AKCJE 2026: krach czy kolejna hossa? Sprawdzamy prognozy Wall Street! [Prognozy S&P500 na 2026]

Akcje w 2026: Hossa czy korekta?

FXMAG 108 000 subskrybentów
6 459 296 31/12/2025

Czy rok 2026 przyniesie kontynuację hossy na amerykańskiej giełdzie, czy też czeka nas krach? W tym odcinku analizujemy prognozy prognozowania zachowania indeksu S&P 500 na rok 2026. Sprawdzamy, jakie scenariusze przewidują analitycy największych instytucji finansowych i komu warto zaufać, aby podejmować trafne decyzje inwestycyjne.

Z materiału dowiesz się:

  • Jak wygląda konsensus analityków na 2026 rok dla amerykańskiej giełdy?
  • Jaki poziom może osiągnąć S&P 500 na koniec 2026 roku?
  • Które instytucje finansowe mają najlepszą historię trafnych prognoz?

Analiza prognoz S&P 500:

W materiale analizujemy prognozy różnych instytucji finansowych, takich jak Bank of America, Deutsche Bank, Oppenheimer i Wells Fargo, zestawiając ich optymistyczne i pesymistyczne scenariusze. Oceniamy wiarygodność poszczególnych prognoz, bazując na historycznej dokładności analityków. Dowiesz się, które firmy analityczne mają najlepsze wyniki w prognozowaniu zachowania indeksu S&P 500, a których prognozy warto traktować z ostrożnością.

Ranking FXMAG: Najlepsi prognostycy S&P 500:

Nasz analityk stworzył ranking najlepszych prognostów S&P 500, biorąc pod uwagę rozbieżność pomiędzy ich prognozami a rzeczywistymi wynikami indeksu. W czołówce rankingu znaleźli się Jardeni Research, Fundstrat i Deutsche Bank. Poznasz metodologię rankingu i dowiesz się, dlaczego warto śledzić prognozy tych konkretnych firm.

Dodatkowe tematy poruszone w materiale:

  • Inwestycje na kontach IKE i IKZE
  • Potencjalne zagrożenia dla rynku akcji w 2026 roku (krach spółek technologicznych, wzrost rentowności obligacji, itp.)
  • Rynek metali szlachetnych i potencjalna bańka na srebrze

Zapraszamy do oglądania!

Zobacz pełną transkrypcję filmu

To jest ten moment w roku, w którym żegnamy odchodzące limity wpłat na konta IKE i X I XE z 2025. One nie przechodzą na kolejny i to jest dobry moment na noworoczne postanowienie, bo jeżeli inwestujesz, a nie masz kont I czy XE, to po prostu sam sobie szkodzisz i nie wykorzystujesz narzędzi dostępnych na wyciągnięcie ręki, które po prostu się opłacają. I żeby nie być gołosłownym, dodam tylko, że tak mam zarówno konto IKE, jak i konto XE. I ten 2025 zamykam z wynikiem 145600 zł odłożonych na powiedzmy to przyszłość bliżej nieokreśloną. Mam te konta od grudnia 2022, a założyłem je na koniec tego 2022, żeby załapać się na limity z tamtego właśnie roku. W 2026 limity będą naprawdę wysokie. Na konto IKE można będzie wpłacić 28200 zł. 260 dokładnie. Natomiast na konto XE 11304 zł, co daje niemal 40 000 zł, które możemy inwestować w przyszłym roku bez podatku belki. Generalnie nie ma się nad czym zastanawiać. Największa pozycja w moim portfelu to niezmiennie ekspozycja na indeks S&P 500. I tutaj nic się nie zmienia. Dalej zamierzam kupować 500 największych amerykańskich spółek bez względu na to, jakie by one nie były. Oczywiście nie na piechotę, tylko za pomocą ETFU trzeba sobie życie ułatwiać. I o ile ja jestem dosyć optymistycznie nastawiony co do przyszłości, o tyle rynek tak nie do końca wydaje się mówić, według ankiety Deutsche Bank z grudnia tego roku aż 57% inwestorów wskazuje potencjalny krach wycen spółek technologicznych jako największe zagrożenie. dla rynku w 2026. Dla mnie wyścig AI będzie trwał i zapewne pojawią się korekty, które będą bardzo dobrym czasem, ale do zakupów. Myślałem o tym, żeby w przypadku tego portfela zacząć budować pozycje na metalach szlachetnych, ale absolutnie nie przy tym medialnym zamieszaniu, które ma miejsce aktualnie. Jeżeli ktoś szukał bańki, to dla mnie może ją znaleźć na srebrze, bo tam ludzie, którzy inwestują nie widzą bańki, tylko dopiero początek ruchu. I co ciekawe, inwestorzy, którzy siedzą w fizycznych metalach, to muszę przyznać, że jest to dla mnie zupełnie inne uniwersum, którego szczerze mówiąc się nie spodziewałem. uniwersum zaprzeczania faktów, a momentami ocierające się po prostu o foliarstwo. Mówię o fanatykach metali, więc spokojnie, jeżeli masz ekspozycję na metale w formie fizycznej, to to nie oznacza, że z automatu ja cię tutaj obraziłem, bo można mieć taką ekspozycję i zachowywać się mimo wszystko racjonalnie, ale ten wątek na bok. Na naszym kanale pojawiło się w ostatnim czasie mnóstwo merytorycznych materiałów na temat surowców. Śmiało polecam oglądanie, a my w tym odcinku zerkniemy na to, jak wyglądają prognozy dla amerykańskiego rynku na 2020. No i stworzyliśmy ranking FX Magu tych, którzy najlepiej prognozują zachowanie indeksu S&P 500. No i tu będzie parę zaskoczeń. Gdybyś nie dotrwał do końca tego odcinka, to życzę nam wszystkim otwartej głowy w 2026, udanych inwestycji, a przede wszystkim dziękuję wam, że byliście z nami w 2000. 25 w roku, w którym udało nam się przekroczyć 100 000 subskrybentów i który pod kątem wyświetleń liczby nowych subów był po prostu dla nas rekordowym czasem. Partnerem odcinka jest Dom Maklerski Boś, gdzie prowadzę swoje konta IKE oraz omawiane konto XE z czystym sumieniem polecam. Partnerem odcinka jest Investing Pro, czyli narzędzia analityczne oparte o sztuczną inteligencję, z którego osobiście korzystam. No i w tym odcinku też z niego sobie skorzystamy. Jak dokonasz zakupu przez nasz link, to zgarniesz 15% rabatu. Link w opisie. Partnerem odcinka jest giełda Bybit, która uruchomiła nową usługę automatycznych regularnych cyklicznych zakupów krypto. Ustalasz harmonogram, ustawiasz kwotę i wybierasz token. Wszystko się dzieje automatycznie. To idealne narzędzie dla tych osób, które o rynku kryptowalut myślą długoterminowo i chcą regularnie budować swoją pozycję. Link do bybit znajdziesz w opisie. [muzyka] Jak zwykle pod koniec roku obrodziło prognozami. Każda firma inwestycyjna czy analityczna, która ma rzeszę wiernych klientów, jest proszona przez nich o to, aby zerknęła swoją szklaną kulę i spróbowała ocenić, co nas czeka w nadchodzącym 2026. Ze skutecznością bywa różnie. Niemniej nie szkodzi to temu, aby przyjrzeć się w jakim kierunku powędrowało myślenie Wall Street. Jeżeli przyjmiemy jako bazę ostatnie kwotowanie S&P 500 przed okresem świątecznym, dlatego że dużo prognoz było jeszcze przed tym okresem, czyli nieco ponad 6900 punktów, to analiza prognoz na zbliżający się rok dowodzi jednoznacznie jednego. Na ten moment optymizm wśród instytucji triumfuje. Żadna firma, która podzieliła się publicznie swoimi przewidywaniami, nie sądzi, aby na koniec przyszłego roku indeks był niżej niż obecni. Mediana Prognoz dla S&P 500 zakłada, że ta miara koniunktury na rynku akcji w USA zamelduje się na koniec 2026 na poziomie 7600 punktów. dawałoby to potencjał prawie 10% wzrostu wartości indeksu. To sporo mniej niż rzeczywiście uzyskiwał S&P 500 w ostatnich latach, bo w 2023 było to niemal 25%, w 2024 ponad 23%, czy w tym roku no około 17 18%. Zobaczymy jak wypadnie zamknięcie. Niemniej analitycy oczekują, że hossza, która została zapoczątkowana po ustanowieniu lokalnego dna w październiku 2022 wciąż nie wygaśnie. Rozrzut ocen jest spory. Najbardziej sceptycznie nastawieni do rynku analitycy Bank of America i Net Davis Research uważają, że S&P 500 wchodzi w nowy rok zasadniczo po niemal całkowitym wyczerpaniu na starcie potencjału zwyżki. Wyznaczyli oni pułap docelowy na koniec następnego roku na poziomie 7100 punktów, co przekładałoby się na wzrost rzędu 2,5%. Po przeciwnej ich stronie barykady wśród największych optymistów usytuowali się za to Openheimer 8100 punktów, Deutsche Bank 8000 i Wells Fargo 7800 punktów. Gdyby ich nadzieje zmaterializowały się, no to S&P 500 dobiłby do końca 2026 roku do poziomu 13 do 17% wyżej niż aktualnie. Komu najbardziej ufać, żeby się nie zawieść? Przyznajmy, współczesny inwestor może być przebodźcowany natłokiem informacji, jakie pojawiają się w przestrzeni publicznej. Wiele opracowań analitycznych jest sygnowane markami poważnych instytucji finansowych. Efekt aureoli, któremu podlegają nawet najbardziej racjonalne umysły, może prowadzić do zniekształconego postrzegania rzeczywistości. W końcu, jeśli niezwykle szacowna firma finansowa działająca niejednokrotnie od dziesiątek lat, w których widziała niezliczone hossy, bessy w różnych klasach aktywów, zatrudniająca, wykształcony i doświadczony personel coś twierdzi, to może się mylić. Jak najbardziej. Nikt nie ma recepty na przyszłość i nie jest wolny od pomyłki. Analitycy są tylko ludźmi i mimo zaprzcięgania do swoich obliczeń najbardziej skomplikowanych modeli ekonometrycznych, nie mają zdolności do trafnego przewidywania przyszłości. Niemniej, jak to w każdej profesji są lepsi, no i gorsi. Jedni mają dar jak najmniejszego mylenia się w prognozach. Analitycy drugich czasami wołają o pomstę do nieba. Komu warto zaufać, a prognozy których ekspertów warto traktować z przymróżeniem oka? To ważne pytanie we wszechobecnym natłoku analitycznych opracowań. Żeby to ustalić, Marcin Kuchciak, nasz analityk, przejrzał konsensusy Bloomberga, które zostały opublikowane w grudniu każdego roku dla benchmarkowego indeksu S&P 500 w czasie trwającej hossy. Warunkiem kwalifikacji było wystawienie przez instytucję swojej prognozy punktowej przez 3 lata z rzędu. Dzięki temu zabiegowi udało się wytypować 17 podbiotów, które rokrocznie publikowały swoje oczekiwania dla amerykańskiego indeksu akcji. W celu wyłonienia najlepiej prognozujących Marcin zastosował dwa podejścia. Pierwsze było uznaniowe. Jako punkt odniesienia przyjął wartość S&P 500, jaką indeks osiągnął na koniec każdego roku. Następnie wyliczył jak znacząco prognozy ośrodków analitycznych odbiegały od rzeczywistego wyniku indeksu. Podzielił rezultaty na pięć zbiorów w zależności od stopnia rozbieżności w stosunku do wartości S&P 500. Firmy, które myliły się w przedziale plus minus 5% dostały 5 punktów za każdy rok. plus minus 5 do 10% 4 punkty, 10 do 15% 3 punkty, a plus minus 15 do 20% 2 punkty. No i w końcu najgorsi, czyli ci, którzy przeliczyli się o co najmniej 20% w jedną lub drugą stronę, dostali jeden punkt. W efekcie można było zgromadzić maksymalnie 15 punktów, natomiast minimalnie trzy. Przy tak przyjętych założeniach wśród czołowej trójki najlepiej przewidujących docelowy poziom S&P 500 znaleźli się i tu uwaga Jardeni Research, Fundchat i Deutsche Bank. Pierwsza spółka okazała się najlepsza, gdyż zgromadziła 14 punktów. Dwie pozostałe instytucje okupowały Exec pozycję drugą z wynikiem 13 punktów. A zatem do sugestii tych podmiotów warto przywiązać największą wagę, ponieważ najrzadziej mylili się w czasie trwającej hossy. Na najgorszych miejscach w rankingu uplasował się Kantor Fitz Gerald. Siedem punktów. Minimalnie lepiej poradziło sobie kilka innych firm, w tym banki inwestycyjne z globalnego top 10, JP Morgan, UBS czy Barkle. Zaprezentowane wcześniej podejście uznaniowe może nie w pełni oddawać sprawności prognostycznej poszczególnych ośrodków analitycznych. W związku z tym, żeby tak ostatecznie wyłonić najlepszych prognostów, jeszcze uszeregowaliśmy firmy pod względem rozbieżności procentowej wobec rzeczywistego odczytu S&P 500 na koniec każdego analizowanego roku, po czym uzyskany wyniksumowaliśmy. Czempioni mieli najniższą wartość wskaźnika rozbieżności, a ci, którzy muszą jeszcze sporo popracować, żeby podciągnąć się w trafności przewidywania, mieli najwyższą wartość wskaźnika rozbieżności. Ta metodologia potwierdziła wcześniejsze ustalenia, ale pozwoliła też na precyzyjne wyznaczenie miejsc firmy inwestycyjnych w naszym zestawieniu. Na pierwszym miejscu Yardeni Research, na drugim Fundstrat, a całość trójki najlepszych uzupełnia Deutsch Bank. W przeliczeniu na jeden rok analitycy tych spółek przestrzeliwali prognozy nieznacznie, bo o kilka punktów procentowych. Nie o kilka procent, tylko kilka punktów procentowych. Zupełnie inaczej sprawy miały się w przypadku Kantorfit, Gerald, JP Morgan i Susiet. Genera. Te firmy zamykały ranking, a ich eksperci przeciętni mylili się średniorocznie o kilkanaście punktów procentowych. W gronie trójki najlepszych z najbardziej znanych jest oczywiście Deutsch Bank, niemiecki bank uniwersalny o kapitalizacji rynkowej akcji w wysokości 63 miliardów euro. Dużo mniej wiedzą zapewne inwestorzy o pozostałej dwójce. otwierają Jardeni Research, czyli nowojorski ośrodek analityczny założony w styczniu 2007 przez Eda Jardeniego. Przed otwarciem własnego biznesu Jardeni pełnił funkcję głównego stratega inwestycyjnego w Oak Associates Prudential Equity Group oraz w amerykańskim dziale akcji Deutsche Bank w Nowym Jorku. Był także głównym ekonomistą CJ Lawrence Prudential BH Securities oraz EF Haton. Do klientów Jardeni należą najznamienitsze tuzy profesjonalnych inwestorów finansowych, fundusze inwestycyjne hedgingowe, family offices. Mimo że Jardeni koncentruje się na segmencie akcji, to nie stroni w ramach analizy typu cross asset, czyli takiej, które łączy różne klasy aktywów. Od oczywiście innych instrumentów finansowych. Parę dni temu Eddie Arteni wygłosił odważną tezę na temat przyszłości złota na łamach Marketw. To jest fragment, który dedykuje wszystkim fanom metali szlachetnych. Gdy cena uncji złota wzrosła powyżej 3000 $arów na początku tego roku, przewidywaliśmy, że osiągnie 4000 $ar do końca tego roku i 5000 do końca przyszłego. Dziś wieczorem cena wzrosła ponad 4500 $ar. Podniesiemy nasz cel na koniec roku 2026 do 6000. Wciąż spodziewamy się, że do końca dekady dojdzie do 10 000 $arów. Oczywiście życzę wszystkim, żeby prognoza się sprawdziła. Założyciel Jardeni przypomniał, że choć S&P 500 i złoto wydają się być krótkoterminowo odwrotnie skorelowane, to w dłuższej perspektywie podążają za tym samym trendem wzrostowym, co tłumaczy jeszcze bardziej prognozę firmy na najbliższe kilka lat. Jarden jest zdania, że jeśli S&P 500 osiągnie poziom 10 000 punktów do końca 2029, jak się spodziewa, no to złoto powinno być notowane po 100 000. dolarów. Daj znać, czy podzielasz to zdanie. Dość podobnym jak Gardeni biznesem zajmuje się Fstrat, czyli wicelider naszego rankingu. Firma została założona przez Tomali w 2014. Na swojej stronie internetowej reklamuje się jako wiodący butik badawczy ukierunkowany na wsparcie różnorodnej klienteli, w tym inwestorów instytucjonalnych, doradców majątkowych, funduszy emerytalnych, biur rodzinnych oraz osób posiadających majątek wysokiej wartości. Le zdobywał doświadczenie w firmach inwestycyjnych na Wall Street. Zaczął od Kider Pody na początku lat 90, poprzedniego wieku oczywiście później trafił do Salomon Smith Barney. Ukooronowaniem jego korporacyjnej kariery było stanowisko głównego stratega akcji w JP Morgan, skąd odszedł na swoje, żeby założyć fanstrat. Ale to tak wrzucam oczywiście jako ciekawostka, bo pewnie nie kojarzyłeś tej firmy i tej postaci. O prognozy na 2026 zapytałem też kilka modeli LLMowych i w zasadzie wszędzie przebija się jeden wniosek. Potencjał wzrostu wynosi 9%, cel na koniec roku to 755 punktów. Tak wynika z konsensusu analityków z 27 grudnia. Jakie ryzyka widzimy? W zasadzie tutaj nic nowego. Marty wzrost rentowności obligacji, silna koncentracja w bigtechach i pojawiają się obawy o zbyt łagodną politykę fiskalną i monetarną. I tak podsumowując trochę to nie będą największe problemy 2026. Trochę na wzór tego co obserwowaliśmy w ostatnich dwóch, trzech miesiącach. Wszyscy szukali bańki AI, a tak naprawdę dostaliśmy bańkę surowcową. Dlatego na koniec tego odcinka życzę wam wszystkim, przede wszystkim otwartej głowy w 2026. Udanych inwestycji i jeszcze raz dziękuję, że byliście z nami w 2025. >> [muzyka] [muzyka]

Przewijanie do góry