Analiza kontraktów terminowych na moc obliczeniową sztucznej inteligencji
W materiale omawiamy plan uruchomienia przez CME kontraktów futures na moc obliczeniową – kluczowe «paliwo» dla modeli AI. Przedstawiamy analogię do projektu Enron z 1999 roku dotyczącego handlu przepustowością światłowodów oraz lekcję z rynku rudy żelaza, gdzie standaryzacja niezjednorodnego towaru doprowadziła do płynnego rynku terminowego.
Główne wątki:
- Jak zostanie wyliczony indeks Silicon Data i na czym będą oparte kontrakty H100 oraz B200.
- Możliwość shortowania poprzez ETFy lewarowane i odwrotne oraz pierwsze fundusze umożliwiające obstawianie spadku ceny surowca AI.
- Trzy główne wyzwania: płynność nowego rynku, wiarygodność indeksu oraz szybkie starzenie się układów GPU.
- Co oznacza rozwój cen kontraktów dla oceny, czy boom AI to trwała zmiana czy spekulacyjna bańka.
Odcinek zachowuje neutralne stanowisko, przedstawiając zarówno potencjalne korzyści przejrzystości cenowej, jak i ryzyka związane z manipulacją, niewystarczającym popytem oraz technologiczną dezaktualizacją kontraktów. Materiał jest przeznaczony dla osób zainteresowanych mechaniką rynku instrumentów pochodnych oraz przyszłością sektora sztucznej inteligencji.
Zobacz pełną transkrypcję filmu
Ta technologia zmienia świat tak szybko, że rynek za nią nie nadąża. Wszyscy chcą ją wdrażać, ale nie wiadomo ile naprawdę kosztuje. Zdarza się, że dwie firmy ją kupują, płacą krocie i płacą za nią kompletnie różne kwoty. Brzmi znajomo. Nie jest to jednak opis sytuacji z 2026 roku, a z roku 1999. Ta przełomowa technologia, która zmieniała świat, to był wtedy oczywiście internet, a jej punktem krytycznym były światłowody. Nie było wtedy jasne, ile te światłowody naprawdę kosztują, ile kosztuje internet i firma Enron wpadła na pomysł, jak to rozwiązać. Może kojarzysz, co potem się z tą spółką stało. W skrócie jedna z największych afer w historii giełdy. Na podobny pomysł jak w 1999 roku, w 2026 wpadła amerykańska giełda CME. Tym razem nie chodzi jednak o światło wody, lecz o moc obliczeniową dla modeli sztucznej inteligencji. Proponowane rozwiązanie jest bardzo podobne. Pada pomysł stworzenia kontraktów terminowych, ale tym razem nie na przepustowość światłowodów, a na moc obliczeniową dla sztucznej inteligencji i centrów danych. 5 października. Te datę warto zapamiętać. To będzie dzień bardzo ważny nie tylko dla firm z branży sztucznej inteligencji, ale także dla nas inwestorów. Na 5 października zaplanowany jest bowiem start rynku, który po raz pierwszy wyceni cenę mocy obliczeniowej, czyli paliwa dla sztucznej inteligencji. Na to pewną odpowiedź na pytanie, czy AI to trwała zmiana, czy raczej bańka. Trafiłeś na kanał FX Mac, gdzie nieprzerwanie od 10 lat tłumaczymy świat finansów. W tym odcinku przyglądamy się kontrowersyjnemu tematowi wejścia w życie kontraktów terminowych na moc obliczeniową. Dzisiaj pokażę wam, dlaczego ten eksperyment z kontraktami terminowymi może się udać, albo i nie. Nie lubisz jak twoje pieniądze leżą bezczynnie? Ja tego bardzo nie lubię, dlatego warto poszukać alternatyw i taką opcję daje Monefit Smart Saver, czyli rozwiązanie, które ostatnio testuje. O to jak to działa. Zamiast pozostawić twoje pieniądze bezczynnie, Smart Saver inwestuje je w pożyczki konsumenckie udzielane przez Credit Star Group. W zamian zyskujesz docelową stopę zwrotu na poziomie 7,5%, która jest naliczana codziennie i automatycznie reinwestowana, dzięki czemu twoje zyski stale się kumulują. To co najbardziej mi się podoba, to elastyczność konta głównego. Nie ma tu okresu zamrożenia środków, więc to nie tak, że twoje pieniądze znikają na długie miesiące. Możesz wypłacić do 1000 €, a środki zazwyczaj wracają na twoje konto w ciągu kilku minut. Wypłata większych kwot zajmuje do 10 dni roboczych, a zacząć możesz od zaledwie 10 €. Więc nie ma presji by od razu angażować duży kapitał na start. Oczywiście pomimo wszystkich funkcji i zalet nadal jest to produkt inwestycyjny, więc wiąże się z ryzykiem, a zwrot nie są gwarantowane. Niemniej jednak w przypadku wolnej gotówki, która w przeciwnym razie po prostu by leżała, jest to naprawdę ciekawe rozwiązanie do rozważenia. A jeśli zarejestrujesz się dzisiaj, korzystając z naszego poniższego linku, otrzymasz natychmiastowy bonus w wysokości od wszystkich inwestycji dokonanych w ciągu pierwszych 90 dni. Kto teraz nie ma w portfelu inwestycyjnym choćby jednej z największych spółek związanych z AI, czy to Microsoft, czy Nvidia, a może Alphabet, jeśli inwestuje się w 2026 roku, to niemal na pewno akcje tych spółek się posiada, nawet ukryte gdzieś tam w ETFie na S&P 500 czy nawet na cały świat MSCI World. Spółki te dyktują to, co stanie się z rynkiem. Dlatego kwestia tego, czy właśnie trwa największy prawdziwy przełom technologiczny, czy jest to jeszcze większa bańka, no to jest sprawa bardzo ważna. Odpowiedzi jednoznacznej na to wciąż nie ma. I tu dochodzimy do sedna. Moc obliczeniowa jest tym, co napędza sztuczną inteligencję. bez tego żadnego AI by nie było. Jednak teraz nie do końca wiadomo ile to kosztuje. Co prawda dwie firmy Silicon Data i Semi Analysis próbują już te ceny jakoś mierzyć, ale to nadal są tylko pewne prognozy czy szacunki analityków. To nie jest konkretna realna liczba. Na rynku złota mamy taką jedną konkretną cenę, którą wszyscy śledzą. Na rynku ropy też, albo na rynku soi, pszenicy, kawy, kakao, aluminium, srebra i tak dalej. W przypadku najważniejszego surowca dla branży sztucznej inteligencji, czyli mocy obliczeniowej, takiej ceny nie ma. Na przykład Microsoft może płacić zupełnie inną stawkę niż inna firma. 5 października ma się to zmienić. Powstać ma rynek, na którym będzie można realnie handlować kontraktami na przyszłą cenę tej mocy obliczeniowej. Stanie się to na giełdzie CMI, czyli największej na świecie giełdzie kontraktów terminowych znanej z handlu ropą, złotem, srebrem, pszenicą i tak dalej. Te kontrakty terminowe ma opracować firma Silicon Data. Tylko pytanie, jak taką wartość kontraktu obliczyć? Otóż będzie to wyglądało tak, że codziennie zebrane zostaną ceny wynajmu kart graficznych od dziesiątek dostawców. Często to będą ceny publiczne, ale część z nich to dane z rynku prywatnego, których z zewnątrz nie zweryfikujemy, będą podawane przez firmy w formie powiedzmy takiej ankiety. Potem to wszystko będzie przeliczane na tylko jedną liczbę i to będzie wartość indeksu. I na tym indeksie mają zostać oparte kontrakty terminowe. Dwa, bo pierwszy będzie oparty na wynajmie mocy obliczeniowej słynnej już karty H100, która nadal jest bardzo popularna. Y, no i drugi kontrakt będzie oparty z kolei na nowszej wersji Blackwell B200. I tutaj pojawia się bardzo ciekawy problem, do którego jeszcze wrócimy. Co się stanie z takim kontraktem, kiedy technologia, na której się on opiera, będzie stawała się coraz bardziej przestarzała? No bo mamy te nowe B200 i te starsze H100, które już teraz są powoli wypierane. I co taki kontrakt reprezentuje? On reprezentuje miesiąc czynszu na wynajem jednej takiej karty, jednego takiego układu, ale sam kontrakt nie daje prawa do otrzymania ani wynajęcia fizycznej karty. Co za tym nabywamy? Otóż tak ściśle patrząc, jest to ekspozycja na cenę wynajmu tych kart. Ekspozycja, czyli zarabia lub traci się w zależności od tego, czy wynajem tych kart drożeje, czy tanieje. To nie jest fizyczny wynajem. Najważniejsza idea jest taka, że te kontrakty staną się punktem odniesienia dla wszystkich w branży. Tak jak patrzymy na cenne baryłki ropy brand i ona jest odniesieniem dla rynku ropy i dla nas wszystkich, no tak. Te kontrakty mają być odniesieniem dla branży. Czy my zwykli przeciętni inwestorzy, zwykłe szaraki na giełdzie będziemy mogli sobie taki kontrakt kupić? Niby tak, ale w praktyce raczej nie. Dla zwykłego inwestora bezpośredni handel kontraktami terminowymi jest trochę bardziej skomplikowany niż po prostu kupienie akcji u brokera. Potrzebny jest odpowiedni rachunek, odpowiedni broker, który udostępnia takie kontrakty. Jednak może pojawić się prostsza droga w postaci zakupu ETFów i to już zostaje też wprawione w ruch. Do tego jeszcze wrócę. Nie trzeba jednak nawet kupować tego kontraktu czy indeksu, żeby na jego wahaniach skorzystać, ponieważ moim zdaniem najważniejszą rzeczą, która z tego nowego kontraktu na moc obliczeniową wyniknie, to jest to, że stanie się on nowym ważnym barometrem branży sztucznej inteligencji. Jeśli popyt na moc obliczeniową będzie ogromny, no to powinno to być widoczne w cenach tego kontraktu. I z drugiej strony, jeśli popyt zacznie słabnąć, to również powinno się to w tych cenach pojawić. Nie będzie to wskaźnik doskonały i w pełni jednoznaczny, ale będzie to coś, co po prostu można jakoś wykorzystać, dlatego że pokazuje to ogólny sentyment, ogólne nastroje wokół sztucznej inteligencji. To o co chodzi z tymi kontraktami terminowymi futures na moc obliczeniową? W uproszczeniu pozwalają one dzisiaj zawrzeć transakcję dotyczącą ceny mocy obliczeniowej za jakiś czas w przyszłości. Weźmy prosty przykład. Dziś wynajem mocy kosztuje 2 do$. No ale firma obawia się, że za pół roku będzie to już 3 dolary, więc może teraz kupić kontrakt, który zabezpieczy ją przed wzrostem ceny. Jeśli ceny rzeczywiście pójdą w górę, to zysk na kontrakcie może częściowo skompensować wyższy koszt wynajmu. I to jest podstawowa funkcja futures, zabezpieczenie przed zmianą ceny. Ale dla nas ciekawsze jest coś innego. Jeśli takim kontraktem handluje cały rynek, to jego cena może stać się ważnym sygnałem dla inwestorów. To teraz przykład. Jeśli wynajem mocy obliczeniowej teraz kosztuje 2 $, a kontrakt mówi yyy 3 $ za 6 miesięcy, to w uproszczeniu rynek mówi, że spodziewa się, że będzie drożej i że mocy zacznie brakować. Czyli bum na sztuczną inteligencję trwa w najlepsze. A jeśli ten kontrakt za pół roku jest tańszy niż dzisiaj, to prawdopodobnie rynek spodziewa się, że mocy będzie pod dostatkiem, czyli bum się zmniejsza. No trzeba jednak pamiętać o tym, że jak się technologia rozwija, to stanie się ona coraz bardziej powszechna i ceny spadają. Tak było powiedzmy z telefonami komórkowymi, internetem. Więc naturalny proces długoterminowy jest taki, że yyy ceny powinny jednak spadać. Ważna jest zatem skala tego spadku, który jest obserwowany, czyli to, czy rynek wycenia łagodny, oczekiwany spadek, czy gwałtowne załamanie. Jeśli będzie to gwałtowne załamanie cen kontraktów terminowych, to byłby to sygnał, że entuzjazm w branży inteligencji sztucznej oderwał się od fundamentów. Notowania samych kontraktów będą publiczne i każdy będzie mógł zobaczyć po ile są aktualnie notowane. Natomiast pełny dostęp do samego indeksu Silicon Data będzie produktem płatnym, czyli będziemy przede wszystkim patrzeć na ceny tych kontraktów i spodziewam się, że one będą często przywoływane w przyszłości. Tu w sumie pojawia się ciekawy wątek. Dokładnie tydzień przed tym, jak CME i Silicon Data ogłosiły, że budują rynek kontraktów na moc obliczeniową, to na scenę dosłownie wyszedł prezes znanego wszystkim Black Rocka, pan Lary Fing, cały na biało i powiedział, że moc obliczeniowa stanie się nową klasą aktywów i że powstanie rynek kontraktów na nią. wiedział czy nie wiedział tego nie wiadomo. Jednak takie rzeczy jak wprowadzenie kontraktów konsultuje się z branżą finansową, a Black Rock to przecież jest jej lider, największy zarządzający aktywami na świecie. Jednak to, co istotniejsze padło z ust prezesa Black Rock, to jest to, że jego zdaniem bańki AI nie ma. Jest natomiast ogromny niedobór, bo brakuje mocy obliczeniowej, brakuje chipów, brakuje energii elektrycznej, żeby to wszystko zasilić. Oczywiście Black Rock i prezes Larry Fing to nie są bezstronni obserwatorzy, tylko ludzie, którzy wpakowali dziesiątki miliardów dolarów w branżę sztucznej inteligencji. Także to, że szef Black Rocka mówi, że nie ma bańki, a wręcz przeciwnie, mamy niedobór, to mówi to gość, któremu zależy, żeby tej bańki nie było. W każdym razie to właśnie indeks mocy obliczeniowej może choć trochę lepiej pokaże, czy jest bańka, czy jej nie ma. będzie można grać na zmianę ceny tych kontraktów. Będzie to możliwe nawet jeśli yyy nie będzie w praktyce możliwości zakupu tych kontraktów. Mianowicie pojawią się ETFY oparte na tym nowym indeksie mocy obliczeniowej. Kilka firm już zapowiedziało ETFY na właśnie ten rynek. Będą zwykłe ETFY lewarowane i odwrotne, czyli takie do szortowania, czyli po raz pierwszy będzie można postawić na spadek ceny mocy obliczeniowej. Czyli mówiąc inaczej, po raz pierwszy będzie można pośrednio obstawić koniec bumu sztucznej inteligencji. Jest to pewne uproszczenie, ale chyba można tak powiedzieć. Oczywiście na upadek AI można było grać wcześniej choćby szortując Nvidie czy inne spółki z tej branży. Jednak tu mamy już trochę co innego, bo tutaj obstawiamy cenę samego surowca, na którym stoi branża, a nie yyy ceny akcji spółki. To już było tak jakby o krok jeszcze dalej, a może kilka kroków dalej. Tu na ten moment warto spojrzeć jak nieprzewidywalna jest branża sztucznej inteligencji. Pojawią się wkrótce te dwa nowe kontrakty. Jeden na moc opartą na starszym układzie H1, drugi na nowszym B200. Jak wiadomo doskonale jak wchodzi nowy model, to stary automatycznie tanieje. I tak samo miało być ze starszymi Hasto, lecz stało się inaczej. Ceny HO zamiast spaść to wzrosły. Z indeksu samej analiz, który śledzi ceny rocznego wynajmu H1 wynika, że wynajem poszedł w górę o jakieś 40% w pół roku. Spodziewano się przecież, że no starsza karta to będzie ona tanieć, a ona podrożała. No chodzi tutaj o to, że tak duży był popyt na moc obliczeniową tu i teraz, nawet gdyby to miał być ten starszy układ. No i trudno też przewidzieć, co stanie się dalej. Czy ceny nadal będą rosły, nie wiadomo. Natomiast ważny wniosek jest taki, że przyszłość sztucznej inteligencji nie sposób jest jej przewidzieć, bo przecież nawet najbardziej tęgie umysły w branży, najlepsze firmy pomyliły się o 180 stopni i to tylko w perspektywie pół roku. Oznacza to, że nawet wśród tych największych firm technologicznych panuje bardzo duża niepewność wobec tego, gdzie ta branża będzie za pół roku. No i to pokazuje jak trudne jest przewidywanie wydarzeń. I tu skrywa się sedno tego, po co te kontrakty terminowe są przede wszystkim wprowadzone. Chodzi o ograniczenie tej niepewności. Dlatego teraz warto, żebyśmy wrócili do historii ze wstępu, do przypadku firmy Enron. Podobieństw do tamtego rozwiązania jest kilka, ale zaznaczam, to nie oznacza tego, że sprawy potoczą się tak samo jak wtedy. Cofnijmy się więc do 1999 roku i do czasu, gdy Enron był jednym z giełdowych liderów na Wall Street. 99 rok to był okres gorączki internetowej. Technologia internetu galopowała. Popyt był ogromny. Ludzie rzucili się na internet. No komputery sprzedawały się na pęczki. Popyt na internet był tak duży, że w Stanach infrastruktura za nim nie nadążała, brakowało światłowodów. Były firmy, które taką przepustowość światłowodową zapewniały, gdy inne jej mocno potrzebowały. Rynek był jednak rozdrobniony. Firmy kupowały za zamkniętymi drzwiami, stawki były roczne, zależy kto oferował. Często przez to przepłacano. Nikt nie wiedział po prostu ile taki dostęp do światłowodu powinien kosztować według obecnych rynkowych stawek. Enron wpadł więc na pomysł, że skoro handluje się gazem i prądem, to można też handlować taką przepustowością internetu. Wprost porównano to do sytuacji na rynku ropy naftowej, gdzie ropa WTI, ropa brand są takimi benchmarkami cenowymi i wszyscy się do tego odnoszą. Tutaj proponowano podobną logikę, jaką dziś słyszymy przy mocy obliczeniowej. No to porównanie do ropy nawet pada w oficjalnym komunikacie z tego roku i wykłasza je nawet człowiek z giełdy Siemi. I mówi mniej więcej tak, że tak jak ropa napędzała gospodarkę XX wieku i wkroczyła do rynku instrumentów pochodnych, tak kontrakty terminowe zamienią moc obliczeniową w ustandaryzowany towar. Jednak wracając do Enronu i do przepustowości światłowodów to wdrożono takie kontrakty, ale temat finalnie upadł, bo rynek ten nigdy nie osiągnął płynności. Zabrakło zarówno kupujących jak i sprzedających. Tak w ogóle to Enron mimo to księgował przyszłe spodziewane zyski jako już te osiągnięte, a ta księgowość stała się później jednym z elementów głośnej afery. O tym nie będę dziś mówił. Polecam natomiast fajny film dokumentalny o aferze Enronu. Teraz widzisz na ekranie o jaki film chodzi. Naprawdę fajna produkcja, choć ta polska nazwa, polski tytuł no dość łopatologicznie przetłumaczony. Wróćmy jednak do kontraktów na światłowody z 1999 roku i tych, które są teraz proponowane w 2026 na moc obliczeniową. I tamte i te kontrakty łączą trzy cechy. Po pierwsze, przedmiotu tych kontraktów nie da się magazynować, no bo są one nienamacalne. Godzina łącza światłowodowego jak jest niewykorzystana to ona przepada. Tak samo jak dzisiaj przepaść może godzina wykorzystania mocy obliczeniowej. Po drugie, nie ma też jednego standardu. Owszem, yyy, okej, kontrakty są, powiedzmy, na układ H100 i moc z niego uzyskaną, ale samych układów H1 jest wiele wersji w przeróżnych konfiguracjach. No i ze światłowodami było podobnie. Po trzecie, technologia, na których opierają się te kontrakty, szybko się starzeje. Już teraz Hastoto nie są najnowsze układy, choć nadal one dominują na rynku, to pewnie będą sukcesywnie wypierane. Czy za trzy lata nadal będziemy mieć Hasto w branży? Nie wiem. Całkowicie możliwe, że nie. Dobra, to możemy już kończyć dzisiejsze nagranie. Jeszcze wystarczy tylko, że dodam, że to jest już pękająca bańka i kontrakty totalnie nie mają sensu. No popatrzcie oni na tym Wall Street są. nieporadni. No dobra, ale to był punkt widzenia sceptyka i zgromadziłem na razie same wątpliwości, ale takie kontrakty mają też oczywiście pewne duże zalety. Przede wszystkim próbują one rozwiązać ważne, prawdziwe problemy, zapewniając przy tym coś bardzo potrzebnego. Rynek mocy obliczeniowej jest bardzo niepewny, o czym już mówiłem. Te ceny mogą się zmieniać i ruszać w dowolny sposób. Zależy jakie będą wąskie gardła, jaki będzie popyt. No i nie wiadomo ile taka moc naprawdę kosztuje. Nie wiadomo jakich cen oczekiwać od dostawców i szczególnie dla małych firm jest to bardzo ważne, bo one nie mogą sobie pozwolić na wielkie kontrakty, regularne dostawy i jest jeden przykład, który pokazuje też jak kontrakty terminowe mogą zmienić branżę na lepsze. Branże, gdzie tego nie było, a potem jest. Jest to przykład rynku rudy żelaza. Kilkanaście lat temu ceny rudy żelaza ustalane były w długich, często trwających miesiące negocjacjach. Ustalane przez kilka koncernów i ustalane niejawnie. Na dodatek towar był bardzo niejednorodny, bo jedna ruda ma ileś tam żelaza, inna ma tego żelaza mniej, inna więcej. Są różne kopalnie, różne porty załadunku i no jest to towar niejednorodny. Przy ludzie żelaza podnoszono, że tego się przecież nie będzie dało ujednolicić, nie będzie się tego dało ustandaryzować, a jednak się to udało. Powstał indeks, potem powstały oparte na nim kontrakty terminowe na rudę żelaza, a dziś są one handlowane w sposób płynny jak większość innych surowców. I tak trwa to już kilkanaście lat z dużym powodzeniem. Niewykluczone, że tak będzie też w przypadku mocy obliczeniowej. Czy tak faktycznie będzie, nie wiem. Kiedy się przekonamy? No zaczniemy się przekonywać od 5 października, gdy kontrakty na mocą obliczeniową wejdą prawdopodobnie w życie. Kontrowersje wzbudza też kwestia spekulantów, czyli ludzi, którzy kupują ten kontrakt tylko i wyłącznie po to, żeby obstawić co stanie się z jego ceną. zwolennicy, wśród których jest nawet sama prezes Silicon data, która ten indeks ta firma opracowuje, zaznacza, że spekulanci są potrzebni, bo oni dostarczają płynność dla rynku, czyli zapewniają odpowiednio dużo transakcji, dzięki czemu jak ktoś chce kupić, to ma od kogo. Jednak oczywiście no ci sami spekulanci potrafią te ceny mocno rozchuśtać, rozpędzić i oderwać od rzeczywistego popytu. Jeśli okaże się, że rynek tych kontraktów będzie po prostu mały, to nawet niewielka liczba spekulantów może powodować bardzo duże ruchy cenowe. No i to nie oznacza, że to będzie manipulacja. Po prostu wystarczy, że będzie mało prawdziwych, takich prawdziwych firm, które chcą się zabezpieczać naprawdę, a będzie dużo spekulantów, którzy chcą zarabiać na ruchach cenowych. I historia oczywiście zna takie epizody na rynku kontraktów terminowych. Y, na przykład lekcje z przełomu lat 7980 zeszłego wieku, bracia Hunt i rynek srebra. Srebro kosztowało około 6 $ar, a bracia Hunt rozpędzili ceny do 50 $ar za uncję, gromadząc ogromną pozycję, próbując przejąć kontrolę nad rynkiem. No ale potem kiedy wszystko się im posypało, sporo na tym stracili. Niemniej wywołali ekstremalne ruchy i to na niemałym rynku rynku srebra. Ale ten przykład myślę, że będzie ciekawy i szczególnie mocno wybrzmiewający dla nas Polaków. Kontrakty terminowe na cebulę. Otóż w Stanach Zjednoczonych jeszcze do tej pory, do dziś obowiązuje zakaz handlu kontraktami terminowymi na cebulę. >> Wiesz, nie wszyscy lubią cebulę. Zakaz handlu kontraktami na cebulę został wprowadzony w 1958 roku, po tym gdy dwóch spekulantów opanowało niemal całą podaż cebuli na rynek i tak rozchwiali ceny, że aż sam Kongres uznał, że taki rynek bardziej szkodzi niż pomaga. Więc kontrakty na cebulę są zakazane. Fakt jest taki, że kontrakty terminowe na wiele aktywów, towarów czy surowców z powodzeniem funkcjonują przez lata i dają często najczęściej realną wartość i możliwość handlu. Te przykłady nie przesądzają, czy rynek mocy obliczeniowej zostanie w ten sposób zmanipulowany. Jednak no powstający nowy rynek ma pewne cechy, które w przeszłości manipulacje ułatwiały i stwarzały do niej pole. między innymi no ten rynek kontraktów terminowych na moc obliczeniową będzie rynkiem niewielkim z ograniczoną liczbą, nazwijmy to, naturalnych takich sprzedających, a wartość wskaźnika opiera się na deklaracjach w dużej mierze i liczy to jedna prywatna firma według własnego doboru dostawców i własnej metody, której szczegółów też nie ujawni. Podsumujmy dzisiejsze nagranie. 5 października kontrakty terminowe na moc obliczeniową rozpoczną swój żywot. Jednak pewnie trzeba będzie poczekać do stycznia, a może i do marca, żeby zobaczyć co się z tym rynkiem faktycznie stało. Jeśli niewiele się tam będzie działo albo mocno będzie spadało, to możliwe, że był to niewypał. Coś jak w 1999 roku. A jak rośnie, to bardziej jak rynek kontraktów na rude żelaza, kontraktów udanych. Odpowiedź możliwe, że poznamy za kilka miesięcy, kiedy na rynku pojawią się prawdziwe transakcje i prawdziwa płynność. Jednak jeśli interesuje cię to jak rynek sztucznej inteligencji już teraz wycenia takie sygnały, czy one są już widoczne dziś, to koniecznie spójrz na ostatni wpis na naszym newsletterze, który niedawno się ukazał. Link znajdziesz w opisie nagrania. A jeśli sam masz już wyrobione zdanie na temat tego, czy sztuczna inteligencja to bańka, a może realny przełom, a może jedno i drugie, to napisz w komentarzu, co ty o tym sądzisz tutaj na dole. Mi pozostaje pożegnać się już dzisiaj i życzyć ci udanych inwestycji. Do zobaczenia w następnym materiale.









