Czy to dobry moment na inwestycje w kosmos?
Kosmiczny wyścig inwestycyjny nabiera tempa! Czy jesteś gotów dołączyć?
Sektor kosmiczny to nie science fiction, ale realna szansa na zyski. Firmy takie jak SpaceX, RocketLab i Virgin Galactic przecierają szlaki, a rynek rośnie w zawrotnym tempie. Technologie kosmiczne otwierają drzwi do nowych możliwości, od internetu satelitarnego po wydobycie surowców z asteroid.
W tym filmie analizujemy potencjał spółek kosmicznych i omawiamy kluczowe firmy, które warto obserwować. Dowiesz się:
- Jak zarabiać na sektorze kosmicznym?
- Które spółki kosmiczne odnotowują największe wzrosty?
- Jakie są prognozy dla rynku kosmicznego?
- Czy inwestowanie w kosmos jest ryzykowne?
Partnerem odcinka jest Freedom24 – platforma inwestycyjna, która umożliwia dostęp do akcji spółek kosmicznych. Zdobądź nawet 20 darmowych akcji!
Obejrzyj film i poznaj kosmiczne możliwości inwestycyjne!
Zobacz pełną transkrypcję filmu
Kosmos to nie tylko rakiety, Ilona Maska i poszukiwacze UFO. To branża, która już teraz generuje setki miliardów dolarów rocznie. Choć wielu dalej traktuje to głównie jako zabawkę dla miliarderów, to jednak fakty są takie, że sektor kosmiczny właśnie staje się kolejnym poważnym rynkiem inwestycyjnym. Firmy wynoszące satelity dostarczające internet, produkujące specjalistyczne komponenty czy planujące wydobywanie surowców asteroid. To już nie jest science fiction. To jest biznes, który przez najbliższe dekady może rosnąć szybciej niż większość sektorów, które dziś ty uznajesz za te normalne. I w tym materiale pokażę wam, gdzie leży prawdziwa kasa w kosmosie, które firmy już dziś rozdają tam karty i czy da się na tym zarobić. Zanim będzie za późno, zapraszam. Partnerem odcinka jest Freedom 24, broker będący częścią grupy Freedom Holding notowanej na amerykańskiej giełdzie Nasdaq. Załóż konto i odbierz do 20 darmowych akcji o wartości nawet 800 $arów każda. Dołącz do ponad 2100 inwestorów w strefy premium DNA. To najlepsze miejsce do inwestycyjnej i finansowej edukacji również dla ciebie. Dziękuję za wszystkie wasze prawie 70 000 subskrypcji. Pomóżcie dalej temu kanałowi się rozwijać i jeśli jeszcze tego nie zrobiliście, zostawcie swoją już teraz. Na czym tak naprawdę zarabia się w branży kosmicznej i w jakich kierunkach będą rozwijać swoje biznesy te firmy w kolejnych latach? No pierwsze miejsce w tym kosmicznym prywatnym biznesie przypada na razie spółkom skupionym dookoła startów rakietowych. Firmy takie jak na przykład SpaceX Ilona Muska czy notowane na giełdzie Rocketlab ze Stanów Zjednoczonych specjalizuje się w tak zwanym sektorze małych rakiet nośnych i zarabia głównie na wynoszeniu satelitów na orbitę czy to dla rządów, dla firm telekomunikacyjnych, czy dla jakichś różnych dostawców internetu. Wspomniany SpaceX sam w sobie również jest dostawcą internetu za pośrednictwem własnego systemu Starlink. Swoją drogą to naprawdę niesamowity pomysł biznesowy. Obce firmy telekomunikacyjne płacą za starter rakiety Elonowi Maskowi i wyniesienie na orbitę ich satelit, a przy okazji za darm Ololca wynosi on też swoje satelity i buduje konkurencyjną usługę na ekstremalnie ograniczonych kosztach. To jest inteligencja. Bardziej egzotyczną z kolei formą zarabiania w kosmosie jest turystyka kosmiczna. Virgin Galactic na przykład oferuje loty suborbitalne dla klientów indywidualnych i dla naukowców. Bilet na taki lot kosztuje nawet 450 000 $arów za jedno tylko miejsce. Wszystko to jednak dopiero sam początek jednej z potencjalnie największych branż w przyszłości. Więc skąd te firmy kosmiczne planują czerpać kasę w przyszłości? No tak, Elon Musk marzy na przykład o kolonizacji Marsa, ale gdzie tu jest biznes? Jednym z kluczowych powodów zainteresowania Marsem jest przede wszystkim możliwość eksploatacji surowców. Mars może faktycznie zawierać metale ziem rzadkich, niezbędne do produkcji całej naszej elektroniki oraz Hell 3 potencjalnie użyteczny w przyszłych reaktorach fuzji jądrowej. W przyszłości firmy specjalizujące się w górnictwie kosmicznym mają wydobywać te surowce i transportować je na Ziemię lub wykorzystywać bezpośrednio w swoich własnych koloniach na Marsie. Myślisz, że nikt na to nie pójdzie z firm prywatnych, bo cały proces będzie za drogi? Niby tak, ale historia pokazuje, że takie przedsięwzięcia kosmiczne są przede wszystkim na początku finansowane z kieszeni podatnika. Państwowe kontrakty będą jednym z głównych źródeł finansowania tej imprezy przez wiele, wiele początkowych dekad. To ważny element, no bo z perspektywy prywatnych firm znacząco obniża się poziom, na którym taka inwestycja staje się w ogóle jakkolwiek opłacalna. SpaceX, zresztą Elona Muska od dawna jak szalony współpracuje z instytucjami państwowymi. Właściwie najważniejszymi kontraktami dla SpaceXa, które pomogły firmie wyrosnąć na lidera na rynku były i dalej są właśnie kontrakty rządowe. Jednym z pierwszych dużych kontraktów było porozumienie zawarte w 2008 roku z NASA, na mocy którego firma Maska otrzymała 1,6 miliarda dolarów na dostarczenie ładunków na międzynarodową stację kosmiczną za pomocą rakiety Falcon 9 i kapsuły Dragon. No to pokazuje jak ogromne znaczenie w tej branży ma przede wszystkim rząd, ambicje międzynarodowe danego rządu i cele wojskowe danego rządu. Gdybyśmy patrzyli na to wszystko tylko przez pryzmat czystej rentowności oraz rachunku zysków i strat, no to eksploracja kosmosu na pewno byłaby jeszcze daleko, daleko w tyle. A w jakim kierunku może podążyć taka eksploracja kosmosu i kolonizacja Marsa? Teraz na chwilę odpłynę. Odpłynę, ale obiecuję, że wrócę i przejdę do konkretniejszych tematów. No stała obecność człowieka na Marsie będzie wymagać zaawansowanych systemów podtrzymywania życia, energii, transportu, komunikacji. Mars może stać się też kolejnym celem turystyki kosmicznej. SpaceX czy Blue Origin testują nawet komercyjne loty kosmiczne, a w przyszłości najbogatsi ludzie będą mogli spędzać czas na Marsie jako część bardzo luksusowej wycieczki. O tym jestem przekonany. Nie wiem tylko czy dożyje tego momentu. Początkowo ceny takiej podróży będą sięgać dziesiątek milionów dolarów, a wraz z postępem technologicznym będą spadać i otwierać ten rynek na coraz więcej osób. W przyszłości największe korporacje mogą też budować prywatne osiedla na Marsie, tworzyć tam autonomiczne strefy gospodarcze, autonomiczne strefy polityczne, niezależne od ziemskich regulacji. No przecież kiedyś odkrycie Ameryki sprawiło, że zaczęło się tam rozwijać całkiem nowe, zdegulowane kompletnie społeczeństwo, z którego dziś wyrosła światowa potęga. No i może Mars odegra podobną rolę. Czemu nie? Zamiast Dzikiego Zachodu będziemy mieć na przykład dziką planetę. Czas dzikiej planety. Jestem sobie w stanie to wyobrazić. Ale dobra, wracam na ziemię. Poza kolonizacją Marsa górnictwo kosmiczne może rozwijać się na asteroidach i księżycu, gdzie możemy czerpać surowce. Niektórzy zwracają też uwagę na możliwość produkcji w warunkach mikrograwitacji. I to jest chyba najbardziej sexy temat. Brak grawitacji stwarza unikalne warunki do produkcji zaawansowanych materiałów, takich jak chociażby ultraprecyzyjne półprzewodniki, nanostruktury czy biotechnologiczne produkty. Na przykład hodowla organów i tkanek w warunkach zerowej grawitacji może też się odbywać dużo dokładniej. Firmy takie jak Warda Space Industries już testują produkcję leków na orbitach okołoziemskich. Ile to wszystko może być warte? dużo. Oczywiście nie ma co wybiegać za daleko w przyszłość, bo prognozowanie na przykład rynku handlu detalicznego w koloniach na Marsie jest trochę bezcelowe, ale możemy zerknąć na trochę bardziej przyziemne prognozy w krótszym, bardziej sensownym horyzoncie. Nova Space, czołowa firma doradcza i analityczna właśnie w sektorze kosmicznym, opublikowała niedawno 11 edycję swojego raportu dotyczącego gospodarki kosmicznej. Według prognoz tego raportu wartości globalnego rynku kosmicznego wzrosną z 596 miliardów dolarów w 2024 roku do 944 miliardów dolarów w 2033 roku. To przekłada się raczej na dość skromny wzrost na poziomie około 5,2% rocznie. No tylko, że trzeba pamiętać, że ten wzrost ma przyspieszać, a nie zwalniać. To jest ten moment dla sektora, w którym jest na wczesnym etapie i zaczyna się rozwijać, a nie jest na wysokim etapie zaawansowania i zaczyna zwalniać. To duża różnica, jeśli chodzi o wyceny firm potencjalnie się tym zajmujących. A jak prezentuje się podział całego tego rynku kosmicznego? No z niecałych 600 miliardów dolarów wydanych w branży kosmicznej w 2024 roku 50 ponad% pochłonęły usługi bazujące na infrastrukturze kosmicznej, czyli usługi wykorzystujące dane satelitarne, na przykład nawigację, obserwację ziemi i telekomunikację. 37% to z kolei wszystko obejmujące operacje satelitarne, produkcje sprzętu, usługi startów rakietowych, a 11% to tak zwane niekontraktowane koszty, czyli koszty wewnętrzne agencji kosmicznych, programów badawszo-rozwojowych niezwiązanych bezpośrednio z jakimkolwiek przemysłem. Ze względu na wczesny etap rozwoju całego sektora albo niestety prognozy różnych firm dotyczące rozwoju tego rynku ekstremalnie się różnią, bo już na przykład McKinse prognozuje, że do 2035 gospodarka kosmiczna rozwijać się będzie niemal dwukrotnie szybciej niż wynikałoby z szacunków Novaspace, bo ponad 9% rocznie, gdzie segment backbone, czyli te podstawowe technologie, infrastruktura kosmiczna ma rosnąć w tempie 7% rocznie, a segment reach, czyli usługi, aplikacje bazujące na technologii, telekomunikacja, nawigac acja, przetwarzanie danych i tak dalej mają rosnąć w tempie nawet 11% rocznie. No różnice między raportem Mckinzi a raportem Novaspace i naprawdę szeregiem innych raportów, które przejrzeliśmy są w tym akurat zakresie, w tym sektorze kosmiczne. No ale ciężko się temu dziwić. Jesteśmy dopiero na początku tej drogi. Ale tak czy inaczej, kluczową rolę we wzroście rynku mają odgrywać niezmiennie inwestycje rządowe. Globalne budżety wojskowe związane z przestrzenią kosmiczną już przekroczyły 64 miliardy dolarów. Różne mocarstwa nie mogą odpuścić eksploracji kosmosu. Kto pierwszy tam zapanuje, ten zdobywa pozycję światowego hegemona z dodatkowymi kartami przetargowymi i naprawdę silniejszą dźwignią w różnych negocjacjach. Konflikt gospodarczy między Stanami a Chinami jest byczy dla całego rynku kosmicznego. Im gorsze są relacje obu mocarstw, tym bardziej każdemu z nich zależy na zdobywaniu przewagi w każdej możliwej dziedzinie. A kosmos jest tu jedną z topowych dziedzin do zdobywania przewagi. No i wiele spółek kosmicznych, szczególnie tych notowanych na giełdzie. Mogą być ciekawym dodatkiem do portfela, ale trzeba sobie zdawać sprawę, że każda jest na wczesnym de facto etapie rozwoju. Spójrzmy sobie na kilka przykładów. Wspomniano już Rocketlab ze Stanów Zjednoczonych, czyli konkurent SpaceXa w wynoszeniu sprzętu na orbitę. Mamy też Intuitive Machines, firmę, która specjalizuje się w eksploracji kosmosu, oferując zarówno dla sektora komercyjnego, jak i rządowego usługi związane z eksploracją Księżyca. Mamy też AS Space Mobile, który skupia się na budowie i uruchamianiu satelitarnego systemu komunikacyjnego, mającego na celu zapewnienie globalnego dostępu do szerokopasmowego internetu. Mamy nawet polski Creotech i akurat o Creotechu nie będę mówił w tym materiale, bo będę o nim mówił w osobnym materiale, który jest przygotowywany na kanał. Wszystkie te spółki, w każdym razie i nie tylko one, w ubiegłym roku zaliczyły spektakularny rajd cen akcji i za tym sukcesem stały jednocześnie fundamenty ich biznesu. To duża zmiana. To nie jest tylko medialny szum, który napędził inwestorów do kupowania akcji sektora kosmicznego. AS Space Mobile w ciągu ostatnich 12 miesięcy dał zarobić ponad kilkaset proc. Rocketlab podobnie, a Intuitive Machines zaledwie kilkadziesiąt proc. Ale to już po 70% korekcie, która rozpoczęła się pod koniec stycznia. No i tak jak mówię, jest ogromna różnica między tymi wzrostami a wzrostami na przykład spółek z sektora kwantowego, gdzie głównie zadziałał hype, a nie fundamenty. Tutaj dużą rolę odegrały fundamenty. AS Space Mobile na przykład wzrosło w ubiegłym roku o 1800% od dołka do szczytu, ale spółka ogłosiła strategiczną współpracę z AT&T w zakresie dostarczania łączności komórkowej z kosmosu. Partnerstwo oznaczało bezpośrednią tak naprawdę konkurencję ze SpaceXem, który ma podobną umowę, ale z T-Mobile. Dwa tygodnie później kolejnym przełomowym momentem było ogłoszenie przez Veryizon inwestycji o wartości 100 milionów dolarów w projekt AST. No co znowu natychmiast wywołało gwałtowny wzrost cen akcji. No i w konsekwencji i to jest niesamowite prognozy dynamiki przychodów AST na 2025 rok przekraczają 1000% wzrostu. To tylko zawsze trzeba pamiętać, że prognozowanie wyników firm na tak wczesnym etapie rozwoju jest czymś kosmicznie trudnym i rzeczywiste wyniki mogą się różnić sporo od prognoz. A inną kwestią jest fakt, że akurat ten startup AST i tak nie osiągnął jeszcze rentowności, a straty jakie generuje są kolosalne. I pod kątem finansowym, zdecydowanie lepiej jeśli już na to patrzyłem, prezentuje się wspomniana wcześniej spółka RocketLab. Ona też ma za sobą naprawdę niezły 2024 rok. Rajd cenowy Raketl w drugiej połowie 2024 wynikał z kilku kluczowych czynników, które wpłynęły na zwiększone zainteresowanie inwestorów. Po pierwsze, rekordowa liczba startów rakiety Elektron. Co z kolei pokazało, że firma jest zdolna do realizacji misji kosmicznych na dużą skalę. Udane misje do tego takie jak wyniesienie satelity radarowego dla japońskiej firmy SSpective w grudniu 2024 dodatkowo zwiększyły zaufanie inwestorów do tego, że faktycznie spółka ma szansę dowozić. Druga z kolei rzecz to postępy w projekcie rakiety Neutron. Druga połowa 2024 przyniosła znaczne postępy. Ta rakieta ma być zdolna do wynoszenia 13 ton ładunku na niską orbitę okołoziemską. A Neutron jako rakieta większa i bardziej zaawansowana niż Elektron otwiera przed firmą całkiem nowe rynki. No i w efekcie okazuje się, że RocketLab kończy 2024 z portfelem zamówień o wartości ponad miliarda dolarów. No a dla porównania przychody spółki w samym 2024 wynosiły 0,4 miliarda dolarów, a i tak już wzrosły porównaniu z 2023 o niemal 80%. No czyli mamy 80% wzrostu w 2024 i potencjał do zaliczenia 100% wzrostu ponad w 2025. To naprawdę robi wrażenie. A inwestorzy lubią takie spółki. Inwestorzy lubią spółki, które przeskalowują swoją działalność ośmiokrotnie od 2019 roku. Wtedy mieli 48 milionów dolarów przychodu, na w 2025 mogą mieć ich ponad miliard. W tym przypadku startup też co prawda nie osiąga jeszcze rentowności, ale już marża, na przykład marża Ebidda sukcesywnie się poprawia z roku na rok, a ujemne przepływy operacyjne od trzech lat się kurczą, więc jesteśmy coraz bliżej realnego generowania gotówki. W 2025 akcje zaliczyły solidną korektę. No ale to wszystko na początku 2025, zwłaszcza z takich podmiotów, zaliczyło korektę. No ale oprócz tego też spółka przesunęła datę startu swojej rakiety Neutron, która bezpośrednio konkuruje z Falcon 9 firmy SpaceX. Rakieta miała pierwotnie wystartować w pierwszej połowie 2025, a teraz przesunięty ją na drugą połowę 2025. Y, no to zawsze trochę będzie podważało chwilowe zaufanie do tego typu firm. No ale Rocketlab nie zamierza się zatrzymywać i niedawno też ogłosiła, że przejmuje firmę Mynarik specjalizującą się w komunikacji laserowej za 75 milionów dolarów. Według prezesa Petera Becka transakcja to kluczowy element łańcucha wartości w przestrzeni kosmicznej. Brzmi to skomplikowanie, ale fakty są takie, że Menarik od dłuższego czasu realizował zamówienia dla RocketLuba, więc można założyć, że liczba i skala zamówień, które RocketLab składa dla Menarica po prostu osiągnęła taki punkt, w którym bardziej opłacało się przejęcie firmy za 75 milionów niż regularne opłacanie pojedynczych zleceń. No ale to jest dobry sygnał. to sygnał, że Rocketlab dąży do zwiększania swojego udziału w całym rynku kosmicznych startów. No a ma co zwiększać, bo Rocketlab kończył 2024 i tak rekordową dla siebie liczbą startów równych 16, ale przy globalnej liczbie 269 wystrzeleń dało to firmie 6% udział w rynku. Może być więcej, a im więcej, tym bardziej będzie rentownie. Zgodnie z prognozami RocketLab ma osiągnąć rentowność netto już w przyszłym roku, a przychody mają rosnąć w tempie pomiędzy 30 a 55% rocznie w kolejnych kilku latach. Ale jeśli nie przemawiają do was takie startupy, co jest zrozumiałe i wolicie inwestować sobie w bardziej ugruntowane biznesy, to są też dojrzałe spółki dające ekspozycje na kosmos. Na przykład Locket Martin, który około 17,6% przychodów generuje właśnie z branży kosmicznej. Log Martin to dość znana firma, głównie z myśliwców, ale jest też jednym z głównych dostawców satelitów dla sił kosmicznych Stanów Zjednoczonych, NASA i innych agencji rządowych. Spółka też buduje satelity na potrzeby firm telekomunikacyjnych i dostarcza systemy do monitorowania zmian klimatycznych. Od dawna jest rentowna. Marża operacyjna tylko z sektora kosmicznego wynosiła prawie 10% w 2024 roku. Ale uprzedzam, nie spodziewajcie się tutaj jakiś spektakularnych wzrostów po 1000% zysku z akcji. Ponad 80% przychodów ta firma generuje w innych obszarach. No a tempo wzrostu przychodów to niskie na poziomie ogólnym, niskie kilka procent rocznie. W ciągu ostatnich 12 miesięcy, trzech lat czy pięciu lat jej akcje dały zarobić mniej niż indeks S&P 500. To się oczywiście może zmienić. Mówię tylko jak było. A to się może zmienić, bo cały sektor ma dwóch ważnych sojuszników w białym Domu i nie można o tym zapominać. Donald Trump podczas swojej inauguracji zapowiedział nawet, że Stany Zjednoczone będą realizować swoje przeznaczenie w gwiazdach wysyłając astronautów na Marsa, by zatknęli tam flagę Ameryki. Brzmi dumnie. A w tle tego wszystkiego stoi też Elon Musk, dla którego SpaceX no to jest perełka w koronie zaraz albo nawet może obok Tesli. To jednak oczywiście nie znaczy, że wszystkie spółki z tego sektora będą odnosiły sukcesy. Wywołane na przykład do tablicy wcześniej Virgin Galactic. No nie miewa się najlepiej. Spółka oferowała, tak jak mówiłem, suborbitalne loty kosmiczne dla pasażerów, którzy chcą sobie doświadczyć kilku minut nieważkości, pooglądać ziemię z kosmosu. Loty odbywają się na pokładzie specjalnego statku VSS Unity. Ten statek jest wynoszony na 15 km przez samolot matkę, a następnie odpala swój własny silnik rakietowy i leci sobie na wysokość ponad 80 km. Przekraczając tym samym linię. uznawaną za granicę kosmosu. Po krótkim pobycie w stanie nieważkości wraca sobie na ziemię i ląduje jak szybowiec. Firma sprzedaje bilety na te loty. Cena na początku wynosiła 250 000 $arów, obecnie sięga nawet 450 000 $arów. Ale no zainteresowania chyba dużego nie ma, bo akcje spółki dramatycznie szorują po dnie. W chwili tworzenia tego materiału cena znajduje się w najgłębszym dołku wszechczasów. Co stoi za tak tragicznym rozwojem tej sytuacji? Firma przepala może gotówki. chociażby jej marża wolnych przepływów pieniężnych wynosi minus 7000%. Ile? No to efekt tego, że przy przychodach na poziomie w 7 milionów dolarów wolne przepływy gotówkowe sięgają poziomu minus 475 milionów dolarów. A jakby tego było mało, ostatni lot odbył się w czerwcu 2024, a dalsze misje zostały wstrzymane do czasu wdrożenia nowego statku Delta, który ma wejść dopiero w 2026 roku. No to zrozumiale budzi obawy o tempo dalszego przepalania gotówki i całą przyszłość firmy. Taki Virgin Galactic dobrze pokazuje, że ryzykowne jest inwestowanie we wszelkie startupy tego typu i z tego sektora. One oczywiście mogą dawać zarabiać po ponad 1000% w rok, ale mogą też praktycznie szybko wyzerować całą pozycję. Wszystko to jednak prowadzi i tak tylko do jednego wniosku. Kosmos dziś nie jest już tylko domeną państwowych agencji i ekscentrycznych miliarderów. Kosmos to normalizujący się rynek, młody rynek, ale który z każdym kolejnym rokiem będzie coraz bardziej przypominał taki regularny sektor gospodarki z dużymi graczami, z publicznymi spółkami, realnymi przepływami pieniężnymi, realnymi zyskami i naprawdę czasem zaskakującymi okazjami inwestycyjnymi. Ale uwaga, nic tutaj nie jest jeszcze ustalone. Liderzy tego rynku mogą i będą się zmieniać. Zwycięzcami mogą okazać się ci, którzy działają super po cichu i są dziś nikomu nawet nieznani. Dlatego jeśli ktoś chce mieć szansę akurat w tym sektorze na ponadprzeciętne zyski, to trzeba szukać głęboko i zanim zrobią to wszyscy inni. I każdą ze wspomnianych tutaj spółek oczywiście możecie dodać do swojego portfela. Zalecam ostrożność, ale możecie tak jak z przypadków komputerów kwantowych, o których nagrywaliśmy, zrobić sobie taki malutki test. Może jakieś pół% portfela, 0,7% portfela. Obserwujmy i zobaczmy co się z tym wydarzy. No i każdą możecie znaleźć dostępną u partnera tego odcinka, którym jest Freedom 24. A do tego za samo założenie konta możecie dostać bezpłatnie kilka akcji, bo to jest promocja, która dalej obowiązuje we Freedom 24. Freedom 24 to część notowanej na amerykańskiej giełdzie nazdach grupy Freedom Holding. I jeśli założycie tam konto do końca kwietnia, to możecie odebrać od jednej do nawet 20 darmowych akcji o wartości do 800 $ każda. Co trzeba zrobić? to wystarczy otworzyć rachunek, wpłacić depozyt, podać kod promocyjny i już można sobie odbierać akcje. Naprawdę nic prostszego. Ja sam korzystam z firm 24, zwłaszcza do inwestycji na zagranicznych rynkach i dla bardzo rozbudowanego rynku opcji, o którym też będę was niedługo na kanale informował. A jeśli też chcecie być bardziej na bieżąco z sytuacją na rynkach, z sytuacją w gospodarce i z konkretnymi spółkami tutaj, to pamiętajcie też, żeby sprawdzić wersję premium portalu DNA, gdzie można dołączyć do ponad 2100 inwestorów, gdzie dostajecie prawie codziennie różne analizy, przemyślenia o rynkach, o gospodarce, o spółkach i ode mnie, od całego naszego zespołu DNA, a także macie możliwość obserwowania jak ja sam inwestuję własne oszczędności w portfelach o łącznej wartości dziś prawie 4 miliony złot. To duże pieniądze, dają dużo emocji, ale gwarantuję wam, że dają jeszcze więcej nauki. Więcej na ten temat znajdziecie oczywiście na stronie premium dnaryynków.pl. Link w opisie tego nagrania i w przypiętym komentarzu. A w tym materiale to już wszystko. Do zarobienia. Cześć. [Muzyka] [Muzyka]
