Cła Trumpa a rynki finansowe
Donald Trump, były prezydent USA, wprowadził szereg ceł, które znacząco wpłynęły na globalne rynki finansowe. W 2024 roku jego decyzje dotyczące ceł odwetowych wywołały gwałtowne reakcje inwestorów, prowadząc do znacznych wahań na giełdach i wzrostu indeksu strachu VIX.
Wpływ ceł na gospodarkę
Wprowadzenie ceł miało na celu ochronę amerykańskiego przemysłu i zmniejszenie deficytu handlowego. Jednakże, polityka celna Trumpa spotkała się z ostrą krytyką, a wielu ekspertów wskazywało na negatywne konsekwencje dla globalnej gospodarki. W filmie analizujemy wpływ decyzji Trumpa na rynki finansowe, w tym gwałtowne spadki indeksów giełdowych oraz reakcję inwestorów.
Reakcja rynków
Reakcja rynków finansowych na działania Trumpa była natychmiastowa. W filmie omawiamy:
- Wzrost indeksu strachu (VIX) do poziomów nienotowanych od czasu pandemii COVID-19.
- Spadki na głównych indeksach giełdowych, zarówno w USA, jak i w Europie.
- Strategię „risk-off” przyjętą przez inwestorów, którzy przenosili kapitał do bezpieczniejszych aktywów, takich jak złoto i obligacje.
Analiza decyzji Trumpa
Film analizuje kluczowe decyzje Donalda Trumpa dotyczące ceł, w tym wprowadzenie 20% ceł na pojazdy i części, a następnie zawieszenie ceł odwetowych na 90 dni i wprowadzenie uniwersalnych 10% ceł. Szczególna uwaga poświęcona jest relacjom handlowym USA z Chinami i wojny handlowej między tymi krajami.
Wnioski
Film „Nowe cła Trumpa: katastrofa czy strategia?” oferuje dogłębną analizę wpływu polityki celnej Donalda Trumpa na rynki finansowe. Omawiamy reakcje inwestorów, wahania indeksów giełdowych i długoterminowe konsekwencje tych decyzji. Zapraszamy do obejrzenia filmu i zapoznania się z naszą analizą.
Zobacz pełną transkrypcję filmu
Sła Donalda Trumpa dalej dyktują wyceny na rynkach finansowych. Indeks strachu wchodzi na najwyższy poziom od pandemii COVID-19, a nowe decyzje administracji, zamiast rozwiewć wątpliwości inwestorów, tylko je powiększają. A to wszystko dzieje się w ciągu zaledwie dwóch tygodni. Nazywam się Tymoteusz Turski, jestem analitykiem rynku akcji XTB i dzisiaj chciałbym przyjrzeć się temu, co wydarzyło się od początku kwietnia i w jakim momencie obecnie teraz się znajdujemy i co nas czeka w ciągu najbliższych kilku dni. A to wszystko głównie pod kątem polityki celnej Donalda Trumpa. Aby zrozumieć, dlaczego ostatnie tygodnie były tak zmienne na rynkach finansowych, musimy cofnąć się do momentu, w którym Donald Trump został prezydentem Stanów Zjednoczonych. Od samego początku Trump zapowiadał, że chce aby firmy ze Stanów powróciły z produkcją właśnie na teren USA, a także, że chce zmniejszyć deficyt handlowy pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a innymi krajami. Jednym z narzędzi, które chciał do tego użyć są cła. W szczególności nazywał to cłami odwetowymi, bo zgodnie z polityką Trumpa i przede wszystkim z jego narracją Stany Zjednoczone są bardzo niesprawiedliwie traktowane na arenie międzynarodowej. Wyższe cła, jakie nakładają inne kraje na Stany Zjednoczone sprawiają, że Stany Zjednoczone mają bardzo duży deficyt z nimi. Natomiast 2 kwietnia, kiedy przedstawił szumnie zapowiadane cła odwetowe, okazało się, że ich wartość jest zaskakująco wysoka. Głównie dlatego, że zapowiadane przez Donalda Trumpa cudwetowe bazują nie na samej wartości CE, jakie kraje nakładają na Stany Zjednoczone, ale na tak zwanych cłach plus niesprawiedliwych zachowaniach krajów. To wszystko sprawia, że na przykład ta nowa wartość tych ceł niesprawiedliwych w przypadku Chin wynosi 67%, a w przypadku Wietnamu 90%. Jeśli rzeczywiście były to tylko i wyłącznie cła nakładane na Stany Zjednoczone, no to możemy sobie wyobrazić, że byłyby to naprawdę bardzo wysokie wartości, które w dużej mierze hamowałyby wymianę handlową między Stanami Zjednoczonymi a danymi krajami. Tak samo wygląda sytuacja w Unii Europejskiej, która według tego, co mówił Trump, nakłada na Stany Zjednoczone niesprawiedliwe cła w wysokości 39%. Są to naprawdę bardzo wysokie cła i nie do końca pokrywają się z rzeczywistością, biorąc pod uwagę fakt, że Unia Europejska w tym czasie w zależności tutaj od metodyki badań nakładała albo cła wysokości od 1% albo do 4,8%. Skąd jest w ogóle wartość tych cłodwetowych? Ogólny wzór do wyliczenia cłodwetowych bazuje przede wszystkim tylko i wyłącznie na dwóch wartościach. Na eksporcie danego kraju do Stanów Zjednoczonych oraz na deficycie handlowym Stanów Zjednoczonych z danym krajem. Biorąc pod uwagę fakt, że mamy do czynienia z cłami handlowymi, które dotyczą całego świata, że mamy do czynienia z informacją, na które tak naprawdę cały świat, nie tylko rynków finansowych, ale w ogóle cały świat oczekiwał, to jeśli zastanowimy się, że ta informacja bazuje tylko i wyłącznie na tych dwóch danych i to zebranych tylko do 2024 roku, możemy mieć bardzo duże wątpliwości co do jakości obliczenia tych ceł. I stąd mamy właśnie tą dziwną wartość niesprawiedliwych ceł. Na przykład Wietnam, który według tabeli Donalda Trumpa nakłada na Stany Zjednoczone niesprawiedliwe cła w wysokości 90%. Przede wszystkim nakłada je poprzez bardzo duży deficyt handlowy, jaki Stany Zjednoczone mają właśnie z Wietnamem. Jeśli weźmiemy sobie import do Stanów Zjednoczonych z Wietnamu wynoszący ponad 136,6 miliarda dolarów i postawimy go w mianowniku, a następnie w liczniku postawimy deficyt handlowy między Stanami Zjednoczonymi a Wietnamem wynoszącym ponad 123 miliardy, no to wtedy wynikiem takiego działania będzie właśnie 90%. Następnie ta wartość 90% została podzielona przez 2 i stąd mamy wartość ceł odwetowych, jakie Donald Trump zdecydował się nałożyć na kraje, z którymi deficyt handlowy Stanów Zjednoczonych jest naprawdę wysoki. Jest to o tyle ciekawa sytuacja, że w przypadku Wietnamu mamy do czynienia z ekonomią bardzo mocno nastawioną na eksport, która przede wszystkim eksportuje nie tylko do Stanów Zjednoczonych, ale też i do innych krajów, bo po prostu koszty pracy w Wietnamie są dużo niższe niż na przykład w Stanach Zjednoczonych. Ciężko tu mówić o jakichś niesprawiedliwych praktykach, bo choć faktycznie Wietnam nakłada cła na produkty Stanów Zjednoczonych, wynoszono one około 9,8% co jest prawie 10okrotnie niższą wartością niż niesprawiedliwe cła, które przypisał Donald Trump Wietnamowi. I gdyby chodziło tylko i wyłącznie o to, aby pokazać swoim wyborcom, zobaczcie, inne kraje traktują Stany Zjednoczone niesprawiedliwie, a my nie będziemy aż tak niesprawiedliwie traktować innych krajów, ale podniesiemy nieco cła po to, aby bronić nasz handel. Wszystko byłoby okej. Natomiast w przypadku, w którym rzeczywiście wartość celodwetowych nakładanych na inne kraje bazuje na tak oblicz, na takich obliczeniach, które przede wszystkim wyglądają jak obliczenia zrobione na kolanie, no to mamy tutaj naprawdę duży problem. No i ten duży problem widzieliśmy też na rynkach finansowych, bo nałożenie tak wysokich ceł ze strony Stanów Zjednoczonych na inne kraje zaimplikowało naprawdę bardzo dużą wojnę handlową na skalę globalną. w szczególności oczywiście straciły straciłyby na tym Stany Zjednoczone oraz spółki działające w Stanach Zjednoczonych, ponieważ musiałyby ponieść naprawdę bardzo duże koszty. Jednocześnie pojawiło się też kolejne pytanie, nad którym inwestorzy już od dawna się zastanawiali, czyli czy konsumenci wytrzymają presję inflacyjną, którą obecnie widzimy w Stanach Zjednoczonych. W momencie, w którym do tej presji dołożone zostaną jeszcze kwestie związane z cłami, to wytrzymałość konsumentów staje pod jeszcze większym znakiem zapytania. No i to doprowadziło do kolejnej sesji, tuż po samym ogłoszeniu przez Donalda Trumpa ceł odwetowych. Sesja ta przyniosła ogromne spadki zarówno na europejskich rynkach jak jak i na rynku w Stanach Zjednoczonych. Na przykład i niemiecki indeks DAX spadł o 3%, Eurostox 600 również około 3%, polski Wig stracił spadło 4%. A wszystko to dlatego, że inwestorzy włączyli tak zwaną strategię risk off, czyli zdecydowali się przenieść kapitał z bardziej ryzykownych aktywów do mniej ryzykownych aktywów, takich jak złoto, takich jak obligacje. Co więcej, jednak widzimy coraz bardziej trendy odchodzenia inwestorów ze Stanów Zjednoczonych, co objawia się przede wszystkim bardzo mocnymi spadkami na indeksach giełdowych, a także na chwilę widzieliśmy spadek rentowności, a później znowu wzrost rentowności obligacji amerykańskich, ale do tego przejdziemy za chwilę. Teraz warto przyjrzeć się jak wyglądały poszczególne wydarzenia w ciągu ostatnich dwóch tygodni. Skoro już wiemy, dlaczego cła odwetowe były tak ważne, jak zostały wyliczone i dlaczego ich wysokość aż tak bardzo zaskoczyła inwestorów, przyjrzyjmy się jakie decyzje następnie podejmował Donald Trump. Otóż 2 kwietnia mamy dzień wyzwolenia i zapowiedź coowych, o których już rozmawialiśmy. 3 kwietnia zaczynają obowiązywać 20% cła na pojazdy i części do pojazdów. 9 kwietnia Trump zawiesza cła odwetowe na 90 dni i wprowadza uniwersalne 10% cła. Jest to moment, na który rynki tak naprawdę najbardziej czekały, bo oznacza to, że Donald Trump zawiesza swoją politykę celną i zawiesza swoje podejście na globalną wojnę handlową. Zamiast tego wprowadza 10% cła odwetowe, które aż tak mocno nie uderzą w handel międzynarodowy, jak te wcześniej proponowane przez administrację Trumpa. W momencie, w którym Donald Trump ogłosił swoje cła odwetowe, mieliśmy do czynienia z dwoma podejściami. Z podejściem globalnym, tak jak zachowały się większość krajów i i podejściem chińskim. Inne kraje, przynajmniej z tego co mówi Donald Trump, zdecydowały się skontaktować z administracją prezydenta Stanów Zjednoczonych i wejść z nim na drogę negocjacyjną po to, aby ustalić inne warunki umów handlowych, które mogłyby być dla Stanów Zjednoczonych dużo bardziej korzystne. Natomiast Chiny zdecydowały się odpowiedzieć bardzo ostro, to znaczy podnosząc swoje własne cła i nałożyć je na produkty importowane ze Stanów Zjednoczonych. To sprawiło, że 9 kwietnia Trump zawiesił cła dla wszystkich krajów poza właśnie Chinami, na które podniósł cła aż do 145%. Decyzja ta o podniesieniu ceł do 145% spowodowała odpowiedź Chin, która zmieniła się tak naprawdę między Stanami Zjednoczonymi a Chinami w wymianę ciosów, bo z jednej strony Chiny podwyższały cła, z drugiej strony Stany Zjednoczone podwyższały cła aż do 11 kwietnia, w którym Chiny zdecydowały się podwyższyć cła do łącznej wartości 125%. USA z drugiej strony zdecydowały się wyłączyć z ceł odwetowych elektronikę i to jest bardzo ciekawa decyzja, ponieważ Stany Zjednoczone w większości importują właśnie elektronikę z Chin. W takiej sytuacji, w momencie w którym ta elektronika zostaje wyciągnięta z ceł odwetowych, obejmuje ona tylko i wyłącznie tak zwane cła fentanylowe, które wynoszą 20%. Relacje między Chinami a Stanami Zjednoczonymi wyglądały zupełnie inaczej niż relacje między Stanami Zjednoczonymi a pozostałymi krajami. Inne kraje zdecydowały się zadzwonić do Trumpa i dogadać w jakiś sposób, tak aby te negocjacje dalej trwały, a cła zostały na chwilę zawieszone. Natomiast Chiny zdecydowały się odpowiedzieć dużo ostrzej. To znaczy w imię zasady jeśli Cła są nakładane na produkty chińskie, to będą nakładane także cła na produkty amerykańskie, tylko że ze strony Chin. I zaczęła się tutaj bardzo mocna wymiana ciosów. wymiana ciosów, która doprowadziła tak naprawdę do horendalnie wysokich ceł odwetowych, zarówno ze strony Chin, jak i ze stronów Stanów, ze strony Stanów Zjednoczonych. Teraz widzicie przed sobą wykres przedstawiający to, jak zmieniały się cła nakładane przez Chiny na USA oraz przez USA na Chiny. Czerwoną kreską zaznaczane są cła nakładane przez Chiny na USA, a niebieska kreska pokazuje cła nakładane przez Stany Zjednoczone na Chiny. Jak widzicie wartość, która obecnie obowiązuje, jest horendalnie wysoka. Oczywiście w przypadku ceł nałożonych przez USA na Chiny widzieliśmy bardzo dynamiczny spadek. Wynika to przede wszystkim z tego, że tak jak mówiłem, Stany Zjednoczone zdecydowały się wyłączyć z tych ceł odwetowych elektronikę, smartfony, laptopy, między innymi także półprzewodniki, czyli tak naprawdę jeden z najważniejszych elementów importowanych ze Chin do Stanów Zjednoczonych. Z drugiej strony Chiny na razie pozostawiają swoje cła odwetowe na takim poziomie, który implikuje łączną wysokość cł nałożonych przez Chiny na Stany Zjednoczone na około 147,6%. Z perspektywy Stanów wysokość ceł nałożonych na chińskie produkty wynosi 109,47%. Jaka była reakcja na tę wymianę ciosów pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Chinami? Z jednej strony tuż przed samym ogłoszeniem ceł odwetowych przez Donalda Trumpa, mieliśmy do czynienia z bardzo mocnym wzrostem eksportu z Chin do Stanów Zjednoczonych. Wygląda na to, że amerykańscy importerzy zdecydowali się do tego, aby zaimportować jak najwięcej produktów, zanim cła odwetowe zostaną wprowadzone i zanim rozpocznie się potencjalna wojna handlowa. Oczywiście nie mogli oni przewidzieć, że wojna handlowa wyjdzie na aż tak wysoki poziom, jaki obecnie widzimy. Natomiast z drugiej strony rzeczywiście jest to dosyć ciekawa ciekawa reakcja na to, szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę fakt, że cała polityka Donalda Trumpa ma właśnie zmniejszać import do Stanów Zjednoczonych. Niemniej jednak, tak jak widzimy na wykresie, eksport z Chin do Stanów Zjednoczonych wzrósł i to około 7% w ujęciu rok do roku. A jak wyglądała reakcja rynków finansowych? Przede wszystkim inwestorzy patrzyli tutaj nie tylko na relacje pomiędzy Chinami a Stanami Zjednoczonymi, ale w ogóle na relacje Stanów Zjednoczonych z całą gospodarką światową. Doszło do bardzo dużych ruchów na giełdzie, przede wszystkim oczywiście na indeksie amerykańskim. Wcie, w którym zobaczymy sobie na dzienne zmiany indeksu S&P 500, zobaczymy, że spadek indeksu był największy od pandemii COVID-19. Natomiast decyzja 9 kwietnia o tym, aby odsunąć w czasie na 90 dni cła odwetowe spowodowała najwyższy jednodniowy wzrost od kryzysu z 2008 roku. Także widzimy, że zmienność na rynkach bardzo mocno wzrosła. Oczywiście widać to nie tylko na samych ruchach cenowych indeksu, ale też na indeksie strachu, czyli indeksie Wix, który mierzy zmienność na amerykańskim rynku akcji. Otóż w ciągu zaledwie jednego tygodnia wzrósł on do najwyższej wartości od pandemii COVID-19 i wzrósł on o 78%. I to wszystko prowadzi nas do tego, gdzie teraz się znajdujemy. To znaczy, mieliśmy przez ostatnie dwa tygodnie do czynienia z dużą paniką rynkową, dużymi dużymi ruchami cenowymi i także bardzo mocnym wzrostem indeksu strachu. To wszystko ze względu na to, że inwestorzy nie wiedzieli do końca jak pozycjonować się w stosunku do zapowiadanych ceł, bo z jednej strony cła zostały obliczone w taki sposób, że wydaje się, że faktycznie było to tylko i wyłącznie narzędzie negocjacyjne. Natomiast z drugiej strony ani inwestorzy, ani spółki nie mogą podejmować decyzji tylko i wyłącznie na tym, że wydaje im się, że cła są obliczone w taki sposób, że to raczej nie zostanie wprowadzone naprawdę, bo jednak ta decyzja została wprowadzona, czyli cła zaczęły obowiązywać oczywiście tylko na chwilę i ich przesunięcie o 90 dni zmniejszyło trochę niepewność na rynku. Natomiast dalej nie wiemy, co się będzie działo w ciągu najbliższych kilku tygodni. Dalej notowania indeksów najprawdopodobniej będą przede wszystkim zależne od informacji napływających ze Stanów Zjednoczonych i dalej inwestorzy będą się starali pozycjonować w stosunku do tego, co Donald Trump będzie dalej podejmował w kwestii handlu międzynarodowego, no i przede wszystkim ceł. To wszystko prowadzi nas do sytuacji, w której inwestorzy pozostają bardzo mocno niepewni. Do tego stopnia, że już teraz aktywa, które wcześniej były uznawane za aktywa bezpieczne, jednak chyba aż tak bezpieczne nie są. Bardzo ciekawie wygląda to na wykresie rentowności 10oletnich obligacji amerykańskich. widzieliśmy na samym początku bardzo mocny spadek rentowności, co oznacza, że kapitał uciekł do obligacji, które są uważane za bezpieczne aktywa. Natomiast z drugiej strony mieliśmy do czynienia z bardzo mocnym wzrostem rentowności znów do poziomów sprzedogłoszenia ceł odwetowych. A to oznacza, że rynek zdecydował się wyprzedawać obligacje amerykańskie. A to w połączeniu ze spadkami na indeksach amerykańskich wskazuje na to, że kapitał zaczyna odchodzić ze Stanów Zjednoczonych, zarówno z obligacji, jak i z akcji. Co będzie w takim razie nas czekać w ciągu najbliższych dni? Bardzo ważne jest to, abyśmy sobie podkreślili, że to nie jest ta sama sytuacja, jaką mieliśmy tuż przed 2 kwietnia, czyli tuż przed ogłoszeniem cł odwetowych. Otóż z jednej strony Donald Trump zawiesił te cła odwetowe na 90 dni, ale dalej one wiszą nad rynkiem. Dalej kraje muszą dogadać się ze Stanami Zjednoczonymi i dalej muszą zostać podpisane jakieś umowy po tym, aby całkowicie ryzyko cełodwetowych zniknęło. Z drugiej strony pamiętajmy także o tym, że mamy do czynienia z 10% cłami nałożonymi na inne kraje, co również swego rodzaju wpływa na to, jak będzie kształtował się globalny handel. Również przez najbliższe kilka tygodni najprawdopodobniej indeksy giełdowe będą pozostawały pod bardzo mocnym wpływem decyzji Donalda Trumpa, jego wypowiedzi odnośnie ceł handlowych i próbie pozycjonowania się do tego, co przeniesie przyszłość. Bardzo ważnym sygnałem również będzie rozpoczynający się teraz sezon wynikowy spółek z Ameryki, bo jak pokazują pierwsze sygnały między innymi od Delta Airlines, między innymi od Karmaxa, sytuacja z perspektywy spółek jest naprawdę bardzo niepewna. Pamiętajmy, w 2024 roku mieliśmy do czynienia z dynamicznymi wzrostami w Ameryce. Głównie dlatego, że inwestorzy mocno wierzyli w to, że amerykańskie spółki będą w stanie dowozić coraz lepsze i coraz wyższe wyniki. Również prognozy nie tylko analityków, ale także samych spółek regularnie w 2024 roku rosły. Natomiast sygnały właśnie od Delta Airlines i od Carmaxa pokazują, że obecna sytuacja jest na tyle niepewna, że spółki są gotowe wycofywać się ze swoich wcześniejszych prognoz albo te prognozy obniżać. A to natomiast bardzo mocno może się nie spodobać inwestorom. Stąd sezon wyników, który właśnie się rozpoczyna, pokaże nam nieco więcej, czy spółki są gotowe na zapowiadane przez Donalda Trumpa taryfy i cła handlowe, czy spółki rzeczywiście są w stanie utrzymać prognozowane wcześniej dynamiki wzrostów. No i przede wszystkim jak zarządy pozycjonują się do tej niestabilnej sytuacji.
