CHCESZ POMÓC SWOIM BLISKI? NAJPIERW POMÓZ SOBIE [Pomoc innym a samorealizacja]

Pomagaj mądrze – zacznij od siebie!





Pomagaj mądrze – zacznij od siebie!

Czy chcesz wspierać swoich bliskich finansowo i życiowo? Zanim ruszysz na pomoc, zadbaj o własne fundamenty. Ten film to praktyczny przewodnik, który pomoże Ci zrozumieć, dlaczego samorozwój i stabilność finansowa są kluczowe, zanim zaczniesz pomagać innym.

Dowiesz się:

  • Dlaczego pomoc innym powinna wynikać z Twojej siły, a nie z poczucia winy.
  • Jak zadbać o własne finanse, aby móc skutecznie wspierać rodzinę i przyjaciół.
  • Kiedy i jak stawiać granice, aby pomoc nie stała się obciążeniem dla Ciebie.
  • Pułapek angażowania się w życie innych, zaniedbując własne.

Odkryj, jak budować silne relacje oparte na wzajemnym wsparciu, w których każdy dba o swój rozwój i dobrostan. Zastosuj sprawdzone strategie, które pomogą Ci stać się prawdziwym filarem dla swoich bliskich. W kontekście budowania tej stabilności finansowej, warto zapoznać się z narzędziami do oceny i analizy rynku, a także zrozumieć, jak ważna jest dywersyfikacja dochodów w budowaniu długoterminowego bezpieczeństwa.


Zobacz pełną transkrypcję filmu

Siemanko, tutaj Pablo. Witam wszystkich bardzo serdecznie. Znowu godzina 18:00. Oglądacie ten materiał do końca października. Cały czas o 18:00 będą u mnie materiały, jak widzicie, daily content. Także dziękuję wam, że oglądacie ten maraton. Fajnie, że się angażujecie pod tymi filmami, bo nie ukrywam, że momentami siedzę i się zastanawiam, czy mam cokolwiek jeszcze wam do nagrania i zawsze coś się znajdzie, ale już jest coraz ciężej. Dzisiaj poruszę kolejny temat, z którym bardzo dużo osób do mnie przychodzi, szczególnie podopiecznych, szczególnie osób bardzo ambitnych, osób, które chcą być liderem dla swojej rodziny, dla swoich bliskich. Dzisiaj omówię ten przypadek, że tak powiem i czego najczęściej te osoby nie widzą. Mianowicie te osoby chcą wejść w trading jak na to, bo ich motywacją jest to, żeby wejść w trading, zarabiać więcej pieniędzy, żeby zaopiekować się swoją rodziną, żeby zaopiekować się swoją partnerką, dzieckiem, cokolwiek, żoną i tak dalej, i tak dalej. Pomóc chorej matce, cokolwiek. Każdy ma jakąś inną motywację. Jasne, ale rozumiecie o co chodzi. Te osoby mają bardzo wysokie ambicje i jak najbardziej popieram takie podejście, żeby zaopiekować się o osoby, które po prostu kochamy. Jest to moim zdaniem tak jak powinien postępować mężczyzna i jest to jak najbardziej okej. Jednak większość osób, które porywa się na takie słowa, są to osoby zazwyczaj dość młode, osoby, które mają, że tak powiem, dość proste doświadczenia życiowe na samym początku. Z reguły ja teraz, że tak powiem, wrzucam wszystkich do jednego wora, mówię ogółem nie mogę brać w filmach wszystkich, wszystkich odcieni szarości, kolorów tęczy, brać każdego przypadku z osobna, bo jest to niemożliwe. Jeśli wypowiadałbym się w taki w taki sposób, to zawsze mój film skończyłby się słowami: "Y to zależy, więc nie było sensu by go oglądać". Odniosę się do pewnej grupy osób, z którą najczęściej się spotykam, na jakie najczęstsze wiadomości do mnie piszecie. Także zamęci w słuch. Bardzo często osoby z takimi ambicjami, które chcą być liderem, chcą wziąć na barki swoją rodzinę, chcą, że tak powiem, wziąć moje słowa, że tak powiem, i wdrożyć je w życie, czyli bierzecie na barki tyle, ile jesteście w stanie unieść, a następnie zwiększacie. Czyli takie, że tak powiem, progresywne podejście do życia, takie jak ja wyznaję i filozofia taką, jak ja do życia wyznaję, może lepiej. Bardzo często nie zauważajnej rzeczy. zanim będziecie chcieli pomóc komukolwiek ze swoich bliskich, zastanówcie się, czy wy sami nie potrzebujecie pomocy, bo wielu z was bez urazy oczywiście, ale ego trochę do kieszeni, potrzebuję pomóc pierw sobie. Zadam wam pytanie, kiedy ostatni raz zrobiliście coś w życiu dla siebie? Kiedy ostatni raz zastanowiliście się nad swoimi problemami, nad swoimi demonami, które macie, nad swoimi słabościami, które macie, nad swoimi, dajmy na to, uczuciami, które macie, emocjami, które posiadacie, czy przepracowaliście je sami ze sobą, czy raczej tłamsicie to wszystko na dobrą sprawę macie masę problemów, które wiecie, że macie, ale nikomu się do nich nie przyznajecie. Zaraz ktoś powie hipokrytę, bo tak to mówi, że czują się kobiety i dzieci i tak dalej. Nie o to chodzi. Chodzi o przepracowanie pewnych rzeczy, które każdy ma do przepracowania i wtedy dopiero wjęcie się za pomoc innym. Bo słuchajcie, jeśli wy sami potrzebujecie pomocy, czy to finansowej, czy to z dyscypliną, czy to z mentalem, czy to z samokontrolą, czy to z emocjami, czy to dajmy na to, nie wiem, denerwujecie się na żonę, bo zrobiła, nie wiem, jakąś totalną głupotę i drzecie się, rzucacie talerzami w domu, to macie pole do pracy nad sobą, a nie do tego, żeby pomagać komuś innemu. I musicie być tego świadomi. Jeśli chcecie pomagać innym ludziom, sami musicie być osobą, która nie potrzebuje już więcej tej pomocy, albo jest na tyle świadoma tego, w których aspektach potrzebuje pomocy i pracuje nad nimi i już rozwiązała ten problem. Ponieważ ja widzę wiele osób, które ma problemy finansowe, ma problemy z podstawowym logicznym myśleniem, jak nie wiem planowanie dnia, zarządzanie czasem, odroczenie dajmy na to, nie wiem, podatku belki na następny rok etca. w ogóle z planowaniem życia i z samym, że tak powiem, z samą higieną życia, a bierze się za to, żeby pomóc sobie z depresją, pomóc osobie z czymkolwiek. Ja tutaj depresją mówię w cudzysłowo, bo dzisiaj też to czego nie lubię, depresja to jest naprawdę poważna choroba, a wiele osób samych się diagnozuje. Samych. Stary, no jakby nie róbmy sobie jaj. To, że zjebałeś sobie życie, to nie znaczy, że masz depresję. Oczywiście jeśli bym postępował w taki sposób jak ty, nie trenowałbym, byłbym otyły, nie dotrzymywałbym sobie słowa, patrząc z lustra wstydziłbym się tego jak wyglądał, zarabiałbym mało pieniędzy, nie byłbym nikim ważnym, byłbym dla ludzi niewidoczny. Jasne. Też bym miał depresję, też bym czuł się jak gówno, ale to nie znaczy, że ją masz, tylko po prostu sam doprowadziłeś do tego miejsca, w którym aktualnie się znajdujesz. I to nie jest depresja, tylko to jest po prostu jakby twój styl życia, który sam sobie zapracowałeś. Tak jak wam mówię, każde decyzje w życiu, które podejmujecie mają swoje konsekwencje. Prędzej czy później dostaniecie za to nagrodę i zapłacicie cenę za to, że zrobiliście. Paliliście papierosy całe życie. Prawdopodobnie będzie będziecie mieli słabą kondycję i rozwalone płuca i ryzyko nowotworu. Wpierdalaliście se w całe życie. Prawdopodobnie będziecie mieli rozjebaną florę jelitową i będziecie otyli. Zapłacicie za to cenę. Jeden dzień odpustu, od diety czy czegoś nie zmieni wam oczywiście całego życia, ale już 13 lat jak najbardziej. Bądźcie tego świadomi i chłodno. Ego do kieszeni panowie, bo z tym macie największy problem, żeby osiągnąć sukces. Ego w kieszeń. Pierw skupcie się, czy nie macie do przepracowania rzeczy nad sobą, a dopiero oferujcie pomóc komuś. Bo jeśli sami potrzebujecie pomocy, nie wyrywajcie się do przodu, żeby komukolwiek pomóc, bo główno pomożecie jeszcze gówno tej osobie pomożecie i jeszcze tylko i wyłącznie prawdopodobnie pogorszycie problem tej osoby i sami sobie natłoczycie problemów tym, że chcieliście dobrze. A jak to zwykle bywa, o chciałem tak dobrze, a nie wyszło. No, no ba, nie wyszło. Jakim prawem miało wyjść, jeśli nie poświęciliście żadnej pracy do tego, żeby pomóc pierw samemu sobie, żeby być filarem i ostoją dla drugiej osoby, o którą możecie zadbać, czy to wasza partnerka, czy dziecko i tak dalej. etca, etc, etcera. To są tylko przykłady, ale chodzi o to, żebyście zrozumieli samą filozofię. Jeśli chcecie komuś pomagać, pierw wy, potem ktoś, bo dopiero wtedy będziecie w tej stanie w ty, że tak powiem, będziecie w stanie tej osobie pomóc. Bardzo często też jak piszą do mnie osoby młode, co mnie ogólnie cieszy, że trafiają, że tak powiem, na tematy samorozwoju, ja tu pomijam trading. Ja teraz nie mówię o tradingu. Trading to jest osobna działka. Ja bym chciał, że tak powiem, dawać wam wartość ogólną, a nie tylko gadał o wykresach i świeczkach. wykresy, świeczki, inwestowanie, zarządzanie kapitałem, RR, Risk of Ruin i tego typu pierdoły, które omawiam codziennie, które są już dla mnie do pożygu nudne, bo robię to tyle lat. Nie jest to nic ciekawego. Chciałbym, żeby ten kanał Pablo, czyli ja, był też jakby trochę częścią tego, co ja chcę przekazywać. Chciałbym też innym innym osobom pokazywać sposób swojego myślenia, że tak powiem, nawet motywować tym codziennym wstawaniem o tej 4:40, co wam wstawiłem na Instagrama, czy wrzucaniu wam tego codziennie filmu, pokazywać wam to dyscyplinę, pokazywać wam, że się da. Też, że tak powiem, nie urodziłem się u szejka dubajskiego. Jestem z tego samego poziomu co wy i jestem tutaj. Da się, da się, tylko trzeba po prostu konsekwentnie z dyscypliną dążyć do swojego i nie patrzeć na inne rozpraszacze. Wracając do meritum. Bardzo często młode osoby, przedział nawet bym powiedział od 16 do 20 lat osób do mnie pisze, szczególnie takich zainteresowanych samorzwojem, co jest mega. Naprawdę to jest mega, bo w dzisiejszych czasach, żeby tak młoda osoba w ogóle zainteresowała się moim kanałem i samorozwojem, yyy, musi naprawdę, że tak powiem, mieć otwartą głowę, ponieważ no co dzisiaj młodzież robi, to no jakieś tam papierosy za zapach gruszka, pomarańcza i tam sobie [ __ ] dynda pod nosem ten dymek i generalnie nic nie robi, albo odpali gierkę. A takie osoby jak już się interesują w młodym wieku czymś takim to z reguły są to osoby, które osiągną jakikolwiek sukces w życiu moim zdaniem w dzisiaj gdzie w dzisiejszych czasach jest banalnie gdzie macie dostęp do tylu narzędzi do ludzi którzy osiągnęli sukces czy to nawet możecie wiecie na Instagramie możecie napisać do Milionera i on wam odpisze. Kiedyś żeby poznać milionera, musiałeś znać tego, kto zna tego. Potem z tej rodziny tego, kto zna jego. Jego babcia znała tego, ten Janek znał tamtą i w końcu do jego dziewczyny trafiliście i ta dziewczyna zna jego i możecie jej zadać pytanie. Teraz piszecie [ __ ] dżungla Pablochu, Pablo jak zrobić to, to co sądzisz o tym? O tym leci nie to jest niesamowite. Dobra, wracając do tematu. Bardzo często te młode osoby mają takie podejście, że nie wiem, przykład taki dziecinny, ich dziewczyna jest smutna, coś tam, generalnie płacz. Jak jej pomoc? Ja zawsze mówię tak: "Stary, masz sześciopak?" Nie mam. Zarabiasz pieniądze? Nie. Masz coś do zaoferowania? Nie. To jak chcesz jej [ __ ] pomóc? No jak chcesz jej [ __ ] pomóc? Stary, ja oczywiście ten sześciopak i zarabianie pieniędzy to podałem jako taki po prostu przykład tego, żeby jakby zobrazować wam sytuację tego człowieka, który chce komuś pomóc. No i jak możesz mu pomóc? Jak wniesiesz coś do jej życia? No nie. Co powiesz jej? Nie martw się, stary. Tak powie każdy. Tak powie każdy. Ja też mogę powiedzieć. Nie martw się, będzie dobrze. Good. No to nic nie da. Jeśli chcesz komuś naprawdę pomóc, to musisz być ważny i musisz mieć umiejętności i być filarem dla tej osoby. Musisz być, że tak powiem, bezpiecznym aktywem, żeby móc rzeczywiście unieść ten ciężar, który ta osoba niesie i przede wszystkim to, co mówiłem we wcześniejszym etapie tego filmu, samemu nie potrzebować tego wsparcia. Okej, ja tu pomijam oczywiście, bo zaraz ktoś wejdzie, no dobra, ale w relacji się wspieracie nawzajem i tak relacja jest bardziej dojrzałą, że tak powiem, rzeczą i wielu osób, wiele osób nawet, że tak powiem, które już mają po 40 lat, ich relacja nawet nie wygląda jak relacja. To jest wieczna kłótnia, to jest wieczna batalia między sobą. Tam nie ma czegoś takiego, o mąż zrobi to i to, kobieta zrobi to i to, są w zgodzie, każdy ma swoje obowiązki, jest zgoda, nie kłócą się, tylko jest: "A ty wydałaś tyle na paznokcie, a ty wydałeś tyle na to głupie auto, które strzela od wydechu i tak się żrecie". No jeśli tak wygląda wasza relacja, sorry, to nie jest wzajemne wsparcie, bo ja jestem w stanie na przykład zrozumieć, że moja kobieta chce torebkę X, Y, Z. Czy ja rozumiem, dajmy na to, nie wiem, torebkę Diora, czy ja ją rozumiem, dlaczego ona tyle kosztuje i tak dalej. No nie, ale czy moja kobieta rozumie, dlaczego wydech do BMki kosztuje 50 koła? No też nie rozumie. Ale czy powie mi, ale debil jesteś, kupiłeś to? Nie, nie, nie powie. Czy ja jej powiem, że jesteś debil, bo sobie kupię jakąś torebkę? No nie, nie powiem. Każdy z nas ma jakieś swoje preferencje. Każdy z nas powinien siebie rozumieć i wspierać w takiej relacji, a nie na zasadzie zrzygania sobie. A bo jeśli nie chcecie mieć takich problemów, uwaga, problem jest na to bardzo prosty. Zmieńcie życie i zarabiacie więcej pieniędzy, żeby pieniądze nie były więcej waszym problemem. Bo te problemy, że tak powiem, które myślicie, że macie ze względu na to, że macie beznadziejnego problemu partnera wynikają z tego, że życie, którym żyjecie nie satysfakcjonuje was i musicie się wykłucać o takie rzeczy jak, że tak powiem, bezwartościowe pieniądze. Na co kto wydał X y Z kwotę? Sorry. Taka jest po prostu fakt prawda i takie są fakty. I wiele ludzi bogatych są moim zdaniem jest genialne, że tak wymyślili. Powiedzą wam pieniądze szczęścia nie dają. Same w sobie pieniądze szczęścia nie dają, bo jak zaczniecie zarabiać większe pieniądze, zrozumiecie, że pieniądze to jest iluzja i zarabianie ich i wydawanie to jest po prostu jakby kwota. Jeśli zarobicie w miesiącu milion złoty, a później będziecie zarabiać, nie wiem 50 zł i porównacie sobie te kwoty i dajmy na to, dla osoby, która zarabia milion złoty, a tej osoby, która zarabia 50 zł, to różnica jest taka, że jeśli ktoś kupuje za 5 zł i zarobił te pięć dych i z 50 zł te 5 zł to jest ileś tam procent i porównacie sobie, dajmy na to, że ta osoba, która zarobiła milion i wydała 10% swojej kwoty Czyli będzie to dajmy na to te 100 000 zł, to procentowo jest to samo i jakby ta skala tego bólu wydatku jest dokładnie taka sama. Dlatego bogaci ludzie sobie mogą pozwolić po prostu na więcej i nie rozdrabniają się takie rzeczy, że dajmy na to, nie wiem, kupią sobie płaszcz za 10 000 i powiedzą osoba, która ma mniej pieniędzy, powie, ale go pojebało nie, nie pojebało go, skala zarobków jest inna. Tak, możesz mieć też pas za 20 zł z numpexu, możesz mieć za 100 000 z jakiegoś prady, czegoś innego. Nie zmienia to nic dla tych osób. To jest dokładnie to samo. Tylko osoba, która zarabia milion złoty, poświęca na to znacznie, że tak powiem, mniej czasu, żeby to kupić, a procentowo i tak ten wydatek jest w takiej samej skali. Nie wiem, czy rozumiecie o co mi chodzi. Dlatego to, czy wy kupicie zegarek za tyle czy na tyle nie mówi totalnie nic. On sobie, on działa tak samo. Tylko możecie sobie pozwolić, że tak powiem, wydać więcej tych cyferek, które są, które nie mają [ __ ] absolutnie żadnego znaczenia na coś, co jest totalnie bezwartościowe po prostu, bo skala jest zupełnie inna. Mam nadzieję, że zrozumieliście o co chodzi. No i co? Także jeśli chcecie komuś pomóc to tak bym do tego podszedł. Skupcie się pierw na sobie, zanim weźmiecie się za pomaganie komu innemu, bo oszczędzicie krzywdy tej osobie i samemu sobie za to, że chcieliście dobrze, a jak zawsze wyszło źle. Pozdrawiam serdecznie. Mówi dla was Pablo i do następnego materiału.

Przewijanie do góry