Banki w tarapatach, a zaufanie inwestorów legło w gruzach | Inwestowanie (z) głową [CIT dla banków]

Podatek CIT dla banków: Uderzenie w sektor finansowy i jego skutki dla inwestorów

W najnowszym odcinku programu 'Inwestowanie (z) głową’ Michał Stanek rozmawia z Mariuszem Jagodzińskim, członkiem zarządu Mount TFI, o dramatycznych wydarzeniach na polskim rynku kapitałowym. Sierpniowa hossa na GPW, z rekordami WIG-u, została przerwana przez niespodziewane podwyższenie podatek CIT dla banków z 19% do 30%. Eksperci analizują, jak windfall tax, szacowany na 20 miliardów złotych wpływów do budżetu, nadszarpnął zaufanie inwestorów i doprowadził do dekapitalizacji sektora o ponad 35 miliardów złotych w ciągu jednego dnia.

Skutki dla rynku i gospodarki: Dyskusja podkreśla, że branża bankowa, stanowiąca ponad 30% indeksu WIG, jest kluczowym płatnikiem CIT i motorem gospodarki. Podatek nie tylko obniżył wyceny akcji największych banków, jak PKO BP (spadek o 16-17%), ale także uderzył w miliony Polaków poprzez PPK i OFE. Gość programu ostrzega przed erozją zaufania wśród zagranicznych inwestorów, którzy wcześniej napędzali hossę, oraz pyta: po co taki ruch, skoro zyski budżetowe to zaledwie 6,5 miliarda złotych?

  • Analiza politycznej krótkowzroczności: Politycy nie rozumieją roli rynku kapitałowego, co może prowadzić do dalszych interwencji w inne sektory, jak energetyka (Orlen, KGHM).
  • Ryzyko korekty vs. bessy: To nie początek bessy, ale sygnał niepewności; gospodarka rośnie, inflacja spada, akcja kredytowa nabiera tempa.
  • Presja budżetowa: Rząd szuka dochodów na lukę fiskalną, unikając uszczelnienia systemu podatkowego.

Rada Polityki Pieniężnej i geopolityka

Rozmowa dotyka decyzji RPP: oczekiwana obniżka stóp o 0,25 pp wsparłaby rynek, obniżając koszty kredytów i stabilizując obligacje. Eksperci prognozują, że to pomoże w powrocie kapitału, jeśli unikniemy dalszych 'skoków na kasę’. Szerzej, omówiono spotkanie w Chinach z Putinem i Kimem: Indie mogą osłabić sojusz Zachodu, przedłużając wojnę w Ukrainie i utrzymując niskie ceny ropy, co osłabia Rosję, ale podnosi globalne ryzyko.

Ten odcinek to must-watch dla inwestorów śledzących polską giełdę. Poznaj, jak polityka fiskalna wpływa na Twoje portfel i co oznacza dla przyszłości rynku. Subskrybuj, by nie przegapić analiz!

Zobacz pełną transkrypcję filmu

Michał Stanek. Witam państwa bardzo serdecznie w kolejnym odcinku Inwestowania z głową. Moim państwa gościem w pierwszym po wakacyjnym odcinku jest Mariusz Jagodziński, członek zarządu Mount TFI. Mariusz, witam cię bardzo serdecznie i bardzo dziękuję za no już kolejne przyjęcie, systematyczne zaproszenie. >> Witam Michał. Witam państwa bardzo serdecznie. Jeszcze tak wakacyjnie trochę, przynajmniej ja >> jeszcze wakacyjnie. Aczkolwiek dzisiaj dzieci poszły do szkoły, bo to żebyśmy mieli jasność dla tych z państwa, którzy będą to później oglądali i my się z Mariuszem widzimy 1 września o godzinie 14:00, więc jak oglądacie później, czyli w innym dniu, to pamiętajcie proszę, że będziemy się odnosili do tego, co wydarzyło się do tej godziny 14:00, być może z minutami. Jeżeli coś się w trakcie naszego spotkania zadzieje, to też będziemy na bieżąco komentowali. Ale faktem jest, że wakacje się skończyły, przynajmniej dla większości. zaczynamy nowy rok szkolny, dzieci poszły do szkoły, ale na rynkach atrakcji nie brakuje jak zawsze i to obejrzył w ciekawych czasach trwa i to się pewnie już nie zmieni. Ale chciałbym Mariusz zacząć od jednego wydarzenia, czyli od citu na banki. Co się wydarzyło, co chyba spowodowało, że zakończyliśmy spektakularną hosszę czy spektakularne serię wzrostów. Odbiliśmy rekordy jeszcze w sierpniu, po czym rynki nam korygują. Dzisiaj jesteśmy też przynajmniej teraz o tej 14:00 z delikatnym haczykiem jesteśmy delikatnie pod wodą, ale coś takiego wydarzyło, że chyba rozpoczęliśmy właśnie czy rozpoczęliśmy korektę, ale o co chodzi z tym CITem i o co chodzi z uderzeniem w banki, bo być może część z państwa, która była na urlopach w ogóle tego nie wyłapała. >> No właśnie ten sierpień był z jednej strony bardzo fajny, bo All Time Heheim na na WIGu wybiliśmy w pierwszej połowie. No i niestety ten miły nastrój, gdzie gdzie kolejne rekordy były odnotowane na na szerokim rynku i było widać, że ten kapitał płynie, sentyment jest pozytywny. No i i na to no pojawili się tu politycy z rozwiązaniami takimi, które rynek, których rynek nie brał pod uwagę. To znaczy to, że będzie jakaś w cudzysłowie kara dla banków, że będą one opodatkowane, to rynek wiedział, trochę już dyskontował, ale nikt się nie spodziewał jakby tej skali. To znaczy windfall tax, czyli taki taks od ponadnormatywnych zysków gdzieś po po Europie chodzi. Wiele państw to ma również na ten system bankowy. Były pomysły już z ministerstwa informacje o tym, że te prace trwają i i pewne takie przecieki, ale w ogóle się o CICE nie mówiło i nie mówiło się o tej skali przecen nawet w takich najszerszych szacunkach. Mówimy tutaj o około 20 miliardów. To mówię, mówię o tym, jak Ministerstwo Finansów to reportowało, że wpływy z powiększonego CITU z 19 do 30% w pierwszym roku i potem przez następne 3 lata obniżki do 23. Do końca co dalej nie wiadomo. To znaczy miało się zatrzymać na tym lekko podwyższonym i tak oni twierdzą. Ale jak wiemy nasi politycy mają łatwość do utrzymywania tych tymczasowych rozwiązań. Yyy, suma sumorom wpływy do budżetu państwa o 20 miliardów miały się zwiększyć w pierwszym roku 6,5 miliarda. Y i ta skala po pierwsze była dużo powyżej tego, co zapowiadano, dwa, zupełnie nie w tym miejscu. To znaczy były były informacje z ministerstwa, że na przykład nad podatkiem bankowym trwają prace, tak stricte, no bo to jest CIT, a nie podatek bankowy. Równocześnie oni oczywiście ten podatek bankowy delikatnie korygują w dół. No i co się wydarzyło? No wydarzyło się to, że inwestorzy bardzo źle to odebrali. No bo jeszcze półtora roku temu minister finansów był też z naszymi instytucjami finansowymi z bankami na routach. Inwestorom powiadał, że będzie dużo lepiej niż te poprzednie rządy. 8 lat, stabilniej, dobrze też dla sektora bankowego i tak dalej. Nic nie mówił o tego rodzaju ruchach, także zagranica to na pewno źle odebrała. Mieliśmy w ten feralny piątek min 10 na wig banki w jeden dzień. Dzisiaj jesteśmy minus 14 15%, a nawet biorąc dzisiejszą sesję pod uwagę to to zbliżamy się pewnie do 15, a największe banki tak jak bank PKOBP od szczytu to jest 16 17% to jest ogromna przecena. Czy początek Bessy? Myślę, że nie, ale to jest zły sygnał, bo nadszarpnięto zaufanie m i zapłaciliśmy ogromną cenę w dekapitalizacji w jednego dnia 35 miliardów. Do dzisiaj to już ta przecena banków, łącznie wszystkich razem na giełdzie, to jest jeszcze większa kwota w porównaniu do tej niedużej kwoty dla budżetu 6,5 miliarda w przyszłym roku, biorąc pod uwagę jaki deficyt rząd pokazał na przyszły rok, bo jest nowy projekt budżetu, no to są nieduże przychody, a takie uderzenie w rynek spore. To pytanie, które może jest prozaiczne. To po co to tak naprawdę było? Komu to było potrzebne, skoro przychody budżetowe nie są duże? yyy na kapitalizacji straciliśmy, najbardziej straciliśmy na zaufaniu i to będziemy dopiero mogli pewnie przez prezent historii ocenić ile straciliśmy jako rynek, bo ja mam wrażenie, że wydarzyło się coś co już graliśmy parę razy na rynku, czyli nagle jest uderzenie nie wiadomo skąd, które pogrąża jakąś branżę, które uderza w tą branżę, które burzy zaufanie inwestorów zagranicznych na pewno, bo to oni są obecni i oni najwięcej zyskali na tej na tej no jednak wielomiesięcznej hossie, która była na naszym parkiecie do sierpnia. inwestor indywidualny nasz statystyczny Kowalski pewnie nie był, bo bo nie zaufał, bo nie chciał, bo bo może za wcześnie albo miał wysoką wysokie oprocentowanie lokaty i tym bardziej teraz nie wróci po to to zaufanie zostało nadszarpnięte. Po co to było wszystko? >> Najpierw skomentuję to, czy to nie dotknęło indywidualnego inwestora. Tu się nie do końca z tobą zgadzam. To znaczy ten impuls jest większy niż się politykom wydaje. Zobaczymy na sondażach, zobaczymy za d lata w trakcie wyborów, czy będą to pamiętać. Otóż jednak ludzie już bardzo dużo osób ma PPK, to jest grubo ponad 4 miliony, idziemy na pięć. Tam partycypacja już przekroczyła 54% w programie PPK. Jak wiemy, tak zwani emeryci, czyli fundusze emerytalne w tym PPK bardzo dużo mają banków. Banki stanowią ponad 30% w naszym indeksie. To są świetne spółki. To jest bardzo dobra branża, bardzo nowoczesna, dowożąca świetne wyniki. Największy płatnik CITU. Karanie go za to, że jest taki dobry, no nie jest najlepszym pomysłem. Również OFE. Także my jesteśmy wszyscy razem jako społeczeństwo bardzo mocno zaangażowani. Każdy z nas trochę stracił. Do tego dorzućmy indywidualnych inwestorów. Owszem, nie było nowych, ale jednak ci co na rynku są, handlują, mieli ładną hossę. Ich praktycznie każdy miał ekspozycję, myślę, na banki. Do tego PKO BP i inne banki wypłaciły świetne dywidendy, więc można było je reinwestować. Ja uważam, że to jest cios nie w tysiące tylko w dziesiątki, a może nawet setki tysięcy bezpośrednio jakby mniej lub bardziej związanych z rynkiem osób. A tak to w skali kraju bardzo słabe rozwiązanie. Po co tu było? No moim zdaniem to wygląda tak, że mimo wszystko przez te wszystkie dekady, mimo wszystko nasi politycy zupełnie nie rozumieją rynku finansowego, a w szczególności rynku kapitałowego, czyli giełdy. Nie do końca tutaj czują z tym z tym rynkiem jakiś jakąś taką relację. Myślą, że to jest jakaś wąska grupa. Tak nie jest. Właśnie przed chwilą to powiedziałem, choćby PPPK czy OFE. Yyy i bardzo niedobrze, że nie rozumieją jak ważny to jest segment, bo w zachodnim świecie, tak, czyli czyli zachodnia Europa, Stany, ta ekspozycja jest bardzo duża, szczególnie w Stanach, Azja już teraz też goni. Dlaczego oni to robią? Wydaje mi się, że problemy budżetu yyy są bardzo duże i widzieliśmy to po tym, jak yyy minister finansów i i rząd pokazał tą projekt budżetu na 2026, więc jest wielkie wielkie poszukiwanie dochodów yyy i nawet z naszej perspektywy takiej yy ekonomicznej, gdzie gdzie dla nas te liczby typu 6 miliardów to nie jest dużo, ale nawet te małe kwoty dla budżetu małe, bo oczywiście nominalnie i tak dla przeciętnego obywatela to są ogromne kwoty. Ale czy ta akcyza pojedyncze miliardy, czy ten CIT od banków 6 miliardów, czy ten podatek crowy pojedyncze miliardy, suma jak się to pozbiera wszystkiego razem daje jakąś już konkretną kwotę, o którą najwyraźniej minister finansów postanowił zawalczyć, więc poszedł najkrótszą drogą zamiast uszczelniać. Tak, wiemy, że wiele korporacji zupełnie nie płaci podatków i nie chodzi mi o to jak cychrowy cyfrowych gigantów amerykańskich, bo to nie nieliczne kraje, tylko udało im się jakby złapać ten cash. Ale takich to co pan Brzoska zawsze mówi, tak on płaci ogromny impost płacił ogromny podatek, a najwięksi konkurenci nic i wiele jest takich firm, więc można tu uszczelniać, można wszystkim równo trochę podnieść CIT albo trochę podnieść VAT i te i trochę ten te podatki podnieść, ale nie jedną branżę, bo to jutro możemy pomyśleć, a dlaczego nie ta branża, dlaczego nie następna? Więc moja odpowiedź na twoje pytanie jest prosta. jest bardzo duża potrzeba budżetowa, a politycy niespecjalnie czują, że robią źle. Tak to znaczy dla nich to jest abstrakcyjne 35 miliardów, co w jeden dzień wyparało z kapitalizacji. Niedobrze, bo to nie jest abstrakcyjna kwota. Yyy, więc ta potrzeba jest i wydaje mi się, że to też dotarło do inwestorów yyy zagranicznych, że potrzeby budżetowe są ogromne. No i teraz tak, te prezydenckie weta są możliwe i póki się nie wyjaśni jak ten deficyt budżetowy, jaka ta luka będzie naprawdę, na czym stoimy, to oni się co najmniej wstrzymają, nie muszą zamykać pozycji, bo też nie ma dużych obrotów na tych spadkach. Poza oczywiście tym pierwszym dniem na bankach, gdzie tam szybkie pieniądze algorytmiczne, fundusze, hedgeże zaczęły wyskakiwać, ale ten long term raczej będzie się działo, ale oni też nie będą kupować, więc najbliższe tygodnie będziemy pewnie czekali yy co z tymi wetami, co przejdzie, jakie są konkretne propozycje rozwiązań i wtedy dopiero może inwestorzy wrócą z większymi zakupami w takim stylu, jak widzieliśmy siedem pierwszych miesięcy, właściwie 7,5, bo do połowy do połowy sierpnia, więc to jest tak nierozsądne, co zrobili politycy. Więc wydaje mi się, że ten ta dziura w budżecie to jest raz, dwa, to brak tego rozeznania jak ważny segmentem gospodarki jest rynek kapitałowy. No i tej wiedzy nie mieli poprzednicy, nie mają ci niestety obecnie rządzący i wielka szkoda. >> Właśnie mam wrażenie, że to nie jest uderzenie w obecną ekipę, tylko każda po kolei, bo to wszyscy popełniają dokładnie te same błędy i się faktycznie nikt się nie uczy na cudzych błędach i być może ktoś nas posłucha i tego co mówimy i być może wyciągnie jakieś wnioski. Oby tak faktycznie było, bo wiesz jak jakby Mariusz pojawia się jedno pytanie, które jest chyba oczywiste w tym scenariuszu. To która kolejna branża, skoro są tego typu potrzeby budżetowe i to jest pytanie być może, które sobie zadają inwestorzy zagraniczni, którzy jednak zrealizowali duże zyski. Nawet jeżeli im się cofnęło, to to jeżeli byli te kilka miesięcy na rynku obecni, to dużo zarobili. Ale czy widzisz zagrożenie, czy tego typu pomysł może się pojawić i uderzyć w inną branżę? Może Orlen, może, może uderzenie w KGHM? No kogo można uderzyć? >> No niestety tak. To znaczy potrzeby budżetowe są duże. One mogą się też objawić pewnym takim crossowym zachowaniem. Zresztą już w PKN Orlen mamy dwóch członków zarządu wymieniane, bo mamy nowego ministra aktywów. To może się objawić tak, przynajmniej tak na rynku się boimy tym, że na przykład taki Orlen będzie zaangażowany, czyli pieniędzmi Orlenu, nie z budżetu będziemy ratowali azoty upraszczając czy JSW. Nie mówię, że o Leonu, tylko gdzieś tak crossowo, czyli pieniędzmi wspólnymi. No bo przecież skarb państwa jest dużym, jakby większościowym, nie ponad 50%, ale ma największy pakiet, ale pozostałe akcje tak banków jak i i Orlenu należą do rozproszonego akcjonariatu zagranicznego, polskich funduszy i tak dalej. Czyli nie swoimi środkami, nie z budżetu będzie ratowane yyy czy branżę, czy inne firmy. I tego się rynek boi i dlatego mówię, że to zajmie przynajmniej kilka tygodni, żeby się te rzeczy wyjaśniły. No i taki ruch, gdzie zaskoczenia, czyli tak, takie najgorsze tradycje z poprzednich lat, tak że że czego innego się spodziewaliśmy, spodziewaliśmy się, że będzie jakiś tam podatek i dociążenie banków, ale nie w tej skali, nie w ten sposób, nie bez komunikacji z rynkiem. To jest zaskoczenie. Dlaczego? dlatego że prezes minister finansów pan pan Domański z rynku kapitałowego powinien to czuć, ale najwyraźniej po blisko dwóch latach bycia w rządzie już takim bardziej się politykiem stał i i odsunął te rzeczy rynkowe w długim terminie. Rynek kapitałowy to to ta ręka, która kupuje obligacje w cenach obligacji na przykład rentowności 10oletnich obligacji poszli to to, że teraz w odsetkach i następnych emisjach obligacji 10oletnich będziemy musieli płacić więcej, tak? czyli z wyższą rentownością sprzedawać te papiery, ale więcej zysków dla inwestorów, wyższa cena dla nas, to tam już tracimy te potencjalne dochody z tego podatku. Więc tych miejsc, gdzie ten ruch jest in minus odebrany jest dużo więcej, tak niż niż się tak wprost im wydaje, więc to było nie nierozsądne. No i teraz póki się nie wyjaśnią te inne rzeczy, czyli w najbliższych tygodniach niepewność będzie i minimum tak jak mówię to wstrzymanie ręki i atak na all time następny, na niego możemy poczekać wiele tygodni, jeżeli nie miesięcy. To się musi uspokoić, to się musi wyjaśnić. Czyli jeżeli dobrze cię rozumiem, jeżeli się nie pojawi kolejny skok, przepraszam, na kasę, to będzie to korekta, a nie początek bessy. Tak, jeżeli się bardzo przyłożą in minus, tak, i zaczną kolejne skoki, nie zważając w ogóle na nic, to są w stanie nawet zmienić trend i taką mini mini hosszę, bo tu wciąż jednak mamy duży wzrost gospodarczy, mamy silnego konsumenta. Naprawdę te półrocze zapowiada się bardzo fajnie. Już drugi kwartał tego roku był dobry. Yyy, widać przyspieszenie PKB, widać rozwój. Teraz mamy świetne dane yyy od konsumenta, niską bardzo inflację, yyy akcja kredytowa rośnie, ludzie nabierają odwagi, więc nasza gospodarka na pewno w tym drugim półroczu będzie się rozwijała szybko i w przyszłym roku również yyy na sporym plusie. Przy takim rozwoju wiele firm będzie pokazywało dobre wyniki, ale jeżeli się pan minister i rząd przyłożą, tak, i jeszcze uderzą w energetykę tam, gdzie mogą, tak, w te spółki, to po pierwsze potwierdzą, że to jest zły pomysł, żeby żeby skarb państwa miał duży wpływ na firmę. To potwierdzą taką mantrę tych wszystkich ekonomistów. Zresztą do tej grupy również ja należę z tej szkoły austriackiej, że rząd się nie powinien mieszać. To po pierwsze potwierdzą, że w długim terminie są szkodliwi. No po drugie mogą nam zmienić trend. jest takie ryzyko. Ja na razie tutaj aż takich czarnych wizji nie mam, ale te ryzyko jest, a jeszcze go dwa tygodnie temu nie było albo było bardzo małe, bo problemy z budżetem to jest rzecz, która jeszcze jest do ogarnięcia. Oczywiście nie ma zaciskania pasu, tak? wciąż jest luźna polityka fiskalna, nie ma tej perspektywy zaciskania i ta ta trajektoria zadłużania wzrostu zadłużania naszego państwa przyspieszyła. To wszystko okej, ale to rynek czy kapitał zagraniczny, inwestorzy, to wszystko bylibyśmy w stanie zaakceptować, bo jeszcze jest to dalekie, może nie bardzo, ale dalekie od jakiś takich dużych ryzyk, nie wiem, bankructwa czy czy problemów dla kraju. To jeszcze nie ten moment, dlatego że się rozwijamy i tak dalej. To zadłużenie Persaldo w porównaniu do innych krajów europejskich nie jest takie duże. Z tym byśmy sobie poradzili, ale z ryzykiem politycznym, że już jutro, pojutrze czy za tydzień, za dwa nie wiemy co się dzieje, no to nie, to po stronie kupujących mówimy stop, czekamy, patrzymy co co się dzieje. Nie jest to dobry scenariusz absolutnie, ponieważ ja mam wrażenie, że część inwestorów po raz kolejny po wydarzeniu, które było nie do przewidzenia i przy takim skoku na kasę zw jednak stwierdzi, że woli inwestować na rynkach zagranicznych, bo które są bardziej przewidywalne i stabilniejsze i pieniądze popłyną do Europy Zachodniej, popłyną do do Stanów, które tego typu skoków nie robią, co znowu jest dużym uderzeniem w nasz polski rynek. Ale wróćmy jeszcze Mariusz, do tego równania Rady Polityki Pieniężnej i posiedzenie, które się jutro zaczyna. Co Rada Polityki Pieniężnej zrobi? jest pewna pewna niewiadoma. To znaczy ja zacznę od tego, że obstawiam, że jednak obniżą to to 0,25. >> To się zgadzamy. >> Powinni powinni. To znaczy tak makro. Wydaje mi się, że jest prawie pewne, że rząd jakąś nową oddzielną już ustawą tą tarczę utrzyma. Nie pozwoli sobie, bo skoro już taka luźna polityka fiskalna jest też na przyszły rok, to dlaczego strzelać sobie po kolanach? Nie da się to na prezydenta Nawrockiego przerzucić, że nie ma tej tarczy, więc oni to powinni uwzględnić, że że ta tarcza będzie, co wprost wpływa na na inflację. Raz, dwa, odczyt ten szybki za sierpień jest poniżej konsensusu 28, więc jesteśmy w tym celu rozszerzonym, bo cel jest 2,5 plus minus1 punkt procentowy, więc jesteśmy w celu. Wygląda to dobrze. A biorąc pod uwagę, że płace realne, choćby odczyt za lipiec 7,6% rok do roku wzrostu, ale to jest już poniżej 10, one rosną te płace, ale wolniej niż wcześniej, więc to też jest coś, co nie będzie wpływało na jakiś istotny wzrost, potencjalne ryzyko wzrostu inflacji. Jest więc grunt, żeby te bardzo wysokie w porównaniu do obecnej inflacji stopy procentowe obniżać. Zresztą rynek w postaci wyboru jakby to gra już od od wielu tygodni, więc ja jestem za. Ale chcę też powiedzieć, że są na rynku zarządzający czy nawet spore towarzystwa, które zarządzający z tych towarzystwa obstawiają, że tak politycznie ta Rada Polityki Pieniężnej nie obniży, bo tam jakoby jest trochę w opozycji do tego rządu. No zobaczymy. To jest ciekawy test, moim zdaniem do końca roku te 25, czy teraz, czy trochę później będzie, ja obstawiam teraz. To powinno pomóc. To znaczy to będzie taki czynnik trochę czy dla tych 10letnich obligacji polskich taki stabilizujący raz dwa cena pieniądza tanieje, a więc więcej w kieszeniach tańszy kredyt, to wszystko w automacie z pewnym poślizgiem przychodzi. Tak, no bo od wyboru zależy y większość kredytów, a stopy procentowe są istotne, więc przydałoby się i tak jak powiedziałem, potrzebujemy paru tygodni, żeby zagranica otrząsnęła się z tego ciosu. A druga rzecz, której potrzebujemy, to pokazać, że te drugie półrocze gospodarcze jest dobre i firmę, czyli mamy wzrost gospodarczy i firmy dowożą wyniki. Wtedy ten kapitał wróci mimo tych polityków. No chyba, że będą dalej psuć. Więc ja tu jestem optymistą. Co do jutro zaczynają w środę? W środę dowiemy się czy jest obniżka czy nie jest. >> Jakbyśmy zobaczyli w środę 50 punktów, które uderza bezpośrednio w przychodowość banków, które mają być obciążone CITem. Taki scenariusz w ogóle bierzesz pod uwagę, że zobaczymy więcej? >> Y wiesz co, 50 to i tak byłoby większość analityków robiąc modele wyceny przyjęło, że w tym roku będzie stówa. Tak. Czyli tu jakby jakby miejsce jest nawet na 50. Raczej gdyby to była 50 w co nie wierzę, ale gdyby była 50 z informacją, że to jest nie koniec taką otwartą, bo to może być 50, że dostosowaliśmy i już na pewno nie będziemy długo ruszali, więc to zależy od narracji w cudzysłowie dzień po również tutaj pana profesora, bo on lubi różne narracje prowadzić to mogłoby dołożyć do pieca trochę, ale modelowo niedużo by to zmieniło, więc tak, czyli ten drobniejszy inwestor mógłby dołożyć do ognia, szczególnie, że rynek jest płytki, nie ma ręki bierącej. Więc na na małych obrotach spadamy, mogłoby to dołożyć do banków, ale trochę tak jak z tym podatkiem w wycenach banku ten podatek CIT nawet ten poomaksie to jest 34%, a już przeceniły się banki grube kilkanaście, więc jakby rynek ponad normatywnie reaguje, no bo to jakby w cenie mamy też tej obniżki spadek sentymentu i to by dołożyło, ale tu się nie spodziewam aż aż takiej raczej raczej w nogi. Jeżeli >> dobra to Mariusz no to zobaczymy to w środę to przy następnym spotkaniu do tego wrócimy. Ale włóżmy jeszcze do do do naszej rozmowy jeden wątek, który się w tej chwili toczy w Chinach, czyli jest spotkanie na szczycie, bo Jing Ping zaprosił Putina, zaprosił Kim Donguna, zaprosił przedstawicieli tamtej strony świata. Ja mam wrażenie, że że Putin wrócił na salony i i to się wydarzyło po Alasce, która niczego nie zmieniła. Wojna trwa, zapowiedzi niestety są takie, że Rosja nie ustąpi. Czy spodziewasz się czegoś przełomowego po spotkaniu w Tęcin, które w tej chwili toczy się, no bo w Chinach już jest już jest późny wieczór, natomiast no jak widać Rosja jest tym rynkiem zbytu dla Chińczyków. Z drugiej strony jest źródłem surowców. W interesie pewnie Chin Chin nie jest kończenie szybko konfliktu, bo mają wasala w postaci Rosji. Jak nam to wsadzenie tego wątku do do równania geopolitycznego i rynkowego psuje albo może ukierunkować decyzję? >> Tak, te spotkanie jest wbrew pozorom dość ważne w takim średnim terminie, tak oceniam. Ale w tym spotkaniu nie tyle Rosja i Chiny są dla mnie istotne. Ja bardziej patrzę jak reagują Indie. No bo to jakby jest taka sekwencja, tak że Trump zaskoczył ich i jednak zrobił im te 50%, co najwyraźniej ich zirytowało i parę dni później jednak gdzieś tam ściskają sobie ściskają sobie dłonie. Co do Putina i powrócenia jego na salony, to on w tych czy krajach Bricks, czy w innych wizytował Chinami się w cudzysłowie przyjaźni i tak dalej. duża część świata z nim rozmawiała, więc tu mi się wydaje, że Alaska jakby niewiele zmieniła poza tym, że ja się nie dziwię Indiom czy Chinom, że go poklepują po plecach. No bo zobacz, y ropę mają taniutką. Yyy, on jest odcięty, tak, bo ma jakieś embarga, więc musi z nimi handlować. Pewnie nie tylko ropa idzie w jedną stronę, ale i tam różne podzespoły sobie i hindusi i Chińczycy słyną. To jest jednak to są nacje, które bardzo są handlowo nastawione, więc i też są bardzo sprytni. Tak jakby tu moi klienci, którzy handlują z Chińczykami twierdzą, że są bardzo podobni do nas takim sprytem handlowym. Więc tam prawdopodobnie to obchodzenie embarga i i próba dostarczenia do Rosji różnych rzeczy, których oni mają mniej, bo są poodcinani przez przez różne embarga, to się wszystko dzieje, więc dla nich to jest bomba, tak? A z drugiej strony uzależnienie Rosjan rośnie, no bo muszą muszą z kimś handlować, a nie ma nie ma tej marży, co mieli kiedyś. Więc każdy rok dla Rosji paradoksalnie tej tej wojny też ją kosztuje, bo się coraz bardziej uzależnia i i w tym sensie mi się wydawało, że to grał Putin, że Trump, że będzie, że Rosja to rozumie i będzie chciała pokoju, ale ale najwyraźniej po prostu Putin chyba chce wygrać tą wojnę, czy pokonać Ukrainę i być w innym miejscu. Taką taką myślę ma wizję i tego pokoju długo nie będzie. Ale to już mi tak bardzo nie przeszkadza po tym szczycie NATO i wydatkach rosnących. Raz, dwa, po tym, że jednak ta ofensywa letnia nie do końca Rosjanom wyszło, bo z paru miejsc zostali wypchnięci i i tu się trochę uspokoiłem, nie żeby tam bardzo dobrze sobie Ukraina radziła, ale ten szczyt teraz pokazuje, że ta część świata wyraźnie stawia opór i do tej części dołączyły Indie. A tu liczyłem na to, żeby zagrały te Indie z nami. Może ostatecznie zagrają. Zobaczymy, może to jest kwestia takiego pokazania Trumpowi. Dobrze, to zobacz, ja tu się od razu spotykam, robię deal, tam Chińczycy ustąpili i i i tym hindusom o to ziemie sporne, przecież to są państwa, które się od no zasadzie wieków nienawidzą i i ta słynna bitwa na kije i tak dalej. No nie, nie wyobrażam sobie, żeby w long term dla nich to było po drodze, ale no teraz jesteśmy świadkiem czegoś takiego i tu najwyraźniej administracja republikańska w jakimś tam sensie przegrywa i powinna robić wszystko, żeby tych hindusów ściągnąć. A z drugiej strony jak ich jak im odpuści te cła, no to oni dalej od tego Putina będą kupowali i ten sobie tą wojenkę będzie toczył. Suma sumarum kończąc, nie podoba mi się to. Podnosi to ryzyko w takim średnim terminie, czy ten zachodni świat wygra. Chciałbym mieć Indię po swojej stronie. Jednak najludniejszy kraj na świecie, rozwijający się młody, dynamiczna gospodarka. Super. Jeżeli miałby zagrać z tamtą częścią świata, bardzo słabo. Co do wojny, wydaje mi się, że niskie ceny ropy i tak ciążą z każdym miesiącem ciążą Rosji bardzo mocno. Porównajmy ropę rok temu, dzisiaj tak to jest grube kilkanaście procent niżej. Poniżej planów ich budżetowych. Ten budżet w tym roku im się ledwo zapina. W przyszłym roku będzie jeszcze gorzej. Już nawet ta szefowa banku centralnego Rosji, świetna babka, świetny fachowiec, jednak przygotowała ich do wojny w tym złym dla nas, tak znaczeniu świetna, bo po prostu przygotowała Rosję do do wojny i oni się trzymali, ale nawet ona wysyła sygnały, że nie jest dobrze i Putin po raz pierwszy ją zaatakował w ostatnich tygodniach. Więc stąd wietrzę, że nie jest tak dobrze w tej tej tej Rosji. No ale jeżeli będą wciąż mogli handlować, czy z Indiami, czy z Chinami, to tą wojnę mogą jeszcze ciągnąć. Mariusz i tutaj muszę postawić kropkę, bo czas nam się nie uuboga nie skończył, ale to są wątki do których wrócimy, bo one się zadzieją już po naszym spotkaniu, ale też jestem bardzo ciekaw jak to wpłynie. Oczywiście trzymam kciuki, żeby konflikt się zakończył jak najszybciej. Tego tego życzę wszystkim zainteresowanym stronom, natomiast no zobaczymy co będzie. Więc Mariusz do tego wrócimy. Udanego handlowania wszystkim państwa już po okresie wakacyjnym i do zobaczenia w kolejnym odcinku.

Przewijanie do góry