10 lekcji o inwestowaniu, które warto znać już teraz
W filmie przedstawiono kompleksowy przegląd najważniejszych zasad inwestowania na giełdzie, oparty na ponad dwustuletnich danych historycznych oraz doświadczeniach pokoleń inwestorów. Autor omawia, dlaczego rozpoczęcie inwestowania jak najwcześniej zwiększa siłę procentu składanego i jak realna stopa zwrotu z akcji wynosi średnio około 6,8% rocznie po uwzględnieniu inflacji.
Omówiono również, że w długim terminie akcje mogą okazać się mniej ryzykowne niż obligacje, a spadki rynkowe często stanowią okazję do zakupu wartościowych spółek po niższych cenach. Szczególną uwagę poświęcono błędowi polegającemu na wczesnej realizacji zysków oraz znaczeniu trzymania wygrywających pozycji przez dekady.
Kluczowe zagadnienia:
- Analiza długoterminowej przewagi akcji nad obligacjami
- Siła procentu składanego i wpływ opóźnień w rozpoczęciu inwestycji
- Nieprzewidywalność krótkoterminowych ruchów rynku
- Jak wykorzystać bessy jako okazję do kupowania taniej
- Cztery najdroższe słowa na giełdzie – „To już jest inaczej”
- Dlaczego nie warto sprzedawać rosnących akcji zbyt wcześnie
- Znaczenie free cash flow jako wiarygodnego wskaźnika kondycji finansowej
- Ryzyko inwestowania w modne debiuty giełdowe (IPO)
- Wskaźnik C/Z (P/E) i jego rola w długoterminowej wycenie spółek
Materiał ma charakter czysto edukacyjny i nie stanowi porady finansowej. Przed podjęciem decyzji inwestycyjnej zaleca się własną analizę lub konsultację z doradcą.
Zobacz pełną transkrypcję filmu
Im wcześniej zaczynasz inwestować, tym więcej czasu dajesz swoim pieniądzom, a czas jest jedyną rzeczą, której na giełdzie nie da się później odzyskać. Dlatego zebrałam 10 lekcji, które warto poznać jak najwcześniej. Nie są to zasady wymyślone przeze mnie. Stoją za nimi dane obejmujące ponad 200 lat historii rynku oraz doświadczenia inwestorów, którzy działają na giełdzie od dziesięcioleci. Niektóre mogą całkowicie zmienić sposób, na jaki patrzysz na inwestowanie. Już pierwsza podważa popularne przekonanie, że akcje zawsze są bardziej ryzykowne niż trzymanie pieniędzy w pozornie bezpiecznych instrumentach. Jedna z tych 10 lekcji tłumaczy też, dlaczego tak wiele osób zaczyna inwestować znacznie później niż planowało. Jeśli zrozumiesz ją teraz, możesz uniknąć wielu lat odkładania decyzji na później. Zanim zaczniemy, czy słyszałeś o aplikacji finansowej Revolut? Jeśli jeszcze z niej nie korzystasz, to jest twój moment. Jest to aplikacja finansowa, z której korzysta już ponad 5 milionów klientów w Polsce. W jednym miejscu znajdziesz konto walutowe, kartę debetową i kredytową, którą zapłacisz w ponad 150 walutach na całym świecie, oszczędności z dziennym naliczaniem odsetek do 5% rocznie, inwestycje w akcje, ETFy i wiele, wiele innych. A co najlepsze, jeśli założysz teraz konto, dostaniesz też 100 zł na start. Link zostawiam w opisie. Zaczynamy od pierwszej zasady, prawdopodobnie najmniej intuicyjnej ze wszystkich. W długim terminie akcje mogą okazać się mniej ryzykowne niż obligacje. Brzmi dziwnie, bo ceny akcji potrafią mocno się zmieniać, a obligacje kojarzą się ze stabilnością. Kiedy jednak spojrzymy na wyniki z perspektywy kilkunastu albo kilkudziesięciu lat, sytuacja zaczyna wyglądać inaczej. Według danych zebranych przez Jeremiego Sigela przy inwestowaniu przez co najmniej 10 lat prawdopodobieństwo, że akcje przyniosą lepszy wynik niż obligacje przekraczało 80%. Przy 20 latach rosło do ponad 90, a przy 30 zbliżało się do 100%. Oczywiście dane historyczne nie gwarantują, że przeszłość będzie wyglądała dokładnie tak samo. Pokazują jednak, że w danym terminie ryzykiem może być nie tylko spadek wartości portfela, ale też całkowite pozostawanie poza rynkiem. Obligacje mogły dawać większy spokój w krótkim okresie. W dłuższej perspektywie ich realny wynik może jednak stopniowo zjadać inflacja. Druga zasada jest bezpośrednio związana z pierwszą. Po uwzględnieniu inflacji akcje przynosiły w ciągu ostatnich dwóch stuleci średnio około 6,8% rocznie. Na pierwszy rzut oka 6,8 może nie robić wielkiego wrażenia, ale po uwzględnieniu inflacji oznacza to, że wartość twoich pieniędzy może się podwajać mniej więcej co 10 lat. Po pierwszej dekadzie masz dwa razy więcej. Po kolejnej ta kwota ponownie może się podwoić. Właśnie dlatego tak duże znaczenie ma moment rozpoczęcia. Każda pominięta dekada to nie tylko kilka lat bez zysków. To również kolejne podwojenie kapitału, którego później może już zabraknąć. Trzecia lekcja może oszczędzić ci wielu nietrafionych decyzji. Nikt nie wie, co giełda zrobi jutro. I nie jest to tylko wygodne hasło. Gdy analizowano największe ruchy w rynku, mniej niż 1/4 z nich można było jednoznacznie wyjaśnić konkretnym wydarzeniem politycznym albo gospodarczym. W pozostałych przypadkach nie było jednej oczywistej przyczyny. Rynek często rośnie albo spada bez wiadomości, która w pełni tłumaczyłaby skalę tego ruchu. Dlatego kiedy ktoś z całkowitą pewnością mówi, co wydarzy się na giełdzie w przyszłym miesiącu, warto zachować spory dystans do takiej prognozy. Pierwsze trzy zasady dotyczyły zachowania rynku. Kolejne są związane z tym, jak zachowujemy się my jako inwestorzy. A to właśnie nasze decyzje często mają największy wpływ na wyniki. Zostało nam siedem lekcji. Czwartą trudno zaakceptować, szczególnie kiedy tworzysz patrzysz na portfel, którego wartość mocno spadła. Przeceny mogą być tylko okazją, a nie zagrożeniem. Kiedy rynek gwałtownie traci i wszyscy się boją, niższe ceny pozwalają kupować dobre firmy taniej. Problem polega na tym, że działanie wbrew tłumowi jest bardzo trudne. Trudno sprzedać, kiedy wszystko rośnie, a wokół panuje euforia. Jeszcze trudniej kupować, kiedy ceny spadają. Wiadomości są teraz gorsze, a większość inwestorów nie chce nawet otwierać aplikacji maklerskiej, to jednak właśnie w tych momentach często pojawiają się najlepsze ceny dla osób inwestujących długoterminowo. Bessa nie musi oznaczać końca twojego planu. Może być okresem, w którym kupujesz te same aktyw znacznie taniej. Piąta lekcja składa się z czterech najdroższych słów na giełdzie. Tym razem jest inaczej. Każdej bańce, każdemu krachowi i każdemu okresowi euforii towarzyszy przekonanie, że zasady rynku właśnie się zmieniły, a wcześniejsze doświadczenia przestały mieć znaczenie. Carmen Reinhard i Kenneth Rock przeanalizowali w swojej książce setki lat kryzysów finansowych. Wniosek był prosty. Bardzo rzadko, naprawdę jest inaczej. Kiedy więc słyszysz, że stare zasady już nie obowiązują, warto zachować ostrożność. Często właśnie wtedy historia zaczyna się powtarzać. Szósta lekcja jest sprzeczna z bardzo silnym odruchem, chęcią sprzedania rosnącej inwestycji, żeby jak najszybciej zabezpieczyć zysk. Pozwól swoim najlepszym inwestycją dalej rosnąć. Dobrym przykładem jest Philip Morris. Według historycznych wyliczeń osoba, która zainwestowała w tę firmę w 1925 roku, otrzymała akcje przez kolejne dekady i reinwestowała dywidendy, mogła pomnożyć początkowy kapitał ponad 400 000 razy. Nie o 400 000 doarów, ponad 400 000 razy. Taki wynik nie powstaje, gdy sprzedajesz świetną firmę zaraz po osiągnięciu 30% zysku. Powstaje, kiedy pozwalasz dobremu biznesowi rozwijać się i pomnażać kapitał przez dzięciolecia. Oczywiście nie oznacza to, że każdą rosnącą akcję należy trzymać bez końca. Chodzi o to, żeby nie sprzedawać dobrej firmy wyłącznie dlatego, że jej kurs wzrósł. Częstym błędem jest pozbywanie się najlepszych spółek i pozostawianie w portfelu tych, które od lat tracą tylko dlatego, że ciągle czekamy na odbicie. Okej, mamy już sześć zasad. Cztery ostatnie są najbardziej praktyczne. Dotyczą tego, jakie firmy warto brać pod uwagę, a wobec których zachować szczególną ostrożność. Lekcja numer 7. Uważaj na firmy, które świat zaczyna zostawać w tyle. Technologia, zachowania klientów i całe modele biznesowe ciągle się zmieniają. Dla firmy jednym z najważniejszych zagrożeń jest pojawienie się rozwiązania, które sprawia, że jej dotychczasowe produkty przestają być potrzebne. Zanim kupisz akcję z myślą o 15 albo 20 latach, zadaj sobie proste pytanie. Czy ta firma nadal będzie wtedy potrzebna klientom? Szczególną ostrożność warto zachować wobec branż, które zmieniają się bardzo szybko. Dzisiejszy lider za kilka lat może stać się firmą, o której prawie nikt już nie pamięta. W inwestowaniu długoterminowym nudny i przewidywalny biznes często okazuje się lepszy od najbardziej ekscytującej historii na rynku. Lekcja numer 8 pomaga odróżnić solidne firmy od tych, które dobrze wyglądają głównie na papierze. Zysk jest opinią, a gotówka faktem. Wynik księgowy może poprawić na wiele całkowicie legalnych sposobów. Znacznie trudniej ukryć, ile pieniędzy rzeczywiście wpływa do firmy. Dlatego oprócz zysku warto patrzeć na realne przepływy pieniężne. To pieniądze, które zostają przedsiębiorstwu po pokryciu kosztów niezbędnych inwestycji. Według przytaczanych badań firmy, które trafiają zmieniać księgowy zysk w prawdziwą gotówkę osiągały wyraźnie lepszy wynik od tych, które miały z tym problem. Analizując spółkę, nie zatrzymuj się więc na informacji, że wykazała zysk. Sprawdź, czy za tym zyskiem rzeczywiście pojawiły się pieniądze. Lekcja numer 9. Czy zdarzyło ci się kiedyś chcieć kupić akcję tylko dlatego, że nagle wszyscy zaczęli o niej mówić? Uważaj na najgłośniejsze debiuty giełdowe. Dane historyczne pokazują, że wiele firm po wejściu na giełdę osiągało wyniki gorsze od szerokiego rynku. W latach 1968-2000 portfele złożone z nowych spółek giełdowych przegrywały z indeksem w 29 z 33 analizowanych lat. iPO oznacza pierwszą ofertę publiczną. Niektórzy inwestorzy żartobliwie rozwijają ten skrót jako it's probably overpriced, czyli prawdopodobnie jest za drogo. Przy debiucie emocje są zwykle ogromne. O firmie mówią media, inwestorzy boją się, że ominie ich okazja, a liczba chętnych szybko rośnie. Trzeba jednak pamiętać, że ofertę organizują dotychczasowi właściciele, którzy chcą sprzedać akcje po możliwie korzystnej dla siebie cenie. To, że o spółce mówią wszyscy nie oznacza jeszcze, że jej akcje są dobrą inwestycją przy każdej cenie. 10 lekcja zamyka całą listę. Cena zakupu nadal ma znaczenie. W długim terminie akcje wyceniane nisko w stosunku do osiąganych zysków często radziły sobie lepiej niż najdroższe spółki. W danych obejmujących około pół wieku 20% akcji z najniższymi wskaźnikami cena do zysk osiągało wynik lepszy od rynku o ponad 3% rocznie. Wskaźnik cena do zysk pokazuje w uproszczeniu ile płacisz za każdy złoty zysku wypracowanego przez firmę. Dodatkowe 3% rocznie może nie brzmieć imponująco. Kiedy jednak taka różnica kumuluje się przez kilkadziesiąt lat, może całkowicie zmienić końcową wartość portfela. Nawet znakomita firma może okazać się słabą inwestycją, jeśli zapłacisz za jej akcję zdecydowanie za dużo. I w ten sposób przechodzimy do odpowiedzi na pytanie, dlaczego tak wiele osób zaczyna inwestować później niż początkowo planowało. Nie chodzi o brak informacji. Często czekamy na moment, w którym wreszcie poczujemy się bezpiecznie. Tyle że na giełdzie taki moment praktycznie nie istnieje. Kiedy ceny spadają, boisz się, że stracisz pieniądze. Kiedy wszystko rośnie, wydaje ci się, że najlepszy moment już minął. W ten sposób można przez kolejne lata nie zrobić nic. Dlatego zamiast czekać na idealny moment, warto wcześniej przygotować zasady działania i portfel dopasowany do własnych celów. Dzięki temu nie musisz podejmować najważniejszych decyzji właśnie wtedy, gdy pojawiają się emocje i zaczynasz wątpić w swój plan. To już wszystko na dziś. Dzięki za oglądanie i do zobaczenia. Yeah.






