Przejdź do treści

VideoWiedza™ · Analiza Rynku

WIELKI POWRÓT DO ZŁOTA? Waluta, która ma podważyć dominację DOLARA [BRICS, UNIT i Dedolaryzacja]

Wyświetlenia
11,940
Polubienia
418
Data publikacji

O materiale

Czy czeka nas powrót do złota i upadek dolara?

Wnikliwa analiza potencjalnej waluty bloku BRICS – UNIT. Czy UNIT może realnie zagrozić dominacji dolara amerykańskiego w światowym handlu. Odkryj mechanizmy działania i potencjalne konsekwencje wprowadzenia nowej waluty opartej na złocie i koszyku walut.

Kluczowe zagadnienia omówione w materiale:

  • Blok BRICS w 2025: Nowi członkowie i rosnące znaczenie w globalnej gospodarce.
  • Przyczyny poszukiwania alternatyw dla dolara: Kryzysy finansowe, geopolityka i sankcje.
  • Działanie UNIT: Cyfrowa jednostka rozliczeniowa oparta na złocie i koszyku walut.
  • Pilotaż i testy: Jak przebiegają testy UNIT i jakie są ich dotychczasowe wyniki?
  • Przyszłość dolara: Czy dolar straci na znaczeniu i jak się na to przygotować?

Dowiedz się, jak inwestować w erze potencjalnej dedolaryzacji i jakie aktywa warto wziąć pod uwagę, dywersyfikując portfel. Zrozum, dlaczego złoto odgrywa kluczową rolę w nowym systemie finansowym i jakie kroki podjąć, aby zabezpieczyć swoje finanse.

Tematy filmu

Rynki

Typy treści

Pełna transkrypcja filmu

Rozwiń, aby przeczytać zapis całego materiału.
Transkrypcja

Co by się stało, gdyby część światowego handlu przestała używać dolara? Gdyby kraje zaczęły rozliczać się w systemie opartym na złocie i własnych walutach? Okazuje się, że to wcale nie jest bardzo odległa przyszłość. To proces, który powoli się zaczyna. Bricks właśnie uruchomił pilotaż cyfrowej jednostki rozliczeniowej o nazwie Unit. Nie jest to waluta dla zwykłych ludzi, ale narzędzie, które może na zawsze zmienić sposób, w jaki państwa między sobą handlują. Na początek zaznaczmy, że BRIX w 2025 roku to zupełnie inna konstrukcja niż jeszcze kilka lat temu. To już nie tylko Brazylia, Rosja, Indie, Chiny i Republika Południowej Afryki. Teraz mamy do czynienia z blokiem 11 państw, w którym znajdziemy również Egipt, Etiopię, Iran, Arabię Saudyjską, Indonezję i Zjednoczone Emiraty Arabskie. Z kolei jeśli spojrzymy na twarde dane Brick to dziś prawie połowa ludności świata i coraz większa część globalnej gospodarki. W 2023 kraje tego bloku generowały ponad 1/4 światowego PKB. Ale znaczenie BRIX na tym się nie kończy. To także potężny gracz w sektorze surowcowym. Kraje wchodzące w skład bloku odpowiadają za około 30% światowej produkcji ropy i 17% gazu. Do tego dochodzi dominująca pozycja w metalach i minerałach. To wszystko to ogromny kawałek światowej gospodarki, surowców, ludności i i frustracji wobec dominacji dolara. Ale dlaczego kraje Brick w ogóle mówią o nowej walucie? Powodów jest całkiem sporo. Globalne kryzysy finansowe, presja geopolityczna i coraz ostrzejsza polityka handlowa Stanów Zjednoczonych. Dodatkowo momentami, które zmieniły sposób myślenia wielu rządów były sankcje wobec Rosji, odcięcie jej od systemu Swift oraz konflikt handlowy między USA a Chinami. Dla sporej części polityków i ekonomistów był to też mocny sygnał ostrzegawczy. zrozumieli, że tak naprawdę jedna decyzja może sparaliżować handel, płatności i dostęp do kapitału. Dlatego wspólny mianownik jest jeden. Chodzi o to, żeby grać na własnych zasadach i ograniczyć zależność od dolara. Właśnie w takim kontekście pojawia się The Unit, cyfrowa jednostka rozliczeniowa BRIS oparta na złocie i koszyku walut. Stałych widzów proszę o zainwestowanie w ten odcinek łapki w górę. Jeżeli nie chcesz, żeby omijały cię rzeczy ważne dla twoich finansów, to koniecznie dołącz do ponad 100 000 subskrybentów. Partnerem biznesowym kanału jest firma zajmująca się kompleksowymi usługami doradczymi i pośrednictwem w imporcie towarów z Chin. Sprawdź ofertę na jaopentrading.com. Partnerem odcinka jest giełda Bybit, która uruchomiła nową usługę automatycznych regularnych cyklicznych zakupów krypto. Ustalasz harmonogram, ustawiasz kwotę i wybierasz token. Wszystko się dzieje automatycznie. To idealne narzędzie dla tych osób, które o rynku kryptowalut myślą długoterminowo i chcą regularnie budować swoją pozycję. Link do Bybit znajdziesz w opisie. W ostatnich latach Stany Zjednoczone nałożyły szereg sankcji nie tylko na Rosję, ale również na Iran. To dlatego te dwa państwa najmocniej naciskają na stworzenie nowej waluty, bo ona mogłaby osłabić skutki takich działań. Mówił o tym nawet irański ambasador Kazem Yal podczas Kazan Forum w maju 2024 roku. Ale nie wszyscy są przekonani, że to dobry kierunek. Wielu ekspertów zwraca uwagę, że wspólna waluta dla krajów o tak różnych gospodarkach może być po prostu niewydolna. Do tego dochodzi obawa, że zamiast uniezależnienia się od dolara, część państw tylko uzależni się bardziej od Chin i Juana. Dobrym tego przykładem jest sytuacja z października 2023 roku. Rosja wtedy zażądała, aby Indie płaciły za ropę w Juanie, bo nie radziła sobie z nadmiarem rupi. Indie jednak odmówiły i zgodziły się tylko na dolary albo własną walutę. Jednak mimo tych obiekcji i wątpliwości w internecie dzieje się coś nietypowego. W Google Trends wyraźnie rośnie liczba wyszukiwań hasła dolar the basement, czyli strachu przed tym, że dolar traci swoją wartość. To z kolei pokazuje, że nie jest to już temat tylko dla ekonomistów, ale coś, co zaczyna interesować zwykłych ludzi. Te obawy mają kilka źródeł. Po pierwsze, Stany Zjednoczone zadłużają się w tempie, które jeszcze 10 lat temu wydawało się nie do pomyślenia. Po drugie, ciągłe deficyty i dodróg pieniądza prędzej czy później muszą odbić się na sile nabywczej dolara. Po trzecie, jeśli inne kraje znajdą sposoby na handel bez dolara, to popyt na walutę zacznie stopniowo spadać. W tę narrację idealnie wpisują się wypowiedzi. Dobra, okej, niech będzie. Powiem to Roberta Kiosekiego, autora bogatego ojca, biednego ojca, po raz tysięczny wzywa inwestorów, żeby przestali patrzeć wyłącznie do dolara i zaczęli szukać alternatyw. Mówi on wprost o końcu amerykańskiej waluty i nawołuje do inwestowania w złoto, srebro, Bitcoin i Ether. Brzmi to dramatycznie, fajnie się klika w mediach społecznościowych, ale prawda jest taka, że rzeczywistość wygląda spokojniej. BRIX nie uruchomił jeszcze żadnej waluty. To co faktycznie jest w toku to badania i polityczne rozmowy. Unit jest testowaną jednostką rozliczeniową, a nie nowym pieniądzem, który ma zastąpić dolara w globalnych rezerwach. Co prawda spekulacje nasiliły się pod koniec 2024, kiedy Putin został sfotografowany z prototypem banknotu Bricks na szczycie w Kazaniu. Później jednak wyjaśniono, że był to symboliczny rekwizyt, a nie zapowiedź natychmiastowego wprowadzenia waluty. Z kolei Putin powiedział wprost: "Nie odrzucamy dolara i nie walczymy z nim, ale jeśli zabrania nam się z niego korzystać, to co mamy zrobić? musimy szukać alternatywnych rozwiązań i to właśnie się dzieje. Dlatego dziś trudno powiedzieć, czy i kiedy waluta Brick faktycznie powstanie. Ale już teraz warto wziąć ten temat pod lupę i przyjrzeć się jego potencjalnym konsekwencjom, szczególnie z punktu widzenia inwestorów. 31 października tego roku ruszył pilotaż, którego celem jest przetestowanie nowej cyfrowej jednostki rozliczeniowej. Testy odbywają się wewnątrz krajów Bricks, a ich inicjatorem był Irias, czyli International Research Institute for Advanced Systems. Co ciekawe, Irias ma dość specyficzną historię. Początkowo zajmował się badaniami nad organizacją produkcji w gospodarkach socjalistycznych, a dziś funkcjonuje jako międzynarodowa instytucja badawcza z osobowością prawną. Sam projekt jest częścią większych badań nad cyfrowymi instrumentami finansowymi, które są zabezpieczone realnymi aktywami. Chodzi o to, aby sprawdzać, czy takie narzędzia mogą realnie działać w handlu międzynarodowym. Kilka dni później, 10 listopada IRAS ogłosił, że buduje ten instrument w formie tokena rozliczeniowego opartego na technologii blockchain, konkretnie na sieci Kardano. Projekt został przedstawiony jako krok w stronę nowego podejścia do globalnych finansów i rozliczeń między państwami. Jeśli spojrzymy na unit od strony konstrukcji to zobaczymy coś zupełnie innego niż typową państwową walutę. Nie ma tu jednego pieniądza, jednego banku centralnego i jednego emitenta. Zamiast tego pojawia się koszyk wielu walut spięty wspólnym zabezpieczeniem. Unit też bardzo łatwo wrzucić do jednego worka z CBDC albo stable coinami, tylko że to oczywiście byłby duży błąd, bo to zupełnie inna kategoria. CBDC to waluta państwowa emitowana przez bank centralny i używana w gospodarce krajowej. Unit nie spełnia żadnego z tych warunków. A stable coiny, no one krążą w obiegu detalicznym i mogą być wymieniane na rezerwy. Unit też tego nie robi. Najbliżej mu do koncepcji bancora zaproponowanej kiedyś przez Johna Kanesa, czyli do jednostki rozliczeniowej opartej na koszyku aktywów niewymienialnej i stworzonej wyłącznie do międzynarodowych rozliczeń. Właśnie to definiuje unit. Stabilność koszyka, brak możliwości wykupu, neutralność wobec polityki i zastosowanie tylko w rozliczeniach hurtowych. Dodatkowo najważniejszą rolę w tym systemie odgrywa złoto. To ono pełni rolę głównego miernika wartości, wobec którego wyceniane są wszystkie pozostałe elementy koszyka. I to jest mega istotna zmiana w porównaniu do dzisiejszego systemu finansowego. W Unicie waluty są wyceniane w złocie, a nie odwrotnie. I w tym kontekście warto też podkreślić różnicę między Unitem a systemem Swift, bo mimo że Swift umożliwia przesyłanie informacji między instytucjami, to sam nie przechowuje aktywów i nie rozlicza transakcji. Żeby pieniądze faktycznie się przemieściły, potrzebne są osobne systemy rozliczeniowe, izby clearingowe i banki. Z kolei Unit działa zupełnie inaczej. Tutaj rozliczenia odbywają się bezpośrednio, a każda transakcja kończy się w czasie rzeczywistym, nie w cyklu T+2 jak na rynku Forex. Od strony technicznej całość opiera się na blockchainie i to właśnie on umożliwia bezpośrednie rozliczenie między stronami. Rozproszona architektura pozwala też na wykorzystanie smart kontraktów, czyli programowania pieniądza, który sam sprawdza warunki, zgodność z przepisami i finalizuje rozliczenie w różnych krajach. Jednocześnie na ten moment warto też dodać, że nie jest to projekt czysto teoretyczny, ani eksperyment zamknięty w laboratorium. System faktycznie działa i obsługuje realne transakcje. Po prostu robi to w kontrolowanych warunkach, które są typowe dla początkowej fazy wdrożenia. Całość działa w środowisku, gdzie rozliczenia są wykorzystywane do testowania architektury i mechanizmów rozliczeń. To pozwala oczywiście zebrać konkretne dane, które oceniają czy system da się skalować i jak radzi sobie z ryzykiem. Każdego dnia publikowane są też informacje o aktualnej wycenie, które pokazują jak zmienia się wartość całego koszyka oraz jego poszczególnych elementów. Taka transparentność odpowiada na jeden z największych zarzutów wobec alternatywnych systemów pieniężnych, czyli brak przejrzystości wyceny. Dodatkowo każda transakcja musi przejść przez szereg zabezpieczeń. Wymagana jest autoryzacja wieloma podpisami oraz sprawdzane jest zabezpieczenie w postaci aktywów przechowywanych w skarbcach. Dokładnie 31 października wyemitowano 100 unitów, a każdy z nich odpowiadał dokładnie 1emu gowi złota. Od tego momentu wartość unitu przestała być stała, bo zaczęła podążać za rynkiem. Z jednej strony reagowała na zmiany ceny złota, a z drugiej na kursy walut znajdujących się w koszyku. Kiedy dochodzimy do 9 grudnia, widzimy już konkretny efekt. Wartość koszyka rezerw spadła do 97,5 czy nawet 97,6 g złota. W praktyce oznacza to, że jeden unit nie odpowiada już pełnemu gramowi, tylko dokładnie 0,96 g złota. Nad całym przedsięwzięciem czuwa Unit Foundation. nadzoruje tworzenie instrumentu rozliczeniowego, a także cały model zarządzania tym systemem. I teraz uwaga, bo tu robi się ciekawie. Fundacja powołała na stanowisko CEO nie człowieka, tylko sztuczną inteligencję. Dlaczego? Według fundacji AI nie ma osobistych uprzedzeń, nie podejmuje decyzji pod wpływem emocji i nie ulega presji politycznej. Do tego dochodzi jeszcze wysoka dokładność analiz i ciągłość w działaniu. No i tutaj pojawia się pytanie, bo skoro Unit technicznie działa, ma jasne zasady i realne transakcje, to dlaczego wciąż nie mamy oficjalnej daty wprowadzenia waluty? Odpowiedź jest prosta, bo na poziomie politycznym wciąż brakuje decyzji i zgody co do kierunku. Już podczas szczytu BRIGS w 2022 roku Władimir Putin mówił o planach stworzenia nowej globalnej waluty rezerwowej i o gotowości do współpracy z partnerami handlowymi. W 2023 do tej narracji dołączył prezydent Brazylii Lula da Silva. Zapytał, dlaczego Bricks nie mógłby mieć własnej waluty do finansowania handlu między krajami bloku i kto w ogóle zdecydował, że dolar stał się walutą handlową po odejściu od złota. Przed szczytem Bricky w 2023 pojawiły się spekulacje, że właśnie wtedy może paść oficjalna zapowiedź nowej waluty. Tak się jednak nie stało. Dyrektor finansowy Banku Rozwoju Bricks Leslie Masdorp powiedział wtedy Bloombergowi, że to projekt na średni albo długi termin i obecnie nie ma żadnych planów stworzenia wspólnej waluty. To podejście potwierdziła też Brazylia, która przejęła prezydencję Brick na 2025. I przedstawiciele jasno mówili, że nie planują działań w tym kierunku. Jednocześnie BRIX nie porzuca tematu ograniczenia roli dolara. W 2025 dużo mówiło się o transgranicznych systemach płatności i technologii blockchain, co Reuters wskazywało jako jeden z najważniejszych tematów szczytu. W 2026 gospodarzem szczytu będą Indie, które są jednym z najbardziej sceptycznych członków bloku. Ich minister spraw zagranicznych jasno powiedział, że Indie nie chcą zastępować dolara, bo daje on globalną stabilność. Podkreślił też, że w BRIX nie ma jednego wspólnego zdania w tej sprawie. Brak wspólnej wizji wśród polityków nie oznacza jednak, że temat został zamknięty. Na Discovery Alert można znaleźć roboczy harmonogram, który opisuje stopniowe wdrażanie nowej waluty. Jeśli chodzi o pełne wdrożenie tego systemu, to mówimy raczej o latach niż miesiącach. Jednym z największych wyzwań są kwestie regulacyjne. W końcu mamy do czynienia z pięcioma krajami, pięcioma różnymi systemami prawnymi i pięcioma niezależnymi nadzorami finansowymi. Do tego dochodzi kwestia suwerenności monetarnej, której nikt nie chce oddać. Patrząc na harmonogram, pod koniec 2025 mają zostać dopięte regulacje i umowy dotyczące rozliczeń transgranicznych, ale czasu zostało już niewiele. Pierwsza połowa 2026 to start bardzo ograniczonego użycia komercyjnego tylko dla wybranych branż i partnerów handlowych. 2027 to etap stopniowego rozszerzania skali i zwiększania limitów transakcji. Z kolei pełne wdrożenie bez istotnych ograniczeń przewidywane jest dopiero na lata 2028-2030. Jeśli chodzi o sygnały rynkowe, na które warto patrzeć po drodze, to będą to między innymi wzrost wolumenów transakcji, komunikaty o dołączeniu do systemu, zmiany w strukturze rezerwy banków centralnych oraz zakupy złota przez fundusze państwowe. Dlatego jeśli powoli idziemy w stronę nowego ładu monetarnego, to inwestorzy też muszą zmienić sposób alokacji aktywów. Przez dekady zakładano, że dolar zawsze będzie w centrum globalnego handlu. Dziś coraz częściej pojawia się pytanie, no a co jeśli nie, trzeba jednak postawić sprawę uczciwie. Dostosowanie portfela do tego, co potencjalnie może wydarzyć się wokół Bricks nie jest wcale proste. Zwłaszcza, że na ten moment nic nie wskazuje na to, żeby wspólna waluta miała powstać tu i teraz. Ale jednocześnie agresywna polityka handlowa Trumpa już wcześniej pokazała jak szybko nawet bliscy sojusznicy USA zaczynają szukać alternatyw i właśnie dlatego dywersyfikacja przestaje być opcją a zaczyna być koniecznością. W takiej rzeczywistości inwestor powinien myśleć w kategoriach stref walutowych, a nie jednej dominującej waluty. To znacza dywersyfikację nie tylko klas aktywów, ale też całych systemów monetarnych. Pierwszym etapem może być dywersyfikacja walutowa. Chodzi o ekspozycje na aktywa denominowane w walutach innych niż dolar, na przykład przez obligacje, fundusze inwestycyjne czy ETFy. W bardziej odważnych scenariuszach mówi się nawet o 30 40% portfela. Dla mnie na ten moment to zdecydowana przesada. Drugim filarem są metale szlachetne. W tym scenariuszu złoto przestaje być tylko zabezpieczeniem na czarną godzinę. Zamiast symbolicznych 5 10% coraz częściej pojawia się rekomendacja na poziomie 15 do 25% portfela. Tylko, że w dużej mierze to przez rynek zostało i inwestorów detalicznych zdyskontowane wcześniej. Kolejny element to akcje. Z jednej strony rynki zachodnie jak USA i Europa, z drugiej Chiny, Indie czy Brazylia. Tę ekspozycję można budować zarówno bezpośrednio, jak i poprzez ETFY śledzące indeksy. Coraz większe znaczenie ma też infrastruktura finansowa i surowce, zwłaszcza energia, metale, przemysłowe czy produkty rolne, których produkcja w dużej mierze koncentruje się w krajach Bricks. Część inwestorów może pójść jeszcze krok dalej i rozszerzyć dywersyfikację o inwestycje alternatywne, takie jak nieruchomości czy po private equity w różnych jurysdykcjach. Z kolei uzupełnieniem mogą być kryptowaluty powiązane z infrastrukturą płatniczą. Projekty takie jak Riple czy Cardano są postrzegane jako potencjalne mosty między różnymi systemami monetarnymi. Oczywiście każda z tych strategii musi być rozpatrywana w kontekście ryzyk rynkowych, politycznych i walutowych. Przygotowanie się na ewentualną dedolaryzację nie polega na graniu jednego scenariusza. to reset, cierpliwość, rozsądna dywersyfikacja przy pełnej świadomości tego, co może pójść nie tak. Oczywiście to wszystko brzmi sensownie z punktu widzenia samej dywersyfikacji procesu. Jednak żeby nie popaść w przesadę, warto przypomnieć sobie jedno. Dolar nadal jest fundamentem globalnego systemu finansowego i jego pozycja wciąż jest bardzo mocna. A jeżeli widzimy i patrzymy na takie rzeczy jak bilans handlowy czy wykorzystanie dolara w transakcjach handlowych, no to jego pozycja na ten moment jest absolutnie niepodważalna. Dane rezerwy federalnej pokazują, że w latach 1999-2019 dolar dominował w rozliczeniach handlu międzynarodowego praktycznie na całym świecie. W obu Amerykach było to aż 96%. W regionie Azji Pacyfiku 74, a w pozostałej części świata 79. Z kolei Atlantic Council dodaje, że dziś dolar bierze udział w blisko 89% wszystkich transakcji walutowych i stanowi ponad połowę globalnych rezerw walutowych banków centralnych. Do tego dochodzi jeszcze jeden ważny element. Większość handlu ropą naftową nadal odbywa się w dolarze i chociaż na znaczeniu zyskują euro, jen, to amerykańska waluta nadal pozostaje numerem jeden. Czy unit może to zmienić? Tu zdania ekspertów są podzielone. Jeśli taka waluta rzeczywiście by powstała i zaczęła być używana w większej skali, mogłaby osłabić skuteczność amerykańskich sankcji i zmniejszyć popyt na dolara. W skrajnym scenariuszu mogłoby to uderzyć w gospodarkę USA i portfele amerykańskich gospodarstw domowych. Jednocześnie widzimy, że coraz więcej krajów szuka alternatyw. Chiny, Rosja coraz częściej handlują w swoich walutach. Indie, Kenia czy Malezja otwarcie mówią o dedolaryzacji albo podpisują umowy handlowe oparte na walutach lokalnych. Mimo to wiele analiz studzi emocje. Badanie Atlantic Council z czerwca minionego roku pokazuje, że dolar nadal dominuje w rezerwach rozliczeniowych, transakcjach walutowych, a jego pozycja w krótkim i średnim terminie jest bardzo, ale to bardzo bezpieczna. Podobnie uważają ekonomiści Peterson Institute for International Economics, którzy piszą wprost, że bricks nie stanowi dziś realnego zagrożenia dla dominacji amerykańskiej waluty. Ostatecznie wszystko sprowadza się do jednego pytania. Czy nowa waluta BRIX zostanie szeroko przyjęta? Czy okaże się stabilna i czy faktycznie zaoferuje realną alternatywę dla dolara? Bez tego żadnej rewolucji nie będzie. A na ten moment ten blok Brick jest podzielony. Kraje nie mówią w zgodnym kierunku i jasno mówiąc o tym, że od dolara chcą odejść. A to jest chyba największy w tym wszystkim problem. Jeżeli ten materiał przypadł ci do gustu, koniecznie zostaw łapkę w górę. >> [muzyka]

Wszystkie filmy VideoWiedza™