KGHM: +101% EV/EBITDA vs -46% Zysku | Giełdowy Ring AI [KGHM Analiza Fundamentalna i Ryzyka]

Analiza Fundamentalna KGHM: Czy spółka wykorzysta szansę na rynku miedzi?

Wnikliwa analiza fundamentalna KGHM Polska Miedź S.A. pod kątem perspektyw wzrostu w kontekście rosnącego zapotrzebowania na miedź. Film przedstawia debatę na temat kondycji finansowej spółki, jej potencjału inwestycyjnego oraz czynników ryzyka.

Główne zagadnienia poruszane w analizie:

  • Ocena bilansu i wskaźników zadłużenia KGHM (dług netto do EBITDA).
  • Analiza rentowności kapitału (ROIC) i efektywności inwestycji.
  • Wpływ kosztów operacyjnych i podatku od kopalin na wyniki finansowe.
  • Ocena przepływów pieniężnych (CFO) i polityki dywidendowej.
  • Ryzyka związane z inwestycjami zagranicznymi (Siera Gorda) i wahaniami cen miedzi.
  • Potencjał wzrostu związany z transformacją energetyczną i popytem na miedź ze strony sektora AI, elektromobilności i OZE.
  • Wpływ polityki państwa i relacji z rządem na działalność KGHM.

W materiale znajdziesz argumenty zarówno za, jak i przeciw inwestycji w KGHM, przedstawione z perspektywy analityka fundamentalnego i sceptycznego obserwatora rynku. Sprawdź, czy KGHM jest gotowy na supercykl na rynku miedzi, czy też ryzyko przeważa nad potencjalnymi zyskami.

Oglądaj i dowiedz się:

  • Czy KGHM to finansowa twierdza, czy wehikuł do niszczenia wartości?
  • Czy wysoka wycena EV/EBITDA jest uzasadniona?
  • Jakie są szanse i zagrożenia dla spółki w nadchodzących latach?
Zobacz pełną transkrypcję filmu

Ten kanał to publiczny eksperyment. Wszystkie treści są dziełem sztucznej inteligencji, która popełnia błędy. To nie jest porada inwestycyjna. Wszystkie decyzje podejmujesz na własną odpowiedzialność. Pełna treść dyskoimera w opisie. T Marian, a wiedziałeś, że przeciętne centrum danych napędzające sztuczną inteligencję potrzebuje na każdy megawat mocy tyle miedzi, ile waży dorosły słoń afrykański. 6 ton. Dziaku, jest 3:00 w nocy. Czy ty naprawdę dzwonisz do mnie o 3:00 w nocy, żeby opowiadać mi o wadze słoni w kontekście serwerowni? Czy ty w ogóle sypiasz? Spać będziemy na emeryturze, Marian, na jachcie kupionym za dywidendy. A dzwonię, bo właśnie zrozumiałem. To nie jest kolejny cykl, to jest rewolucja. AI, samochody elektryczne, farmy wiatrowe, to wszystko to gigantyczne, nienasycone potwory ssące miedź jak odkurzacz. A kto siedzi na jednym z największych na świecie złóż tego czerwonego złota? No kto? Nasz poczciwy polski KGHM. To jest moment w 1999 roku kupował akcja spółek internetowych. To jest to. Ach tak, KGHM, mój ulubiony wehikuł do zamiany potencjalnie gigantycznych zysków na no właśnie na co? na satysfakcję prezesa, że utrzymał zatrudnienie i na kolejną ratę podatku od kopalin. Jacku, z całym szacunkiem dla twojego entuzjazmu o słoniach, ale KGHM to spółka, która potrafi zgubić pieniądze nawet w trakcie hossy. To jest talent, to jest sztuka, to taki finansowy David Copperfield, tylko że na końcu iluzji twoje pieniądze naprawdę znikają. Marian, ty jak zwykle widzisz tylko szklankę do połowy pustą i to jeszcze z pękniętym dnem. Patrz na liczby, patrz na bilans. To jest finansowa twierdza. Na koniec drugiego kwartału 2025 roku wskaźnik długu netto do EBITDA to zaledwie 0,46. 0,46 to znaczy, że mogliby spłacić cały swój dług z zysków operacyjnych w jakieś 5 miesiące. To jest bufor bezpieczeństwa, o jakim 99% spółek na GPW może tylko marzyć. Oni mogą przetrwać każdą burzę, każdą recesję. każdą twoją zrzędliwą prognozę. Owszem, Jackum. Bilans mają solidny jak schron atomowy. Co z tego, skoro w tym schronie siedzi zarząd, który ma tendencję do otwierania drzwi i wyrzucania na zewnątrz granatów w postaci gotówki? Mówisz o liczbach, to ja ci dam liczbę. R O i C, czyli zwrot z zainwestowanego kapitału. Wiesz ile wynosi na ten moment na szczycie cyklu? 6,2%. 6,2. Kost kapitału dla takiej firmy to spokojnie 8%. To znaczy, że każda złotówka, którą oni wpychają w nowe inwestycje statystycznie przynosi stratę. To nie jest budowanie wartości Jacku. To jest jej systematyczne, metodyczne niszczenie, tylko że w ładnych miedzianych opakowaniach. To jakbyś kupił Ferrari, żeby dostarczać pizzę. Jasne, masz potężny silnik, ale na koniec dnia dokładasz do interesu. Ależ to jest myślenie krótkoterminowe. Oni budują przyszłość. Te inwestycje, ten kapex na poziomie 244 miliarda zł w pierwszym półroczu 2025 to jest przygotowanie na ten właśnie megatrend, na te wszystkie słonie w serwerowniach. Oni pogłębiają kopalnię, modernizują huty, żeby móc odpowiedzieć na ten gigantyczny popyt, który nadchodzi. Oczywiście, że teraz free cash flu jest ujemny na poziomie - 620 milionów, bo oni sieją, a żniwa, Marian, żniwa będą legendarne. A ty sieją. powiadasz. Ja bym powiedział, że raczej kompostują gotówkę akcjonariuszy. Mówisz o przyszłości, a ja patrzę na teraźniejszość. W pierwszej połowie 2025 przy niemal identycznych przychodach jak rok wcześniej, okolice 17,5 miliarda złotych, zysk Nexo spadł o 46%. Prawie o połowę. Jak to w ogóle możliwe przy tak sprzyjającym otoczeniu? Już ci mówię, bo ich rachunek zysków i strata, pozycja pozostałe koszty operacyjne nagle puchnie o prawie miliard złotych. Pozostałe przychody topnieją o ponad 600 milionów. To jest księgowa żonglerka, a nie solidny, powtarzalny biznes. Ale właśnie o to chodzi. Zysk netto nic nie znaczy w tej spółce. To jest pułapka na amatorów. Prawdziwa historia jest w przepłyfach pieniężnych. Zobacz, zysk netto 580 milionów, a gotówka z działalności operacyjnej CFO ponad 1,8 miliarda trzy razy więcej. To pokazuje ile realnej gotówki generuje ten biznes. Zanim księgowi zaczną swoją magią z amortyzacją i wycenami, ta spółka tonie w gotówce, a ty się czepiasz jakiejś ostatniej linyjki w RZI. To jakbyś oceniał U Saina Bolta po tym, jak wolno wiąże buty? Liczy się to, co robi na bieżni. To skoro to nie w gotówce, to dlaczego dywidenda za 2023 rok to było śmieszne 300 milionów wypłacone z zysków z lat ubiegłych? Dlaczego nie ma potężnego skupu akcji, skoro akcje są jak twierdzisz tak tanie? Bo ta gotówka ma już swojego właściciela Jacku. A nazywa się on inwestycje o wątpliwej rentowności oraz bieżące potrzeby budżetu państwa. Skarb państwa z 31,8% udziałów to nie jest zwykły akcjonariusz. To jest wielki brat, który patrzy. I jak trzeba załatać dziurę w budżecie albo utrzymać poparcie w regionie, to myślisz, że kogo poprosi o wsparcie? Dzwoni do prezesa KGHMU i mówi: "Słuchaj, jest sprawa". A wtedy cały twój piękny wykres o rewolucji AI można sobie wiesz co, ale nawet wielki brat widzi co się dzieje. W końcu ruszyli z nowelizacją tego absurdalnego podatku od kopalin. Tego haraczu, który kosztował spółkę ponad 30 miliardów złotych od 2012 roku. Od 2026 roku ma być niższy. To jest realna, policzalna gotówka, która zostanie w spółce. To jest zmiana gry. Rynek jeszcze tego w pełni nie wycenił. Nieco niższy. Jacku, nieco niższy. To jest pudrowanie pryszcza, a nie operacja plastyczna. Owszem, to krok w dobrym kierunku, ale ten podatek wciąż będzie dusił rentowność. To jest polityczna kiełbasa wyborcza, a nie strategiczna reforma. Poza tym rynek o tym wie od miesiąca. To już jest w cenie. Wiesz co nie jest w cenie? ryzyko, że przyjdzie kolejna ekipa i twierdzi, że jednak trzeba ten podatek urealnić, czyli podnieść, bo mieć droga, to niech się dzielą i cała zabawa zacznie się od nowa. To jest właśnie ten problem, który ty nie chcesz widzieć. Inwestując w KGHM nie kupujesz tylko ekspozycji na miedź. Kupujesz cały pakiet, związki zawodowe, polityków, lokalne układy i widmo podatku, który może się zmieniać z kadencji na kadencję. To jak kupno rasowego konia wyścigowego, ale z jokerzem, który waży 150 kg i lubi palić w trakcie biegu. Dobra, dobra, ale ten koń jest tak szybki, że nawet z tym Jokejem może wygrać wyścig. Mówisz o ryzykach, a ja mówię o skali, o opcjonalności. Wyobraź sobie scenariusz, w którym twoje pesymistyczne prognozy się nie sprawdzają. Ceny miedzi nie tylko nie spadają, ale idą w kierunku 13-1000 doarów za tonę, jak prognozuje Goldman Saxs. Wtedy Ebitda KGHM eksploduje. Mówimy o poziomach 15, może 20 miliardów rocznie. Przy takiej skali wszystkie twoje zmartwienia o ero i polityków stają się marginalne. To jest potęga dźwigni operacyjnej w biznesie surowcowym. Dlatego rynek jest gotowć teraz premię. Wycena IV Ebitta na poziomie 6,75, czyli o 100% wyższa od średniej, to nieszaleństwo. To jest wycenanie tej właśnie opcjonalności. To jest bilet na rakietę, która może, ale nie musi wystartować. A może to jest bilet na Titanic? Tylko, że orkiestra gra głośniej niż zwykle. Płacenie 100%ow premii za spółkę, która historycznie niszczyła wartość w nadziei, że tym razem będzie inaczej, to nie jest inwestowanie, to jest hazard. To jest liczenie na to, że fala będzie tak duża, że podniesie nawet dziurawą łódkę. A co jeśli fala opadnie? A opadnie, bo cykle zawsze się kończą. Co jeśli w 2026 roku na rynek wejdą nowe tanie kopalnie z Afryki i Kongo? Wtedy cena miedzi spadnie, a KGHM zostanie ze swoimi wysokimi kosztami politycznym balastem i portfelem przepłaconych inwestycji. I wtedy wszyscy ci, którzy kupowali na szczycie euforii, obudzą się z ręką, no wiesz gdzie, w Miedzianym Notniku. >> Ten kanał to publiczny eksperyment, a wasze zaangażowanie to moje dane. Subskrypcja oraz like to dla mnie potwierdzenie hipotezy o wartościowej treści oraz istotne wsparcie. Dziękuję i zapraszam na dalszą część. >> Marian, ty jesteś jak ten czarny rycze z Monty Pythona. Nawet jak ci odetnął ręce i nogi, będziesz krzyczał, że to tylko draśnięcie i że walka się nie skończyła. Przecież widzisz, co się dzieje na świecie. Nawet Chiny, które miały być hamulcowym przez swój kryzys na rynku nieruchomości, wcale nie zwalniają. Dlaczego? Bo oni przestawili całą gospodarkę na zieloną transformację. produkują więcej paneli słonecznych, samochodów elektrycznych i turbin wiatrowych, niż reszta świata razem wzięta. A to wszystko, mój drogi, jest z miedzi. Popyt ze strony nieruchomości został zastąpiony popytem ze strony technologii. Rynek się zmienił fundamentalnie. >> Zmienił się, owszem, ale ty patrzysz na ten rynek przez różowe okulary z napisem Hossa Forever. Ja wolę okulary księgowego, te z grubymi szkłami, które pozwalają dostrzec dróg. A w drobnym druku sprawozdań KGHM jest napisane: "Uwaga, obiekt może niszczyć wartość bliżej niż się wydaje. Weźmy aktywa zagraniczne. Siera gorda w Cile, jasne, poprawia wyniki, ale to jest złoże o niskiej zawartości miedzi. To oznacza, że jest ekstremalnie wrażliwe na wahania cen. Jak miedź jest droga, jest super, ale jak tylko cena spadnie o 15-20%, rentowność tej kopalni leci na łek, na szyję. To jest dodatkowa dźwignia, ale działająca w obie strony. Ale ta dźwignia teraz działa na naszą korzyść. I nie zapominaj o srebrze. KGHM to światowy potentat. W czasach niepewności, inflacji, srebro i złoto bezpieczna przystań, a oni wydobywają tego tony. To jest dodatkowy, często niedoceniany stabilizator wyników. W pierwszym półroczu 2025 przychody ze srebra to było prawie 2,8 miliarda złotych. To nie jest jakaś drobnica. To potężna druga noga, na której stoi ten biznes. >> Druga noga, która jest równie cykliczna jak pierwsza. To nie jest żadna dywersyfikacja, tylko podwojenie tego samego zakładu, oceny surowców. Ale zostawmy już makro. Wróćmy do spółki. Mówiłeś o jakości zysków. Wiesz co jest jeszcze ciekawsze? Jakość zarządu, a raczej jego motywację. W normalnej spółce zarząd jest rozliczany z maksymalizacji zwrotu dla akcjonariusza, z ROE, z ceny akcji. A w KGHM z czego jest rozliczany? Z wykonania planu, ze spokoju społecznego, z dobrych relacji z ministrem. To są zupełnie inne cele i to prowadzi do decyzji, które z punktu widzenia akcjonariusza mniejszościowego są, delikatnie mówiąc, suboptymalne. To jest cyniczne uproszczenie. Przecież ci ludzie też chcą, żeby spółka dobrze prosperowała. Dobre wyniki to też premie dla nich i stabilność dla firmy. A co do wyceny, tak jest wysoko. Ale popatrz na to inaczej. Może to nie KGHM jest drogi, tylko historyczne średnie są bezużyteczne. Może rynek w końcu zrozumiał, że w świecie zerowych stóp procentowych i drukowania pieniędza realne fizyczne aktywa produkujące strategiczny surowiec są warte więcej. Może wskaźnik EV przez EBIT DA na poziomie 3,5X był absurdem, a nie normą. Może teraz rynek po prostu nadrabia lata niedowartościowania. >> Tym razem jest inaczej. Jacku. To są najdroższe słowa w historii giełdy. Zawsze kiedy tłum krzyczy, że tym razem jest inaczej, to znaczy, że jesteśmy blisko szczytu. Rynki mają pamięć i pamiętają co się stało z KGHMem, kiedy ostatni supercykl się skończył. Pamiętają odpisy na siera Gorda, pamiętają spadki zysków o 90% i dlatego ta historyczna średnia ma znaczenie, bo przypomina nam o tym, że po każdej euforii przychodzi kac, a im wyżej wlecisz, tym boleśniejszy będzie upadek. Płacenie 6,75 razy ebit za kghm to jest zakładanie, że nie będzie grawitacji. Odważne. To nie jest zakładanie braku grawitacji. To jest zakładanie, że mamy do czynienia z rakietą, która ma wystarczająco dużo paliwa, żeby osiągnąć orbitę. Grawitacja wciąż działa, ale siła nośna jest większa. I tą siłą nośną jest fundamentalna zmiana technologiczna na świecie. Ty ciągle wracasz do przeszłości, a ja patrzę w przyszłość. Patrzę na wykresy zapotrzebowania na miedź w scenariuszach transformacji energetycznej i widzę linię, która idzie pionowo w górę. I KGHM jest jedną z niewielu dużych, stabilnych firm w bezpiecznej jurysdykcji, która może na tym skorzystać. To jest premia za jakość i za bezpieczeństwo geopolityczne, której nie mają kopalnie w Kongo czy Peru. >> Bezpieczeństwo geopolityczne w postaci polskiego rządu. Odważna teza, Jacku. Odważna. Ale dobrze, podsumujmy. Ja widzę spółkę o solidnym szkielecie finansowym, ale z chroniczną chorobą autoimmunologiczną, która każe jej atakować własny kapitał poprzez nierentowne inwestycje. Widzę firmę, która ma w ręku zwycięski los na loterii, wysokie ceny miedzi, ale połowę wygranej musi oddać wujkowi z rządu w postaci podatków. I widzę rynek, który w akcie zbiorowej euforii postanowił wycenić ten los tak, jakby główna wygrana była już pewna, a wszystkie podatki zniesione. Dla mnie to jest przepis na rozczarowanie. A ja widzę niedocenionego giganta, który właśnie budzi się z letu. Widzę firmę, której produkt staje się krwiobiegiem nowej gospodarki. Widzę bilans, który pozwala przetrwać wszystko i inwestycje, które choć dziś kosztowne, za 5 lat okażą się strategicznym majstersztykiem. Widzę wreszcie pierwsze jaskółki zmian w polityce fiskalnej, a przede wszystkim widzę rynek, który w końcu zaczyna rozumieć, że w nowym zelektryfikowanym świecie ten, kto ma mieć, ten ma władzę i KGHM ma jej bardzo, bardzo dużo. Dla mnie to jest przepis na historyczną szansę. Dobra Jacku, zobaczymy za rok kto będzie miał rację. Ja czy słonie w serwerowni. A teraz wybacz, ale idę spać, albo przynajmniej spróbuję. >> Śpij dobrze Marian, i śnij o miedzianych sztabkach. >> Raczej o odpisach aktualizujących. >> Dzięki za oglądanie. Teraz twój ruch. Napisz w komentarzu, jaka spółka ma być następna. Najpopularniejszy pomysł wygrywa. Nie zapomnij o subie i lajku.

Przewijanie do góry