ZŁOTO: Dlaczego nie rośnie tak, jak myślisz? Aktualne prognozy [Wpływ realnych rentowności na złoto]

Dlaczego złoto nie rośnie mimo rekordowych zakupów banków centralnych i ETF?

W materiale omawiamy aktualną sytuację na rynku złota: we wrześniu banki centralne kupiły 63 tony kruszcu, a fundusze ETF zanotowały rekordowy kwartał napływów wynoszący 31 mld USD. Mimo to cena złota pozostaje około 25% poniżej szczytu z 2025 roku. Kluczowym wyjaśnieniem jest wzrost rzeczywistej rentowności amerykańskich obligacji 10‑letnich, która przekroczyła 5% oraz jednoczesne umocnienie dolara. Wyjaśniamy mechanizm kosztu alternatywnego: gdy obligacje oferują ponad 5% zwrotu, trzymanie złota (które nie płaci odsetek) generuje utraconą korzyść równą tej stopie.

Pokazujemy również, jak podział rynku wygląda pomiędzy „cierpliwym” kapitałem (banki centralne, ETFy) a „szybkim” pieniądzem spekulującym na kontraktach terminowych, który reaguje na zmiany stóp procentowych i danych makroekonomicznych (np. publikacja CPI za wrzesień 3,7%). Następnie przedstawiamy autorski wskaźnik FOMO Panic Daniela Kosteckiego z CMC Markets, który mierzy, czy na rynku dominuje chciwość czy panika, oraz sposób jego instalacji w Trading View.

Na koniec przytaczamy konkretne prognozy wielkich banków inwestycyjnych (Bank of America 4000 $, Crédit Agricole 5000 $, UBS 4600 $) oraz omawiamy najważniejsze nadchodzące wydarzenia: decyzja FOMO 28  października, inflacja PCE, wybory połówkowe w USA i kolejne odczyty CPI.

  • Analiza wpływu realnych rentowności na cenę złota
  • Różnica między kupującymi długoterminowo a spekulującymi krótkoterminowo
  • Jak działa wskaźnik FOMO Panic i jak go dodać do wykresu
  • Prognozy cenowe od czołowych banków inwestycyjnych
Zobacz pełną transkrypcję filmu

63 ton. Tyle złota banki centralne kupiły we wrześniu, czyli najwięcej od blisko dwóch lat. Fundusze ETF na złoto zaliczyły rekordowy kwartał, 31 miliardów dolarów napływów i trzymają też rekordową ilość złota. W takich warunkach cena złota powinna rosnąć, a jest 25% poniżej szczytu. Wszyscy kupują złoto, a ono spada. Jak to się w ogóle spina? W tym materiale pokażę cztery rzeczy. Po pierwsze wyjaśnię, co tu się wydarzyło na Zbocie o tutaj w środę 14 października i jak to się dalej potoczyło, bo w ciągu kilku godzin rynek złota zrobił coś nietypowego. Po drugie, kto naprawdę sprzedaje złoto, skoro najwięksi gracze na świecie je kupują. Po trzecie, pokażę wskaźnik zbudowany przez Daniela Kosteckiego, który mierzy, czy na rynku złota dominuje chciwość, czy panika. Przyjrzymy się co ten wskaźnik pokazuje dziś, bo pokazuje też coś ciekawego. Po czwarte pokażę aktualne, konkretne prognozy od banków inwestycyjnych dla ceny złota na kolejne miesiące. No to łapka w górę i zaczynamy. Sponsorem odcinka jest CMC Markets, globalny dostawca usług transakcyjnych i inwestycyjnych wiodący broker kontraktów na różnic, oferujący 0% prowizji na CFD na akcje i ETFy z giełd w Polsce, Wielkiej Brytanii i Unii Europejskiej z wyłączeniem Grecji. Zacznijmy szybko od kontekstu rynkowego. Na początku roku złoto dobija do 5600 $arów za uncję. kończy rajd, który wyprowadził cenę kruszcu o ponad 60% tylko w 2025 roku. Jeszcze nie wiedzieliśmy, że to preludium do korekty. Dziś na złocie jesteśmy 25% niżej. W zeszłym miesiącu we wrześniu kurs złota spadł o 6,5%. Tyle wyniósł spadek w dolarach, ale w euro było mniej, bo 4,2% spadku, a w złotych jeszcze mniej, bo już tylko 3,5%. I to już pierwsza wskazówka, co się dzieje na rynku złota. Różnica w kursach walutowych pokazuje, że spora część wrześniowej przeceny wynika z siły dolara. I przejdźmy do środy w tym tygodniu. W środę 14 października złoto zjechało w okolice 4080 $ar, czyli spadek o prawie 1,5% w jeden dzień. Spadek sięgał w trakcie sesji jeszcze głębiej i miał miejsce tuż po 14:30 naszego polskiego czasu. Szczerze to wszedłem na wykres złota chwilę po 14:30 i mam nawet na to dowód. ten wykres. No w sumie dobra, wykres zrobiłem trochę później po 15:00, ale ważne jest to, że na tym wykresie mamy piękną pionową lancę w dół. Co się tam dzieje? No najprościej pokazać coś innego. Oto ten wykres. Pionowa lanca tylko nie w dół, a w górę. 14:30 w środę. O co chodzi? Wtedy Amerykanie opublikowali dane o inflacji CPI za wrzesień. 3,7% rok do roku, czyli inflacja zamiast spadać to rośnie. I okej, tak, rynek spodziewał się tego skoku, ale jednak mniejszego rozmiaru, bo na 3,6, a tu mamy 3,7. Tymczasem cel inflacyjny w Stanach Zjednoczonych to 2% w średnim terminie i zamiast spadku inflacji to jeszcze się od tego celu Amerykanie oddalają. Już ponad 5 i pó roku są ponad celem inflacyjnym. No trochę tej rezerwie federalnej już ciężko zaufać. Okej. No cel inflacyjny Fedu opiera się na trochę innym wskaźniku inflacji PC, ale i tak wszyscy patrzą też na CPI. Zresztą na PCE też Amerykanie są już 5,5 roku ponad celem rezerwy federalnej. Fed patrzy jednak przede wszystkim na inflację bazową, czyli bez yyy cen żywności i cen energii. Ona pokazuje taki główny trend inflacyjny i ona też wzrosła do 2,6% z 2,4. No też przebiła prognozy, a to sygnał, że inflacja zaczyna się w Ameryce rozlewać poza paliwa, no utwierdzać w gospodarce. Ale okej, skąd taka reakcja, jak to jest i tak przebicie prognoz i bazowej CPI i głównej CPI o punktu procentowego. Otóż dlatego, że rynki patrzą na te dane z perspektywy rezerwy federalnej. Fed już we wrześniu podniósł stopy procentowe o 25 punktów bazowych. Następne posiedzenie już niebawem 28 października i w dniu publikacji inflacji w Stanach Zjednoczonych szanse na kolejną podwyżkę według CME Fedwatch wzrosły z około 18 do 33%. Więc rynek amerykańskich obligacji na dane o inflacji zareagował natychmiast i to jest ten wykres w górę, który pokazywałem i złoto oczywiście też zareagowało. Jednak ciekawa rzecz stała się już kilka godzin później, bo ten ruch pionowo w dół został cofnięty. I tak najpierw rentowność 10oletnich obligacji USA podbiła do 5,3%, a to najwięcej od 2002 roku, 24 lata, czyli blisko ćwierć wieku. I dolar też podbił do tegorocznego szczytu, czy to na indeksie dolara, czy na kursie dolar złoty. A to dla złota podwójnie zła kombinacja. Mamy jednocześnie wysoką rentowność obligacji oraz umocnienie dolara. No ale potem przyszedł ten wspomniany zwrot. Na rynkach ruszyła wyprzedaż spółek związanych ze sztuczną inteligencją. najmocniej oberwały spółki w Azji, głównie w Korei. No mamy tam Samsunga czy SK Hinux, dwie bardzo grzane w tym roku spółki, które są no poniekąd już w korekcie. W sumie w Korei to w ogóle już możemy mówić o krachu, bo to jest zjazd koreańskiego indeksu Cospi o blisko 40% od szczytów z czerwca. Więc inwestorzy uciekali z akcji do płacących już naprawdę niezły procent obligacji. A jak obligacje zaczęły być kupowane, to rentowność spadła do 5,1%. To najniżej od trzech tygodni. No i dolar też oddał część wzrostów. Także w ciągu kilkunastu godzin rynek odwrócił te spadki i mamy taki układ jak na tym wykresie amerykańskich rentowności 10olatek. Żeby zrozumieć dlaczego te 5% na obligacjach tak szkodzi złotu, to trzeba zrozumieć ten mechanizm. No bo tak, mamy dwa bezpieczne aktywa. Złoto, które nie płaci żadnych odsetek, oraz obligacje amerykańskie, które płacą już ponad 5%. Jeśli alternatywą dla metalu szlachetnego jest amerykańska obligacja, która daje ponad 5% rocznie, to każdy rok trzymania złotej sztabki czy ETFa na złoto kosztuje tak jakby te 5%, których się nie dostało. To jest taka utracona korzyść. powiedzmy w ekonomii nazywa się to kosztem alternatywnym, no czyli utraconą korzyścią z porzucenia drugiej opcji. Liczy się przy tym raczej realna rentowność obligacji, czyli to co z nominalnej rentowności zostaje po odjęciu inflacji, bo zakładamy, że złoto zyskuje wraz z inflacją. Przez lata działała więc taka zależność. Realne rentowności obligacji w górę, to cena złota w dół. No i odwrotnie, jak realne rentowności spadają, to cena złota wzrastała. Fajnie widać to na tym wykresie, prawda? No ale jednak potem w latach 2022-2025 to się rozjechało. W tamtym okresie realne rentowności w USA wzrosły z wyraźnie ujemnych do ponad 2% a złoto i tak biło rekordy. Powód? To przede wszystkim banki centralne, które po inwazji Rosji na Ukrainę i zwłaszcza po zamrożeniu rosyjskich rezerw za granicą zaczęły kupować złoto na rekordową skalę. Jednak od pewnego czasu, a zwłaszcza od początku tego roku, ta korelacja między realnymi rentownościami i złotem jest znowu dostrzegana. Dlaczego? No pierwsza rzecz to kwestia tego, że rentowności ponad 4 5% to już jest w porównaniu do złota całkiem sporo i po prostu dużo więcej niż w 2022. Te poniekąd tracone 45% zaczyna boleć nawet tych, którzy w złoto wierzą. W końcu to są największe rentowności już nie tylko od 2008, ale nawet od 2002 roku. Druga kwestia to również to, że na rynku jest dużo pozycji spekulacyjnych, które zostały po rajdzie w 2025 roku, a one reagują dużo szybciej na oczekiwania wobec stóp procentowych i zmiany w rentownościach niż reagują banki centralne. Okej, to skoro banki centralne kupują znowu pokaźnej ilości złota, a na dodatek mamy rekordowe zakupy w formie ETF, a złoto nie rośnie, to kto je w takim razie sprzedaje? Odpowiedź daje Światowa Rada Złota World Gold Council. Według analityków tej organizacji wrześniowy spadek napędziły trzy rzeczy: skokrętowności, mocny dolar i spadek pozycji na rynku kontraktów terminowych. Wszystko to mimo odnotowanych dużych napływów do ETFów i zakupów banków centralnych. To jest trochę tak, że są jakby dwie grupy kupujących na rynku złota, które patrzą na ten rynek nieco inaczej. Banki centralne i ETFY to pieniądz, powiedzmy, cierpliwy. Kupuje fizyczny metal, trzyma go latami. Natomiast spekulanci działający na kontraktach terminowych i to często z dźwignią, to pieniądz szybki. W krótkim terminie to on ustala rynkową cenę. Widać to w danych ETFów. We wrześniu one dokupiły 67 ton złota i mają go rekordowo dużo, ale wartości ich aktywów spadły w tym samym miesiącu o 7% do 574 miliardów dolarów. Nawet wśród banków centralnych. No nie wszyscy kupują. Te zakupy, o których mówiłem, to jest bilans netto. Są banki, które w tym roku kupują, ich jest więcej, ale i takie, które sprzedają. Część banków centralnych sprzedawała w tym roku złoto, żeby pozyskać gotówkę na przykład po wybuchu wojny z Iranem. Prawdziwe złoto jest jednak kawa z rana. My mamy swoją kawę FX Mag. Jeśli też chcesz mieć kawę personalizowaną dla swojej firmy, organizacja, po prostu tak sobie zażyczyłeś, to Cafe Delmondo takie coś umożliwia. Więcej szczegółów znajdziesz w linku w opisie. To skoro z rynku ucieka szybki pieniądz, to pojawia się pytanie, czy to już panika? I tu wjeżdża autorski wskaźnik Daniela Kosteckiego z CMC Markets, który już kiedyś pokazywałem na tym kanale w wcześniejszym materiale. Wskaźnik o nazwie FOMO Panic. Służy on do oceny nastrojów na rynku złota. Jeśli chcesz, to też będziesz mógł go pobrać i wykorzystać do samodzielnej zabawy w Trading View. Na samym końcu nagrania pokażę jak go pobrać, więc zostań do końca. Oczywiście to jest narzędzie do obserwacji, nie do podejmowania decyzji inwestycyjnych. Ma charakter poglądowy i edukacyjny i nie jest prognozą. Taki disclaimer trzeba powiedzieć. Okej, to odpalmy go. Żeby pokazać jak działa, to posłużę się fragmentem z poradnika z lutego. Mamy więc wykres ceny złota. Mamy też przedział oczekiwań utworzony na podstawie przeliczonych danych z rynku opcji oraz jego górną granicę, a także dolną granicę. I jeżeli cena wychodzi ponad czerwoną górną bandę, to rynek rośnie bardziej niż wcześniej zakładał. To terytorium FOMO. A jeżeli spada poniżej dolnej bandy, to rynek spada mocniej niż wcześniej wyceniał i to terytorium paniki. Czasami takie wybicia są krótkie i rynek szybko wraca do środka, a czasami ślizga się po krawędzi przez dłuższy czas. Zdarza się też oczywiście taki okres, że nie ma ani FOMO, ani paniki na przykład tutaj, czyli wtedy, kiedy cena jest pomiędzy dolną a górną bandą. W związku z tym interpretacja jest tutaj dosyć jednoznaczna. Jeżeli rynek trwale znajduje się powyżej wycenionej wcześniej zmienności, no to jest duża szansa, że jest duży pęd na zakupy danego aktywa, czyli mamy FOMO. Natomiast jeżeli rynek przez dłuższy czas pozostaje poniżej dolnej bandy y określonej przez y indeksy zmienności, no to prawdopodobnie mamy wielki strach i panikę o wiele większą niż jak wcześniej rynek to wyceniał. Okej, to teraz wrzućmy to, co nas interesuje najbardziej, czyli obecną sytuację na rynku złota. biała linia, czyli cena złota i wrzućmy wskaźnik FOMO Panik y od Daniela. Jak widać niedawno wskaźnik pokazał odczyt Panika dwukrotnie. To było na przełomie października i września, ale już są to epizody zakończone. Tam jest taki napis koniec. Oznacza, że już y cofnięty jest ten ten odczyt, ale były to też takie krótkie mignnięcia, także to nie są mocne sygnały, raczej powiedzmy taki szum. Niemniej obecnie jesteśmy blisko dolnej bandy, więc powiedzmy, że rynek przechyla się w kierunku sytuacji paniki, no ale tam nie jest. Jesteśmy w paśmie neutralnym. No i też skrajne emocje rzadko trzymają się, utrzymują się przez długo. Decyzja co z tym zrobić, co ten wskaźnik pokazuje należy już do was. Co dalej z ceną złota? Nie będę wróżyć sam, bo nie wiem. Nie czytam w głowie Trumpa, Scotta Besenta ani decydentów rezerwy federalnej. Bądźmy szczerzy, to tam kryją się najważniejsze rzeczy związane z rynkami finansowymi, geopolityką w tym roku, no i oczywiście ze złotem. Pokażę natomiast prognozy konkretne od wielkich banków. One być może lepiej przewidują co Trump myśli. I pokażę prognozy tylko takie, które albo zostały opublikowane, albo podtrzymane w październiku. Bank of America widzi złoto na koniec roku przy 4000 $arów, Credy Agricol przy 5000, UBS mniej więcej pośrodku przy 4600 $ar. 1000$ rozstrzału na ten sam kwartał w prognozach, więc to dobrze pokazuje ile yyy warta jest pewność prognoz w tak zmiennym rynkowym otoczeniu jak w tym roku. Zresztą te 5000 $arów od Credi Agricol dużo musiałoby się stać, żeby taki skok wydarzył się w 2,5 miesiąca. To jest prognoza podtrzymana na początku tego miesiąca. Ona była wcześniej wydana, ale podtrzymana, więc jakby chyba dalej się tego trzymają. Jakie najbliższe wydarzenia będą ważne dla rynku złota yyy w kolejnych tygodniach? Kalendarz pokazuje tak: 28 października decyzja rezerwy federalnej. Pod koniec tego miesiąca inflacja PCE ze Stanów Zjednoczonych, czyli miara, na którą Fed patrzy najuważniej. 3 listopada, wybory połówkowe w Stanach Zjednoczonych i dużo zamieszania jeszcze przed nimi. Ostatnie dni chyba jasno to pokazują. 10 listopada inflacja CPI w Ameryce za październik. Wróćmy do pytania z początku materiału. Wszyscy kupują złoto, a cena złota spada. Jak to? Ci, którzy kupują na lata, kupują dalej. Ci, którzy spekulują krótkoterminowo, uciekają do obligacji płacących ponad 5% odsetek. No takie dwie grupy. Na razie górę bierze pieniądz szybki. Na to wygląda. Jak długo? Czas pokaże. Zobaczymy. Czas pokaże. Czas pokaże. Zachęcam do własnej analizy. Wyłożyłem te karty, które zabrałem. Prorokiem niestety nie jestem. Zatem jeśli inwestujesz złoto lub po prostu jesteś entuzjastą tego rynku, daj znać co sądzisz na temat obecnej sytuacji na rynku złota w komentarzu. A jeśli nagranie przypadło ci do gustu, to dorzuć łapkę w górę. I na koniec obiecany bonus. Instalacja wskaźnika FOMO Panic. Oto szybka instrukcja. Wchodzimy na Trading View i wybieramy złoto. W prawym panelu odszukujemy ikonkę choinki, która nazywa się Pine i otwiera się nam pole do wrzucenia skryptu. Wklejamy go, a następnie dodajemy do wykresu. I wala. Wskaźnik pojawi się zarówno na wykresie, jak i pod nazwą instrumentu. Możesz go włączyć lub wyłączyć klikając ikonkę takiego oka ukryj lub nawet dodać do ulubionych klikając w te trzy kropki. Jego ustawienia i opcje dostępne są pod kołem zębatym tutaj i możemy zmieniać sobie cofnięcie czy mnożnik ostrzegawczy. Miłej zabawy. I jeszcze jedna rzecz na koniec tego materiału, drobna. Trwa aktualne coroczne ogólnopolskie badanie inwestorów. Jeżeli inwestujesz i nas oglądasz, to będziemy wdzięczni za głos w tym badaniu. Link znajdziesz w opisie. To już tyle bonusów na dziś. Dzięki, że pozostałeś ze mną do końca i widzimy się w kolejnym materiale. Cześć. >> [muzyka]

Przewijanie do góry