Mam 39 lat. Gdybym zaczynał od nowa, zrobiłbym te 5 rzeczy [Plan finansowy dla trzydziestolatków]

5 kluczowych kroków do stabilności finansowej po 30

Marcin Iwuć 416,000 subskrybentów
129,683 1,542 03/09/2026

W filmie ekspert przedstawia pięć konkretnych działań, które warto podjąć w trzeciej dekadzie życia, aby zbudować solidną podstawę finansową i zapewnić sobie spokojną przyszłość. Omówione są: eliminacja długów konsumpcyjnych i stworzenie poduszki bezpieczeństwa, skuteczne negocjowanie podwyżki wynagrodzenia, wprowadzenie domowego budżetu umożliwiającego systematyczne oszczędzanie, rozpoczęcie regularnego, długoterminowego inwestowania oraz opracowanie własnej strategii inwestycyjnej.

  • Baza startowa: spłata zobowiązań oraz fundusz awaryjny równowartości 3‑6 miesięcznych wydatków.
  • Podwyżka zarobków: określenie ścieżki karierowej, rozmowa o podwyżce, otwartość na nowe wyzwania oraz wcześniejsze podejmowanie calculated ryzyka zawodowego.
  • Budżet domowy: planowanie każdej złotówki, kontrola wydatków, ochrona przed inflacją stylu życia oraz eliminacja poczucia winy związanej z wydatkami.
  • Inwestowanie długoterminowe: siła procentu składanego, przykład wzrostu kapitału przy miesięcznych wpłatach, zalecenie rozpoczęcia od IKE lub IKE maklerskiego z ETFami.
  • Strategia inwestycyjna: spisanie własnego planu, unikanie emocjonalnych decyzji, dywersyfikacja portfela oraz konsekwentne realizowanie ustalonych założeń.

Stosowanie tych zasad pozwala nie tylko zwiększyć oszczędności, ale także zbudować pewność finansową na kolejne dekady życia.

Dzięki konsekwentnemu stosowaniu przedstawionych kroków, osoba w wieku 30‑40 lat może zwiększyć swój majątek netto nawet o kilkaset tysięcy złotych w perspektywie 20‑30 lat, przy jednoczesnym zmniejszeniu stresu związanego z niepewnością finansową.

Zobacz pełną transkrypcję filmu

30 to moment, kiedy każdy orientuje się, że te kace nie są już takie same jak kiedyś. Ale mało kto zauważa, że właśnie wszedł w jedyną dekadę życia, w której są naraz dwie rzeczy. Jeszcze dużo czasu i już trochę pieniędzy. Ta trzecia dekada to krytyczny okres dla twoich finansów. Więc jeśli jesteś 30latkiem albo zbliżasz się do tego wieku, a masz poczucie, że nie do końca ogarniasz swoje pieniądze, to koniecznie ze mną zostań. Na start obnażymy wielką ściemę, jaką odnośnie wieku serwują nam social media. Omówię potem pięć celów, które postawiłbym swoim finansom na trzecią dekadę życia, tak żeby przez potem kolejne 30 lat nie musieć martwić się pieniędzmi i podzielę się tym, co u mnie się świetnie sprawdziło, a tym też, co zrobiłbym inaczej. Proszę zostaw jeszcze łapkę w górę dla algorytmu i lecimy. Mam 39 lat i powoli dociera do mnie, że statystyczny półmetek życia mężczyzny mam już za sobą i zaraz już jako 40latek będę w średnim wieku. No i daje mi to oczywiście do myślenia. Naturalnie te moje rozważania skręcają też na pole finansów. Pierwsza rzecz, którą powiedziałbym sobie samemu sprzed 9 lat, to jest nie daj sobie wmówić, że jesteś w tyle. Bo pamiętam jak dziś, że po skończeniu 30 miałem taką winę, frustrację narastającą, że kurczę już 30estka, a ja nie mam jeszcze miliona na koncie własnej firmy, yyy, fajnego mieszkania. Miałem wręcz do siebie takie wyrzuty, że dlaczego tak mało osiągnąłem, co jest ze mną nie tak. I dopiero dziś na chłodno mogę powiedzieć, że problem nie był we mnie, tylko był w punkcie odniesienia. A wszystko przez social media, internet, telewizję, które faszerują nas takimi obrazkami sukcesfulnych 20latków w luksusowych apartamentach, na egzotycznych podróżach, w drogich samochodach, wszędzie młodzi, piękni i bogaci. I tak codziennie skrollujesz tych 20letnich milionerów i twój mózg przyjmuje to za normę. Aha, czyli to jest częste i to nazywa się konkretnie w ekonomii behawioralnej heorystyką dostępności, bo oceniamy jak częste jest dane zjawisko po tym, jak łatwo przychodzą nam do głowy przykłady. Statystyki jasno pokazują, że ten obrazek z social mediów to jest fikcja, to żadna norma, bo jak wygląda w rzeczywistości ta relacja majątku do wieku? No to tak. Przeciętny Polak kupuje mieszkanie na hipotekę koło 36 roku życia. Średni wiek założyciela startupu w Dolinie Krzemowej 41 lat, a tylko jeden na pięciu nowo mianowanych prezesów w europejskich spółkach giełdowych ma mniej niż 50 na karku. I to jest bardzo spójne z tym, co pamiętam o zamożnych klientach polskich banków, że taki polski milioner jest dobrze po 50 i wcale nie rozbija się swoim Lambo po mieście. Sukces finansowy wymaga czasu i zaangażowania, a mając 30 lat jesteś jeszcze na wczesnym etapie tej drogi. Jedynym benchmarkiem, do jakiego warto się porównywać, moim zdaniem, to my sami, czyli ścigaj się sam ze sobą. Ale jeśli tak w skrytości myślisz teraz, no dobra, ale ja naprawdę przebimbałem tą 20 i teraz czuję, że jestem w finansowej dupie, no to nic straconego, bo ta twoja 20estka to był okres rozgrzewki. To czego nie zrobiłeś do 30 roku życia waży mniej niż to co zrobisz przez najbliższe 10 lat. Ale też żeby nie było tak pobłażliwie, ten okres między 30 a 40 jest cholernie ważny dla twoich finansów. To co zrobisz albo nie zrobisz w tej dekadzie będzie miało ogromny wpływ na twoją zamożność yyy i też na jakość późniejszego życia. No właśnie późniejszego, bo nie będę ci tutaj mydlić oczu, że po 30 szybko staniesz się bogaty. Statystycznie ta trzecia dekada życia to nie jest wyścig na finansowy szczyt i takie delektowanie się widokiem, tylko jest to taki trudny etap finansowej aklimatyzacji. Bo tak jak w himalaizmie szczytów nie zdobywa się od tak, że wstaniesz rano, wypijesz kawkę w papuciach i potem wychodzisz na ośmiotysięcznik. Nie, nie, nie. Zanim ktokolwiek w ogóle skieruje się na szczyt, to wcześniej przez długi czas buduje odporność, formę i przez kilka tygodni kursuje najpierw w górę, w dół między pośrednimi obozami wysokościowymi. I to się nazywa aklimatyzacja. Kto ją pominie, no to potem jest zwożony najczęściej na noszach. I każdy z nas będzie mieć w 30 swoją własną finansową górę do zdobycia i własną ścieżkę do wytyczenia. Nie ma takiego jednego utartego szlaku, ale są wspólne elementy takie do aklimatyzacji właśnie, które trzeba zaliczyć. I te kamienie milowe na drodze są po prostu w miarę uniwersalne. Wybrałem pięć, które moim zdaniem są najważniejsze. Jeśli masz na karku trzy dychy, a w portfelu same kredyty, to pierwszym kamieniem milowym bezapelacyjnie jest zbudowanie stabilnej bazy startowej. I według badania CEBOS to właśnie wśród 30latków jest największy odsetek osób z zadłużeniem. I to jest pewnie w głównej mierze efekt kredytów hipotecznych, które są dla większości z nas niezbędne przy tak drogich nieruchomościach, a przy tym kredyty hipoteczne też mają finansowy sens, ale zupełnie czymś innym są kredyty konsumpcyjne, które też są objęte w tej statystyce. Nie ma mowy o bogaceniu się, jeśli u nogi ciągniesz kuulę chwilówek czy co chwilę ratujesz się kartą kredytową. Niszczycielski wpływ na twoje finanse będą miały też raty 0%, leasing na samochód czy plaga ostatnich lat, odroczone płatności. Te ostatnie to są jak karta kredytowa na sterydach. Kiedy się powinienie noga, no to sięą spustoszenie w portfelu gorsze od chwilówek. Jeśli jako 20latek zdarzało ci się pojechać na pożyczce, no to można to zwalić na błędy młodości. No i też taki okres usamodzielniania się, testowania. Ale mając trójkę z przodu, to już jest najwyższa pora, żeby postawić twardą granicę. Żadnych nowych długów konsumpcyjnych i jak najszybsza spłata tych dotychczasowych. Szczególnie, że nie wystarczy wyjść po prostu na zero. Potrzebujesz do tej mocnej bazy startowej także bufora bezpieczeństwa, który zamortyzuje nieprzewidziane wydatki już nie tylko twoje, ale też osób, z którymi budujesz życie. A po 30 możesz być pewny, że będzie co amortyzować. Absolutne minimum dla takiej poduszki bezpieczeństwa to równowartość trzymiesięcznych wydatków, ale zalecałbym raczej celować w równowartość sześciu lub nawet więcej miesięcy. Z perspektywy czasu y ja widzę po sobie, że ten brak kredytów i właśnie duża poduszka bezpieczeństwa bardzo pomogły mi w podejmowaniu ryzyka, gdy zmieniałem życiowy kurs i starałem się łapać okazje, które się nadarzają. Masz już ten finansowy bufor? No to teraz pora brać się za najważniejszy punkt tego zestawienia. Drugi kamień milowy, czyli wywalczenie podwyżki zarobków. 30 to jest właśnie ten moment, kiedy trzeba się określić karierowo, skoncentrować na wybranym kierunku i metodycznie zwiększać zarobki. Jeśli spojrzymy na medianę zarobków, czyli kwotę, która jest tak dokładnie pośrodku, połowa osób zarabia mniej, połowa zarabia więcej, no to zobacz, że największy przyrost zarobków tej mediany odbywa się między 25 a 45 rokiem życia, z czego krytycznym okresem jest właśnie trzecia dekada życia. Potem ten statystyczny Polak dochodzi do sufitu. Tylko dwa zastrzeżenia. Po pierwsze, ten wzrost wynagrodzeń nie zadzieje się sam. Ty musisz go sobie wywalczyć. A po drugie, nie musisz być statystycznym Polakiem, tylko możesz przecież powalczyć o ponadprzeciętne zarobki. I jak dołożymy do tego obrazka dane o średnich zarobkach, no to tu pojawiają się kolejne wnioski. Widać, że gdy wchodzimy na rynek pracy, no to razem z rówieśnikami zarabiamy z grubsza podobne pieniądze. Średnia jest blisko mediany, ale zobacz, że po 30 ten peleton się wydłuża i różnice robią się bardziej zauważalne. Część osób zaczyna zarabiać dużo więcej, no i podnosi tą średnią. Zobacz, że średnia jest wyższa od Mediany o 10,5% w tej grupie do 24 lat, ale już o 20,6% w grupie 25 34 i potem o 28% jest wyższa średnia od Mediany w grupie 3545. Te zarobki najwyżej zarabiających po prostu tą różnicę powiększają. Zauważ też, że najlepiej zarabiający najwyraźniej zwiększają jeszcze dalej ten swój poziom przychodów, skoro ta średnia tak nie stabilizuje się, nie wchodzi w stagnację, tylko widać wyraźnie trend wzrostowy dłuższy niż ten, który by wynikał z mediany. Z własnego doświadczenia gorąco zachęcam cię do trzech rzeczy. Po pierwsze, już dzisiaj ustal sobie tę datę, kiedy w tej obecnej pracy pójdziesz porozmawiać o podwyżce. Nic nie ryzykujesz. A możesz dużo ugrać. Po drugie, jeśli czujesz w tym obecnym miejscu, gdzie jesteś, że no już dotykasz głową sufitu, no to nic tak nie pomaga na rynku pracy jak otwartość na nowe wyzwania poza strukturami obecnej organizacji. Zresztą najłatwiej jest się rozglądać za alternatywami, kiedy jesteś zatrudniony i nie jesteś pod presją. Więc wybierz się na kilka rozmów kwalifikacyjnych, choćby po to, żeby nabrać wprawy i rozeznania. No a do tego na pewno przyda się odkurzenie twojej sieci kontaktów. Mnóstwo ofert pracy rozchodzi się z polecenia, więc warto networkować. No i po trzecie jeszcze w tym punkcie to, co z perspektywy czasu chyba najbardziej bym chciał podkreślić tej młodszej wersji siebie to ryzykuj wcześniej. Kiedy już wiedziałem, że chcę przejść na własną działalność i zmienić kierunek życiowy na to, co najbardziej mnie jara, no to i tak jakoś to odciągałem w czasie. yyy ciężko było porzucić tą złotą klatkę korporacji i dziś patrzę na to jak na takie zmarnowane trzy lata, kiedy wcześniej mogłem podjąć ryzyko. Więc jeśli ciągnie cię do postawienia, nie wiem, biznesu na boku, yyy, zmiany pracodawcy, przebranżowienia, yyy, to zaufaj własnej intuicji. Zrób plan i zaryzykuj. Fortuna sprzeja odważnym. bardzo mocno ci kibicuje w tym zwiększaniu zarobków, bo jako 30latek będziesz ich potrzebować bardziej niż na jakimkolwiek innym etapie życia. Najtrudniejszy, trzeci kamień milowy w tym wieku to opanowanie wydatków i regularne odkładanie kasy, choćby po to, żeby zgromadzić wkład własny na własną nieruchomość. To jest prawdziwe wyzwanie, no bo lista kosztów wręcz eksploduje. Wynajem mieszkania, samochód, wesela, ubezpieczenia, szkolenia zawodowe, wyposażenie domu. Dla młodych rodziców cała bebikowa puszka Pandory, czyli wózki, szczepienia, ciuszki, zabawki, żłobki. No z każdej strony te wydatki po prostu puchną i jeśli nic z tym nie zrobisz, to niestety duże prawdopodobieństwo, że będzie zostawać za dużo miesiąca pod koniec pieniędzy. Zamiast więc patrzeć na co rozeszły się twoje pieniądze, potrzebujesz systemu, który zawczasu powie tym pieniądzom gdzie mają iść. I takim systemem jest budżet domowy. I tak wiem, pełna zgoda. Budżetowanie jest równie fascynujące jak mycie zębów, ale uwierz mi, że daje fascynujące rezultaty. W sensie budżetowanie. Mycie zębów też oba dają dobre rezultaty. Budżetowanie to nie jest upierdliwe zbieranie paragonów, ani rezygnowanie z kawy na mieście. To jest wyznaczanie zadań dla swoich pieniędzy. I każda złotówka po prostu dostaje robotę do wykonania. Ta idzie na czynż, ta na wkład własny, ta na weekend, którego nie chcesz sobie odpuścić. I to jest właśnie cała różnica. Bez budżetu liczysz, że coś zostanie, a z budżetem planujesz, że zostanie. I gdy wprowadzisz budżet, no to dzieją się takie trzy wspaniałe rzeczy. Po pierwsze, odzyskujesz kontrolę nad wydatkami. Po drugie, uodparniasz się na inflację stylu życia. No bo każda podwyżka ma z góry przydzielone miejsce. I po trzecie, to co dla mnie było takim największym game changerem, to pozbywasz się poczucia winy, że wydajesz pieniądze. Bo budżet nie jest po to, żeby sobie czegoś tam odmawiać i ściolić. Jest po to, żeby świadomie wybrać jakim wydatkom powiem tak. Niestety wiem jak bardzo wiele osób grzęźnie przy tych pierwszych próbach budżetowania lub jak szybko się zniechęca. I dlatego z myślą właśnie o wszystkich osobach, które mierzą się z uszczelnianiem wydatków, projektowaniem budżetu, budowaniem takich zdrowych nawyków finansowych, szykujemy teraz całym zespołem coś mega fajnego, mega pomocnego, tak żeby pomóc wam wreszcie mieć więcej pieniędzy. Jaramy się, bo już w październiku zaprosimy was do kursu, który krok po kroku prowadzi do takich ogarniętych finansów. Już teraz zapraszam cię, dołącz do listy zainteresowanych, link pod filmem, żeby nie przegapić tych najlepszych warunków na październikowej premierze. Link pod spodem, a ja przechodzę do czwartego kamienia milowego, kamienia, którego zaniedbanie na etapie 30est ma potem bardzo kosztowne konsekwencje, a mowa o wdrożeniu nawyku długoterminowego inwestowania. I tak wiem, że przy tylu wyzwaniach wydaje się, że nie być dobry czas na inwestowanie. I wiem, że od ręki łatwo przychodzi wymienienie bardziej pilnych potrzeb, ale zanim skończy się ta lista pilnych tematów, to stracisz największego sojusznika w pomnażaniu pieniędzy. Czas. I zobacz jaką różnicę robi 10 lat. Załóżmy, że lokujesz 200 zł co miesiąc w taką hipotetyczną inwestycję, która pracuje na 5% w skali roku. I tak aż do 65. Jeśli zaczynałbyś jako 25latek, no to zgromadziłbyś w ten sposób 305 000 zł versus 166000 dla osoby, która wystartowałaby dekadę później. Prawie dwukrotna różnica, która wynika z magii procentu składanego. Te twoje dotychczasowe zyski, które wypracuje twoja inwestycja też zaczynają pracować. pojawiają się zyski odzysków i ten mechanizm jest potężny, ale działa bardzo wolno. Trzeba serio dekad, żeby zauważyć jego efekty, ale im więcej czasu dasz tej swojej inwestycji, im większą stopę zwrotu też ona wygeneruje, no to tym większą dźwignią będzie właśnie ten procent składany. Więc ta matematyka finansowo daje bardzo prosty wniosek. Najlepiej inwestować już jak masz 20 lat. Mhm. Tylko wszystko fajnie na papierze, a ja już próbuję sobie wyobrazić ten tabun 25latków, którzy poświęcają co miesiąc kilkaset złotych na inwestycje z jakimś tam horyzontem za kilkadziesiąt lat. No to jest absolutna rzadkość. Bardzo miło mi spotykać takie osoby w naszej społeczności, ale wiem, że to są wyjątki. 20latkowie mają czas, ale nie mają kasy. 40latkowie mają kasę, ale już dużo mniej czasu na rozchuanie inwestycji. Ty jako 30latek masz obydwa czas i dyscyplinę, żeby wykroić co miesiąc kwotę do zainwestowania. Jeśli chcesz, y, możesz jeszcze podgonić tych 20latków prymusów, po prostu zwiększając odkładaną kwotę. Na przykład tutaj zobacz, jaką różnicę zrobiłoby zwiększenie z dwóch do 5 stów miesięcznie. Najważniejsze, żeby nie odkładać tego na kiedyś, bo każde opóźnienie osłabia ten efekt procentu składanego. I żeby osiągnąć to samo, co osoba, która wystartowała wcześniej, no to szacuje, że za każdy taki rok zwłoki musiałbyś wpłacać miesiąc w miesiąc o 4 do 8% więcej. Czyli innymi słowy jako 35latek trzeba by miesięcznie odkładać od 260 do 470 zł. żeby uzyskać ten sam efekt, co zaczynając z kwotą 200 zł jako 25latek. Im tutaj zależy to od tego, jaką stopę zwrotu przyjmiemy, im wyższa, no to tym trudniej jest gonić, ale to i tak są bardzo znośne kary za późniejszy start. Po 40 te kwoty brutalnie rosną. Nieważne więc od jakiej kwoty, ale po prostu zacznij inwestować i od razu protip, zrób to od samego startu na antypodatkowym pokrowcu. A konkretnie w ramach długoterminowego inwestowania zacząłbym od indywidualnego konta emerytalnego, czyli od IKE. To jest taki specjalny rodzaj konta, który pozwala sięgać po pieniądze, jeżeli są potrzebne, ale nie trzeba przy nim martwić się o zawiłości podatkowej inwestycji, a wręcz największą korzyścią jest to, że mamy możliwość, żeby w ogóle nie zapłacić 19% podatku od zysków. Jest wiele rodzajów IKE, ale jeśli kompletnie nie masz siły na naukę inwestowania, to takim absolutnie najłatwiejszym pierwszym krokiem, na którym no nie ma jak się sparzyć, jest IKE obligacje z obligacjami detalicznymi indeksowanymi inflacją. I na dziś takie konto dostępne jest tylko w banku PKO BP. Sam jednak korzystam z innego IKE, IKE maklerskiego z ETFami, ponieważ no postawiłem na bardziej zróżnicowany portfel, taki z akcjami, złotem, walutami obcymi. Po prostu wierzę, że w ten sposób mam większe szanse na zgromadzenie większego kapitału. Jeśli chcesz mocniej wykorzystać tę dźwignię, jaką są długoterminowe inwestycje i zrobić to z głową, to takim przełomowym krokiem jest spisanie własnej strategii inwestycyjnej. I to jest ten ostatni kamień milowy. Dla mnie to był game changer i 30 to jest świetny moment, żeby raz wykonać tę pracę i potem zbierać jej owoce przez kolejne dekady, bo masz już bardziej wyczulony radar na ściemy i też doceniasz siłę planowania. A strategia inwestycyjna to nic innego jak twój własny plan na inwestowanie. Jeśli nie masz takiego planu, to z mojego doświadczenia kończy się to na trzy sposoby. Albo powiesz: "Boję się strat, nie inwestuję w nic, co czego cena się waha i okej, można tak, tylko to jest kosztem niższej stopy zwrotu. Albo druga opcja, wsadzisz pieniądze w jakiś produkt inwestycyjny, który podsunie ci sprzedawca albo reklama jakiejś instytucji finansowej. I wiem, że byłoby wygodnie to zdelegować na zewnątrz na zasadzie ja się wyłączam już teraz kto inny za to odpowiada. No tylko niestety w praktyce to zawsze oznacza wyższe koszty inwestowania, a efekty no pozostawiają wiele do życzenia. Tego się po prostu nie da zaoutsourceać. No i wreszcie ten trzeci sposób w jaki to się może skończyć, jeżeli nie masz strategii, to takie nieświadome błądzenie pomiędzy tysiącami różnych instrumentów inwestycyjnych. kopiowanie jakichś zasłyszanych rozwiązań. Może nawet dasz się złowić jakiemuś internetowemu guru od inwestycji, które oferuje magiczny patent na szybkie i wysokie zyski. I nawet jeśli masz szczęście i na początku ładnie zarobisz, to w którymś momencie ta pasa się odwraca, przychodzą spadki, a ty kapitulujesz emocjonalnie. Takie spadki w inwestycjach prędzej czy później zawsze przychodzą. Więc tak jak nikt nie zadba ciebie, o twoje zdrowie i kondycje, tak samo nikt za ciebie nie ogarnie twoich decyzji inwestycyjnych. I na szczęście właśnie możesz raz stworzyć taką własną strategię inwestycyjną i potem mieć już spokój z tym tematem na lata. Jechać po prostu na autopilocie. Podsumujmy więc te pięć kamieni milowych na 30. Baza startowa bez długów i z poduszką. wywalczona podwyżka, budżet generujący choćby minimalne nadwyżki, nawyk długoterminowego inwestowania. No i ostatnia własna strategia inwestycyjna. Wybrałbym z nich na początek tylko jedną rzecz, nad którą będziesz pracował. Tę, która w twojej sytuacji boli najbardziej. Bo to czego nauczyła mnie też 30estka to, że skupienie i takie konsekwentne małe kroki wygrywają ze zrywami i multitaskingiem. To jest maraton, a nie sprint. A teraz jestem bardzo ciekawy, jakiej ty udzieliłbyś rady 30estolatkom. Napisz w komentarzu. Sam chętnie się czegoś od was nauczę na tej ostatniej prostej przed czwórką z przodu. Bardzo dziękuję za spędzony wspólnie czas. Do zobaczenia. Hej. Jeszcze przypominajka, pod filmem czeka na ciebie link do najlepszych premierowych warunków kursu. Premiera już w październiku.

Przewijanie do góry