Analiza Rynku Finansowego: JSW, KGHM, XTB i Inflacja w Polsce
Wnikliwa analiza bieżącej sytuacji na polskim rynku finansowym. Omówione zostały kluczowe spółki takie jak JSW, zmagające się z problemami finansowymi, oraz KGHM, który notuje wzrosty dzięki korzystnej koniunkturze na rynku metali. Ponadto, materiał omawia plany XTB dotyczące wprowadzenia handlu opcjami.
JSW w Tarapatach Finansowych
Analiza sytuacji finansowej JSW, która traci miliardy i stoi w obliczu potencjalnych problemów z płynnością. Omówione są przyczyny trudności spółki, w tym spadek cen węgla i koksu, a także możliwe scenariusze restrukturyzacji i pomoc państwa.
KGHM Wykorzystuje Hossa na Rynku Metali
Szczegółowa analiza wzrostu kursu KGHM o 30% w ciągu dwóch tygodni. Wyjaśnione są czynniki wpływające na ten wzrost, takie jak wzrost cen miedzi i srebra, ograniczenia w wydobyciu w innych krajach oraz działania nowego zarządu KGHM w zakresie cięcia kosztów i optymalizacji inwestycji.
XTB Wkracza w Świat Opcji
Omówienie planów XTB dotyczących wprowadzenia handlu opcjami do swojej oferty. Wyjaśniono, czym są opcje, jakie niosą ze sobą możliwości i ryzyka, a także jakie korzyści może przynieść XTB wprowadzenie tego instrumentu do swojej platformy. Więcej na temat strategii wykorzystania opcji można przeczytać w naszym poradniku: Inwestowanie w ETF przy pomocy opcji.
Inflacja w Polsce i Decyzje RPP
Analiza najnowszych danych dotyczących inflacji w Polsce. Omówiono przyczyny utrzymywania się inflacji na zbliżonym poziomie, wpływ cen żywności i energii, a także perspektywy dalszych decyzji Rady Polityki Pieniężnej (RPP) w sprawie stóp procentowych.
Podsumowanie Kluczowych Punktów:
- JSW: Problemy z płynnością, restrukturyzacja, możliwa pomoc państwa.
- KGHM: Wzrosty dzięki cenom metali, optymalizacja kosztów.
- XTB: Wprowadzenie handlu opcjami.
- Inflacja: Utrzymujący się poziom, decyzje RPP.
Zachęcamy do inwestowania z rozwagą i korzystania z dostępnych narzędzi edukacyjnych oferowanych przez XTB. Pamiętaj o dywersyfikacji portfela i analizie ryzyka.
Zobacz pełną transkrypcję filmu
JSW traci ponad 2 miliardy i bez pomocy państwa może nie przeżyć. Z kolei KGHM robi plus 30% 2 tygodnie i chyba ma ochotę na więcej, a CCC nie dowozi. Do tego XTB szykuje się do uruchomienia handlu opcjami. To jest taka polska giełda w skrócie. Jedna spółka tonie, druga leci jak rakieta, trzecia walczy o zaufanie, a czwarta idzie do przodu szybciej niż regulator jest w stanie za tym nadążyć. Oto całe GPW i na deser jeszcze dane z polskiej inflacji i coraz trudniejsze pytanie o to, czy Rada Polityki Pieniężnej ma jeszcze jakieś pole do manewru w sprawie stóp procentowych. Zapraszam. Inwestuj bez prowizji do 100 000 euro miesięcznie i do tego bez podatku belki, jeśli tylko wybierzesz konto IKE lub XZE. Takie możliwości daje partner tego odcinka XTB. Inwestuj lepiej, mądrzej i z większym spokojem. Dołącz do strefy premium DNA. Podobnie jak już ponad 3100 innych inwestorów. to najlepsze miejsce do świadomego zarządzania swoim kapitałem i swoimi oszczędnościami. Dzięki za już 84 000 waszych subskrypcji. To dla nas wszystkich wiele znaczy. Jeśli jeszcze nie jesteście z nami, to kliknijcie suba i pomóżcie temu kanałowi dalej się rozwijać. Czy JSW grozi bankructwo? Z niewiadomych dla mnie powodów. Cały czas ta cudaczna spółka pozostaje jedną z najchętniej handlowanych przez polskich inwestorów. Może wy po prostu nie lubicie zarabiać na rynku, nie wiem, naprawdę macie tysiące innych sensownych spółek. W każdym razie JSW ma ponownie realne problemy z płynnością finansową i ze swoimi wynikami. JSW ma zawsze problemy. Po pierwszym półroczu 2025 roku spółka pokazała ponad 2 miliardy złot stratyto, a Ebidda też wypadła ujemnie. Ceny kluczowych produktów też runęły. Węgiel koksowy - 30% rok do roku, koks - 24% rok do roku. To przełożyło się na spadek przychodów o niemal 1/4 rok do roku. Do tego doszedł pożar w ruchu Szczygłowice, niższa sprzedaż koksu, presja kosztowa, jakby wszystko tam nie działa. Zarząd ostrzega wprost, że bez wzmocnienia finansowania pieniądze mogą skończyć się spółce już w marcu 2026, a teraz rozmawiają sobie o zwrocie 1,6 miliarda złotych składki solidarnościowej, czyli tego co wy płacicie i do tego, żeby jakoś przeżyć. Czy to jest zapowiedź bankructwa i OTSW? Nie wiem, choć się domyślam. Pewnie nie, bo państwo na to niestety nie pozwoli, bo polityczny koszt takiego scenariusza to protesty górników, z którymi nikt nie ma odwagi niczego zrobić. W budżecie 2026 już zapisano 5,5 miliarda złotych na restrukturyzację górnictwa. Rząd rozważa jeszcze objęcie OTSW nowelizację Ustawy Górniczej, gdzie będą urlopy górnicze 80% płacy, odprawy 170 000, możliwa redukcja etatów. Co prawda minister finansów odmówił dodatkowej emisji obligacji na dopłaty do redukcji mocy, czyli realnie na dopłaty dla JTSW. No ale to raczej gra o inne warunki, a nie zamknięcie całkowicie drzwi. Do tego górnicy dalej mają wieczny parasol ochronny w tym kraju. Ale powiedzmy to sobie jeszcze raz. Gdyby JSW musiało funkcjonować w warunkach wolnorynkowych, to już dawno by upadło albo zostałoby poddane ekstremalnej restrukturyzacji. Struktura kosztów jest chorobą przewlekłą w JTSW, a świadczenia dla pracowników to największa pozycja kosztowa. Związki zawodowe od lat wypychają firmy na kurs kolizyjny, a obecna głęboka restrukturyzacja kosztowa, o której mówi zarząd, to de facto przyznanie, że bez twardych cięć model biznesowych się nie zepnie. No nie zepnie. Wcześniej też się nie spinał i potem też się nie zepnie. zapewne. Co się zmienia na plus w tym wypadku? Minimalnie w końcu słabnie siła przetargowa górników. Tak przynajmniej się wydaje. Społeczny sentyment też się trochę odwraca. Górnice są dość nielubianą grupą zawodową. A to też ogranicza przestrzeń politykom do bezwarunkowych ustępstw i zwiększa szansę na realne reformy selektywne inwestycje, może jakieś bardziej, może jakieś sensowne wskaźniki wydajności, może zmniejszenie zatrudnienia, ale bankructwo JSW no jest mało prawdopodobne. Bolesna restrukturyzacja, cięcia świadczeń, odchudzanie spółki w końcu są trochę bardziej prawdopodobne i oby do tego doszło. Dziś cena akcji OTSW dalej kisi się na poziomach z ubiegłego roku, a od szczytu z 2022 spadła o 70%. I naprawdę, jeśli ktoś z was sądzi, że to jest jakiś spisek szortujących funduszy, to bredzicie głupoty, zaklinacie rzeczywistość, idźcie do psychologa. To nieprawda. Ta spółka to po prostu spekulacyjne bagno. A sama firma utrzymuje się na powierzchni tylko dzięki kroplówce od władzy. Od wielu, wielu lat jest regularnie dojona przez związki zawodowe i pracowników. Ale nie każda spółka, która coś wydobywa, musi zaliczać dołki i musi być katastrofą. KGHM zrobił na przykład w dwa tygodnie rajd niemal 30%. A skąd ten rajd? Najkrótsza odpowiedź to ten kurs ciągnął teraz metale. W ostatnich dniach mieć utrzymuje się powyżej 10 000 $arów za tonę, a srebro jest najdroższe od 14 lat i w końcu zaczęło gonić trochę cenę złota. To jest mieszanka idealna dla KGHMu, bo ta spółka zarabia i na miedzi i na srebrze. Impuls cenowy tutaj też nie wziął się znikąd, jeśli chodzi o metale. W Indonezji jedna z największych kopalni na świecie musiała ograniczyć wydobycie po katastrofie. W Peru zamknięto część zakładu przeróbczego, a do tego dochodzą sygnały, że Chiny planują zmniejszyć własną produkcję metali. No skoro na rynek trafia mniej surowca, to jego cena rośnie i na tej wizji i na tej narracji korzysta KGHM. Drugi składnik tej układanki to już czynniki wewnętrzne, bo nowy zarząd KGHMu powołany w zeszłym roku przycina koszty i porządkuje inwestycje. To poprawia operacyjną dźwignię na rosnących cenach metalii, więc każdy dolar więcej na to nie miedzi. Szybciej przekłada się na wynik dla KGHMu. Do tego dochodzi też logistyka i rozwój bazy, bo spółka komunikuje postem przy infrastrukturze szybu GG1. to nowy szyb wentylacyjno-wydobywczy, który KGHM buduje od kilku lat. Inwestorzy zaczęli więc dyskontować scenariusz, w którym miedź utrzymuje się wysoko. Dzięki popytowi pod transformację energetyczną i ograniczenia podaży srebro dorzuca swojego marżowego boosta do wyników KGHM-u, a spółka nadrabia wcześniejsze dyskonto względem innych globalnych producentów. Czy są to jakieś ryzyka? No tak, zawsze są. Mocny złoty ogranicza część korzyści, a w tle wisi temat podatku miedziowego i tego, co z nim dalej będzie. Te dżinn mogą jakoś wyhamować entuzjazm, ale tu i teraz króluje makro narracja na metalach podbita lepszą historią operacyjną samego KGHMu. Gorzej radzą sobie za to inwestorzy CCC, które rozczarowało swoim raportem. W efekcie notowania CC zaliczyły bardzo bolesny zjazd, a akcje spółki Darka Miłka spadły po publikacji pełnego raportu za drugi kwartał o 10%. Dla rynku było to też trochę spore zaskoczenie, bo wstępne szacunki wyników były poznane już wcześniej, w sierpniu. Wtedy zarząd podał, że Ebidda wyniosła 481 milionów złot. No a okazało się, że jednak tyle nie wyniosła. Kluczowy problem polegał na tym, że korekta Ebidda została wykonana w dół. ostatecznie wyniosła 465 milionów, czyli o 16 milionów mniej niż wstępnie zaraportowano. Zarząd tłumaczy, że to jest efekt wcześniejszego ujęcia części kosztów związanych z przygotowaniem kolekcji jesienno-zimowej i w teorii ma to poprawić wynik drugiego półrocza, bo tamte koszty zostały tak jakby zebrane z przyszłości i już odjęte od zysków. No tylko, że jak na razie rynek patrzy bardziej na rozbieżność względem wcześniejszych prognoz, a nie na to, czy to faktycznie jest prawda czy nieprawda. Co jednak bardziej istotne, w pełnym raporcie zabrakło bieżących danych o sprzedaży w ostatnich miesiącach, a spółka przyzwyczaiła inwestorów do tego, że takie liczby pokazuje. To odebrano jednoznacznie jako sygnał ostrzegawczy. No bo przecież jakby było super, to czemu by tego nie pokazać? Dochodzą więc ogólnie obawy o realizację całorocznych celów. 12 miliardów zł przychodu i 2,4 miliarda ebidy. Po pierwszym półroczu CC ma 5,2 miliarda przychodów i 842 miliony złot ebiddy. Wyraźnie mniej niż potrzeba, żeby dowieźć plan. No więc ryzyko, że CC nie dowiezie prognozy zaczyna na rynku narastać w głowie rynku. Szczególnie, że spółka walczy obecnie też ze spadkiem sprzedaży porównywalnej w Half Priceie oraz z niższymi marżami. Wiosną i latem trzeba było dawać mocniejsze rabaty, żeby przyciągnąć klientów, a był to efekt głównie pogody, bo wiosna i lato 2025 były chłodniejsze niż zwykle, co oznaczało, że sprzedaż sezonowego obuwia i ubrań, lekkich butów, sandałów, letnich kolekcji była po prostu słabsza niż planowano. Klienci mniej chętnie kupowali nowe rzeczy na ciepłe miesiące, skoro za oknem nie czuli ciepła. Teraz rynek czeka na wstępne wyniki za trzeci kwartał, które w ubiegłym roku pojawiły się około 7 listopada. Do tego czasu CEC i jego kurs zapewne pozostanie pod większą presją. Za to XTB, moi drodzy, szykuje się do wprowadzenia do swojej oferty opcji. Podobno jeszcze w tym roku pojawi się w aplikacji możliwość handlu opcjami. Na razie ograniczona. Firma prowadzi równolegle i prace technologiczne, i rozmowy z KNFEM. Jeśli regulator da na to zielone światło, to w czwartym kwartale ruszy zamknięta faza testów, a potem opcje trafią do szerszej grupy klientów. Opcje nie są jednak instrumentem dla każdego. Warto, żebyście to pamiętali. W odróżnieniu od akcji czy ETFów, które można sobie kupić, po prostu trzymać w portfelu, opcje działają inaczej. To instrumenty dające prawo, nie obowiązek do kupowania lub sprzedaży określonego instrumentu akcji indeksu surowca waluty po ustalonej cenie w określonym czasie. W określonym czasie jest kluczowym elementem. Przykład jest taki. Inwestor kupuje opcję na akcję Apple z ceną wykonania 200 $ i terminem trzech miesięcy. Jeśli w tym czasie kurs wzrośnie do 230, to opcja daje prawo kupna taniej za 200. A różnica to potencjalny zysk. Jeśli cena spadnie, to inwestor no nie będzie tego robił i straci sobie koszt zakupu tej opcji, czyli to co za nią zapłacił. Dzięki temu opcje od strony kupującego przynajmniej są instrumentem de facto ograniczonego ryzyka. W najgorszym scenariuszu no stracimy to, co zapłaciliśmy za tą opcję. W drugą stronę, no to nie do końca tak będzie działać, ale to już kiedy indziej, jak opcje zostaną wprowadzone. Jednocześnie jednak opcje mają przewagi i dają elastyczność. Pozwalają zabezpieczać portfel przed spadkami, pozwalają zarabiać na spadkach, pozwalają budować bardziej skomplikowane strategie inwestycyjne. No nie przypadkowo na rynku amerykańskim, gdzie opcje są bardzo popularne, to narzędzie stało się codziennością też wśród inwestorów indywidualnych. XTB podkreśla, że na starcie oferta zostanie ograniczona wyłącznie do opcji kupna, czyli tego bardzo prostego wariantu, a dopiero w przyszłości broker planuje rozwijać bardziej zaawansowane funkcje, tak jak zresztą robili to w przypadku innych produktów. Pozostaje pytanie jak XT będzie chciał na tym będzie chciał na tym zarabiać, bo w przypadku kontraktów CFD model biznesowy jest jasny, broker korzysta na prowizjach i sprech, a w przypadku akcji i ETF-u sytuacja wyglądała raczej tak, że były to produkty, które miały pełnić rolę wabika, przyciągać nowych klientów, budować wizerunek firmy jako platformy dla każdego. Opcje być może będą gdzieś pośrodku. Z jednej strony to jest instrument, z którego skorzysta raczej, mam nadzieję osobiście, bardziej doświadczona grupa inwestorów niż laików. Z drugiej strony ich obecność w ofercie sprawia, że XTB wygląda też dużo nowocześniej i może zatrzymać klientów, którzy z czasem w ramach swojego rozwoju i tak zaczęliby rozglądać się za bardziej zaawansowanymi narzędziami. Na pewno jednak jest to krok do przodu i postawienie na produkt, który w Polsce i Europie dopiero zaczyna zyskiwać na popularności, no to jest dobra decyzja. Lepiej być pierwszym niż ostatnim. Więc ode mnie propsy. Ale żeby z tego wszystkiego móc korzystać to trzeba jeszcze mieć konto założone w XTB poza opcjami, które już niedługo. Możesz tam też inwestować w akcje i ETFY z zerową prowizją do 100 000 € obrotu miesięcznie. A jeśli do tego przy zakładaniu konta wpiszecie kod DNA rynków, dostajecie też specjalnie przygotowany dla inwestorów pakiet edukacyjny. Link do założenia konta oczywiście jak zawsze w opisie tego filmu i w przypiętym komentarzu. A na sam koniec moi drodzy jeszcze słowo o polskiej inflacji, bo wrześniowe dane no przyniosły trochę mieszane uczucia. A z jednej strony ceny konsumpcyjne utrzymały się na poziomie 2,9% wzrostu w skali roku, czyli tyle samo co miesiąc wcześniej, do tego minimalnie poniżej oczekiwanień analityków. Ale z drugiej strony widać, że za ten wynik odpowiadają głównie tańsze produkty spożywcze, podczas gdy inflacja bazowa, czyli wskaźnik nieuwzględniających najbardziej zmiennych kategorii, jak żywność czy energia, spada tylko o włos i wciąż pozostaje powyżej 3%. Na papierze wygląda to przyzwoicie. No inflacja utrzymuje się na tych 2,93% co zbliża Polskę do poziomów uznawanych za bezpieczne, ale diabeł tkwi w szczegółach, bo ceny żywności, szczególnie warzyw i owoców, bywały w ostatnich miesiącach bardzo kapryśne. Spadek we wrześniu może być po prostu efektem sezonowych wahań, a nie jakiegokolwiek trwałego trendu. Prawdziwy obraz poznamy dopiero w połowie października, gdy pojawią się bardziej szczegółowe dane. Zupełnie inaczej wygląda też kwestia energii. Tu dopiero zaczyna się fala podwyżek. We wrześniu odnotowano pierwsze wzrosty związane z odmrożeniem sen ciepła. W miarę zbliżania się sezonu grzewczego można się spodziewać to też kolejnych rachunków w górę. O ile więc żywność chwilowo pomaga, to energia stanie się nowym lekkim paliwem napędzającym inflację. Niepokój może też budzić ta inflacja bazowa, no bo spadła z 3,2 do 3,1. To jest bardziej kosmetyka, a nie przełom. I największym problemem są to usługi. Fryzjerzy, lekarze, mechanicy, restauracje, wszyscy oni podnoszą ceny, bo rosną im koszty pracy. A skoro Polacy zarabiają coraz więcej, no to przedsiębiorcy chętniej przerzucają te koszty i wzrost tych kosztów na klienta. W tym wszystkim kluczowe staje się więc pytanie, co dalej zrobi Rada Polityki Pieniężnej, bo coraz więcej osób liczy na dalsze obniżki stóp procentowych, które pobudziłyby gospodarkę. No ale wrześniowy odczyt inflacji daje raczej argument tylko częściowy za dalszymi obniżkami. Z jednej strony mamy te niższe ceny żywności, utrzymanie inflacji ogółem poniżej 3%, no z drugiej wysokie koszty usług, wdrożającą energię, ryzykowną politykę budżetową rządu. W październiku, który już niedługo, czeka więc nas bardzo ciekawa decyzja RPP, bo część ekspertów sądzi, że już wtedy można by zrobić jeszcze jedno symboliczne cięcie, żeby wysłać sygnał, że sytuacja jest pod kontrolą. Inni uważają, że kolejną obniżkę zobaczymy dopiero w listopadzie. To pierwszy raz od dawna, kiedy akurat ekonomiści są bardziej podzieleni w swoich prognozach co do ruchu RPP. Bardziej prawdopodobne wydaje się jednak listopadowe posiedzenie, bo wtedy Rada dostanie na stół świeże prognozy inflacyjne NBP i będzie mogła podeprzeć swoją decyzję, jakakolwiek by ona nie była bardziej twardymi danymi. To już wszystko, moi drodzy, w tym gospodarczym przeglądzie wydarzeń. A jeśli chcecie wiedzieć jeszcze więcej o gospodarce, rynku, konkretnych spółkach i tym jak funkcjonują to po prostu dołączcie do wersji premium portalu DNA do już ponad 3100 innych inwestorów, którzy dostają codziennie przemyślenia o rynkach gospodarce ode mnie i całego naszego zespołu DNA. Także mają możliwość obserwowania jak ja inwestuję własne środki i własne oszczędności o łącznej wartości ponad 5,5 miliona złot. To duże pieniądze, które dają dużo emocji, ale gwarantuję tylko jedno, dają masę nauki, a lepiej uczyć się za cudze niż za swoje. Więcej na ten temat znajcie na stronie premium na rynków.pl. Link jest oczywiście w opisie tego nagrania. W tym materiale to już wszystko. Do zarobienia. Cześć.
