Q&A bez ściemy! Jak inwestuję, kiedy emerytura i kiedy sprzedaję akcje? [Inwestowanie, Strategie, Q&A]

W filmie poruszamy m.in. takie tematy jak:

Szukasz praktycznych porad inwestycyjnych? Obejrzyj nasz film „Q&A bez ściemy! Jak inwestuję, kiedy emerytura i kiedy sprzedaję akcje?” i dowiedz się, jak ekspert zarządza swoim portfelem.

  • Strategia długoterminowa: Jak budować portfel inwestycyjny z myślą o długim terminie?
  • Podejście do ryzyka: Jak zarządzać ryzykiem i jakie błędy unikać?
  • Sprzedaż akcji: Kiedy i dlaczego warto sprzedawać akcje?
  • Analiza fundamentalna: Czy analiza raportów finansowych jest niezbędna?
  • Inwestowanie pasywne vs. aktywne: Które podejście jest lepsze?
  • Dywidendy: Czy warto inwestować w spółki dywidendowe?
  • Psychologia inwestowania: Jak radzić sobie z emocjami na giełdzie?
  • Narzędzia: Jakiego oprogramowania używać do monitorowania portfela?

Film zawiera konkretne odpowiedzi i przykłady z doświadczenia eksperta. Niezależnie od twojego poziomu zaawansowania, znajdziesz tu cenne wskazówki. Obejrzyj teraz i zacznij inwestować mądrze!

Dodatkowo, w filmie znajdziesz odpowiedzi na pytania o:

  • Moat i jego znaczenie
  • Efekt sieciowy
  • Cashflow vs EPS
  • Stop Loss
  • Inwestowanie w złoto
  • Edukację finansową dzieci
  • Zarządzanie wolną gotówką
  • I wiele innych!

Pamiętaj, inwestowanie wiąże się z ryzykiem. Przeszłe wyniki nie gwarantują przyszłych zysków.

Zobacz pełną transkrypcję filmu

Siemanko, witam. W mojej, kurna, wybiło 70 000 subskrypcji, za co jeszcze raz ogromne dla was podziękowania. I z tej okazji tak jak obiecałem, że zrobię Q&A, to zrobię i to jest właśnie Q&A. Zasypaliście mnie pytaniami i było tego naprawdę sporo, za co też wielkie dzięki. Zebrałem te pytania trochę do kupy, podzieliłem część, wywaliłem, bo się powtarzały, żeby nie było za dużego bałaganu i żeby każdy też znalazł coś dla siebie. No to co, nie ma co przedłużać. Bierzcie kawkę, szukajcie swoich pytań, a najlepiej oglądajcie wszystko, to wtedy na pewno traficie na jakieś ciekawe. A my lecimy z tematem. Partnerem tego odcinka jest nie ma, nie ma partnera odcinka. Nie wierzę, ale mogę wam polecić dołączenie do prawie 2300 inwestorów w strefie premium DNA i powiedzieć, że to na pewno jest najlepsze miejsce do inwestycyjnej i finansowej edukacji też dla was. No i jeszcze raz podziękować za te subskrypcje, które zostawiliście. No jeśli jeszcze jej nie zostawiliście, to zostawcie ją teraz. Teraz jest na to najlepszy moment. Słuchajcie, zrobimy to trochę tak, że ja będę m czytał pytania, które dostaliści, które od was dostałem. Te pytania ci, którzy chcą mogą sobie czytać też na ekranie. No i potem będziemy sobie na nie odpowiadać. Jak to wam się spodoba, jak to będzie ciekawe, to myślę, że może zrobimy sobie coś takiego też w formie live na kolejną jakąś okazję, ale teraz wiedziałem, że live nam nie wyjdzie, bo nie będzie na to czasu, więc zebraliśmy go sobie w tej formule. No to co, zaczynamy i pierwsze pytania, w sumie takie trzy pytania dotyczyły zasadniczo tego samego początków. Jak wyglądały twoje początki, skąd zajawka, jak długo inwestujesz, ile masz lat i tak dalej. Więc zbierzmy to sobie do kupy i odpowiem wam już tak zbiorczo. Teraz, gdy to nagrywam, mam prawie 33 lata. Moja pierwsza, absolutnie pierwsza inwestycja to chyba było jak miałem lat 16 i to był jakiś fundusz inwestycyjny, w który były włożone jakieś naprawdę śmieszne pieniądze. Pewnie coś w okolicach maksymalnie dwóch, trzech, nie pamiętam, może 4000 zł. No ale jeśli mówimy o takiej pierwszej prawdziwej inwestycji w akcj, to to był dokładnie rok 2010 i debiut GPW na GPW. Kapitał wtedy był też malutki, oczywiście nawet nie pamiętam ile dokładnie, ale naw pewnie coś w okolicach kilku tysięcy złotych, nie wiem, może trzy, może cztery, może pięć, y, teraz już średnio pamiętam. Y, no i skończyło się całkiem spoko, bo trochę dało to zarobić. A skąd w ogóle wzięła się zajawka na giełdę, to tak szczerze nie do końca pamiętam i nie wiem, ale wydaje mi się, że na początku, jak pewnie wiele młodych osób, ja trochę utożsamiałem giełdę z miejscem, gdzie można w miarę prosty i szybki sposób zrobić konkretną kasę. A że pochodziłem z niezbyt bogatej rodziny, no to taki łatwy zarobek wydawał się oczywiście mega kuszący i szybko się okazało, że to nie jest takie łatwe. No ale jakoś tak się to kręci do dzisiaj, więc jedziemy powoli dalej do przodu. Jeszcze było pytanie o to, ile obecnie mam pozycji w portfelu. Trochę to nie jest związane z tymi początkami, ale dobra, załatwmy to teraz. Na dziś we wszystkich portfelach jakby to zebrał to jest to coś około 35 różnych aktywów. Tylko, że ta liczba jest trochę myląca, bo mój styl inwestowania polega na tym, że wiele spółek na początku testuje trochę otwierając niewielką pozycję rzędu jakiś 1,5 2% kapitału i dopiero z czasem, gdy teza inwestycyjna się potwierdza, to te pozycje dojrzewają, no i są rozbudowywane. Więc taki średni czas trzymania aktywa w portfelu jest dość spory. No i te pozycje się rozbudowują, czyli jak zaczynamy od 2% to potem trochę rośnie o trzech, czterech, pięciu, a jak coś się okazuje shitem, no to po prostu wypada z tego portfela. Dlatego tam jest bardzo dużo pozycji, no bo niektóre są takimi dojrzewającymi, żeby testować hipotezę. Kolejna osoba pyta o to, czy warto robić jakieś tytuły CFA i czy moim zdaniem warto wchodzić w rynek pracy związany z giełdą i co według ciebie powinien umieć bardzo dobry analityk finansowy. Mój drogi, jeśli faktycznie planujesz na poważnie karierę na rynku finansowym w biurze maklerskim TFI, bankowości inwestycyjnej, karierę w tym sektorze, to tak, no to takie tytuły jak makler to akurat ja mam. Doradca inwestycyjny, tego ja nie mam marzona. E, czy CFA, no to ja mam prawie, bo 2/3 albo CAA, to z kolei ma osoba z zespołu Jurek. Przydają się, przydadzą się z perspektywy pracodawców. To jest wtedy wartościowe, chociażby dlatego, że wymogi regulacyjne często narzucają zatrudnienie jakiejś określonej liczby osób z licencjami do wykonywania pewnych rzeczy. Ale bądźmy też szczerzy, z perspektywy faktycznego, skutecznego zarządzania własną kasą, to nie ma żadnego znaczenia. Żaden z tych egzaminów nie nauczy cię tego, co jest najważniejsze, czyli praktycznego podejścia do inwestowania i do psychologii w głowie. No i jasne, po takim kursie czy egzaminie łatwiej zrozumiesz, jak działają opcje, jak jak z głową budować portfel, ale nie nauczysz się wyczucia rynku. Tego się nie nauczysz. To nauczysz się dopiero z czasem, a i tak nie wszyscy są w stanie to zrobić. Dobry analityk musi przede wszystkim nauczyć się kumać nie cyferki w Excelu, tylko to, co o wiele ważniejsze, model biznesowy jakiejś spółki i trochę cały rynek od strony przepyłów kapitału i sentymentu. A jak ja czytam analizy, z których wynika, że giełda rośnie albo spada, albo wybory wygra partia X albo Y na przykład, no to mnie krew zalewa. Albo jak słyszę, że jakaś spółka jest dobra albo zła, bo jej zysk w ostatnim kwartale wzrósł albo spadł, no to dajcie spokój. To nie jest żadna analiza, tylko jakieś wróżenie z fusów. No to idziemy dalej. Sawa pyta: "Jak zdobyłeś tak szeroką wiedzę o rynkach?" Dziękuję. "I czy dalej uważasz, że Finchat jest najlepszy?" Słuchajcie, no to skąd taka szeroka wiedza, to jakby dziękuję, że ktoś tak myśli, ale tu nie ma żadnej tajemniczości ani magii. My po prostu, nie tylko ja, ale w całym naszym zespole naprawdę dużo czytamy, naprawdę dużo słuchamy przeróżnych podcastów, analiz, wypowiedzi ekspertów i staramy się zachować otwartą głowę. Staramy się pamiętać, że na rynku nic nie jest zeroedynkowe i nic nie jest czarno-białe, a masa ludzi ma dokładnie takie przeświadczenia o rynku i to jest pierwszy największy błąd, który tych ludzi gubi. A co do Finchata, opadło też pytanie, czy dalej uważam, że Fincha jest najlepszy. Teraz to się nazywa trochę inaczej. Zmieniło to nazwę. Nie pamiętam na jaką, ale tak uważam, że to absolutnie najlepsze z szeroko dostępnych i relatywnie tanich też narzędzi do takiego samodzielnego grzebania w spółkach i wyciągania z nich jakiś różnych nieoczywistych informacji. Dalej Rafał Jasilica pyta, czy nie myśleliśmy o założeniu jakiegoś funduszu choćby zamkniętego. Nie. I raczej przynajmniej na teraz może coś się zmieni, ale raczej na teraz nie będziemy o tym myśleć. dlatego że prowadzenie formalnego funduszu inwestycyjnego, czy to otwartego, czy zamkniętego, wiąże się z masą regulacji, z masą papierologii, z masą ograniczeń, a to wszystko w praktyce uniemożliwia mi, uniemożliwiałoby mi prowadzenie takiej działalności, jaką prowadzę teraz, czy to na YouTubie, czy w ramach Dona rynków. E, i może jeśli kiedyś w co wątpię, ale być może zmienią się w Polsce przepisy w tym zakresie, no to wtedy w zespole o tym pomyślimy, ale na razie absolutnie nie ma takiego tematu. E, dalej Jacek pyta, jakie były, o, to jest fajne pytanie. Spadki na początku inwestowania. Spokojnie, czy pani, czy panikan? A pierwsze inwestycje dywidendowe czy wzrostowe. Jacku i moi drodzy wszyscy spadki na początkach inwestowania to wiadomo, że panikan. Oczywiście ja też nie byłem od tego od tego wolny. Myślę, że to jest trochę też taki etap, który każdy inwestor musi po prostu zaliczyć na własnej skórze. Niektórzy po prostu się z tego leczą, a inni dalej w tym trwają. Niestety większość dalej w tym trwa. Moje pierwsze inwestycje były bardzo zachowawcze. Popełniłem przy tym masę błędów i to też jest częsty problem świeżych inwestorów. Ta przesadna, paraliżująca zachowawczość. A jeśli kiedykolwiek w życiu masz inwestować ryzykownie i agresywnie, to wtedy kiedy masz 20, 30 lat. No nie wtedy, kiedy masz 60 do emerytury. A co do spółek dywidendowych, no bo też dywidendowe czy wzrostowe, ja nie jestem fanem dywidendowych inwestycji. Szczerze mówiąc, nie do końca rozumiem ich ogromną popularność w Polsce. Nie tylko zresztą w Polsce przypisuje to trochę właśnie tej wyrodzonej zachowawczości i poszukiwaniu bezpiecznej przystani, że zawsze coś tutaj da się z tej inwestycji wyciągnąć, choćby to była ta dywidenda. Dywidendy naprawdę nie generują w większości dobrej stopy zwrotu dla akcjonariusza. O wiele lepszą stopę zwrotu generuje dla akcjonariusza spółka, która potrafi tą kasę zamiast wypłacić, reinwestować w siebie i na tym bezpośrednio potem zarabiać. Dalej są dwa pytania, bo zagregowałem ją, mniej więcej to samo. Yyy, dobrze przeczytam te dłuższe. Marcin Iwóć powiedział kiedyś, że jeśli nie analizuje się niemal zawodowo raportów i sytuacji rynkowej, to inwestowanie w pojedyncze spółki jest raczej loterią i ewentualne zyski są kwestią szczęścia. Ile powinno się poświęcać czasu na czytanie takich raportów? No bla, bla, bla. I drugie pytanie było mniej więcej o to samo. Czy rzeczywiście zgłębianie się w raporty ma sens, czy chodzi o ogólną weryfikację raportu i łapanie sentymentu albo narracji? Yyy, no myślę, że moja opinia będzie dość kontrowersyjna, bo absolutnie nie jest prawdą, że trzeba zawodowo i na pełen etat analizować raporty, żeby móc aktywnie iść z sukcesem inwestować w jakieś pojedyncze spółki. To jest mit. Mit, który stworzyła sobie sama branża finansowa. Trochę żeby uzasadniać swoją rzekomą wyjątkowość i taką niedostępność dla zwykłych ludzi. Najważniejsze jest zrozumienie modelu biznesowego, tego w co się inwestuje i trochę otwartości głowy, żeby zrozumieć co stanowi potencjalne jakieś realne ryzyka dla danego biznesu. Ja sam mam w portfelu te tą masę spółek, o których wspomniałem i oczywiście, że nie czytam sprawozdania finansowego każdej z nich od deski do deski jakieś księgowy albo audytor. To po prostu nie jest do niczego potrzebne. Mnie interesuje głównie to, czy dana spółka, dana inwestycja konsekwentnie realizuje przyjętą strategię i hipotezę inwestycyjną, którą ja sobie założyłem. No i czy ewentualnie przy okazji publikacji wyników kwartalnych te bazowe wskaźniki są w porządku, czyli czy to idzie w pożądaną przeze mnie stronę. Aktywne inwestowanie bardzo często jest trochę mam wrażenie niepotrzebnie przeintelektualizowane od strony takiej czystej analityki prowadzenia biznesu. To naprawdę jest stosunkowo proste. Przychody mają być wyższe niż koszty i najlepiej żeby rosły szybciej niż one. No naprawdę ciężko spieprzyć biznes, który trzyma się tej prostej zasady i to właśnie całe story, sentyment rynkowy i dogłębne zrozumienie tego modelu biznesowego są najważniejsze. Najlepszy przykład Tesla. No przecież patrząc na wycenę Tesli, ktoś kto nie rozumie wycen, ktoś kto ktoś kto rozumie wyceny, ale nie rozumie Tesli i modelu biznesowego i tego story ciągle będzie powtarzał, że to jest strasznie przewartościowane i straszne badziewie. No a jednak osoba, która patrzy na to z trochę innej perspektywy, powie zupełnie, zupełnie coś innego. No i jednak przez lata Tesla dowodzi temu, że to ci drudzy mają rację, a nie ci pierwsi. Dalej Walak pisze: "Czy będzie kiedyś portfel skupiający się tylko na krypto? Mój drogi Walaku, otóż w Strefie Premium akurat DNA taki portfel funkcjonuje, co prawda od jakiegoś czasu już od dawna, ale jeśli chodzi o publiczne portfele tutaj na kanale, to ja co do zasady nie widzę w tym aż tak dużego sensu, bo od kilku kwartałów już powtarzam konsekwentnie, nawet ostatnio o tym napisałem już dłuższego postaz dostępnego, że moim zdaniem klasyczne czteroletnie cykle na rynku krypto, jakie znaliśmy się skończyły, a wiele ludzi ze świata krypto albo nie chce, albo nie potrafi tego sobie zrozumieć w głowie i głównym powodem tej zmiany jest pojawienie się właśnie ETFów na Bitcoina. A im szybsza, im szersza, nie szybsza i łatwiejsza adaptacja danego instrumentu w portfelach różnych profesjonalnych, instytucjonalnych inwestorów, tym mniej będzie na tym rynku tej dawnej dzikiej i niemal regularnej cykliczności. A w efekcie tego zmienia się całe otoczenie regulacyjne, które zaczyna coraz mocniej promować głównie te rozwiązania, które mają jakąś realną, praktyczną użyteczność, a nie tylko użyteczność spekulacyjną. Więc ja sądzę, że taki klasyczny euforyczny alt season, które wiele osób dalej ma w głowie, że kiedyś sobie wróci, już nie wróci. A to z kolei oznacza, że typowe portfele kryptowalutowe powinny być raczej zbudowane w sposób dużo bardziej prosty niż kiedyś. No myślę, że mówiąc dużo bardziej prosty, każdy zrozumie co mam na myśli. Kolejne pytanie jest od Anny, która pyta o stosunek do spółek dywidendowych. Chyba trochę już na to odpowiedziałem, no ale rozszerzmy to. Czy to w ogóle ma sens, czy lepiej kiedy spółka inwestuje zyski? A jeśli ma to sens, to kiedy? Akcje spółek ETFY czy może rejty? Moje zdanie tutaj jest bardzo proste i niezmienne. Jeśli spółka potrafi reinwestować zarobione pieniądze w swój własny biznes i osiągać na tym kapitale wyższy zwrot, niż przeciętny inwestor jest w stanie osiągnąć na rynku, to powinna to robić, a nie bawić się w jakieś wypłacanie dywidend. Dywidendy są przeznaczone dla dojrzałych, często starych, skostniałych podmiotów, które nie mają już za bardzo pomysłu ani możliwości, żeby się dalej dynamicznie porozwijać. To jest taki sygnał, że osiągnęliśmy już sufit, nie wiemy za bardzo co robić z gotówką, z częścią tej gotówki przynajmniej, więc łaskawie wam ją oddamy. Spółki zwłaszcza w Polsce niestety zbyt często i zbyt wcześnie przechodzą do tej polityki dywidendowej, ucinając niejako swój potencjał wzrostu, żeby tylko zadowolić tych łowców dywidend albo zarząd na przykład, albo i właścicieli. Dla mnie jako inwestora nastawionego na wzrost to jest bardzo często czerwona flaga i ja czegoś takiego bardzo, bardzo nie lubię. Kolejne pytanie jest od Skittlesa. Czy są kryteria analizy fundamentalnej spółek albo takie wskaźniki, które definitywnie wykluczają jakąś spółkę z inwestowania w nią? Drogi Skittelsie absolutnie nie ma takich uniwersalnych kryteriów. Inwestowanie byłoby dużo, dużo zbyt proste, gdyby istniał jakiś jeden wskaźnik, który definitywnie wykluczy jakąś spółkę. Każdy przypadek jest inny. Niestety albo stety każdy wymaga indywidualnej analizy w jakimś odpowiednim kontekście. Jeśli już na siłę, naprawdę, ale naprawdę na siłę miałbym szukać czegoś uniwersalnie negatywnego, na co zawsze zwraca warto zwracać uwagę, to wskazałbym na stale rosnące SBC, czyli stock based compensation. To jest takie wynagradzanie pracowników akcjami. Y, no bo prowadzi do systematycznego rozwadniania udziałów dotychczasowych akcjonariuszy, ale nawet to byłoby trochę naciągane, bo są sytuacje biznesowe, na przykład w młodych technologicznych startupach, które walczą o o największe talenty na rynku, kiedy takie agresywne wynagradzanie akcjami jest w pełni uzasadnione i jest nawet konieczne. Więc niestety nie ma jednego takiego uniwersalnego wskaźnika. Dalej pyta Przemek o to, co sądzisz o inwestowaniu pasywnym ETFy na szerokie rynki. Czy wzrost popularności tej formy inwestowania nie jest zagrożeniem dla całego systemu finansowego? Przemku, ja wiem, że mogę brzmieć jak skoro jestem aktywnym inwestorem, to mogę brzmieć jakbym nie lubił inwestowania pasywnego, ale inwestowanie pasywne, zwłaszcza w szerokie globalne indeksy, nie jest niczym złym. to jedyne co robi, to sprawia, że jesteś skazany czy ty albo ktoś k to robi na rynkową przeciętność. I chcę to podkreślić, to nie ma w tym nic złego. Tego typu rynkowa przeciętność i tak jest lepsza niż strata, którą ponosi większość początkujących aktywnych inwestorów. Jest zdecydowanie jak najbardziej odpowiednia dla większości ludzi, którzy chcą inwestować. Same w sobie ETFy nie są złe. Wręcz przeciwnie. Ja ETFY uważam, że naprawdę jeden z najlepszych i najważniejszych wynalazków w historii rynku finansowego. Tylko inwestor musi po prostu wiedzieć z czym się wiążą ETF. a wiążą się właśnie z przeciętnością, z przeciętnością wyniku. Nie pobijesz szerokiego rynku inwestując w szeroki rynek. A co do obaw o zagrożenie dla systemu i wyceny w kontekście ETFów, o wycenie ETFów decydują przede wszystkim napływy i odpływy kapitału. To nie ma tam jakiegoś tajnego grona mitycznych grubasów. Dopóki na rynku będą aktywni gracze, którzy szukają nieefektywności, starają się pobić indeks, to rynek będzie działał w miarę efektywnie i w miarę efektywnie wyceniał poszczególne aktywa. Pasywni inwestorzy są po prostu trochę takimi pasażerami na gapę, którzy korzystają z pracy wykonanej przez aktywną mniejszość. I nie ma w tym nic złego. Nawet dla większości osób to jest jak najbardziej potrzebne i jedyne sensowne dla nich rozwiązanie. Gogiel Call następnie pyta: "Jakiego oprogramowania do monitorowania portfela używasz i czy patrzysz na wycenę i opinie analityków na konkretne spółki. Do monitorowania portfeli na razie używamy głównie Myfunda. To zresztą chyba jest wam znane". No bo wszędzie jak są jakieś linki do portfeli publicznych nawet to są w Myfundzie. Ale omo bramo zdradzę trochę tajemnicy. Myślę, że do końca tego roku 2025 czymś was zaskoczymy pozytywnie nowym w tym aspekcie monitorowania własnego portfela. Także bez szczegółów jeszcze, ale myślę, że naprawdę myślę, że że macie na co tutaj czekać. A jeśli chodzi o wyceny analityków i rekomendacje, tak, bo to było pytanie, czy patrzysz na wyceny i opinie analityków na konkretne spółki, to wyceny analityków ani ich końcowe opinie w kupy sprzedaj mnie nie interesują, bo zazwyczaj nie dają żadnej realnej wartości dodanej, ale interesują mnie same raporty, same rekomendacje, tylko pod kątem zawartych w nich informacji, danych, analiz, otoczenia konkurencyjnego i tak dalej, czyli tych wszystkich rzeczy, które być może mi gdzieś umknęły w mojej własnej analizie, a być może takie które już jakby znam. Rekomendacje i te całe wyceny to nie jest totalne badziewie, tylko trzeba umieć z tego korzystać, bo one potrafią być naprawdę świetnym takim mocno skondensowanym źródłem danych i wiedzy. Ale ostatnią rzeczą, naprawdę ostatnią rzeczą, na którą powinniście tam zwracać uwagę, to jest końcowa wycena i cena docelowa. To można sobie wyrzucić do śmietnika. Kolejne pytanie to co ważniejsze, rosnący cashflow czy EPSy? zdecydowanie rosnący cash flow bez dwóch zdań. Cashfow, czyli realne przepływy pieniężne, to jest serce, krwiobieg każdego zdrowego biznesu. To jest ta gotówka, która coś pozwala w firmie yyy zrobić, spłacić dług, wypłacić potem dywidendę, kupić sobie coś do firmy, zrobić cokolwiek. No a EPSy, czyli zysk netto na akcje to jest kategoria księgowa, którą naprawdę zawsze przy odrobinie kreatywności da się w mniejszym albo większym stopniu ponaciągać w absolutnie dowolną stronę. tak, żeby ładnie wyglądała w raporcie albo żeby brzydko wyglądała w raporcie, w zależności od potrzeb. Cashflowy dużo trudniej oszukać. Albo są, albo ich nie ma. Ja dużo, dużo bardziej wolę cash flowy. Kolejne pytanie jest bardzo indywidualne odnośnie spółki. Mało takich w ogóle pytań zadawaliście i bardzo dobrze, bo bym nie odpowiadał, ale jak już ktoś zadał konkretnie o Bluebera pytanie, to odpowiem. Pytanie brzmi, czy w dalszym ciągu posiadasz w portfelu spółkę Blueber i jak oceniasz szansę na sukces gry Kronos? Odpowiem. Tak, posiadam. yyy w dalszym ciągu akcje Bluebera. Yyy no a co do sukcesu Kronosa, to jest temat na dużo dłuższą analizę, ale ogólnie rzecz biorąc jestem umiarkowanym optymistą. O tak bym to powiedział. Yyy, i ta sama osoba pyta też, które mniejsze spółki z GPW twoim zdaniem mają szansę na wzrosty przy aktualnym otoczeniu y rynkowym? Niestety na takie pytania nie mogę wam odpowiadać, bo z uwagi na coraz większe zasięgi tego kanału i potencjalny wpływ na kursy nie udzielamy publicznie takich informacji, a co to może wzrośnie, a co to może spadnie, a już zwłaszcza w przypadku małych, często bardzo mało płynnych spółek z naszej polskiej giełdy. Więc niestety na takie pytanie odpowiedzi wam nie udzielę. Kolejnie. A zwędzi mnie nos. Poczekaj, weź to może potem utnij tylko, co? A albo nie wiem, puść jako bloper, wszystko jedno. Zaraz, zaraz wrócę, tylko, yy, tylko znajdę chustkę. Kolejne pytanie jest od Wojciecha. Wojciech, masz cztery pytania, więc dobrze, idźmy. Ile czasu spędzasz na analizowaniu spółek i rynku y oraz ile osób liczy twój zespół? Oj, dobra, pytania skaczą, więc będę tak po kolei. Ile czasu spędzasz na analizowaniu spółek i rynku? Zależy co rozumiem przez analizowanie, bo prawdę mówiąc na rynku to spędzam czas non stop. To jest nasza pasja, nasze hobby. Uwielbiamy naprawdę. Dobra, mówię za nas, mówię trochę za cały zespół, ale będę mówił o sobie. Uwielbiam czytać o rynku, uwielbiam słuchać o rynku, uwielbiam dowiadywać się o nowych technologiach, o nowinkach gospodarczych, technologicznych. Pod tym kątem można powiedzieć, że spędzam czas na rynku non stop ciągle, ale to trochę dla mnie przyjemność. Ile osób liczy zespół? Otóż cały zespół DNA liczy obecnie, licząc ze mną osiem osób. Ale gdybyśmy to przeliczyli na pełne etaty, no bo niektórzy nie pracują na na full time, to wyszłoby pewnie jakieś 5,5 do do sześciu osób, ale aktywnie współpracujemy z ośmioma, a w sumie nawet z dziewięcioma, więc aktywnie współpracujemy z dziewięcioma osobami w mniejszym albo większym stopniu. Jak wiele czasu pochłania przygotowanie pojedynczego materiału na YouTubea? już niewiele, bo przy obecnym doświadczeniu, wiedzy, narzędziach, którymi dysponujemy i cał, którym dysponuje cały zespół, myślę, że moglibyśmy generować trzy merytoryczne i sensowne odcinki dziennie, gdybyśmy tylko chcieli, ale nie chcemy, y, bo to by było trochę za dużo i mamy też inne rzeczy do roboty, więc na razie średnio trzymamy się jakiegoś prawie jeden odcinek, odcinek dziennie i nie zabiera to aż tak dużo czasu obecnie. I jak wygląda twój flow? Pytania techniczne o YouTubea. Jak wygląda twój flow z nagrywaniem? Czy lecisz kilkoma odcinkami na raz, y, a potem je publikujesz, czy powstają one stopniowo. W 100% zależy to od tego, co akurat nagrywamy. Niektóre materiały, zwłaszcza te dotyczące bieżących wydarzeń, powstają bardzo szybko, ale są też materiały w puszce, czyli kilka większych, bardzo długoterminowych odcinków, które czekają na moment, bo akurat nie wiem, spóźni się ktoś w samolocie, albo samolot mu odwołają, albo bo jesteśmy trochę też rozsiani po Polsce i świecie, albo na przykład, nie wiem, coś się wydarzy i wtedy nie możemy opublikować tego, co chcieliśmy, to lecą wtedy materiały z puszki. Dalej Mirol y pyta czy zrobimy odcinek o metodzie DCF, bo piszę o niej w mojej pracy licencjackiej. Fajnie byłoby o tym posłuchać. No to chyba się rozczaruje cię rozczaruję panie albo pani Miroly, bo po pierwsze nie planujemy takiego odcinka, a głównie dlatego, że uważamy, że ta metoda jest w praktyce niemal całkowicie bezużyteczna. Metody wyceny oparte na dziesiątkach subiektywnych danych wejściowych i bardzo arbitralnych prognozach przyszłości, to jest zabawa cyferkami w Excelu. I prawda jest taka, że przy odpowiednich założeniach potrafię sam w takim modelu, a wiem, bo robiłem takie rzeczy, uzasadnić dowolny wynik i dowolnie przyjęte prognozy i i wszystko obronię. Więc w efekcie ta metoda jest kompletnie niewiarygodna. Realnie jedyna odmiana DCFa, która ma jeszcze ręce i nogi, którą faktycznie nawet sami dla siebie czasem stosujemy, to jest rewers DCF, czyli taki odwrócony DCF. To jest metoda, w której nie szuka się tego, ile powinna wynosić cena spółki za x lat, tylko odwracamy proces i sprawdzamy, co musiałoby się wydarzyć w biznesie, żeby obecna cena była uznana za dobrą albo złą. To jest o wiele bardziej użyteczne ćwiczenie intelektualne, więc polecam zdecydowanie takie podejście. No poczytaj sobie o revers DCFie. Myślę, że wtedy zrozumiesz, że dlaczego tak bardzo lubię akurat to podejście, a nie inne podejście. Kolejne pytanie. Kam z Kama? To jest skąd wiem, że daną spółkę należy już sprzedać? Jak urosła już o ileś, czy od te czy od czego to zależy? Czyli innymi słowy, skąd wiadomo, że spółkę sprzedać? To o ile coś rosło w ogóle nie jest dla mnie determinantą do sprzedaży. Ja sprzedaję akcję, gdy zachodzi wyłącznie jeden z trzech warunków. Warunek jeden. Uważam, że dany podmiot stał się fundamentalnie przewartościowany, ale bardzo przewartościowanym, bo trzeba też respektować pompę na rynku. Numer dwa, zrealizowała się albo się nie zrealizowała hipoteza inwestycyjna, którą zakładałem sobie na samym początku. Czy jeśli zakładam, że inwestuje w coś, bo ta firma zdobędzie rynek X, a okazało się, że ona tego rynku nie zdobyła, tylko się szybko z niego wycofała, bo to w sumie było badziewie, to hipoteza się nie zrealizowała. Więc wychodzę z takiej inwestycji. I trzeci powód to jak widzę na rynku jakąś alternatywę, lepszą alternatywę dla tych konkretnych pieniędzy, no to wtedy koszt alternatywny. Muszę zrealizować sprzedaż, żeby użyć tych pieniędzy na coś, co uważam za lepsze i bardziej atrakcyjne dla tych pieniędzy. Kolejne pytanie jest od Łukasza. Do portfela akcji, jaki poziom zalewarowania uważasz za zdrowy limit? Łukasz twierdzi, że porusza się między 80% a 130% kapitału. Nie odpowiadaj. Więc proszę nie odpowiadaj. Szczerze nie mów. Zależy to od doświadczenia. Po prostu powiedz coś i tak dalej. No tu Łukasz jest bardzo napalony na odpowiedź, ale dobrze Łukaszu, odpowiem ci. Nie ma co prawda oczywiście jednej uniwersalnej odpowiedzi, jaki poziom jest zdrowy, bo to jest ekstremalnie indywidualna kwestia, ale u mnie wygląda to tak, że ja osobiście faktycznie nie miałem chyba od długiego czasu już nigdy mniej niż 80% portfela w akcjach, więc to jest mój minimalny poziom ekspozycji niezależnie od tego co się dzieje. A staram się nie mieć więcej niż 150%. I zaznaczam, że mówimy tu o całościowym ogólnym portfelu, a nie o pojedynczych spekulacyjnych zagraniach. Czyli jeśli mam portfel, nie wiem, załóżmy 4 miliony zł, to obecnie jego maks, jego ekspozycja na rynek waha się od tam 3,2 miliona mniej więcej do 6,5, no do 6 milionów i w tym w tej granicy sobie sobie przeskaczemy. Kolejne pytanie jest od, nie potrafię tego przeczytać, ale dotyczy ono największych błędów popełnionych na giełdzie i czego się z nich nauczyłem. patrząc w sumie albo nie, każdy inwestor myślę, że ma, że ma jeden i ten sam największy błąd. To są zawsze zawsze zawsze to samo emocje i to jest kierowanie się emocjami i to jest błąd obecny w każdym stylu inwestowania i na każdym etapie inwestowania. Wystarczy się go tylko w jakimś stopniu pozbyć i naprawdę wszystko od razu będzie wyglądać piękniej. A poza tym patrząc wstecz moim błędem było na pewno bardzo dużym za szybkie ucinanie zyskownych pozycji, czyli ucinanie kwiatków i zbyt częste nerwowe zmiany strategii w próbach pobicia indeksu, a niestosowanie najważniejszej zasady, czyli po prostu bycia cierpliwym. Kolejne, a w sumie po prostu co się zmieniło? Zmieniło się to, że dzisiaj wiem, że nie chodzi o to, żeby pobić rynek w każdym pojedynczym roku. To co chciałem kiedyś zrobić, chodzi o to, żeby go pobić w ostatecznym, wieloletnim rozrachunku. I zmiana tego podejścia, myślenie o tym sprawia, że dużo bardziej trwale jesteś, dużo trwalszy jesteś w swojej strategii, a to naprawdę bardzo, bardzo pomaga. Miko pyta, jakim największym portfelem zarządzałem. No największym to swoim, prywatnym. Obecnie jego nominalna wartość to około 4,5 miliona złotych, więc to jest największy portfel jakim zarządzałem. No i pytanie jest czy zamierzamy prowadzić kiedyś swoją ASI? No to trochę to ASI to alternatywna spółka inwestycyjna. To trochę jak z tym pytaniem o fundusze. Na razie nie planujemy nic takiego zrobić. I kolejne dwa pytania są trochę znowu o przeszłość. Opowiedz o swojej pracy zawodowej przed założeniem kanału i osiągnięciach w karierze zawodowej oraz czym się zajmowałeś zanim zacząłeś inwestować. Część mogę powiedzieć o części mogę, nie mogę powiedzieć o konkretnych projektach, ale mogę powiedzieć co robiłem przed założeniem kanału i prowadzeniem całego DNA rynków. Pracowałem w Wielkiej Czwórce, tak, w Consultingu. Najpierw to było PWC w dziale fuzji przejęć, potem w KPMG w dziale doradztwa gospodarczego. Z tych korporacji odszedłem finalnie jakieś 7 albo osem lat temu, już nie pamiętam. No realizowałem tam jakieś projekty dużo nawet, ale o wielu z nich z wiadomych powodów nie mogę opowiadać, bo były klauzule. Natomiast potem przez jakiś czas współzarządzałem związkiem maklerów i doradców, bo sam mam tego maklera, o czym już wspomniałem. No i od jakiś trzech lat coś takiego w pełni się skupiam na projekcie DNA rynków. No i jak na razie ten projekt rozwija się bardzo, bardzo fajnie. Kolejne pytanie to jakie są twoje top trzy spółki, które ważą najwięcej kumulując wszystkie twoje portfele i czy planujesz je cashzować w najbliższym czasie. E, no byłoby to trochę nieuczciwe, gdybym zdradził tutaj wszystkie szczegóły nieuczciwe wobec ludzi, którzy płacą za dostęp do tych informacji w strefie premium. Ale no skoro już jest pytanie, to częściowo na nie przynajmniej odpowiem. Mogę ci powiedzieć, drogi mioszmie, y, że największą pozycją w portfelu jest obecnie Amazon i zajmuje około pewnie osiem, może teraz 9% całego portfela. Do niedawna swoją drogą już nie, ale do niedawna największą pozycją, nawet większą niż Amazon, był polski Nevag, ale obecnie go już nie ma w portfelu. A czy planuję cashzować Amazona w najbliższym czasie? to mogę powiedzieć ci, że na dziś, na to co myślę dziś absolutnie nie. Kolejne pytanie jest od analiz fundamentalnych. Y, kanał analizy fundamentalne USA. To taki mój mój styl. Jaki mode? Modee, czyli fosę ekonomiczną cenisz najbardziej i dlaczego? Zdecydowanie, drogi analizy fundamentalne, zdecydowanie efekt sieciowy. Dlaczego? dlatego, że efekt sieciowy jest najtrudniejszy do skopiowania i z czasem sam się wzmacnia, więc w sumie jest samonapędzającą się fosą. Im więcej użytkowników ma dana platforma albo produkt, usługa, wszystko jedno, tym staje się cenniejsza dla kolejnych, a to tworzy kolosalne bariery wejścia dla konkurencji i w sumie de facto jest samonapędzającym się monopolem, więc efekt sieciowy zdecydowanie. Dalej jest seria pytań, seria czterech pytań, więc będę odpowiadał po kolei. Seria pytań od Kingini. Czemu nigdy nie mówisz o Nvidia? Mówię wielokrotnie. Mówię wielokrotnie o Nvidia. Rozumiem, że to jest takie pytanie, czemu ostatnio nie mówiłe Nvidia. To nie dlatego, że Nvidia jest zła ani coś. NVIDIA to fantastyczna firma. Po prostu obecnie, czyli jakieś 9 miesięcy temu, nie wiem, 10 miesięcy temu, nie pamiętam dokładnie, przenieśliśmy swoją uwagę na AMD, bo hipoteza AMD w obecnym etapie rozwoju AI lepiej nam odpowiada. Wcześniej mieliśmy pozycję w Nvidia, a teraz mamy pozycję w AMD, ale to nie tak, że uważamy Nvidię za złą firmę. Kolejne pytanie od Kingini to jest po jakiej sumie widać już dobrą stopę zwrotu rocznego? Trochę go nie rozumiem, w sensie samego pytania trochę nie rozumiem, bo procent to procent. Niezależnie od tego, czy mówimy o 1000 zł, czy o milionie. Ważniejsze jest to, czy stopa zwrotu jest wyższa niż inflacja i czy pokonuje benchmark. No czyli ten szeroki rynek. Jeśli tak jest to to jest super. Czy chat GPT to dobra pomoc do sprawdzenia spółek? Jako takie narzędzie do do szybkiego zbierania ogólnych informacji, streszczania raportów, wyjaśniania pojęć, to tak, jest bardzo pomocny, ale nigdy, przenigdy nie powinien być podstawą decyzji inwestycyjnej. Zawsze weryfikujcie dane w oryginalnych źródłach, bo lmy jeszcze się mylą. I jeszcze jest czwarte pytanie. Może coś o Etherum? potencjał jaki widzisz na przestrzeni długoterminowej. No to powiem tyle, że Etherum jest obok bitcoina i jeszcze bardzo wąskiego grona kryptowalut, kryptowalutami, które są dla mnie okej do portfela. Moim zdaniem jako takiego taka rola trochę paliwa dla zdecentralizowanego interneto finansów Etherum jest dużo bardziej interesujące niż sam Bitcoin, który pełni rolę tego cyfrowego złota w długim terminie. Ja widzę tu naprawdę solidny potencjał, pomimo tego, że Etherum jest już de facto trochę dinozaurem. Ktoś pyta, czy i jeśli tak, to kiedy przejdziesz na emeryturę? To jest ciekawe pytanie. Myślę, że może nawet zdradzę rąbek tajemnicy. Po pierwsze wątpię, żebym kiedykolwiek w pełni przyszedł na emeryturę w takim tradycyjnym tego słowa znaczeniu, ale na pewno po osiągnięciu przez mój portfel granicy 50 milionów złotych, teraz jest tam te 4,5, planuję nieco zmienić format swojej działalności i na pewno moja żona chciałaby też wtedy na poważniej zająć się prowadzeniem jakiejś fundacji charytatywnej, a to jak wiadomo wymaga stałego i solidnego dopływu kapitału z odsetek i dywidend, więc na pewno dalej będę musiał coś z tym robić, żeby ta fundacja miała ręce i nogi, że mogła faktycznie sensownie działać. Kolejne pytanie to czy ustawiasz stop los dla swoich inwestycji? Jeśli tak, to w jaki sposób? Otóż nigdy, przenigdy nie ustawiałem, nawet jak zaczynałem inwestowanie, przenigdy nie ustawiałem żadnego sztywnego zlecenia stop los dla żadnej z moich inwestycji. Uważam to za jeden z naprawdę największych i najbardziej kosztownych błędów, jakie tylko mogą popełnić inwestorzy. Tego typu zlecenia mają sens dla krótkoterminowych traderów, którzy grają na niewielkich wahaniach cen i muszą precyzyjnie zarządzać ryzykiem. Ale dla długoterminowego inwestora, który kupił akcję dobrej spółki, bo wierzy w jej fundamenty, to automatyczne sprzedawanie pozycji tylko dlatego, że jej kurs spadł o x% to jest kompletny kompletny nonsens i często prowadzi do sprzedaży w najgorszym możliwym momencie, czyli w dołku paniki. Więc ja mówię takim zachowaniom stanowcze nie. Kolejne pytanie to fizyczne złoto czy inwestowanie w złoto na giełdzie? Ja nie inwestuję w złoto, nie lubię i nie będę tego robić. Jeśli miałbym inwestować w złoto, to zdecydowanie tylko w formie fizycznej. Nagrywałem zresztą o tym osobny odcinek na kanale, w którym tłumaczę dlaczego tak uważam. Ale ale to, że ja nie inwestuję w złoto nie znaczy, że złoto jest złym aktywem. Złoto jest dla wielu osób naprawdę sensownym dodatkiem do portfela na te 10 12% całego całego portfolio. Kolejne pytanie to trzy sensowne kanały YouTube o inwestowaniu globalnie i trzech guru inwestycyjnych. Nie b to nie będą kanały chyba, to bardziej podcasty. Więc powiem o podcastach. Po pierwsze, We Study Billionaires, kopalnia wiedzy o największych inwestorach. Naprawdę fenomenalny podcast bardziej. Po drugie In company Company. Naprawdę bardzo fajne, dogłębne rozmowy z ludźmi z branży, przeróżnej branży. I po trzecie, mogę dać tu dwa. Y BG2 to taki lepszy OLIN, bardzo mało znany jeszcze, chociaż rzadko się pojawiają odcinki, bo raz na miesiąc mniej więcej. oraz Aired. Aired jest bardzo fajnym sposobem na zrozumienie perspektywy różnych biznesów, kiedy chłopaki rozmawiają na przykład z z szefem Nvidia czy czy z Markiem Zuckerbergiem. Te rzeczy mogę na pewno polecić. A co jeszcze było? Trzech guru. Trzech guru inwestorów. No mam takich, mam takich. I chyba nawet dokładnie trzech. No dobra, jeszcze znalazłem czwartego, ale miało być trzech, by nie trzech. Stanle, Dracken Miller za przegenialne rozumienie trendów makroekonomicznych. Peter Lynch, już nieaktywny inwestor za fundamentalne i bardzo zdrowo podejście psychologiczne. I po trzecie nieżyjący już, czyli mamy aktywnego, nieaktywnego, ale żyjącego i nieżyjącego. Jim Simons. Jim Simons za trochę pokazanie, że na rynku można wygrywać za pomocą czystej matematyki i statystyki. No to jest niesamowite yyy, że ten gość osiągnął taką stopę zwrotu, najlepszą chyba w historii wszystkich dużych y inwestorów. Kolejne pytanie to czy myślałeś kiedyś o formie podcastu z gośćmi lub wywiadach z interesującymi ludźmi, gośćmi jako dodatkowy kontent. Myślałem, ale problem z podcastami i z gośćmi jest taki, że jeśli mówimy o tym segmencie inwestowanie finanse, naprawdę ciężko jest w Polsce znaleźć kogoś sensownego do merytorycznej rozmowy o rynku, akcjach czy o globalnych giełdach. To nie tak, że nie ma tych ludzi, ale jest ich bardzo, bardzo mało. No a ja nie chcę rozmawiać o politykowaniu czy jakiś innych mało istotnych według mnie z perspektywy inwestora tematach. Jest też drugie pytanie, czy opłaca się kupować ETF notowane w dolarach, jeśli ta waluta jest słabsza niż drugi, ten sam notowany w euro? To bardzo duży przeskok tego pytania względem tego, co było. Ale ogólnie, drogi Dominiku, naprawdę w długim, wieloletnim terminie to wszystko jedno, czy kupisz ETF notowany w euro, czy w dolarach. Różnice kursowe w długim horyzoncie dla tego typu walutach i tego typu ETF się uśrednią i zatrą. Nie ma to większego wpływu na twoją ostateczną stopę zwrotu. Kolejne pytanie jest już znowu specyficzne o Afrykę. Czy Afryka może stać się ciekawym kierunkiem inwestycyjnym w ciągu najbliższej dekady? No to to jest pytanie tak skonstruowane, że mogę odpowiedzieć: tak. Afryka może stać się ciekawym kierunkiem inwestycyjnym. może, ale nie musi. Ma potencjał demograficzny, ma potencjał surowcowy, ale jednocześnie to jest naprawdę kolosalnie ryzykowny i niestabilnie polityczny rynek. Inwestowanie w ten region nie powinno przekraczać dosłownie kilku procent całego waszego portfela i ładowanie tam niemalże Olin. Bardzo chciałbym przed tym przestrzec. Yyy, kolejne pytanie to jak wyszukać niedowartościowane spółki i jakie wskaźniki są do tego najlepsze. No niestety chyba będę nudny w tych odpowiedziach tutaj, bo było kiedyś tutaj było już wcześniej takie pytanie podobne. Tym razem muszę powiedzieć to samo albo coś bardzo podobnego. Nie istnieje uniwersalny wskaźnik do wyszukania niedowartościowanej spółki, który działałby dla każdej firmy i dla każdej sytuacji. Trzeba to mieć z tyłu głowy gdzieś tutaj. Nagrałem zresztą ostatnio o tym też bardzo szczegółowy odcinek o tym na co zwracać uwagę przy próbach samodzielnej wyceny spółki. tam cię odsyłam, ale jeśli już faktycznie mielibyśmy sobie znaleźć jakiś wskaźnik, który jest yyy w miarę uniwersalny, no to chyba jest musiałbym strzelić w pega, czyli price earnings to grow, ulubiony wskaźnik Petera Lincha swoją drogą, tego jednego z gó inwestycyjnych, który uwzględnia po części zarówno rentowność i dynamikę tempa wzrostu. No więc jak już szukamy czegoś, to to by był taki najbardziej uniwersalny. Dalej Mac Kwatch pyta, bardzo mi się podoba nick Mac Kwatch. Mac Kwatch pyta o trzy bardziej skomplikowane rzeczy. Przejdźmy sobie przez nie. Czy w strategii portfela Core satellite ETF na Naszdach 100 wpasowuje się do core czy satellite? Zdecydowanie do core. No nic więcej tu nie ma do dodania. Czy inwestując miesięcznie nieduże kwoty rzędu 500 600 zł jest sens w lokowaniu części tej kwoty w akcj spółek, próbując pokonać szeroki rynek? Czy nie ma co się szarpać przy takiej małej kwocie i lepiej ładować? wszystko y w indeks. No tak. No przy tak niewielkich miesięcznych kwotach to moim zdaniem y [Muzyka] największy sens ma inwestowanie w ETFY, czyli pasywne, ale z pewnym półaktywnym podejściem, czyli przez takie trochę żonglowanie na różne sektory czy regiony w zależności od rynkowej sytuacji, ale inwestowanie w a znowu inwestowanie w pojedyncze indywidualne spółki przy tak małym kapitale, no nie ma dużego sensu i generuje zbyt duże, niepotrzebne ryzyko. Lepiej jest systematycznie budować kapitał za pomocą ETFów, aż przynajmniej uzbiera się tych kilkadziesiąt tysięcy złotych. Jest też trzecie pytanie. Czy w kwestii bezpieczeństwa na wypadek wszystkich możliwych zagrożeń, utraty kapitału zainwestowanego w rynek akcji jest różnica, czy zainwestujemy u renomowanego brokera, czy w renomowanym banku? W teorii, w teorii jeśli chodzi o bezpieczeństwo samej gotówki to tak, no bo większość domów maklerskich i brokerów ma gwarancję depozytu do 20 000 € około, a banki do 100 000 €. Więc w banku masz zabezpieczonych prawnie więcej środków, ale to dotyczy gotówki. Jeśli chodzi o utrzymanie samych akcji, to w teorii są tak samo chronione w teorii, bo zapisane są na twoim bezpośrednio rachunku imiennym. W przypadku bankructwa czy upadku jakiegoś brokera albo domu maklerskiego powinna nastąpić likwidacja w ramach której aktywa są przenoszone do innego domu maklerskiego, innego brokera i tak dalej. Tak powinno być w teorii. No jak będzie to zawsze różnie może być. Ale uwaga, to dotyczy tak czy inaczej pojedynczych y akcji, obligacji i tak dalej. To nie dotyczy instrumentów pochodnych jak CFD, ani nie dotyczy akcji ułamkowych. Jeśli masz takie pozycje CFD, akcje ułamkowe, to w przypadku bankructwa brokera najprawdopodobniej stracisz je na zawsze. Trzeba być tego świadomym w pełni. No i dzień dobry. No i widzicie już, dlaczego to nie może być tak długi live, bo zawsze coś się dzieje. Musieliśmy przerwać tamto nagranie i jest inny dzień, ale pytania są te same. Więc słuchajcie, jedziemy dalej z pytaniami. Otóż kolejne pytanie, na którym urwałem tamten dzień i brzmiało, że zawsze mówisz, że czekanie to nie jest inwestowanie. I to jest potwierdzenie faktu. Ale co myślisz, jeśli ktoś zrobił analizę fundamentalną spółki i wie, że chce w nią zainwestować, ale różne wskaźniki wskazują na to, że to może nie być najlepszy moment? To dobre pytanie. To jest naprawdę bardzo dobre pytanie, bo moi drodzy moje hasło czekanie to nie jest inwestowanie odnosi się do sytuacji głównie takiej, w której ludzie po prostu w nieskończoność sobie odkładają rozpoczęcie inwestowania, bo bo rynek drogi, bo w niebezpiecznie teraz, bo zaraz będzie korekta, bo poczekam na lepszy moment i tak dalej, i tak dalej, i tak dalej. Takie czekanie to jest prosta droga do tego, żeby przenigdy inwestowania nie zacząć. A zainwestowanym trzeba być niemalże non stop. A sytuacja, o której tu ktoś pyta, no jest trochę inna. Jeśli zrobiłeś naprawdę solidną analizę fundamentalną, wiesz w co chcesz zainwestować, wiesz dlaczego, ale po prostu obecnie coś jest subiektywnie oczywiście zawsze, ale przez ciebie uznawane za przewartościowane, no to możesz wstrzymać się z zakupem, poczekać na jakiś bardziej atrakcyjny atrakcyjny moment wejścia. To nie jest takie czekanie w negatywnym tego słowa znaczeniu. To jest trochę jak takie cierpliwe i zdyscyplinowanie zdyscyplinowane realizowanie swojej strategii. Więc to to nie jest to samo. To absolutnie nie jest to samo. Jeśli ktoś uważa, że chce sobie poczekać dlatego, że coś jest ewidentnie przewartościowane, no to okej, to niech niech czeka, ale to prawie że nie to nigdy to nigdy nie dotyczy. niemal w 99% przypadków to nie będzie dotyczyło szeroko rozumianego całego rynku pojedynczych spółek oczywiście jak najbardziej to dotyczyć może. Kolejne pytanie chrzanka jest o to jaka jest moja opinia o Katy Wood i jej rekomendacji na Micron i Twist Biosens. E, no toż tak jak mówiłem, opinii o konkretnych rekomendacjach ja nie będę wydawał na pewno, więc nie powiem co myślę o opinii na temat Mikronu i biociences, ale mogę powiedzieć kilka słów o samej Katywood. Rozumiem podejście Katy Wood inwestowania, ten styl i te podejście inwestycyjne i nawet w dużej mierze się z nim zgadzam, bo to jest nakierowane na nowe technologie, na przełomowe trendy, na innowacje i tak dalej, i tak dalej. To jest bliskie temu, co ja też robię. Problem jaki mam z nią i jej funduszami, z Arkiem głównie jest taki, że moim zdaniem oni sami, ale świadomie podkładają sobie świnie nieustannie żonglując tymi pozycjami. Sprzedają, kupują, znowu sprzedają, znowu kupują. Po co? No po co to wszystko robić? Ja wiem po co, bo jak się mieli, no to wtedy ludzie się ekscytują, dużo się o tym mówi, a jak się dużo mówi, to kapitał napływa. Ale oj, poczekaj, zaraz mi zacznie alergia dowalać. Ale co mówiłem, że Kaśka, Kaśka Drewniak. Kaśka Drewniak. A no ale w długim terminie no taka strategia nie zadziała. Czy ona ona nigdy niemalże nie zadziała, więc to jest moja opinia. Gdyby nie to jej handlowanie w tł i z powrotem, w tą i z powrotem i trzymanie się konsekwentnie strategii, którą sama sobie wymyśliłam, to wszystko wyglądałoby dużo, dużo lepiej. Dalej pyta Marcin jako kontynuacja jakiegoś innego pytania, już nie pamiętam którego, zakładając czarny scenariusz, że Stany Zjednoczone przestały być bezpieczną przystanią, to co w zamian? Ameryka Południowa, złoto czy coś innego? Drogi Marcinie, w takim w takim bardzo czarnym scenariuszu, gdyby Stany Zjednoczone faktycznie przestały być tą globalną bezpieczną przystanią, no to kapitał oczywiście zawsze szukałby alternatywy na jakiś kierunek i pierwsze, po pierwsze szukałby na duże inne i stabilne rynki rozwinięte, więc szukałby go w Europie, szukałby go w szczególności w Niemczech, szukałby go w Szwajcarii, szukałby go w Japonii. W drugiej kolejności kierowałbyś tam się na bardziej perspektywiczne, ale jednak rynki wschodzące, które są jak najmniej skorelowane z gospodarką Stanów Zjednoczonych. No ale to jest scenariusz naprawdę super science fiction. On się nie wydarzy w horyzoncie, który powinien być jakkolwiek przez inwestora obecnie analizowany. Już na pewno nikt nie powinien podejmować na bazie tego potencjalnego scenariusza jakichkolwiek decyzji inwestycyjnych. Dalej jest prośba o prognozy względem kursu dolara do złotego w najbliższym czasie. Otóż regular white manie, tu od razu muszę powiedzieć, że prognozy walutowe po pierwsze długoterminowe, to jest zawsze wróżenie fusów, dlatego my sami dajemy je na maksymalnie jeden kwartał do przodu. No i zresztą był też taki na początku tego kwartału. I tu po prostu muszę cię poprosić o cierpliwość, bo aktualizacja tych prognoz będzie na początku lipca, na kolejne trzy miesiące, więc wtedy się wszystkiego dowiecie. Jak na razie idzie jak po sznurku. A kolejne pytanie z kolei dotyczy edukacji dzieci finansowe yyy finansowej. Jak edukujesz swoje dzieci finansowe, jeśli takie posiadasz? Czy pokazujesz im jakieś demo konta na XTB? Yyy, czy robiłeś jakiś research pod tym względem? No niestety y muszę was rozczarować. Pewnie niektórych. Nie mam obecnie dzieci. Jak będę je mieć, to na pewno otworzy się slot na tym kanale na materiały o edukacji finansowej dzieci i na pewno będziemy takie robić. To wam mogę zagwarantować. Myślę, że już od potencjalnych narodzin tego dziecka y będziemy takie przygotowywać. Kolejne pytanie to gdzie trzymam wolną gotówkę na nowe okazje inwestycyjne, tak żeby nie traciła na wartości w krótkim i średnim terminie? Otóż ja ogólnie bardzo mało trzymam gotówki. 10% portfela w gotówce to już jest u mnie bardzo, bardzo dużo. No w totalnym maie to sięga. A ponieważ inwestuję aktywnie i ciągle trochę szukam okazji, to ja osobiście wolę mieć po prostu ekstremalną płynność i trzymam ją na rachunku. bicie się dla mnie o te 2 3% rocznie z bezpiecznego ETFa, no bo taki musiałby to być ETF, na małym elemencie portfela z potencjalnymi opłatami, prowizjami, jeszcze dodatkowo z dodatkowym rozliczeniem podatkowym i to wszystko, żeby troszkę ograniczyć sobie tą płynność na tak małym kapitale procentowym w udziele całego portfela dla mnie jest totalnie nieopłacalne. Więc ja wolę po prostu mieć gotówkę w tym momencie na rachunku. Kolejne pytanie to Wolvixer w podcaście z Przemkiem. Tu jak rozumiem chodzi o podcast z Przemkiem Górczykiem, który tutaj gdzieś jest, link wrzucimy wam w opisie. To już dawny podcast. Wspomniałeś, że jak masz 15 000 na inwestowanie, chyba łącznie, jak rozumiem, nie co miesiąc, to nie ma sensu inwestować w indywidualne spółki. Czy dalej to podtrzymujesz, czy jednak taka nauka na mniejszym kapitale ma jakiś sens. Otóż uważam dalej, że jak ktoś ma 15 000, to powinien inwestować jak najbardziej i nie powinien oczekiwać cudów. Lepiej wtedy skupić się na powiększaniu kapitału innymi sposobami. No pomyślcie o tym. Czy ty pomyśl o tym Wolvxerze. Jeśli spędzisz czas na analizowaniu spółek, dodatkowym stresie, wywołanym zmiennością tych spółek, a wszystko po to, żeby osiągnąć gigantyczny sukces w postaci na przykład 50% stopy zwrotu w rok, no co niewątpliwie będzie wielkim sukcesem, no to to da ci 7500 zł. W tym samym czasie alternatywą jest te 10% bez stresu przy uinwestowaniu w szeroki rynek. Oczywiście upraszczam to trochę, no ale realnie mówimy tu o tych 6000 zł potencjalnej nadwyżki w rok. No naprawdę lepiej wyjdziesz na tym poświęcając cały ten czas na wzrost swojego kapitału. Uczenie się inwestowania de facto, ja to już odkryłem, resetuje się emocjonalnie przy kolejnych progach kapitału. Jeśli coś emocjonalnie umiem dla dziś na kapitale 100 000 zł, to wcale nie znaczy, że będę to umiał na 100 000 albo na milionie. Wraz z kolejnymi progami kapitału, nauka inwestowania, no nie powiem, zaczyna się od nowa, ale w wielu elementach się zmienia. Y, więc to co nauczysz się mając te 10 15 000 wcale nie oznacza, że będzie przydatne jakby już potem miał 100 czy 150 000. Więc w pierwszej kolejności ja przy 15000 zł kapitału ogółem oczywiście nie inwestował, ale skupiał się bardziej na tym, żeby tych pieniędzy było dużo, dużo więcej do zainwestowania. Kolejne pytanie od Jacka jest o tym. Od kiedy inwestujesz na giełdzie i jakie były twoje największe spadki na początku inwestowania. No to trochę już o tym mówiliśmy i ja też mówiłem, że start to był dawno temu, w 2010 roku, kiedy była ta ta pierwsza inwestycja w faktyczne akcje. Ale największe spadki na początku to to, kurczę nie pamiętam. Naprawdę wiele razy, wiele razy traciłem po 100% na jakiejś inwestycji i dobrze, bo naprawdę wiele się z tego nauczyłem. Nie powiem, że wam życzę strat po 100% na inwestycji, a

Przewijanie do góry