Krach na metalach szlachetnych. Co dalej ze złotem i srebrem? [Krach i Prognozy 2026]

Gwałtowne spadki na rynku metali szlachetnych – co wpłynęło na rekordową przecenę złota i srebra?

Rekordowe wzrosty i historyczny krach: W styczniu 2026 złoto osiągnęło 5,590 $/uncję, a srebro 120 $/uncję, by następnego dnia odnotować największe spadki od dekad (9,8% dla złota, 27% dla srebra). Analiza PKO BP i BOŚ wskazuje na przegrzanie rynku, spekulacyjne pozycje kontraktowe w danych CFTC oraz działanie geopolityka (m.in. relacje USA-Chiny oraz wybory w USA),

Fundamenty vs. spekulacja: Podczas gdy złoto napędzają banki centralne i globalne napięcia, srebro stało się zakładnikiem euforii wokół AI i deficytu przemysłowego. Eksperci Oanda TMS Brokers podkreślają ryzyko wynikające z płytkiego rynku srebra i rosnących kosztów dla branży tech.

Perspektywy na kolejne miesiące: Czy metale odbudują straty?

Sondaż Reutersa przewiduje średnią cenę złota na poziomie 5 000–6 700 $/uncję w 2026, a kluczowymi wsparciami mają być: geopolityka (m.in. relacje USA-Chiny oraz wybory w USA), relacje USA-Chiny i dedolaryzacja rezerw banków centralnych.

Jak ostrzega Marek Rogalski (BOŚ), dynamika metali pozostanie wysoka, jednak po korekcie ceny 4 800 $ dla złota i 75 $ dla srebra mogą stać się nowym punktem równowagi.

Zobacz pełną transkrypcję filmu

Normalnie gdy akcje tracą kapitał płynie w stronę bezpiecznych aktywów takich jak metale szlachetne. Aktualnie sytuacja jest inna. Złoto i srebro runęły po historycznych szczytach, a eksperci przepytani przez to.pl.pl tłumaczą przyczyny i podają prognozy na 2026 rok. Zapraszam serdecznie na analizę zjawiska. A partnerami kanału są Dom Maklerski Banku Ochrony Środowiska, Dom Maklerski Navigator oraz Dom Maklerski Nobel Securities. 29 stycznia 2026 roku notowania złota spod wzrosły do rekordowych 500 590 niemal 5 dolarów za uncję. Taki wzrost był następstwem między innymi osłabienia dolara, oczekiwanych obniżek stóp Fed oraz eskalacji napięć politycznych. W ślad za złotem podążyło srebro, które ustanowiło rekord cenowy na poziomie 120 niemal dów. Od początku roku do absolutnych szczytów złoto zyskało 30%, a srebro aż 71%. Jak przypomina analityk PKOBP Tomasz Niewiński, dzień po rekordowych wzrostach złoto straciło 9,8%, najwięcej od 1983 roku, a srebro dzień w dzień tąpnęło o rekordowe 27% 2 lutego po naruszeniu 50dniowej średniej kroczącej. Notowania żółtego metalu ustanowiły lokalny dołek na poziomie 4403 $ar za uncję. Przecena od rekordu przekroczyła 21%. Wyprzedaż spotęgowało podwyższenie wymagań depozytowych przez Cemili. Zdaniem ekspertów skala korekty na srebrze i złocie była do przewidzenia po tak silnym rajdzie napędzanym między innymi niepewnością geopolityczną czy zakupami banków centralnych i rozwojem AI. Jak relacjonuje dla stogocz.pl Łukasz Zębik z Oanda TMS Brokers, rynek stał się wyraźnie przegrzany, a ekstremalne pozycjonowanie na kontraktach terminowych na złoto i srebro widoczne w danych CFTC dodatkowo zwiększało podatność na gwałtowne ruchy w dół. Dynamika wzrostów nie była możliwa do utrzymania, co naturalnie doprowadziło do realizacji zysków i odpływu części kapitału spekulacyjnego z rynku. Marek Zuber, ekonomista z akademii WSB, dodaje w rozmowie ze Stockhoocz.pl, że ciekawy jest sam wzrost zmienności na rynkach surówcowych. Jak podkreśla, napięcia z Rosją, retoryka Chin wobec Tajwanu, ale i w ogóle w stosunku do krajów azjatyckich. No i sam Trump, który złamał wiele zasad choćby w kontekście podważania granic. Do tego dochodzi rozwój AI i związane z tym zapotrzebowanie na układy elektroniczne. Między innymi na to musimy nałożyć spekulacje. Mocne zmiany to szansa na zyski. Jeszcze kilka miesięcy temu cena złota na poziomie 4800 $ar i srebra na poziomie 75 wydawałyby się fundamentalną abstrakcją. A teraz być może jak mówi soc.pl Marek Rogalski, główny analityk domokerskiego BOŚ, będzie to nowy poziom równowagi na najbliższe tygodnie. I co ciekawe są to ceny po silnym załamaniu się kruszców, jakie miało miejsce w końcu stycznia 26 roku. Jak podkreśla Marek Rogalski, teorii tłumaczących, dlaczego tak się stało jest wiele, łącznie z tymi spiskowymi, ale czy to ma znaczenie? Rynki były w hiperbolii, która w pewnym momencie stała się irracjonalna. Fundamenty tłumaczące ostatni ruch nadal pozostają jednak istotne. Mamy zwiększoną aktywność banków centralnych, zwłaszcza tych, które mogą mieć geopolityczne motywy. To wątek złota, które zaczęło silną hossę po tym, jak nowe regulacje bankowe pozwoliły traktować Kruszec w rezerwach jak bardzo płynne aktywo. Bardziej przemysłowe i koniunkturalne argumenty stoją za srebrem. Jeszcze rok temu nikt nie spodziewał się tego, że będzie ono traktowane jako strategiczny surowiec, a uczestnicy rynku jako duży problem będą zgłaszali chroniczny deficyt. o którym wiadomo nie od dzisiaj. Czy za tym uświadomieniem stoi efekt szału wokół branży AI? Być może. O krok dalej idzie Matthew Pipenburg wskazując bezpośrednio na celowe działania instytucji finansowych, które znalazły się w pułapce krótkiej sprzedaży. Jak tłumaczy Matthew Pipenburg, partner Greyertz, nie trzeba dodawać, że takie ruchy cenowe nie zdarzają się w sposób naturalny. W grę wchodziła inżynieria finansowa znacznie większego kalibru. Jak zwykle, gdy dochodzi do czegoś tak jawnie ustawionego, insiderskiego i zniekształcającego rynek, pierwszym miejscem, w którym należy szukać winnych są banki. Wiele z nich tonęło w lewarowanych krótkich pozycjach na srebrze przy cenie 120 $ar. Oznaczało to, że z każdym dniem wzrostu cen srebra banki były wyciskane. A nie zużywa go bezpośrednio, ale zwiększa zapotrzebowanie na infrastrukturę technologiczną, a także elektronikę i energię potrzebną do zasilania centrów danych. Jednocześnie, jak zauważa w komentarzu dla stokach.pl Michał Stanek, prezes zarządu Q value, wokół srebra zaczyna budować się dobrze znana z historii rynków surowcowych narracja metalu przyszłości. Jak mówi nam Michał Stanek, podobne mechanizmy obserwowaliśmy wcześniej przy elicie czy kobalcie, gdzie realne fundamenty wzrostowe mieszały się z inwestycyjną euforią. Srebro jest szczególnie podatne na takie zjawiska, ponieważ jego rynek jest relatywnie niewielki, a ceny historycznie bardzo gwałtownie reagują na napływ kapitału spekulacyjnego. Nie można też pomijać reakcji przemysłu na rosnące ceny wraz ze wzrostem kosztów. Producenci technologii zwykle ograniczają zużycie surowca lub poszukują tańszych zamienników. Dodatkowo podaż srebra jest w dużym stopniu powiązana z wydobyciem innych metali, co oznacza, że przy sprzyjających warunkach może rosnąć szybciej niż zakładają najbardziej optymistyczne prognozy. Równolegle rynek metali szlachetnych zaczyna się coraz wyraźniej różnicować. Jak zauważa ekspert Q value, złoto nadal korzysta z globalnej niepewności gospodarczej, inflacji czy rosnących zakupów banków centralnych. W krótkim terminie sprzyja to utrzymaniu stabilnego trendu wzrostowego, a w dłuższej perspektywie złoto pozostaje przede wszystkim zabezpieczeniem wartości kapitału, a nie aktywem o dynamicznym charakterze spekulacyjnym. Mocny raj i gwałtowną korektę ma za sobą również Pall lat. W styczniu cena metalu ustaliła szczyt w okolicach 2166 $arów. Obecnie notowania są 22,5% poniżej tego poziomu. Jak mówi Michał Stanek, w krótkim terminie jego ceny pozostają silnie uzależnione od sytuacji w przemyśle motoryzacyjnym oraz potencjalnych zakłóceń podaży. W dłuższej perspektywie stoi jednak przed wyzwaniem związanym z rozwojem elektromobilności. Spadek znaczenia ciągników spalinowych może stopniowo ograniczać jego strategiczne znaczenie w gospodarce, co zwiększa niepewność przyszłych trendów cenowych. A perspektywy dla metali szlachetnych pozostają, jak się wydaje, pozytywne. Jak mówi stokosz.pl, pl Łukasz Zębik z Oanda TMS Brokers. Rynek w pewnym sensie oczyścił się z nadmiernej spekulacji, a ceny ponownie stały się bardziej atrakcyjne. Szybkie odreagowanie obserwowane na początku lutego pokazuje, że popyt nie słabnie, a zainteresowanie złotem i srebrem pozostaje wysokie. Metale szlachetne przyciągają zarówno inwestorów krótkoterminowych, dla których kluczowa jest zmienność, jak i inwestorów długoterminowych lokujących kapitał w fizycznym metalu jako w formie dywersyfikacji i zabezpieczenia przed inflacją. i dodaje, że w średnim lub dłuższym terminie rynek złota ponownie będzie zmierzał w kierunku nowych historycznych rekordów. W opublikowanej 4 lutego ankiecie rynkowej Reutersa przewidywania 30 analityków względem średniej ceny złota w 2026 roku mieściły się w przedziale 4275 do ponad 6700 $ar za uncję. Konsensus wyniósł zatem 4000 prawie 900 $arów za uncję wobec 4000 niemal 200 $arów prognozowanych w poprzednim sondażu z końca października 25. Zdaniem analityków rynek Kruszcu będą nadal wspierały między innymi ryzyka geopolityczne, popyt banków centralnych na metal, obawy o niezależność Fed, rosnące zadużenie USA, tarcze handlowe oraz dedolaryzacja. Złoto miało być spokojną przystanią, ale pokazuje też, że potrafi nieźle zabujać. Ważne jest to, żeby nie wdawać się w rynkową panikę, nie podejmować decyzji inwestycyjnych emocjonalnie. Także ważne jest to, żeby weryfikować dane, fundamenty i wiedzieć, co za danymi ruchami rynkowymi stoi. Także po tego typu informacje zapraszam na portal stokach.pl. Tam znajdziecie więcej danych na pewno na tematy akcji, ale i również surowców. Ja się z wami już żegnam. Życzę wam dobrego weekendu i do zobaczenia w kolejnym tygodniu.

Przewijanie do góry