UMOWA PODPISANA. Pokój NIE jest możliwy. Tąpnięcie inflacji. Nadchodzą upadłości firm z branży OZE [Umowa USA-Ukraina, Inflacja, OZE]

O czym jest ten film?

FXMAG 103 000 subskrybentów
22 146 787 02/05/2025

UMOWA PODPISANA. Pokój NIE jest możliwy. Tąpnięcie inflacji. Nadchodzą upadłości firm z branży OZE

W tym odcinku omawiamy trzy kluczowe tematy:

  • Podpisanie umowy surowcowej między USA a Ukrainą i jej implikacje geopolityczne.
  • Spadek inflacji w Polsce i jego wpływ na raty kredytów oraz rentowność obligacji.
  • Blackout w Europie i problemy sektora OZE, w tym potencjalne bankructwa firm.

Kluczowe informacje:

  • USA zyskują dostęp do ukraińskich złóż metali ziem rzadkich.
  • Inflacja w Polsce spada, co może prowadzić do obniżek stóp procentowych.
  • Blackout w Europie unaocznia problemy z sieciami energetycznymi opartymi na OZE.
  • Rosja komentuje umowę USA-Ukraina i grozi dalszą eskalacją konfliktu.
  • Hiszpański rynek fotowoltaiki boryka się z problemami finansowymi.

Dla kogo jest ten film?

Ten film jest skierowany do osób zainteresowanych geopolityką, ekonomią i rynkami finansowymi. Zarówno inwestorzy, jak i osoby śledzące bieżące wydarzenia gospodarcze znajdą w nim wartościowe informacje.

Zobacz pełną transkrypcję filmu

Julia Swerrydenko, minister gospodarki Ukrainy, poinformowała o podpisaniu umowy surowcowej, na podstawie której Stany zyskają dostęp do ukraińskich zóż metali ziem rzadkich. Umowa ta po wielu burzliwych miesiącach w końcu została podpisana. Co oznacza dla Ukrainy? Ile na niej zyskają stany? Jak sytuację komentuje Rosja, która przez administrację Trumpa ma być przyciśnięta do ściany przez dodatkowe cła nałożone na kraje, które z Rosją handlują? tąpnęła. Ale to akurat dobrze, bo mowa o inflacji w Polsce, która po raz kolejny spadła mocniej niż oczekiwali tego ekonomiści. To powoduje, że nadzieje na cięcia stóp procentowych w Polsce nie są tylko nadziejami, a realnym majowym scenariuszem. Polacy, którzy mają kredyty, mogą odetchnąć z ulgą, raty będą niższe. Natomiast ci, którzy oszczędzają poprzez kupowanie obligacji skarbowych, muszą się spieszyć. Majowa oferta obligacji skarbowych jest gorsza niż kwietniowa, a kolejne miesiące nie powinny przynieść poprawy tej sytuacji. Hiszpania, część Portugalii oraz część Francji zaliczyły blackout, czyli niespodziewane przerwy w dostawie energii elektrycznej. Nie działało metro, sygnalizacje świetlne, a gospodarstwa domowe pozbawione zostały prądu. Miał miejsce cyberatak? Nic z tych rzeczy. Winne awarii są odnawialne źródła energii, a farmy fotowoltaiczne z Hiszpanii już jakiś czas temu stanęły przed widmem bankructwa. O co w tym wszystkim chodzi? Stałych widzów proszę o kredyt zaufania w postaci łapki w górę. Ja nazywam się Dawid Augustyn. Ty trafiłeś na kanał FX Mac. A to rynkowy alert, w którym podsumowujemy wydarzenia ważne dla twoich finansów. Jeżeli nie chcesz, żeby cię ominęły istotne wydarzenia ze świata finansów, oprócz subskrypcji kliknij dzwoneczek, żeby otrzymywać wszystkie powiadomienia. Partnerem odcinka jest i Europe, gdzie możesz handlować za pomocą kontraktów CFD. Zapraszam do obejrzenia odcinka podcastu Pospekulujmy wynanego przez IFOREX. Link znajdziesz w opisie. [Muzyka] W końcu saga z umową pomiędzy Ukrainą a Stanami Zjednoczonymi w sprawie eksploatacji ukraińskich surowców dobiegła końca. Obie strony doszły do porozumienia i wspomnianą umowę podpisały w środę 30 kwietnia. Porozumienie ogłosiła na Facebooku pierwsza wicepremier i minister gospodarki Ukrainy Julia Swrydenko. Tym samym zakończyły się wielomiesięczne negocjacje pomiędzy Waszyngtonem a Kijowem. Stany zatem uzyskały dostęp do ukraińskich minerałów ziem rzadkich, co jest kluczowe dla wielu nowoczesnych technologii. O co chodzi w tej umowie i co ona tak naprawdę zmienia? Szczegółów podpisanego porozumienia nie ujawniono, ale do mediów przedostało się kilka ważnych informacji, w tym informacji, którymi podzieliła się minister ukraińskiej gospodarki. Zmianie uległ język używany przez administrację Trumpa. Jest on zdecydowanie ostrzejszy wobec Rosji. W oświadczeniu na stronie białego Domu możemy przeczytać o pełnoskalowej inwazji Rosji i to pierwszy raz, kiedy aktualna administracja USA używa takiego sformułowania. W umowie także ma mieć miejsce zapis, na podstawie którego wykluczone z korzystania ze środków specjalnie utworzonego funduszu mają być wszystkie firmy, osoby czy kraje, które zaopatrywały rosyjską machinę wojenną. Na mocy podpisanej umowy Ukraina nie będzie spłacała długu wobec Stanów Zjednoczonych, który według Trumpa wynosił 350 miliardów dolarów. Tyle według oceny aktualnego prezydenta Stanów USA miały przekazać Ukrainie środków w czasie wojny. Inne źródła mówiły o kwotach około 67 miliardów dolarów, które rzekomo Ukraina oddać miała Stanom Zjednoczonych. Premier Ukrainy Denis Szmychal potwierdził, że umowa nie nakazuje jego krajowi spłacania żadnego rzekomego długu. Donald Trump natomiast po podpisaniu umowy przekonywał w rozmowie z portalem News Nation, że teoretycznie Stany dostaną znacznie więcej niż 350 miliardów dolarów. I zawarliśmy dziś umowę, w której teoretycznie dostaniemy znacznie więcej niż 350 miliardów dolarów. Ale chciałem być chroniony. Nie chciałem. Nie chciałem być tam i wyglądać na głupce. Do umowy surowcowej włączone zostały też ropa naftowa, gaz ziemne oraz pozostałe węglowodory. To z kolei ustępstwo ze strony Ukrainy, która jednak cały czas ma być właścicielem tych zasobów, nawet w przypadku, gdy Stany Zjednoczone uzyskają do nich dostęp. Podobno Ukraina ma pozostać także właścicielem minerałów ziem rzadkich i dyktować co i gdzie USA będą mogły wydobywać. Chociaż P Swerrydenko zaznaczała, że żadna ze stron nie będzie miała decydującego głosu, co świadczyć ma o równym partnerstwie. Co istotne, podpisana umowa nie zamyka drogi Ukrainy do Unii Europejskiej, drogi, która rozpoczęła się w czerwcu ubiegłego roku. Oczywiście to na ten moment odległy temat, ale w umowie surowcowej znajduje się zapis mówiący o tym, że USA uznają zamysł Ukrainy przystąpienia do struktur Unii Europejskiej i potrzebę, żeby niniejsza umowa nie była z tym procesem sprzeczna. To do daje oczywiście przestrzeń do ewentualnych negocjacji już podpisanej umowy, o ile mowa będzie o negocjowaniu w dobrej wierze. Podpisanie umowy sprawiło również zmianę w podejściu Trumpa do pomocy militarnej, a Ukraina może oczekiwać udzielenia nowej pomocy takiej jak systemy obrony powietrznej, które ma rzekomo wnieść strona amerykańska. Ukraina natomiast zobowiązała się na przykład do przekazywania do powstałego funduszu 50% dochodów budżetowych z nowych opłat koncesyjnych na terenach objętych umową. W umowie jednak brakować ma konkretnych gwarancji bezpieczeństwa ze strony USA. Ale chyba Ukraina na własnej skórze przekonała się co znaczyć mogą udzielane gwarancje bezpieczeństwa. Przecież w 1994 roku Stany i Rosja w memorandum budapesztańskim obiecały Ukrainie integralność terytorialną i nienaruszalne granice, za co w zamian Rosja otrzymała cały ukraiński arsenał broni jądrowej. Umowa dotycząca eksploatacji ukraińskich złóż daje Ukrainie zupełnie nową formę bezpieczeństwa. Jeśli amerykańskie przedsiębiorstwa będą coraz bardziej zaangażowane w wydobycie ukraińskich surowców i innych minerałów za naszą wschodnią granicą, wzrośnie zainteresowanie USA tym, aby Ukraina była krajem stabilnym, bezpiecznym i wolnym od rosyjskiego terroru rakietowego. W skrócie pieniądze rządzą światem, a skoro o nich mowa, to istotnym elementem układanki ma być przekazywanie zysków. Przez pierwszą dekadę funkcjonowania funduszu inwestycyjnego na odbudowę Ukrainy, czyli środki mają być w pełni reinwestowane w ukraińską gospodarkę. Po okresie tych 10 lat zyski mają być dzielone między partnerów. Scott Besent, sekretarz skarbu w wywiadzie dla Fox News, stwierdził, że Stany mają szansę wziąć udział, otrzymać część funduszy i broni, rekompensaty za to i stać się partnerem w sukcesie narodu ukraińskiego. Dodał również, że jest to sygnał dla Rosji, że USA są zobowiązane na rzecz pokoju opartego o wolną i suwerenną Ukrainę. Jak podpisaną umowę skomentowała strona rosyjska, były prezydent, a aktualnie wiceprzewodniczący Rady Bezpieczeństwa Rosji Dimitri Miedwiediew oświadczył, że maj rozpoczął się burzliwie i bynajmniej niepokojowe. Dodał także, że Trump w końcu zmusił Kijów do zapłacenia za amerykańską pomoc. Teraz będą musieli zapłacić za dostawy wojskowe bogactwem narodowym znikającego kraju. Czy pokój na Ukrainie jest możliwy? Podejście Rosji pokazuje, że na ten moment taki scenariusz należy absolutnie wykluczyć, ale z drugiej strony Ukraina po raz pierwszy od dłuższego czasu może poczuć się pewniej. Tym bardziej, że w minionym tygodniu oprócz informacji o podpisanej umowie surowcowej pojawiła się także ta o przełomowej decyzji administracji Trumpa. Ta po raz pierwszy od początku drugiej kadencji prezydenta USA zamierza zatwierdzić sprzedaż broni Ukrainie o wartości co najmniej 50 milionów dolarów. Warto tutaj dodać, że Stany wydają się tracić cierpliwość do Putina, jeżeli ten nie podejmie poważnych negocjacji na rzecz zakończenia wojny. Według Lincy Graham w Senacie jest wystarczające poparcie do wprowadzenia projektu ustaw zwiększających sankcje na Rosję. Według agencji Bloomberg Stany mają mieć gotowy projekt ustaw, które ograniczałyby dochody Rosji z surowców i zakazały kupowania rosyjskiego długu państwowego przez obywateli amerykańskich. Głównymi rynkami zbytu dla rosyjskich zasobów po wybuchu pełnoskalowej wojny w Ukrainie stały się Indie, Chiny oraz Turcja. Jak informuje agencja, sankcje obejmowałyby 500% cła na import z krajów, które kupują rosyjskie surowce. Tąpnęła. O czym mowa? O inflacji. Przynajmniej tak ostatni jej odczyt określali dziennikarze portalu manyy.pl. Oczywiście to nie oznacza, że ceny w Polsce zaczęły spadać. One dalej rosną, ale tempo ich wzrostu jest mniejsze, czego główną zasługą są ceny żywności. W kwietniu według danych Głównego Urzędu Statystycznego inflacja obniżyła się do poziomu 4,2% to odczyt szacunkowy, a więc jest ewentualna przestrzeń do korekty przy finalnych danych za kwiecień, ale wszystko wskazuje na to, że jeżeli do takowego miałoby dojść, to byłaby to kosmetyczna zmiana. Dla porównania w marcu w ujęciu rocznym ceny rosły o niespełna 5%, a dokładnie 4,9. Ostatni odczyt jest po raz kolejny niższy od oczekiwań analityków, o czym na swoim Twitterze informował minister finansów Andrzej Domański. Dokładnie ten sam minister, który zobowiązał się do końca kwietnia opublikować propozycję zmian w podatku Belki. Oczywiście propozycje te nie zostały opublikowane. Ale wróćmy do tematu inflacji, bo spadająca inflacja to nie tylko kwestia niższego tempa wzrostu, ale bardzo ważny ciąg przyczynowos-skutkowy, o czym za niedługo przekona się prawie 40% Polaków i to pozytywnie, bo mowa oczywiście o tych, którzy mają kredyty i pożyczki, ale niestety ci, którzy oszczędzają też się o tym przekonają, ale tutaj niestety negatywnie. Niższa inflacja oznacza przestrzeń do cięć stóp procentow, a rynki finansowe ten ruch już zaczęły wyprzedzać i widać to w szczególności w dwóch miejscach. Pierwsze to rzecz jasna kurs złotego, który na wieść o potencjalnych obniżkach stracił na wartości. Widać to w szczególności w relacji do kursu Euro. Polski złoty wrócił do pułapów, które w XX wieku stanowiły swoisty magnes dla kursu PLN. W mniejszym stopniu ruch ten jest widoczny względem dolara, ale tutaj główne znaczenie mają przede wszystkim działania administracji Trumpa. Co ciekawe, kiedyś ktoś nam przepowiedział, że będziemy drugą Japonią, a okazuje się, że aktualnie nasz polski złoty zmiennością względem dolara idealnie naśladuje japońskiego jena. Pytanie, czy o to w tym byciu drugą Japonią chodziło? Pozostawmy otwarte. Drugie miejsce, w którym widać, że oczekiwania inflacyjne uległy znaczącej zmianie jest Wibor. Zarówno ten trzymiesięczny, jak i sześciomiesięczny. Ten pierwszy spadł z poziomu 5,85% na początku kwietnia do aktualnie poziomu 5,4%. Jak takie obniżki przekładają się na ratę kredytu? Jeżeli stopy procentowe spadają o 50 punktów bazowych, to kredytobiorca posiadający kredyt na poziomie 500 000 zł zaoszczędzi około 170 zł miesięcznie. Oczywiście zależy też to wszystko od warunków otrzymanego kredytu. Co jednak istotne, to cięcia stóp nie powinny zakończyć się na 50 punktach. Według analityka Daniela Kosteckiego, na najbliższych czterech posiedzeniach Rady Polityki Pieniężnej stopy w Polsce mają szansę spaść o 100 do 125 punktów. Takie prawdopodobieństwo wynika ze stawek FRA, czyli kontraktów, które zawierane są pomiędzy dwoma stronami, które ustalają stopę procentową, która będzie obowiązywała w przyszłości dla określonej kwoty i czasu. To narzędzie głównie służące do zabezpieczania się przed niekorzystnym ruchem stóp procentowych. Kontrakty te najlepiej oddają przyszłe oczekiwania dotyczące kształtowania się stóp, ponieważ opierają się na realnych transakcjach, a nie tylko na przykład ankietach ekonomistów. Gdy wsłuchamy się w głosy Rady Polityki Pieniężnej, to przeciwna obniżce jest przede wszystkim profesor Tyrowicz, według której nie ma przesłanek dla obniżek stóp procentowych. Co więcej, według jej oceny, jeśli ostatnie dane makro będą się powtarzać, może przyjść czas na stabilizację stóp na obecnym poziomie. Tytuł artykułu ostrzega przed tym, że raty kredytów prędko nie spadną, ale trzeba jasno tutaj dodać, to jest typowy clickbite przede wszystkim dlatego, że pani Tyrowicz stoi w opozycji do większości członków rady. O tym, że pożyczkobiorców czeka ulga świadczy też fakt spadających rentowności obligacji skarbowych. To oczywiście zła wiadomość dla oszczędzających, bo pogorszą się warunki detalicznych obligacji. W 2024 Polacy ulokowali w nich 82 miliardy złot, zdecydowanie poprawiając wynik z lat poprzednich. Dla porównania w 2019 było to zaledwie 17 miliardów, czyli tyle ile udało się Polakom zaoszczędzić w obligacjach w zaledwie trzech pierwszych miesiącach 2025. Które obligacje wypłacą mniejsze odsetki? Będą to trzyletnie obligacje o stałym oprocentowaniu. W ich przypadku oprocentowanie spadnie o 2 punktu procentowego. Jeżeli myślisz na przykład o zainwestowaniu 10 000 zł w takie obligacje, po uwzględnieniu podatku belki wypłacą ci one w okresie trzech lat 55 zł mniej odsetek niż te z oferty kwietniowej. Mniejsze odsetki wypłacą obligacje indeksowane inflacją, ale przede wszystkim oberwało się obligacjom rodzinnym. Czy to oznacza, że przestaje opłacać się lokować swój kapitał w obligacjach skarbowych? Nie, absolutnie nie. Po prostu oznacza to aktualnie gorszą ofertę w porównaniu do kwietnia, ale też planując swoje inwestycje. Na przykład może warto trochę mocniej zacisnąć pasa w maju po to, żeby kupić więcej obligacji skarbowych, jeżeli robisz to regularnie, bo w kolejnych miesiącach oferta Ministerstwa Finansów może być coraz gorsza. Dla tych, którzy mają kredyt, pomału może warto poszukać lepszej oferty dokonując refinansowania swojego zadłużenia. Partnerem tego odcinka jest walutomat, gdzie sprawnie wymienisz złotówki na dewizy. Odbierz 50% rabat na prowizję przy pierwszej wymianie. Link znajdziesz w opisie. Blackout, czyli całkowita przerwa w dostawie energii elektrycznej, która jest spowodowana nagłym wydarzeniem, a co gorsza zazwyczaj nie jesteśmy w stanie jej przewidzieć. miała miejsce 28 kwietnia w Europie. Hiszpania, część Francji i duże obszary Portugalii walczyły z takim zjawiskiem. Jak informuje portal Wysokie Napięcie, hiszpańska sieć rozsypała się gdzieś około 12:30. W ciągu kwadransa pobór mocy spadł o połowę z ponad 25 do 12,5 GW, a w ciągu kilkunastu dalszych minut osiągnął, jak się potem okazało, poziom minimalny 10,5 GW. Tak olbrzymi ubytek energii musiał mieć gigantyczne konsekwencje. Stanęły pociągi, metro, windy i generalnie wszystko, co potrzebuje dużo prądu. Pozostałe 10 GW mocy prawdopodobnie pochodziło z fotowoltaiki przyłączonej do sieci dystrybucyjnych. Wyglądała więc na to, że część niewielkich odbiorców, pewnie gospodarstw domowych uniknęło blackoutu zwanego po hiszpańsku Apagon, czyli zanik. Według danych francuskich dokładnie o 12:38 iberyjska sieć automatycznie została odłączona od reszty Europy, a została z nią ponownie zsynchronizowana o 13:30, kiedy wznowił pracę interkonektor między francuską a hiszpańską częścią Katalonii. Wtedy też, co widać na danych hiszpańskiego operatora Red Electrica, energetycy zaczęli mozolnie odbudowywać system. Awaria w Hiszpanii natychmiast przeniosła się na Portugalię również dlatego, że Portugalczycy akurat importowali od sąsiadów sporo energii. Hiszpańska niemoc sięgnęła także Francji, gdzie na kilka minut zgasło światło we francuskiej części krajów Basku. Francuzi szybko poradzili sobie z sytuacją, zwłaszcza, że hiszpańska sieć już się od nich odłączyła. Co wywołało awarię, na początku pojawiły się pogłoski o cyberataku, które zostały kategorycznie przez Hiszpanię odrzucone. Według Portugalczyków przyczyną problemów mogły być nietypowe zjawisko meteorologiczne w postaci wyjątkowo wysokich wahań temperatury na zewnątrz. Dane meteo wskazują, że wahania te w poniedziałek były mniejsze niż w niedzielę. W końcu najbardziej prawdopodobnym scenariuszem był problem z niewielką bezwładnością sieci, czyli tak zwaną inercją wynikającą z niewielkiej obecności wirujących generatorów dużych bloków konwencjonalnych i jądrowych. To oznacza, że przerwy w dostawie prądu wywołała zbyt wielka moc odnawialnych źródeł energii w miksie energetycznym. Fachowcy z branży OZE już od dłuższego czasu ostrzegali, że tamtejsze sieci energetyczne są przeciążone, co stwarza ryzyko blackoutu. Gdyby nie automatyczne zabezpieczenie, blackouty wystąpiłyby także w innych europejskich krajach. Hiszpański operator sieci energetycznej Red Electric wskazywał w swoich raportach o takim ryzyku. Co ciekawe, akcje wspomnianego hiszpańskiego operatora sieci przesyłowej spadły o blisko 5% w reakcji na blackout. Katalońscy republikanie i galicyjscy nacjonaliści domagają się, aby premier Pedro Sanchez przedstawił wyjaśnienia w niższej izbie parlamentu dotyczące przyczyn i zarządzania przez hiszpański rząd sytuacją blackoutu. Obie partie uważają, że konieczne są bardziej szczegółowe publiczne wyjaśnienia. na forum parlamentu. Czego uczy nas blackout w Hiszpanii, Portugalii, a w zasadzie najważniejsze, czy Polsce grozi taki paraliż? Profesor Władysław Mielczarski, ekspert do spraw energetyki z Politechniki Łódzkiej, rozwiał jednoznacznie wątpliwości. Dzięki naszym elektrowniom węglowym taki scenariusz nie jest w Polsce możliwy, ale przy udanej dekarbonizacji taki problem u nas też się pojawi. W marcu 2025 nasz miks energetyczny opierał się w ponad 60% o węgiel. Niespełna 14% stanowiły farmy wiatrowe, a pozostałe odnawialne źródła energii stanowiły niespełna 12% udział. Ciekawie wygląda sytuacja na rynku fotowoltaiki w Hiszpanii. Ponad 50 GW projektów fotowoltaicznych w Hiszpanii wystawiono na sprzedaż po znacznie obniżonych cenach. Spadek cen energii elektrycznej w godzinach największego nasłonecznienia oraz fakt, że rząd nie spieszy się z realizacją zapowiedzi stawiają sektor w trudnej sytuacji finansowej. Na sprzedaż wystawione są projekty na każdym etapie rozwoju. od początkowych faz typu Greenfield, gdzie istnieje jedynie wniosek o dostęp i przyłączenie do sieci oraz zabezpieczone grunty poprzez projekty gotowe do budowy aż po już działające instalacje. Wraz z masową wyprzedażą projektów drastycznie spadły również ich ceny. Jeśli w 2022 roku za megawart projektu we wczesnej fazie płacono około 200 000 € obecnie oferuje się jedynie 80 000 €. Przedstawiciele branży przewidują, że wkrótce może dojść do upadłości firm lub sprzedaży aktywów wierzycielom. Głównym powodem kryzysu jest znaczący spadek tak zwanego współczynnika trafienia. Ceny energii elektrycznej w godzinach nasłonecznienia spadły do poziomów, które nie zapewniają rentowności inwestycji fotowoltaicznych. Czy taki scenariusz czeka polskie firmy? To tyle w tym rynkowym alercie. Mam nadzieję, że przypadł ci do gustu. Zostaw łapkę w górę i subskrybuj po więcej informacji ze świata finansów. [Muzyka]

Przewijanie do góry