O czym jest ten film?
Chcesz przestać sprzedawać akcje za wcześnie i kupować za późno? Dowiedz się, jak pułapki psychologiczne i brak strategii wpływają na Twoje decyzje inwestycyjne.
Ten film analizuje, dlaczego inwestorzy często popełniają błąd zbyt wczesnego sprzedawania akcji i kupowania ich za późno. Omawia mechanizmy psychologiczne, takie jak heurystyka dostępności i efekt dyskontowania hiperbolicznego, które wpływają na te decyzje. Autor podkreśla znaczenie posiadania solidnej strategii inwestycyjnej opartej na analizie fundamentalnej, a nie na emocjach czy opiniach innych.
Czego się dowiesz?
- Jakie pułapki psychologiczne wpływają na decyzje inwestycyjne.
- Dlaczego brak strategii prowadzi do błędów.
- Jak opracować skuteczną strategię inwestycyjną.
- Jak unikać emocjonalnego podejmowania decyzji.
- Dlaczego warto skupić się na długoterminowych celach.
Dla kogo jest ten film?
Film jest przeznaczony zarówno dla początkujących, jak i doświadczonych inwestorów, którzy chcą poprawić swoje wyniki inwestycyjne poprzez zrozumienie psychologii rynku i opracowanie efektywnej strategii.
Zobacz pełną transkrypcję filmu
Decyzje inwestycyjne rzadko są w pełni racjonalne, bo wpływ na nie mają nie tylko dane finansowe, ale też różne emocje i pułapki psychologiczne. Jednym z najczęstszych błędów popełnianych przez inwestorów jest właśnie kupowanie za późno i sprzedawanie zbyt wcześnie. I tak wy najprawdopodobniej też tak robicie. To zjawisko, chociaż jest powszechne, to ma swoje źródło nie w braku wiedzy czy w braku sensownej strategii, tylko przede wszystkim w ludzkiej psychologii i da się z tym zjawiskiem walczyć. Wielu inwestorów dołącza do trendów wzrostowych dopiero wtedy, gdy rynek jest już bliski szczytu. Zamiast kupować wtedy, gdy są niedowartościowane aktywa, no to angażują się dopiero wtedy, kiedy optymizm jest powszechny i wszechobecny. A z drugiej strony, gdy inwestycja zaczyna przynosić jakieś zyski, to pojawia się pokusa bardzo szybkiej realizacji tych zysków. I wielu z was ma tendencję do przedkładania tych natychmiastowych, mniejszych nagród, ponad większe, ale bardziej odroczone korzyści. Cały ten proceder sprowadza się do tego, że sprzedajemy właśnie za wcześnie i kupujemy za późno, a w konsekwencji sami sabotujemy swoje wyniki inwestycyjne. Dlaczego tak się dzieje i jak można z tym walczyć? O tym będzie w tym materiale. Partnerem odcinka jest Freedom 24, broker będący częścią grupy Freedom Holding notowanej na amerykańskiej giełdzie Nazda. Dołącz do prawie 2000 inwestorów w strefy premium DNA. To najlepsze miejsce do inwestycyjnej edukacji również dla ciebie. Dziękuję wam za wszystkie ponad 63 000 waszych subskrypcji. Pomóżcie temu kanałowi dalej się rozwijać i zostawcie swoją już [Muzyka] [Aplauz] [Muzyka] teraz. Zacznijmy od tego, co musi się wydarzyć najpierw, czyli od kupna. Dlaczego większość inwestorów kupuje za późno? Czemu przyłącza się do hossy? Dopiero w momencie, kiedy jest ona już na bardziej zaawansowanym etapie i najprawdopodobniej albo bardzo często blisko jakiejś górki, albo długoterminowej, albo krótkoterminowej. To wynika z trzech elementów, które można sobie rozebrać na czynniki. Pierwsze przede wszystkim brak odpowiedniej wiedzy i edukacji, po drugie brak strategii, a po trzecie uleganie pułapkom psychologicznym. Sporo inwestorów, nie tylko początkujących. Zresztą nie ma żadnej określonej strategii. Co ja rozumiem przez strategię inwestycyjną? Ja rozumiem przez to określenie jakichś konkretnych parametrów, na bazie których chcemy kupić, wiemy co chcemy kupić i kupujemy i sprzedajemy. Na przykład ilość spółek, jaką ja chcę mieć w portfelu, na przykład 10. Sposób w jaki określam, czy spółka ma wpadać do tego portfela, czy ma z niego wypadać. I to mogą być wyniki finansowe, wycena, jakieś wydarzenie, upływ czasu, cokolwiek, ale to powinno być coś. Podział sektorów i regionów geograficznych i udział pojedynczej spółki w portfelu, co też trochę będzie determinowało, kiedy trochę ją sprzedać, a kiedy ją trochę dokupować. No i sposób odkreślenia, kiedy dana spółka jest droga, a kiedy tania. To są według mnie takie podstawy, które powinien sobie zdefiniować każdy aktywny inwestor z naciskiem na słowo aktywny. Bardzo często jednak wielu, w sumie większość tego nie robi. A kiedy nie mamy żadnych określonych warunków, na bazie których kupujemy i sprzedajemy, no to otwieramy furtkę do tego, żeby te decyzje podejmowały za nas emocje. Możecie sobie określić przecież, że w portfelu trzymacie 12 spółek. Trzy z GPW, trzy ze Stanów, trzy z reszty świata i każda z nich musi reprezentować inny sektor gospodarczy, żeby zdywersyfikować portfel. i żadna nie może zajmować więcej niż 10% portfela, a kupna i sprzedaży dokonujecie wyłącznie na bazie oceny wyników kwartalnych. To tylko przykład. To nie jest żadna złota strategia, ale każda strategia jest lepsza od braku strategii. Nawet najgorszy plan będzie lepszy niż brak tego planu. Przestrzeganie takiej strategii już na starcie chroni przed podejmowaniem wielu impulsywnych i emocjonalnych decyzji w przypływie jakiejś euforii czy w przypływie strachu. Jeśli będziecie mieć silne przekonanie, że akcje w waszym portfelu reprezentują solidne biznesy, które konsekwentnie będą poprawiać swoje wyniki, będą zdobywać rynek, będą kreować wartość dla akcjonariuszy, no to nie będziecie musieli szukać potwierdzenia swoich decyzji w tym, jak zachowuje się kurs w danym momencie. Cena akcji bardzo często, zasadniczo prawie zawsze nie odzwierciedla tego, co dzieje się w firmie. Albo nie odzwierciedla tego, co się dzieje, bo tego nie docenia, albo nie odzwierciedla, bo to przecenia. Naprawdę rzadko kurs odzwierciedla aktualną sytuację firmy. Wniosek z tego jest taki, że jeśli nie wiesz do końca, dlaczego chcesz kupić albo sprzedać jakieś akcje, to będziesz szukał potwierdzenia swojej decyzji w bardzo łatwo dostępnych informacjach. I takimi łatwo dostępnymi informacjami jest na przykład opinia wyrażona przez kogoś albo właśnie zachowanie kursu. I jeśli kurs będzie rosnąć, to to się stanie dla ciebie takim barometrem potwierdzającym przekonania. Będziesz czuć pewne opory przed kupowaniem na spadkach. zaczniesz budować pozycję dopiero kiedy cena da ci silne potwierdzenie, że masz rację, czyli najprawdopodobniej wtedy, kiedy spora część jakiegoś ruchu wzrostowego już odjedzie. No i efekt będzie taki, że kupisz za późno. I oczywiście nie chodzi o to, że masz próbować łapać każdy dołek albo że masz bać się szczytów. No tylko podejście jakie opisałem przed chwilą kończy się tym, że im mniej jest doświadczony inwestor, tym silniejszego potwierdzenia od rynku będzie potrzebować, żeby wejść do tego pociągu. No i w efekcie będzie kupował tylko na bardzo zaawansowanych etapach hossy, kiedy już wszyscy zapomną co to są spadki. No a wtedy to najczęściej wiadomo jak to się kończy. Trudno coś kupić kiedy nie wiadomo co się kupuje, a wszyscy dookoła panikują, gadają o recesji, besie, dalszych spadkach. Łatwo dokupić, kiedy panuje euforia. Wszyscy rozprawiają tylko o tym, jak świetnie jest, jak wspaniale, ile zarobili, a nikt nie pamięta żadnego bólu po ostatniej besie czy nawet po ostatniej korekcie. Kluczem do zrozumienia tego mechanizmu jest taki efekt, który nazywa się heurystyką dostępności. To taka uproszczona metoda wnioskowania, w której ludzie oceniają prawdopodobieństwo zdarzenia na bazie łatwości, z jaką mogą je sobie przypomnieć. Innymi słowy, im łatwiej przywołać dane zdarzenie z pamięci, tym bardziej prawdopodobne się ono wydaje. Dlatego właśnie wzrosty na giełdzie wydają się bardziej prawdopodobne, kiedy w ostatnim czasie giełda rosła, a nie jesteśmy przekonani co do wzrostów, kiedy mamy za sobą akurat jakieś spadki. To nie jest efekt, który odnosi się jedynie do giełdy. Na przykład po ataku lotniczym na World Trade Center z 11 września 2001 roku odnotowano znaczny spadek sprzedaży biletów lotniczych na świecie. Ludzie zaczęli czuć lęk przed lataniem. i podświadomie przypisywali większe prawdopodobieństwo powtórce tych wydarzeń. No i w efekcie bardziej niechętnie podchodzili do latania. W sierpniu 2001 roku przed 11 września liczba pasażerów posróżujących samolotem w Stanach Zjednoczonych osiągnęła rekordowy poziom 65,4 miliona. Po 11 września naprawdę znacząco spadła i aż do lipca 2005 roku liczba pasażerów nie przekroczyła szczytu sprzed 11 września, kiedy to wzrosło około 9%. Do problemów branży przyczyniły się oczywiście wtedy no nie tylko ta heurystyka dostępności. Przyczyniło się zamknięcie wielu tras, bardziej rygorystyczne kontrole bezpieczeństwa i tak dalej, i tak dalej. Ale mimo wszystko psychologia też odegrała tu swoją rolę. To idźmy dalej. Dlaczego sprzedajemy za wcześnie? No to właściwie jest druga strona tego samego medalu i powody zbyt wczesnego wychodzenia z inwestycji są spowodowane w dużej mierze tym samym, co kupowania za późno. Przedstawię to wam na przykładzie. Wyobraźcie sobie, że macie mygliste pojęcie, że w Polsce ma zapanować bum inwestycyjny. Kupujecie sobie jakąś spółkę, która ma na tym teoretycznie skorzystać, ale w sumie na tym kończy się wasz research. Nie wiecie jak jest wyceniana ta spółka, nie wiecie jak była wyceniana w przeszłości, nie orientujecie się jaki ma portfel zleceń, czy on jest większy względem lat ubiegłych, czy mniejszy i tak dalej i tak dalej. No jak się skończy taka inwestycja? Nie wiem, choć się domyślam, jak ta spółka urośnie o 50% w krótkim czasie, no to was już świerzbią rączki, żeby spieniężyć ten zysk, bo przecież nie wiadomo, czy ona jest droga czy tania. No tylko co jeśli to dopiero początek wzrostów? Sądzisz naprawdę, że sprzedasz teraz i potem odkupisz zaraz po jakiejś korekcie? No niestety wątpię i dane nie potwierdzają tego, że tak zrobisz. Większość z was w ogóle tego nie robi i nawet w ogóle nie wraca do danej akcji przez długi czas po tym, jak ją sprzedała, albo jeśli wraca, to odkupuje ją jeszcze drożej niż ją sprzedała. Przedwczesna sprzedaż i następnie obserwowanie jak rynek jedzie dalej, no to się wiąże z frustracją i pociąga za sobą ta frustracja szereg kolejnych błędów. Na ogół zbyt wczesne sprzedawanie zyskownych pozycji wiąże się z tak zwanym efektem dyskontowania hiperbolicznego, który polega na tym, że ludzie bardziej cenią natychmiastowe nagrody niż większe przyszłe zyski. W kontekście inwestowania oznacza to po prostu tyle, że wolisz szybko sprzedać akcje i zrealizować mniejszy, ale pewny zysk, zamiast trzymać je dłużej w oczekiwaniu na większy zarobek. Wartość, która w rzeczywistości rośnie liniowo w czasie, jest przez nasz mózg postrzegana zupełnie inaczej, jak hiperbola, która od na początku dynamicznie skacze do góry, a potem już wzrasta coraz wolniej. No ale przecież faktycznie tak nie jest i to jest kolejna konkretna pułapka psychologiczna, która też została całkiem dobrze przebadana w jednym z eksperymentów, który nazwany został eksperymentem marshmallow. W 1972 roku amerykański psycholog Walter Michell z Uniwersytetu Stanforda przeprowadził na grupie małych dzieci eksperyment, którego celem było właśnie zbadanie umiejętności odraczania gratyfikacji. Dzieci były zostawiane same w pokoju z jakąś słodką pianką do zjedzenia i opiekun mówił im, że idzie na zakupy i wróci za kwadrans i że jeśli powstrzymają się od zjedzenia tej pianki do jego powrotu, to dostaną dodatkową drugą piankę. Większość dzieci oczywiście zjadała swoją piankę od razu i odrzucała zysk 100% w 15 minut. No ale po latach dalsze fazy eksperymentu przeprowadzono na tej samej grupie badawczej. Okazało się, że dzieci, które potrafiły odraczać gratyfikację i powstrzymać się od natychmiastowej konsumpcji, potem osiągały dużo lepsze wyniki w szkole i w pracy, a nawet radziły sobie lepiej z kontrolą masy ciała. Takie przedkładanie obecnej nagrody nad przyszłą to właśnie jest efekt naszych ewolucyjnych mechanizmów przetrwania. Przez tysiące lat ludzki mózg był przystosowany do przetrwania w środowisku, gdzie natychmiastowe korzyści często decydowały o życiu lub śmierci. Przodkowie mieli ograniczony dostęp do jedzenia, a ci, którzy decydowali się na natychmiastową konsumpcję, mieli większe szanse na przetrwanie niż ci, którzy ryzykowali przyszłe zyski, czekając, że zjedzą sobie gdzieś tam później. W bardzo nieprzewidywalnym świecie, bez jakichś struktur społecznych, z zagrożeniami, no takie długoterminowe planowanie faktycznie nie było sensowne, bo liczyło się tu i teraz. To tylko, że dziś świat wygląda inaczej, a my niestety dalej mamy te pierwotne instynkty, które nie zmienią się z dnia na dzień, ani nie zmienią się też z pokolenia na pokolenie. Współczesny mózg nadal wykorzystuje dokładnie te same mechanizmy obronne, które pierwotnie dawno, dawno temu służyły do przetrwania. No tylko, że dziś prowadzą głównie do nieracjonalnych decyzji, również tych inwestycyjnych. Niepewność co do przyszłości sprawia, że inwestorzy wolą natychmiastowy zysk, zamiast ryzykować większy zysk w przyszłości. No to jest właśnie efekt przystosowania się do środowiska, gdzie nie można było być pewnym, że odrocza nagroda w ogóle się pojawi, ale teraz tak nie jest i w przypadku inwestowania dane jednoznacznie mówią, że się pojawi, zwłaszcza jeśli mówimy o szerokich indeksach. Wszystko to jest również powiązane z teorią perspektywy, do której naprawdę bardzo często odnoszę się w nagraniach na tym kanale z działu psychologii inwestowania. Teoria perspektywy została sformułowana w 1979 przez dwóch izraelskich psychologów Daniela Kanamana i Jamosa Twerskiego i powstała jako alternatywa dla tradycyjnych teorii ekonomicznych, które zakładały, że ludzie działają w sposób racjonalny. Kaneman Itwerski zauważyli, że w rzeczywistości jednak decyzje ludzi nie są racjonalne. O wiele bardziej boimy się straty niż cieszymy z zysku. Dlatego gdy mamy już nawet niewielki zysk, to wolimy go zrealizować niż ryzykować, że on zmieni się w stratę. Nawet jeśli bilans argumentów za i przeciw nie wspiera w ogóle takiego scenariusza i wprost krzyczy do nas: "Nie sprzedawaj tego teraz". Więc podsumowując, jeśli kupujecie za późno i sprzedajecie za wcześnie, to po pierwsze się tym nie przejmujcie, bo to powszechny błąd, ale da się z nim walczyć. Gorsza informacja jest taka, że podstawowym zadaniem, jakie trzeba odrobić, żeby walczyć z tym błędem, no to wykonać trochę pracy, określić sobie strategię inwestycyjną i trzymać się jej bez względu na to, jak bardzo boli was aktualna wycena portfela. Ignorowanie edukacji i inwestowanie na pałę, no to jest prosta droga do utraty kapitału, a potem do obrażenia się na giełdę. Rozwiązanie, no na przykład takie, że pasywny inwestor indeksowy powinien w ogóle kompletnie zapomnieć o codziennej zmienności i po prostu regularnie dokupować szeroki indeks. A aktywny inwestor z kolei powinien pamiętać o przestrzeganiu swojej strategii bez kombinowania i żonglowania nią co chwilę. Kup, trzymaj i monitoruj. Jeśli w firmie nic złego się nie dzieje, to zachowanie kursu jest naprawdę jedynie zbędnym informacyjnym szumem i mam nadzieję, że część z was będzie przy inwestowaniu o tym pamiętać. A w tym materiale to już wszystko. Do zarobienia. Cześć. [Muzyka] [Muzyka]
