Dlaczego Polacy Boją Się Inwestować? Analiza Psychologiczna z Prof. Sekścińską
W najnowszym odcinku „Horyzontów” Patrycjusz Wyżga rozmawia z prof. Katarzyną Sekścińską, wybitną psycholożką i ekonomistką, o psychologicznych barier powstrzymujących Polaków przed inwestowaniem. Dlaczego, mimo świadomości korzyści, tak niewielu z nas aktywnie inwestuje?
Główne tematy poruszane w programie:
- Symboliczne znaczenie pieniędzy: Jak utrata pieniędzy wpływa na samoocenę i postrzeganie społeczne.
- Inwestycje a status społeczny: Dlaczego inwestycje w nieruchomości wydają się bardziej prestiżowe niż inwestycje na giełdzie.
- Blokady mentalne: Jakie myśli powstrzymują Polaków przed inwestowaniem, nawet gdy mają dostępne środki.
- PPK i IKE/IKZE: Dlaczego wiele osób, posiadając te instrumenty, nie uważa się za inwestorów.
- Rola wiedzy i edukacji: Skąd Polacy czerpią wiedzę o inwestowaniu i jak fałszywe przekonania wpływają na decyzje.
- Autozapis do PPK: Czy to skuteczny sposób na przełamanie barier i kształtowanie nawyków inwestycyjnych.
- Portfel inwestycyjny a osobowość: Jak cechy charakteru wpływają na wybór strategii inwestycyjnych i instrumentów finansowych.
Prof. Sekścińska dekonstruuje popularne wymówki, takie jak brak „zbędnych pieniędzy” i tłumaczy, dlaczego kluczem do sukcesu jest zrozumienie własnych zasobów, barier oraz poszukiwanie zewnętrznego wsparcia.
Dowiedz się, jak przełamać bariery mentalne, zweryfikować swoją wiedzę i zbudować portfel inwestycyjny dopasowany do Twojej osobowości. Ten odcinek to obowiązkowa lektura dla każdego, kto chce zacząć inwestować i zabezpieczyć swoją przyszłość finansową!
Zobacz pełną transkrypcję filmu
pieniądze stały się właśnie takim miernikiem tego, jacy jesteśmy. W czym ja mogę zmierzyć swój sukces życiowy, w czym mogę zmierzyć satysfakcję. No to utrata pieniędzy również uderza nas nie tylko po kieszeni, ale również uderza nam w samoocenę, uderza nam w postrzeganie siebie i to jak ludzie nas postrzegają. Obawa przed tym właśnie, że że stracę no jest jednym z tych głównych czynników, który powoduje, że nie inwestuję. Polakom się wydaje, że na inwestycje powinno się przeznaczać tak zwane zbędne pieniądze. Tylko co to są zbędne pieniądze i na Bogach? Jak wiele osób je w ogóle w życiu widziało? Tak. Osoby, które mają większe poczucie władzy, które wydaje się, że mają kontrolę nad zasobami, to są osoby, które chętnie inwestują, które chętnie ryzykują. Panie już częściej wskazują, że że chciałyby inwestować na dłużej z perspektywą nawet kilkunastoletnią. Panowie częściej jednak zostają przy tym krótszym horyzoncie. Zwykle jest tak, że zaczynamy inwestować od mniejszych kwot i taki się potem rozkręcamy, dopłacamy, dokładamy do portfela. Więc jeżeli pierwsza spektakularna klęska będzie trochę później, no to i bolesna będzie. Jeżeli lubię obligacje skarbu państwa, więc takie defensywne podejście. Jeżeli nie mam w ogóle Bitcoina w portfelu, w ogóle nie mam złota, co to mnie? Spróbuj. No mówię, że to znaczy, że jesteś Polakiem. [Muzyka] Nie jutraj myślenia o emeryturze zębankiem. Policzymy ile potrzebujesz na emeryturę i pomożemy zrealizować plany. Wejdź na mank.pl emerytura i zacznij regularnie dbać o swoją przyszłość. Dzień dobry, Patrycjusz Wyżga. Witam i zapraszam na kolejny odcinek programu z cyklu Horyzonty. Dzisiaj, proszę państwa, chociaż w tym studiu już wiele razy mówiliśmy o roli naszej głowy, naszego umysłu, psychologii w przeróżnych zachowaniach ekonomicznych, szczególnie w inwestowaniu. To dzisiaj prawdziwa ekspertka. No w tym sensie, że mówiąc krótko, ma najlepszą wiedzę, bo po prostu prowadzi naukowe badania w tym względzie. Najbardziej znana behawiorystka w Polsce, profesor Katarzyna Sekcińska. Dzień dobry. Dobry. Wam państw psycholog i ekonomistka, ekonomistka i psycholog jednocześnie. Jak to jest Hasiu, że 96% Polaków uważa, że inwestowanie ma sens? Brzmi fajnie, ale jednocześnie tylko 7% nazywa nazywa samych siebie inwestorami. 9% Polaków posiada rachunek maklewski. 16% deklaruje chęć otwarcia rachunku. 82% badanych oszczędza pieniądze, ale tylko 19% inwestuje, choć część tych pieniędzy. Czyli skąd ta taka rozbieżność, różnica, że tak ciepło o giełdzie, o inwestowaniu myślimy, traktujemy to jako coś nobilitującego, jakiś dowód wyższego statusu, więc chcielibyśmy to robić, dążymy do tego, ale jednocześnie tak, niewielu z nas to autentycznie robi. No to to się nakłada kilka rzeczy, no bo po pierwsze to jest tak, czy inwestowanie to jest giełda. No i okazuje się, że z perspektywy Polaków nie do końca tak jest. To znaczy oczywiście inwestowanie kojarzy się również z giełdą, ale to nie jest pierwsze skojarzenie. Kiedy Polaka się pyta no czym jest inwestowanie to idą najpierw grunty nieruchomości, ewentualnie nowe biznesy, a dopiero potem wchodzi rynek kapitałowy. No i myślę sobie, że w związku z tym również to jest ta pierwsza rozbieżność, o której mówiłem, powiedziałeś o tym, że inwestowanie jawi się jako coś takiego nobilitującego i tak dalej. I rzeczywiście widać mocno, że Polacy yyy postrzegają inwestowania jako coś, co jest prestiżowe, coś, co jest statusowe, coś, co o nich dobrze mówi. E, ale zdecydowanie częściej odnosi się to do do inwestycji w nieruchomości niż w inwestycje na rynku kapitałowym, że wciąż jeszcze, mówiąc szczerze, bardziej sexy wydają nam się inwestycje w nieruchomości. No to jest bardziej namacalne. No wyobrażam sobie, że kiedy siedzimy przy świątecznym stole z rodziną, to łatwiej i przyjemniej jest się pochwalić nową kawalerką niż nowym ETFem. z nowym ETFem, z całą sympatią do ETFów, no to jednak wydaje się, że że większe wrażenie wciąż robimy nieruchomościami. No musimy mieć świadomość tego, że pieniądze mają dla nas tak podwójne znaczenie. No z jednej strony mamy to znaczenie takie typowo ekonomiczne, to znaczy no pieniądze dają nam możliwość kupienia czegoś, tak? No są narzędziem wykonywania transakcji, są sposobem przechowywania wartości i tak dalej, ale z drugiej strony pieniądze pełnią dużo ważniejszą rolę dla nas, a mianowicie rolę symboliczną. A więc stały się one dla nas symbolem czegoś, czego się nie dało zmierzyć. Tak jak nie wiem, wzrost mogę zmierzyć w centymetrach, a wagę w kilogramach. To w czym ja mogę zmierzyć swój sukces życiowy? W czym mogę zmierzyć satysfakcję? No i okazało się, że pieniądze stały się właśnie takim miernikiem tego, jacy jesteśmy. No i możemy się z tym bardziej lub mniej zgadzać i może nam się to mniej lub bardziej podobać, ale prawda jest taka, że jeśli zapytałabym cię teraz ile zarabiasz, nie zrobię tego, uprzedzę, żebyś się nie stresował, to odpowiedź na to pytanie nie byłaby tylko wartością, która by była dla mnie, no nie wiem, tym ile możesz za to kupić, ale również byłaby informacją prawdopodobnie jaką masz pozycję w swoim zawodzie i jak jesteś doceniany, no czy jesteś traktowany jako prestiżowy dziennikarz, czyli nieco mniej i tak dalej. A zatem to nie jest takie proste i dlatego też tak duża jest różnica między tym, co mówimy i że nam się to inwestowanie podoba, a tym co my robimy. No i teraz jeżeli zaczepimy się o to, że pieniądze mają dla nas znaczenie również symboliczne, no to utrata pieniędzy również uderza nas nie tylko po kieszeni, ale również uderza nam w samoocenę, uderza nam w postrzeganie siebie i to jak ludzie nas postrzegają. A zatem jeżeli ja mam podejmować ryzykowne decyzje finansowe, to one z jednej strony mogą mnie wynieść do góry i pokazać jaki jestem super, ale z drugiej strony mogą mnie pogrążeć. No więc po pierwsze obawa przed tym właśnie, że że stracę, no jest jednym z tych głównych czynników, który powoduje, że nie inwestuję. I z jednej strony oczywiście jest to obawa, że stracę pieniądze tak nominalnie i moja sytuacja finansowa się pogorszy, ale z drugiej strony to jest właśnie obawa przed tym, że no będę inaczej postrzegany. Natomiast to absolutnie nie jest jedyny powód, dla którego mamy tą rozbieżność między tą statystyką, która pokazywała, że no nam się tak bardzo to inwestowanie podoba i wydaje nam się to takie sensowne, a tym jak mało ludzi inwestuje. Bo teraz powiedziałeś o jeszcze jednej rzeczy, powiedziałeś to, że Polacy, że kilka tylko kilka procent Polaków mówi o sobie: "Jestem inwestorem". E, warto zauważyć jedną rzecz. To nie oznacza, że tak niski jest odsetek inwestujących Polaków. Yyy, bo kiedy dopytujemy o to, co to znaczy być inwestorem, kim jest inwestor, no to się okazuje, że na przykład ktoś, kto posiada PPK IKXZ wcale nie czuje się inwestorem. Ktoś kto yyy wynajmuje nieruchomość wcale wcale nie czuje się inwestorem. No i teraz pytanie, kto jest inwestorem i według jakich kryteriów my chcielibyśmy tego inwestora klasyfikować. No więc stąd jest tak niski odsetek też. Więc żebyśmy sobie włączyli tych, którzy się nie traktują jako inwestorów, mimo że formalnie spełniają pewne kryteria, by móc ich nazwać w ten sposób, to byłby to większy odsetek. Ale nie zmienia to faktu, że nadal byłby to, byłaby to jakaś nieduża część spośród osób, które mówią, że fajnie byłoby inwestować. To co jest taką fajną statystyką i dającą mocno do myślenia, akurat to były badania, które robiłam z udziałem Polek. Pytałam Polki o to, czy inwestują, a potem pytałam o to, czy chciałyby inwestować, jeśli nie inwestują lub czy chciałyby inwestować więcej, jeżeli już inwest inwestują. Mhm. No i to co się okazało, no to po pierwsze niemal każda Polka, która inwestuje chciałaby inwestować więcej. Było dokładnie 95% a spośród polek, które nie inwestują 77% powiedziało: "Chciałabym zacząć". No i teraz pytanie, dlaczego skoro by chciały, to tego nie robią? No i teraz pojawia się pierwsza najbardziej oczywista odpowiedź, bo nie mają za co. To jest najbardziej standardowa odpowiedź, do której jeszcze pewnie dzisiaj wrócimy sobie trochę, trochę szerzej. Natomiast kiedy pytałam Polki o to, no jakie są te główne powody, to wyodrbniłam se takie dwie kategorie, na które chcęam zwrócić uwagę. Pierwsza kategoria to była to no nie stać mnie, a druga kategoria to było stać mnie, ale powstrzymują mnie moje myśli, które mam w głowie. Już upraszczając, tak, tam były różne przekonania, różne postawy, to jak, przepraszam, Polki same siebie postrzegały, jak postrzegały inwestowanie i tak dalej. No i teraz to co się okazało, jeżeli wyciąć zupełnie kwestie finansowe, to nadal mamy 35% inwestujących w pole, które nie inwestują więcej, bo różne myślimy w tym przeszkadzają i mamy prawie 40% tych, które nie inwestują, a chciałyby inwestować, które tego nie robią z tych samych powodów. A zatem pieniądze to jedno i musimy też pamiętać, że ta grupa, która mówiła: "Blokują mnie pieniądze", to nie jest tak, że ich nie blokują też myśli, tam po prostu pojawia się też czynnik finansowy. A zatem to, że my nie inwestujemy w pewnym stopniu oczywiście zależy od tego, jak my stoimy finansowo, choć w moim przekonaniu nawet bardziej zależy od tego, jak nam się wydaje, że stoimy finansowo, jak my tą sytuację odbieramy, ale przede wszystkim zależy od tego, co się dzieje w naszej głowie. Właśnie zastanawiam się, czy są jakieś dobre sposoby, by te myśli przeskoczyć, by te myśli pokonać, by by jakoś spojrzeć na siebie możliwie najbardziej jak się da obiektywnie to trudne. No sam sami siebie mamy obiektywnie oglądać, wiadomo, że to jest bardzo trudne, ale czy są jakieś sposoby, by dać sobie szansę? Zobacz, nie wiem, w rozmowie z kimś, w porównywaniu się z kimś, w rozmowie ze specjalistą jakimś masz podczas jakiejś terapii. Zobacz, mogłabyś, mógłbyś, znaczy właściwie te twoje myśli to jest fałszywa blokada, niepotrzebna blokada. Ona cię ogranicza, ona cię zatrzymuje. Zacznij to robić, a sama sobie za pół roku podziękujesz. Jak to zrobić? Jest to w ogóle możliwe, żeby przeskoczyć takie blokady mentalne? Pewnie, że jest. Znaczy to nie jest, to nie jest tak, że zrobimy stki. one są wszystkie pokonane. Natomiast punktem wyjścia zawsze jest trochę znalezienie tego, co jest prawdziwym problemem. Dlatego, że no weźmy sobie na chwilę na warsztat to to stwierdzenie, nie mam za co inwestować, czy nie mam z czego inwestować. Znakomitej większości przypadków to jest wymówka. Znakomitej większości przypadków to wcale nie jest tak, że nie mamy z czego inwestować albo wcale nie musi być tak. Do czego zmierzam? No bazując tylko na tym, na tym jednym powodzie, a może wymówce właśnie. Po pierwsze, Polakom wydaje się, że żeby zacząć w ogóle inwestować na rynku kapitałowym, trzeba mieć co najmniej 12000 zł. Dokładnie. Zbadałeś ten poziom? Tak, tak, tak ludzie mówią. Znaczy to jest przeciętna wartość, którą wskazują Polacy, że no trzeba mieć 12 000. Jak nie mam 12, to nie mam co wchodzić w ogóle. Tak, dokładnie. W zależności od instrumentu finansowego jest to więcej lub mniej. No ale przeciętnie 12000, żeby w ogóle wystartowała. A to jest liczba z kosmosu. Znaczy ona jest kompletnie oderwana od realiów. Wystarczy 100 zł. zdecydowanie wystarczy 100 zł i no i właśnie to jest pierwszy problem, tak? Znaczy wystarczy 100 zł, a nie 12 000. No więc pierwszym problemem jest to, że wydaje nam się, że trzeba więcej, a po drugie no ta kwota 12 000 to jest zwykle dużo więcej niż takie człowiek za pierwszym razem byłby gotów na inwestycje przekazać. Czyli jak już ma 12000, to wcale tego nie zrobi, bo nie jest gotów, nie wiem, bo bo się pewnie boi aż tyle na raz. Dokładnie. Zwłaszcza za pierwszym razem, jeżeli to są jakieś tam uciłane środki. Więc jakby to jest jedna rzecz, że że wydaje nam się, że trzeba więcej, żeby zacząć. Druga rzecz jest taka, że my często też nie do końca wiemy ile my mamy pieniędzy. Kiedy Polaków pytamy o to, no ile ty masz, no to mówię: "No mam za mało." Tak. No. No super. Tak. A konkretnie to, to ile masz? No za mało mówię przecież. No i teraz zawsze mówię ludziom, żeby se zrobili takie mikroćwiczenie, mikrosprawdzian sami ze sobą i pozastanawiali się nad tym, ile oni zarabiają miesięcznie, przeciętnie, uwzględniając absolutnie wszystkie źródła, również nie wiem, sprzedaż ciuchów na Olxie czy na Vintu, wszystko jedno, czyli wszystkie wpływy, które mają na koncie, żeby zastanowili się dokładnie jakie mają wydatki, żeby zastanowili się dokładnie na co wytracają pieniądze, co im przecieka przez palce. jakie mają koszty stałe, jakie mają koszty zmienne i żeby zadali sobie pytanie w zasadzie jak bardzo precyzyjnie byli w stanie odpowiedzieć na to pytanie. Bardzo często okazuje się, że ludzie mówią: "No musiałbym mieć tak odłożone, nie wiem, 2000 więcej", to mógłbym zacząć myśleć o tym, żeby coś robić. Po czym mówią, że no ja tak szacuję swoje wydatki z dokładnością do 5, 10 000 rocznie. Jest tak hello tak? No to to czy ty na pewno wiesz, czy ciebie nie stać na inwestowanie? I teraz okazuje się, że no właśnie jeżeli zderzymy z jednej strony to wyobrażenie na temat tego ile ja muszę mieć, żeby zacząć inwestować, a z drugiej strony to niedokładnie nieprecyzyjny pomiar naszego naszej sytuacji finansowej, no to okazuje się, że nam się często wydaje, że nie mamy z czego, chociaż mamy. E często jest też tak oczywiście, że faktycznie nie mamy z czego i wtedy trzeba iść z tym dalej, zastanawiać się co zrobić, żeby było inaczej. Ale trzecia rzecz, która jeszcze jest w tym obszarze, to jest też kwestia tego, które pieniądze my jesteśmy gotowi przeznaczyć na inwestycje. No bo czasami to jest tak, no dobra, no po dłuższej dyskusji dochodzimy do wniosku, że no w sumie to może ja bym miał jednak taką kwotę na koncie wolną, ale to nie jest kwota, którą byłbym gotów przeznaczyć na inwestycje. Dlaczego? Bo Polakom się wydaje, że na inwestycje powinno się przeznaczać tak zwane zbędne pieniądze. To jest cytat, którym się bardzo często pojawia w badaniach, że na inwestycje przeznaczamy zbędne pieniądze. Tylko co to są zbędne pieniądze i na bogach? Jak wiele osób je w ogóle w życiu widziało? Tak nie żebym uważała, że trzeba mieć nieskończenie ile wiele pieniędzy, ale jakoś tak nie za wiele znam osób, które mówią, że mają, że im zbywa. Więc wychodząc z takiego założenia, no to faktycznie trudno jest wygospodarować tą kwotę na inwestycje i i rzeczywiście ją na koniec dnia na ten cel przeznaczyć. Więc mówię, to jest jakby jedna z wielu wymówek. Tak więc trochę to jest tak, że wymówki mają taką wspólną cechę, że jeżeli są wystarczająco wiele razy powtarzane, to nagle zaczynamy w nie wierzyćhm i trudno jest nam z nich wyjść. A zatem jeżeli mówimy o tym, żeby zmieniać zachowanie, jak to zrobić, żeby przekroczyć te swoje bariery i tak dalej, no to trzeba zacząć od tego, żeby tak naprawdę zrozumieć siebie i zrozumieć to, co co tak naprawdę leży u podstaw mojego niepodjmowania działania. Czy to faktycznie jest kwestia tego, że ja nie mam pieniędzy, czy to jest może kwestia tego, że mi się wydaje, że powinnam tych pieniędzy mieć więcej, żeby zacząć, albo właśnie źle postrzegam kategorię pieniędzy, które można by na inwestycje przeznaczyć. No to jest jeden z wielu przykładów. Natomiast jedno jest pewne, no nie ma takich ograniczeń, z którymi nie da się czegoś zrobić i nie wszystko da się zrobić z dnia na dzień i nie wszystko na raz, ale niewątpliwie trzeba nad tym pracować, tak? I to jest robialne, ale to nie jest tak, że jesteśmy skazani na pewien punkt widzenia, który nam się na początku pojawił i tak już będziemy trwać. Ty prowadzisz badanie naukowe i jesteś w stanie powiedzieć bardzo precyzyjnie sporo o naszej społeczności, o całości, o społeczeństwie, ale czy tobie się zdarzyło prowadzić indywidualne rozmowy, w których tak jak przed chwilą tutaj w tym studiu przekonywałeś na przykład kogoś z rodziny i ktoś kto kto mówił ci takie rzeczy, że słuchaj no nie ja wiem, że tyle w telewizjach na tych różnych konferencjach opowiadasz o tym inwestowaniu, ale to jeszcze nie jest dla mnie. Zdarzało ci się takie prowadzić takie terapii jakby i przekonywać kogoś na przykład bliskiego do zmiany podejścia do do do tych spraw? Że nie zdarzało mi się bliskim prowadzić terapii, a nie znajomym prowadzić terapii. Natomiast zdarza mi się to dość często zdarza mi się rozmawiać na temat inwestowania i na temat przełamywania barier i zmiany perspektywy. Tak. I to zdarza się dość często. Znaczy nawet stosunkowo mało znające mnie osoby, jeżeli tylko mają przestrzeń, bardzo często podnoszą tą kwestię. Tak. No czy czy ja uważam, że warto i dlaczego warto. Dużo się przewija tematów emerytalnych tak naprawdę, bo to jest chyba takie coś, co jest najbliższe yy i najbardziej rezonuje w tej chwili. E i dużo jest takich pytań, no co z tym PPK, czy to warto, czy te IKEX to faktycznie super, no czy te zapowiadane oki będzie miało jakieś znaczenie i tak dalej, i tak dalej. Więc to to to są rzeczy, które się przewijają. Zdarza mi się rozmawiać i nie nazywałabym tego terapią, nie nazywałabym tego namawianiem do czegokolwiek. Natomiast zdecydowanie zdarza mi się odsłaniać karty, zdarza mi się konfrontować ludzi z tym, na ile e ich przekonania i postawy mają wiarygodne źródła. Na przykład no musimy mieć świadomość, że w znakomitej większości przypadków Polacy zdobywają wiedzę inwestycyjną, a w szczególności wiedzę dotyczącą inwestowania w instrumenty emerytalne zupełnie przypadkiem. I żeby tu się podeprzeć statystyką, skoro skoro mówiłeś o o tym, że że te statystyki mam gdzieś pod ręką, nieco ponad połowa Polaków w kontekście tematów emerytalnych i instrumentów finansowych emerytalnych wie o nich tyle, ile przypadkiem usłyszała i nigdy nie weryfikowała wiedzy, nie pogłębiała jej, nie sprawdzała źródeł. Ponad połowa Polaków, to dokładnie 52%. W przypadku instrumentów inwestycyjnych takich jak akcje, jak ETFy, jak jednostki funduszy. e, jak krypto taki ten odsetek wynosi 336% w zależności od badania. C to są ludzie, którzy zdobywają szczątkową wiedzę z zupełnie randomowych źródeł, z lid zasłyszanych jakiś przełączając między kanałami treści, słysząc, nie wiem, rozmowy w autobusie i tak dalej. To są osoby, które budują swoje przekonania i swoje postawy na zupełnie niesprawdzonych informacjach. I to są właśnie te osoby, z którymi potem rozmawiam i próbuję im odczarować świat. Tak, że yyy kiedy pytałam Polaków o to, jak postrzegają instrumenty inwestycyjne, no to okazuje się, że ETFy postrzegane są przez Polaków jako najbardziej ryzykowne i najmniej zyskowne. No nic bardziej absurdalnego tak naprawdę. Yyy, a jednak tak jest. No dlaczego tak jest? Bo tego nie rozumieją, bo wiedzą tyle, ile zasłyszeli przypadkiem. ETF kojarzy się z jakimś dziwnym skrótem. To też w rozmowach mi często wychodziło, że no to jest jakiś skrót, specjalnie jest zostawiony jako skrót, bo tam pewnie jest coś pod spodem, jakiś taki black box, ja tam wolałbym nie zaglądać, więc więc dużo jest nas takiego y duży jest poziom fałszywej wiedzy. Zresztą badania, które robiłam dotyczące w ogóle wiedzy inwestycyjnej Polaków pokazywały po pierwsze, że mocno przeszacowujemy swoją wiedzę, czy nam się wydaje, że jesteśmy lepsi niż jesteśmy w tym. I przeciętnie Polak mówi, że no tak, znaczy inaczej może 72% Polaków twierdzi, że ma co najmniej podstawową wiedzę inwestycyjną. E, a kiedyś im sprawdzi tą wiedzę, to jest to raczej 30 niż 70. Dobrze, każdy widział cegłę i beton, tak więc wiemy, co inwestować, jak się inwestuje, jakie są te instrumenty finansowe. No przecież tutaj pustak, a tutaj wielka płyta. No, no z grubsza rzecz biorąc. Tak. E, no i teraz kłopot jest takiej natury, że nie dość, że nam się wydaje, że wiemy, a nie wiemy, e, to jeszcze jesteśmy w stanie się upierać przy tym, że mamy rację. Znaczy rzeczywiście, kiedy pytaliśmy Polaków o, no o różne rzeczy dotyczące inwestowania e i dawaliśmy im możliwość powiedzenia, no wiesz co, no nie jestem pewny, to mniej więcej 17%, czyli jeden na sześciu Polaków szedł w zapartę, że jego wiedza jest jak najbardziej prawdziwa, mimo że to było absolutnie coś zupełnie niezgodnego z rzeczywistością. A zatem mamy dwa poziomy problemów. Z jednej strony mamy Polaków, którym się nie chce zdobywać wiedzy, bo dość otwarcie o tym mówią i zdobywają tylko ją przypadkiem szczątkową, nie nie weryfikując. Z drugiej strony mamy co szóstego Polaka, który mówi: "Wiem i wiem to na pewno, mimo że mówi głupoty." E, no i teraz wypadkowa z tego wszystkiego jest taka, że trudno jest przekonać kogoś do podejmowania decyzji inwestycyjnych, jeżeli on ma nabitą głowę rzeczami, które absolutnie nie mają nic wspólnego z rzeczywistością. A trzeba być trzeba sobie powiedzieć szczerze, że łatwiej jest nauczyć człowieka chińskiego od zera niż zmienić jego postawy i przekonania dotyczące finansów. Bo przecież on wyrósł z jakimiś postawami. Jeżeli na przykład, nie wiem, całe życie rodzice mu mówili: "Nie płać podatków, bo to bez sensu", to wytłumaczenie mu teraz, że ten chodnik, po którym chodzi, to skądś się wziął, jest niezwykle trudne. No i i dokładnie tak samo mamy z finansami. Więc wracając do twojego pytania, tak, zdarza mi się przekonywać i jest to orka na Łgorza, jeżeli ktoś ma jakieś założenia u podstaw, które są niesprzyjające dla dla procesu inwestycyjnego. Natomiast trzeba se powiedzieć jedną rzecz, że to się zaczęło zmieniać, że jak nie wiem czy to jest kwestia tego, że bardziej zaczęli mnie ludzie kojarzyć z tym tematem i dlatego jest większa otwartość czy po prostu zrobiła się większa otwartość w społeczeństwie, chociaż myślę, że raczej to drugie, ale już jest większa swoboda rozmowy o pieniądzach. Znaczy rzeczywiście m pieniądze były tematem tabu. W wielu domach nadal są, nie czorujmy się, ale mimo wszystko jest to już mniej powszechne niż było wcześniej i wydaje się, że bardziej na miejscu już jest przyjście do mnie powiedzenie: "Słuchaj, mam na koncie tele i tyle, chciałbym zainwestować." Jak myślisz, co? Albo czy w ogóle warto inwestować? Więc więc to jest fajna zmiana, która się zadziewa, ale też niestety zwłaszcza młode pokolenie jest dużo bardziej pewne siebie niż były starsze pokolenia. A w związku z tym daje soie mniejsze przyzwolenie na błędy i to jest takie nie no ja mam rację no co mnie przekonujesz że nie mam kiedy ja mam kiedy ja przeczytałam bo tutaj jakiś bloger albo inny ktoś powiedział że należy natychmiast w takie najlepiej kryptowaluty zainwestować no to to ja tam już wszystko włożyłem tak a czy w związku z tym to jest rozsądne że na przykład taki system ppk i system automatycznego zapisu funkcjonuje tak a nie inaczej bo jest to coś w rodzaju takiego społecznego hakowania naszych zwyczajów, przyzwyczajeń właśnie takiego, wiesz, no bo tak jak powiedziałaś, trudno będzie przekonać kogoś, ja mam rację, te przekonania są głęboko zakorzenione, te nawyki są zakorzenione, więc coś takiego w systemie zapisanego, co trochę nas do tego przymusza. Oczywiście to nie jest przymus, bo się można zawsze wypisać, ale domyślnie się zapisuje. Czy to jest właśnie tędy droga? Bo ja, bo jakby trafię do systemu, będę mimowolnie te pieniądze będą mi się tam odkładały, a przy okazji, skoro ja tam jestem i może zajrzę, to może to będzie jakiś pretekst do tego, żeby zdobyć choć fragmencik jakiejś nowej wiedzy z bardzo konkretnego źródła zlicencjonowanej instytucji finansowej. To chyba jest dobry mechanizm. tym mechanizmem jest w ogóle tak, że znaczy to jest dobrze udokumentowany mechanizm psychologiczny, który mówi, że trudniej jest mi z kąś wyjść niż podjąć decyzję o wejściu. A zatem to to pokazywały badania dotyczące właśnie przynależności do funduszy emerytalnych różnych, w których taki fajny eksperyment zrobiony, w którym jednej grupie eksperymentalnej powiedziano: "Słuchajcie, no macie możliwość wejścia do funduszu. Fundusz ma taki profil, tak, tak to tak to z grubsza rzecz biorąc wygląda. No czy chcesz wejść, czy chcesz nie wejść? No i wtedy się okazywało, że mniej więcej 16% pracowników firmy mówiło: "No dobra, to wejdę i spróbuję". No równolegle zaproponowano scenariusz drugi, w którym mówiono: "No wiesz co, zapisaliśmy cię eksperymentalnie do takiego funduszu, ale jakbyś chciał wyjść, to luz, możesz w tej chwili to zrobić, no albo możesz zostać". No i się okazało, że wtedy mniej więcej 82% zostało. E, więc więc to jest ten pierwszy mechanizm, że jakby my jaki by jaki by nie był stan bieżący, to łatwiej jest nam w nim zostać, niż go zmieniać. Zwłaszcza jeżeli musimy jakikolwiek wysiłek wykonać, co oznacza, że no ten sposób zapisu do PPK powoduje, że no zdecydowanie więcej z nas w nich w nim weźmie udział niż by niż wzięłoby gdyby y no należało wykonać jakiś ruch, żeby się zapisać. Więc z tej strony to jest super. Z drugiej strony to jak duża jest rozbieżność między odsetkiem osób, które mówią jestem w PPK a wskaźnikami PPK pokazuje jak wiele osób jest zupełnie nieświadomych tego, że tam jest. No i teraz w kontekście budowania nawyku, o którym ty mówisz i łamania postaw. Jeżeli ktoś nie wie, że jest, to mu to nic życia nie zmieni. E, znaczy zmieni mu, jeżeli pewnego dnia się dowie i dowie się ile zgromadził, to prawdopodobnie będzie takie: "Wow, super, że byłem, to ja może teraz jednak będę w to, ale przez ten cały czas do tego momentu i tak może pielęgnować złe nawyki". Tak. No niestety. Natomiast znakomita większość jednak wie, że w tym PPK jest i myślę sobie, że e, że to się dobrze zadziało. To znaczy konsekwentnie badania pokazują, że potrzebny jest nam taki mały trigger. Potrzebny nam jest taki jeden bodziec, który sprawi, że my zaczniemy wykonywać pierwsze kroki w kierunku inwestowania i zabezpieczenia odległej przyszłości finansowej. No i okazuje się, że jakiekolwiek pierwsze doświadczenia inwestycyjne stanowią milowy krok w kierunku regularnego inwestowania i zabezpieczenia finansowej przyszłości. A zatem jeżeli ten pierwszy krok to jest właśnie PPK, jeżeli udało mi się bezboleśnie wejść w ten program i widzę, że gromadzą mi się środki, no to jest duży krok w kierunku tego, żebym ja zaczęła inwestować. Pewnym problemem jest jednak to, o czym mówiłam wcześniej, że ludzie w znakomitej większości nie utożsamiają PPK z inwestowaniem. A zatem jeżeli będą wychodzić z pozycji no ja odkładam w PPK i traktować to jak rachunek oszczędnościowy, no to to nie będzie ten krok, o którym mówię. A zatem myślę sobie, że sam autozapis zrobił wiele dobrego i i ma szansę kształtować nawyki i i pokazywać, że warto inwestować, tylko przydałoby się takie komunikacyjne wsparcie i pokazanie, że no właśnie my jesteśmy w inwestycjach. Natomiast też kied już były takie rozmowy na temat tego właśnie w którym kierunku powinna iść komunikacja związana z PPK. No to jest trochę miecz obosieczny, tak? No bo jeżeli to jest tak, że my y poszukujemy bezpiecznych rozwiązań finansowych i boimy się inwestować, bo ryzyko, no to jeżeli uświadomimy sobie, że PPK to jest inwestowanie, no to pytanie, czy efekt będzie taki, że zaczniemy również inwestować gdzie indziej, bo w PPK już przecież jestem, więc pierwszy krok mam za sobą, czy wyjdę z PPK, zacznę bać, bo jest ryzyko. Więc to jest oczywiście dylemat, z którym gdzieś tam trzeba się zmierzyć, ale niewątpliwie PPK zaczęło pokazywać nam przynajmniej tyle, że jesteśmy w stanie regularnie odkładać. To co, to co mi się często gdzieś tam pojawia w badaniach i o czym często Polacy mówią to jest to, że są taką strategie wszystko albo nic. W sensie no po co ją odkładać na emeryturę i tak nie uzbieram, żeby pojechać sobie, nie wiem, żeby wylądować na Karaibach następ. Nawet nie próbuję, nawet nie zaczy, nawet nie zaczynam. Dokładnie. No albo mówię o tym, że no nie, no teraz to nie mam kasy, może kiedyś będę miał, to będę odkładać. to co robi PPK i co jest fajne, no to ono pokazuje właśnie to, że małe kwoty robią znaczenia i że yyy ja ja bardzo nie lubię tej narracji. Może dlatego, że znaczy on jakby ma sens, tylko mam wrażenie, że już jest odbijana przez od wszystkich ścian ciągle, że zacznij szybciej, to mniejsze kwoty ci pozwolą uzbierać. Już mam wrażenie, że ten argument nikogo nie przekonuje, bo go wszyscy słyszeliśmy tyle razy. Natomiast dla mnie ważniejsze jest to, że PPK pokazuje, że można w miarę bezboleśnie jednak na coś tam uciłać. No i teraz okej, pewnie to co uzbieramy w PPK to nie jest coś, co pozwoli nam godnie żyć na emeryturze, ale być może pozwoli nam zrealizować rzeczy, na które byśmy sobie inaczej pozwolić nie mogli. Zawsze mówię ludziom, żeby spróbowali na to spojrzeć z perspektywy potrzeb i marzeń, które będą mogli dzięki temu zrobić. Znaczy jeżeli nie będę miała tego PPK, no to załóżmy, że nie będzie dla mnie możliwe raz w roku wyjechać sobie, nie wiem, na wymarzone wakacje. Być może tak właśnie jest. No i teraz no to pytanie jest takie, czy jeżeli ja to PPK dosypię, to właśnie nie jest tak, że zrobi mi się taki bufor, który pozwoli mi na te wakacje pojechać. Więc myślę sobie, że PPK robi dobrą robotę y i fajnie, że powstało i to jest zresztą program, w któryście też wierzę e i jestem w nim, żeby już nie pozostawiać wątpliwości. E no ale to trochę wymaga od nas tego, żebyśmy spróbowali wyciągnąć z niego wnioski. Znaczy jakby no nikt nam nie da ich na tacy. Ja bardzo zachęcam, żeby sobie wejść na swoje konto i sprawdzić ile ma się uzbierane w PPK. E podobnie zresztą jak zachęcam, żeby wejść na stronę ZUS-u i zobaczyć co się dzieje z naszym OFE. E bo jednym z takich głównych blokerów naszych w kontekście przekonań jest właśnie OFE, które które budzi różne skojarzenia. Więc zachęcam do tego, żeby zweryfikować swoją wiedzę, bo tak jak mówiłam, źródła miewamy różne, zwłaszcza, że bardzo często przy okazji tak tego rodzaju logowania się i różnych instrumentów, różnych interfejsów, tam jest ten wykres, który pokazuje te schodki, które y pokazują jak comiesięcznie ta wpłata jest dosypywana, ale i na to nałożony jest bardzo często wykres drugi, który w którymś momencie zaczyna odbijać powyżej tych schodków, który pokazuje jak ten kapitał pracował, to znaczy jak ten magi procentu składa, nie? Ja tak jak jak ten kapitał wypracował zyski. Często ta to ponieważ rynki mają to do siebie, że w dłuższej perspektywie są na plus, to po prostu to co te pieniądze wpłacone zrobiły, to po prostu jest więcej. Mówiąc krótko, dzięki temu, że zainwestowaniem zainwestowałem te pieniądze się pomnożyły. A czy ty byłabyś skłonna podpisać się pod takim stwierdzeniem, że portfel inwestycyjny człowieka jest czymś w rodzaju lustra i odbija jego osobowość, a może nawet charakter? No jest takim trochę, powiedziałabym, takim lustrem z kawałków. W sensie jakby nasze portfele w dużej mierze oddają to kim jesteśmy i i jacy jesteśmy. No nie w 100%, bo oczywiście to nie jest tak, że tylko nasz charakter, tylko nasza osobowość determinuje to, jakie decyzje podejmujemy, ale trzeba sobie powiedzieć uczciwie, że w dużej mierze tak właśnie jest. To znaczy, te modele, które ja budowałam yyy z wykorzystaniem zmiennych psychologicznych pokazywały, że mniej więcej połowę naszych decyzji inwestycyjnych możemy objaśnić cechami stałymi psychologicznymi. Ja już nie mówię o stanach, o sytuacjach, które dosypują kolejne kolejny procent y wyjaśnianych zmienności. Natomiast rzeczywiście jest tak, że no są takie cechy indywidualne, które sprawiają, że chętnie inwestujemy lub mniej. No i są też cechy, które w jasny sposób determinują to, jak ja inwestuję, jaką strategię przyjmuję, czy ja chcę inwestować na krócej, czy na dłużej, czy samodzielnie, czy z doradcą, czy ryzykownie, czy jednak wybieram bezpieczniejsze profile. A zatem w dużej mierze to, co mamy w portfelu odzwierciedla nasze na to, kim jesteśmy. Co więcej, jeżeli to, co mamy w portfelu nie odzwierciedla tego, co kim jesteśmy albo jacy jesteśmy w danym momencie, to jest nam niezwykle trudno z takim portfelem, bo trzeba mieć też świadomość tego, że no tak jak mówiłam na początku, że pieniądze mają tą podwójną rolę i one oddziałują na to jak my się postrzegamy i tak dalej. No to teraz jeżeli ja sobie zbuduję portfel nie w zgodzie ze sobą, nie odpowiadający moim cechom indywidualnym i tym moim potrzebom i tem to jak ja na siebie patrzę, no to potem się okaże, że ja mam bezsenne noce do przed sobą, bo na przykład zbudowałam nazbyt ryzykowny portfel i będę teraz co godzinę nerwowo sprawdzać, co się w nim dzieje i nie będę mogła w nocy spać, bo co się stanie, jak się otworzy giełda. Więc jakby klu sprawy jest to, żeby te portfele jednak do nas pasowały, ale niewątpliwie jest tak, że no trudno szukać siebie. Tak znaczy jeżeli ja z natury jestem risco wersji i bardzo unikam wszystkich sytuacji, kiedy mogłabym coś stracić, no to prawdopodobnie nie będę budować agresywnego portfela. No są takie cechy, które w przemożny sposób oddziałują na nasze zachowania inwestycyjne. No szczególnie te, które odnoszą się do postrzegania siebie i do akceptacji ryzyka. No między innymi samoocena jest takim przykładem, tak? Im ja jestem pewniejsza siebie, im lepiej o sobie myślę, tym większa szansa, że będę podejmować ryzykowne decyzje inwestycyjne, wierząc, że no kto jak kto, ale ja to chyba ogarnę. Czyli rozumiem, że ty jako wytrawna analityczka, badaczka, psycholożka i ekonomistka, gdybyś miała dwie grupy, grupę A i B, i w jednej grupie 100 osób, i w drugiej grupie 100 osób, w jednej i drugiej grupie wyłącznie inwestorzy. Grupa A to są inwestorzy, których portfel z grubsza wygląda tak, że 80% ich pieniędzy to są obligacje skarbu państwa, 20% to są jakieś zdywersyfikowane ETFy akcyjne i w grupie B masz ludzi, którzy mają w 90% Bitcoina, w 10% akcję. To byłabyś z pewną niezłą, jak sądzę, intuicją badawczą skłonna powiedzieć mniej więcej jacy są ci ludzie z grupy A i jacy są ci ludzie z grupy B. No w pewnym z pewnym przybliżeniu, tak? I miałabym nadzieję, że się nie mylę, bo gdybym się myliła, to by oznaczało, że wpakowali się na niezłą minę ci mają inny profil indywidualny. Znaczy wyobrażam sobie, że w takiej grupie Bitcoin plus agresywne rozwiązania, jeżeli trafiłby się ktoś o niskiej samoocenie, o słabym poczuciu kontroli, słabym poczuciu władzy, myślę, że czułby się tam bardzo źle. A zatem mam nadzieję, że udałoby mi się ich zdiagnozować dobrze, bo to by znaczyło, że się dobrze dopasowali do własne, znaczy, że dobrze dopasowali portfel do siebie. No są takie cechy, które faktycznie dobrze różnicują. Tak właśnie jedną z nich no jest ta wspomniane poczucie władzy. Przy czym władza rozumiana jest tutaj jako taka asymetryczna kontrola nad zasobami. To znaczy, że są dwie strony. Jedna jedna strona, jedna osoba ma nad czymś kontrolę władzy. No a druga strona czy druga osoba no jest zależna od decyzji tej pierwszej. No to jest taka typowa relacja przełożony pracownik na przykład. Tak, kiedy ktoś, nie wiem, przełożony decyduje o premii, no to ma niewątpliwie władzę nad tym drugim. Znaczy też sytuacje domowe, kiedy ktoś decyduje o której godzinie, nie wiem, ktoś inny idzie spać, tak? No zwykle jest to rodzic dziecko na przykład. Tak, no więc ktoś ma władzę nad zasobem związanym z tą swobodą i podejmowanie decyzji. No mnie nieza. W każdym razie osoby, które mają większe poczucie władzy, którym wydaje się, że, bo zaznaczam wydaje się, to nie musi być rzeczywista sytuacja, w którym wydaje się, że, że mają kontrolę nad zasobami, to są osoby, które chętnie inwestują, które chętnie ryzykują, e, i które w związku z tym będą budowały bardziej agresywne portfele. Osoby, które mają wyższą samoocenę, no to będzie szło oczywiście w parze. Są takie cechy, które będą to hamować. Znaczy cechą taką jest przyład jedną z ukochanych cech wszystkich ekonomistów jest samokontrola. Tak. No im lepiej ja się kontroluję, lepiej umiem powściągnąć swoje chęci w danym momencie. No zdefiniujmy sobie samokontrolę, żeby była jasność, że samokontrola to jest gotowość do powstrzymania się przed czymś atrakcyjnym teraz, żeby potencjalnie mieć coś bardziej atrakcyjnego kiedyś. E, wszyscy wiedzą, wszyscy ci, którzy chociaż raz w życiu próbowali nie zjeść ciastka w nocy, wiedzą o czym mówię. No i teraz samokontrola jest taką cechą, która z jednej strony będzie nas hamowała przed głupimi decyzjami, ale z drugiej strony będzie nas zachęcała do pomnażania kapitału, tylko w taki bezpieczny sposób, zrównoważony często. No tak. No nie wiem ile tu jeszcze cech chciałbyś usłyszeć, bo chciałbym żebyś zrobiła mi v sekcję, bo tak. Mhm. No jeżeli ja dobrze się czuję z portfelem 6040, czyli aż 40% w bezpiecznych aktywach, 60% w akcjach, jeżeli lubię obligacje skarbu państwa, więc takie defensywne podejście, jeżeli nie mam w ogóle bitcoina w portfelu, w ogóle nie mam złota, a jeżeli już akcje lubię, ale w formie takiej bardzo zdywersyfikowanej, w formie ogólnoświatowych ETFów, to co to znaczy, że nigdy nie będę politykiem, bo nie mam ochoty na władzę i w ogóle jakby co co mnie spróbuj. No mówię, że to znaczy, że jesteś Polakiem, że jestem Polakiem. Jesteś typowym Polakiem, który ma taki portfel właśnie jeżeli już ma inwestować, to raczej bezpieczniej. Znaczy wiesz co, nie, to nie znaczy, że nie będziesz politykiem. Jeśli se tykoczysz, to bardzo proszę. Nawet byłoby to pewnie wskazane. Generalnie musimy wiedzieć jedną rzecz, że to nie jest po pierwsze tak, że jeżeli ja mam jakieś cechy, to ja już nigdy kimś nie będę i od tego chciałabym zacząć. Po pierwsze dlatego, że cecha to jest predyspozycja, którą my mamy, tak? Zą, którą my możemy balansować. To znaczy osoba, która no na przykład właśnie ma niskie poczucie władzy, skoro już do tego tematu podbiłeś, tak? Jesteśmy w stanie ten wpływ zniwelować czymś innym. To znaczy jeżeli ja co prawda słabo czuję, że mam kontrolę nad zasobami, ale ktoś mi właśnie imponująco podniesie samoocenę, to ja jestem w stanie przez chwilę zapomnieć o tym moim niskim poczuciu władzy i na tej mojej chwilowej samoocenie zbudować sobie decyzję. A zatem to, co warto pamiętać, to jest to, że nasz profil indywidualny jest profilem, z którym my coś możemy zrobić. Po pierwsze, ja wiem, że cechy psychologiczne są względnie stałe w czasie, ale mimo wszystko jesteśmy w stanie nad nimi jakoś pracować, żeby no umieć nimi zarządzić, ale po drugie również sytuacyjnie możemy sprawiać, że ich wpływ rola będzie większa lub mniejsza. No i to jest tak tej samokontroli nieszczęsnej. Jeżeli to jest tak, że no ja czuję, że no nie, no z moją samokontrolą to nie jest optymalnie, więc ja to może jednak się nie będę ładować w rzeczy, które one które wymagają samokontroli. No to jeżeli ja sytuacyjnie sobie po pierwsze przypomnę, że mi się jednak czasem to udawało pewnych rzeczy pewne rzeczy zrobić, na przykład codziennie udaje mi się wstawać z łóżka, chociaż mi się bardzo nie chce, to to jednak jest jakiś poziom samokontroli, że jednak tam nie zostaję, tylko wstaję i przyjeżdżam do studia do ciebie na przykład. E, no to nagle się okazuje, że że jakoś tam jestem w stanie zmiękczyć ten efekt, który który pierwotnie był bardzo silny. No i nad takimi rzeczami jak samokontrola my również możemy pracować, tak? Znaczy możemy ćwiczyć samokontrolę. To są teorie, które mówią, że samokontrola jest ograniczonym zasobem i część osób się z nimi zgadza, część nie, ale jedno jest pewne. Jesteśmy w stanie sprawić, no żebyśmy sytuacyjnie byli w stanie się skontrolować. A zatem niezależnie od tego, jaki jest twój portfel dzisiaj, jaki jest twój indywidualny profil, możesz być politykiem, jeśli chcesz, tylko będzie ci to kosztowało trochę więcej. Więcej, tak chociaż, bo, bo, bo mój portfel nie wskazuje na to, że lubię mieć poczucia. Nie no, nie wyglądasz, znaczy jakby ten twój portfel, nie twój portfel nie koreluje mi najlepiej z profilem osoby, która którą bym kojarzyła jako jako kogoś, kto by się szczególnie rwał do władzy i i do polityki. Nie zmienia to jednak faktu, że musimy powiedzieć, że to nie jest zeroedynkowe. Tak? Znaczy to nie jest tak, że każda osoba, która ma, nie wiem, głównie obligacje w portfelu na 100% w takim razie nie ma poczucia władzy. Mhm. To to nie tak działa. Tak. Znaczy pamiętajmy, że psychologia i to kim my jesteśmy to jest zespół bardzo wielu cech i to jest wypadkowa różnych z nich. Jeżeli ja z jednej strony mam wysokie poczucie władzy, ale z drugiej strony mam inne cechy, które działają w przeciwnym kierunku, no to wypadkowo może być tak, że ja wyląduję z obligacjami w portfelu, więc trzeba by rozpatrywać jakby profil psychologiczny jako całość. I i na to bardzo uczulam. To to jest też to częsty błąd studentów pierwszego roku psychologii, którzy zaczynają czytać albo drugiego czytać podręcznik psychopatologii, stwierdzają, że mają wszystkie choroby świata, tak? No bo z każdej znaleźli sobie jeden objaw, który mają. No i i to jest trochę podobnie, tak? Tak, znaczy jakby nie szukajmy po sobie teraz, że jak ja mam jedną cechę, która gdzieś tu padła w rozmowie, to ja na bank się nie nadaję do inwestowania ryzykownego, albo wręcz przeciwnie, właśnie ochotę, od jutra lecę tylko w Bitcoina, bo to nie tak działa. Tak, znaczy jakby to trzeba mieć pełen profil, a nie jedną cechę wyjętą z kontekstu. A rzeczywiście jest tak, że ten ten mój portfel taki dość konserwatywny, zachowawczy 60 40, a jeśli akcje to ETFY to jest takie typowe, to jest takie średnie, to tak właśnie Polacy inwestują. Jeśli już inwestują, to tak mówią, że chcą. A okej, to tak mówią, znaczy jeżeli już inwestują to znaczy są też badania, które pokazują co mają Polacy w portfelach. Natomiast ja mam powiem kłopot z tymi badaniami, bo one zwykle organizowane są wśród osób przynależących do stowarzyszeń inwestycyjnych albo do współpracujących z jakimś konkretną instytucją. W związku z czym one są zwykle trochę wypaczone, tak? No bo jeżeli ja tak więc więc wolałabym się do tych wyników nie odnosić, bo mam poczucie, że one nie do końca dobrze oddają to co faktycznie się dzieje, bo jeszcze takich globalnych badań na na Polakach nie było. Takich, które takich, które by rzeczywiście sprawdzały portfele, nie na poziomie deklaracji tylko tego co jest, nie? Okej, że one są zawsze lokalnie robione, no i zawsze są zależne od podmiotu, który ja realizuję, więc jakby to bym wolała się nie nie pochylać nad tym. Natomiast niewątpliwie to co wiadomo, to wiadomo o czym Polacy mówią, że chcieliby mieć i jakie strategie chcieliby w inwestowaniu stosować. I tutaj mocno widać, że my szukamy jednak bezpiecznych rozwiązań, że my sobie bardzo cenimy dywersyfikację. Dlatego jak powiedziałaśmy o różnych instrumentach, to też mi to pasowało do tej historii. E, coraz lepiej rozumiem dywersyfikację pamiętam badania, które robiłam mniej więcej 10 lat temu i wtedy już nie mówię o samym pojęciu dywersyfikacji, no bo słowo można rozumieć albo nie, ale rozumienie tego, że jak ja mam różne aktywa w portfelu i różne rodzaje aktywów i w obrębie jednego rodzaju różne na przykład różne akcje, że to ma sens i że to niweluje ryzyko i tak dalej, no to to wtedy było takie zupełnie niezrozumiałe. Dzisiaj mniej więcej 82 chyba, jak dobrze pamiętam procent Polaków mówi, że dywersyfikacja ma sens, tak rozumiana właśnie jako zróżnicowane instrumenty w portfelu. Więc to jest coś, co jest takie typowo polskie. Wydłuża nam się horyzont i co ciekawe, częściej szybciej się wydłuża u kobiet niż u mężczyzn. To znaczy panie już częściej wskazują, że że chciałby inwestować na dłużej z perspektywą nawet kilkunastoletnią. Panowie częściej jednak zostają przy tym krótszym horyzoncie, ale nie zmienia to faktu, że i tak trend jest wzrostowy, to znaczy z roku na rok, kiedy robię badania, to coraz większy odsetek osób mówi, że chce w dłuższym horyzoncie inwestować. W tej chwili to jest mniej więcej pół na pół, tak w pewnym przybliżeniu. Więc to jest taki kolejny wymiar. yyy coraz yyy otwarciej mówi się o tym, że przydaje nam się pomoc, że już jakby przestajemy się wstydzić tego. Yyy natomiast to co jest ciekawe to prędzej kobiety są skłonne korzystać z rady partnera niż mężczyźni z rady partnerki. Tego nie rozumiem, bo uważam, że jestem równie dobrym doradcą jak mój mąż w tej kwestii, więc więc życzyłabym sobie symetrii tutaj. No ale no niestety tak nie jest. To zresztą niestety w dużej mierze wynika ze stereotypów, które gdzieś tam towarzyszą i pewnie towarzyszyć będą. No ale wracając do tej strategii Polaków, boimy się. Boimy się i to niestety przekłada się na to, że że kiedy opisujemy w jakich momentach chcemy kupować i sprzedawać instrumenty finansowe, to nie są to najlepsze momenty. Ja już pozwolę sobie tego na wizji nie przywoływać, żeby nie nie powielać tych przekonań. E, natomiast faktycznie y widać, że, że jest z nas dużo niepokoju i że za szybko reagujemy po prostu jakby nie brakuje nam takiej takie takiego spokoju w tym. E, to co też y dobrze widać, to to troszkę bardziej u kobiet niż u mężczyzn, ale zaczyna się już taka większa dbałość o doczytanie, co ja właściwie kupuję i z czym to się je, więc to jest pewna zmiana, która zachodzi. Więc już Polacy dużo mówią też o tym w badaniach, że no inwestując chcieliby inwestować w spółki, które znają coraz częściej na rodzimym rynku, bo wydaje się taki bardziej rozpoznawalny i i łatwiejszy do zrozumienia. E proces buffetyzacji następuje. Inwestuję w to, co znam, to co rozumiem. Tak, tak, tak. Znaczy w ogóle mam wrażenie, że jeżeli czytałeś tą najnowszą książkę, którą wydawnictwo Linia wypuściła, że Warren Buffett inwestuje jak kobieta, bardzo polecam. Czy są są tam fragmenty, które troszkę z którymi bym troszkę podyskutowała, ale znakomita większość uważam, że jest świetna. wszystkim główna myśl jest świetna, bo ona właśnie pokazuje, mam wrażenie, że to będzie takie dobre przesłanie dla pań, które nas oglądają, że no właśnie te nasze kobiece cechy często przypisywane stereotypowo nam, czyli ta umiejętność zarządzania emocjami, bo mówi się o tym, że kobiety są bardziej emocjonalne, ale my jesteśmy też bardziej lepiej też zarządzamy emocjami. W sensie no nie podejmuj mężczyźni częściej podejmują decyzje spontanicznie inwestycyjne. Kobieta potrzebuje trochę refleksji, bo ona się musi w tych swoich emocjach zanurzyć. Co? akurat w tym kontekście jest korzystne i rzeczywiście ta książka bardzo ładnie pokazuje tak ten obraz kobiety Polki powiedziałabym również bo to mi się bardzo ładnie wpisuje w w nasze polskie portrety która tak naprawdę ma bardzo dobry rys żeby inwestować tak jak inwestuje Waren Buffet cierpliwie zdywersyfikowanie długofalowo ze zrozumieniem prawda a są jakieś badania naukowe, które mówią że ktoś kto rozumie psychologię rozumie te mechanizmy ma rynkową przewagę. Oczywiście, że ma. Nie musimy mieć badań do tego. Oczywiście, że ma. Przede wszystkim dlatego, że jeżeli ja dobrze poznam siebie, jeżeli ja dobrze zrozumiem jak jakie ograniczenia w moich decyzjach wywołuje to kim ja jestem i w jakim kontekście ja jestem, to jestem w stanie tą przeciwdziałać. To znaczy jeżeli ja wiem, że ja mam naturę spontaniczną bardzo i że jak ja tylko zobaczę, że coś się dzieje to ja muszę reagować, że ja w ogóle generalnie nadreaguję w różnych sytuacjach. No to jeżeli jestem tego świadoma, to jestem w stanie wypracować mechanizmy, które pozwolą mi to przyblokować w momencie decyzji i powstrzymać się przed złą decyzją. Dla mnie u podstaw zarządzania finansami, u podstaw inwestowania leży poznanie siebie. Kiedy na panelach mnie pytają od czego zacząć inwestowanie, to mówię od kroku wstecz poznaj siebie, a potem inwestuj. Co to znaczy poznaj siebie? Bo to jest piękne hasło. Znaczy jak to zrobić w kontekście finansowania? Wiesz co to znaczy? Dla mnie oznacza to tyle, żebym zastanowiła się nad tym, jakie efekty we mnie wywołują różne zjawiska, z którymi ja się będę mierzyć. Czy tak jak ja, co ja poczuję, co ja pomyślę, kiedy stracę, co to mi robi, jakby w co mi to uderza, czy to mi uderza w samoocenę, czy jaki realnie ma to wpływ na moje finanse, ile ja mogę sobie pozwolić, żeby stracić zanim zacznę być bardzo zdenerwowana z tego powodu, e, żeby zastanowić się nad tym, jak ja reaguję w różnych sytuacjach i jakie to przynosi konsekwencje. Jeżeli ja wiem, że ja w codziennych sytuacjach reaguję jakoś i czasem to przynosi dobre efekty, a czasem gorsze, no to jeżeli ja jestem świadoma, jakie moje zachowania przynoszą gorsze efekty, no to łatwiej mi jest w takiej sytuacji powiedzieć: "Aha, okej, no znowu to robię". Więc może jednak spróbuję coś z tym zrobić, żeby żeby zachować się inaczej. No trzeba mieć świadomość tego, że no każdy z nas ma swoje zasoby i bariery, tak? No zasoby sprawiają, że jest nam łatwiej w czymś, bariery no blokują. Po pierwsze zasoby nie są uniwersalne i bariery nie są uniwersalne, więc to, że jestem gadatliwa dzisiaj jest mi pomocne, ale na przykład w kontekście inwestowania jakby nieco mniej. Więc po pierwsze trzeba mieć świadomość tego, co jest moim zasobem w danym kontekście. I nawet jak ci cały świat mówi, że super, że jesteś jakiś, to może akurat przy inwestowaniu ci się to nie przyda. I z drugiej strony, jeżeli cały świat ci mówi, że jesteś na przykład męczący, bo dopytujesz, bo nie wiem, próbujesz się wiecznie dodłubać do samego dna sprawy, to może akurat przy inwestowaniu jest to zasób. I wreszcie trzecia kwestia w kontekście barier i zasobów, że często zasoby są na zewnątrz. A zatem zasobem może być kumpel, który w sytuacji podbramkowej zadzwoni, powie: "Słuchaj, ja wiem co ty teraz myślisz. Ty, ty się powstrzymaj, wyloguj się, wyloguj, nie kliknij tego, odłóż myszkę." Dokładnie tak. Czy czy jakkolwiek inaczej? A więc dla mnie poznaj siebie zanim zaczniesz inwestować oznacza zrozum co jest twoim zasobem, co jest twoją barierą i zrozum w jaki sposób czy jakimi innymi zasobami na przykład zewnętrznymi możesz ograniczyć ryzyko barier, które masz. Czyli na przykład jeżeli ja wiem, że ja mam







