Nadchodzi hossa dekady, ale NIE TAM, gdzie myślisz? Prawda o zbrojeniówce. Dane mówią jedno! [Spółki zbrojeniowe: Analiza i IPO]

Inwestycje w sektorze zbrojeniowym: Analiza i perspektywy

FXMAG 107 000 subskrybentów
9 187 412 10/12/2025

Czy nadchodzi dekada hossy dla spółek zbrojeniowych? W tym materiale analizujemy sytuację w sektorze zbrojeniowym, identyfikujemy kluczowe spółki i omawiamy potencjalne okazje inwestycyjne. Przyjrzymy się bliżej firmie Palantir, która łączy hossę AI i zbrojeniówki, oraz sprawdzimy, czy korekta w sektorze to szansa na wejście.

Co znajdziesz w analizie?

  • Sytuacja spółek zbrojeniowych: Jak wygląda ich obecna kondycja na tle globalnych wydarzeń?
  • Wzrost kursów akcji: Czy akcje firm zbrojeniowych rzeczywiście rosną i jakie są tego przyczyny?
  • Palantir: Czym zajmuje się ta innowacyjna spółka i dlaczego jest warta uwagi?
  • Koniec korekty w zbrojeniówce: Czy obecne spadki to tylko chwilowa korekta, czy początek dłuższego trendu spadkowego?
  • Debiutujące spółki: Które firmy z sektora zbrojeniowego przygotowują się do wejścia na giełdę?

Analizujemy ranking największych firm zbrojeniowych świata (CPRI) i ich przychody. Sprawdzamy, dlaczego wydatki na zbrojenia rosną i jakie deklaracje padają ze strony NATO. Porównujemy wyniki funduszu ETF Defen z indeksem S&P 500 i oceniamy, które spółki rzeczywiście zasługują na miano „rasowych” przedstawicieli sektora. Ponadto, zaglądamy na GPW i sprawdzamy, jak radzą sobie polskie firmy związane z obronnością (Arlen, Lubawa, Protektor, Zręb).

Potencjalne okazje inwestycyjne

Prezentujemy prognozy analityków dotyczące potencjału wzrostu cen akcji spółek zbrojeniowych, takich jak Rheinmetall, Hensoldt, BAE Systems i Hanwha Group. Omawiamy również debiuty giełdowe TKMS i WB Electronics a także wskaźnik book-to-bill, który pokazuje, na ile lat spółka ma zabezpieczoną produkcję. Dowiesz się jak wykorzystać dane do podjęcia inwestycyjnych decyzji.
Inwestowanie wiąże się z ryzykiem, dlatego inwestuj odpowiedzialnie.

Zobacz pełną transkrypcję filmu

Czy on coś wziął? Pewnie gdyby chodziło o kandydata na prezydenta to większość z nas przymknęłaby na to oko, ale nie chodzi o byle kogo, bo osobę, która twierdzi, że masowa inwigilacja obywateli jest lepszą alternatywą niż wygrana Chin w wyścigu AI, a co więcej ma do tego narzędzia. Kim jest ten pan z nagrania? To Alex Karp, założyciel i obecny dyrektor generalny spółki Palantir. Tak, dokładnie. Tej spółki, którą słynny spekulant, który przewidział jak do tej pory największy kryzys w XX wieku obrał sobie za cel. Według magazynu Time Alex Carp należy do grona 100 najbardziej wpływowych osób świata, a jego majątek przekracza 16 miliardów dolarów. Nie wiem czy kojarzysz byłego prezesa naszego narodowego championa i moment w którym wyciekły taśmy z jego udziałem. Oczywiście nagrania były nielegalne, co powoduje, że nigdy nie powinniśmy ich zobaczyć. No ale dzięki Gazecie Wyborczej i Onetowi ujrzały światło dzienne. Jak tłumaczył się Daniel Bajtek, oczywiście zespołem Tureta. >> Zespół Tureta polega na tym, że w moim dzieciństwie wyoszczyły mi się takie bardzo mocne narzędzia obserwacji, gdzie ja udaję, że nie widzę, a ja widzę. A jak z sytuacji wybrnął Palantir i Alex Cararp? Palantir uruchomił Neurodvergent Fellowship, czyli program stypendialny, nie byle jaki, bo mowa o kwotach od 100 do 200 000 doarów rocznie dla ludzi podobnych do CEO Palantira. Ale generalnie chodzi o neuroróżnorodność, czyli koncepcję, która uznaje za naturalne różnice w funkcjonowaniu mózgu i przetwarzaniu informacji przez ludzi. W grę zatem wchodzą takie neuroróżnorodności jak ADHD, autyzm, zespół Turata, dysleksja czy na przykład dyspraks oto w niecałych dwóch minutach udało mi się upchać Karola Nowróckiego, Daniela Obajtka, Alexa Karpa, Michaela Berego i siebie samego, bo sam jestem dyslektykiem. No dobrze, ale dlaczego wspominam o prezesie Palantira, czyli osobie, która nawet nie ma prawa jazdy, bo jak sam twierdzi, najpierw był zbyt biedny, żeby je zrobić, a potem zbyt bogaty, żeby było sens je robić. Dlatego, że Palantir to jest spółka, która zyskuje na dwóch hossach. Na hossie AI oraz na hossie w segmencie zbrojeniowym. Na wykresie musiało dojść do eksplozji kursu. Od 2022 roku akcje Palantiru wzrosły o niebotyczne 2400%. Aktualny CZ dla tej spółki wynosi astronomiczne 400 punktów. Dodam tylko, że średnia dla indeksu S&P 500 to około 25 punktów. Powiedzieć, że jest drogo, to jak nic nie powiedzieć. I tu pojawia się dylemat, który fenomenalnie opisał Charlie Manger. Możecie o nim więcej przeczytać. Na przykład w książce Almanach Charliego Mangera. Generalnie chodzi o teorię, w której rynek akcji przypomina zwykły system zakładów typu pól obowiązujących chociażby na wyścigach konnych. Generalnie chodzi o to, że notowania zmieniają się w zależności od tego, co jest obstawiane. Każdy głupi zauważa, że koń o małej wadze, mający wspaniały współczynnik wygranych i dobrą pozycję startową, ma większe szanse na wygraną niż koń mający większą wagę i kiepskie wyniki. >> Nie martw się, jesteś tylko koń. >> Jednak kiedy przyjrzymy się kursom, w przypadku kiepskiego konia płaci się 100 do1, natomiast w przypadku tego dobrego na przykład 3 do dwóch czy 4 do tr. Dlatego gdy patrzymy na spółki takie jak Palantir, które gdy przeczytamy tylko sam opis działalności, który mówi o tym, że jest to spółka zajmująca się tworzeniem zaawansowanego oprogramowania do analizy ogromnych zbiorów danych, integrując je i pomagając w podejmowaniu decyzji głównie dla agencji rządowych, tych wywiadowczych oraz obronnych, ale także dla dużych firm komercyjnych, wykorzystując przy tym sztuczną inteligencję. to w aktualnych czasach brzmi to jak dobry bet, ale nie tylko ty tak myślisz, a rynek w dużej mierze ten potencjał zarobkowy już zdyskontował i nawet jak spółka zrobi kolejne 40% to zysk do ryzyka przy aktualnych poziomach no po prostu nie prezentuje się dobrze. Dlatego okazji wypadałoby poszukać w czymś, co aż tak nie rzuca się w oczy, ale dalej ma spory potencjał, bo o ile Palantir funkcjonuje na pograniczu sektorów, tych mega modnych sektorów, o tyle nie jest typowym przedstawicielem sektora zbrojeniowego. A przecież jest to sektor, który od września dotknęła zauważalna korekta i od kilku dobrych sesji pokazuje zwiastony kontynuacji wcześniej występującego trendu wzrostowego. Dlatego w tym nagraniu zerkniemy sobie co tam w zbrojeniówce słychać. Stałych widzów proszę o łapkę w górę. Czuję, że zasługuje na nią już za sam wstęp, gdzie połączyłem Karola Nawrockiego, Alexa Karpa, Daniela Obajtka i Michaela Berego. Jeżeli nie chcesz, żeby omijały cię ważne materiały z perspektywy twoich finansów, no to koniecznie dołącz do ponad 100 000 subskrybentów. Partnerem odcinka jest XTB. Jeśli chcesz zobaczyć, czego można się spodziewać na rynkach w 2026, no to pobierz bezpłatny raport. prognozy rynkowe na 2026 z linku w opisie i wykorzystaj tę wiedzę w swoich inwestycjach. Pamiętajcie także o kodzie FX Mac przy rejestracji, bo dzięki niemu odbierzecie jeszcze dodatkowe darmowe szkolenie. Od szczytu haskiego NATO stało się jasne, że wchodzimy w erę zwiększania wydatków na zbrojenie. Jeśli wszystko potoczy się zgodnie z deklaracjami członków sojuszu, to w 10 lat nakłady na obronność paktu zwiększą się do 3 bilionów dolarów, czyli prawie dwukrotnie. Akcje spółek sektora od października weszły w fazę korekty, a coraz więcej firm debiutuje na rynku giełdowym. Niektóre z nich mają zabezpieczone kontrakty na produkcję Uwaga, na 7 do 8 lat naprzód. To przypadki takich spółek jak TKMS, Being, Airbus czy Dass Aviation. 1 grudnia sztokholmski fing tank militarny CPRI opublikował najnowszy ranking 100 największych firm zbrojeniowych świata. Według tego zestawienia top setka zbrojeniówki wygenerowała przychody ze sprzedaży w wysokości niemal 680 miliardów dolarów, a mowa tylko o uzbrojeniu, gdyż wiele ze spółek zajmuje się jeszcze innymi biznesami spoza sfery militarnej. Nie muszę chyba dodawać, że jest to historyczny rekord, na co wpływ ma wiele czynników. Głównym z nich jest to, że żyjemy w coraz mniej spokojnych czasach, a wydatki na zbrojenia mogą mieć wymiar odstraszający potencjalnego agresora. Niebawem minie czwarta rocznica agresji rosyjskiej na Ukrainę i nawet jeżeli uda się skutecznie doprowadzić do wygaszania wojny za naszą wschodnią granicą, to i tak nie będzie to stanowiło zachęty dla rządzących do oszczędzania na nakładach inwestycyjnych na military. Tym bardziej, że czerwcowy szczyt haski przyjął deklarację członków NATO, żeby podnieśli oni swoje wydatki na obronność do 5% PKB. Ma to kryterium zostać wypełnione do 2035 roku, co rozkłada się na dekadę stopniowego podwyższania wydatków na zbrojenia. Cel sojuszu jest ambitny, ale żeby jego realizacja stała się bardziej prawdopodobna, członkowie paktu zgodzili się, aby kwotę 5% PKB podzielić na dwa strumienie wydatkowe. 3,5% ma być przeznaczone na sprzęt wojskowy i uzbrojenie, a 1,5% na inwestycje związane z obronnością, na przykład infrastrukturę. 680 miliardów dolarów, jakie uzyskały ze sprzedaży uzbrojenia. Przedstawiciele top setki za 2024 wyglądają dość niewinnie z tym co wynika z obliczeń CPRI. Jeżeli przyjmie się 3,5% PKB za minimum to okazuje się, że do 2035 trzeba będzie wydać na zbrojenia niemal 3,5 biliona dolarów. Firmy zbrojeniowe zacierają ręce, no bo okres długoterminowych żniw zdaje się na skinienie palcem. Ale wielką niewiadomą jak zawsze będzie to, czy nie skończy się jedynie na deklaracjach na wzór szczytu hasskiego, który zarządził regułę 3%, a nie wszyscy sygnatariusze paktu to uhonorowali. Obawy na ten temat pozostają i pewnie nie da się ich skutecznie wyeliminować. Mimo to akcje spółek zbrojeniowych rosły jak na drożdżach, choć ostatnio to się nieco ukróciło. EF z rodziny Vanek o Tikerze Defen, który naśladuje zachowanie indeksu akcji największych koncernów zbrojeniowych na wykresie zaznaczony jest kolorem czerwonym. Ma on największe aktywa w zarządzaniu z funduszy pasywnych tego sektora. Wynoszą one 6 miliardów euro i jest dostępny w formule europejskiego UCTIS-u dla polskich inwestorów. W przypadku tego funduszu łączna roczna opłata za zarządzanie wynosi 55%. Zresztą problemów z uzyskaniem ekspozycji na sektor na pewno nie będą mieć inwestorzy, ponieważ istnieje blisko 20 funduszy ETF w ramach unijnych regulacji. Jak sobie radzi ten wymieniony przeze mnie fundusz? Na wykresie dla porównania zieloną linią naniesiony został indeks S&P 500. Przewaga Defen nad benchmarkowym indeksem akcji jest bezdyskusyjna. ETF zyskał od 31 marca 2023, czyli od daty jego uruchomienia, 168%, a S&P 500 w tym samym czasie zwyżkował o 66%. Grudniowe rankingi CPRI dostarczają jeszcze innych ciekawych wniosków. Szeregują spółki pod względem sprzedaży ogółem i sprzedaży uzbrojenia. Warto porównywać oba parametry, żeby mieć pewność, że kupuje się rzeczywiście firmę zbrojeniową. Czy Tysen Group, Airbas, Hanva Group i Safran to naprawdę reprezentanci sektora produkcji usług militarnych? Okazuje się, że nie bardzo, gdyż te wyroby stanowią odpowiednio mniej niż 10% w pierwszym przypadku i najwyżej kilkanaście% w pozostałych przypadkach całości sprzedaży. Reszta przypada na zupełnie inne produkty, które nijak mają się do zbrojeniówki. Za rasowych przedstawicieli można uznać te podmioty, które mają co najmniej połowę przychodów pochodzących ze sprzedaży broni, co oczywiście im więcej tych procentów, tym lepiej, bo to świadczy o koncentracji operacyjnej. To trochę przypomina rynek jubilerski, na którym funkcjonują wyroby złotnicze o różnych próbach zawartości kruszców w stopie. Sztabki złota liczą 24 karaty, czyli próba 999 na 1000 i niemal nie mają jakichkolwiek domieszek innych metali. Obrączki małżeńskie najczęściej liczą 14 karatów, czyli próba 585, co oznacza, że w ich składzie chemicznym 58,5% stopu stanowi złoto. Dlatego mówiąc obrazowo, warto dokładniej przyjrzeć się firmom reklamowanym jako zbrojeniowe, żeby przekonać się czy rzeczywiście kupujemy czekoladę, czy jednak bliżej produktowi do wyrobu czekoladopodobnego. Na potrzebę tej analizy Marcin Kuchciak, nasz analityk wyłuskał z listy Zibri globalne spółki z rankingu Top 100, których akcje stanowią przedmiot obrotu giełdowego. Na pewno za rasową zbrojeniówkę można uznać takie spółki jak BE Systems, Hensold, Northorp Gruman, SP Locket Martin, gdyż w przypadku sprzedaży militariów tam ten współczynnik sprzedaży przekracza 90% sprzedaży. Ogółem ostatnie tygodnie, jak wcześniej wspomniałem, w wykonaniu akcji spółek sektora zbrojeniowego trudno zaliczyć do udanych. Diven osiągnął szczyt w październiku, po czym rozpoczął okres korekty notowań. W perspektywie minionych sześciu miesięcy zbrojeniówka w szczycie zyskała nieco ponad 20%, a następnie weszła w trend spadkowy, w wyniku którego na czoło ponownie powrócił indeks szerokiego rynku S&P 500. W Polsce inwestorzy nie narzekają na nadmiar spółek powiązanych z obronnością. No bo zbrojeniówki z prawdziwego zdarzenia no raczej nie mamy. Niemniej istnieje parę firm w obrocie na GPW, które produkują różne wyroby, które służą celom wojskowym. Mamy Arlen, Lubawę, Protektor i Zręb. Ten wykres dowodzi, że polskie firmy militarne weszły w fazę korekty w większości przypadków miesiąc wcześniej niż Defen, czyli we wrześniu 2025. Skala przeceny od początku drugiego półrocza była niekiedy na tyle znaczna, że sprowadziła kursy spółek w głęboko ujemne rejony. Najbardziej widocznym być może przypadkiem jest Ardlen, którego cena oscyluje wokół 30 zł, co jest sporo niżej niż akcje były sprzedawane w tym roku w ramach oferty publicznej, bo cena w IPO wynosiła 35 zł. Część inwestorów wiedziona planowanymi długoterminowymi potężnymi wydatkami na zbrojenia może dostrzegać korekty cen akcji zbrojeniowych w Polsce i na świecie jako korzystną okazję do uzyskania lub powiększenia ekspozycji na ten sektor. Żeby spróbować odpowiedzieć na to, gdzie można poszukiwać najlepszych typów, sięgnęliśmy do bazy konsensusu FCE. Ta grafika pokazuje potencjał zmiany kursu, czyli różnicę pomiędzy obecną ceną a prognozowaną w perspektywie następnych 12 miesięcy przez konsensus analityków branżowych. Oprócz tego mamy tam jeszcze kapitalizację rynkową, wskaźnik cena do zysku w horyzoncie roku, czyli PE forward i średnioroczną zmianę zysku na akcj w okresie dwóch lat, no i powyżej dwóch lat. Z grubsza można powiedzieć, że optymizm wśród analityków panuje w najlepsze, ponieważ w każdym przypadku uważali oni, iż kursy akcji spółek zbrojeniowych będą za rok wyżej niż obecnie. Dla niektórych firm te oczekiwania były nawet bardzo odległe w porównaniu z aktualnymi wycenami. Finansści są przekonani, że największy potencjał wzrostów cen drzemie w czwórce spółek obronnych. Dotyczy to niemieckich rain metalu i Hensolda, brytyjskiego B system Systems i południowokoreańskiego Hanva Group. Bowiem konsensus zakłada, że ich kursy za rok będą o co najmniej 35% wyżej niż teraz. Z potwierdzeniem wzrostu popularności firm obronnych wśród inwestorów są ostatnio dokonane i potencjalne oferty publiczne akcji spółek branży. W blokach startowych do IPO znajduje się według informacji Financial Times brytyjska grupa metalurgiczna Dcaster, francusko-niemiecki producent czołgów KNDS i Czeskie przedsiębiorstwo zbrojeniowe Czechosłowak Group. O możliwym przyszłorocznym debiucie rozmyślę też WB Electronics, co gdyby doszło do skutku dałoby polskim inwestorom pierwszą spółkę zbrojeniową z prawdziwego zdarzenia i w przypadku tego debiutu inwestorzy jestem przekonany, że dopiszą. Gdyby oczywiście i tu jest jedyny problem, potencjalna redukcja, no to bez niej byłoby naprawdę cudownie. Jeżeli chodzi o 2025, to jeszcze przed końcem roku może będziemy świadkami oferty publicznej szwedzkiej Argo Defense Group. Ruch w interesie na rynku pierwotnym jest, czego dowodzi choćby niedawno zakończone IPO w Niemczech. 20 października na giełdzie we Frankfurcie nad Menem odbył się debiut notowań akcji Tyser Group Marine Systems. Tysen Group wydzielił biznes odpowiedzialny za produkcję okrętów podwodnych ze swoich struktur organizacyjnych, który jako TKMS został sprzedany w IPO po 60 € za akcję. Mimo tej operacji Tysen Group pozostawił sobie 51% udziału w spółce. Poza TKMS przedmiotem oferty publicznych ostatnich miesięcy były też Exosens, czyli francuska firma produkująca Google noktowizyjne, Rank Group, czyli niemiecki producent przekładni czołgowych i Arlen, czyli polski producent odzieży ochronnej i elementów wyposażenia dla służb mundurowych. Na razie nie ma jednak szaleństwa na rynku pierwotnym, które polegałoby na tym, że wiele firm pcha się z ofertami publicznymi w ręce inwestorów. Nie oznacza to jednak, że warto tracić czujność. Wysyp IPO firm z obszaru obronności mógłby oczywiście sugerować, że sektor znalazł się w pobliżu cyklicznego szczytu. Ale co istotne, firmy zbrojeniowe mają roboty po pachy. To nie tylko puste słowa i słupki w pięknych raportach na 2026. Poza obserwacją aktywności emitentów na rynku pierwotnym sensowne wydaje się również przyglądanie się wskaźnikowi book to bill. Czym on jest? Stanowi on iloraz backlocku zakontraktowanego, czyli wartości zleceń przyjętych do realizacji i sprzedaży za ostatnie 12 miesięcy. Mówi on o tym, na ile lat wystarczy w spółce zbrojeniowej zakontraktowana obecnie produkcja. Z przeglądu sprawozdań finansowych 15 wiodących firm obronnych na koniec września 2025, o ile dane były dostępne, a w razie braku ich na koniec czerwca tego roku, wynika, że Mediana Book to Bill wyniosła prawie 3 lata. A zatem przeciętna spółka zbrojeniowa miała roboty na 3 lata, nawet gdyby przez ten czas nie pozyskała jakiegokolwiek nowego zlecenia produkcyjnego. To naturalnie średnie, ale są spore odstępstwa od tej średniej. Znacząco odbiegają od niej TKMS, Boeing, Airbus, Daltation, bo Book to build dla tych korporacji oscyluje wokół 7 do nawet 8 lat. Generalnie uważam, że jest to ciekawy moment. Ekspozycje można uzyskać zarówno za pomocą ETFów. Jest ich wystarczająca ilość, jak i uprawiając stock picking. Osobiście uważam, że mega ciekawym może być debiut WB Electronics na giełdzie i nawet jeżeli przesadzą z wyceną, a co moim zdaniem się zanosi, bo popyt powinien być, to scenariusz rozwoju sytuacji na giełdzie byłby co najmniej na wzór tego, jak zachowywała się diagnostyka. Daj znać, czy ten materiał przypadł ci do gustu i czy polujesz na spółki z sektora zbrojeniowego udanych inwestycji.

Przewijanie do góry