Wall Street: 208 lat historii rynków finansowych
Wall Street to nie tylko symbol amerykańskiej gospodarki, ale też miejsce, gdzie narodziła się nowoczesna giełda papierów wartościowych. W tym filmie Piotr Kuczyński, analityk Domu Inwestycyjnego Xelion, przedstawia ewolucję handlu papierami wartościowymi od początków do współczesności. Omawia zmiany w technologii handlu, wpływ emocji na rynki oraz kluczowe kracji historyczne, takie jak pańdziernik 1929 roku i flash crash z 2010 roku.
Kluczowe zagadnienia:
- Historia powstania Wall Street i ewolucja giełd
- Wpływ technologii na handel (od parkietów do algorytmów)
- Psychologia rynków i emocje inwestorów
- Rola sztucznej inteligencji w współczesnym handlu
- Rozróżnice między rynkami europejskimi a amerykańskimi
Film stanowi kompleksowe wprowadzenie do mechanizmów giełdowych i ich historycznych korzeni. Piotr Kuczyński wyjaśnia, dlaczego emocje inwestorów pozostają niezmienne przez 200 lat oraz jak technologia zmienia sposób funkcjonowania rynków. Dyskutuje też o zagrożeniach wynikających z sztucznej inteligencji i dostępności handlu przez internet dla indywidualnych inwestorów.
Przydatne informacje dla inwestorów:
- Różnice między korektą a krachem na różnych rynkach
- Zasady działania algorytmów handlowych
- Strategie zarządzania ryzykiem w długim okresie
- Wpływ decyzji politycznych na rynki finansowe
Film stanowi wartożdne źródło wiedzy zarówno dla początkujących, jak i doświadczonych inwestorów. Piotr Kuczyński dzieli się praktycznymi radami i ostrzega przed typowymi pułapkami, w które wpadać mogą niezaznajomieni z rynkami finansowymi. Dyskusja obejmuje także temat kryptowalut i ich miejsce w świecie finansów.
Zobacz pełną transkrypcję filmu
Partnerem programu jest Santander Bank Polska. Wall Street to jest takie słońce, które oświetla inne giełdy. One świecą światłem odbitym najczęściej, czyli takie księżyce. No i tak ten wygląda. I na razie tak to będzie wyglądało. Na razie nic nie zapowiada, żeby żeby Wall Street zostało zdetronizowane. Za parę lat jak słuszna inteligencja nam zawali rynek czymś, bo będziemy mieli jakieś dziwne ruchy, których kompletnie nie będziemy rozumieli, no to zobaczymy. Tak, Amerykanie mają ten te swoje poziomy. Uważają 10% to jest zdrowa korekta. 10 do 20 no to już przedłużająca się, to już jest jakiś problem. Ale dalej jednak korekta tylko długa, a powyżej 20% spadku, no to już jest rynek niedźwiedzia, czyli Bessa. No ale to bardzo umowne. Przy czym czasem te umowne poziomy działają, tak jak widzieliśmy, kiedy indeks S&P 500 ostatnio stracił 10,1% nie w jedną sesję tylko przez wiele sesji. No i to zostało okrzyknięte końcem korekty i zaczęli to kupować. Widzieliśmy ostatnio w poniedziałek to już widzieliśmy potężne odbicie z niczego, z jakiś tam pogłosek bardziej niż z rzeczywistości. Dzień dobry państwu. Paweł Orlikowski i podcast Można Jaśniej w XY Z. Dziś będziemy rozmawiali o rynkach finansowych, o papierach wartościowych, co nadaje im wartość, jak się analizuje takie rynki i w ogóle po co nam są te giełdy. Ale jest z nami ekspert Piotr Kuczyński, analityk Domu Inwestycyjnego Xelion. Dzień dobry panie Piotrze. Dzień dobry państwu. Panie Piotrze, zacznijmy sobie trochę od rysu historycznego, zanim przejdziemy do bieżączki. Mamy teraz nową erę Trumpa, wiele zamieszania na światowych rynkach finansowych i oczywiście pewnie będziemy w stanie sobie o tym jeszcze sporo dzisiaj powiedzieć, ale ja bym chciał zacząć od tego, co wydarzyło się 208 lat temu. 208 lat temu ruszyło tak zwane Nysse New York Stock Stock Exchange, nowojorska giełda papierów wartościowych i wszystko się to zaczęło. 208 lat później jesteśmy w zupełnie innym punkcie. Tak jakby popatrzeć na to, no sławetne Wall Street właśnie zaczęło się 208 lat temu, dwa wieki handlowania papierami wartościowymi. W jakim punkcie byliśmy wtedy, gdy zaczynaliśmy historycznie? W jakim jesteśmy teraz? O, no wtedy była zupełnie inna sytuacja. 200 lat temu to nie było choćby choćby internetu, prawda? No trudno oczekiwać. Obrót pieniędzmi był bardzo wolny. wszystko się odbywało. Jeżeli już się odbywało na, no ja nie pamiętam tak dawnych czasów, ale nawet przedwojenne to się odbywało na parkiecie, to wtedy chodziło się ze zleceniami, z kartkami składało się zlecenia. to no to było zupełnie, zupełnie, zupełnie co innego. To były inne rynki finansowe. Porównanie tam tych czasów, jak mówię, nie wspominam lat 200 lat przed, czyli ale no powiedzmy 100 lat, y, 100 lat przed obecną erą, no to to był zupełnie inny świat. I i teraz by to wszystko zupełnie inaczej wyglądało. Na przykład wtedy w 29 roku, 1929 roku załamanie ten krach na Wall Street październikowy wynikał na przykład z tego, że nie można było się dodzwonić do maklera, prawda? No teraz to prawie nieprawdopodobna sprawa. W związku z tym no i wtedy właśnie ten natłok zleceń nie mógł być realizowany. Ludzie wpadali w panikę, no bo nie mogli sprzedać, a niektórzy nie mogli kupić, ale tych było akurat dużo mniej. No i i wtedy tak to właśnie wyglądało. Teraz to wyglądałoby zupełnie inaczej. To są niep Ja mogę można powiedzieć wręcz, że to są zupełnie inne rynki finansowe. Ten XXwieczny i ten 20 nawet XXwieczny, dalej się nie cofam. Y, to są zupełnie inne rynki, kompletnie inne zasady, chociaż niektóre niektóre przyzwyczajenia ludzkie, na których ważuje na przykład analiza techniczna, no one dalej obowiązują też dlatego, że no ludzie swojej natury przez te no niech będzie 200 lat nie zmienili. No właśnie natura ludzka jest niezmienna, to możemy tego możemy być pewni. Stąd też no algo trading i o algorytmach pewnie w dalszej części naszej rozmowy sobie jeszcze trochę dzisiaj porozmawiamy, ale chciałbym porozmawiać trochę o tych krachach. Pan wywołał ten październik 1929 roku. Rzeczywiście 24 października się to zaczęło. A jakby rysując to w obecnym kontekście to jest tak, że mamy takich piewców krachu, czyli za każdym rogiem, przy każdej korekcie widzą, że już wszystko spadnie na łeb, na szyję i ogólnoświatowa recesja zapanuje. Ale my mamy też takich wiecznych optymistów, którzy w każdym odbiciu od jakiegokolwiek dołka widzą powrót do wiecznej hossy. Mamy zderzenie dwóch światów. To jest natura ludzka. O sztucznej inteligencji, tak jak mówię, na chwilę zapomnijmy. Jak czytam o październikowych krachach właśnie z 1929 roku, no to mieliśmy oczywiście, no jeśli w ciągu jednego dnia coś spada tam od rzędu 12, 13, 11%, no to możemy mówić o cekrach. Ale dzisiaj mówimy 10% spadku, korekta, zdrowa korekta. Czy trochę to jest też tak, że zmieniły się te poziomy, w których próg bólu się zaczyna i w których możemy mówić o tym, że kiedyś to już by było to, co ostatnio było korektą, to już by było prawie że krachem, a dzisiaj to jest właśnie tylko korektą. Mam nadzieję, że nie zagmatwałem tego za bardzo, ale to jest program Można Jaśnie i pan Piotr na pewno to jak najjaśniej opowie. No tak, Amerykanie mają ten te swoje poziomy, uważają 10% to jest zdrowa korekta. 10 do 20, no to już przedłużająca się, to już jest jakiś problem, ale dalej jednak korekta tylko długa, a powyżej 20% spadku, no to już jest rynek niedźwiedzia, czyli Bessa. No ale to bardzo umowne. Przy czym czasem te umowne poziomy działają, tak jak widzieliśmy, kiedy indeks S&P 500 ostatnio stracił 10,1% nie w jedną sesję tylko przez wiele sesji. No i to zostało okrzyknięte końcem korekty i zaczę to kupować i widzieliśmy ostatnio w poniedziałek to już widzieliśmy potężne odbicie z niczego, z jakiś tam pogłosek bardziej niż z rzeczywistości. Więc ale to tak działa w Stanach. W Europie na przykład w Warszawie to tak niespecjalnie działa, bo przecież korekta na naszych indeksach trwała gdzieś od w zeszłym roku od maja, czerwca do końca grudnia. pół roku trwała i zrzuciła indeksy. WIG 20 zszedł no z dwa tam prawie 700 do 22 mniej więcej, czyli no czyli no prawie Bessa. Prawie Bessa. A to była w dalszym ciągu tylko korekty i potem teraz mamy nowe szczyty. W związku z tym to w każdym kraju jest to inaczej i to jest bardzo umowne. Bardzo ja bym się nie przywiązywał do tych poziomów. Krach to jest wtedy, kiedy nagle się sesja, dwie sesje i się coś potężnie zawala. Taki krach mieliśmy w zeszłym roku na Nikei 225, kiedy kiedy japońskim indeksie, kiedy odwracanie carry tradeu nieistotne, zostawmy to w tej chwili, ale takie specjalne arbitrażowe handel nad walutami powodował kilkunastoprocentocentowo jednodniowy spadek indeks, ale już z tego spadku nic nie zostało praktycznie. No i taką taki taki krach mieliśmy niedawno w Turcji, prawda? Jeden dzień 10%, potem dzień odpoczynku i następne 10% dołu. No i w końcu w Turcji po prostu zakazano krótkiej sprzedaży, czyli sprzedaży akcji w celu zarobienia na ich spadku. No i to nieco podniosło indeksy. Więc no to są takie krachy, które są widoczne. No dzień, dwa i mamy 20% w dół. No to ewidentny krach. Okej. No i to jest krach. A euforia, takie zjawisko, bo czasami słyszymy, czy dość często słyszymy o euforii, gdy po prostu trwa hossa. Jak odróżnić hosszę od euforii? To euforia to jest przeciwieństwo krachu, a hossa przeciwieństwo bessy. Tak mówiąc najprościej. No najprościej tak. Oczywiście hossa to jest przeciwko przeciwieństwo Bessy, a euforia jest stanem niezdrowym. Zdrowym jest stan. Ja to to już od nie wiem od 20, 30 lat słyszałem 20, 30 lat temu, bo ja na giełdzie jestem od 93 roku, czyli mija mi w tej chwili 32 lata na giełdzie. Jak myślę część naszych słuchaczy jeszcze wtedy się nie urodziła, kiedy ja zaczynałem z giełdą. No ale jeżeli chodzi o o właśnie o to, o tę hosszę, to wielu moich kolegów mówi tak: "Ja się z tym zgadzam, kossa jest wtedy, kiedy indeksy wspinają się po ścianie strachu." To jest takie ładne określenie. Jest 1500 zagrożeń, a indeksy i tak rosną. No to wtedy jest hossa. Kiedy jest euforia? No wtedy kiedy wszyscy już akcje kupują siada pan do taksówki, a pan taksówkarz pana pyta jak c jakie akcje kupić żeby zarobić. No to ma p wtedy już trzeba sprzedawać. Tak. Tak właśnie ma pan euforię klasyczną. Taką euforię ja w zasadzie raz w życiu przeżyłem taką euforię. To był 94 rok. No i 8 marca ta euforia skończyła się wiadomo czym. Spojrzycie państwo na indeksy, to zobaczycie. czym się skończyła euforia z 94 roku. Poza rynkiem regulowanym przypomniałbym jeszcze ewentualnie Bitcoina, ale to jest trochę inna kwestia. No właśnie ze względu na brak tych regulacji, ale na ta pierwsza pierwsza euforia bitcoinowa, już nie pamiętam, to 18 chyba tak czy 16 już nie pamiętam. W każdym razie ten grudzień, kiedy rzeczywiście wszyscy już zaczęli, nawet ci przysłowiowi wspomnieni taksówkarze zaczęli o tym opowiadać, a potem po prostu spadło na łeb, na szyję. No to tak to rzeczywiście czasami funkcjonuje. Ale jeśli mówimy o giełdach papierów wartościowych, to można jaśniej, co daje wartość papierom. To znaczy co nadaje właśnie wartość takiemu papierkowi, który Dobrze, dobrze. Pan właśnie powiedział na początku przed tym przed tym pytaniem o kryptowalutach, czyli Bitcoinie, bo to jest właśnie ta różnica. Ja jestem wrogiem kryptowalut, zdecydowanym wrogiem, dlatego że właśnie za kryptowalutami nic nie stoi. One nie mają wewnętrznej żadnej wartości, zero. A za akcjami stoi, no stoi spółka, stoi zyski, stoi osiągnięcia, stoi perspektywy rozwoju tejże spółki. ynaczej mówiąc, stoi coś fizycznego, wymiernego, tak jak i za walutami, walutami, nie kryptowalutami stoją państwa, stoją gospodarki tych państw, zadłużenie tych pań, no i 1500 innych parametrów gospodarczoekonomicznych. za kryptowalutami nic nie stoi. Kryptowaluty, handel kryptowalutami, ja to nazywam to jest handel wiatrem po prostu. Owszem, to może być warte jak teraz nie wiem tam ileś 80 parę tysięcy dolarów za jednego może być warte 280 parę. Naprawdę to nie ma znaczenia, dlatego że to jest po prostu to jak bardzo chciwość ludzka jak bardzo w tym kasynie za zagoni to coś co jest bezwartościowe. Tak naprawdę jest bezwartościowe i o tym warto pamiętać. Już to to się okaza, że to jest bezwartościowe, kiedy komputery kwantowe, które coraz bardziej jak widzę przyspieszają, mówiło się za 20 lat. No nie wiem, no nie wiem. Myślę, że za 10 to bardziej prawdopodobne, chociaż jest to wróżenie SWUSów. Będą w stanie rozszyfrować portfel kryptowalutowy w ciągu paru sekund. No i wtedy zabawa się skończy i się okaże, że rzeczywiście one są warte zero. O tym się zresztą najbardziej boją. Tego się najbardziej boją handlując czymś. No ale i miejmy nadzieję panie redaktorze, że na temat kryptowalut powiedziałem to co powiedziałem swoje kredo i na ten temat już nie będziemy mówili. Okej. Tak jest. Ja jednak jak już jesteśmy przy czymś cyfrowym, ale czymś co swoją wartość jednak może mieć, to teraz chciałbym, bo za chwilę wrócimy sobie do do papierów, do akcji, ale jak już wywołaliśmy temat waluty kontra krypto i pan określił, że to krypto jak sama nazwa wskazuje wartość to jest nawet nie umowna, po prostu jest zerowa, tak jak pana zdaniem, chociaż to oczywiście jeśli ktoś się na coś umawia, no to możemy sobie wmówić, że może mieć jakąś tam wartość technologiczną na przykład, ale zostawiamy to z boku. Cyfrowy pieniądz i cyfrowy złoty. Są regulacje unijne, które no wspierają czy wręcz wymuszają tego typu rozwiązania. Niektórzy się boją. Niektórzy się boją wręcz, że wszystko będzie inwigilowane tak jakby teraz nie było, jakby teraz pieniądz był nie tak cyfrowy jak no jakby wydaje nam się, że pieniądz nie jest cyfrowy. No wszystko to co jest w bankach jest zapisane, ale dzisiaj też to zostawmy z boku. Nie chcę otwierać kolejnej puszki Pandory. Skupmy się na cyfrowym złotym. Czytam, że prace trwają, ale nie Narodowy Bank Polski ma emitować ten złoty, tylko prywatna firma. Czy to dobrze? Czy tak powinno być? Czy to ma wartość? Jak pan to ocenia? No to mnie pan zaskoczył dlatego, że nie słyszałem o tym, że prywatna firma miała to emitować. Chyba, że miało być to pod nadzorem i w kierownictwie NBPU, bo jeżeli to będzie tylko i prywatna działalność, to nie będzie żaden złoty. To będzie kolejna kryptowaluta, a nie żaden złoty. Rzeczywiście CNB centralne, znaczy waluty central waluty cyfrowe banku, banków centralnych. O tak, w ten sposób yyy są yyy w tej chwili coraz bardziej rozważane i gdzieniegdzie wprowadzane. Już Chiny wprowadziły swojego cyfrowego juana, powoli go rozprzestrzeniają. Ja myślę, że cyfrowy Juan jest wprowadzony po to, żeby docelowo zapanować, wykopać dolara, ale to jeszcze kilkadziesiąt lat, to spokojnie, nie denerwujcie się państwo. Myślę, że docelowo Chiny będą chciały przez pewien czas oprzeć juana tego cyfrowego o złoto, parytet wymiany złotej. Ja wiem, że to jest, że to jest stary pomysł, że to jest niekorzystny dla gospodarki. Wszystko wiem naprawdę. Tyle tylko, że na kilka lat można to zrobić. Wtedy można wyrzucić dolara w powietrze, wysadzić i i zastąpić go juanem. No ale to mówię to ja nawet tego nie doczekam. W związku z tym nie przejmujcie się państwo za bardzo tę tezą. Jeżeli chodzi o cyfrowego złotego to słyszałem, że rozważenia są takie prowadzone. Cyfrowe euro również. To jest w ogóle ciekawy koncert, dlatego że jest taka książka, którą bardzo państwu polecam. Martina Wolfa. To jest dziennikarz Wall Street Journal i bardzo znany człowiek, który napisał kryzys demokratycznego kapitalizmu. Jest po polsku również. Ja akurat skończyłem czytać chyba wcześniej, niż ona została przetłumaczona. I on tam pisze właśnie waluty cyfrowe, cyfrowe waluty banków centralnych. To skomplikowana fraza. Mhm. To te waluty mogą zmienić sposób udzielania kredytów, bo wtedy banki będą tylko pośrednikami, no bo to będzie znaczony pieniądz, pośrednikami między bankiem centralnym a kredytobiorcą, a nie będą mnożyły kredytów same u siebie. To jest bardzo ciekawa koncepcja, ale to audycji by nam nie starczyło. No tak. Ja tu z kronikarskiego obowiązku tylko dopowiem, no jest ta firma Billon, jeśli chodzi o polski ten ten cyfrowy polski złoty, bo ona ma jako jedyna licencję na emisję pieniądza elektronicznego, to jak rozumiem KNF, a nie NBP. No ale jak myślę, to jest trochę to dziwne, trochę to dziwne, trochę to dziwne, bo ja wszędzie na świecie słyszę tylko i wyłącznie o cyfrowych walutach banków centralnych. konkretnie banków centralnych, więc bardzo to jest dziwna konstrukcja, ale ja się nią nie zapoznałem, więc się wypowiadać nie będę. Tak, wydaje mi się, że no może być tu jakaś współpraca technologiczna, ale jednak chyba NBP jest tym, który jest emitentem polskiej waluty. I tak jak pan mówi, gdyby to nie była z NBP, to nie był byłby złoty, tylko kryptowaluta i wydaje mi się, może mieć pan rację, że właśnie technologicznie oni to będą rozpracowywali. To jest okej, to jest w porządku. No ale musi to być pod nadzorem NBF. żyjemy w czasach też takich clickbajtowych yyy nagłówków, które ja staram się w tym programie yyy ucinać. Natomiast no czytam takie zapowiedzi, ale jak rozumiem, one y wynikają z tego, że właśnie dziś ta licencja KNFu jest tylko dla tej firmy, ale z drugiej strony tak naprawdę podejrzewam, że dla NBP nie będzie problemu takiej licencji uzyskać. To po pierwsze kończąc ten temat, a po drugie no właśnie wsparcie technologiczne to jedno i okej, tu możemy dyskutować. Natomiast taka ciekawostka Dropsa pewnie jak to wymawiamy czasami w dziennikarstwie, więc zostawmy to z boku. Na razie jak będzie ten cyfrowy złoty to będziemy o nim szerzej rozmawiali. Wracajmy do tychże papierów wartościowych. Właśnie ja tak sobie patrzę, jeśli chodzi znowu o Nowy Jork, y tam ponad 2000 2200 spółek jest notowanych. Y kapitalizacja jest przeogromna. dziennie potrafi być tam obrót około 1tora miliarda yyy walorów, a warte one są tam blisko 50 miliardów dolarów jednego dnia. To jest jakiś kosmos. Skala jest niewyobrażalna. To jest te pieniądze, jak rozumiem, nie płyną tylko z Stanów Zjednoczonych, tylko tam się kumulują pieniądze całego świata. No i właśnie skąd ten kapitał? To jest po prostu tak, że jak się dzieje, że do akcji ucieka się kiedy wtedy, kiedy jest dobrze, czyli można odpuścić, nie wiem, waluty, złoto, surowce i wtedy właśnie sobie trochę popuścić pasa na akcje. Nie no, kapitał tak jak pan powiedział zresztą płynie z całego świata do Wall Street. Ja zawsze to mówię i powtarzam z lubością można powiedzieć, że Wall Street to jest takie słońce, które oświetla inne giełdy. One świecą światłem odbitym najczęściej, czyli takie księżyce. No i tak to wygląda i na razie tak to będzie wyglądało. Na razie nic nie zapowiada, żeby żeby Wall Street zostało zdetronizowane. No i i tyle. A co do tego, dlaczego pieniądze idą, no do akcji idą, pieniądze idą najróżniejsze inwestycje naprawdę. I taki fundusze inwestycyjne generalnie mają bardzo, jak to się mówi, zdywersyfikowaną działalność i i czyli zróżnicowaną, czyli no według starego powiedzenia angielskiego, że nie trzyma się wszystkich jajek w jednym koszyku, prawda, że trzeba po prostu rozkładać ryzyko. Część kupuje się akcji, część w obligacji, część waluty, część surowcy i tak dalej. Y to nie jest tak, że że jak nam coś dostanie, to wkładamy w akcję. Nie, no to jest świadoma działalność inwestorska polegająca na tym, że różnicuje się ten posiadany kapitał i wkłada się go w różne szufladki. Najlepiej tak, żeby żeby przy wywróceniu się jakiejś szufladki, żeby ona nam wypadła z biurka i się wszystko wysypało, żeby ta reszta się dobrze trzymała i amortyzowała zyski takiego portfela. No to przechodząc teraz na koniec naszego programu do spraw tych bardziej bieżących takich, żeby kontekst osadzać właśnie w tym co dzieje się tu i teraz. No mamy prezydenta już niby wciąż nowego starego, bo to druga kadencja, ale po przerwie. Z drugiej strony w styczniu było zaprzysiężenie, tam ledwo dwa miesiące minęły, a wrażenie, że już jak rok kadencji tyle się zdążyło wydarzyć, a właściwie czasami nie z dnia na dzień, a z godziny na godzinę potrafi zmieniać zdanie Donald Trump, prezydent Stanów Zjednoczonych. Yyy, no i to widać, dlaczego on tak mocno rezonuje na rynkach finansowych, że potrafi po prostu czasami jeden jego wpis na Twitterze, jedna jego wypowiedź do mediów sprawić, że odpływ kapitału jest tak ogromny, że tam w ciągu m 5 minut, godziny yyy się robi czerwono, jakaś lekka panika, po czym znowu wszystko wraca do normy. To to jest tak, że wtedy naprawdę wszyscy naciskają ten przycisk sprzedawaj, sprzedawaj i potem, bo bo trochę tego szaleństwa nie jestem w stanie zrozumieć. Można jaśniej z czego się to bierze? No z czego się to bierze? Z tego się to bierze, że Stany Zjednoczone nadal są najpotężniejszym państwem na kuli ziemskiej. Owszem, Chiny mocno gonią. Myślę, że przegonią. Jestem głęboko przekonany, że przegonią. Tego Stany Zjednoczone najbardziej się boją. Zamiast współpracować, wolą rywalizować. Okej. Jedni i drudzy rali żyją niezbyt uczciwie w tej sprawie. To jest inna inny temat. Poza tym nie ulega wątpliwości, że to jeszcze długo pewno potrwa. Są najpotężniejsze stany również militarnie. W związku z tym słowa prezydenta Stanów Zjednoczonych, który jest inaczej osadzony niż u nas prezydent, bo to jest praktycznie szef rządu również, czyli prezydent, szef rządu najpotężniejszego państwa na kuli ziemskiej, jak coś powie, to ma potężne znaczenie, dużo większe niż znaczenie prezydenta, niż słowa prezydenta małego kraju, a nawet śred średniego kraju, a nawet sporego kraju. W związku z tym nic dziwnego, że że słowa potrafią zatrząść sceną i publiczną, polityczną, a ekonomiczną i gospodarczą. Również jeżeli chodzi da się o prezydenta Trumpa, to on całkiem świadomie, bo on to sam mówił w jednym z wywiadów, nie wiem czy to w Financial Timesa, czy to Wall Street Journal, mówił o tym, że Sid Ping go poważa, bo wie, że on jest cholernie zwariowany. cholernie szalony. No on trochę innego słowa na F użył angielskiego. Mówię o Trumpie, że sam użył tego słowa. W związku z tym tak, on działa na zasadzie strategii szaleńca, czyli po prostu nie wiesz, co ja za chwilę zrobię i musisz się bać, bo nie wiesz i w związku z tym nie wiesz w którą stronę pójść, jak uniknąć mojego ciosu. No i i to jest jeden temat. On to świadomie stosuje. Absolutnie świadomie. To czasami w biznesie taka a pan Trump stosuje taką strategię biznesową, to czasami daje określone rezultaty. O ile ten druga strona się nie zdenerwuje i powie, że mam cię w nosie, nie chcę z tobą mieć w ogóle żadnych stosunków, co może też pana Trumpa w pewnym momencie spotkać. To jest jedna rzecz. Druga rzecz to jest taka, że że ta administracja amerykańska, ta która zaczęła rządzić od 20 stycznia tego roku, ona postanowiła dokonać no pewnego rodzaju rewolucji, przewrotu wręcz można powiedzieć, zarówno w dyplomacji. No bo widzieliście państwo niespotykany obrazek chyba 28 lutego w białym Domu, kiedy jak Chłystek, prezydent Ukrainy, był ganiony przez wiceprezydenta i prezydenta Stanów Zjednoczonych pod okiem kamer. To było według mnie niedopuszczalne. Ja nie jestem super zwolennikiem Zoeńskiego, ale to to tak nie powinno to wyglądać. Ale to jest właśnie nowa polityka. No to jest to nowum, ta rewolucja trumpowska można powiedzieć. I również rewolucją tramposowską jest to, żeby yyy Stany Zjednoczone stały się znowu wielkie, ale to znowu wielkie to znaczy, żeby zaczęły się izolować od świata, żeby się otoczyły barierami celnymi, które on kocha po prostu bariery celne i te bariery celne mają sprowadzić miejsca pracy do Stanów Zjednoczonych. przy okazji zarzynają wzrost gospodarczy. No jest jeszcze jeden element, który powoduje niepokoje na całym świecie. To jest to zresztą słychać, widać. A ostatnie ta nagrana, czy raczej obserwowana przez dziennikarza The Atlantic w sygnalowa najwyższych urzędników sektora bezpieczeństwa, militariów Stanów Zjednoczonych. pokazuje jaki JD V czyli wiceprezydent ma stosunek do Europy pasożyty i tak dalej tak się o nas wyraża. No i podobne ma jest tu pan Trump pojęcie Europie szczerze Unii Europejskiej nie znosi. Ja go rozumiem, bo lepiej rozmawiać z Polską czy z Niemcami czy z Francją osobno, a nie z takim dużym organizmem jakim jest Unia Europejska. On jest trudniejszy do dyskusji, do ustalania właśnie tych ceł, różnych innych rzeczy. W związku z tym, jak się bierze to wszystko razem, no to powstaje taki taka mieszanka, która jest mieszanką wybuchową. No i to nic dziwnego, że że powoduje takie dziwne czasami ruchy na rynkach, na giełdzie. No i dziwne również reakcje dyplomatyczne i nie tylko. Mhm. Tak sobie myślę, że te 100 lat temu nie zdążyłoby się dodzwonić do tego maklera, nie zdążyłoby się dobiec z karteczką ze zleceniem, a już by Trump zmienił zdanie, więc trochę O tak, tak, tak, tak. Ale jak wygląda dziś z perspektywy 2025 roku życie analityka rynków finansowych? Skoro wychodzi taki tramp i powie: "Wprowadzę CUA albo nie wprowadzę albo zrobię 25% albo 50, a może 8em." No to jak przychodzi ktoś, kto chce, no zastanawia się, czy w coś zainwestować, czy nie, no to nie wiem, trzeba by było chyba mówić: "A może urośnie, a może spadnie, a może pójdzie w bok". Wie pan, o tyle łatwiejsze życie, jak myślę analityka czy zarządzającego funduszami, że zazwyczaj, a właściwie zawsze właściwie takie fundusze działają no co najmniej średnioterminowo, a właściwie długoterminowo. W związku z tym zakładają, że to co się w tej chwili dzieje to jest aberacja, która minie i potem wszystko wróci do normy. Czy wróci tego nie wiemy. No to się dopiero okaże. Może się okazać na przykład, że dolar się całkowicie wywróci, bo Stany chcą go bardzo osłabić. Tego nikt nie bierze tak naprawdę pod uwagę, mimo że wszyscy o tym mówią. i wtedy naprawdę by zupełnie inaczej to wszystko wyglądało. Ale tak zakładają zarządzający funduszami. W związku z tym te ubytki w portfelu, na przykład spadki wartości o 10% czy tam nawet 15% traktują jako nieunikniony wypadek przy drodze, który się zdarza i po którym później indeksy czy inne aktywa znowu drożeją i i indeksy idą na nowe szczyty, a aktywa mają nowe ceny i lepsze ceny. W związku z tym na razie to specjalnie nie robi wrażenia na zarządzających funduszami. Robi wrażenie na day traderach tym którzy zmieniają pozycje wiele razy w ciągu dnia czy z dnia na dzień czy z tygodnia na tydzień. No oni mają trudne życie. To to ja im nie zazdroszczę naprawdę. No tak. Z tygodnia na tydzień to już taki swing trading. A ten day trading to znaczy oczywiście codziennie można tam grać przeciwko samemu sobie. Nawet to można zwariować. Rzeczywiście. M mówił pan, że ludzkie emocje są niezmienne, że 200 lat temu jak i dziś, pewnie tak jest, jedną z tych emocji, taką najjaśniejszą na rynkach finansowych jest chciwość. O tym możemy sobie szerzej, ale tak naprawdę chciałbym zapytać o ten algo trading, czyli sztuczną inteligencję. Dużo jest jej bardzo na rynkach, prawda? I można ją ustawić tak, żeby ona skupiała się nie na emocjach, a na analizie technicznej. To nie znaczy, że to zawsze zadziała, ale to wytnie ten wektor ludzkiej emocji. Czy to zmienia jakkolwiek funkcjonowanie rynków finansowych? To zmieniało i zmienia i będzie zmieniało. Ja już kilka lat temu czytałem o tym, że 97% obrotu na Wall Street robią komputery, a nie ludzie. Automatyczne algorytmy, które które kupują i sprzedają. o HFT, czyli handlu wysoką częstotliwością, kiedy długość kabla światłowodu ma znaczenie, bo sygnał biegnie krócej lub dłużej, naprawdę nie przesadzam, ma znaczenie i i to już od wielu lat jest obecne na giełdach, o czym się praktycznie nie mówi, ale ale tak to wygląda właśnie. A teraz jeszcze rzeczywiście dochodzi sztuczna inteligencja. Myślę, na razie jej wpływ jest umiarkowany lub niewielki yyy ale z czasem będzie coraz większy. Jeżeli dojdziemy w sztucznej inteligencji do postaci Gai, czyli tej general artificial intelligence, czyli tej ogólnej sztucznej inteligencji, to znaczy takiej, która będzie miała w sobie całą wiedzę, a będzie miliony razy szybsza od człowieka, no to wtedy pojedynek sztucznych inteligencji z różnych funduszy może być bardzo interesujący, ale nie wiem do czego doprowadzi naprawdę. Jeżeli by zaś ktoś był szybszy w tej sztucznej inteligencji takiej, która będzie zarządzała inwestycjami, to może to się skończyć tak jak w książce z 2014 roku. Ja ciągle przywołuję tę książkę dlatego, że według mnie Robert Harris, on co prawda zwyczaj pisze o starożytnym Rzymie, no o aferze Drefusa, różne ciekawe książki pisze, bardzo poczytny autor, ale 2014 coś mu się stało. Czy 2014 czy 10, no nie wiem, nieistotne. 2000 chyba 14 napisał książkę Indeks strachu. Chodziło o Wix. Jeżeli ci z państwa, którzy zajmują się giełdą, to wiedzą, wiedzą co to jest indeks w VI wix. No i tam właśnie sztuczna inteligencja pokazała co potrafi i jeżeli chcecie się państwo przestraszyć to kupcie tą książkę, przeczytajcie. I według mnie ona była prorocza. Naprawdę prorocza. za parę lat jak słuszna inteligencja nam zawali rynek czymś, bo będziemy mieli jakieś dziwne ruchy, których kompletnie nie będziemy rozumieli, no to zobaczymy. To wtedy przywołamy tę książkę. Wydajowie naprawdę ten człowiek przewidział przyszłość. Czasem to się zdarza. Zresztą takie wypadki już miały miejsce. To chyba w 2010 roku, nie wiem, był taki flash crash to się nazywało, czy błyskawiczny krach. Ja sam patrzyłem wtedy na indeksy i patrzę co się dzieje. A tutaj tak S&P, NASDAQ Dow Jones parę minut 10% dołu. Dosłownie tak to wtedy wyglądało. 10 minut do dołu w parę minut. Później przez tam pół godziny chyba wróciło wszystko do normy. Skończyło się jakimś spadkiem, no ale nie takim. No i najprawdopodobniej to dalej to są różne teorie na temat tego, co spowodowało ten flash crash, ale bardzo prawdopodobne jest to, że po prostu wiele komputerów w tym samym czasie dały sygnał sprzedaży. No i nie miał kto kupować po prostu. Więc uważajcie państwo, ze sztuczną inteligencją nie macie szans. Trzeba ustawiać stopy, żeby nie tracić. Tak jest. Panie Piotrze, na koniec w takim razie, bo, bo jest takie przekonanie właśnie, jak się już dochodzi do tego znowu taksówkarza, czyli jak się zaczy o czymś zaczyna rozmawiać. Dostęp przez internet jest dla wszystkich bardzo łatwy. Kiedyś to trzeba było się jakoś weryfikować, zakładać konto, żeby po prostu jakkolwiek wejść na giełdę. To było bardzo skomplikowane. Dzisiaj jest to bardzo proste. Wystarczy kilka kliknięć. U u co lepszych brokerów chociażby weryfikacja dowodem osobistym. Nie nie trzeba wychodzić z domu. Wpłaca się środki i się jest już traderem. Można ominąć tego maklera. Można bezpośrednio od brokera korzystać się z wielu różnych rozwiązań i przez to jest taki oczywiście napływ mnóstwa kapitału na te rynki, ale jest takie wrażenie, że to dla każdego, że to jest świat wielkiej finansjery, możliwość wzbogacenia się z dnia na dzień, stania się milionerem i wielkich innych takich historii, choć najczęściej kończących się bolesnymi upadkami, te stratą pieniędzy. yy czy wręcz ta dostępność y nie prowadzi do tego, że gra giełdowa stanie się w najbliższych 10, 15, 20 latach właściwie grom wyłącznie dla tych algorytmów i wielkich funduszy inwestycyjnych, bo ta ulica tak zwana, no to nie będzie w stanie tego wytrzymać. Nawet zmiany, o których pan mówi, mogą być tak 5% w te i wew te na jednej świece, powiedzmy w 5 minut i wyczyszczą wszystkich kogo mają, a duże duże fundusze inwestycyjne sobie z tym poradzą. Czy czy to do tego, czy to w tę stronę zmierza, bo jest przekonanie, że każdy może stać się milionerem, być milionerem z ulicy. Ma pan oczywiście rację. docelowo to niewątpliwie to duże fundusze sztuczna inteligencja w kosi indywidualnych zupełnie to to jest to jest prawda ale to ludzie lubią inwestować lubią grać lubią kasyno no giełda to nie jest kasyn żebyśmy mieli jasność ale lubią to czasem nawet takie taki tłum potrafi doprowadzić do nieograniczonych wzrostów wewnych akcji. GameStop. Znacie państwo pewno przypadek w Stanach Zjednoczonych, kiedy tłum zmówił się, żeby wydusić zamykanie krótkich pozycji. No to musiałbym za długo tłumaczyć, ale ale rzeczywiście tak bywało. Ale to są przypadki, a tak naprawdę indywidualny zawodnik małe szanse, a ta dostępność do poprzez internet, ta szybkość działania, no to utrudnia działanie dlatego, że utrudnia przez to, że ułatwia, dlatego że ułatwiając to powoduje, że zdobycie zysku jest bardzo trudne i może się wiązać z dużymi stratami. To pokazuje na przykład handel na rynku walutowym, gdzie ponoć, ja nie wiem jaka jest prawda, ale widziałem parę badań, że 80 parę procent ludzi inwestujących grających na tym rynku ponosi straty. Na rynku walutowym działa się z dużą dźwignią, czyli kładziesz mały depozyt, możesz zyskać potężne pieniądze. No ale ten depozyt możesz stracić, czy inaczej mówiąc możesz być mieć nawet zysk ujemny. A taki zyskujemny, ja sam widziałem u kolegi, który grał na kontraktach gdzieś tam w pierwocinach kontraktów na WIG 20, czyli dawno dawno temu, kiedy właśnie uzupełnia depozyt, uzupełnia i uzupełnia właśnie robił to, co według mnie robić nie wolno, czyli uśredniał do dołu. O tak można powiedzieć. No i w końcu już mu pieniędzy zabrakło. Miał 150 000 zł jak zaczynął, a to było, mówię dawno temu, ze 20 lat pewnie temu, więc to było sporo pieniędzy. No i do końca uśredniał licząc na to, że że WIG 20 ruszy, że nie będzie ciągle spadał. W końcu bank zalczył se kolejnego depozytu. On już pieniędzy nie miał, więc bank mu po kursie dnia wyrzucił wszystkie te jego kontrakty, zamknął. No bo nie było wyjścia i facet skończył z długiem 7000 zł do banku ze 150 000 na plusie. Więc no trzeba uważać po prostu. Trzeba naprawdę Aha. Jeszcze dalej dwa dni później rynek się odwrócił i WIG 20 zaczął rośnąć. No właśnie. Yyy, to są takie trudne historie, ale ku przestrodze warto powiedzieć o tym, bo jak się komuś wydaje yyy, że to jest taka taka magiczna rzecz, w której się trochę wrzuci, a wyciągnie się miliony takich bitcoinowych milionerów, co to Lamborghini niby jeżdżą, albo takich co to właśnie Bowik 20, a wciąż wschodzący. Teraz tu się dużo kapitału ze Stanów przerzuca, bo tam była korekta. No to rzeczywiście ostrożnie, a jeśli już by ktoś chciał, to polecamy kontakt z rzetelnymi analitykami, którzy usadzą kogoś na podłodze i powiedzą, że nie 2000% jest dziennie czy miesięcznie, tylko może 25 pi miesięcznie to i tak dużo, prawda? No pięć miesięcznie procent to całkiem niezły wynik. Daje ponad 60 rocznie. No. No tak. No nie, nie każdego bym. No więc może nawet i tu zbyt optymistycznie. Nawet może i tu zbyt optymistycznie. No dobrze, bardzo dziękuję za tę rozmowę. Na koniec bardzo pouczającą Piotr Kuczyński, analityk Domu inwestycyjnego Kselion. Bardzo dziękuję panie Piotrze za to spotkanie. Dziękuję bardzo. Ja nazywam się Paweł Orlikowski, a to był program Można Jaśnie. Do zobaczenia, do usłyszenia. Partnerem programu jest Santander Bank Polska. Ah.
