejscowości, które znakomicie wtedy z tego profitowały, doprowadziły do smuty gospodarczej, z której polskie elity miały dla polskiego społeczeństwa tylko jedno hasło. Wejdźmy do Unii Europejskiej. W związku z czym, gdy nastało głosowanie, popędził naród polski do głosowania. Ponad 77% osób zagłosowało za przystąpieniem. Ale bardzo ważne jest to, że udział w głosowaniu wzięło tylko 56%. Czyli jeżeli pomnożymy 77 x 56, to jakieś tam oczywiście z ogonkami to jakieś 30 7 38% polskiej populacji zagłosowało za wejściem do Unii Europejskiej. 30 parę procent. Dlaczego ludzie głosowali? No po pierwsze mieliśmy stać się częścią wielkiej europejskiej rodziny, a przede wszystkim głosowali dlatego, że miały się otworzyć dla nas rynki, rynki pracy i rzeczywiście te rynki się otworzyły. Państwo nie pamiętacie tych autobusów, które jechały do Londynu. Nie pamiętacie tego, co się na ulicach Londynu działo z ludźmi, którzy z tych autobusów wysiadali. Nie pamiętacie tej pierwszej fali, która poszła osób rządnych tego, żeby zacząć godziwie zarabiać? Godziwie w polskim wymiarze, bo dalej byliśmy tam eksplorowani równo jak leci. I popłynęły wtedy pierwsze pieniądze. Popłynęło 4 do 6 miliardów euro, bo to wtedy już było euro. Pieniądza, które płynął od Polaków pracujących za granicą, którzy chcieli sobie tu dom wybudować, kupić sobie meble, różne rzeczy. Rozpoczął się w Polsce bum gospodarczy, giełda poszła w górę i nagle kraj zatętnił i zapłynął mlekiem i miodem. I od tamtego czasu żyjemy w pewnej narracji polegającej na tym, jak to Unia Europejska nam dała, jak to dzięki Unii Europejskiej Polska się rozwinęła. Dzisiejsze spotkanie i dzisiejsza rozmowa pokaże państwu tak trochę inne podejście, spekulacyjne pod tytułem czy naprawdę nam dała po pierwsze. Po drugie, czy można było inaczej? Po trzecie, jak to się dzieje, że inni, którzy nie zrobili tego, co Polska, mają się od nas lepiej. I co dalej? Bo przez te dwie dekady, w których 200524 2025, w którym korzystaliśmy z funduszy unijnych, jednocześnie nie głosowaliśmy za tym, ale zostaliśmy tym obarczeni, czyli zaczęły być na nas nakładane coraz to nowe ograniczenia. A to normy klimatyczne, a to normy dla rolnictwa, a to ETSy, a to reguły pomocy publicznej, a to ochrona konkurencji. Jednocześnie to co jest bardzo ważne w tym mirażu, no Unii Europejskiej, tak naprawdę Unia Europejska jest rynkiem produkcji, a nie jest rynkiem usług. I to co było najsilniejszą stroną Polski, to co mogło nas wydźwignąć i pomóc nam w rozwoju, czyli operowanie naszych rąk pracy, rąk do pracy poza granicami Polski w ramach usług na przykład budowlanych, zostało nam ucięte. Doświadczyliśmy bardzo pięknie racjonalności, jak to się nazywa solidarności europejskiej, kiedy zostały nałożone określone ograniczenia na polskich kierowców. i co się, jak to się odbiło na polskich firmach transportowych. Tak zatem ogromna ilość i rosnąca różnego rodzaju ograniczeń, coraz większe naciski polityczne, coraz nakładanie coraz to nowych obowiązków powoduje zadanie pytania, czy aby to rzeczywiście dziś z perspektywy historii był dobry ruch. Bo co nas teraz czeka? Czeka nas ETS2, może ETS3. Czeka nas Merkosur, czeka nas likwidacja samochodów napędzanych benzyną, prawda? Nowy pomysł na to, żeby od 2030 roku floty, czyli ci, którzy kupują 80% samochodów osobowych, kupowały wyłącznie elektryki, co automatycznie zakończy czas, że tak powiem, samochodów spalinowych, bo no jaki będzie interes w utrzymywaniu stacji benzynowych. zaczną one systematycznie być zamykane, a w ten sposób zaczniemy być jako użytkownicy samochodów w napędzie spalinowym wypychani z tego rynku. Dlaczego? No bo chyba gospodarka europejska ma się w tak dramatycznym stanie, w jakim się ma. A Komisja Europejska zaczyna coraz bardziej mi przypominać boksera damskiego, bo mocny to on jest tylko i wyłącznie w domu, a jak wyjeżdża poza granicę, to nie jest w stanie niczego dobrego dla nas wywalczyć. O czym mówi ostatnia wizyta pani vonerlen razem z jej przybocznymi w Chinach, gdzie wrócili oczywiście na tarczy, nie z tarczą. Chińczycy postawili bardzo radykalne żądania i pani voneleen, która jest taka mocna w ogłoszeniu różnych rzeczy i ta Komisja Europejska, która jest taka mocna w nakładaniu różnych nam ograniczeń, nie była w stanie poradzić sobie z Chińczykami. A więc czy analogia do boksera damskiego nie jest dobrą analogią? Okej, popatrzmy na rzeczywiste efekty tego, co dostaliśmy w okresie od 2005 do 2024 roku. Średni napływ środków netto z Unii Europejskiej wyniósł około 161 miliardów euro. Przy czym to co jest bardzo ważne w tym samym okresie skumulowana wartość czyli suma PKB wytworzonego w kolejnych latach przez Polskę wyniosła 9 bilionów euro. istotnym elementem, który tutaj jest wstępnie podłożony, to zwróćcie uwagę na to, że w tym samym czasie łączny długąty, skumulowany deficyt netto naszego rządu to 350 miliardów euro. I teraz dwa bardzo takie wstępne wskaźniki. Relacja środków netto do Unii, które dostaliśmy z Unii Europejskiej do PKB to 1,7% a relacja środków netto Unii Europejskiej do długu zaciągniętego przez rząd to około 46%. Jeżeli popatrzymy na te cyfry to można powiedzieć wspaniale, 46% dostaliśmy na to, żeby rozwijać Polskę, żeby popychać się do przodu. Toż ta Unia była bardzo hojna, lecz w relacji do PKB wygląda to raczej dość, szanowni państwo, marnie. Wygląda to dość marnie, dlatego że pojawia się wtedy wielkie pytanie. 1,8 PKB tyle żeśmy dostali w zamian za to co oddaliśmy. To czy może te PKB moglibyśmy sobie jakoś inaczej wygenerować? Bo pojawia się wielkie pytanie, czy aby dochody budżetowe nie mogłyby być większe, gdybyśmy zrobili kilka rzeczy, o których będzie w dalszej części audycji. Ale teraz przyjrzyjmy się innej kontrowersyjnej kwestii, którą państwu pokażę, o której się nie mówi. I w pewnym sensie to będzie takie taka odpowiedź na pytanie, kto zbudował dobrobyt polski w ciągu ostatnich 20 lat. pieniądze z Unii Europejskiej, obecność w Unii Europejskiej dająca swobodę transferu towarów produkowanych przez córki spółki firm zagranicznych w Polsce i transferowanych na tamte rynki, gdzie przypniana jest pieczątka i sprzedawana jest po właściwej cenie. A w Polsce zostaje jedynie co wynagrodzenie pracowników, którzy są marnie wynagradzani. Okej. A więc za za co tak naprawdę zbudowaliśmy ten dobrobyt? Popatrzmy na drugą tabelkę, którą państwu dzisiaj przygotowałem. Ona już wygląda tak troszkę inaczej. A dlaczego wygląda tak troszkę inaczej? Bo szanowni państwo, do długu sektora finansów publicznych dołożyłem dług zaciągnięty przez polskie gospodarstwa domowe i polskie firmy. I teraz jeżeli popatrzymy na te dane to popatrzcie skumulowana wartość PKB w tych latach to 9 bilionów 9 bilionów euro. żeby wygenerować takie PKB, dług sektora finansów publicznych. Pamiętacie wzór na PKB, który kiedyś wam pokazywałem, jak ten dług wlewa się do polskiego PKB przez tak zwaną konsumpcję publiczną, czyli wydatki rządowe. Dług sektora finansów publicznych 466 miliardów euro, co stanowi jakieś 55% PKB. dług sektora prywatnego, czyli dług gospodarstw domowych i dług przedsiębiorstw tak zwanych niefinansowych, bo to co jest bardzo ważne, nie uwzględniamy tutaj transferu środków pożyczanych przez banki polskie od swoich spółek matek, między innymi na to, żeby napędzać bum, znaczy bańkę spekulacyjną na nieruchomościach w 20058 roku. Okej. A więc łączna suma długu wyniosła bilion euro. Wygenerowanie 9 bilionów PKB zostało wykonane kosztem zaciągniętego przez rząd i społeczeństwo i sektor firm biliona euro. To teraz jeżeli popatrzymy na to ile dostaliśmy od Unii Europejskiej te 161 miliardów to się nagle okazuje, że środki Unii Europejskiej jakie dostaliśmy, stanowiły jedynie 15% długu, znaczy 15% środków, które zostały wykorzystane do wygenerowania takiego wielkiego PKB w tym okresie. Ale co to znaczy? To znaczy szanowni państwo, że zbudowaliśmy nasz kraj naszymi długami, naszą robotą, naszym wysiłkiem, a nie za pieniądze Unii Europejskiej. Te pieniądze z Unii Europejskiej oczywiście były istotne, bo skoncentrowały wydatki na infrastrukturze, na drogach, wodociągach, chodnikach, ogromnej ilości różnych obiektów, które zostały w tym czasie wybudowane, a w których w tej chwili wieje też wiaterek od czasu do czasu, jak różnego rodzaju centra innowacji. Zatem pojawia się pytanie, na ile rzeczywiście te pieniądze, które dostaliśmy z Unii przyczyniły się do tego, że kraj nasz wygląda ładniej, a na ile przyczyniły się do tego, że jest dostatniejszy, bogatszy, że obywatele się wzbogacili. Bo z tego rachunku wynika, że 84 ponad 84% nakładów i to jest bardzo ważne, 84% nakładów jakie ponieśliśmy na rozwój Polski w minionych 20 latach pochodził z wysiłku ludzi i przedsiębiorstw, przedsiębiorców, a nie ze środków Unii Europejskiej, które są środkami na promocję tego organizmu, a nie są pieniędzmi na to, żeby wspierać tak naprawdę rozwój danego kraju. Gdy jeszcze po drugiej roli, po drugiej stronie byśmy postawili roli ograniczenia i koszty, które ponosimy z tego tytułu, to by się nagle okazało, że gdyby nasze elity zaproponowały społeczeństwu inny model rozwojowy, gdyby dla nich nie było tym ważnym, co było że jak nie mamy żadnego pomysłu, to może Unia nam coś przyniesie, Unia rozwiąże nam problemy, Unia wszystko zrobi za nas. A więc taki element, że jeśli intelektualnie nie jestem w stanie poradzić sobie z problemem, to nie zostawiam tego miejsca w sali sejmowej tym, którzy coś wiedzą, no bo jakże tu się pożegnać z tymi wielkimi pieniędzmi, tylko przyczyniam się do wybierania takich rozwiązań, które spowodują, że będę mógł mógł mogła dalej siedzieć sobie na tej sali sejmowej. Była sobie taka niedawno posłanka jedna, która przez wiele kadencji występowała i uzbierała bogactwo kilku mieszkań kupowanych z pożyczek sejmowych. Tak. Ważne było tylko, żeby dostać się na kolejną sesję sejmową. Zatem wielkie pytanie, szanowni państwo, w takim razie to kto nam zbudował nasz kraj? Komu zawdzięczamy obecny dobrobyt? Sobie. Gdybyśmy mieli bardziej intelektualne elity zorientowane bardziej na to, żeby z Polski robić Polskę, a nie robić kraj związkowy, do jakiego teraz zmierzamy, to nasz dobrobyt mógłby być znacznie, znacznie większy niż mamy dziś go obecnie wypracowanego, bo postawię sobie taką hipotezę spekulacyjną. Popatrzcie na tą tabelkę. Co by było, gdyby w ciągu ostatnich 20 lat dokonać racjonalizacji fiskalnej? Co by było, gdyby dokonać reform powzrostowych? Co by zrobić? Co by osiągnięto, gdyby dokonać deregulacji energetycznej i nie płacić renty od emisji CO2? Jak by to wszystko wyglądało? Bo jeżeli przyjmiemy, że średnia stopa zrotu, średnia stopa wzrostu PKB za ostatnie 20 lat wynosiła 3,5%, co nas nie stawia w grupie tygrysów gospodarczych tego świata, lecz oczywiście w Europie trochę lepiej rośniemy niż inne kraje. Z punktu widzenia innych krajów to tak naprawdę nie rośniemy tak szybko, jak można byłoby rosnąć. To te elementy racjonalizacji reform i deregulacji dodałyby nam ze symulacji wynika około 1,36% dodatkowo do PKB, czyli moglibyśmy mieć szanowni państwo, ponad 5% PKB, a nasze nominalne PKB liczone w euro w 2000 po 2024 roku wyniosłoby ponad miliard 150 milionów euro. versus to, co mamy dziś. I co wy na to? Gdybyśmy dużo wcześniej rozpoczęli programy mające na celu eliminowanie luk podatkowych, gdybyśmy mądrzej wydawali transfery socjalne, nie łatając dziur wynikających z umów śmieciowych, różnych innych rzeczy, tylko tworzyli bogate społeczeństwo. Gdybyśmy nie musieli płacić ETS-ów z naszej kieszeni, a my jako obywatele mielibyśmy więcej pieniędzy na to, żeby rozwijać, inwestować, kupować polskie towary, jak wyglądałaby wtedy nasza, szanowni państwo, gospodarka? Co? Bo to, co jest bardzo ważne i to, co jest istotne, że poza nami istnieją kraje, które nie należą i nie przystąpiły do Unii Europejskiej. biorącej i oddającej. Tak, bo płacimy składki, a potem dostajemy pieniądze celowane jako takie. rozwijamy i karmimy kadrę urzędniczą, która te środki dystrybuje, dba o to, żeby one odpowiednio były wydawane. Zresztą widać jak świetnie są wydawane po rynku Venture Capital w Polsce, tym jak znaki omicie funkcjonuje, jakie ma tikety inwestycyjne, jak generuje i rozwija projekty, jak stworzył znakomity łańcuch Deeptech w Polsce, to w sposób fenomenalny. Czegoś takiego to trudno w świecie ze świeczką się doszukać. Za to można doszukać się w krajach, które zrobiły akcesję do Unii Europejskiej. Okej? A szczególnie w krajach Europy środkowo-wschodniej. Więc jak inne kraje rozwijają się, idą do przodu. Popatrzcie na takie proste zestawienie. Wziąłem trzy kraje: Izrael, Szwajcarię, Koreę Południową i Polskę. Popatrzcie populacja Izrael 9 milionów, Szwajcaria 8, Korea 51, Polska 37 PKB nominalny za rok 2024. Izrael ponad pół biliona dolarów, Szwajcaria 800 miliardów dolarów, Korea Południowa milion 790 miliardów, Polska 979. Głównie dzięki czemu? dzięki temu, że się bardzo złotówka umocniła. Okej. I dlatego dobiliśmy prawie do biliona PKB. Ale jeżeli popatrzymy na wskaźnik per capita, czyli PKB podzielone na obywatela, to wynika z tego, że Izrael 57, 95, a Korea i Polska 34 i 26. Co to znaczy? To znaczy, że mamy do czynienia z sytuacją, w której nasze kraje dalej są krajami biednymi, jeżeli chodzi o dobroby obywatela jako takiego, a Polska szczególnie. Korea Południowa rozpoczęła wyścig do Dobropytu jakieś kilka lat wcześniej od nas i wtedy kiedy my zamykaliśmy fabrykę samochodów na Żeraniu, oni kupowali licencje od Opla na produkcję Opla Cadeta, z czego wyszła cała linia Hyundai, które dzisiaj my kupujemy, a oni jakoś polskich samochodów nie kupujemy, nie kupują. Kupujemy od nich samoloty, czołgi, kupujemy różne inne rzeczy, telefony komórkowe. Patęga technologiczna, która stoi przed wielkim wyzwaniem, jak poprawić dobrobyt swoich obywateli, bo tutaj pojawia się kolejna kolejny wiersz, tak zwane PKB per capita, czyli co do zdolności na, czyli element PKB przez pryzmat zdolności nabywczej każdej, każdego dolara w danym kraju. No i tutaj nagle widzimy, że czy Iza Korea Polska mamy bardzo podobny parytet nabywczy jako taki. Szwajcaria zaś pomimo drogiego franka szwajcarskiego i parytat nabywczy jest raz większy niż u nas, czyli swajczarzy są raz bogaci u nas. Co też to pokazuje? Pokazuje to to, że w Korei i w Polsce produkty i usługi w kraju są znacznie tańsze niż produkty w innych krajach takich jak Niemcy, Francja, Szwajcaria. i inne kraje wcześniej rozwijające się gospodarczo niż my. Co znaczy? To znaczy, że jesteśmy dalej atrakcyjnym krajem do tego, żeby lokować tu swoje przedsiębiorstwa, bo dalej polskim pracownikom płaci się mniej niż trzeba byłoby zapłacić u siebie. Popatrzcie na indeks złożoności gospodarczej. I w tym obszarze zwróćcie uwagę Izrael 117, Szwajcaria 214, Korea 1,95, Polska 102. I okazuje się, że tutaj przy tej złożoności gospodarczej Izrael wbrew pozorom nie jest aż tak bardzo technologicznie rozwinięty, jak mówi o sobie, bo nie wiem czy wiecie, jednym z elementów na których zarabia pieniądze to to, że kupuje ziemniaki, składuje u siebie, a na wiosnę oddaje. No to jest taki jeden z elementów gospodarki PKB Izraela. Szwajcaria jest bardzo technologicznie zaawansowana, ale Korea im stuka po piętach. Polska za to jest krajem technologicznie i gospodarczo po prostu zacofanym. I teraz czy Polska z tego może wyjść? Nie, nie wyjdziemy już z tego. Popatrzcie, pokażę wam ostatni przygotowany slajd, czyli Koreę. Korea zrobiła ostatnio ogłoszenie swojego planu gospodarczego. Do 245 baza na Księżycu, do 240 lot na Księżyc, mają własną rakietę, mają własne technologie, rozwijają się znakomicie gospodarczo, potrafią motywować swoje społeczeństwo i dawać im aspirację pokazującą jak bardzo kraj może iść do przodu. Ale kraje nie oborczony tymi wszystkimi ograniczeniami, jakie dotyczą nas w Unii Europejskiej, gdzie będziemy musieli sobie z tym borykać, a Chińczycy będą produkowali i dostarczali na nasz rynek bez żadnych albo specjalnych ograniczeń swoje towary, bo okazuje się, że w przetargach publicznych chińskie produkty z definicji są 20% tańsze. Tak mówią dziennikarze. Sam prowadząc projekty zamówień publicznych miałem z tym do czynienia i rzeczywiście potwierdzam. Produkty produkowane w Chinach zwyczajowo są znacznie tańsze niż produkty dostarczane przez firmy alternatywne z Polski czy z Europy. Zatem pojawia się wielkie pytanie, co dalej? Zastanówcie się, bo to co wam pokazałem jest takie oftopikowe, tak? czyli pokazujące pewien pogląd na to indywidualnie każdemu do przemyślenia jak można się rozwijać jeśli elity w państwie myślą o państwie i rozwijają państwo, a nie myślą o tym, że ktoś za nich coś załatwi, bo nikt za nich niczego nie załatwi. załatwi wtedy, owszem, kiedy na tym skorzysta. I w ten sposób od 20 lat różne problemy Polski są załatwiane, tylko z korzyścią nie dla Polski, ale dla innych. I obdzielając ten nimp tablic wybudowany z funduszy europejskich, zastanówcie się nad tym jak tak naprawdę w kontekście nadchodzących kolejnych budżetów, w których pieniądze są zabierane polskim rolnikom i będą transferowane do innego kraju, który nie należy do Unii Europejskiej, za to będzie wspierany, gdzie różne pieniądze będą przychodziły wtedy, kiedy będą realizowały cele Komisji Europejskiej, a cele Komisji Europejskiej nie są nastawione na dobrobyt Polski. tylko nastawione są na cele tych, którzy bardzo mocno lobują za swoimi celami. Jak to można by tak delikatnie ując, co by się mogło stać w Polsce, żebyśmy poszli do przodu? No do tego, żebyśmy poszli do przodu, to ludzie musieliby przyjąć na siebie odpowiedzialność za rozwój Polski. A mówię tu konkretnie o elitach. Nie mówię tu o większości obywateli tego kraju, którzy głównie są zainteresowani tym, żeby mieć miejsce pracy, zająć się swoją rodziną, zadbać o wychowanie i edukację dzieciaków, ale ty, którzy uzurpują sobie prawo do tego, żeby występować w telewizji, to uzurpują sobie prawo do tego, żeby zasiadać w salach, czy to Senatu, czy Sejmu, czy w różnych komisjach, czy ministerstwach, czy przedsiębiorcach skarbu państwa, którzy wzięliby odpowiedzialność za rozwój Polski, ale rozwój nie dla własnych korzyści, tylko dla służby naszego naszemu kraju i posiadaliby jeszcze jednocześnie do tego odpowiedni potencjał intelektualny, wiedzę, umiejętności, doświadczenie. Takie osoby nie mogłyby być prawnikami, historykami, nauczycielami języka polskiego czy lekarzami od psychiatrii, którzy przez dwie kadencje rządzili naszym Munem. Tak, teraz rządzi lekarz pediatra. lecz byliby wizjonerami i menadżerami, którzy stworzyliby pewną wizję rozwoju, tak jak robią to Koreańczycy. I pojawia się pytanie, czy takie osoby w Polsce są dziś? Raczej chyba ich nie ma. I to jest chyba nasz problem, bo w ciągu 35 lat wykształciliśmy elitę, której nadzieja jest taka, żeby wylądować na stołku w Brukseli, a ze stołka w Brukseli wylądować na jakiejś funkcji w Brukseli. Kto tak naprawdę z naszych elit myśli o Polsce? Przez chwilę można było mieć wrażenie, że w latach 2015 jest rząd, który myśli i przekonaliśmy się w latach 201923 chyba o czymś innym. Zatem pojawia się pytanie, czy przyjdzie jakiś kolejny rząd, który będzie posiadał te wszystkie przymioty i będzie posiadał ludzi, menedżerów, wizjonerów, którzy stworzą wizję Polski technologicznej, Polski, która uplasuje się w XX wieku, bo gramy tak naprawdę o XX wiek, nie o XX, bo jeśli tak nie będzie, a wygląda na to, że raczej tak nie będzie, to czeka nas pogrążanie się w w europejskim imperium. w którym jeśli jest coś komuś do zabrania, to pojawiają się hasła o europejskiej solidarności. A gdy trzeba się czymś dzielić, oddając swoje korzyści, pojawiają się tam i mury i hasła pod tytułem przecież to by. Zatem szanowni państwo zadajmy sobie pytanie w ty na podsumowanie tego naszego spotkania. kraj związkowy, kraj narodowy, kraj gospodarczy, podwykonawca o niskim parytecie PKB na obywatela i obniżającym się, bo parametry szczególnie bezrobocia wśród młodych ludzi z powrotem rosną. Do ką my tak naprawdę zmierzamy? I co potrzebujemy zrobić, żeby to odwrócić? To dobry temat do wakacyjnych dyskusji w miejsce dyskutowania o tym, czy kupiliśmy szampon bardziej fioletowy, czy bardziej niebieski w supermarkecie. Wszystkiego dobrego.

Przewijanie do góry