Psychologia inwestowania – jak opanować emocje i uniknąć typowych pułapek
W odcinku #26 serii „Inwestowanie Przy Kawie” Marcin omawia, dlaczego czysta strategia nie eliminuje emocji, a jedynie je ogranicza. Przedstawia podstawy finansów behawioralnych, pokazując, jak strach przed stratą, FOMO i chciwość kształtują decyzje inwestycyjne. Wyjaśnia mechanizmy heurystyki potwierdzenia, przywiązania do pozycji oraz efektu utraconej okazji, które prowadzą do nadmiernego trzymania zyskownych pozycji lub zbyt szybkiego zamykania stratnych. Prezentuje praktyczne metody radzenia sobie: prowadzenie dziennika inwestycyjnego, świadome określanie strefy komfortu, techniki oszukiwania siebie (np. podział kapitału na kilka rachunków) oraz budowanie zaufania do własnego planu poprzez małe kroki. Pokazuje, jak przemiana myślenia od „moja firma = moja wartość” do analizy czysto rynkowej zmniejsza wpływ emocji na wyniki. Odcinek kończy się podsumowaniem najważniejszych zasad: inwestuj tylko tym, co możesz stracić, skup się na powtarzalnym procesie i konsekwentnie realizuj przyjętą strategię.
- Rozróżnienie między spekulacją a inwestowaniem długoterminowym pod kątem emocji.
- Jak wykorzystać indeks strachu i chciwości (Fear & Greed Index) oraz VIX do identyfikacji ekstremalnych nastrojów rynkowych.
- Dlaczego utrata rozumienia własnej wartości prowadzi do utrzymywania stratnych pozycji i jak temu zapobiec.
- Proste nawyki: dziennik transakcji, mikro‑cele i stopniowe zwiększanie ekspozycji.
Materiały są skierowane zarówno do początkujących, którzy dopiero kształtują swoje podejście do pieniądza, jak i do bardziej doświadczonych inwestorów poszukujących skutecznych sposobów na opanowanie psychiki rynkowej.
Zobacz pełną transkrypcję filmu
Prawda czy mit? Strategia inwestycyjna
eliminuje emocje z inwestowania. M obniża je ewentualnie, nie eliminuje.
Strach to problem zarezerwowany dla spekulantów, a nie dla inwestorów
[muzyka] długoterminowych. Fałsz.
Doświadczony inwestor nie odczuwa już emocji w inwestowaniu.
Fałsz. Spekulacja zawsze jest zła.
Fałsz. Cześć. W tej serii zadaję Marcinowi
pytania jako inwestycyjny nowicjusz. Inspiruję [muzyka] się waszymi
komentarzami. Zapraszamy. To ja jestem Marcin. Pierwsze swoje
akcje kupiłem w 2008 roku podczas ostatniej bardzo dużejsy. No i swoim
doświadczeniem, które zbieram od tych 18 lat, z przyjemnością się z wami
podzielę. Serdecznie zapraszamy. Dobra, to pogadajmy sobie czym właściwie
jest psychologia inwestowania. Jak ty to rozumiesz? Co ty przez to rozumiesz, bo
ja bardzo mało kiedy zacząłem inwestować tam w 20089
roku, to dla mnie elementem psychologii, którą doświadczyłem, to były właśnie
takie skrajne emocje związane z zyskami, stratami, księgowaniem tego, bo co dalej
będzie, taką trochę niepewnością, której nie umiałem ubrać właśnie w strategię.
zaczynałem inwestować bez takiego fundamentu w postaci jakiegoś zamysłu po
co to robię, dlaczego mówię o tradingu na na CFD, bo tam akcje to akcjami, ale
tutaj mówię o tradingu, więc ja z tym utożsamiałem największe problemy.
Później się to trochę ewoluowało. Miałem na przykład problemy z pokonaniem jakiś
y kwot, które chciałem zarabiać y na zasadzie, że zacząłem inwestować na tyle
jakby większą kwotą, że ona zaczynała być dla mnie barierą jakąś. Nie umiałem
sobie wyobrazić, że mogę zarabiać więcej. I wydaje mi się, że to jest
bardzo dobre pokazanie, czym w ogóle psychologia inwestowania jest. Ona jest
bardzo indywidualna. Każdy ma jakieś trochę inne swoje ograniczenia czy swoje
możliwości, boźnie. One się po prostu uwidoczniają na rynku finansowym.
Natomiast z czasem, jak się też trochę doskonaliłem w tym wszystkim i też
naukowo trochę rozwijałem, to dzisiaj utożsamiam psychologię z finansami
behawioralnymi. Finanse behawioralne opisują zachowania ludzi w środowisku
prawdopodobieństwa, czyli wtedy kiedy podejmujemy decyzję nie mając pewności
co się wydarzy. Udowodniono naukowo właśnie tutaj Twerski i Keneman. Keneman
dostał za to nagrodę Nobla. jakby do niej nie dożył, gdzie określili na
podstawie badań empirycznych, że ludzie inaczej zachowują się w środowisku
pewności i właśnie tego prawdopodobieństwa, gdzie w tym
środowisku, kiedy są pewne rzeczy prawdopodobne, a nie pewne, nie
doszacowują pewnego ryzyka. łatwiej podejmują na przykład decyzję o tym,
żeby zaangażować się w coś, co jest bardzo mało prawdopodobne, na przykład w
totolotka, kiedy szansa na to, że wygrasz jest
naprawdę minimalna, przewartościowując czy dając zbyt dużą
wagę temu tej kwocie, którą mogą wygrać. Inaczej mówiąc, prawdopodobieństwo czy
też wartość oczekiwana, bo to jest prawdopodobieństwo razy wartość, którą
możemy z tym prawdopodobieństwem uzyskać, jest wartością oczekiwaną. To
ta wartość oczekiwana jest przeszacowywana wtedy, kiedy mamy bardzo
dużą wygraną przed oczami. Nawet jeżeli jest bardzo mało prawdopodobne, że ją
uzyskamy. Ale ważniejsze z tych badań dla mnie było to, jak oni określili,
nazwali to eskształtną krzywą satysfakcji. To znaczy w momencie, w
którym kupujemy coś, na przykład akcje i zarabiamy na tych akcjach, to pierwszy
etap zarobku wzbudza większe emocje niż kolejne. Czy na przykład zarobiliśmy z
1000 zł 200, mamy ten plus, cieszymy się bardzo, no ale później rynek idzie dalej
w naszą stronę, na przykład mamy plus 300 zł, plus 400 zł, to już nie
odcieszymy się tak bardzo jak z tych początkowych 200. Przyzwyczajamy się de
facto do tych zysków. I podobnie jest ze stratą. Początkowa strata, ona dużo
bardziej nas boli niż jak ona się pogłębia. Czyli na przykład - 200 zł nas
boli bardziej niż kolejne -2, czyli jak dochodzimy do -400. I to ma bardzo
głębokie konsekwencje w tym, że zaczynamy być chciwi. Sprowadzamy jakby
wtedy inwestowanie do tych właśnie odczuć emocjonalnych. Chcemy czuć się
dobrze lub chcemy przestać czuć się źle. I teraz kiedy zarabiamy pieniądze i mamy
tą pewną dawkę dopaminy, kiedy rynek idzie dalej w naszą stronę, ta dawka
jest zbyt mała, jest mniejsza niż była początkowo. Dlatego chcemy więcej.
Trzymamy t pozycję dłużej. Chcemy, żeby zarobiła jeszcze więcej. A z kolei w
drugą stronę jest tak, że przyzwyczajamy się do strat na zasadzie, że bolało nas
na początku, ale jak już poszło dalej, to już a jeden pies nie chce nam dzieje
co chce. Co z tego, że dalej możemy uratować pieniądze?
I teraz oczywiście ja pokazałem pewne dwa skrajne może trochę przykłady, ale
one uwidaczniają się w wielu zachowaniach inwestorów i przede
wszystkim uwidoczniają się w powtarzalnych schematach. Czyli jeżeli
byśmy wzięli statystycznego obywatela, statystycznego inwestora, to on się
będzie w taki sposób zachowywał. Są jednostki, które mają zupełnie inne
emocje, jakby w ogóle nie czują na przykład przywiązania do pieniądza i
realizują swój plan co do joty, nie mają w ogóle emocji z tym związanych.
Najczęściej to są najlepsi inwestorzy, czyli jakby podejmują decyzj w oparciu o
jakby założone strategie i nie przywiązują uwagi, wagi i emocji do tych
transakcji góra dół. Natomiast mogą być też zupełnie skrajne w drugą stronę, że
osoba, która otworzy jakąkolwiek pozycję już jest tak zestresowana, że nie jest w
stanie podjąć żadnej decyzji i jakby rynek podejmuje za nią tą decyzję. Albo
wzrośnie, albo spadnie. Dlatego dla mnie psychologia na dziś to jest właśnie ten
taki bardziej naukowy aspekt, który uwidacznia się właśnie w naszych
zachowaniach. Ja przez wiele lat miałem problem z finansami behawioralnymi, bo
stwierdziłem, że fantastycznie opisują rzeczywistość. No fajnie, że wiem, że
tak się dzieje, no ale co ja z tym mogę sobie zrobić? Finanse behawioralne
opisały heurystyki, czyli właśnie takie pułapki myślenia, pułapki naszego mózgu,
yyy, na przykład potwierdzenia, czyli szukamy tylko potwierdzeń, informacji,
które są zgodne z naszym tezą, a nie tym, co mogą je podważyć, yyy
przywiązaniem, na przykład takim żenieniem się trochę z akcjami, które
posiadamy. Nie chcemy się pozbywać tego, co mamy w portfelu, nawet jak to traci.
I to wszystko jest opisane. Moje podstawowe pytanie było: "Okej, to jak
sobie z tym poradzić, jak to zmienić?" I to dopiero uważałem, że jest fajne,
czyli zacząłem budować pewne metody radzenia sobie z ograniczeniami, jakie
ma nasz mózg. Partnerem dzisiejszego odcinka jest moja aplikacja dla
inwestorów giełdowych squaber.com, która pomaga aktywnie inwestować na giełdzie
oraz XTB, największy dom maklerski w Polsce, który do 100 000 EUR obrotu
[muzyka] miesięcznie pozwala inwestować bez prowizji w akcje i ETFy.
Jednocześnie zakładając rachunek z [muzyka] kodem Marcin otrzymasz dostęp
do unikalnego pakietu szkoleń, który wprowadzi ciebie w świat inwestycji.
Ja pamiętam, kiedy mnie zapytałeś jakie ja odczuwam emocje związane z tym, co
dzieje się na moim koncie. Ja nie rozumiałam o co mnie pytasz, bo
mnie to ani grzeje, ani ciepli. To są po prostu raz, że to są tylko pieniądze,
dwa, że nie wrzuciłabym w inwestycje więcej
pieniędzy niż mogłabym czy chciałabym stracić.
I to jest odpowiedź na twoje pytanie, więc
którego jeszcze nie zadałaś. Tak więc dla mnie właśnie osoby, które mają
jakieś skrajne emocje, to są chyba osoby, które po prostu inwestują więcej
niż by mogły, niż by powinny. Tak.
Spekulanci z dźwignią finansową. Nawet nie, bo bardzo ważnym słowem jest
powinni. Nie każdy się nadaje. Nie każdy ma tą odporność albo takie podejście do
pieniądza. To może bardziej nawet tak bym powiedł. Nie każdy ma takie
podejście do pieniądza, że powinien inwestować na giełdzie. Czasami
przy bardzo niskiej tolerancji na ryzyko, to tak się profesjonalnie
nazywa, jedyną klasą aktywów, które powinniśmy mieć są obligacje po prostu.
I to nie jest złe, to jest po prostu jakieś, tak? Każdy jest jakiś. Sama
sobie odpowiedziałaś trochę na to pytanie też po drodze, czyli nie
inwestujesz więcej niż mogłabyś stracić, a jednocześnie masz takie podejście do
pieniądza, że możesz jakąś pulę pieniędzy stracić i to jakby dla ciebie
jest okej. Po prostu trudno zdarzyło się, nic się jakby nie zmieniło w moim
życiu. Ale dużo ludzi inwestuje za dużo, czyli po prostu przelewa takie
pieniądze, których stracić nie może. Bo sobie przemnóż teraz twoje pieniądze,
które masz na giełdzie razy 100 na przykład i wszystkie straty i zyski
przemnóż razy 100. Dalej nie będziesz odczuwała żadnych emocji?
Musiałabym, ja już to też kiedyś powiedziałam, że musiałabym mieć 100
razy więcej, żeby tam wrzucić 100 razy więcej proporcjonalnie. Otóż to, ale
jakbyś to, jakbyś, jakbyś nie miała tych 100 razy więcej, ale przelała 100 razy.
No gdyby moje życie od tego zależało, no to wiadomo, że pojawiłyby się tu się
pojawiają te emocje. Właśnie o to chodzi i wiele osób dlatego w ogóle jest to
takie powiedzenie, tak, nie inwestuj więcej niż możesz stracić. to stąd się
to bierze, bo wtedy człowiek zupełnie spokojniej inwestuje. Zresztą na naszym
kanale na mądrych inwestycjach pojawiła się rozmowa z Grzegorzem Koczwarą, z
którym rozmawialiśmy o tym, że nam lepiej się inwestuje z dźwignią
finansową wtedy, kiedy inwestujemy jakąś część naszych pieniędzy. Dalej
wykorzystuję wysoką dźwignię, ale mając z tyłu cały background moich środków, to
jest mała jakaś pula. Mój rekord, jeżeli chodzi o stopę zwrotu z pojedynczej
inwestycji ym na dźwigni finansowej to jest 1214% w 2 godziny, czyli jakby z
tej puli, ale ja byłem to w stanie zrobić dlatego, że to jest pewna pula
wyciągniętych pieniędzy. Ja jakbym to porównał do swojego kapitału, który
posiadałem, no to nie byłoby to 1200% tylko może, nie wiem 10 na przykład.
Nie, już teraz nie pamiętam, to nie było do lata temu, ale jakby idea jest taka,
że dużo łatwiej spekuluje się z wysoką dźwignią finansową, kiedy nie mam
wszystkiego w tym koszyku, tylko to jest jakiś fragment i podobnie w ogóle z
inwestycjami. Więc te twoje brak odczuwania tych emocji jest związany
przede wszystkim z tym, że masz dobre podejście do pieniądza. A dwa,
inwestujesz to, co możesz stracić i robisz to świadomie. W sensie to nie
jest tak, że mogę stracić 10 000 zł, mogę, no dobra, spróbuję. Tylko
faktycznie masz te pieniądze, które możesz stracić, nie?
Jakie emocje, już ponazywajmy je wszystkie, najczęściej wpływają na
decyzje inwestorów. Ja natknęłam się jeszcze na pojęcie indeksu strachu i
chciwości. Że indeks strachu czy chciwości to jest
gre and fear index. On jakby opisuje jaki jest stan emocjonalny rynku na
podstawie z góry określonych wskaźników. Więc to jest jakaś jakiś wskaźnik. To
nie jest takie. Ale co ten wskaźnik nam daje? mówi, mówi
kupcie czy mówi sprzedajcie. Można na podstawie tego coś wziąć dla siebie.
Niektórzy układają strategię pod to. Idea jest taka, że jeżeli wskaźnik
wskazuje grid, czyli chciwość, to zazwyczaj chciwość pojawia się tłumu
wtedy, kiedy jest drogo, czyli coś doprowadziło nas do wysokich wycen, a
rynek jest chciwy, jeszcze jest chce więcej, jest drogi. Wtedy powinniśmy
sprzedawać. Kiedy jest fear z Korei, kiedy mamy strach, zazwyczaj, zresztą
najczęściej tak się długoterminowe, najlepsze okazje kupuje, kiedy wszyscy
się boją, to my wtedy kupujemy dobre aktywa, czyli rozumiemy co kupujemy, ale
wtedy kiedy ludzie się boją. Dzisiaj na rynku, kiedy to nagrywamy w 2026 roku,
to te emocje są dość częste. To znaczy my dość często mamy te emocje skrajne na
rynku i to mówię o szerokim rynku, na przykład na indeksach czy na akcjach.
Ale to są emocje w danym momencie, w danym dniu, w danym roku, jak to się
no w danym okresie jakby cyklu, bo, bo rynki bujają się, nie chodzą do góry w
dół, więc mówimy o tym, że mamy chciwość i mamy strach. Chciwość i mamy strach.
Więc w tym momencie, kiedy jest ta ten strach, powinniśmy chcieć kupić, bo
dostaniemy najlepszą cenę tak naprawdę. No bo jeżeli popatrzymy na
przedsiębiorstwo, które kupujemy jako właśnie przedsiębiorstwo, a nie na jako
akcję notowaną na giełdzie, tylko po prostu przedsiębiorstwo, no co się
zmieniło w firmie w ciągu pół roku, że dziś jest na przykład 30% tańsza?
Prawdopodobnie nic. Trzeba tylko zwerykować, czy naprawdę nic. Nie, więc
ostatecznie ten fear and indeks, o którym powiedziałeś, to on służy do
tego, żeby te skrajne emocje wykorzystywać jakby trochę przeciwnie,
nie? Czyli kiedy jest fe to kupujemy, kiedy jest grid to sprzedajemy.
Natomiast indeks strachu jakby co do zasady to jeszcze poruszyłaś temat
volatility index, czyli indeks, który jest oparty oczekiwaną
zmienność na indeksie S&P 500. Zmienność ma taką charakterystykę, czyli ta
amplituda zmian na giełdzie, że jest większa kiedy są spadki, czyli kiedy
rynek spada, to zzwyczaj spada szybciej, bardziej dynamicznie, niż kiedy mamy
schodki. Nawet jest takie ukute powiedzenie, że hossa to jest takie
wchodzenie po schodkach, a bessa to jest takie zjeżdżanie windą, nie? I to ma też
właśnie uwidocznienie w tym indeksie, dlatego że on rośnie wtedy, kiedy rośnie
implikowana zmienność. Czy inaczej mówiąc, koszt zawarcia transakcji na
rynku opcyjnym kupna opcji jest większy. No bo on zależy od tej zmienności,
oczekiwanej zmienności. Natomiast wracając jakby do tego pierwotnego
pytania dotyczącego jakie nazwijmy sobie emocje jakie są na rynku to można by
było pewnie nazywać wiele różnych rzeczy próbować to jakoś tam opisać jakieś
bardziej szczegółowo natomiast ja uważam że wszystko sprowadza się do strachu
strachu przed stratą strach strachu przed tym że zostaniemy na peronie w
sensie takim przysłowiowym czyli rynek pójdzie bez nas wzrośnie bez nas tak
zwany fear of missing out czyli to że nie zarobimy na tym co inni zarabiają
taki owczy pęd czyli mój sąsiad świat ma, ja nie mam. To wszystko sprowadza
się do tego, że czegoś się boimy i chciwość też, bo to jest też taka trochę
obawa, że nie zarobimy tych pieniędzy tak dużo, jakbym mógł.
Więc moim zdaniem kwintesencją jakby opanowania emocji
jest nauczenie się patrzenia na rynki finansowe i nasze pieniądze na na
rachunku maklerskim jako pewien proces, powtarzalny proces
pewnej gry. No na takiej zasadzie, że mam pewne założenia, mam pewne rzeczy
robić i po prostu je wykonuję, a wynik tej aktywności jest plus albo minus. On
z założenia statystycznie powinien być na plus, jeżeli mam dobrą strategię.
Czyli tutaj cała energia inwestora powinna być skupiona na tym, żeby
wypracować swoją strategię i później ją wykonywać i wtedy tych emocji jest
mniej. Czy brak tych emocji, tego strachu,
chciwości czy FOMO automatycznie pozycjonuje mnie lepiej? Czy mam szansę
na większe zyski tylko dlatego, że jestem zimną skałą, kamieniem
nieodczuwającym emocji? Nie wiem, czy aż tak, ale yyy na pewno
jest tak, że osoba z mniejszymi emocjami lub bez emocji powinna sobie poradzić
lepiej na rynku finansowym, bo najczęściej to właśnie emocje powodują
najgorsze decyzje. To jest w ogóle w życiu też tak, nie? że jeżeli
podejmujemy decyzję zostawiając emocje z boku, bardziej
patrząc na wynik tych decyzji, na próbę kwantyfikowania ich, to wychodzimy na
tym lepiej. Bardzo popularne stwierdzenie jest takie, że nie podejmuj
ważnych decyzji w dużym emocjonalnym albo euforii, albo strachu.
Mniejsze doświadczenie i mniejsze emocje,
czy większe doświadczenie, większe emocje, gdzie będzie większy zysk? To
jest ciekawe pytanie, ciekawe potwierdz moim zdaniem mniejsze doświadczenie i
mniejsze emocje, bo to mamy doświadczenie jakieś nie determinuje
tego, że jesteśmy lepsi. Moim zdaniem doświadczenie determinuje
tylko to, że jesteśmy w stanie lepiej albo
bardziej rozumiemy, co nas czeka, ale to nie ma wpływu na jakość podejmowanych
decyzji. Znaczy ma, ale nie aż taki jak emocje moim zdaniem.
Dlaczego tak trudno zaakceptować stratę? niektórym ludziom, bo yyy ja kiedy
sprzedałam swoje pierwsze akcje ze stratą tylko dlatego, że Marcin mi
wypomniał, że yyy akcje, które kupiłam poszły w dół
yyy i Marcin powiedział, że już zawsze zostanę z tymi akcjami. I ja to
odebrałam jako obelgę, że nie potrafię sprzedać czegoś na minusie, więc
sprzedałam i nie miałam z tym żadnego problemu. Więc
gdzie tu jest problem dla innych ludzi? No wiele osób nie umie się przyznać do
porażki. To co teraz powiedziałem jest bardzo ważne. Czyli traktują decyzję o
zakupie jakiejś spółki jako emanację ich inteligencji, ich poczucia
własnej wartości. Czyli inaczej mówiąc przekładają poczucie własnej wartości.
To jest chyba najważniejsze tutaj stwierdzenie, na te akcje, na tą decyzję
o zakupie akcji. Ty prawdopodobnie nie utożsamiasz z siebie z tymi akcjami,
tylko masz to zdrowe podejście, że kupiłaś jakieś aktywo, które po prostu
może rosnąć, może spadać i tyle. Nie miałam pojęcia. Naprawdę nie
spodziewałam się takiej odpowiedzi. Nie wiem czego się spodziewałam, ale na
pewno nie tego, że ludzie gdzieś tam się utożsamiają z tym co kupują. Właśnie
nawet nie chodzi o to, że utożsamiałem się z tym bezpośrednio na takiej
zasadzie, że o to jest moja firma i to ja to nigdy nie sprzedam. Tylko bardziej
z tym, że zrobiłem super analizę, jestem geniuszem i kupiłem akcj, one muszą
wzrosnąć, a jak spadają, mówię: "Nie, ja się nie mogę mylić".
I to jest problem, czyli nieumiejętność przyznania się do błędu, który to nie
jest nawet błąd. To jest w ogóle jakaś abstrakcyjna kategoria myślenia, z którą
wiele osób i pamiętaj, że większość inwestorów to mężczyźni.
A mężczyźni mają dużo większe poczucie przywiązania do swojej racji. Tak? Czyli
inaczej mówiąc, jak my coś robimy, mówimy i tak dalej, to bardzo
się utożsamiamy z tym i w momencie, w którym podejmujemy taką decyzję o
zakupie akcji, no to przecież ja się nie mogę pomylić. No come on. I to jest
często problem dla wielu inwestorów. Takie przyznanie się, okej, dobra, to
jakby nie idzie w moją stronę. Ja sobie to trochę przerobiłem kiedyś w głowie,
że wzrosty spadki na akcjach, one nie są o mnie. nie są o moich decyzjach, nie są
o mnie jako o człowieku. One są tylko i wyłącznie o tych spółkach. W sensie to
jest wynik tego, co zrobiła spółka, co zrobili inni inwestorzy. I ja nie mam z
tym żadnego emocjonalnego jakby przywiązania w sensie takim, ja sobie to
tak jakby mówię, po to właśnie, żeby przypominać sobie,
że ja mam zrobić dobrze robotę, czyli przeanalizować spółkę, kupić ją zgodnie
ze strategią, ale wynik nie jest zależny o mnie. Ja nie mam wpływu na to, co
zrobi rynek, nie mam wpływu na to, co zrobi spółka. Y i jedyne co mogę zrobić,
to wyegzekwować później transakcje sprzedaży czy kupna zgodnie ze
strategią. Zahaczyliśmy chyba na początku trochę o
to, czy ten strach
związany ze stratą jest bardziej w tym środowisku CFD niż w inwestowaniu
długoterminowym. M myślę, że w inwestowaniu długoterminowym jest takie
trochę poczucie, że kupuję aktywo i chcę je mieć. Yyy, w związku z tym jakby
strata mnie nie dotyczy, bo jak nigdy nie sprzedam, to nie mam straty.
Natomiast to jest złudne i tak naprawdę uważam, że prowadzi do błędów
inwestycyjnych. E, uważam, że inwestor długoterminowy z takim podejściem, że
kupuję aktywo i chcę je mieć na zawsze bez gwiazdki, że będę analizował raporty
finansowe i sprawdzę, czy firma dalej istnieje, to jest błąd. Inwestor
długoterminowy powinien weryfikować czy firma spełnia jego założenia, czy się
rozwija, czy realizuje plany inwestycyjne, czy dalej w ogóle
prosperuje, nie? A spekulator ma to do siebie, czy ten
inwestor krótkoterminowy, że on od razu widzi output, czy jest to po jego myśli,
czy nie jest po jego myśli. I ponieważ często inwestorzy aktywni, spekulanci
inwestują z dźwignią finansową, to ten output jest multiplikowany, czyli jest
jeszcze większy, więc te emocje są znowu większe. Więc w tym sensie jest prawdą
to, że to bardziej te emocje dotyczą jakby tych inwestorów bardziej
aktywnych, ale ja to z kolei traktuję jako pewną lekcję. Uważam, że to czego
ja doświadczyłem inwestując na dźwigni finansowej, moim zdaniem pokazało mi
gdzie mam problemy z tymi właśnie zrozumieniem pieniądza, z
jakby zrozumieniem strategii inwestycyjnych i byłem w stanie je
szybciej naprawić czy szybciej się nad nimi pochylić przy mniejszym kapitale.
Natomiast nie wiem na ile inwestorzy tak świadomie do tego podchodzą tak
globalnie, więc powiedziałbym, że ścieżka powinna być taka, że najpierw
inwestujemy na bezdźwigni finansowej po to, żeby w ogóle zacząć zarabiać, a
dopiero później przechodzimy ewentualnie na inwestowanie z dźwignią, wiedząc o
tym, że prawdopodobnie te emocje mogą być większe.
Jak doświadczeni inwestorzy radzą sobie z emocjami
i na jakich pozytywnych emocjach można się skupić? Wiesz co, wydaje mi się, że,
bo to nie jest tak, że jak jesteśmy bardziej doświadczeni, to już tych
emocji w ogóle nie ma. Ja myślę, że ich nie ma wtedy, kiedy poruszamy się w
strefie komfortu. Czyli ja będąc na przykład tym tam swoim 18 lat
doświadczenia mam, jeżeli operuję w ramach swojej strefy komfortu, czyli
moje pozycje otwierane są normalne albo niskie, niskiej wartości, no to tych
emocji praktycznie nie ma. Faktycznie, no to się tam obraca tymi pieniędzmi. Po
prostu jakby wiem o tym, że statystycznie pójdę do przodu, tak mi
pokazuje jakby moja statystyka, ale jakby z perspektywy wyjścia ze strefy
komfortu te emocje się dalej pojawią. Dla mnie na przykład takim wyjściem ze
strefy komfortu było uruchomienie Insidera, gdzie
zauważyłem pewne problemy, które miałem kiedyś na swoim inwestowaniu, bo nie
zmieniła się kwota, którą inwestuję, ale zmieniła się ekspozycja na opinię, na
pytanie o to, co myślę, gdzie dzieląc się swoimi pomysłami i swoimi
transakcjami, do tej pory miałem tylko siebie lub za bardzo wąskie grono ludzi,
którym ufałem, mogłem coś powiedzieć, a tutaj jakby były opinie ludzi, że jestem
głupi albo że jestem super, nie? jakby one znowu to jest trochę to
przywiązywanie się do swojej opinii, czyli jeżeli masz nie wiem ile ilość tam
set ludzi, którzy coś ci powiedzą, że jesteś fajny albo jesteś głupi, no to
automatycznie się trochę bardziej człowiek z tym wiąże. No i to mi
wymagało znowu jakby przepracowania na innym poziomie, jakby już nie samych
inwestycji, tylko patrzenia na to, jak inni odbierają te inwestycje albo
mógłbym wyjść ze strefy komfortu zwiększając kapitał, nie? Czyli na
przykład stwierdzam, że od dziś będę inwestował tylko z dźwignią finansową e
i pomnażam swoje inwestycje razy 10, to prawdopodobnie moje emocje znowu by się
pojawiły jakieś, bo te kwoty były po prostu inne. Nie wyszedłbym z tej strefy
komfortu. Jak sobie z tym radzić? Ja mi się wydaje, że przede wszystkim pierwszą
rzeczą to jest identyfikacja tego, jaka emocja mną rządzi. Czyli tutaj dziennik
inwestycyjny pomaga, bo sobie opisujemy co robię i dlaczego to robię i dlaczego
jakaś emocja się pojawiła. I tym sposobem jesteśmy w stanie sobie
określić co tak naprawdę
o mnie to mówi. Na przykład brak realizacji straty, przywiązanie się do
tej straty może być takim taką objawą właśnie mówienia czy czy jakby
utożsamiania inwestycji ze mną z jakością mnie jako człowieka, czyli
poczucie własnej wartości. trzeba jakoś zbudować indziej. To ja ja to w ogóle
uważam, że jest taka fantastyczna y metoda, że musimy jakby budować pewne
nawyki, pewne zaufanie też do siebie jest też pewnym nawykiem. Wiem, że mi
się uda, jak wystarczająco dużo afortu włożę w coś, to w końcu to zrobię. I co
ciekawe, nie trzeba osiągnąć tej rzeczy, na której ci najbardziej zależy, żeby
budować to zaufanie do siebie. Można robić inne rzeczy, które są łatwiejsze,
małymi krokami i dzięki temu budować to zaufanie do siebie, że potrafimy to
robić. inwestowaniu czasami jest tak, że rzucamy się na zbyt głęboką wodę, w
związku z powyższym tracimy pieniądze, tracimy energię, czujemy, że jesteśmy
słabi i tak dalej, to niekoniecznie rozwiązaniem jest to, żeby znowu wpłacić
pieniądze i znowu gdzieś tam zarabiać, tylko na przykład zacząć innymi
rzeczami. na przykład, nie wiem, zaczną grać, to nie jest legalne, chciałem
powiedzieć, zaczną grać w pokera, ale chodzi o to, żeby coś, co jakby jest w
jakimś tam stopniu powiązane, ale wzbudza inne emocje, ale chodzi o to,
żeby budować sobie na przykład zaufanie do tego, że okej, dobra, będę podejmował
takie a takie decyzje, czyli podejmował zgodnie z ze strategią
i budowanie sobie takiego poczucia, że jestem w stanie wbrew jakby swoim
[parsknięcie] takim pierwotnym emocjom podejmować decyzje zgodne ze strategią,
no i później przełożyć to na rynki finansowe.
Moim zdaniem radzeniem sobie z emocjami jest też oszukiwanie siebie. Na przykład
szklane sufity jest takie trochę pojęcie w inwestywaniu. Czyli właśnie jak
wychodzimy ze strefy komfortu, czasami się tak dzieje, że nie umiemy przebić
jakiejś kwoty na rachunku. Co dojdziemy do tej do tego zysku, to później tracimy
jakąś głupią transakcją nieprzemyślaną, wchodzi jakaś euforia niepotrzebna czy
takie rzeczy. Na przykład możemy sobie poradzić w ten
sposób, że dzielimy pieniądze na dwa, trzy rachunki i jednocześnie inwestujemy
na tych dwóch, trzech rachunkach te same transakcje. Mózg jest dziwny i
potraktuje to jako trzy osobne rachunki i nagle ten szklany sufit znika, nie? I
jesteśmy w stanie przejść tą kwotę jak zsumujemy wartość tych trzech rachunków.
I takich niuansów można znaleźć kilka. To są takie właśnie sposoby radzenia
sobie z pułapkami, nazwijmy to myślenia. Szukając jakiś
haseł, które mogłabym tutaj dorzucić do psychologii inwestowania.
Wydaje mi się, że ty też wspomniałeś o efekcie potwierdzenia i mam pytanie, czy
piramidowanie pozycji to strategia, czy efekt efektu potwierdzenia?
Jeżeli chodzi o piramidowanie, to możemy mieć piramidowanie w górę i w dół. To
się tak profesjonalnie mówi, czyli dokładanie do pozycji zyskownej. To jest
piramidowanie w górę, czyli mamy jakąś akcję kupioną, spółka się rozwija,
kupujemy więcej, więcej, więcej. To jest piramidowanie w górę. Piramidowanie w
dół to jest dokładanie do pozycji stratnej, czyli uśrednianie tak zwane
zakupu yyy ceny zakupu danego aktywa. Czy to są strategie? Czy to można nazwać
strategią? Tylko takie pojęcie no nie można nazwać
strategią. To można jakby pewien sposób wykonywania transakcji bym powiedział.
To jest element strategii ewentualnie, nie? Na przykład ja mam tak, że jak
kupuję jakąś akcję, mogę założyć, że na przykład wchodzę nią częściowo, czyli
właśnie mam jakiś przedział cenowy, który mnie interesuje i kupuję na
przykład 1/3, później jeszcze 1/3, jeszcze 1/3, tak żeby skumulować
ostatecznie docelową wartość pozycji. Więc to jest pewien sposób. Może być też
tak, że na przykład naszą strategią jest to, że kupujemy akcje za każdym razem
jak wzrośnie o 10%. To już jest pewna strategia, czyli to
piramidowanie w górę jest elementem, a nie samą strategią w sobie. I jakby
odpowiadaąc na twoje pytanie, no jakby efektem potwierdzenia mówimy troszeczkę,
że doszukujemy się rzeczy, które czy albo
widzimy rzeczy, które potwierdzają naszą tezę, bo to to jest element pracy
naszego mózgu. Nasz mózg lubi dostarczać nam rzeczy, których chcemy. Tak co do
zasady. Więc jeżeli chcemy czerwony samochód, na przykład Ferrari, to nagle
się okaże, tego Ferrari nie ma tak mało w Polsce. Jednak co chwilę widzimy to
Ferrari czerwone. To jest taki skrajny przykład, ale ale myślę, że każdy to
doświadczył trochę. Jak zaczynamy się interesować jakimś samochodem albo jakąś
rzeczą, to nagle widzimy, że jest tego pełno. Nasz mózg po prostu wybiera te
elementy z całego spektrum informacji, które dostaje. E, więc ja bym tego nie
łączył piramidowania z efektem potwierdzenia.
E, natomiast y bardziej potraktował tak, że ludzie uśredniają w dół częściej niż
uśredniają w górę. Co z natury jest błędem, bo powinniśmy kupować te rzeczy,
które się rozwijają. Mówimy o akcjach, które się rozwijają, dają, potwierdzają
to, że jest okej w ich biznesie, a jednak mamy tendencję do kupowania
taniej jakieś rzeczy, które są jakby jeszcze nie urosły, bo mam takie
poczucie, że kupujemy to jeszcze taniej, jeszcze lepiej, jeszcze bardziej
atrakcyjnie, natomiast z jakiegoś powodu to nie rośnie. I tutaj jest ten problem,
który trzeba zidentyfikować, dlaczego jeszcze nie rośnie. Gdybyś miał dać
początkującemu tylko jedną radę dotyczącą psychologii inwestowania, jaka
by była? Ja myślę, że to już powiedzieliśmy na
samym początku, bo psychologia inwestowania jest taką rzeczą, którą się
poznaje. To jest proces. Yyy, natomiast żeby te emocje w największym stopniu
ograniczyć, to właśnie jest inwestowanie środków, które możemy stracić, ale tak w
pełni świadomie możemy stracić. Yyy, bo wtedy te emocje są po prostu albo
minimalne, yyy, albo takie do ogarnięcia. Yyy, próba wychodzenia od
razu początkującego inwestora na nieznane wody pełną parą niestety
spowoduje, że się prawdopodobnie rozbije.
To tak ostatnie słowo podsumowania. Czy są jakieś psychologiczne pułapki, które
łatwo obejść? Jednym z jakby pułapek myślenia jest
efekt myślenia wstecznego, takim, że kurczę, jakbym to trzymał, to bym
zarobił. Wiedziałem, że tak będzie. Ja uważam, że to jest jeden z bardziej
szkodliwych w ogóle efektów, bo on podważa nasze zaufanie do siebie, czyli
coś, czego nie powinniśmy nigdy tracić, a jednocześnie jest sabotażem tylko
naszym. W sensie nikt tego z zewnątrz nie robi. To my po prostu sobie siadamy,
mówimy: "Jesteśmy głupi, bo sprzedaliśmy za wcześnie." albo jesteśmy głupi, bo
mogłem trzymać dalej. To jest bardzo szkodliwe. Więc a jest na to może nie
wiem czy prosty, ale dość łatwy sposób na to, żeby zacząć wprowadzać. Jakby
generalnie jak taka myśl przychodzi, to pierwsza
rzecz, która powinna jakby iść w kontrzełem wszystko tak jak uważałem
najlepiej w danym momencie. Kropka. Jakby w danym momencie miałem takie
informacje, tak podjąłem decyzję i nic innego nie ma nie ma znaczenia. I to się
wydaje banalne, ale to jest jedyne i prawdziwe i i słuszne, bo faktycznie
ludzie lubią, niestety większość ludzi lubi podważać siebie samego i to jest
trochę smutne. Natomiast z drugiej strony tak to działa po prostu, więc
warto wiedzieć, że tak jest i wtedy bardzo szybko sobie to po prostu
wyjaśniać samemu sobie. Super. Wydaje mi się, że moglibyśmy
jeszcze gadać i gadać, bo to bardzo obszerny temat, ale tutaj postawimy
kropkę. Jeśli macie jakieś pytania, zadawajcie je w komentarzu. Dzięki.
Cześć. Cześć. Jeśli spodobał wam się ten materiał,
serdecznie zapraszamy do kolejnego odcinka, gdzie postaramy się
odpowiedzieć na wasze kolejne pytania. Oczywiście te pytania musicie zadać w
komentarzu, a jednocześnie zostawcie subskrypcję na tym kanale i dajcie
kciuka w górę, co oczywiście nam powie, że nasza praca się wam podobała.
Serdecznie zapraszamy. Cześć.









