Co znajdziesz w tym odcinku?
Krach europejskich obligacji, spadki dolara i sukces Adidasa – o tym wszystkim i jeszcze więcej dowiesz się z najnowszego odcinka Finweek.
- Krach na rynku obligacji europejskich i jego implikacje dla gospodarki.
- Dynamiczne osłabienie dolara – co stoi za spadkami i jakie są prognozy?
- Sukces Adidasa – jak niemiecka marka odbiera udziały rynkowe Nike?
- Nowy stymulus w Chinach – plany pobudzenia wzrostu gospodarczego.
- Analiza wyników Sea Limited – lider e-commerce w Azji Południowo-Wschodniej notuje wzrosty.
- Zmiany w portfelu publicznym Freedom24 – omówienie strategii inwestycyjnej.
- Rajd akcji Eutelsat – europejski konkurent Starlinka zyskuje na wartości.
- Obniżka cen leków na otyłość – Novo Nordisk walczy o klientów.
Odcinek zawiera również omówienie bieżącej sytuacji na rynkach finansowych oraz analizę wybranych spółek. Partnerem odcinka jest Freedom24.
Zobacz pełną transkrypcję filmu
Masa ważnych wydarzeń ze świata w tym tygodniu za nami i gwarantuję wam, że wiele z nich naprawdę was zaskoczy. mieliśmy niezły krach na europejskich obligacjach, co podnosi pytania o potencjalny koszt realizacji wszystkich zapowiedzi reform, jakie mają nastąpić w Europie, ale też jest to pewna jaskółka zwiastująca coś dobrego. Mieliśmy napływ informacji o potencjalnym nowym chińskim stymulusie gospodarczym, który to doprowadził do szalonych wzrostów w cenie miedzi i znowu w chińskim rynku akcyjnym. A do tego ekstremalnie osłabił się w tym wszystkim dolar. No i na przykład NowoNordisk obniżył ceny swojego leku na chudnięcie, a Adidas zaczął odbierać udziały w rynku od Nike. Tymczasem w tle tego wszystkiego europejska spółka, która ma konkurować ze Starlinkiem od Elona Muska poszybowała kilkaset procent do góry w dwa dni. Naprawdę mocne i ciekawe kilka dni. Zapraszam do oglądania. Partnerem odcinka jest Freedom 24, broker będący częścią grupy Freedom Holding notowanej na amerykańskiej giełdzie Nazdach. Dołącz do ponad 1900 inwestorów w strefie premium DNA. To najlepsze miejsce do inwestycyjnej edukacji również dla ciebie. Dziękuję wam za wszystkie prawie 63 000 waszych subskrypcji. Pomóżcie temu kanałowi dalej się rozwijać i zostawcie swoją już [Muzyka] [Aplauz] [Muzyka] teraz. Niemieckie obligacje mają za sobą najgorszy dzień. Najgorszy dzień od upadku muru berlińskiego. Wszystko w reakcji na historyczny plan wydatkowy, który ma odblokować setki miliardów euro na inwestycje w obronność i całą infrastrukturę. Rentowność 10oletnich obligacji niemieckich skoczyła o 30 punktów bazowych i to jest, moi drodzy, największy jednodniowy wzrost od, czyli spadek wartości obligacji od marca 1990. Wszystko ma miejsce po tym, jak Fredrich Mertz, przyszły kanclerz, zapowiedział radykalną reformę fiskalną. Od dawna wielu inwestorów domagało się poluzowania tej rygorystycznej polityki fiskalnej Niemiec, argumentując, że ogranicza ona wzrost gospodarczy nawet nie tylko samych Niemiec, ale całej strefy euro. Już przed wyborczym zwycięstwem jednak Merca zarządzający funduszami dostrzegali pewną zmianę w tej dotychczasowej powściągliwości Niemiec względem tych wydatków publicznych. Kluczowym czynnikiem okazała się jednak presja ze strony prezydenta Stanów Zjednoczonych na szybkie zakończenie wojny na Ukrainie, co z kolei skłoniło europejskich przywódców do pozyskiwania dodatkowych środków na obronność i na zbrojenia. Zapowiedzi Merca związane z tym silniejszymi wydatkami publicznymi wzmocniły nadzieję na ożywienie gospodarki w całej strefie euro. A to sprawiło, że wspólna waluta zanotowała najlepszą trzydniową passę od 2015 roku. Z kolei europejskie giełdy też wystrzeliły do góry. Wszyscy liczą trochę na to, że te większe pieniądze pompowane do gospodarki pozwolą jej w końcu wstać z kolan i zacząć nadganiać trochę swoich innych globalnych konkurentów. Kluczowe punkty programu to specjalny fundusz infrastrukturalny o wartości 500 miliardów euro oraz wyłączenie wydatków na obronność przekraczających 1% PKB spod obowiązujących limitów konstytucyjnych. W efekcie rentowność niemieckich obligacji 10letnich wzrosła do poziomu 2,8%. No a rentowności wzrosły też we Francji, Włoszech i Hiszpanii, gdzie skok wynosił 25 punktów bazowych. Waluta euro z kolei umocniła się o ponad 1% przekraczając poziom 1,07 $ i to wydarzyło się pierwszy raz od czterech miesięcy. Niemcy wezwały też do reform unijnych zasad fiskalnych, żeby umożliwić państwom większe wydatki obronne bez naruszania regulacji budżetowych. No to akurat jest bardzo pozytywna informacja dla Polski, która jest objęta procedurą nadmiernego deficytu. Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von derlen dodatkowo zaproponowała też zwiększenie unijnego wsparcia o 150 miliardów euro oraz złagodzenie ograniczeń fiskalnych dla całej Unii. Chociaż niemieckie rentowności rosną szybciej niż w innych krajach Europy, to Niemcy nadal mają i tak jedną z najniższych rentowności obligacji w całej strefie euro, więc ten potencjalny nowy zaciągany dług i tak jest stosunkowo tani. Jednak rynek tak czy inaczej dynamicznie reaguje na te wszystkie nowe bodźce, bo na przykład fundusze hedgingowe obstawiają już wzrost kursu euro o 10% do poziomu około 1,20 za dolara. Banki inwestycyjne z kolei zmieniają swoje prognozy dotyczące innych kursów walutowych, co też jest dodatkową narracją do dalszego wspierania umocnienia się złotego. No o ironio, wychodzi na to jak na razie, że Trump swoją narracją dookoła Ukrainy pobudza przyszły wzrost gospodarczy w Europie. A ambitnie rosnąć chcą też Chiny, które wyznaczyły sobie z kolei cel wzrostu gospodarczego na poziomie 5% w 2025 roku, co ponownie sygnalizuje, że władza chce uruchomić dodatkowe bodźce stymulacyjne dla gospodarki. Premier League Jank ogłosił i podtrzymał ten cel w środę podczas dorocznego raportu rządowego przed Krajowym Parlamentem w Pekinie. Zamierzają wspierać ten plan najwyższym deficytem budżetowym od ponad trzech dehad oraz rekordowym poziomem misji obligacji rządowych. Władze w Chinach po raz pierwszy od dekady ogłosiły, że priorytetem będzie pobudzenie konsumpcji wewnętrznej, a nie eksport. No a to jest gigantyczna zmiana dla Chin i coś na co inwestorzy naprawdę mocno czekali. Tu władze planują emisję obligacji o wartości prawie 180 miliardów dolarów, z czego 23% ma być przeznaczone na programy dotacji dla konsumentów. Reszta na infrastrukturę i modernizację przemysłu. Czy to wszystko wystarczy? No lepiej, żeby wystarczyło, bo władze Chin zmagają się z naprawdę poważnymi problemami. Między innymi najdłuższą od lat 60 falą deflacji oraz trwającym wciąż krachem na rynku nieruchomości. Jest więc z czym walczyć, ale też do tej walki włącza się bank centralny, który zapowiedział dalsze cięcia stóp procentowych i rezerw obowiązkowych dla banków, co ma nastąpić w odpowiednim czasie. No to z kolei sugeruje, że polityka monetarna też będzie pozostawała luźna i będzie wspierała politykę fiskalną. Wszystko po to, żeby napędzać wzrost gospodarczy. Więc to zerwanie z dotychczasowym podejściem do polityki fiskalnej w Chinach to już coś, co inwestorzy chcą nagradzać, bo na przykład indeks Hangseng w środę wzrósło 2,8%, a kolejnego dnia kontynuował raj i wzrósło kolejne 3,3%. No jak na razie więc Donald Trump wymusił pośrednio większe zaangażowanie w europejski i większe zaangażowanie w chiński wzrost gospodarczy. Jednocześnie wymusił też spadki na dolarze, bo amerykańska waluta zanotowała największy jednodniowy spadek od 2023 roku, a w ciągu trzech dni indeks dolara stracił ponad 3%, osiągając w czwartek najniższy poziom od listopada 2024. Te spadki nabrały z kolei tempa po tym, jak Stany Zjednoczone nałożyły finalnie cła na Kanadę i Meksyk, wywołując obawy o globalną wojnę handlową, która to wzbudziła obawy o zahamowanie wzrostu gospodarczego w Stanach Zjednoczonych. Teraz przez te obawy o zahamowanie wzrostu rynek wycenia o wiele większe szanse na kolejne luzowanie polityki przez amerykański bank centralny Fed jeszcze w tym roku. No tymczasem prognoza spadku stóp przekłada się bezpośrednio na słabość amerykańskiego dolara. Gorsze prognozy wzrostu gospodarczego, które niedawno pokazały się zresztą od w projekcji Atlanta Fed, wywołały spore zamieszanie na rynku. To trzeba przyznać. Ale trzeba też wziąć pod uwagę, że są one w dużej mierze spowodowane tym, że firmy ze Stanów Zjednoczonych importują towary na zapas w obawie przed przyszłymi cłami. W efekcie tego przeskalowanego nadmiernego importu na zapas, to ten import kontrybuje bardzo negatywnie do wzrostu PKB. No bo z kolei powiększa deficyt handlowy, ale w rzeczywistości nie wpływa na pogorszenie się stanu amerykańskiej gospodarki. No przecież firmy spodziewające się katastrofy raczej niezbyt chętnie rzucałyby się na importowanie hurtowo z towarów na późniejszą sprzedaż. W każdym razie mimo tych obaw no trochę nie ma się czym na razie przejmować jeśli chodzi o amerykańską gospodarkę. Na przykład sektor usługowy w ubiegłym miesiącu ponownie przyspieszył. Indeks dla usług wzrósł do 53,5 punktu wobec 52,8 punktów miesiąc wcześniej. Za ruchami na dolarze mogą też stać bardziej długoterminowe trendy. Amerykańska waluta tradycyjnie uchodzi za taką najbezpieczniejszą dzięki swojej płynności i stabilności politycznej. No ale jeśli jednak w świecie dzieją się obecnie ruchy wzmacniające wzrost gospodarczy poza Stanami Zjednoczonymi, no to naturalnie część kapitału będzie chciała się właśnie w tym miejscu znaleźć. Z kolei słabnący dolar to jest woda na młyn dla wszystkich rynków wschodzących. A jednym z liderów wzrostów ostatnich na tych rynkach wschodzących jest taka spółka jak Sea Limited, która pokazała swoje wyniki w ubiegłym tygodniu. Lider e-commeru w Azji południowo-wschodniej, który przewiduje na ten rok wzrost wartości sprzedaży istotnie powyżej progno analityków. No co tylko jest dowodem na to, że firma naprawdę skutecznie broni swoją pozycję przed agresywną konkurencją między innymi ze strony Tiktoka. Szeroka analiza, co w ogóle robi C Limited, dlaczego mówimy o tej spółce i dlaczego uważamy, że ona jest ciekawa. znajdowała się na przykład w tym wpisie na portalu na rynku, więc tu nie będę wchodził w te szczegóły. Jak ktoś jest zainteresowany, to może sobie to bez problemu przeczytać. W każdym razie S limited ogłosiło te wyniki i no i akcje wzrosły nawet 7% po tym, jak głównie pokazali, że wartość towarów sprzedanych przez jej platformę Shopee, który możecie kojarzyć z reklam dawno temu ze Słachomirem w Polsce. Kupuję dziś na ja pierdolę, Wzrosło około 20%. Przychody S limited z kolei w całym czwartym kwartale wyniosły prawie 5 miliardów dolarów i też przekroczyły prognozy. Po latach agresywnej walki o udziały w rynku, Ca Limited wychodzi na razie na zwycięzcę tej walki, dystansując konkurencję w postaci TikToka od Bidens czy Lazady od Alibaby oraz kilku nowych graczy takich jak na przykład temu. Pomogło w tym naprawdę brutalne cięcie kosztów, które pozwoliło wyprowadzić firmę do zysków. Zgłębiając się trochę dalej w Business Limited, można też zauważyć, że Shopee, którego już w Polsce co prawda nie ma, ale za granicą radzi sobie świetnie, sukcesywnie podnosi prowizję pobierane od sprzedawców, bo od początku 2023 wzrosły one około 1/3 w najbardziej kluczowych regionach. Te nowe znacznie wyższe niż u konkurencji stawki pokazują, że C jest dość pewne swojej dominującej pozycji. Y, no mają szeroką bazę użytkowników, rozwiniętą sieć logistyczną i w efekcie przyciągają tych sprzedawców, mimo tego, że chcą od nich więcej pieniędzy niż konkurenci. No a efekt jest taki, że przychody Shopee w czwartym kwartale też skoczyły o ponad 40%. Według Bloomberg Intelligence zyski Ca Limited będą rosły dalej, ponieważ do poprawy wyników e-commerce dołącza się też odbudowujący biznes gamingowy. Tutaj kluczowym hitem spółki jest taka gra jak Free Fire, która to generuje około 70% przychodów z gier mobilnych. Według Sensor Tower wzrost liczby aktywnych graczy może podnieść przychody z tej cyfrowej rozrywki o nawet 20- 30% kwartał do kwartału, jeśli popatrzymy na te przyszłe kwartały, które może pokazać C Limited. C bardzo mocno rozwija się też obecnie w obszarze finansów cyfrowych. Mają taką jednostkę finansową jak C Money, która to wyprzedziła już nawet segment gamingowy i stała się drugim co do wielkości źródłem przychodów całej firmy. No naprawdę oglądając wyniki C Limited ciężko się do czegokolwiek przyczepić. Yyy, również na naszym portalu jest o wiele szersze omówienie tych wyników za czwarty kwartał, z którym to gorąco polecam się wam zapoznać. Ale biorąc to wszystko pod uwagę, to właśnie dlatego C Limited wkracza do portfela publicznego Freedom 24, który to dla was prowadzimy. Ojej, ale przecież to tak urosło. No urosło i co z tego? Za dobre trzeba zapłacić, a to, że coś urosło, nie oznacza, że nie może urosnąć bardziej. Ze spadkami działa to analogicznie, więc warto być tego świadowym. No ale dla nas to naprawdę nie ma dużego znaczenia, że cena czegoś wzrosła i dlatego mamy tego nie kupować. To dla nas jest raczej oznaka siły spółki, a nie jej słabości. Dodajmy jeszcze dla niewtajemniczonych, że publiczny portfel Firiom 24 to jest jeden z dwóch publicznie prowadzonych dla was portfeli. Y jednym z nich jest publiczny portfel kwartalny oparty o fundusza ETF, którego to najnowsza aktualizacja była publikowana 12 stycznia i który to dał już w 4 lata ponad 160% zysku. Więc nie tylko lepiej od szerokich indeksów, ale też osiągnął to przy o wiele mniejszej zmienności, czyli sukces w sukcesie, dwa sukcesy. Z kolei portfel Freedom24, no to jest portfel o wiele bardziej agresywny oparty o indywidualne spółki zagraniczne, który ma udowadniać, że da się wygrywać z szerokim rynkiem akcji w długim terminie. No trzeba się tylko na tym znać albo wiedzieć skąd czerpać odpowiednią wiedzę w tym temacie. Do tego portfela wpłacamy co miesiąc nowe 600 €. Uzbierało się tam na razie 9600 € czystego kapitału. No ale zysków oczywiście i gotówki jest z tego o wiele wiele więcej. yyy prowadzimy też dodatkowo trzy inne portfele dostępne już z kolei tylko dla czytelników na dnaryynków.pl. Ich łączna wartość to na dzisiaj ponad 3,5 miliona złotych, więc są duże pieniądze, jest dużo emocji oczywiście, ale jest przede wszystkim i to jest jedyna rzecz, którą jestem wam w stanie zagwarantować, bardzo, bardzo, bardzo dużo nauki. W ostatniej aktualizacji tego publicznego portfela Freon 24 sprzed tygodnia wpłacone akurat nowe 600 € skierowaliśmy głównie na zakup akcji Google, które uważamy za wybitnie mocno ostatnio przecenione. W portfelu jednak nie ma obecnie zbyt wiele gotówki, więc chcąc wykorzystać trochę okazję i wzrost swojego przekonania, postanowiłem dokonać małej zmiany zgodnie z ideą, którą się kieruje, czyli szukania kosztu alternatywnego i utrzymywania w portfelu maksymalnie w tym portfelu 10 pozycji. Zrezygnowałem chwilowo z ETF na Uran, realizując tu stratę rzędu 15% i uwolnione środki w całości przyniosłem właśnie na taką wstępną bazową na razie pozycję w C Limited, która zapewne będzie potem rozbudowywana. Poza tym w portfelu nic nie zmieniam, bo po ostatniej przecenie na rynku w zasadzie każda z tych pozycji wydaje mi się atrakcyjnie wyceniona. Przestrzegam was jednak, że to jest portfel ogólnie bardzo, bardzo ryzykowny. Jeśli ktoś ma niską tolerancję na ryzyko, to absolutnie nie powinien się nim w żadnym stopniu inspirować. No ale jeśli ktoś jest zainteresowany, to w każdej chwili można podejrzeć go w linku, który znajdziecie w opisie tego nagrania. I jeśli czujecie, że chcielibyście spróbować, to analogiczny portfel na pewno da się w całości odzwierciedlić na koncie właśnie Freedom 24. Na pewno tam znajdziecie wszystkie te instrumenty, a możecie też dostać kilka z takich akcji kompletnie bezpłatnie, bo zakładając konto we Freedom 24 z linka w opisie i po dokonaniu odpowiedniej wpłaty depozytu można odebrać od trmowych akcji o wartości do 800 $ar każda. Na pewno ciekawą ofertę ma też dla konsumentów Adidas, bo ostatnio okazuje się, że miażdży on Nike. Wychodzi na to, że Niemcy w końcu królują w czymś nad Stanami Zjednoczonymi. W ubiegłym roku Nike obniżyło swoje prognozy, tłumacząc to spadkiem popytu na flagowe modele takie jak Airforce One i Air Jordan One. No i trudno uznać to za przypadek, bo wychodzi na to, że konsumenci coraz częściej wybierają po prostu takie niskoprofilowe modele Adidasa na czele tutaj z modelem samba. Zmiana trendów zdecydowanie uderza w Nike coraz mocniej i nie często zdarza się, żeby rynkowy lider tak wyraźnie tracił grunt pod nogami. Szef Nike John Donaho próbował odwrócić sytuację stawiając na nowe produkty, ale problem polega na tym, że koncentrują się one głównie na wydajności. Mają pomagać biegaczom biegać szybciej, piłkarzom kopać lepiej, a joginom rozciągać się wygodniej. Tymczasem zarówno Nike jak i Adidas to także, a w sumie nawet przede wszystkim obecnie marki modowe. Ich najlepsze okresy przypadają na momenty, gdy ich produkty idealnie wpisują się w obecne trendy. A dla Nike na razie no nie działa to w ten sposób. Adidas w czwartym kwartale odnotował 16% wzrostu sprzedaży w Chinach, 25% w Europie i 15 w Ameryce Północnej. No a tymczasem przychody Nike od trzech kwartałów notują spadki. Inwestorzy pozytywnie oceniają całą strategię Adidasa takich powrotów do korzeni. Większy nacisk na sport i bardziej pragmatyczne podejście do rozwoju nowych modeli obuwia i całej odzieży. W efekcie to Adidas spodziewa się, że w 2025 roku sprzedaż wzrośnie w tempie wysokich jednocyfrowych wartości procentowych. No a Nike no a Nike nie. W ciągu ostatnich 12 miesięcy to też właśnie Adidas dał zarobić inwestorom prawie 30% na wzroście wartości akcji, a w tym samym czasie Nike dał zarobić minus 21%. Ale nie tylko Adidas dał dobrze zarobić, bo dobrze zarobić dał też europejski rywal Starlinka Eutels, który potroił swoją wartość dzięki planom Unii Europejskiej na zwiększenie wydatków obronnych. Akcje tej francuskiej firmy satelitarnej zanotowały największy w historii dwudniowy wzrost potrajając swoją wartość po zapowiedziach unijnych polityków dotyczących zwiększenia wydatków właśnie na obronność, co wystąpiło zaraz po wstrzymaniu przez Stany Zjednoczone Pomocy Wojskowej dla Ukrainy. Eutel SAT powiedział, że prowadzi rozmowy z Unią Europejską w sprawie dostarczenia dodatkowego dostępu do satelitarnego internetu w Ukrainie. Satelity OneB mogłyby tam zastąpić Starling od Elona Muska. Skutki są takie, że kurs Eutata skoczył we wtorek aż o 123%, a w poniedziałek, jeszcze wcześniej spółka urosła o marne 68%, co dało jeden z najbardziej spektakularnych dwudniowych wzrostów na europejskich giełdach. Chociaż większość terminali Starlinka używanych na Ukrainie jest finansowana przez Europę i tak, a nie przez Stany Zjednoczone, no to jednak napięcia między Waszyngtonem a Kijowem wywołały obawy o potencjalne zakłócenie usług Starlinka, który to należy przecież do Elona Muska. Eutelsat mógłby jakoś pomóc rozwiązać ten problem, bo zarządza drugą największą flotą satelitów niskiej orbity okołoziemskiej na całym świecie właśnie zaraz po Starlinku. A Unia Europejska chce przeznaczyć w końcu 150 miliardów euro na zwiększenie wydatków obronnych, wskazując, że jeśli rządy państw członkowskich wykorzystają nowe mechanizmy finansowe, to kwota ta może urosnąć nawet do 800 miliardów euro. ETelsat ma więc jakieś potencjalnie masę gotówki do zgarnięcia z rynku. Problem jest tylko taki, że satelity OneB od Eelsatu to wciąż jest cień Starlinka. Sieć jest ponad 10 razy mniejsza i nadal cała firma walczy z problemami finansowymi. Ostatecznie więc może i Eutelsa dostanie jakiś zastrzyk gotówki od Unii. No ale do Starlinka to mu naprawdę daleko. Blisko z kolei niektórzy będą mieli do schudnięcia, bo nowo Nordisk zdecydowało się na obniżenie ceny swojego popularnego leku na odchudzanie Vegoowi dla pacjentów, którzy płacą za niego z własnych środków. Od teraz weowi będzie dostępne za 499 $arów miesięcznie na wszystkich poziomach dawkowania, jeśli zostanie zamówione przez platformę Novocare Pharmacy, taką nową usługę bezpośredniej dostawy do pacjentów, którą to w środę właśnie ogłosił ten producent leków. Oferta dotyczy osób bez ubezpieczenia lub tych, których ubezpieczenie komercyjne nie pokrywa kosztów leków na otyłość. Wcześniej wegowi kosztowało dla takich pacjentów 650 $ar miesięcznie. No to przekłada się na promocję rzędu niemal 25%. Przy każdym miesiącu. Robi się z tego naprawdę pokaźna kwota. Obniżka cen nastąpiła po tym, jak amerykańska agencja żywności i leków FDA ogłosiła, że substancja czynna zawarta w Wegowi i innym leku od nowoordębiku nie jest już uznawana za deficytową. Miesiąc temu konkurencyjna firma Eli Lili podjęła zresztą podobny krok obniżając cenę swojego leku na odchudzanie z Zep Bound dla pacjentów płacących z własnej kieszeni. Nowo Nordisk i Eli Lili niemal całkowicie na dziś dominują na rynku leków odchudzających, który to według analityków Goldman Zachsa może osiągnąć wartość nawet 130 miliardów dolarów do 2030 roku. Tylko, że ich dominacja nie jest niczym gwarantowanym i może to stąd te próby już lekkiego uzależnienia swoich konsumentów od swoich odpowiedników leków po niższych cenach, bo zgodnie z prognozami już za kilka lat na rynku ma być ponad 10 analogicznych zamienników na odchudzanie. Więc te obniżki cen mogą raczej świadczyć o tym, że liderzy czują trochę oddech konkurencji na plecach i chcą przyciągnąć do siebie jak największą grupę klientów, zanim faktycznie na sklepowych półkach pojawi się coś nowego. Tak czy inaczej, inwestorzy to docenili, no bo niższe ceny to potencjalny też wzrost popytu i akcje Novo Nordordisk w środę wzrosły o prawie 4% w ciągu dnia, chociaż w ciągu ostatnich 12 miesięcy straciły i tak około 1/4 swojej wartości. To wszystko w tym filmiku, który powstał dzięki partnerowi tego odcinka Freedom 24. A jeśli uważacie go za wartościowy, to pomóżcie też znaleźć go innym. Kliknijcie łapkę w górę, zostawcie swojego suba i pamiętajcie, że na innych naszych social mediach bardzo często pojawiały się treści, których nawet nie ma na i nigdy nie będzie na YouTubie, więc również warto je śledzić. Linki do wszystkiego oczywiście w opisie tego nagrania. A w tym materiale to już wszystko. Do zarobienia. Cześć. [Muzyka] [Muzyka]
