Czy S&P 500 jest już zbyt skoncentrowany?
W materiale omawiamy rosnące zagrożenie związane z dominacją kilku gigantów technologicznych w indeksie S&P 500 oraz przedstawiamy alternatywną strategię inwestycyjną – WEIRD Portfolio – stworzoną przez Value Stock Geek.
Strategia dzieli kapitał na pięć równych części po 20 %: ofensywne (US Small‑Cap Value, międzynarodowe małe spółki, globalne REIT-y) oraz defensywne (długoterminowe obligacje USA/Eurozona i fizyczne złoto).
Kluczowe elementy filmu:
- Wyjaśnienie, dlaczego ważona kapitalizacją indeks może prowadzić do „straconych dekad”.
- Szczegółowy podział WEIRD Portfolio i uzasadnienie każdego składnika.
- Jak odtworzyć strukturę w Europie przy użyciu ETF‑ów UCITS (SPDRL, IWDP, DBXG, DTLE, SGLD).
- Historia zwrotów, maksymalne obsunięcie oraz możliwa stopa wypłat.
- Znaczenie corocznego rebalansingu dla dyscypliny inwestycyjnej.
Materiał jest czysto edukacyjny, nie stanowi porady inwestycyjnej. Pokazuje, jak zbudować portfel przygotowany na różne scenariusze gospodarcze, ograniczając zależność od jednego rynku i zwiększając dywersyfikację.
Zobacz pełną transkrypcję filmu
W miarę jak S&P 500 staje się coraz bardziej uzależniony od kilku gigantów takich jak Nvidia, Apple czy Microsoft. Rośnie też ryzyko związane z koncentracją całego indeksu. Istnieje jednak strategia zbudowana właśnie z myślą o sytuacjach, w których szeroki rynek przez lata stoi w miejscu. To weird portfolio. W tym materiale rozłożymy ten portfel na części i zobaczymy, dlaczego jego konstrukcja celowo ignoruje giełdowe mody i ma ograniczać ryzyko tak zwanych straconych dekad. sprawdzimy dlaczego łączy aktywa, których większość inwestorów praktycznie nie bierze pod uwagę, a przede wszystkim jak można odtworzyć te strategie w Europie za pomocą produktów zgodnych z UCI. Witaj na kanale Rangia Polska. Jeśli już tu jesteś, zostaw like i subskrybuj kanał. W opisie filmu zostawiam ci linki do ciekawych ofert brokerów, które mogą ci się spodobać. Inwestor prowadzący projekt Value Stock Geek stworzył tę strategie, żeby uniezależnić się od strachu przed dużymi spadkami i od konieczności przewidywania przyszłości. nie jest zarządzającym funduszem Wall Street, tylko prywatnym inwestorem, który szukał drogi do niezależności finansowej bez spędzania całych dni nad analizą bilansów. Po latach doszedł do wniosku, że samodzielny wybór pojedynczych akcji dawał mu przeciętne rezultaty, a klasyczny rynek akcji potrafi przechodzić przez wyjątkowo bolesne okresy. Zaczął więc szukać bardziej odpolnej alternatywy. Większość poradników inwestycyjnych powtarza podobny schemat. Kup fundusz indeksowy na SP 500 i trzymaj go bez względu na to, co dzieje się na rynku. Problem w tym, że historia giełdy nie zawsze wygląda tak spokojnie. Amerykański rynek przechodził przez okresy takie jak lata od 1929 do 1954 czy dekada 2000-2009, kiedy nie uwzględniając reinwestowania dywidend inflacji, powrót do wcześniejszych poziomów mógł zająć inwestorom kilkanaście, a w skrajnych przypadkach nawet ponad 20 lat. Jeszcze bardziej ekstremalnym przykładem jest Japonia po 1989 roku, gdzie powrót rynku do wcześniejszych szczytów trwał ponad trzy dekady. Zdaniem autora jednym z problemów klasycznych indeksów jest sposób ich ważenia. S&P 500 jest indeksem ważonym kapitalizacją, więc im większa i droższa staje się dana spółka, tym większy udział zajmuje w indeksie, a tym samym coraz większa część pieniędzy inwestorów trafia właśnie do nich. W pewnym sensie działa to odwrotnie niż klasyczne podejście value. Więcej kapitału płynie do spółek, które już mocno urosły, a coraz mniej do tych, które stały się tanie. Właśnie po to powstał Weird portfolio. Podstawowe założenie jest proste. Przyszłości nie da się przewidzieć. Nie wiemy, czy kolejne lata przyniosą wysoką inflację, recesję, deflację czy szybki wzrost gospodarczy. Zamiast więc uzależniać cały portfel od jednego scenariusza, strategia dzieli kapitał na pięć równych części po 20% każda. Jednocześnie całkowicie rezygnuje z dużych spółek z S&P 500 i zastępuje je aktywami niedowartościowanymi albo defensywnymi, które w typowym portfelu często zajmują niewiele miejsca. Najważniejsza cecha tej strategii nie polega jednak na tym, jak zachowuje się każdy składnik osobno, tylko na tym jak te elementy współpracują ze sobą podczas różnych kryzysów. Portfel dzieli się właściwie na część ofensywną i defensywną. Pierwsze 20% trafia do amerykańskich spółek typu Small Cup Value, czyli małych firm wycenianych relatywnie tanio. Badania Famy i Kenefa Frencha pokazały, że małe oraz tanie spółki historycznie dawały wyższe stopy zwrotu niż szeroki rynek. Jednym z możliwych wyjaśnień jest to, że inwestorzy mocniej reagują na problemy takich przedsiębiorstw, dzięki czemu można kupić je z większym dyskontem. W analizach przywoływanych przez autora historyczna stopa zwrotu tej grupy sięga około 14% rocznie. bez konieczności uczestniczenia w najbardziej spekulacyjnych segmentach rynku. Kolejne 20% części ofensywnej to małe spółki poza Stanów Zjednoczonych. Chodzi o to, żeby nie uzależniać całego portfela akcyjnego od jednego kraju. Trzeci ofensywny filar również z wagą 20% to nieruchomości poprzez globalne reity. Tego typu spółki generują przychody z wynajmu i mogą stanowić częściową ochronę przed inflacją, ponieważ wraz ze wzrostem cen w gospodarce w długim terminie mogą rosnąć również czynsze i wartość nieruchomości. Pozostałe 40% portfela tworzą dwa defensywne filary po 20% każdy. Pierwszy to długoterminowe obligacje skarbowe Stanów Zjednoczonych. Ich zadaniem jest zachowywać się jak ubezpieczenie podczas paniki na rynku akcji. Gdy giełda mocno spada, gospodarka wychodzi w recesję, a banki centralne zaczynają obniżać stopy procentowe. Ceny długoterminowych obligacji mogą mocno rosnąć. W takim scenariuszu część obligacyjna może kompensować część strat rynku akcji. Drugim zabezpieczeniem jest fizyczne złoto, czyli jedno z najstarszych aktywów służących do przechowywania wartości. Złoto zachowuje się inaczej niż akcje i obligacje i szczególnie dobrze może radzić sobie w okresach napięć geopolitycznych, problemów walutowych czy wysokiej inflacji, takich jak lata 70, kiedy obligacje zwykle mają znacznie trudniejsze warunki. Raz w roku portfel wymaga rebalansowania, czyli przewrócenia każdej części do poziomu 20%. W praktyce zmusza cię to do sprzedaży części aktywów, które radziły sobie najlepiej i przez to stały się droższe oraz do kupienia tych, które spadły i są relatywnie tańsze. Psychologicznie to prawdopodobnie najtrudniejsza część całej strategii, bo intuicja będzie podpowiadała coś dokładnie odwrotnego, dokładać do tego, co rośnie i omijać aktywa, które właśnie tracą. Tymczasem regularny rebalancing wymusza dyscyplinę niezależnie od emocji. Jeżeli chcesz zbudować taką strukturę za pomocą ETFów, kluczowe jest jednak odpowiednie dobranie europejskich produktów. Dlatego do odtworzenia Weir Portfolio w Europie można wykorzystać następujące produkty zgodne z regulacjami USIT. Dla 20% przeznaczonych na amerykańskie small cup value przykładem jest SPDR MS USA small cup value weighted usit ETF. Kolejne 20% czyli małe spółki poza Stanów Zjednoczonych można w europejskiej wersji strategii oprzeć na SPDR MS Europe Small Cup Value Weighted UC ETF. W ten sposób pozostaje ekspozycja zarówno na małe spółki jak i czynnik value. Dla 20% przeznaczonych na globalne nieruchomości przykładem jest ISERS Developed Markets Property Yield, który daje ekspozycję na spółki nieruchomościowe i reity z rozwiniętych rynków na całym świecie. W przypadku długoterminowych obligacji są dwie możliwości. Pierwsza to zastosowanie europejskiego odpowiednika i kupowanie bardzo długoterminowych obligacji skarbowych państw strefy euro poprzez Xrackes Eurozone Government Bond 25 plus. Druga opcja to pozostanie przy długoterminowych obligacjach amerykańskich, ale zabezpieczenie ryzyka walutowego względem euro. Przykładem jest Isers USD Treasury Bonds 20 plus EuroGed. Ostatnie 20% to złoto. W Europie można wykorzystać etc zabezpieczone fizycznym kruszcem przechowywanym w skarbcach. Przykładami są Invesco Physical Gold albo Wisdom Tree Physical Gold. Według analiz autora historyczne wyniki tej kombinacji były bardzo solidne. Portfel miał generować nominalnie około 10% rocznie, czyli około 6,5% po uwzględnieniu inflacji. Wynik był więc porównywalny z SNB 500, ale maksymalne obsunięcie wartości portfela wynosiło około 19% wobec mniej więcej 50% dla amerykańskiego rynku akcji. Według tych samych analiz portfel pozwalał również na historyczną stopę wypłat na poziomie około 5,4. w porównaniu z około 3,5 dla samego S&P 500. To właśnie dlatego strategia może być szczególnie interesująca dla osób, które chcą w przyszłości żyć z portfela i jednocześnie ograniczyć ryzyko wyczerpania kapitału. Weird portfolio nie powstał po to, żeby przewidywać co wydarzy się na rynku za rok czy 5 lat. Jego celem jest zbudowanie portfela, który ma być przygotowany na kilka zupełnie różnych scenariuszy gospodarczych. To już wszystko na dziś. Dzięki za oglądanie i do zobaczenia. Yeah.









