Antropic – największy debiut giełdowy w historii
Według wyciekłego prospektu Antropic planuje wycenę przekraczającą 2 biliony dolarów, co oznaczałoby największe IPO wszech czasów. Dokument pokazuje, że przychody wzrosły 12‑krotnie do 4,6 mld USD w 2025 r., jednak koszty operacyjne sięgnęły 12,5 mld USD, a netto strata wyniosła 42 mld USD. Spółka ostrzega, że jej modele AI mogą stanowić egzystencjalne zagrożenie dla ludzkości.
OKX Shield – ochrona konta przed przejęciem
Program OKX Shield oferuje zwrot środków do 500 000 EUR/USD dla użytkowników VIP 4‑6 po spełnieniu sześciu kroków bezpieczeństwa (KYC, Passkey, Android 13+ itp.). Limity różnią się według poziomu konta: do 100 000 EUR/USD dla Standard, 250 000 EUR/USD dla VIP 1‑3. Program nie obejmuje kont firmowych ani subkont.
Polskie zmiany podatkowe i budżet na 2027 rok
Rada Ministrów przyjęła nową skalę PIT: przedział 120‑130 tys. zł opodatkowany 12 % (zamiast 32 %), a 130‑150 tys. zł – 24 %. CIT dla dużych firm wzrośnie z 19 % do 22 %, a limit rozliczeń ryczałtowych spadnie z 2 mln EUR do 250 tys. EUR. Projekt budżetu zakłada wydatki na obronność 198 mld zł, na zdrowie 274 mld zł oraz deficyt 282 mld zł.
Rynki obligacji i wydarzenia AI
Rentowność 10‑letnich obligacji USA wzrosła do 5,25 % – najwyżej od 2007 r. Jednocześnie OpenAI ogłosiło nowe agenty DOTS oraz subskrypcję Pro 500, podczas gdy Trump zorganizował spotkanie w Białym Domu, które zaowocowało niewiążącym porozumieniem dotyczącym bezpieczeństwa AI.
Zobacz pełną transkrypcję filmu
Dzieje się, inflacja rozszalała się, ale mimo coraz większej liczby na liczniku są też dobre wiadomości. W dzisiejszym materiale omówię co oznaczają najnowsze dane przedstawione dziś przez GUS. Opowiem też o szalenie istotnych wydarzeniach ze świata sztucznej inteligencji. Podpisano kluczowy dokument, który Donald Trump nazywa wręcz konstytucją AI. W teorii rozwiązuje on kwestię regulacji wyścigu sztucznej inteligencji, ale czy na pewno ma bowiem mankamenty, o których zaraz opowiem. Dodatkowo poznaliśmy nowe szczegóły dotyczące debiutu Antropik na giełdzie. Wiemy kiedy się go spodziewać, jakiej wyceny oczekuje spółka i jak wyglądają jej finanse. Co ciekawe sama w tym dokumencie ostrzega przed tym, że jej produkt może unicestwić ludzkość. Niezły marketing, nie? Rada Ministrów zatwierdziła też zmiany w podatkach Polaków. Wiemy, kto zapłaci mniej, a kogo państwo jeszcze bardziej skubnie po kieszeni. Poznaliśmy także kluczowe ustalenia dotyczące budżetu planowanego na 2027 rok. Jak widzisz, przez ostatnie kilkadziesiąt godzin wydarzyło się mnóstwo rzeczy ze świata finansów, a część z nich bezpośrednio dotyczy ciebie i twojego portfela. Jeśli chcesz być na bieżąco, zostań ze mną przez najbliższe 20 minut. Zapraszam na najświeższy rynkowy alert. Ja nazywam się Michał Fitz, a ty oglądasz FX Mac. Kanał, na którym tłumaczymy świat finansów już od 2016 roku. Jeśli chcesz być na bieżąco z informacjami ważnymi dla ciebie i twojego portfela, to nie zapomnij zostawić nam suba. Inflacja wystrzeliła. Właśnie poznaliśmy nowy szacunkowy odczyt Gus. Według niego stopa inflacji we wrześniu w ujęciu rocznym wyniosła 4%. Trzeba przypomnieć, że w ubiegłym miesiącu było to 3,4% więc mówimy o skoku rzędu 6 punktu procentowego w miesiąc. Przez to pierwszy raz od czerwca ubiegłego roku inflacja wyskoczyła poza widełki celu inflacyjnego NBP. Brzmi groźnie, ale już uspokajam. Taki odczyt był spodziewany, więc negatywnej niespodzianki nie ma. Ba możemy wręcz mówić o pozytywnej niespodziance, bo konsensus analityków zakładał odczyt w okolicach 4,1%. Oczywiście głównym motorem napędowym wzrostu inflacji są rosnące ceny paliw, na co w dużej mierze nie mamy wpływu. W sierpniu paliwa były o 24% droższe niż przed rokiem i o 5% droższe niż miesiąc wcześniej. Pomimo rosnących cen nawozów wciąż nieco tańsza niż przed rokiem okazała się żywność. Jak to wpłynie na decyzję Rady Polityki Pieniężnej w sprawie stóp procentowych? Ekonomiści są podzieleni. PKO spodziewa się podwyżki stóp w listopadzie, a PKOP uważa, że do końca roku stopy się nie zmienią. Wiele będzie zależało od listopadowej projekcji inflacji sporządzonej przez NBP. Firma, która chce przeprowadzić największy debiut giełdowy w historii, w swoim prospekcie ostrzega inwestorów, że jej produkt może zagrozić istnieniu ludzkości. Brzmi jak totalny absurd, ale to jak najbardziej prawdziwa historia. W nocy z poniedziałku na wtorek agencja Reuters dotarła do prospektu emisyjnego Antropic, czyli twórców modeli Clot i jednego z dwóch największych graczy w wyścigu sztucznej inteligencji. Dokument nie jest jeszcze publicznie dostępny, a sama spółka odmówiła komentarza, ale to co z niego wyciekło daje nam pierwszy tak dokładny wgląd w finanse i obawy firmy. Jest o czym mówić. Zacznijmy od tego, ile Antropik chce być wart. Według prospektu docelowa wycena to ponad 2 biliony dolarów. Dla porównania jeszcze w maju spółka wyceniała się na 965 miliardów, a w lutym na 380 miliardów. Te różnice najlepiej widać na wykresie o takim na przykład. Innymi słowy, w niecały rok wartość firmy miałaby wzrosnąć ponad pięciokrotnie. Jeśli ta wycena się utrzyma, będzie to największe IPO w historii. Obecny rekord, stosunkowo świeży, należy przecież do czerwcowego debiutu Space X, wycenionego na 1,77 biliona dolarów. Według wcześniejszych doniesień Antropic chce pozyskać z rynku nawet 100 miliardów dolarów, a akcje mają trafić na NZDAQ. Kiedy? Raczej nie natychmiast. Reuters podaje, że debiut prawdopodobnie zostanie przesunięty na okres po listopadowych wyborach połówkowych w USA. No dobrze, ale czy za tak gigantyczną wyceną stoją równie imponujące finanse? I tu zaczynają się schody. Przychody Antropic w 2025 roku, co prawda wzrosły 12astokrotnie do niemal 4,6 miliarda dolarów. No i to robi wrażenie, ale sęk w tym, że koszty też nie stały w miejscu. Strata operacyjna zwiększyła się z niecałych 3 miliardów dolarów w 2024 roku do ponad 8 miliardów dolarów. Całkowite koszty operacyjne wyniosły ponad 12,5 miliarda, co oznacza, że na każdego zarobionego dolara firma wydawała około 2$ i75 centów. Ponad połowę tych kosztów, czyli 17,3 miliarda dolarów pochłonęła moc obliczeniowa i infrastruktura. To trzy razy więcej niż rok wcześniej. A to jeszcze nie koniec. Strata netto za ubiegły rok wyniosła aż 42 miliardy dolarów. Tu trzeba być jednak uczciwym i dodać, że około 34 miliardy z tej kwoty to zapis księgowy. Wynika on ze wzrostu wartości instrumentów z wcześniejszych rund finansowania, które w przyszłości mogą zamienić się w akcje. To nie są więc pieniądze, które realnie wyszły z firmy. Dużo bardziej niepokojąca jest inna liczba. W prospekcie Antropik wskazuje zobowiązania na chmurę, moc obliczeniową i infrastrukturę w wysokości aż 518 miliardów dolarów. to ponad 110rotność zeszłorocznych przychodów. Dla porównania na koniec 2025 roku spółka miała w gotówce i krótkoterminowych inwestycjach nieco ponad 20 miliardów dolarów. Jest jeszcze jeden słaby punkt. Prawie 1/4 przychodów w 2025 roku pochodziła od zaledwie dwóch klientów. Sama spółka ostrzega w prospekcie, że wielu jej największych klientów nie jest związanych długoterminowymi umowami i w każdej chwili może ograniczyć albo wstrzymać wydatki. Wystarczy więc, że jeden duży partner, a w przychodach pojawi się wyraźna dziura. Należy też pokazać drugą stronę medalu. Dane z prospektu dotyczą 2025 roku, a w tym roku Antropik rozpędził się jeszcze bardziej. Według dokumentów, do których wcześniej dotarł Bloomberg, w samym drugim kwartale 2026 roku przychody przekroczyły 11,5 miliarda dolarów. Rok wcześniej było to 787 milionów. Był to też pierwszy kwartał z zyskiem operacyjnym, choć tylko w ujęciu skorygowanym. Pod koniec lipca roczne tempo przychodów przekroczyło 65 miliardów dolarów. Tylko, że nawet przy tej liczbie wycena na poziomie 2 bilionów oznacza, że inwestorzy płaciliby ponad 30estokrotność rocznych przychodów. To nie jest wycena tego, co jest dziś, tylko zakład o to, że tak szalony wzrost utrzyma się przez kolejne lata. Najwięcej emocji budzą jednak nie same liczby, a część dotycząca potencjalnych zagrożeń. Jak podają Reuters i Financial Times, z 261 stron prospektu aż prawie 80 to opis czynników ryzyka. Samemu opisowi działalności poświęcono raptem 48 stron i nie są to typowe ostrzeżenia o konkurencji czy zmianach przepisów. Antropik pisze wprost, że zaawansowana sztuczna inteligencja może stanowić, tu cytat katastrofalne lub egzystencjonalne zagrożenie dla ludzkości. Co więcej, firma przyznaje, że jej modele mogą zachowywać się tak, jakby walczyły o własne przetrwanie. wymienia próby opierania się wyłączeniu, ukrywania lub manipulowania informacjami, a nawet zachowania przypominające szantaż. Reuters przypomina przy tym, że w kontrolowanych testach prowadzonych przez samą spółkę coraz bardziej autonomiczne modele potrafiły sabotować kod czy pomagać w oszustwach. Ten temat oczywiście nie wziął się znikąd. Antropik od niedawna wyraźnie ostrzega przed tym, co samo jest w stanie stworzyć. W jednym z ostatnich odcinków rynkowego alertu mówiłem o Eanie Hubingerze, pracowniku Antropic, który szansę na to, że AI wybije ludzkość w ciągu dekady ocenił na około 10%. Mówiłem też o eseju szefa firmy Dario Amodea, który wzywał do spowolnienia wyścigu AI. Ta kwestia zresztą znacząco rozwiązała się także minionej nocy, o czym w dalszej części tego odcinka. Tymczasem w ubiegłym tygodniu ta sama firma, czyli Antropic wypuściła nowy model Opus 55. żeby odpowiedzieć na premierę modelu Astra od Open AI. Trochę tak jakby jedną stopą chciała dociskać hamulec, a drugą jednak wciskała gaz. W prospekcie Antropic przyznaje zresztą, że komercyjny zwrot z inwestycji w bezpieczeństwo jest na razie niejasny, ale wierzy, że rynek w końcu nagrodzi bezpieczne i godne zaufania systemy. Ciekawie wygląda też kwestia tego, kto w Antropic będzie podejmował decyzję. Siedmiu współzałożycieli za pośrednictwem specjalnie utworzonej spółki będzie dysponować jedną akcją klasy F, która daje 50,1% głosów w kluczowych sprawach. Z kolei cztery z siedmiu miejsc w radzie dyrektorów obsadzi niezależny trast, w którym zasiada między innymi były szef rezerwy federalnej Ben Barnki. Antropik pozostanie też tak zwaną spółką pożytku publicznego, która oprócz interesu akcjonariuszy może brać pod uwagę dobro ogółu. Prospekt przyznaje wprost, że taka struktura może prowadzić do decyzji sprzecznych z finansowym interesem inwestorów. Innymi słowy, kupując akcje dostaniesz udział w potencjalnych zyskach, ale na to jak firma jest prowadzona, wpływu mieć raczej nie będziesz. Z prospektu dowiadujemy się też ile zarabiają szefowie firmy. Dario Amodei zainasował w 2025 roku prawie 18 milionów dolarów, a jego siostra Daniela Amodei, która jest prezeską i przewodniczącą rady dyrektorów 16,4 miliona. Większość tych kwot to akcje i opcje. Warto jednak nadmienić, że współzałożyciele zobowiązali się przeznaczyć 80% swoich udziałów w firmie na cele charytatywne. Przy wycenie rzędu 2 bilionów dolarów to mogą być jedne z największych darowizn w historii. Kto na tym debiucie zarobi najwięcej? No wychodzi na to, że prawdopodobnie Amazon i Google, które zainwestowały w Antropik miliardy dolarów, a jednocześnie sprzedają mu moc obliczeniową. Według wyliczeń na podstawie raportów Amazona jego zaangażowanie w Antropic było w czerwcu warte ponad 190 miliardów dolarów. Część komentatorów na przykład na łamach Forbsa zwraca jednak uwagę, że spora część pieniędzy z IPO może po prostu wrócić do tych samych gigantów w formie opłat za chmurę. Warto też pamiętać o tym, co stało się ze SpaceX. W dniu debiutu 12 czerwca kurs wzrósł o 19% do 160 $ar. Dziś akcje kosztują około 150 $ar. To wciąż więcej niż cena z oferty, czyli 135 $ar, ale już mniej niż na starcie. Do tego w poniedziałek rynek wyprzedawał spółki związane z AI. Akcje mety potaniały o prawie 5%, a Intela o ponad 5%. Debiut Antropic będzie więc wielkim testem tego, czy entuzjazm wokół sztucznej inteligencji wytrzyma zderzenie z rzeczywistością, bo jeszcze nigdy żadna firma nie prosiła inwestorów o 2 biliony dolarów, jednocześnie ostrzegając ich, że jej produkt może zagrozić całej ludzkości. Bezpieczeństwo na rynku kryptowalut jest niesłychanie istotne, bo co z tego, że zarobisz na krypto, jak tych pieniędzy nigdy nie zobaczysz. I tu ze swoim unikatowym rozwiązaniem przychodzi giełda OKX z usługą OKX Shield, czyli programem zwrotu w przypadku przejęcia twojego konta przez osoby trzecie. Oczywiście musisz zadbać o bezpieczeństwo swojego konta i spełnić wymogi giełdy, żeby do tego programu się zakwalifikować, ale są to banalnie proste do spełnienia formalności. W opisie znajdziesz ich dokładną listę. W skrócie aktywujesz kroki bezpieczeństwa w aplikacji i śpisz spokojnie, bo podchodzisz pod program OKX Shield. Jeżeli nie masz tam jeszcze konta, to warto się posśpieszyć, bo możesz załapać się jeszcze na specjalny bonus. Link z instrukcją znajdziesz w opisie. W ciągu ostatnich kilkudziesięciu godzin sporo działo się także w obozie drugiego giganta sztucznej inteligencji Open AI. Spółka wczoraj zorganizowała kolejną edycję Death Day, specjalnej konferencji, w trakcie której przeważnie prezentuje swoje nowości. Tegoroczne wydarzenie miało być dla Open AI najtrudniejsze. Nie dość, że całość wypada w środku dyskusji dotyczącej spowolnienia wyścigu AI, to jeszcze przed kilkoma dniami ujawniono, że agent od Open AI wdarł się na strony rządowe Australii, co tak naprawdę tylko nakręca obawy. A na tym nie koniec powodów do tłumaczenia się, bo przecież w miniony piątek Open AI wstrzymało trenowanie swoich najnowszych modeli. Dlaczego? Otóż agenci tej firmy przeszukując amerykańskie strony rządowe, w tym Komisji Papierów Wartościowych i Giełd oraz Departamentu Edukacji, zachowywali się w nieprzewidywalny sposób i wykraczali poza to, co im zlecono. Przy okazji wyszło też, że w co najmniej 53 przypadkach agent przeniósł gdzieś zdjęcia pochodzące z aktywności użytkowników Cata GPT, ale sam Altman i spółka nie zorganizowali konferencji po to, żeby się tłumaczyć, tylko po to, żeby ogłaszać nowości. Wszelkie kontrowersje potraktowano tylko suchymi prowymi komunikatami, a w trakcie samego wydarzenia tych tematów nie poruszano. Co zatem ogłoszono? Przede wszystkim DOTS, czyli nowych agentów od Open AI, którzy w odróżnieniu od tych dotychczasowych cały czas działają w tle. to swoiści osobiści agenci, sekretarze DOS mogą na przykład przeglądać twoje służbowe maile i komunikatory od razu informując cię o potencjalnych kolizjach terminów i pilnych sprawach zanim ty w ogóle otworzysz skrzynkę. Jak zapewniają twórcy, dzięki nim skończysz pracę nieco wcześniej i unikniesz dodatkowych problemów. Dots są już dostępni w planach Pro i biznes premium. Dodatkowo Altman ogłosił nową opcję subskrypcji, czyli Pro 500. Kosztuje ona 500 $arów miesięcznie. i ma limit 25 razy wyższy niż dotychczasowy Plus. Dodatkowo wprowadzi także nową najwyższą prędkość usługi o nazwie Ultra Fast. Spółka ogłosiła także stworzenie Chat GPT Space, który ma być swoistą przestrzenią dla zespołów pracowników zintegrowaną ze sztuczną inteligencją oraz zewnętrznymi platformami takimi jak Slug czy Teams. W trakcie konferencji padł także temat IPO spółki, który teraz dodatkowo rozognił się w obliczu publikacji prospektu Antropic. Jak się okazuje, Open AI przyjęło taktykę zupełnie odwrotną od swojego rywala. Nie ma pośpiechu z wejściem na giełdę. Dyrektor finansowa spółki Sara Frajer zapytana o potencjalny termin debiutu udzieliła wymijającej odpowiedzi. stwierdziła, że IPO spółki nastąpi wtedy, kiedy będzie odpowiedni moment dla naszego biznesu. To nie koniec informacji ze świata sztucznej inteligencji. Podczas gdy Altman był zajęty ogłaszaniem swoich nowości, cała reszta czołówki sektora AI spotkała się w białym Domu. Donald Trump zorganizował lunch, na który zaprosił niemal wszystkich wizjonerów z branży. Celem spotkania było dogadanie porozumienia w sprawie uregulowania wyścigu AI. Dlatego zaproszono zarówno prowodyów tego działania takich jak Dario Amodei z Antropic czy Elon Musk, jak i przeciwników takich jak Mark Zuckerberg z mety czy Jensen Huang z Nvidi. Jak się później okazało, wszystkim zebranym udało się wypracować kompromis. Strony podpisały porozumienie dotyczące odpowiedzialności za najbardziej zaawansowane modele. To krótki dokument na raptem 300 słów. Zawiera cztery główne zapisy dotyczące kontroli bezpieczeństwa. Po pierwsze, firmy mają wprowadzić wewnętrzny monitoring możliwości modeli, by wyłapać potencjalnie niebezpieczne zachowania modeli. Po drugie, mają wprowadzić wewnętrzne zespoły, które usuwają wykryte problemy. Po trzecie, będą współpracowały z zewnętrznymi niezależnymi audytorami, którzy będą oceniać, czy zabezpieczenia działają zgodnie z założeniami. I po czwarte, powstaną niezależne komitety w radach nadzorczych, które będą przeglądały raporty i pilnowały usuwania problemów. Brzmi ambitnie, ale w tym miejscu warto zwrócić uwagę na status prawny dokumentu, który budzi pewne kontrowersje. Ten jest bowiem w świetle prawa mało zobowiązujący. Nie przewiduje kar, nie określa terminów raportowania i odnosi się jedynie do firm, które podpisały porozumienie. Zapytacie, co w takim razie z Open AI, skoro Altman był w tym samym czasie w San Francisco i ogłaszał swoje nowości. Spokojnie za Open AI podpisał się Greg Brockman, prezes spółki. Poza nim i wcześniej wymienioną przeze mnie czwórką wizjonerów podpisał się także Sandar Paji z Google. Po formalnościach cała ekipa wyszła przed biały Dom reporterów, by opowiedzieć o tym, co ustalono. W prostych słowach podsumował to Mark Zuckerberg. Tu cytat: "Podstawowe założenie jest takie: chcemy, by nasi klienci i Amerykanie mieli pewność, że nasze technologie działają w taki sposób, w jaki sobie życzymy. Dlatego uzgodniliśmy wstępne ramy bezpieczeństwa". Trump w typowy dla siebie sposób mówił o całym wydarzeniu bardzo podniośle. Stwierdził, że dokument to swoista konstytucja AI. Pytano go również o formę prawną dokumentu, która budzi wątpliwości co do tego, czy spółki faktycznie będą się pilnowały. Trump stwierdził, że porozumienie jest moralnie wiążące. No cóż, czy opieranie się na moralności najbogatszych i najpotężniejszych biznesmenów na świecie okaże się wystarczające? Czas pokażę. Odbijmy nieco od tej sztucznej inteligencji i zerknijmy na inny z głównych tematów ostatnich tygodni, czyli na rynek długu. A na rynku długu bez zmian, a raczej ze stałą zmianą, czyli coraz wyżej. Rentowność amerykańskich obligacji 10oletnich wzrosła do około 5,25%. To najwyższy poziom od czerwca 2007 roku, czyli od okresu tuż przed wielkim kryzysem finansowym. Rosła też rentowność obligacji dwuletnich, najbardziej wrażliwych na decyzję Fedu. Doszła już do prawie 5%. Jeszcze wyżej poszły obligacje 30letnie. Ich rentowność przekroczyła już 5,5% i jest najwyższa od 2002 roku. Dla porównania na początku września 10olatki dawały niecałe 4,8%. W ciągu miesiąca rentowność podskoczyła więc o blisko pół punktu procentowego. Jak na rynek obligacji to naprawdę ekspresowe tempo. Co tym razem dolało oliwy do ognia? Przede wszystkim Iran. Wekend Donald Trump odrzucił irańską propozycję otwarcia cieśniny Ormus w ciągu 7u dni, a według Wall Street Journal miał mówić współpracownikom, że wznowienie bombardowań po listopadowych wyborach jest bardzo prawdopodobne. Rupa Brand znów zbliżyła się do 100 do$arów za baryłkę, a to oznacza, że inflacja prędko nie odpuści. Do tego dochodzi zalew nowego długu, nie tylko rządowego. Same największe spółki technologiczne budujące centra danych wyemitowały w tym roku obligacje warte już ponad 220 miliardów dolarów. Wszystko to przekłada się na oczekiwania wobec Fedu. Przypomnę, że 16 września rezerwa federalna podniosła stopy procentowe o 25 punktów bazowych do przedziału 375. Była to pierwsza podwyżka od ponad trzech lat. Teraz rynek wycenia na około 70% szansę, że pod koniec października dojdzie do kolejnej, a nie można wykluczyć, że na grudniowym posiedzeniu zobaczymy jeszcze jedną podwyżkę. Warto też zaznaczyć, że to nie jest wyłącznie amerykański problem. Na początku września rentowność brytyjskich obligacji 30letnich była najwyższa od 1998 roku. Niemieckich 10olatek najwyższa od 2011 roku, a japońskie 10olatki po raz pierwszy od 1996 roku przebiły poziom 3%. Skutki najmocniej odczuwają Amerykanie, którzy chcą kupić dom. Według Freddy Mac oprocentowanie 30letniego kredytu hipotecznego przekroczyło już 7%. Przy kredycie na 400 000 do$ rata jest o blisko 200 $ar miesięcznie wyższa niż rok temu. O tym, że sytuacja na rynku nieruchomości zwiastuje cenowy kryzys mówiłem więcej w tym odcinku. Nadchodzą ważne zmiany dla polskich podatników. W czwartek Rada Ministrów przyjęła reformę PIT, CIT i ryczautu, a także ostateczny projekt budżetu na 2027 rok. Projekt zakłada nową skalę podatkową PIT, która w teorii powinna odciążyć obywateli. Obecnie roczny dochód z przedziału 120-130 000 zł jest opodatkowany na poziomie 32%, a według nowych przepisów ta stawka ma spaść do 12%. Z kolei dochód z przedziału 130-150 000 zamiast stawki 32% ma być opodatkowany stawką rzędu 24%. Zmiany dotkną za to duże koncerny i przedsiębiorców rozliczających się na ryczacie. To one mają zresztą poniekąd pokryć dziurę, która stworzy się przez ulgi w PIT. Dlatego CIT dla firm z przychodami powyżej 50 milionów euro wzrośnie z 19 do 22%. Z kolei limit przychodów, który pozwala się rozliczać ryczautem spada z 2 milionów euro do tylko 250 000 EUR. Szacuje się, że przez to prawo do ryczautu straci ponad 40 000 przedsiębiorców. Dodatkowo firmy przechodzące na skalę albo na podatek liniowy zapłacą wyższy podatek, wyższą składkę zdrowotną, a część także daninę solidarnościową. Jak zatem wygląda ostateczna wersja projektu budżetu na 2027 rok? Wydatki na obronność mają wynieść 198 miliardów złotych, a na ochronę zdrowia 274 miliardy złotych, czyli o 26 miliardów więcej niż przed rokiem. Większy będzie też deficyt. Ten ma według planu wynieść około 282 miliardów wobec 271 miliardów rok wcześniej. Oba dokumenty trafiają teraz do Sejmu, a na końcu drogi czeka prezydent. Budżetu Karol Nawrocki zawetować nie może, ale ustawę podatkową już tak. przekonamy się, czy prezydent i tym razem sięgnie po veto. Jeśli ten odcinek przypadł ci do gustu, to zostaw łapkę w górę. Do usłyszenia.
