Warren Buffett wyjaśnia, dlaczego powinniśmy czekać na kryzys z nadzieją, a nie z obawą. W filmie analizuje, jak inflacja i strach przed działaniem to prawdziwe wrogowie majątku, a nie same spadki rynkowe. Przedstawia dwóch kontrastowych przypadków: Krzysztofa, który trzyma pieniądze na koncie oszczędnościowym i traci realnie na inflacji, oraz Agnieszkę, która regularnie inwestuje w globalnie zróźnione ETF i czeka na kryzys jako szansę kupna. Buffett podkreśla, że kryzys nie niszczy majątku – przenosi go od tych, którzy sprzedają ze strachu, do tych, którzy kupują ze zrozumieniem. Film zawiera konkretny plan przygotowania do kryzysu z uwzględnieniem polskich instrumentów finansowych.
Zobacz pełną transkrypcję filmu
Wiem, co teraz myślisz. Dlaczego ktokolwiek miałby chcieć kryzysu? Dlaczego ktoś miałby życzyć sobie spadających rynków tracących wartość aktywów rosnącej niepewności? Dlaczego ktokolwiek miałby mieć nadzieję na moment, w którym nagłówki gazet krzyczą o katastrofie, a miliony ludzi patrzą, jak ich oszczędności topnieją na ekranach? to nie ma sensu. Albo przynajmniej wydaje się, że nie ma, bo prawda jest taka. Większość ludzi nie traci pieniędzy podczas kryzysu. Traci je przed kryzysem. Powoli, niezauważalnie, każdego dnia trochę. A kryzys tylko ujawnia to, co już wcześniej się działo. Jestem Warren Buffett. W sierpniu skończę 95 lat. W swoim życiu przeżyłem 12 wielkich krachów giełdowych. Nie z książek, nie z wiadomości, osobiście z prawdziwym kapitałem, z prawdziwą odpowiedzialnością wobec ludzi, którzy mi zaufali. 12 momentów, w których świat myślał, że wszystko się wali. 12 momentów, w których panika rozchodziła się jak ogień. Z jednej giełdy na drugą, z jednej wiadomości na kolejną. z rozmowy do rozmowy i w każdym z tych 12 momentów obserwowałem ten sam schemat. Większość ludzi traciła, ale nie przez kryzys. Tracili, bo kryzys ujawniał coś, co już wcześniej trwało w ciszy. coś na co nikt nie alarmował, bo nie wyglądało to na niebezpieczeństwo, bo liczby na wyciągu bankowym rosły każdego miesiąca, bo wszystko wydawało się normalne, a potem przychodził kryzys i nagle stawało się widoczne to, co przez lata pozostawało niewidoczne. To brzmi nieprawdopodobnie, ale to właśnie jest sedno. Zanim przejdę dalej, jeśli ten kanał pokazuje ci perspektywy, których inne kanały ci nie dają, zasubskrybuj teraz jeden klik. Następny film dotrze ciebie automatycznie. Ten kanał istnieje dokładnie po to, żeby pokazywać mechanizmy, które działają w tle, podczas gdy wszyscy patrzą w inną stronę. Pozwól, że opowiem ci o dwóch osobach. Pierwsza nazywa się Krzysztof Wróel. Ma 52 lata. Mieszka w Gdańsku i od 18 lat pracuje jako mechanik samochodowy. Prowadzi własny warsztat, który zatrudnia dwóch pracowników. Jego dochód netto to około 6800 zł miesięcznie. Jest żonaty. Ma jedno dziecko na studiach. Przez lata odkładał systematycznie. co miesiąc 300 do 400 zł bezpośrednio na konto oszczędnościowe w MBKU. Dziś Krzysztof ma 87000 zł na tym koncie. Krzysztof śpi spokojnie, czuje się bezpiecznie. zrobił to, co trzeba. Kiedy ktoś próbuje z nim rozmawiać o akcjach czy ETfach, Krzysztof robi ruch, który widziałem przez 70 lat tysiące razy. Lekki gest obronny i mówi coś w stylu: "To dla mnie za ryzykowne. Nie mogę sobie pozwolić na utratę tego, co przez lata zgromadziłem". To zdanie zawiera założenie tak głęboko zakorzenione, że Krzysztof nigdy go nie kwestionuje. Założenie brzmi tak: Jeśli trzymam pieniądze na koncie, nie ryzykuję niczego. To jest błąd. I niezrozumienie tego założenia to najdroższy błąd finansowy, jaki miliony Polaków popełnia każdego dnia. Druga osoba nazywa się Agnieszka Krawczyk. Ma 51 lat. Mieszka w Poznaniu i pracuje jako logistyk w firmie produkcyjnej. Zaczynała jako magazynierka. Przez lata awansowała na stanowisko koordynatora. Zarabia 6500 zł netto miesięcznie. 300 zł więcej od Krzysztofa. 6 lat temu sytuacja finansowa Agnieszki była niemal identyczna z jego podobny wiek, podobny dochód, podobne oszczędności, podobny punkt startowy. Ale Agnieszka 6 lat temu zrobiła coś, czego Krzysztof nigdy nie zrobił. usiadła i zadała sobie pytanie, które brzmi prosto, ale którego odpowiedź zmienia wszystko. Pytanie brzmiało: "Co naprawdę dzieje się z moimi pieniędzmi, kiedy nic z nimi nie robię?" I zrozumiała odpowiedź, nie jej uspokającą wersję, uczciwą. Zanim opowiem ci, co Agnieszka zrobiła potem i co różnica oznacza dziś, chcę wyjaśnić mechanizm. który jest fundamentem wszystkiego, o czym dziś mówimy. I tutaj większość ludzi popełnia błąd. Myślą, że krachy giełdowe są głównym ryzykiem dla ich pieniędzy. Myślą, że największym wrogiem ich majątku jest załamanie rynku. Zły inwestycja, zły timing. To nieprawda. Największym wrogiem majątku większości ludzi nie jest kryzys. To kombinacja dwóch sił tak zwyczajnych, tak codziennych, tak mało dramatycznych, że nikt nie bije na alarm. Pierwsza siła nazywa się inflacja. Nie dramatyczna hiperinflacja. Ta byłaby widoczna. Mówię o zwykłej inflacji. 3%, 5%, czasem więcej. Co to oznacza konkretnie? Jeśli masz dziś 20 000 zł na koncie i inflacja wynosi 4% rocznie, to po 10 latach bez wydania ani złotówki, bez podjęcia jednej decyzji twoje pieniądze mają siłę nabywczą około 13 000 zł w dzisiejszych cenach. Prawie 7000 zł siły nabywczej po prostu wyparowało. Nie przez kryzys, nie przez złą decyzję, przez grawitację czasu działającą na pieniądze, które nie pracują. Polska w latach 2020 i 2023 doświadczyła inflacji przekraczającej 18%. To nie jest abstrakcyjna liczba, to konkretne, realne zniszczenie siły nabywczej. które dotknęło każde polskie gospodarstwo domowe. Oszczędności, które w 2021 roku miały określoną wartość, w 2023 roku miały znacznie mniejszą. Rachunki za energię, ceny żywności, koszty najmu, wszystko wzrosło i te wzrosty nie cofnęły się w pełni. Krzysztof z jego 87 ty000 zł traci realnie. w prawdziwej sile nabywczej, w tym co faktycznie może kupić każdego roku między tysiącem a dwoma ty000cami złotych. Każdego roku bez jednego błędu. To jest cicha strata. To jest problem, który zaczyna się na długo przed przyjściem kryzysu. Większość ludzi przegrywa nie przez kryzys, ale przez strach przed działaniem. Druga siła nazywa się utracony zwrot. To jest to, co twoje pieniądze mogłyby zarobić, gdyby pracowały zamiast spać. I tutaj pojawia się to, czego prawie nikt nie chce słyszeć. Historyczna średnia stopa zwrotu globalnego rynku akcji mierzona przez dekady, przez krachy, wojny, recesje, pandemię wynosi około 7 do 8% rocznie. nie jest równa w każdym roku. Są lata z plus 20% i lata z minus 40%, ale uśredniona na długich horyzontach 78%. Co to oznacza dla Krzysztofa? jego 87 000 zł zainwestowane w globalnie zdywersyfikowany ETF przy 7% rocznie po 20 latach byłoby warte około 337 000 zł na koncie oszczędnościowym przy 2,5% odsetek nominalnie około 144 000 zł w realnej sile nabywczej po inflacji znacznie mniej. Różnica po 20 latach prawie 200 000 zł. Prawie 200 000 zł. Niestracone przez ryzykowną inwestycję, przez bezczynność, przez trwanie przy iluzji, że bezruch oznacza bezpieczeństwo. Największy błąd to bać się momentu, który tworzy majątek. To jest fundament. A teraz dochodzimy do prawdziwego rdzenia tego wideo. Dlaczego czekam na kryzys? Bo kryzys, kiedy przychodzi jest dokładnie tym momentem, w którym odległość między tymi, którzy są przygotowani, a tymi, którzy nie są, dramatycznie się powiększa. Pozwól, że wyjaśnię to obrazem, którego używam od kilkudziesięciu lat. Wyobraź sobie, że jesteś kupcem dla dużej sieci sklepów. Twoją pracą jest kupowanie jakościowych produktów w najlepszej cenie. Codziennie chodzisz do swoich dostawców i sprawdzasz ceny. Czasem są odpowiednie, czasem za wysokie. Wtedy nie kupujesz, a potem pewnego dnia z powodów nie mających nic wspólnego z jakością produktów ceny spadają o 30%. Te same produkty, ta sama jakość. 30% taniej. Co robisz? Kupujesz. Oczywiście, że kupujesz. To jest twoja praca. To jest szansa, na którą czekałeś. Krach giełdowy jest dokładnie tym dla poinformowanego inwestora. Jakościowe firmy świata sprzedające prawdziwe produkty, generujące prawdziwe zyski, zatrudniające prawdziwych ludzi, nagle 30, 40, czasem 50% tańsze niż pół roku temu. Nie dlatego, że stały się gorsze, ale dlatego, że panika porusza cenami, nie wartością. I w tym momencie, w tym raz dekadę pojawiającym się momencie siedzi albo ktoś taki jak Agnieszka Krawczyk, która jest przygotowana, która zbudowała płynność, która rozumie mechanizmy i spokojnie kupuje. Albo ktoś taki jak Krzysztof Wróel, który się boi, nie kupuje, może nawet wypłaca, a potem przez lata obserwuje jak rynek się odbudowuje i osiąga nowe szczyty. Kryzys nie niszczy majątku. On go przenosi. Przenosi go od tych, którzy sprzedają ze strachu do tych, którzy kupują ze zrozumieniem. To jest moment, który zmienia wszystko. Pozwól, że teraz opowiem ci, co Agnieszka zrobiła 6 lat temu po zadaniu pytania, które zmieniło wszystko. Agnieszka zrozumiała trzy rzeczy, które uważam za najważniejsze spostrzeżenia finansowe, jakie człowiek może mieć. Pierwsze, ryzyko nie jest tym, co myślisz. Większość ludzi definiuje ryzyko jako możliwość, że cena spadnie. Inwestycja jest ryzykowna, jeśli może stracić wartość. Konto oszczędnościowe jest bezpieczne, bo nie może stracić wartości nominalnej. Ale to jest niekompletna definicja ryzyka. Definicja, która pomija dokładnie tę część, która jest najdroższa dla większości ludzi. Prawdziwe ryzyko, to które naprawdę wpływa na życie ludzi, to możliwość nieosiągnięcia zamierzonego celu. Dla 52letniego Polaka, który chce przejść na emeryturę za 15 lat z rentą utrzymującą jego standard życia, prawdziwe ryzyko nie polega na tym, że jego portfel spadnie o 10% w jednym roku. Prawdziwe ryzyko polega na tym, że za 15 lat nie będzie miał wystarczającego kapitału, by żyć godnie. I mierzone tym prawdziwym ryzykiem, konto oszczędnościowe przy 2,5% odsetek i inflacji przy 4% nie jest bezpiecznym instrumentem. To instrument prawie gwarantowaną porażką na długich horyzontach. Agnieszka to zrozumiała. Krzysztof nie. Pierwsze co Agnieszka zrobiła, to wyraźnie podzieliła swoje pieniądze na dwie kategorie. Pierwsza kategoria rezerwa awaryjna. 15000 zł na koncie oszczędnościowym dostępnych natychmiast na prawdziwe emergencje nie do inwestowania. To są pieniądze, których nie może stracić, bo może ich potrzebować w każdej chwili. Druga kategoria, kapitał inwestycyjny. Wszystko powyżej tego. Pieniądze, których nie potrzebuje w najbliższym czasie. Pieniądze, które mogą pracować. To rozróżnienie jest proste, ale większość ludzi nigdy nie dokonuje go świadomie i przez to traktuje wszystkie oszczędności tak, jakby były rezerwą awaryjną i nic z tego nie inwestuje. Drugie, co Agnieszka zrozumiała, krachy rynkowe są tymczasowe. Utrata siły nabywczej jest trwała. zdanie, które nauczyłem się przez prawie wiek inwestowania poprzez osobiste doświadczenie, obserwację, matematykę historii. Jeśli portfel spada o 30% to boli. Jeśli potem, jak zawsze działo się to historycznie, odbudowuje się i osiąga nowe szczyty. To spadek był tymczasowy. Jeśli 4% inflacji każdego roku cicho opróżnia twoje konto, to jest trwałe. Nie odzyskujesz tej siły nabywczej. Nie ma odbicia, nie ma powrotu do poprzednich poziomów. Utrata siły nabywczej jest definitywna i kumulatywna. Dlaczego większość ludzi boi się tego tymczasowego i ignoruje to trwałe? Bo tymczasowe jest widoczne. Pojawia się na ekranie, ma czerwoną strzałkę, wywołuje reakcje emocjonalne. Trwałe jest niewidoczne. Nie pojawia się na wyciągu bankowym, nie uruchamia żadnego alarmu, nie wydaje się stratą. Jeśli tego nie zrozumiesz, będziesz w tyle, stale, bez świadomości tego faktu. Trzecia rzecz, którą Agnieszka zrozumiała, czas na rynku bije timing rynku. To najbardziej znane i najbardziej niezrozumiane zdanie w świecie inwestycji. Oznacza próba znalezienia właściwego momentu do kupna. Teraz czy czekać aż będzie taniej, kosztuje więcej niż przynosi. Nie dlatego, że to nigdy nie działa, czasem działa, ale dlatego, że większość czekających omija wzrost i w końcu kupuje drożej niż gdyby zaczęła wcześniej. Agnieszka zaczęła 6 lat temu. Nie czekała na idealny moment. Inwestuje co miesiąc w ETF odwzorowujący globalny rynek akcji Isheres MSCI World Isin I0L5 983 dostępny przez XTB z kosztem zarządzania 0,20% rocznie. Żadnych pojedynczych spółek, żadnych prób pobicia rynku. kupować, trzymać, nie ruszać w panice. Agnieszka zainwestowała 20 000 zł na początku, a potem 250 zł miesięcznie przez 6 lat. 7% średniej rocznej stopy zwrotu. 20 000 zł startowych to dziś około 28 000 zł, 250 zł miesięcznie. łącznie 18 000 zł wpłaconych to dziś około 22000 zł łączny portfel Agnieszki około 50 000 zł ze startowego kapitału 20 000 zł i małych comiesięcznych wpłat Krzysztof w tym samym czasie trzymał swoje oszczędności na koncie d i pół% odsetek. Dziś ma nominalnie więcej niż Agnieszka wpłaciła, ale w realnej sile nabywczej mniej niż były warte jego oszczędności 6 lat temu. Różnica po sześciu latach kilkadziesiąt tysięcy złotych. Ten sam punkt startowy, to samo zachowanie oszczędnościowe. Jedna różnica. Agnieszka zadała pytanie Krzysztof: Nie. I teraz dochodzimy do kryzysu. I tutaj historia staje się naprawdę interesująca. Agnieszka w ciągu tych sześciu lat przeżyła znaczącą zmienność. Rok 2022 z podwyżkami stóp procentowych i presją na globalne rynki. Inflacja w Polsce osiągająca 18%. momenty, w których jej portfel nominalnie tracił kilka procent i ludzie wokół niej mówili: "No widzisz, mówiłam, że to za ryzykowne." Co robiła Agnieszka w tych momentach? Kontynuowała, utrzymywała swój miesięczny plan inwestycyjny. Kiedy ceny były niższe, kupowała więcej jednostek za te same pieniądze. Robiła dokładnie odwrotność tego, co strach jej podpowiadał. Co robił Krzysztof? Czuł się potwierdzony. No właśnie. Wiedziałem, że to ryzykowne. Dobrze, że nic z tym nie mam. Ale oto prawda, której Krzysztof nie widzi. W każdym momencie, gdy rynek spadał i on nie był zainwestowany, omijał odbicie. Rynek wróciła zawsze i Agnieszka skorzystała na tym odbiciu, bo pozostała zainwestowana, a w niektórych momentach mogła dokupić trochę więcej. Kryzys nie niszczy majątku. On go przenosi od tych, którzy sprzedają ze strachu do tych, którzy kupują ze zrozumieniem, od czekających do działających, od tych, którzy widzą mechanizmy bez rozumienia, do tych, którzy rozumieją i je wykorzystują. To, czego się boisz, jest tym, czego potrzebujesz. Teraz chcę porozmawiać o następnym kryzysie. Nie wiem, kiedy przyjdzie. Nie wiem co go wywoła. Napięcia geopolityczne. Polska jest w wyjątkowo wrażliwym geograficznie miejscu. Sąsiedztwo z trwającym konfliktem na Ukrainie tworzy kontekst niepewności, którego Niemcy czy Francja nie doświadczają w ten sam sposób. Spowolnienie gospodarcze, decyzje banków centralnych, nieoczekiwane zdarzenie, którego nikt nie miał na radarze. Co wiem. z pewnością płynącą z prawie 100 lat obserwacji rynków to, że przyjdzie. Rynki zawsze miały krachy. Zawsze i zawsze się odbudowywały. To nie jest prognoza. To jedyne wiarygodne twierdzenie, jakie można sformułować o rynkach. I dlatego czekam na następny kryzys. Nie dlatego, że chcę, żeby ludzie cierpieli, ale dlatego, że kryzys, kiedy przychodzi jest momentem, w którym ci, którzy rozumieją mechanizmy, mają największą szansę w swoim życiu inwestora. Jeśli tego nie zrozumiesz, będziesz w tyle. I to nie jest groźba, to matematyczna konsekwencja. Jak się przygotować? Chcę dać ci konkretny plan w krokach z prawdziwymi polskimi instrumentami dostosowanymi do różnych sytuacji startowych. Ten plan nie ma magii, nie ma gwarancji, nie ma tajemnych wskazówek. Ma tylko to, co działa po prawie wieku doświadczeń. Jasność co do celu, właściwa struktura, dyscyplina w realizacji. Krok pierwszy. Zbuduj solidną rezerwę płynnościową. To jest fundament wszystkiego. Nie dlatego, że powinieneś się bać, ale dlatego, że płynność w kryzysie oznacza zdolność do działania, możliwość kupowania, gdy inni sprzedają. Dla większości polskich gospodarstw domowych oznacza to 3 do s miesięcy podstawowych kosztów utrzymania na koncie oszczędnościowym lub rachunku RRSO natychmiast dostępnym. To nie jest kapitał inwestycyjny. To jest twoja siatka bezpieczeństwa. Funkcja tej rezerwy jest podwójna. Po pierwsze chroni cię przed scenariuszem, w którym jesteś zmuszony sprzedać w czasie kryzysu. Nie dlatego, że rynek spada, ale dlatego, że potrzebujesz gotówki. Po drugie jest podstawą, z której możesz działać w czasie kryzysu bez utraty jasności umysłu. Krok drugi. Inwestuj regularnie, niezależnie od poziomu rynku. To jest najbardziej kontraintucyjny i jednocześnie najważniejszy krok. Miesięczny plan inwestycyjny w globalnie zdywersyfikowany ETF Isha MSTI World z Iin AE0 LP C83 dostępny przez XTB bez prowizji dla małych kwot lub Vanguard Efts Allor jest najpotężniejszym narzędziem dostępnym dziś polskiemu prywatnemu inwestorowi. Dlaczego potężnym? bo rozwiązuje problem timingu. Nie musisz decydować, czy rynek jest teraz wysoko, czy nisko. [parsknięcie] Kupujesz każdego miesiąca. Gdy rynek jest wysoki, kupujesz mniej jednostek. Gdy jest niski, kupujesz ich więcej. Z czasem to się wyrównuje i produkuje średnią cenę zakupu bardziej racjonalną niż jakakolwiek pojedyncza decyzja. To jest mechanizm, który inwestorzy instytucjonalni wykorzystują od dzięcioleci. Jest dostępny za 25 zł miesięcznie, tak samo jak za 25 000 zł. Krok trzeci. Rozważ konto IKE lub XZE przez XTB. To jest instrument specyficznie polski, który większość Polaków kompletnie ignoruje i przez to płaci podatek belki. od każdego zysku kapitałowego. Indywidualne konto emerytalne pozwala inwestować do określonego rocznego limitu i przy wypłacie po 60 nie płacić podatku belki od zysków. Zupełnie 19% podatku od zysków kapitałowych. Te pieniądze zostają w twoim portfelu. Nie idą do systemu. Przez XTB możesz otworzyć IKE. i inwestować w ETF. Kombinacja, która dla polskiego prywatnego inwestora jest jednym z najlepszych dostępnych mechanizmów optymalizacji podatkowej. Krok czwarty. Zbuduj taktyczną rezerwę na kryzys. To jest krok, który odróżnia zwykłego inwestora od przygotowanego. Rezerwa taktyczna to kapitał, który świadomie utrzymujesz w formie płynnej, nie na emergencję. Ale na okazję, na moment, gdy rynek spada o 30% i możesz nie tylko kontynuować swój regularny plan inwestycyjny, ale kupić dodatkowo. Jak duża powinna być, zależy od całości sytuacji, ale nawet 10 do 15% całego majątku jako rezerwa taktyczna w rekursie rynku pieniężnego dostępnym w jednym, dwa dni. lub w polskich obligacjach skarbowych daje ci w kryzysie możliwość działania, jakiej większość innych nie ma. To jest dokładnie to, co Berksshire Hway robi na skaltualnej. Utrzymujemy płynność nie dlatego, że nie możemy znaleźć dobrych inwestycji. Utrzymujemy ją, bo wiemy, że przyjdzie moment, w którym ta płynność będzie warta więcej niż jakikolwiek wynik inwestycyjny w normalnych czasach. Krok piąty. Skontroluj swoją emocjonalną reakcję teraz. Nie w kryzysie. Teraz. Przygotowanie na kryzys nie zaczyna się, kiedy on przychodzi, zaczyna się dziś, w spokojnym momencie, kiedy możesz myśleć jasno. Zapisz dosłownie na papierze. Co zrobisz, gdy rynek spadnie o 20%? Co zrobisz, gdy spadnie o 30? Co zrobisz, gdy nagłówki będą krzyczały o katastrofie i wszyscy wokół ciebie będą w panice? Ten plan reakcji sporządzony w spokojnym momencie jest w chwili kryzysu wart więcej niż jakakolwiek strategia inwestycyjna, bo największe zagrożenie dla twojego majątku w czasie kryzysu to niespadające kursy. Największe zagrożenie to twój własny umysł. pod ekstremalną presją. Teraz chcę ci pokazać, co ta przygotowanie oznacza konkretnie w liczbach w perspektywie 20 lat. Dwa scenariusze. Realistyczne, nieekstremalne. Scenariusz A. Krzysztof Wróel nie zmienia niczego. Zostawia swoje 87000 zł na koncie oszczędnościowym. nadal oszczędza 400 zł miesięcznie na konto. Za 20 lat ma nominalnie około 160 000 zł. W realnej sile nabywczej przy średniej inflacji 3,5% około 87 000 zł. Jeśli w ciągu następnych 20 lat przyjdą dwa lub trzy duże krachy, co historycznie jest prawdopodobne, nie wykorzysta żadnego. Będzie obserwował każdy z nich, każdorazowo czując się potwierdzony, że akcje są ryzykowne i przepuści każdą szansę inwestycyjną w swoim życiu. Scenariusz B. Agnieszka Krawczyk przygotowuje się. inwestuje dziś 60 000 zł swoich oszczędności w portfel ETF i utrzymuje 27 000 zł jako rezerwę płynnościową i taktyczną. Nadal oszczędza 400 zł miesięcznie bezpośrednio przez plan inwestycyjny. Gdy przyjdzie kryzys i rynek spadnie o 30% używa części swojej rezerwy do dodatkowych zakupów. za 20 lat przy 7% średniej stopy zwrotu i korzyści z dwóch lub trzech wykorzystanych okazji kryzysowych. Agnieszka ma portfel powyżej 400 000 zł. W realnej sile nabywczej wciąż wyraźnie powyżej 300 000 zł. Różnica ponad 200 000 zł. Ten sam punkt startowy, to samo miesięczne zachowanie oszczędnościowe. Różne rozumienie 200000 zł to nie liczba z wymyślonego scenariusza. To matematyczna konsekwencja dwóch różnych postaw wobec pieniędzy, ryzyka i kryzysu. Chcę teraz porozmawiać o czterech emocjonalnych sytuacjach, które dobrze znam. sytuacjach, w których ludzie naprawdę rozumiejący to, co powiedziałem, mimo wszystko się wycofują, bo emocja w danym momencie jest silniejsza od planu. Sytuacja pierwsza. Rynek spada o 20%. Widzisz nagłówki, widzisz czerwone liczby. Twój znajomy mówi, że wszystko sprzedał. Twoja żona pyta, czy nie powinieneś zrobić tego samego. Co robisz? Nic nie zmieniasz. Nie czytasz nagłówków. Czytasz swój plan. Przypominasz sobie, w moim życiu rynek spadał znacząco 12 razy. Za każdym razem się odbudował. Ten spadek nie jest wyjątkiem. To normalny koszt długoterminowego zwrotu, który chcesz osiągnąć. Ci, którzy kupują w kryzysach, budują majątek. Ci, którzy sprzedają w kryzysach go tracą. Sytuacja druga. Inflacja rośnie ponownie. Wiadomości mówią o rosnących cenach. Czujesz to przy kasie, w sklepie, na stacji benzynowej, w rachunkach za prąd. Co robisz? Rozpoznajesz. To jest właśnie powód, dla którego nie zostawiasz wszystkiego na koncie oszczędnościowym. Inflacja jest wrogiem śpiących pieniędzy. To nie jest argument za wyjściem z rynku. To potwierdzenie, dlaczego zainwestowałeś. Sytuacja trzecia. Rodzina i otoczenie społeczne. Twój ojciec mówi, że akcje to hazard. Twój brat mówi, że trzyma wszystko w banku PKO i śpi spokojnie. Kolega z pracy ostrzega cię przed takimi eksperymentami. Co robisz? Spokojnie wyjaśniasz, dlaczego podjąłeś taką decyzję. Nie moralizujesz, nie przekonujesz. Żyjesz swoim planem. Inni śpią spokojnie na swoich kontach oszczędnościowych. To ich prawo. Za 20 lat liczby będą mówić. Sytuacja czwarta. Myślisz, że teraz nie jest właściwy moment? Rynek jest za wysoko. Może przyjdzie korekta? Może lepiej poczekać? Co robisz? Przypominasz sobie jedyną odpowiedź, jakiej historia kiedykolwiek udzieliła na to pytanie. Najlepszy moment do inwestowania jest jak najwcześniej. Drugi najlepszy jest teraz. Ci, którzy czekają na idealny moment, często czekają przez całe życie. Chcę zakończyć myślą, która towarzyszy mi od dziesięcioleci. Większość ludzi sądzi, że największe ryzyko finansowe to kryzys i przez to rozumieją widoczny kryzys. Rynek w wolnym spadku, czerwone strzałki na ekranie, nagłówki o apokalipsie. Ale największe ryzyko finansowe, jakie obserwowałem przez prawie 100 lat, to coś zupełnie innego. To strach przed kryzysem, który uniemożliwia budowanie majątku. To strach, który trzyma oszczędności nieruchomo na koncie, gdzie cicho tracą siłę nabywczą rok po roku. To strach, który prowadzi do sprzedaży w panice. Dokładnie w momencie, gdy należałoby kupować. To strach, który zamienia każdą szansę w zagrożenie. Kryzys nie niszczy majątku. On go przenosi od tych, którzy sprzedają ze strachu do tych, którzy kupują ze zrozumieniem, od czekających do działających, od tych, którzy widzą mechanizmy bez zrozumienia, do tych, którzy rozumieją i je wykorzystują. Krzysztof Wróel śpi spokojnie, jego konto nominalnie rośnie i każdego roku coraz bardziej oddala się od tego, co mógłby mieć. Agnieszka Krawczyk zadała pytanie i to pytanie dało jej w 6 lat więcej niż 30 lat pasywnego oszczędzania nigdy by nie dało. Pytanie nie brzmi, co mi się może przydarzyć. Pytanie brzmi: Co już dzieje się z moimi pieniędzmi? I co zrobię, gdy nadejdzie moment, na który czekam, bo kryzys? Nie wiem kiedy, nie wiem w jakiej formie, ale przyjdzie. I pytanie nie brzmi, czy się wydarzy. Pytanie brzmi: Po której stronie będziesz, gdy to nastąpi? Napisz w komentarzach, czy jesteś bliżej Krzysztofa. Masz oszczędności, ale boisz się inwestować. Czy bliżej Agnieszki? Zrozumiałeś mechanizmy i czekasz na kryzys jako szansę? I co dotąd cię powstrzymywało? Czytam wszystkie komentarze, pytania, które pojawiają się najczęściej. Jak dokładnie otworzyć plan inwestycyjny przez XTB? Jak zbudować rezerwę taktyczną? Jak korzystać z Ikee, żeby nie płacić podatku belki? Odpowiem bezpośrednio w następnym odcinku. Jeśli ten materiał zmienił coś w twoim myśleniu o pieniądzach, zasubskrybuj teraz. W następnym odcinku pokażę ci dokładnie, co Berksshire Haway robi w tej chwili i co to mówi o stanie rynków, którego prawie nikt nie czyta we właściwy sposób. Kryzys nie jest pytaniem czy. Pytanie brzmi: Po której stronie staniesz, gdy przyjdzie?









