Dylemat inwestora – zysk czy interes publiczny?
Inwestowanie w spółki Skarbu Państwa – czy to masochizm?
Czy inwestycje w spółki Skarbu Państwa to akt desperacji? Ostatnie wystąpienie premiera Donalda Tuska na kongresie Efni Wiosna 2025, w którym priorytetyzował interes publiczny nad maksymalizacją zysku w państwowych firmach giełdowych, zasiało ziarno niepewności wśród inwestorów. Spadki notowań PG i Tauronu o odpowiednio 8% i 4,5% są tego dobitnym przykładem. Czy akcjonariusze tych spółek powinni czuć się jak wolontariusze, a nie inwestorzy?
Premier Tusk jasno określił, że głównym zadaniem menadżerów spółek Skarbu Państwa, nawet tych giełdowych, jest zapewnienie bezpieczeństwa energetycznego i taniej energii dla Polaków, a nie maksymalizacja zysków. To stawia inwestorów przed trudnym wyborem. Czy inwestować w spółki, których celem nie jest generowanie wartości dla akcjonariuszy?
Czy spółki Skarbu Państwa powinny być na giełdzie?
Jeśli celem spółek nie jest maksymalizacja zysku i generowanie wartości dla akcjonariuszy, to ich obecność na giełdzie traci sens. Ryzyko braku dywidendy staje się realne, co potwierdza historia wypłat w Tauronie, PG i Nasa. Bez dywidendy i perspektywy dynamicznego wzrostu, inwestowanie w te spółki traci na atrakcyjności.
Powrót do starej narracji
Wystąpienie premiera Tuska wpisuje się w retorykę poprzednich rządów, które również priorytetyzowały bezpieczeństwo energetyczne nad interesem akcjonariuszy. Kontekst wyborczy może mieć tu znaczenie, ale dla inwestorów oznacza to kontynuację niepewności i ryzyka.
- Inwestowanie w spółki Skarbu Państwa wiąże się z ryzykiem braku dywidendy.
- Celem spółek Skarbu Państwa jest interes publiczny, a nie maksymalizacja zysku.
- Obecność tych spółek na giełdzie pod znakiem zapytania.
- Rząd nie podniósł jakości na GPW.
- Nadal panuje niepewność dla inwestorów.
Zobacz pełną transkrypcję filmu
Cały czas naprawdę zastanawiam się, czy inwestowanie w spółki skarbu państwa to jest przejaw jakiegoś masochizmu i coraz częściej dochodzę do wniosku, że tak, że właśnie tak jest. W ubiegłym tygodniu zostało to potwierdzone po raz 2137, tym razem przez premiera Donalda Tuska. Wystąpienie premiera podczas kongresu Efni Wiosna 2025 wywołało na przykład kolosalne spadki na spółkach energetycznych, bo notowania PG tąpnęły o ponad 8%, a Tauronu o 4,5%. Dlaczego? No bo premier stwierdził, że głównym zadaniem menadżerów państwowych firm jest realizacja interesu publicznego, a nie maksymalizacja zysku. No co ma sobie pomyśleć w takim momencie akcjonariusz takiej spółki notowanej na giełdzie? No chyba tyle, że nie wiem, inwestuje nie po to, żeby pomnażać swoje oszczędności, ale dlatego, że jest działaczem charytatywnym i wolontariuszem, który chce mieć swój udział w interesie społecznym. Dokładnie słowa premiera brzmiały następująco, żeby nikt nic nie pokręcił. Co jest zadaniem państwowego menedżera? Nawet jeśli stoi na czele giełdowej spółki. Jego pierwszym zadaniem na przykład w przypadku spółki energetycznej jest zapewnienie państwu polskiemu bezpieczeństwa energetycznego, polskim rodzinom, polskim gospodarstwom domowym i polskim przedsiębiorcom możliwie taniej energii powszechnie dostępnej. Nie koniecznie maksymalizacja zysku spółki skarbu państwa. Niekoniecznie maksymalizacja zysku spółki skarbu państwa. Spoko. Wiele spółek państwowych może mieć za cel generowanie zysku dla otoczenia, a nie dla akcjonariuszy. Nie ma sprawy, nie ma problemu. Tylko zdejmijcie wtedy te spółki z giełdy, bo celem spółki notowanej na giełdzie jest generowanie wartości dla akcjonariuszy. Jeśli maksymalizacja zysków, generowanie wartości przestaje być celem takich spółek, no to realne staje się też na przykład ryzyko braku jakiejkolwiek wypłaty dywidendy. Zresztą Tauro i tak ostatni raz wypłacił w 2014 i podobno miał niedługo zacząć znowu, a PG w 2015, a Nasa 2016. Te spółki nie są nastawione na ekspansję i dynamiczny wzrost. bez dywidendy w wypadku tych spółek inwestowanie w nie traci sporo sensu. A jeśli dywidendę wypłata się z zysku, którego te spółki nie mają na celu maksymalizować, to po co kupować ich akcje. Rozumiecie skalę tego absurdu? Pomimo naprawdę szumnych zapowiedzi na temat tego, jak to dla nowej władzy rynek kapitałowy jest ważny, realnie nowa władza w najmniejszym stopniu nie podniosła jakości na GPW. To nie tak, że jest gorzej. Jest dokładnie tak samo jak było. Widać tutaj dość duży powrót do narracji znanej ze wszystkich poprzednich rządów. Kiedy to ministrowie tacy jak Krzysztof Churzewski czy Jacek Sasin również podkreślali priorytet bezpieczeństwa energetycznego nad interesem akcjonariuszy. Nie jest bez znaczenia też pewnie kontekst wyborczy w tym wszystkim. Nowosłowa premiera wpisują się w tradycyjne zapowiedzi dotyczące cen energii dla gospodarstw domowych.






