Rozmowa z Dorotą Sierakowską – inwestowanie w surowce i budowanie stabilnej podstawy finansowej
W odcinku Gold Saver Talks Dorota Sierakowska opowiada o swojej drodze od studiów na SGH, przez zainteresowanie rynkiem surowcowym, aż do napisania książki o inwestowaniu w towary. Wyjaśnia, jak wybór niszy – surowce – pozwolił jej wyróżnić się na męsko zdominowanym rynku finansowym i zdobyć doświadczenie jako analityczka.
Podczas wywiadu omawia praktyczne kroki dla początkujących inwestorów: tworzenie funduszu awaryjnego, budowanie poduszki finansowej równowartości sześciu miesięcznych wydatków oraz rozpoczęcie inwestowania za pomocą prostych instrumentów takich jak ETF na akcje, obligacje czy pojedyncze surowce (złoto, srebro, ropa). Pokazuje, jak łączyć klasykę portfela z eksperymentami zgodnymi z własnymi zainteresowaniami.
Dorota dzieli się również spostrzeżeniami na temat roli kobiet w inwestowaniu, potrzeby tworzenia bezpiecznej przestrzeni do wymiany doświadczeń oraz sposobów, dzięki którym każda osoba może dopasować strategię do swoich celów życiowych, unikając schematycznych podziałów typu 60/40.
- Jak znaleźć własną niszę inwestycyjną
- Dlaczego surowce mogą być dobrym punktem wyjścia dla portfela
- Krok po kroku: fundusz awaryjny → poduszka finansowa → IKE i ETF
- Rola edukacji i społeczności kobiet w zwiększaniu pewności siebie inwestorskiej
Zobacz pełną transkrypcję filmu
Ja pamiętam jak kupowałam moje pierwsze srebrne monety właśnie z drugiej ręki gdzieś tam jak wyszukiwałam no i z menicy wrocławskiej potem jak już powstała. Ale ja pamiętam że się naprawdę świetnie bawiłam szukając sposobu na to, żeby inwestować w wodę albo dowiadując się jakby od czego są metale ziem rzadkich. Każdy, każda osoba niezależnie od płci ma jakieś swoje słabości, ma jakieś swoje finansowe słabości. To jak bardzo im ulegamy często zależy od nawet nie tyle naszej siły woli, bo ja za bardzo w silną wolę nie wierzę, ale zależy od naszych nawyków, od tego czy my na przykład wcześniej zapłacimy sobie najpierw, czyli czy zainwestujemy kasę zanim ją wydamy. Więc potem już nie będzie jak wydać na te kije golfowe i i po prostu już to zostanie w tych ETfach, co nam zadziała na korzyść długofalowo. Cześć, to Gold Saver Talks. Rozmowy nie tylko o finansach. Dla niektórych pieniądze to temat tabu. A ja dzisiaj zapraszam cię do wysłuchania rozmowy o tym, jak pieniądze zarabiać, inwestować, oszczędzać, a także wydawać. Ja nazywam się Maria Demska i dzisiaj goszczę finansistkę, ekspertkę surowcową, co samo w sobie już jest na wagę złota, edukatorkę i twórczynię niezwykłej społeczności kobiet Girls Money Club. Dorota Sierakowska, która uczy nas jak dużo zarabiać i mądrze inwestować. >> Dziękuję Marta za ten piękny wstęp. I dzisiaj mam nadzieję, że właśnie o tym porozmawiamy, jak dużo zarabiać, jak mądrze inwestować, ale też jak tworzyć społeczność taką kobiet zainteresowanych finansami i co w tej społeczności możemy znaleźć. Chociaż myślę, że słuchają nas dzisiaj także nie tylko kobiety, ale również panowie. Dorota, zaczęłaś swoją drogę do finansów na studiach, skończyłaś finanse na na SGH, ale już wtedy zainteresowałaś się niszą, czyli surowcami i sama mówiłaś, że to był wybór świadomy, że to jest nisza, o tym jest najmniej materiałów. Skąd w ogóle ten pomysł z tymi surowcami w utach młodej osoby? W zasadzie to było tak od kropki do kropki, krok po kroku docierałam do tego mojego zainteresowania, które później się przekształciło w ścieżkę zawodową w zasadzie naturalnie, bo zaczęłam po prostu poszukiwać pomysłu na siebie na studiach. Yyy, gdy na studia właśnie wyjechałam do Warszawy, gdy zaczęłam już yyy chodzić na pierwsze przedmioty, to też stwierdziłam, że jednak chcę te studia wykorzystać może nieco inaczej, nieco lepiej. i poszukać sobie jeszcze jakiejś innej grupy zainteresowań, czyli na przykład dołączyć do jakiegoś koła naukowego. I faktycznie poszukałam jakie koła naukowe są dostępne. Zaintrygowało mnie koło związane z inwestowaniem, czyli klub inwestora na SGHu, który zresztą nadal działa prężnie. yy i no i dostałam się po prostu tego do tego koła naukowego y w ramach działalności koła co tydzień y w zasadzie większość z nas tak rotacyjnie opowiadała o jakimś temacie czyli w ogóle nasze spotkania były tak zorganizowane wokół wzajemnej edukacji i tego, żeby każda osoba, która w kole uczestniczy też nauczyła inne osoby czegoś, a przy okazji sama zrobiła wcześniej jakąś analizę, jakiś research na tyle, na ile oczywiście jako student czy studentka y potrafi. I ja pamiętam, że wtedy szukałam na siebie pomysłu, szukałam czegoś, o czym jeszcze się dużo nie pisze, co może być intrygujące, w co można inwestować oczywiście, ale co być może nie jest już tak oklepane, chociaż wiadomo, że wtedy rynek kapitałowy w Polsce i tak był relatywnie młody i było dużo mniej instrumentów dostępnych niż mamy teraz. No ale już bardzo dużo pisano o akcjach, o obligacjach, o rynku walutowym i też dużo już było wystąpień w naszym kole naukowym na te tematy. Więc ja pamiętam, że zaczęłam wtedy rozważać rynek nieruchomości i rynek surowcowy. I z punktu widzenia czasu cieszę się, że poszłam w kierunku surowców, bo mam wrażenie, że do dzisiaj to jest taki duży wyróżnik. I do dzisiaj ten rynek mnie fascynuje, więc można powiedzieć, że to był świadomy wybór, ale też tak wywołany przede wszystkim poszukiwaniem jakiegoś ciekawego pomysłu na siebie, na swoją specjalizację, bo po prostu chciałam też się rozwijać w takim kierunku, który być może nie jest jakiś bardzo oczywisty. >> I z czym te surowce ci się na początku kojarzyły, gdy pierwszy raz robiłaś ten research, w jakie surowce w ogóle można inwestować? No złoto i ropa oczywiście. W ogóle w Polsce tak, w Polsce wtedy pisano de facto tylko o tych dwóch surowcach. Jak szukałam różnych materiałów na ten temat, to dosłownie po polsku były dostępne tylko materiały na temat złota i to często nawet to nie były materiały analityczne, tylko mocno upolitycznione, takie bardzo mocno subiektywne, czasem wręcz wchodzące w jakieś teorie spiskowe, więc też trzeba było bardzo selekcjonować te treści, które były merytoryczne. I to samo dotyczyło ropy naftowej, bo to też jest temat rzeka i to też jest temat, który potrafi wywoływać te emocje, który dotyczy paliw, więc takiej rzeczy, która często wpływa na koszty y wielu osób. Y więc można powiedzieć, że trochę byłam zmuszona do tego, żeby poszukać szerzej. No i szukałam na zagranicznych stronach internetowych. Też warto wspomnieć o tym, że yyy to był jeszcze ten moment, mimo że to nie było aż tak strasznie dawno, yyy kiedy praktycznie nie było blogerów finansowych, czyli w ogóle cała blogosfera dopiero raczkowała nawet w Stanach Zjednoczonych, y więc yyy więc nie było czegoś takiego jakieś, nie wiem, potężne blogi, na których można było przeczytać treści edukacyjne. Raczej to było takie wygrzebywanie esencji z jakichś stron analitycznych albo zamawianie książek anglojęzycznych dosłownie z rynku amerykańskiego, brytyjskiego, więc mi dosłownie po pięciu tygodniach dochodziły te książki czasem do do domu, do akademika wtedy i i po prostu te książki czytałam. To był taki mój początek. Zaintrygowałam się tym tematem. stwierdziłam, że y on jest niesłusznie tak mało znany, bo rynki surowcowe dotyczą w zasadzie wszystkich nas, czy tego chcemy, czy nie, czy się tym interesujemy, czy nie. I oczywiście ropa to jest temat, który no jest najbardziej nośny zawsze, bo jest też mocno i polityczny, i taki związany z z cynami też szeroko paliw i nie tylko i się przekłada na inflację przecież, ale też na przykład no złoto jest taka klasyka, bo rozpala wyobraźnię od lat i zawsze jest takim symbolem bezpieczeństwa, władzy, bogactwa. No można tutaj wymieniać długo, ale też dostrzegłam jak ciekawymi rękami są i wielkimi rękami są ręki kawy, kukurydzy, ale też spośród metali szlachetnych srebro. Przecież jeszcze wtedy to był taki rynek w Polsce raczkujący. Ja pamiętam jak kupowałam moje pierwsze srebrne monety właśnie z drugiej ręki gdzieś tam jak wyszukiwałam. No i z menicy wrocławskiej potem jak już powstała. >> No tak, to też już było kilkanaście lat temu. Kilkanaście lat temu. Tak, ale pamiętam, że to chyba było już po moich studiach, bo na studiach jeszcze jeszcze pamiętam, że że musiałam szukać tak nawet trochę po takich aukcjach, serwisach aukcyjnych, więc to to też bywały takie ciekawe doświadczenia, ale z mojego punktu widzenia też bardzo ciekawe było jako studentka mieć taką namacalną inwestycję. Tu może wyjaśnię, że mennica Wrocławska, czyli spółka, która była poprzedniczką Golden Marku, tak jakby to jest tradycj cały czas ten sam podmiot, tak? Tylko po prostu przer branding. Grupa Golden Mark jest właścicielem Goldsavera, więc działa w Polsce już my to musimy ciągle aktualizować 16 lat. >> Kilkanaście lat na >> Tak, tak, tak. To już jest 16 16 lat w tej chwili i faktycznie wtedy, gdy gdy y no spółka powstawała, otwiera swoje pierwsze oddziały, ten rynek ciągle nam się wydaje niszowy, ale pewnie był jeszcze bardziej niszowy, jeszcze jeszcze bardziej to było takie egzotyczne w ogóle kupowanie fizycznego złota i srebra. Czy z tej niedostępności materiałów, o której powiedziałaś, m wynikało pewnie tak, ta decyzja o tym, że sama napisałaś książkę? Jak nic nie ma, to trzeba to napisać? >> Zdecydowanie. Zdecydowanie to była właśnie główna przyczyna dla której napisałam książkę o inwestowaniu w surowce, bo ja już wtedy pracowałam parę lat jako analityczka, więc już miałam doświadczenie w analizowaniu rynków surowcowych, już miałam lepszy dostęp do różnego typu wiedzy, już było więcej opracowań analitycznych, też anglojęzycznych. No w Polsce to oczywiście raczkowało nadal. Zresztą moim skromnym zdaniem to raczkuję również teraz. tych materiałów nadal jest bardzo mało, ale właśnie mimo że już pracowałam jakiś czas, to dostrzegłam, że o ile już mamy coraz więcej książek o akcjach, o kontraktach terminowych, o naprawdę czasem egzotycznych instrumentach albo może nawet nie egzotycznych, ale takich y relatywnie ryzykownych na przykład dla osób początkujących na przykład właśnie wszelkiego typu instrumentu, instrumentach pochodnych czy nawet o spekulacji. na Forexie te książki powstawały, a o rynku surowcowym po prostu nic. I stwierdziłam, że to jest chyba jakiś sygnał, że że ja to powinnam napisać, zwłaszcza, że już siedziałam w tym rynku, już miałam pomysł, już miałam też dużo własnych tekstów napisanych i przede wszystkim taką wiedzę w głowie, którą czułam, że mogę się podzielić, że to już jest taki dobry moment, żeby stworzyć coś, co będzie też budowało takie solidne podstawy wiedzy innych osób. No i tak po prostu wzięłam, usiadłam i napisałam, chociaż oczywiście to jest duże uproszczenie, bo każda osoba, która napisała książkę y wie ile to jest pracy. >> Ile powstawał świat surowców, ile ci to zajęło? Wtedy mi to zajęło pół roku, ale podkreślam i myślę, że warto to podkreślić, że to było takie siedzenie po pracy przez kilka miesięcy, kilka godzin każdego dnia, bo na początku to były analizy, czyli zbieranie materiałów, analizowanie tych wszystkich właśnie tabelek, no zbieranie danych oczywiście tych wszystkich liczbowych, a potem na tej bazie też pisanie. Na samym starcie oczywiście cały projekt takiej koncepcji tej książki też był ważny. Ja pamiętam, że ja wtedy zaszyłam się dość mocno w mieszkaniu i byłam nietowarzyską osobą przez te pół roku, ale zależało mi na tym, żeby napisać książkę i żeby doprowadzić ten projekt do końca. Więc ja wtedy miałam takie mocne postanowienie, żeby pisać regularnie. przede wszystkim, żeby nie robić przerwy w pisaniu, bo ja wiedziałam, że jak tylko sobie pozwolę na dłuższą przerwę, to ciężko mi będzie wrócić. To jak jest jest tak z magisterką, trzeba usiąść i napisać, a nie robić przerw. Yyy, więc tak to było. No ja wiem, że teraz to dużo osób pewnie powie, że to są inne czasy i teraz ludzie piszą, że to był rok, tak, bo teraz można właśnie dużo informacji, oczywiście yyy dużo też nieprawdziwych informacji, ale myślę, że generalnie sztuczna inteligencja z dużą pomocą przy researchu, szczególnie anglojęzycznych y źródeł. A który to był rok? >> 2015. >> Nie mieliśmy jeszcze wtedy czata? Nie, nie, absolutnie nie. Więc wszystko trzeba było wygrzebać, ale tak szczerze mówiąc, jakbym ja miała teraz pisać książkę, >> to i tak wszystkie dane z AI bym jeszcze drugi raz sprawdziła. Yyy, bo jednak te dane źródłowe są bardzo ważne, zwłaszcza przy takich no, książkach, które w sumie na tych danych bazują w dużym stopniu. >> Tak. No myślę, że to wszyscy sobie zdajemy sprawę z tego, że to jest narzędzie i może nam pomóc, ale trzeba je jednak firmuje twarzą, to też trzeba pilnować jakości. >> Wróćmy do tego zarabiania pieniędzy, bo zaczęłaś od surowców, potem powstała książka, ale mówiłaś, że pisałaś ją już jak miałaś doświadczenie zawodowe i zawodowo też trafiłaś y trochę dzięki surowcom. Tak. Tak, tak. Dzięki surowcom, dlatego że na studiach właśnie w ramach na początku projektu w Klubie Inwestora yyy w ramach naszej sekcji merytorycznej założyliśmy magazyn o inwestowaniu i o finansach dla studentów. Yyy i to siadło, mówiąc kolokwialnie, to siadło tak, że ten magazyn był darmowy na początku drukowany w podziemiach SGU, później dopiero magazyn. Tak. Później dopiero jak już widać było, że to chwyciło, że jest bardzo duże zapotrzebowanie, to zaczęliśmy się zastanawiać jak tego drukować więcej. Więc już y i był research związany z drukarniami yyy i oczywiście już z bardziej profesjonalnym składem, ale też dodatkowo trzeba było szukać sponsorów, co na tabenę dla mnie też było taką ciekawą lekcją sprzedaży, pisania ofert, pokazywania potencjału. Więc ja się też dużo wtedy nawet marketingowo nauczyłam, mimo że ja sama pisałam przede wszystkim autorką byłam, ale tak trochę każde z nas było y tak takim y takie wielofunkcyjne w tym magazynie. Ale faktycznie y zaczęliśmy tworzyć wtedy właśnie taką większą grupką. Później ta grupka się skurczyła ze względu na to, że też wiadomo, nie każdy y ma w sobie też zapał na jakieś długofalowe działania. Ale faktycznie tą grupką założyliśmy ten magazyn o inwestowaniu i mieliśmy taką misję edukowania właśnie ze względu na to, że to jeszcze były czasy takie przedblogowe i czuliśmy, że brakuje takiego prostego języka, zwłaszcza skierowanego do młodych osób, które wchodzą dopiero w dorosłość, trochę nie wiedzą co zrobić ze swoim jeszcze dość niewielkim kapitałem, więc zastanawiają się w jaki sposób to ogarnąć. No i no i już wtedy zaczęłam pisać o surowcach artykuły. Na samym początku pisałam o wielu różnych rzeczach. Yyy, zresztą to był bardzo burzliwy czas, bo to były na początku czasy końcówki hossy, potem był wielki krach z 2008 roku, więc yyy nie było naprawdę nudy. Yyy, powstawały wszelkiego typu nowe instrumenty. Przecież ja pamiętam, że chyba o Bitcoinie pisaliśmy właśnie jak on powstał na samym początku w pierwszym roku. Y, więc y więc te tematy spływały cały czas i ja pamiętam, że wtedy żonglowałam między tematami, bo też chciałam się dużo nauczyć. pod kątem i takim geopolitycznym, i cyklów koniunkturalnych, ogólnie takiej ekonomii też szerzej, ale później ten temat surowcowy mnie wciągnął. Moje pierwsze artykuły były na temat ropy naftowej, która zresztą bardzo mocno spadła podczas krachu wtedy, ale też były na temat złota. Zresztą złoto miało później swój świetlany czas. Przecież to były te okresy rekordów do 2011 roku, więc wiem, że że też bardzo dużo o złocie wtedy pisałam. Ale później zaczynały wkraczać tematy już bardziej egzotyczne, czyli właśnie rynek kakao, rynek soku pomarańczowego, ryżu, bawełny, nawet wody, metali ziem rzadkich. To były takie tematy, które wtedy były absolutną niszą, a mnie naprawdę fascynowały, bo dla mnie to było ciekawe, że to są jednak rynki, które są mocno związane z naszą codziennością. często, ale bywamy tego nieświadomi. >> I analityczką też zostałaś dzięki tej działalności studenckiej. >> Tak, tak. Właśnie było tak, że przez to, że pisałam te teksty surowcowe, te teksty były publikowane, one też były cytowane relatywnie szeroko, no to właśnie dostałam dosłownie ofertę pracy w domu maklerskim jako analityczka surowcowa, bo akurat była potrzebna osoba, która o surowcach będzie pisać i w zasadzie na rynku mało kto miał jakiekolwiek doświadczenie w pisaniu o surowcach, a ja się mogłam dzięki studenckiemu projektowi na początku tym doświadczeniem już po paru latach pochwalić. No i to jest niesamowita historia jak zniszy, którą znalazłaś na studiach. Znaleźć yyy początek swojej drogi zawodowej, bo ona potem rozwijała się też w innych kierunkach. Pewnie o czym jeszcze będziemy rozmawiać, ale zatrzymajmy się przy tym szukaniu niszy i tej swojej drogi. Jak to zrobić? Czy miałabyś jakieś, nie wiem czy porady, wiesz, ale przemyśl przemyślenia, bo wiele z nas myślę, że bez względu na wiek, czy jesteśmy na studiach, ale można też być w innym wieku i też zastanawiać się nad swoją nową drogą zawodową albo nad szukaniem niszy. Dużo się mówi o tym. Szukaj niszy. Szukaj niszy. Jak >> jak to zrobić >> jak? A to jest bardzo trudne i moim zdaniem teraz to jest trudniejsze niż wtedy, kiedy ja szukałam niszy. Dlatego, że teraz mamy jeszcze więcej możliwości. Y, bo w tym momencie mamy tyle też branż, które się rozwijają i w ogóle cały internet, media społecznościowe też sprawiły, że w ogóle prowadzenie niektórych biznesów stało się dużo bardziej inkluzywne, więc my możemy to zrobić. Tylko właśnie najtrudniejszy jest ten wybór. >> Mhm. jak w takiej restauracji z bardzo rozbudowanym menu, że wiemy, że pewnie większość będzie dobra, ale trzeba coś wybrać i dlatego nad tym y ślęczymy zbyt długo i czekamy zbyt długo. Z tym wyborem niszy moim zdaniem sprawa jest mimo wszystko nie aż tak bardzo skomplikowana. Ja zaczęłabym od tego, żebym wyszczególniła swoje talenty i swoje silne strony, bo wiele osób y ma czasem wtłaczanych tak do głowy, że teraz trzeba się rozwijać w tym kierunku, a teraz w tym, a teraz ta branża jest perspektywiczna. Ale prawda jest taka, że nic nie będzie bardziej perspektywiczne niż nasze silne strony. Bo gdy jesteśmy w czymś dobrzy lub dobre, yyy, to nie dość, że od samego początku wykonujemy swoją pracę lepiej, to jeszcze dużo chętniej się rozwijamy w czymś, co już wykonujemy dobrze i wręcz możemy dotrzeć do tego poziomu eksperckości, który nas wyróżni na rynku również wtedy pod kątem zarobków nas wyróżni dużo wcześniej. Więc poszukiwanie swojej niszy na pewno bym zaczęła od wyszczególnienia tego, w czym ja jestem dobra i co ja lubię robić. Co takiego sprawia, że mogę zapomnieć o całym Bożym Świecie. I nie wiem, która jest godzina w ogóle, bo się tak wciągnęłam. I ja miałam parę takich rzeczy, na przykład zawsze byłam dobra w pisaniu. Pisanie lubię do dzisiaj. Na przykład wielu rzeczy nawet bym nie chciała pisać przez szczustą inteligencję, bo ja po prostu lubię pisać. To jest dla mnie taki element mojej twórczości, przelewania myśli. na papier czy czasem do posta w mediach społecznościowych, ale zawsze to pisanie z serca sprawiało mi przyjemność, więc wiedziałam, że pisanie to jest fajna rzecz dla mnie. Wiedziałam też, że jestem ciekawa świata i że lubię takie ciekawostki. Cze są takie ciekawostki, za przeproszeniem od czapy, więc takie co do których wiele osób by stwierdziła, że są niepraktyczne. Ale ja pamiętam, że ja się naprawdę świetnie bawiłam szukając sposobu na to, żeby inwestować w wodę albo dowiadując się jakby od czego są metale ziem rzadkich. Ja pamiętam, że ja poświęciłam temu dużo czasu i wcale nie czułam, że to jest jakieś poświęcenie z mojej strony. Nawet gdybym nie chciała pisać na ten temat artykułu, wciąż by mnie to bawiło. Więc stwierdziłam, że ja lubię poszukiwać takich nowych rzeczy. Dla mnie ten research to jest też przyjemność. To jest takie wyzwanie dla mnie znalezienia czegoś, czego być może nikt wcześniej nie znalazł w moim otoczeniu. Więc taki element odkrywcy też był tym czymś, co z kolei dla mnie było fascynujące. I jak sobie wypisałam te wszystkie moje dobre strony, to co ja lubię, czego nie lubię, to się okazało, że y że właśnie jak zaczęłam iść w tym kierunku, to było mi dużo prościej. Dużo szybciej też widziałam postępy, dużo lepiej to było doceniane. I myślę, że każda osoba ma swoje dobre i złe strony. Wiele osób sądzi, że jest beztalenciami, ale moim zdaniem to nieprawda. tylko po prostu być może mają mało komercyjne dotychczas albo skomercjalizowane talenty, bo czasem mamy jakieś umiejętności techniczne, które nabywamy na studiach, w których po prostu jesteśmy dobzi czy dobrze, albo umiejętności artystyczne czy kreatywne. Często o tym wiemy, jeżeli coś takiego mamy, ale można mieć talent do organizacji, można mieć talent do komunikacji. To są takie umiejętności, które które są potrzebne. które są potrzebne cały czas w wielu branżach. Tylko kluczowe jest to, żeby jeżeli już chcemy w tym się rozwijać i na tym zarabiać, to zastanowić się jeszcze jak my te swoje silne strony, talenty i zainteresowania możemy przekuć albo w swoją przydatność dla jakiejś firmy, czyli dlaczego ktoś miałby nam zapłacić za ten set, za ten zestaw umiejętności, albo jak to możemy przekształcić w produkt, który będziemy mogły, czy też mogli sprzedawać, ewentualnie w usługę. I to się do tego sprowadza. Tylko, że problem jest teraz, moim zdaniem największy taki, że po pierwsze kuszą nas skróty. Mhm. >> Czyli kusi nas to, żeby a być może jednak pójść w taką stronę, która jest łatwiejsza. Moim zdaniem paradoksalnie pójście w kierunku łatwizny czasem ma odwrotny efekt, yyy, bo tam idą wszyscy, więc mamy większą konkurencję. Ale też mamy właśnie coraz większy wybór. Mamy takie nisze, które nie były znane jeszcze jakiś czas temu. No i ten świat się zmienia, więc wiele osób ma też taki strach, co jeśli zaangażuje swój czas, on minie i za 5 lat już coś innego będzie na rynku potrzebne. Ale właśnie dlatego sądzę, że nie patrzenie na to, co jest potrzebne na rynku, tylko bardziej patrzenie na to, w czym ja jestem dobry lub dobra, gdzie ja mogę się przydać, to może być najważniejsze. Chociaż oczywiście to jest temat rzeka, bo tutaj analizy rynkowe też są. y niektóre rzeczy można zautomatyzować i być może niekoniecznie szłabym w tą stronę. Yyy, ale yyy co do jednego jestem pewna i sądzę, że to się nie zmieni przez długi czas, a mianowicie co do tego, że łatwiej jest zacząć od niszym >> niż od pójścia szeroko na rynek. Czyli najlepiej, jeżeli na samym początku jesteśmy znani czy znane z czegoś, zanim będziemy potem znani nieco szerzej z większej liczby tematów, bo po prostu łatwiej się wyróżnić w wąskim zakresie wiedzy. >> Mhm. I potem to ewentualnie skalować. Dzisiaj dużo się mówi o tym, że niektóre zawody zostaną zastąpione przez sztuczną inteligencję. Czy ty czujesz taką presję, że sztuczna inteligencja mogłaby zastąpić Dorotę Sierakowską? Znaczy ja myślę, że częściowo tak, bo myślę, że częściowo pewnie każdy będzie tym dotknięty. No oczywiście pomijam takie kwestie te typowo manualne, ale przecież już mamy bardzo szerokie zastosowanie AI od medycyny przez przemysł po no wszelkiego typu prace biurowe, administracyjne, analityczne. Moim zdaniem spora część takiej prostej analityki, prostej, prostych prac analitycznych wśród finansistów będzie zastąpiona przez sztuczną inteligencję, bo to co kiedyś wyliczaliśmy, teraz mogą wyliczyć odpowiednie narzędzia. Dlatego ważne będzie coś, co jest bardziej ludzkie i co wynika bardziej z naszych umiejętności dedukcji, ale też z doświadczenia y i z tego, co jest już trudno zastępowalne przez maszynę. Mam tutaj na myśli chociażby w finansach zwłaszcza y temat ludzkich emocji. Bardzo często rynki są emocjonalne i yyy ta i to analizowanie tego, co się dzieje na rynku wcale niekoniecznie zawsze jest techniczne. Yyy czasem pojawiają się ruchy na giełdach, które nie są racjonalne w ogóle i które nie powinny się pojawić, a jednak się pojawiły. I często to wynika właśnie z takich odruchów stadnych, z emocji, z tego, że coś się podobnego wydarzyło kiedyś i ale podobnego, ale nie takiego samego. I te wszystkie niuanse, ta ludzka część, która wynika być może z takich nieoczywistych powiązań, to jest coś, co będzie trudno zastąpić, ale to jest jednocześnie coś, co jakby łatwiej jest mieć już po jakimś czasie doświadczenie. >> No właśnie, bo to jest też taka rzecz, której chyba ciężko się nauczyć. A czy AI może nam ułożyć strategię inwestycyjną? >> Myślę, że może częściowo może zrobić jej szkielet, ale też uważam, że y że nie ufałabym w 100% podpowiedziom. I to nie dlatego, że ja nie wierzę w to narzędzie, ale bardziej dlatego, że moim zdaniem strategia inwestycyjna jest bardzo indywidualna i w dużym stopniu zależy, a przynajmniej moim zdaniem powinna zależeć od tego, jak my sobie wyobrażamy swoje życie. Bo też wiele osób na przykład poszukuje takich rozwiązań trochę z automatu, czyli okej, no to układam sobie długoterminowy portfel i mam tyle procent w akcjach, tyle w obligacjach, tyle w złocie. >> Są takie modele, >> tak, są takie modele i one są okej, jeżeli my je traktujemy jako punkt wyjścia, ale potem pojawiają się takie niuanse w naszej głowie: "Okej, no to chcę mieć ułożone pieniądze, ale do czego ja potrzebuję tych pieniędzy? Kiedy ja je chcę wykorzystać? Co ja chcę z nimi zrobić? yyy czy ja chcę za 10 lat wyruszyć w podróż dookoła świata? Czy ja będę potrzebować tych pieniędzy? A może chcę za 2 lata kupić dom większy? Bo bo na przykład marzy o tym, żeby się przeprowadzić do do domu. Te wszystkie decyzje, które są dla nas bardzo indywidualne, które często wynikają yyy albo z naszych osobistych preferencji, albo z tego co dogadamy sobie w rodzinie, yyy to już jest yyy jakby niesztampowe. To już jest coś takiego, czego maszyna nam nie wymyśli, a do czego jednak ta strategia powinna być dopasowana. Yyy, więc moim zdaniem yyy strategie takie proste, y, przejrzyste yyy też funkcjonują na rynku od lat są super, bo one są świetnym punktem wyjścia yyy do tego, żeby odpowiedzieć sobie na pytanie, czy ta strategia mi się podoba, czy może szukam innej, czy może coś zmienię w tej strategii, tak żeby to było lepiej dopasowane do mnie. Więc myślę, że AI może nam podpowiedzieć niektóre rzeczy, może nam wymienić te najpopularniejsze strategie. yyy może nam podpowiedzieć dla jakich osób one się mogą przydać, czyli nawet nam wyszczególnić pewne charakterystyki, które mogą pasować do naszego życia albo od razu już niektóre strategie wyrzucić. Ale ostateczna decyzja, co robić z pieniędzmi jednak jest nasza i powinna być dopasowana do tego, jak my chcemy żyć. I teraz coraz więcej się mówi w ogóle o tym, żeby podchodzić do finansów tak bardziej holistycznie, żeby je uwzględniać jako część naszego życia, naszego dobrostanu, żeby te pieniądze wspierały nasz styl życia, a nie były taką kwestią, która jest traktowana technicznie właśnie sztampowo, czy no czy wręcz w ogóle nie jest nie jest traktowana wcale? No myślę, że tych osób, które jednak do finansów troszeczkę podchodzą jak do jeża ciągle jest całkiem sporo i ich odpowiedź na finanse brzmi: "Ja się tym nie interesuję albo ja się na tym nie znam." I pewnie nie tylko w tej grupie, ale szukamy, myślę, że w wielu obszarach szukamy dzisiaj prostych rozwiązań, schematu takiego właśnie jak inwestować. Często mówiło się o tym podziale 6040, tak? Między akcje a obligacje, to jeden z takich klasyków. Niedawno yyy inkrementum z odświeżyło ten model właśnie uwzględniając tam yyy surowce i zmieniając troszeczkę te proporcje. Czy jest jakiś model, no wiem, że nie powiesz o żadnym uniwersalnym, ale jakiś taki model, który m można by było wziąć dla osoby, która chce zacząć inwestować myśli o dywersyfikacji jako jakiś taki wstęp i potem go będę dopracowywać do do do mojej stratyki, bo no wielu właśnie ekspertów występuje i mówi 60 40 60 20. No jest tych modeli trochę tak takich >> porządkujących głowę. Jeżeli ja bym zaczynała w ogóle myśleć o swoim portfelu inwestycyjnym, to faktycznie mam w głowie to, co pewnie ja bym chętnie zrobiła, gdybym teraz zaczynała. Ale zacznę jeszcze od tego, zanim właśnie powiem o takim modelu, że to co wspomniałaś wcześniej, to przekonanie, że właśnie jesteśmy kiepscy, nie mamy wiedzy finansowej albo się nie interesujemy finansami, to to są takie trochę argumenty od czapy. dlatego że po pierwsze nie ma czegoś takiego jak bycie dobrym albo złym w pieniądze. To jest kwestia techniczna. W sensie to to nie jest nawet kwestia tego, czy mamy jakieś zdolności matematyczne. To jest kwestia tego, czy my w ogóle poświęcamy na to czas, czy nie. Bardzo wiele osób twierdzi, że jest zła w pieniądze, że jest niekompetentna w kwestiach finansowych, dlatego że nigdy się tym nie interesowała. A druga rzecz, często się nie interesujemy dlatego, że to się wydaje nie dla nas. E albo mamy przekonania wtłoczone y z dzieciństwa albo ogólnie przez nasze otoczenie, że że inwestowanie jest dla określonego typu osób, na przykład dla osób bogatych albo na przykład, że inwestować to powinni mężczyźni, a kobiety to zarządzać budżetem domowym i tam patrzeć na co, ile wydać kasy na obiady albo na chemię domową. No to są wszystko przekonania, ale jakby tutaj ani nasz wiek, ani nasz płeć nie determinuje tego, czy my umiemy, czy nie umiemy, albo czy interesujemy się, albo nie interesujemy się y finansami. Teraz też mamy dużo narzędzi, które umożliwiają nam inwestowanie od niewielkich kwot, więc też bycie osobą niezamożną, bycie osobą, która nie ma wiedzy, to już nie jest w tym momencie żadna wymówka. przy tylu materiałach, które mamy dookoła i przy tylu instrumentach, które umożliwiają nam inwestowanie, no dosłownie od kilkudziesięciu złotych wręcz. To jest pierwsza rzecz. A co do tej strategii, to ja bym poszła mimo wszystko w prostotę z odrobiną y ciekawości świata, czyli z odrobiną czegoś, co nam tak bardziej w duszy gra. Może y czyli gdybym zaczynała, to pewnie poszłabym w tę sztampę, czyli na przykład zrobiłabym sobie jakiś taki bazowy portfel akcyjny, obligacyjny, może nawet bym poszła w jakiś prosty ETF, który od razu będzie miał w sobie 60% akcji, 40% obligacji, żeby ten temat podstawowego długoterminowego portfela załatwić. Ale na pewno bym o tym pomyślała i pewnie większość pieniędzy bym jednak przeznaczyła na to, żeby w tym długoterminowym portfelu, żeby zainwestować w klasykę, ale zostawiłabym sobie również część na po pierwsze moje eksperymenty, a po drugie na inwestowanie w nieco inny sposób. I tutaj bym wrzuciła wszelkiego typu instrumenty, które właśnie nie są akcjami i obligacjami, a które mogą wzbogacić nasz portfel. Y, pierwszy element, tylko że ja tu jestem niesubiektywna i pewnie obie jesteśmy niesubiektywne, to oczywiście metale szlachetne, dlatego że uważam, że nasi słuchacze też są troszkę nieubiektywni. Może są tak, może są też właśnie nieobiektywni, ale kruszcz szlachetny to jest coś, co mi w sercu gra od dłuższego czasu. Zresztą o złocie przecież i magisterkę nawet pisałam, więc też w to inwestuję i ja widzę, że namacalność takiej monety czy sztabki, ona mocno działa na wyobraźnię i ona jest czymś co nas bardzo motywuje. Ja pamiętam, że jak kupiłam moje pierwsze akcje, no to to było super, ale jak kupiłam pierwszą srebrną wtedy jeszcze monetę, o to było jeszcze fajniejsze, bo mogłam na nią patrzeć i patrzeć. I ona do dzisiaj zresztą ze mną jest, bo to jest już pewien symbol dla mnie nawet, już nie mówiąc o tym wzroście wartości z czasem. Więc to jest jedna rzecz. Powiem jako ciekawostkę, że kupowałam ją za 33 zł. Jed >> 33 zł za uncję srebra. [śmiech] >> Tak. Sprawdźcie dzisiejszy kurs. >> Tak, sprawdźcie dzisiejszy kurs. Więc y i wtedy po takich cenach to chodziło 30 parę 40 parę złotych. No yyy więc y więc po pierwsze y jakieś rzeczy namacalne, takie które dadzą nam taki przed oczami obraz tego bycia inwestorem czy inwestorką. To mogą być kruszce i moim zdaniem kruszce to jest akurat dobry początek, bo one są wystandaryzowane. Można kupić właśnie takie instrumenty, które są znane na całym świecie, które są dostępne, które łatwo kupić. łatwo sprzedać, więc nie mamy tej takiej bariery, że kupujemy coś, z czym potem nie wiemy co zrobić. Ale też na przykład chętnie dodałabym coś, co nas po prostu ciekawi, czyli albo bym dodała jakiś element inwestowania w akcje spółek, które nam odpowiadają z różnych przyczyn, na przykład spółek, których produkty kupujemy, stanie się akcjonariuszem, akcjonariuszką firmy, której produkty kupujemy. To jest bardzo przyjemne uczucie i to też wzmacnia naszą więź w ogóle z rynkiem kapitałowym, z jakąś spółką. Y, więc to jest moim zdaniem ciekawe jako dodatek, że my czujemy, że jesteśmy z czymś na co dzień, ale jednocześnie, że w to inwestujemy, ale możemy też inwestować bardziej alternatywnie. Możemy stawiać oczywiście yyy na różnego typu instrumenty finansowe, pochodne, na kryptoaktywa i tak dalej, jeżeli tylko czujemy się na siłach i chcemy trochę bardziej ryzykownie pójść, ale też możemy iść w kierunku inwestycji alternatywnych, być może kupić jakiś obraz młodego artysty, jeżeli nie mamy dużego budżetu. Tak, mamy duży budżet, to w ogóle możemy kupować choć co, jeżeli chodzi o sztukę, o zabytkowe zegarki albo nawet zabytkowe samochody. Cokolwiek nam się podoba, też możemy traktować to jako inwestycję i możemy wykorzystywać naszą wiedzę, nasze upodobania, zainteresowania do tego, żeby też nasze finanse radziły sobie lepiej. I oczywiście ja zdaję sobie sprawę, że no mało kogo stać, żeby sobie kupić Mustanga z lat 60 z nie wiem pierwsze pierwsze wydanie albo jakiegoś pięknego kabrioleta z sprzed dużych kilkudziesięciu lat, ale ale jednocześnie wiem, że jest duża liczba instrumentów, które są dostępne dla osób o niewielkich kapitałach, [odchrząknięcie] więc na pewno bym zrobiła tak, że dużą część tego portfela przeznaczyłabym na klasykę, Ale nie broniłabym się również przed takim eksperymentowaniem, eksplorowaniem, zwłaszcza gdy jesteśmy młodymi osobami, to tym bardziej bym się tego eksperymentowania nie bała, bo bo to jest po pierwsze miło odkrywać też swoje pasje i widzieć w którym kierunku na przykład to nasze zainteresowanie idzie. Często gdy mamy 20 parę lat, my tego jeszcze nie wiemy, bo jeszcze tego nie odkryliśmy, ale też po drugie mamy dużo czasu na błędy i nawet jak stracimy część pieniędzy to wciąż mamy mnóstwo czasu, żeby się odkuć. Zresztą w późniejszych latach my też nadal mamy relatywnie dużo czasu, żeby pozwalać sobie i na błędy, i na eksperymenty, i na odkrywanie tych swoich zainteresowań. To jest takie moje osobiste, subiektywne zdanie, żeby właśnie dodać sobie ten element ciekawości i zainteresowań do swojego portfela, bo wtedy zupełnie inaczej się myśli o swoich pieniądzach. >> Czy ta zasada to też jest klasyk 100 minus wiek tutaj mogłaby być pomocna? Jak ułożyć te proporcje? Ile w pasję albo w eksperyment? >> Może być, ale podobno teraz jak już żyjemy dłużej to tak się bardziej mówi, że 110 minut jest nawet. Tak, >> tak, tak, tak. Rozumiem. >> To może być przydatne. Tak >> to nam się z wiekiem będzie zwiększało na rzecz tych klasyków i tych bezpiecznych po prostu inwestycji. Ten, >> ale warto pamiętać, że w świecie finansów ogólnie większość milionerów, miliarderów to są osoby, które mają grubo powyżej 60ki, więc ogólnie wszystkie osoby, które mają nie 40 parę lat czy 50 parę lat są wciąż na rynku finansowym młode. Pamiętajmy, że ogólnie młodość trwa bardzo długo w branży i finansow finansowa długopowiezność przed nami. Muszę wrócić do jednego wątku, który wymieniłaś, bo powiedziałaś, że takim klasykiem, który można by było zacząć jako taki stały element portfela, mógłby być ETF, który od razu jest podzielony na ten stosunek akcji i obligacji. Wytłumaczyłabyś krótko, czym jest ETF? >> ETF to jest koszyk jakiś instrumentów. To jest w takim telegraficznym skrócie, czyli instrument, który jest oparty o jakieś określone inne instrumenty w jakiś określonych proporcjach. Czyli na przykład mając ETF oparty o akcje amerykańskie, na przykład o indeks S&P 500, my mamy, my możemy kupić kawałek tego koszyka, kawałek tego tortu, który zawiera w sobie po odrobince każdej z tych akcji 500 największych spółek amerykańskich. Gdy mamy ETFy oparte o na przykład akcje spółek wydobywczych, to też widzimy na przykład, które to są akcje i możemy kupić jeden instrument, który na przykład jest oparty o 30 kilka różnych spółek wydobywczych. Czyli nie musimy decydować, czy nam się bardziej podoba taka spółka, czy bardziej perspektywiczna jest inna spółka, tylko możemy kupić sobie od razu koszyk spółek, który zdejmuje z nas tą presję konieczności wyboru. Gdy mamy ETF oparty o obligacje, to z kolei mamy obligacje konkretne, na przykład obligacje państwowe, które są z jednego kraju albo obligacje z kilku różnych krajów świata, albo obligacje korporacyjne, czyli takie emitowane przez przez firmy. Możemy mieć też ETFy oparte o surowce albo o pojedyncze surowce, czyli na przykład możemy kupić ETF na złoto, na kawę, na ropę naftową albo o jakiś zestaw surowców. Czyli na przykład możemy sobie kupić ETF oparty o metale przemysłowe, które są powiązane z transformacją energetyczną i tam mamy różnego typu właśnie metale wrzucone do tego ETF i nie musimy wtedy decydować, czy nam się bardziej podoba miedź czy kobalt, tylko mamy po trochę tego i tego. >> Czyli ETF pozwalają nam inwestować szeroko za stosunkowo niewielkie kwoty. A gdzie można kupić ETFA? >> W domu maklerskim. Ogólnie na rachunku maklerskim może tak. Tak będzie najprościej. A rachunek maklerski możemy założyć w biurze maklerskim albo w domu maklerskim. Yyy, no i to jest takie najpopularniejsze rozwiązanie, czyli wszelkiego typu właśnie firmy brokerskie oferują takie rachunki inwestycyjne, na których możemy kupować ETFY. Oczywiście zawsze przed założeniem jakiegoś rachunku warto sprawdzić, y, czy na przykład interesują nas jakieś konkretne ETFY czy one są na danym rachunku dostępne, bo nie każdy broker ma dostęp do tych samych rynków. Więc najlepiej gdy już mamy coś w głowie, co chcemy kupić, to sprawdzić u którego brokera jest na przykład duży wybór instrumentów finansowych właśnie takich ETFów. >> No mówiłyśmy, że ETFY to jest jedno z rozwiązań, gdzie można zacząć od małych kwot. Ty dużo o tym mówisz, o małych kwotach, o tym, że można zacząć od małej kwoty, że to nam się będzie z czasem ta kulka śnieżna nam się będzie rozpędzała, że można zacząć od prostych automatyzacji. No wydaje się, że to są takie proste kroki. Jak to zrobić w praktyce? Gdybym miała tak powiedzieć taki system może paru kroczków to pierwsza rzecz zastanowiłabym się jaki jest mój cel finansowy i moja sytuacja teraz czyli zastanowiłabym się czy na przykład mam jakieś długi konsumpcyjne które muszę szybko spłacić czy nie czy mam jakieś oszczędności jak one są duże to jest nasz punkt wyjścia oczywiście jeżeli mamy jakieś takie długi typu pożyczki takie tak zwane złe długi przeterminowany długie kredytowej pożyczki konsumpcyjne jakieś właśnie wszelkiego typu kredyty na na rzeczy albo na wydarzenia, coś takiego, co jest wysoko oprocentowane też relatywnie, to chcemy to spłacić jak najszybciej i dopiero potem pomyśleć o rozpoczęciu inwestowania już tak solidnie. Natomiast jeżeli mamy nawet niewielkie oszczędności albo wiemy, że w każdym miesiącu, albo na przykład właśnie teraz nie mamy jeszcze oszczędności, ale wiemy, że jesteśmy w stanie w każdym miesiącu wygospodarować nawet te to 100 zł czy 200 zł, to już możemy zacząć myśleć o budowaniu portfela inwestycyjnego. Na start przemyślałabym stworzenie sobie takiego funduszu awaryjnego, czyli takie 2 3000 zł w przybliżeniu takiej kasy, która jest dostępna pod ręką. Jeżeli tego nie mamy, no to to bym potraktowała priorytetowo. Jeżeli to mamy, to idziemy krok dalej i zaczynamy budować poduszkę yyy finansową. I ta poduszka finansowa to z kolei powinny być instrumenty, które też są bardzo bezpieczne, też są elastyczne i które po prostu chronią nasze pieniądze przed inflacją. Poduszka finansowa to już powinna być taka równowartość około sześciu miesięcznych kosztów życia i warto ją sobie ulokować czy to na lokacie, czy na koncie oszczędnościowym, czy na obligacjach detalicznych indeksowanych inflacją. I zresztą ten trzeci sposób ja najbardziej lubię i sama z niego też korzystam przy mojej poduszce finansowej. yy tworząc poduszkę finansową, która nie jest taka mała, no bo jednak półroczne koszty życia to potrafi być dla większości osób jednak solidne kilkadziesiąt tysięcy złotych na moment, kiedy to nagrywamy. Więc ze względu na to, że to jest mimo wszystko dość ambitna kwota, gdy nie mamy żadnych oszczędności na razie i nie mamy wysokich zarobków, to możemy sobie tworzyć tą poduszkę tak krok po kroku, czyli systematycznie, regularnie, a w międzyczasie też próbować jakichś innych inwestycji, czyli przeznaczać sobie na przykład powiedzmy, że zostaje nam 300 zł w każdym miesiącu, no to 200 zł przeznaczać na kupno obligacji detalicznych, a na przykład 100 zł przeznaczać na kupno jakiegoś ETFa, ogólnie jakiegoś instrumentu takiego akcyjnego długoterminowego, albo jeżeli po prostu mamy niewielkie kwoty, no to na przykład raz na kwartał sobie zrobić taki większy zakup tego ETF i na samym starcie bym polecała robić to na IKE, czyli na indywidualnym koncie emerytalnym, czyli na początku założyć taki rachunek maklerski, który dodatkowo nam daje korzyści podatkowe. Więc tak, fundusz awaryjny jako pierwszy, poduszka finansowa jako druga, a potem rachunek maklerski, najlepiej w formie IKE, na który już coś wpłacamy i zaczynamy inwestować. I później tak naprawdę już w zasadzie wystarczy budować cały czas tę poduszkę do momentu, w którym ona będzie komfortowa dla nas. A gdy ona będzie zbudowana, no to wtedy budować sobie portfel inwestycyjny już dalej. No i ten długoterminowy portfel inwestycyjny może być tak duży, jak tylko pozwala nam budżet i wyobraźnia. Czyli nie ma żadnego górnego limitu yyy jeżeli chodzi o budowanie sobie portfela opartego o akcje, obligacje, instrumenty alternatywne, kruszce i tak dalej. Yyy już możemy tutaj iść bardzo, bardzo tak szeroko rozwijać się w kierunku, który nam jest y najbardziej bliski. >> Bardzo konkretny plan i myślę, że takich konkretnych planów też spodziewają się i mogą ją uzyskać dziewczyny w klubie inwestorek czy w Girls Money Club. Tworzysz dużo inicjatyw edukacyjnych dla kobiet o finansach. To Women Invest jako odrębna konferencja i Women Invest jako strefa na innych konferencjach inwestycyjnych. To Gers Money Club jako społeczność kobiet, blog, edukacja, to też klub inwestorek, platforma edukacyjna. Podcast Sugar Ladies może nie jest typowo finansowy, ale też jest tam dużo o >> Jest też o pieniądzach. Jest też jest też o pieniądzach. Dlaczego o pieniądzach do kobiet musimy mówić inaczej? Czy musimy? Musimy jeszcze dlatego, że kobiety inwestują nieco inaczej, a przede wszystkim wiele kobiet nie inwestuje. I to jest ten problem. Ja przez długi czas zresztą pracowałam w branży, która jest bardzo zmaskulinizowana, bo w inwestycjach, zwłaszcza na tych eksponowanych stanowiskach, zwłaszcza na stanowiskach analitycznych, zarządzających funduszami, tam są prawie sami mężczyźni. I ja nie zdawałam sobie w ogóle sprawy z tego, z tej proporcji. Nie myślałam o niej przez bardzo długi czas pracując w branży inwestycyjnej, ale po jakimś czasie i to już było no ponad dekada pracy w branży inwestycyjnej, zaczęłam jednak zauważać, że nadal jest to, jestem jedną z dosłownie kilku analityczek w Polsce. Można nas było policzyć na palcach jednej ręki i jeszcze zostałyby palce. Więc tak sobie pomyślałam, coś tutaj musi być nie tak, skoro kobiety się jednak rozwijają, zarabiają coraz więcej, rozwijają się w różnych innych branżach. Na przykład w IT zaczyna być coraz więcej kobiet, w budownictwie zaczyna być coraz więcej kobiet. A co z tymi inwestycjami? Dlaczego? Dlaczego ja nie widzę większej liczby kobiet na stanowiskach, które widać? Bo nie chodzi mi o stanowiska właśnie na backoficeie, tylko takie stanowiska, które faktycznie yyy yyy są widoczne na rynku. Yyy i też rozmawiałam z moimi bliskimi takimi mikobietami, y przyjaciółkami, znajomymi yyy właśnie czy inwestują, jak inwestują. Bo zresztą bardzo często też one mnie po prostu pytały o różne takie wskazówki finansowe, więc zobaczyłam, że w ogóle mało jest rozmów na temat pieniędzy wśród kobiet, a zwłaszcza jest mało rozmów na temat zarządzania pieniędzmi na z nieco większą ambicjom. Mhm. >> Bo to nie jest tak, że kobiety nie są ambitne i że nie chcą się uczyć i nie chcą inwestować, tylko po pierwsze wiele z nich po prostu nie ma z kim o tym pogadać. No bo skoro nawet ja jako osoba, która funkcjonuję w branży finansowej, większość moich rozmów o pieniądzach przeprowadzałam z moimi kolegami z branży, a nie koleżankami, to co dopiero ma powiedzieć kobieta, która nie ma w swoim otoczeniu zupełnie nikogo, kto inwestuje? Z kim ona porozmawia o tym, że na przykład boi się zainwestować w pierwszy ETF i jak to zrobić? Albo kogo dopyta o takie pierwsze doświadczenia i te techniczne, i te emocjonalne. No po prostu nie było takiej społeczności. Mężczyźni już bardzo często jednak porozumiewali się na różnych forach, w różnych grupach na Facebooku. Ja pamiętam, że gdy założyłam grupę dla kobiet, to otrzymałam dużo krytyki, że przecież jakż pracuję w męskiej branży, że przecież teraz wszyscy się obrażą jak moi koledzy, że ja nagle zaczynam pisać do kobiet. Ale też zauważyłam i też wiele kobiet do mnie napisało wtedy, że bardzo się cieszą, że to jest grupa kobieca. dlatego, że w końcu nikt im nie doradza yyy więcej niż chcą. Y nie odpowiada na pytania, których one nie zadały. >> Yyy bo czasem faktycznie było tak, że yyy mężczyźni lubią udzielać rad yyy i dzielić się doświadczeniem. I zazwyczaj gdy, no wiele kobiet, przynajmniej tak, tak mi odpisywało, że że gdy zadawało pytania, no to bardzo często były sprowadzone do parteru albo były wyśmiewane za swoją zachowawczość, za swój brak ambicji, bo chciały inwestować na początku w obligacje, a nie od razu szachprach w w krypto, w jakieś akcje startupów. Więc chciałam stworzyć taką bezpieczną przestrzeń, w której nie ma głupich pytań i w której nie ma za małej odwagi, w której nie ma za dużej zachowawczości, tylko w takim tempie, w jakim ktoś się chce poruszać do przodu, niech się porusza i niech ma też inne swoje koleżanki, znajome, inne ogólnie kobiety, które idą w tym samym kierunku z lepszymi lub gorszymi rezultatami w szybszym lub wolniejszym tempie. I ja myślę, że to taka ta bezpieczna przestrzeń stała się przyczyną tego, że Gersoney Club na początku ta grupa bardzo mocno wystrzeliła, bo po prostu była taka potrzeba, żeby pogadać sobie z innymi dziewczynami o pieniądzach. Tylko, że właśnie nie o takich małych pieniądzach, nie o tym jak oszczędzić, bo na ten temat materiałów już było aż za dość. Nie na ten temat jak robić te wszystkie budżety, jak sobie wydzielać tą kasę. Nie na temat tego całego śmieszkowania, ile to kobiety potrafią wydać na ciuchy, co moim zdaniem jest dużym stereotypem, bo można wydać też bardzo dużo na samochody albo na sprzęt sportowy, co wszyscy wiemy. Ale właśnie kobiety chciały pogadać o kasie, o dużej kasie, o dużych ambicjach, o tym jak inwestować w różne rzeczy, jak się nie bać inwestować. chciały mieć taką przestrzeń, gdzie jak popełnią jakiś błąd, to nie będą miały z tym problemu, bo po prostu widzą, że inne kobiety idą i robią podobne rzeczy. też niektóre rzeczy im wychodzą, niektóre nie. I myślę, że taka tolerancyjna przestrzeń to jest wciąż duży ewenement, bo jednak w internecie, ogólnie w całej przestrzeni online jest dużo hejtu, jest dużo polarzowania, dużo wyśmiewania, więc no staramy się o tę przestrzeń właśnie taką bezpieczną jak najbardziej cały czas dbać. Y, ale też wydaje mi się, że po prostu kobiety zaczęły więcej zarabiać, zaczęły też chcieć zarządzać tym kapitałem. I no i to jest główna przyczyna, dla której interesują się inwestowaniem. No bo coś z kasą warto zrobić, żeby ona na koncie nie leżała. Jest też dużo takich niuansów, bo na przykład widziałam wśród moich znajomych przedsiębiorczyń, że bardzo często one ładowały kasę po prostu cały czas w swój biznes, bo często osoby przedsiębiorce, przedsiębiorcze prowadzące biznesy, dla nich najbezpieczniejszą inwestycją jest inwestycja w rozwój swojego biznesu. Często nie myślą o emeryturze. Mhm. Więc też, więc też chociażby takie rzeczy, a kobiety żyją dłużej, więc tym bardziej to zabezpieczenie na dłuższe lata statystycznie nam się przydaje. Kolejna rzecz, no to kwestia właśnie takiego rozwoju w innym kierunku niż na przykład bardzo popularne w Polsce nieruchomości, bo też wiele kobiet, które na przykład zarabiały dobrze, zainwestowały w jakąś nieruchomość, no ale w pewnym momencie stwierdziły, że już nie będą miały przy wyższych cenach już podobnej rentowności, zaczęły szukać alternatyw albo dywersyfikacji tego, żeby być może nie mieć wszystkich swoich pieniędzy tylko w jednej grupie. aktywów, więc po prostu mamy coraz więcej kobiet z pieniędzmi, które chcą ogarniać te pieniądze lepiej. >> Ale w damskim gronie jednak. Czemu? >> Często w damskim gronie. Aczkolwiek mi się wydaje, że to jest zawsze taki takie preludium. >> Okej. >> Bo uważam, że to co robimy w GRS Many Club jest przede wszystkim po to, żeby więcej kobiet nabrało pewności siebie, >> żeby się odważyć, >> tak? żeby zrobiło te pierwsze kroki, bo bardzo często później, gdy gdy najpierw pójdą na nasze konferencje i porozmawiają z innymi kobietami, to się okazuje, że jak pójdą później na konferencje, które już są szerokie na rynku, które już nie mają takiego nastawienia w kierunku kobiet, to te inwestorki widzą, że nie muszą mieć żadnych kompleksów, że mają bardzo dużą wiedzę, że mają już coraz większe doświadczenie i i Pierwsze doświadczenia z innymi kobietami, te takie możliwości pogadania na tematy finansowe po prostu sprawiły, że przekroczyły Rubikon, że po prostu przeszły już na tę jaśniejszą stronę mocy i zaczęły rozmawiać o pieniądzach bardziej otwarcie i o inwestowaniu bardziej otwarcie. >> Zyskałyśmy pewność siebie. Mówiłaś o tej stereotypie, że dziewczyny czy kobiety dużo wydają na ciuchy i inne rzeczy. muszę zapytać o trend Girls MF na na na social mediach i o tym jak dziewczyny same wyśmiewają swoje swój sposób liczenia swoje zakupy. Pewnie wiele o tym trendzie już powiedziano, ale generalnie co myślisz o takim podejściu do pokazywania kobiecych finansów w internecie i czy ty w ogóle kiedykolwiek zrobiłaś trend jakiś w internecie w na TikToku czy na Instagramie, żeby się do czegoś dopasować? to bardzo rzadko, ale to wynika z faktu, że ja po prostu mimo wszystko, mimo tego, że jestem obecna w mediach społecznościowych, że jednak tworzę dużo, to ja nie chcę być niewolnicą mediów społecznościowych. W sensie chcę mieć wciąż takie poczucie, że mój świat jest zbudowany nie tylko z tej odnogi online, ale przede wszystkim z tej odnogi offline, że gdyby teraz nagle wszystkie media społecznościowe przestały istnieć, to wciąż mam co robić, mam się z kim spotykać, mam swoje zainteresowania i swój świat poza nimi. I chociażby dlatego nie gonię, bo ja wiem, że to to jest takie gonienie króliczka i nigdy go się nie nie dogoni. Zresztą teraz, jak już tych generycznych treści jest tworzonych coraz więcej, jest też coraz większa potrzeba takiego wyróżnienia się właśnie być może nie podążenia za trendem, ale też nie robię trendów z innej przyczyny, z takiej, że dla mnie moja obecność online też jest elementem profesjonalnego wizerunku i jest elementem też tworzenia biznesu. I ja wiem, że to co jest zasięgowe niekoniecznie zarabia, więc nie zależy mi na tym, żeby dotrzeć do pół miliona osób, które nie są zainteresowane tym, co robię albo do których te treści nie będą docierały i tak odejdą, albo będą takimi martwymi duszami na moim profilu, tylko wolę mieć jednak w tej swojej społeczności takie osoby, które są faktycznie zaangażowane, dla których te treści są najzwyczajniej ciekawe. Więc też dlatego mi się wydaje, że niekoniecznie muszę iść w takie trendy. A jeżeli to robię, to po prostu to robię rzadko też dlatego, że mam pomysł albo coś mi się wydaje ciekawe. Po prostu to nie zawsze jest skuteczne. Jednak też ten finansowy Instagram mimo wszystko nie jest taki duży i wciąż chociażby swoją wiedzą, doświadczeniem można się spokojnie wyróżnić. No ale co do tych, co do tego pokazywania jakby tej kobiecej logiki liczenia, >> znaczy wydaje mi się, że to, że to oczywiście jakby nie jestem fanką, bo to jest szkodliwe, bo ja też widzę, bo przez lata pracowałam z mężczyznami i przez lata, teraz już już lata pracuję z kobietami, widzę jak jak mało w kwestiach finansowych jest takiego podziału na to, co jest kobiece męskie. Mimo że tworzę kobiecą przestrzeń i jestem tego absolutnie świadoma, to widzę, że są pewne niuanse, na przykład takie, że kobiety do wielu swoich inwestycji podchodzą bardziej zachowawczo przeciętnie niż mężczyźni podchodzą do inwestycji i też przeciętnie, ale w każdej grupie, w każdej płci są różne charaktery. Ja znam kobiety traderki, które absolutnie nie boją się ryzyka. Znam też mężczyzn, którzy w końcu chcą się wyrwać z tych szponów tradingu i po prostu sobie spokojnie inwestować w obligacje, ale wszyscy koledzy robią ogólnie bardziej ryzykowne rzeczy i tak im trochę głupio. Więc są różne charaktery przede wszystkim niezależnie od płci i są pewne statystyki, które nam też pokazują być może takie niuanse związane z naszym podejściem do pieniędzy, ale ale to nie zmienia faktu, że większość z nas się porusza gdzieś w tym środku. Czyli nie jest nie ma ani przesadnej zachowawczości, ani też przesadnej skłonności do ryzyka. Po prostu większość z nas chce spokojnie żyć, mieć wystarczająco dużo kasy. Może oczywiście pomarzyć sobie o tym, żeby mieć tej kasy więcej albo spróbować też o nią zawalczyć. Ale dla większości osób, przynajmnie jak tak rozmawiam i z mężczyznami i z kobietami, nie jest ważne to, żeby mieć dużo pieniędzy dla samych pieniędzy, tylko właśnie żeby dzięki nim fajnie żyć, móc sobie pozwolić na takie komfortowe życie. No i dodatkowa jeszcze rzecz związana właśnie z tą kobiecą i męską logiką, jeżeli chodzi o finanse, jest taka, że mimo wszystko ja w ogóle uważam, że zajmowanie się swoimi pieniędzmi nie ma płci o tyle, że w zasadzie każda płeć ma jakieś swoje nierozsądne wydatki. Y, tylko że nie wiem dlaczego na przykład dlaczego się uznaje wydatki za na kosmetyczkę, nie wiem, mniej rozsądne niż wydatki na przykład na kije golfowe. Jakby ja rozumiem, że na polach golfowych się robi te najlepsze transakcje, no ale już bez przesady. Jakby to jest zachcianka i to jest zachcianka. I powiedzmy to sobie szczerze, y każdy, każda osoba, niezależnie od płci ma jakieś swoje słabości, ma jakieś swoje finansowe słabości. Yyy, to jak bardzo im ulegamy często zależy od nawet nie tyle naszej siły woli, bo ja za bardzo w silną wolę nie wierzę, ale zależy od naszych nawyków, od tego czy my na przykład wcześniej zapłacimy sobie najpierw, czyli czy yyy zainwestujemy kasę zanim ją wydamy. Więc potem już nie będzie jak wydać na te kije golfowe i po prostu już to zostanie w tych ETfach, co nam zadziała na korzyść długofalowo. Ale to też wynika z takich nawyków, ekspozycji na przykład na jakieś treści. Yyy, wystarczy odobserwować 100 kont, od których kupujemy najwięcej i nagle my czujemy, że już nie potrzebujemy tej kolejnej rzeczy, bo jej nie widzimy. Nasze oczy jej nie widzą. To jest kwestia nawyków, systemów, a byna najmniej niesilnej woli. I tak naprawdę jak się chociaż trochę nad tym popracuje, to widać jak wiele nieefektywności można wyeliminować takimi naprawdę prostymi krokami. >> Pytałam cię o te trendy nie przez przypadek, bo zaczęłyśmy od niszy, że warto szukać swojej niszy, ze swojej pasji być może uda zrobić się pracę albo już dodatkowego dochodu. No i dzisiaj, żeby się wypromować używamy social mediów, używamy sieci i często chcemy wypromować swój biznes i jakie słyszymy porady od innych. No właśnie rób trendy, szukaj rzeczy klikalnych. Więc podkreśliłeś tutaj ważną, myślę, rzecz, że nie zawsze ten największy zasięg y najlepiej >> przynosi pieniądze. Ja znam i mówię to nie na zasadzie mojego widzimisie, ale też rozmów z innymi twórcami, twórczyniami, bo już jednak trochę w tym internecie działam i też dużo rozmawiam z innymi osobami. I ja wiem, że są osoby, które świetnie monetyzują nawet małe konta, a są osoby, które nie potrafią zmonetyzować yyy konta, które ma kilkas tysięcy obserwujących. Yyy i to często wynika z naszej niszy, z naszej branży, ale też właśnie z tego, że mamy niedopasowane treści do tak zwanej płacącej klienteli, czyli po prostu to co robimy niekoniecznie musi się monetyzować. Więc tutaj duży jest element jednak strategii i duży jest element dawania wartości. >> Mówisz, że twój wizerunek w sieci jest profesjonalny, ale też dajesz tam trochę treści z twoich podróży, które są dużą częścią twojego życia i czy też mówiłaś o tym nie raz, że to trochę od pasji do podróży zaczęła się chęć zarabiania. Twoja najdroższa podróż, Dorota? Moja najdroższa podróż chyba mimo wszystko rejs na seszele póki co, dlatego że ogólnie rejsy same w sobie nie są najtańsze, chociaż też nie są jakieś bardzo drogie, ale też sezele nie są jakieś specjalnie tanie. I pamiętam, że to też nie był wyjazd, na którym ja jakoś specjalnie byłam oszczędna, znaczy bez płynięcia jakoś nie wiadomo w jakim jaką stronę, ale na pewno to był taki niebudżetowy wyjazd. Na pewno nie budżetowy był wyjazd do Nowego Jorku, ale Nowy Jork nigdy nie jest budżetowy i nigdy nie był. Można co prawda trochę tam zaoszczędzić na niektórych rzeczach, no ale no ale jakby nie da się aż tak bardzo, jeżeli chcemy też dużo doświadczyć. No i podróż do Azji Centralnej, która moim zdaniem też była taką podróżą dość oryginalną, więc też wymagała trochę większego budżetu. >> Chętnie wydajesz na podróże. Generalnie >> chętnie. To jest moja główna kategoria zachcianek. Y i nie wstydzę się tego. Dla mnie to jest element mojej tożsamości. Jednak to podróżowanie, takie poznawanie świata, to jest coś, co na tyle lubię, że jak mam wydać na jakiekolwiek inne rzeczy, to mogę z łatwością zrezygnować z rzeczy takich fizycznych, które mi się podobają, jeżeli by to oznaczało, że nie będę miała pieniędzy na podróży. I więc naprawdę naprawdę to jest coś takiego, co mi w duszy gra i faktycznie było główną motywacją do zajęcia się pieniędzmi, bo no to już jako gimnazjalistka tak patrzyłam, że no jednak te podróże kosztują, >> na to trzeba mieć pieniądze, >> tak więc być może powinnam być dobra w pieniądze, to wtedy mi to rozwiąże dylemat, czy podróżować, jak daleko mogę podróżować. >> Jaką ty już miałaś świadomość w gimnazjum? Myślę, że to jest naprawdę [śmiech][wciągnięcie powietrza] super przykład. A czy gdybyś miała monetyzować inną pasję niż surowce, wydaje ci się, że mogłabyś monetyzować podróże, twoją pasję do podróży w jakiś sposób? >> Myślę, że gdybym chciała, to umiałabym to zmonetyzować. W sensie mając już w tym momencie y znaczy nie wiem czy umiałabym to zmonetyzować jeszcze 10 lat temu. >> Mhm. Zresztą mam epizod pisania bloga podróżniczego, aczkolwiek wtedy też nie miałam planów jego monetyzacji, więc to trochę ciężko ocenić, czy bym mogła, czy nie mogła. Natomiast mając obecną wiedzę, na pewno wiedziałym, jak zmonetyzować tak zwany kontent podróżniczy. Natomiast czasem mam wrażenie, że chyba bym nie chciała, głównie ze względu na to, że chciałabym część mojego życia jednak przeżywać nie myśląc o tym kontencie, nie myśląc o tym, żeby tworzyć. Yyy i czuję, że o ile lubię się dzielić wiedzą związaną z inwestowaniem, że to jest coś o czym mogę myśleć też w kategorii y tworzenia treści, kreatywności, kolejnych kursów, jakiś ciekawych materiałów, to w przypadku podróży ja lubię czasem gdzieś po prostu być i nie myśleć o tym, żeby wyciągnąć telefon. I ja wiem, że gdybym zaczęła tworzyć jako podróżniczka bardziej niż edukatorka finansowa, to być może to moje zainteresowanie, to hobby zamieniłoby się w coś, co traktuję jako pracę i nie miałabym kiedy odpoczywać. >> A teraz masz jeszcze ten czas, bo zauważyłam, że ostatnio nawet jak podróżujesz, to nie znikasz z sieci albo jesteś tak dobrze zorganizowana i te treści są przygotowane wcześniej. >> Część treści mam przygotowane wcześniej. Yyy, zresztą teraz mam ten przywilej, że już jednak pracuję w większym gronie. Mamy cały team Gersman Club, więc wiem też, że niektóre rzeczy się pojawiają, nawet jeżeli mnie nie ma online, mogę je wcześniej przygotować albo faktycznie zrobią to za mnie dziewczyny. Natomiast, żeby było jasne, to co jest na Instagramie to jest moje, czyli to jest coś czym ja się zajmuję. Oczywiście montaż rolek oddaję na zewnątrz, ale już takie rzeczy jak treści to zawsze tworzę sama. yy tego nikt nie pisze nigdy za mnie, bo uważam, że to jest element też takiego kontaktu z osobami, które mnie obserwują yyy i tak takiego też yyy no przekazywania jakichś osobistych opinii, tej wiedzy i doświadczenia. Yyy natomiast yyy ja jednak bardzo dużo czasu spędzam offline, jeżeli mam jakąś podróż, jeżeli chcę więcej czasu spędzić z rodziną. Yyy, tak, taką miałam ostatnio nawet refleksję, że mój organizm ma chyba jakiś bezpiecznik. Yyy, i gdy jestem przemęczona, bo na przykład narzucam sobie czasem dużo na głowę, to y to mam taki w pewnym momencie taką refleksję, że okej, dobrze, to to jest ten moment, w którym ja muszę więcej odpocząć i muszę jednak się zregenerować i zazwyczaj to robię i nie mam żadnego problemu z tym, żeby się wyłączyć na przykład z mediów społecznościowych na parę dni, a nawet na dłużej. Zwłaszcza gdy mam coś wcześniej przygotowane, jakieś treści yyy i po prostu dać sobie takiego więcej oddechu, pozwolić sobie na nudę, bo moim zdaniem to jest w ogóle taka fantastyczna rzecz dla kreatywności, y nie mieć planów na przykład na całe popołudnie albo na cały dzień i po prostu sobie tak spontanicznie robić to, na co mamy ochotę. To też dużo mówi o tym, czego potrzebujemy w danym momencie. No dzisiaj to jest trudne, bo wszyscy żyjemy gdzieś w takim pędzie, żeby cały czas być zaplanowanym i być produktywnym też wysoko. Więc myślę, że naszym tutaj słuchaczom, widzom też życzymy, żeby czasem mieli czas się trochę ponudzić. A zanim Dorota znikniesz nam znowu w jakąś daleką podróż i i znikniesz może na krótko z social mediów, to na koniec chciałabym cię poprosić, żebyś poradziła nam, znalazła [parsknięcie] nas takie trzy złote rady od Doroty Sierakowskiej dotyczące niekoniecznie tylko finansów. Myślę, że tak czy inaczej się będę kręcić gdzieś w okolicach finansowych. Pierwsza rada to chyba to, żeby traktować kapitał wielopłaszczyznowo, czyli żeby patrzeć nie tylko na to, ile my zarabiamy, ile my pieniędzy mamy na koncie, ale też myśleć o kapitale w sposób bardziej szeroki. myśleć o tym, jaki mamy kapitał relacyjny, czy mamy kogokolwiek, do kogo możemy zadzwonić o 3:00 w nocy i ta osoba odbierze albo nam pomoże wtedy, czy mamy tylko 200 000 obserwujących i do nikogo nie możemy zadzwonić. czyli te relacje, to żeby je pogłębiać, to, żeby się spotykać z ludźmi, żeby pamiętać, że jest świat offline, żeby tworzyć swój taki kapitał też związany z wiedzą, żeby pozwalać sobie na te zupełnie niepraktyczne rzeczy. Czy jeżeli żeby nie zapominać, czy to już jest może druga rada? Okej, to niech będzie pierwsza rada a propos tego kapitału, żeby patrzeć na niego szerzej. E, druga rada jest taka, żeby pamiętać o tym wszystkim, czego pragnęliśmy albo pragnęłyśmy jako dziecko. Żeby nie przestawać być tą osobą, która jest otwarta na świat i która jest tego ciekawa. Żeby pamiętać o tym, jakie były nasze marzenia, jaką osobą chcieliśmy być, chcieliśmy się stać i zastanowić się, czy jesteśmy tą osobą. A jeśli nie, no to wdrożycie jakiś plan działania, bo, bo ostatecznie wiele z nas ma taki obraz takiego swojego szczęśliwego życia, ale często pewne schematy nam utrudniają dotarcie do tego momentu, więc taka refleksja na temat tego, kim my zawsze chciałyśmy, czy chcieliśmy być, a kim jesteśmy i czy w ogóle dążymy w tym kierunku, o którym marzyliśmy. No to to jest ważna rzecz moim zdaniem, bo wiele z nas czasem myśli, że jak już jesteśmy dorośli, jak mamy określone lata, to już wszystko musi być takie strasznie poważne. I to jest to jest pierwszy jak punkt wyjściowy do tego, żeby mieć nudne życie i żeby ulegać tylko wpływom zewnętrznym. Ludzie, już mam w głowie kolejnych >> 15. Nie, no nie ograniczaj się do trzech, przepraszam. Ale dobrze, ale powiem jeszcze jedną, która jest moim zdaniem też bardzo ważna, czyli żeby mieć jakieś priorytety. Jeżeli my nie mamy swoich priorytetów i swoich celów, to wtedy życie nam zorganizuje ktoś inny. Tak było, jest i będzie. y nasz kalendarz jest bardzo łatwo zapełnić, więc warto robić w nim takie chwile, które są dla nas, które są celowo dla nas, które nie są właśnie zaplanowane przez inne osoby. Też uczyć się tego mówienia, nie uczyć się tego, żeby powiedzieć, że na przykład ja dzisiaj nie wyjdę do knajpy, bo na przykład tego nie ma w moim budżecie, czyli mam inne priorytety. Ja chcę wydać na coś innego. chc wydać na tą knajpę, ale w Rzymie, a nie tutaj i teraz, tylko właśnie mam budżet, który buduje na coś innego. Albo na przykład jak ktoś się spyta czy mamy wolną sobotę to powiedzieć, że nie, nie mamy wolnej soboty, bo my tą sobotę chcemy spędzić w domu na czytaniu książki. I to jest nasze zajęcie, które jest naszym priorytetem, bo ta książka leży już od trzech miesięcy na półce. Więc żeby pamiętać o tym, że my też możemy mieć swoje własne potrzeby i że bardzo często nauczenie się tego, czy też odkrycie tego, co jest dla nas ważne, uodparnia nas na te wpływy zewnętrzne. >> Czyli uczmy się od innych, ale pamiętajmy o sobie, o swoich priorytetach i o sobie z dzieciństwa. Tak, ale też naszym priorytetem nie musi być wcale robienie rzeczy tylko dla siebie, bo y na przykład to, że będziemy mieć cały wolny weekend na to, żeby w końcu zebrać naszą grupę licealnych znajomych i zrobić ognisko, to też może być nasz priorytet. zadbanie o relacje yyy albo zadbanie o to, żeby yyy siedzieć z rodziną, żeby mieć na przykład codziennie rodzinną kolację, żeby nam się te y ścieżki nie rozjechały. Yyy więc to może być dbanie o relacje, to może być dbanie o zdrowie. Na przykład mogę nie mieć czasu o 20:00, dlatego że wtedy biegam i to jest jakby ja akurat nie biegam, Marta, więc [śmiech] >> ja wiem, że mówisz do mnie. >> Tak tutaj piję do ciebie. Oczywiście, oczywiście. Jak biegam, wszyscy wiedzą, że nie mam wtedy czasu. >> Tak, u mnie to pewnie byłby bardziej rower niż bieganie, ale na pewno wiesz o co chodzi, że po prostu mam wtedy czas dla siebie, dla swojego zdrowia. To jest mój priorytet. Y, więc to może być coś dla nas, ale to też może być jakaś inwestycja w naszą długowieczność, która może się też przydać przecież innym osobom. To może być inwestycja w naszą wiedzę. Na przykład możemy sobie każdego wieczoru czytać jakiś rozdział książki o inwestowaniu albo właśnie edukować się w tym zakresie po to, żeby nie tylko siebie rozwijać, ale też nie być obciążeniem dla innych w przyszłości, być może dla naszych dzieci, być może na przykład nie być obciążeniem dla naszych rodziców cały czas, gdy gdy mamy trudności z usamodzielnieniem się. To jest tyle różnych aspektów, które mogą być naszymi priorytetami i które nie muszą być wcale samolubne, tylko że musimy wiedzieć, czego my w ogóle chcemy. >> Na przykład dokończyć książkę o surowcach. Mówiłaś, że też stałaś się wtedy osobą mniej towarzyską, tak, gdy trzeba ją [śmiech] było, gdy trzeba ją było skończyć. Dziękuję ci bardzo Dorota. Myślę, że wiele cennych lekcji. Pewnie nie jeden wątek warto by było jeszcze rozwinąć. Po więcej tych wątków zapraszam oczywiście do Girls Money Club i też do Doroty na profil, bo tam naprawdę jest absolutnie kopalnia wiedzy. Jeżeli ktoś słucha nas dzisiaj biegając, to dajcie znać w komentarzu, ile udało wam się zabić kilometrów >> koniecznie >> wysłuchając naszej rozmowy. Ja dziękuję za dzisiaj. To był Gold Saver Talks. Jeżeli chcecie wysłuchać więcej rozmów o pieniądzach, to subskrybujcie nasz kanał, żeby nie przegapić kolejnych odcinków serii. Dzięki za dzisiaj.








