Dlaczego Inwestorzy Przegrywają na Rynku: Brutalna Realizacja
Film kładzie nacisk na alarmujące statystyki dotyczące porażek inwestorów na giełdzie. Dowiedz się, dlaczego aż 80-90% traderów traci pieniądze, skąd biorą się te ostrzeżenia oraz jakie strategie warto unikać. Przeanalizowano dane EU, badania rynkowe oraz raporty instytucji finansowych, by wykazać kluczowe błędy – od nadmiernej dźwigni po chciwość i brak długoterminowego planu. Również krótko omówiono różnice między inwestowaniem w ETF-y a spekulacją na krótkoterminowych instrumentach.
Dane, które powinny przekonać:
- 1½ roku danych z S&P 500 daje 88% szans na wzrost
- W długim terminie (20 lat) indeksy mają 100% szans na dodatkowy zwrot
- Fundusze inwestycyjne w dłuższej perspektywie często porażają się z etf-ami pasywnymi
Dowiedz się, dlaczego plateforme typu Robin Hood pozwalają wpadnąć w pułapki emocji, czy CFD są bardziej niebezpieczne niż Egypacki staw pod korelację, i w końcu jakie 7 zasad warto zastosować, by nie stać się kolejnym statystykiem.
Zobacz pełną transkrypcję filmu
otwierasz aplikację ulubionego brokera, a tam lista najgorętszych spółek, które wczoraj urosły o 50%. No i wszystko dookoła krzyczy, że zarabianie jest super proste, szybkie, łatwe i dostępne dla każdego. Wystarczy, że tylko masz konto bankowe i odrobinę odwagi, ale potem zderzasz się z rzeczywistością. I ta rzeczywistość jest brutalna, bo to jak zderzenie samochodu z pociągiem. Dzisiaj nie będziemy rozmawiać o opiniach, o jakiś przeczuciach czy pewnych okazjach na giełdzie, tylko popatrzymy sobie na dane i odpowiemy sobie na pytanie, dlaczego większość inwestorów traci pieniądze? Zobaczymy właśnie skąd biorą się te wszystkie przerażające ostrzeżenia u brokerów, że 80% rachunków traci. sprawdzimy ilu traderów naprawdę zarabia na życie i pokażę ci, że nawet jeśli kupisz świetny fundusz, prawdopodobnie i tak zarobisz mniej niż ten fundusz wypracuje. Pamiętajcie, że to co usłyszycie w tym filmie to nie jest porada inwestycyjna. Partnerem odcinka jest XTB. Jeśli chcesz zacząć inwestować w akcje, ETFy, założyć konto IKE czy XZE, to możesz to zrobić właśnie tutaj. Dodatkowo do 100 000 € obrotu miesięcznie nie zapłacisz żadnych prowizji. A z moim kodem Snela dostajesz kurs za free przy rejestracji, taki właśnie dla początkujących. Myślę, że warto z tego skorzystać. Na pewno widziałeś już coś takiego, że wchodzisz na stronę jakiegokolwiek brokera w Europie, nawet na stronę XTB i tam do góry, na dole, gdzieś z boku jest komunikat, który brzmi mniej więcej tak: ponad 70, 80, a czasem 90% inwestorów detalicznych traci pieniądze. Skąd się to wzięło? Czy giełda naprawdę jest takim kasynem, gdzie przegrana jest regułą? No nie jest. Te ostrzeżenia nie wzięły się znikąd. Oczywiście to jest efekt interwencji Europejskiego Urzędu Nadzoru Giełd i Papierów Wartościowych, czyli w skrócie SMA. Regulatorzy z różnych krajów Unii Europejskiej zebrali dane i złapali się za głowy, bo okazało się, że tam od 75 do 90% rachunków detalicznych zazwyczaj traciło pieniądze, a średnie straty klienta wynosiły od 1600 do nawet 29 000 €. To akurat nie są jakieś teoretyczne wyliczenia, tylko realne dane skąd ludzi, którzy myśleli, że znają lepszą metodę. No i teraz możesz pomyśleć, to skoro są na to twarde dane, to znaczy, że faktycznie tyle ludzi traci, że 80% traci. Czyli jak was w tym momencie 10 000 osób ogląda ten film, no to 8000 będzie pod wodą. >> Tu jest haczyk, którego wiele osób nie kuma. Te ostrzeżenia nie dotyczą kupowania ETFów na S&P 500, nie dotyczą kupowania spółek wzrostowych, nie dotyczą kupowania nawet jakiś ETF-ów tematycznych, nawet jakiś spółek ryzykownych. Dotyczą jednego konkretnego instrumentu CFD, Contract for Difference, zakładów o różnic kursu, często na Forex, na krypto czy na surowce. I teraz dlaczego CFD jest tak zabójcze? No dlatego, że jest tak skonstruowane, żeby było. No nie ma innej odpowiedzi. zawiera w sobie dźwignię finansową. To jest pierwszy problem. Czyli jeśli masz 1000 zł na koncie i broker zaoferuje ci dźwignię na przykład 1 do 20, to znaczy, że możesz otworzyć pozycję o wartości 20 000 zł. Wygląda wspaniale, tak? No mam mało pieniędzy, ale mogę zarobić dużo, bo gram dużą pozycją. Tylko, że jeśli kapitał ruszy się o 5% w dół, to czyści ci konto. Tak to właśnie działa. No w drugą stronę ten mechanizm działa z dużą siłą. Tylko trzeba pamiętać, że w takim krótkim handlu na interwałach minutowych czy nawet godzinowych konkurujemy z algorytmami, funduszami inwestycyjnymi, marketerami, którzy mają po kilkadziesiąt milionów dolarów i mogą sobie od tak zawrócić wykres o na przykład 0,07% i wyczyścić ileś tam pozycji na lewarze. Gramy przeciwko funduszom inwestycyjnym, które widzą na jakich poziomach mamy stop losy i ich algorytmy są tak stworzone, żeby po te stop losy zjechać. I tak patrząc chociażby na srebro, które podjechało do 120 $ar, to to samo srebro, które tak podjechało w ramach takiego short squeeza, czyli wszyscy obstawiali spadki srebra, a wykres jechał cały czas do góry, wybijał im właśnie te stop losy, bo było ich tak dużo i działo się to do momentu, w którym algorytm nie zauważył, że teraz więcej stop losów jest z tych pozycji długich do wzięcia, czyli grali na wzrosty, poustawiali zabezpieczenia, no to mieliśmy zjazd w dół. No i tak srebro pojechało na 70 $ar w ciągu dwóch tygodni, trzech minus 50% prawie na srebrze i kiedy spadnie do poziomu, kiedy to już twoje konto jest wyczyszczone, no to dostajesz tak zwany margin call, czyli wezwanie do uzupełnienia depozytu. No jeśli dosypiesz wtedy kasy, no to pozycja się jeszcze nie zlikwiduje, jeżeli jesteś już blisko tej likwidacji. Natomiast no to już jest dokładanie do interesu, a ty jesteś dalej pod wodą i to mocno. I właśnie dlatego ci regulatorzy no zauważyli, że jest poważny problem i że trzeba te wszystkie ostrzeżenia wprowadzić. I osobiście uważam, że nawet dobrze, bo naprawdę CFD to jest narzędzie, czy ogólnie dźwignia jest narzędziem jak każde inne, tylko że jest dość ryzykowne. No to jest taki nóż, powiedzmy sobie, tylko że większość osób z teg z tego noża raczej nie potrafi prawidłowo korzystać. Kiedy już jesteśmy przy spekulacji, to jeszcze chcę wam powiedzieć o takim przykładowym właśnie badaniu rynków brazylijskich, bo to jest bardzo, bardzo ciekawe. Było trzech badaczy. Jeśli przeinaczę ich nazwiska to przepraszam, ale no niestety mogę nie wiedzieć jak się to wymawia. W każdym razie mamy Fernando Szag Cag, nie wiem jak to się czyta, Rodrigo Dlosso i Bruno Giovanetti. Przeanalizowali oni wszystkie osoby, które zaczęły day trading, czyli taki właśnie dzienny handel na brazylijskim rynku kontraktów futures. Kontrakty futures są podobne do kontraktów CFD. To jest też taki zakład o to, ile będzie wynosiła cena, kiedy będziemy zamykać pozycję zależnie od tego, jaką otwieramy. Popatrzyli tutaj na twarde dane wyciągnięte właśnie z kąt maklerskich. Okazało się, że na próbie 300 dni takiego day tradingu 97% osób straciło pieniądze i zaledwie 1,1% zarabiało więcej niż wynosiła brazylijska płaca minimalna, a tylko pół% zarabiało więcej niż wynosi początkowa pensja kasjera w banku na brazylijskie realia. No i teraz część może pomyśleć, okej, statystyki są przerażające, ale przecież no ja jestem inny, nie jestem bystry, uczę się, na pewno znajdę tę grupę sygnałową, która da dobre sygnały i dzięki której wygram. I to jest dokładnie ten moment, w którym nie mamy racji i prawdopodobnie nigdy mieć nie będziemy, bo rynek jest tak skonstruowany, żeby właśnie reklamować taki day trading. No bo ktoś musi tę płynność dostarczyć, żeby ten kurs mógł się w ogóle ruszać. Patrząc też wstecz na zachowania różnych aktywów, na przykład złota, można stwierdzić, że złoto no to tylko grać longi. No teoretycznie jest to prawdą, ale w krótkim terminie nie do końca. I to jest błąd przeżywalności, czy taki survivorship bias. I tutaj taki ciekawy przykład z II wojny światowej z udziałem takiego pana, który nazywał się Abraham Wald czy Wal, zależy jak to przeczytać. Wracały samoloty po bitwach i generałowie chcieli opancerzyć samoloty, które właśnie stamtąd wracały i widzieli, że te, które wróciły mają pełno dziur po kulach, w skrzydłach, w ogonie. Więc uznali, że skoro są dziurawe skrzydła i dziurawy ogon, to trzeba wzmocnić skrzydła i ogon. Tylko, że ten pan Walt czy Walt powstrzymał ich i powiedział: "Tak, ale po co chcecie wzmacniać skrzydła czy ogon? Skoro te samoloty, które nie przetrwały, to są te, które nie wróciły, więc trzeba wzm wzmocnić kokpit i cały korpus. Po prostu uznał, że widzimy tylko tych, którzy przetrwali. I to jest właśnie ten survivorship bias, czyli my widzimy spółki czy aktywa, które już do dzisiaj przeżyły i urosły. Jeszcze do tego dochodzi tak zwany efekt Duninga Krugera, czyli takie zjawisko, w którym jak mamy totalnie niskie umiejętności, praktycznie żadne, to przeceniamy swoje kompetencje. Czyli jako początkujący, jeśli coś tam uda się zarobić, no to potem mamy wrażenie, że jesteśmy po prostu mistrzami świata, że teraz to w ogóle rynek to się nas boi i ci wszyscy tam marketmakerzy to cięcy są, bo my jesteśmy lepsi. Co oczywiście chyba nie muszę mówić, że nie jest prawdą. I kiedy przyjdzie zderzenie z rzeczywistością, kiedy zdamy sobie sprawę, że jednak gówno wiemy i naprawdę zaczniemy konkretnie się edukować, próbować, testować i popełniać błędy i wyciągać wnioski, to dopiero zaczyna się faktycznie ten proces, kiedy stajemy się coraz lepsi. Pewnie większość z was nie jest ani daytraderem, ani nie gra na Forexie, więc po prostu kupujecie fundusze ETF, jakieś rozsądne akcje. No i to jest całkiem dobre podejście, tylko że prawdopodobnie i tak zarabiamy mniej niż wynosi stopa zwrotu z indeksu. Dlaczego tak się dzieje? Tutaj firma analityczna Morning Star od lat publikuje taki raport o nazwie Mind the Gap, czyli uwaga na lukę i badają w nim różnic pomiędzy tym, ile zarobił jakiś fundusz inwestycyjny, a tym ile realnie zarobił przeciętny inwestor. Fundusze średnio zarabiały 7,3% a dolary klientów robiły 6,3% rocznie, więc to je 1% różnicy. Na przestrzeni tych lat to oznaczało gdzieś 15% całkowitej stopy zwrotu mniej. Dlaczego tak się działo? Bo okazuje się, że najwięcej klientów do funduszu napływało wtedy, kiedy były wielkie wzrosty, kiedy pisali o giełdzie w gazetach, a kiedy były spadki, to ludzie z tego funduszu się wycofywali. I w tym miejscu trzeba powiedzieć bardzo ważną rzecz, ponieważ jeśli inwestujemy właśnie w ETFY indeksowe i trzymamy je długo, czy inwestujemy nawet w akcje wzrostowe, to nasze szanse na to, że wyjdziemy z zyskiem z rynku znacząco rosną. wtedy to już nie jest tak jak z kontraktami CRD, że mamy 80, 70, 90% szans na to, że stracimy, tylko raczej mamy 70, 80 90% szans na to, że zarobimy. To co tutaj widzicie na wykresie to jest stopa zwrotu z indeksu S&P 500, którą mamy podzieloną na lata wzrostowe, czy tam czas kiedy są wzrosty, kiedy jest hossa i na czas, kiedy są spadki. No i w tym przypadku, kiedy na to patrzymy, wniosek nasuwa się sam. W długim terminie naprawdę ciężko stracić tutaj kasę, bo mamy czas w kiedy to rynek rośnie o 400% przez prawie 10 lat, potem spadnie o 30 40, potem znowu urośnie o 100%, spadnie o 30, urośnie o 400, spadnie o 20 i znowu rośnie na przykład o 150 i nie wiadomo gdzie jeszcze dojedzie, bo to cały czas trwa. My jesteśmy już w tym momencie nawet jeszcze dużo wyżej. Więc tutaj patrząc na to, no chyba nietrudno stwierdzić, że tu generalnie ciężko stracić. I kiedy przejdziemy sobie dalej, to okazuje się i to są dane z Wangarda, że szanse na to, żeby stracić kasę w przedziale powyżej 5 lat są praktycznie zerowe, jeżeli weźmiemy pod uwagę bodajże ostatnie 20 lat. Natomiast są nawet jeszcze badania takie szersze, obejmujące lata jeszcze z wieku X, gdzie to mamy pokazane, że inwestując na co najmniej 10 lat jest ponad 95% szans na to, że z takiego indeksu wyjdziemy na plus, że nie stracimy. A w przypadku 20 lat jest 100% szans na to, że wyjdziemy na plus. ta grafika chyba obrazuje te dane najlepiej, która też daje do zrozumienia, że właśnie takie krótkoterminowe inwestowanie, gdzie handel jakimś CFD czy futuresami jest jeszcze krótszy niż tam powiedzmy jeden miesiąc, jest ryzykowny, bo tutaj faktycznie mamy duże szanse na to, że gdzieś te pieniądze możemy stracić. Inwestując na jeden miesiąc mamy 40% szans na to, że stracimy. To i tak jest 60% na to, że zyskamy, więc bardzo dużo. No ale w przypadku 20 lat to jak widzicie nie ma praktycznie możliwości, żeby wyjść na minus. I to są dane z indeksu S&P 500 od 1871 do 2020 roku, więc inwestując w coś takiego trudno jest stracić. Więc teraz dlaczego jednak mimo wszystko no wiele osób próbuje tego CFD? No dlatego, że z natury jesteśmy chciwi. Chcemy dużo szybko, teraz już natychmiast. Jeżeli mamy 100 000 w portfelu i chcemy, żeby jutro było 200, to musimy skorzystać z dźwigni i to bardzo dłużej. Musimy wejść na jakieś zmienne aktywa, na przykład na kryptowaluty na dźwigni i próbować ugrać kolejne 100 000, żeby jutro było 200. No bo jak komuś powiesz, że jak masz 100 i zainwestujesz w S&P, to za 8 lat będzie 200, no to ci powiem, że masz spadać na drzewo. Panie, no co pan? 8 lat mam czekać, żeby to urosło. Tylko, że patrząc na te 8 lat, czyli gdzieś tu, no to szanse na to, że urośnie wynoszą jakieś 88% a szanse na to, że urośnie nam w dni na lewaze, wynoszą raczej jakieś 10%. Można podchodzić zdrowo do korzystania z dźwigni, można korzystać z CFD i z futuresów, jeżeli to stanowi jakiś mały procent portfela i też mamy takie psychiczne hamulce w głowie, sami sobie je nałożymy, że nie bawimy się w hazardzistę, nie poświęcamy wszystkiego, nie obstawiamy zbyt dużych pozycji, mamy policzone ryzyko, no wtedy faktycznie da się w ten sposób zarabiać. Natomiast niestety większość osób traktuje to jak kasyno. Ja osobiście nie korzystam z dźwigni. No nieraz korzystałem, nieraz próbowałem i nieraz się to źle kończyło. Każdy z nas kiedy zaczyna inwestować może dowiedzieć się o giełdzie w innym momencie. I zależnie od tego, w którym momencie się dowiemy, nasze zwroty mogą wręcz nam sugerować, że giełda to oszustwo, bo miał rosnąć, a nie rośnie. Bo na przykład ktoś dołączy w okolicach szczytu hossy, kupi sobie nawet S&P 500, bo posłucha, że na przykład S&P 500 statystycznie daje duże szanse na wygenerowanie zysku. No i nie wiem, po roku będzie - 25%. To jest bardzo realny scenariusz. Tak było w roku 21, chociażby nawet pod koniec 24 można było za chwilę być -2. No i teraz pytanie, czy powinniśmy się tego obawiać? Nie. Jeżeli wydłużymy sobie horyzont i będziemy regularnie dokładać do takiego ETFa, czyli stosować DCA, no to w takiej sytuacji powiedziałbym wręcz, że trudno jest w którymś momencie nie wyjść na plus z takiego inwestowania. Siłą rzeczy w tym indeksie mamy najlepsze firmy i jak to połączymy z inflacją, z dodrukiem pieniądza, no to ten indeks jest tak skonstruowany, że musi w końcu rosnąć. Natomiast szerzej o tym, dlaczego tak jest, że przeciętny inwestor ma gorsze stopy zwrotu niż indeks, mówiłem w tym filmie i okazuje się, że dane są naprawdę uderzające, bo kiedy rynek robi około 10% rocznie, to przeciętny inwestor robił tam 3% z kawałkiem. Rozwój aplikacji i dostępność giełdy. W ostatnich latach pojawiło się dużo rozwiązań, które przeciętnej osobie znacząco ułatwiają dostęp do rynku. Łatwiej jest kupić akcje, łatwiej jest kupić ETFY, łatwiej jest kupić obligacje, łatwiej jest korzystać z dźwigni. Kiedyś inwestor jak tracił to musiał zadzwonić do maklera i powiedzieć mu, że coś tam chce sprzedać, kupić, podjąć jakąś decyzję. Dzisiaj możemy stracić, bo mamy aplikację w telefonie, która jest coraz częściej traktowana jak taki TikTok czy Instagram, gdzie po prostu zmieniają się cyferki. I tutaj jest bardzo ciekawe badanie dotyczące użytkowników aplikacji Robin Hood, czyli aplikacji, która w sumie pierwotnie no miała służyć inwestorom. Dzisiaj powoli przetwarza się w taki rynek obstawiania, można by powiedzieć taką bukmacherkę trochę. W każdym razie zbadali oni takie zjawisko, w ramach którego ludzie handlują uwagą. Jak to działa? Robin Hood nie zasypuje nas informacjami o wynikach spółek, o analizie technicznej. nie zasypuje nas jakimiś wskaźnikami, mnożnikami wyceny. Zamiast tego w Robin Hoodzie pojawiają się proste listy, na przykład takie Top Movers, czyli te 10 spółek urosło najbardziej. No i okazuje się, że większość inwestorów te 10 spółek za chwilę kupuje. Więc to też nam pokazuje, że wiele z tych aplikacji tworzy takie środowisko, w którym ludzie zaczynają to traktować jak grę, jak po prostu hazard, co oczywiście dla takiego brokera czy dla takiej aplikacji jest zyskowne, no bo im więcej transakcji, pożyczonego kapitału, tym więcej prowizji. nie reklamuje się dzisiaj za bardzo takiego długoterminowego inwestowania, bo kiedy ty klikasz kup, to nie jest tak, że Robin Hood wysyła twoje zlecenie bezpośrednio na giełdę i z drugiej ręki od innego inwestora coś kupujesz. Trafia to zlecenie do tak zwanego market makera, czyli jakiegoś wielkiego banku albo funduszu hedgingowego, który płaci Robin Hoodowi za prawo wykonania twojego zlecenia. No i wtedy market maker zarabia na różnicy cen, tak zwanym spreadzie, czyli różnicy pomiędzy tym, za ile jest do kupna, a za ile jest do sprzedaży i on widzi twoje zlecenie zanim jeszcze w ogóle trafi na rynek. Więc widząc, zanim trafi na rynek, no jest w stanie na tobie po prostu zarobić. I żeby ten model działał, to Robin Hood potrzebuje dużych wolumenów, dużej ilości transakcji. Czyli im więcej klikasz, tym więcej zarabiają. No dlatego niektóre aplikacje są właśnie takie wciągające, są tak skonstruowane i co ciekawe w tym samym badaniu udowodniono, że właśnie takie masowe rzucanie się na jakieś najlepsze top mover superspółki były bardzo często wskaźnikiem nadchodzącego krachu, czyli kupowanie na górce od tych, którzy wtedy się wyprzedają. Na koniec jeszcze chciałem zostawić taki argument, który myślę też jest znaczący, który też w pewnym sensie może nam powiedzieć, że no powinniśmy może niektóre swoje mniemania schować do kieszeni, no bo wiele funduszy, które właśnie aktywnie zarządza portfelami też te wyniki kręci takie sobie, przeważnie poniżej indeksu. Czyli taki fundusz mógłby po prostu kupić S&P 500 i wyszedłby na tym lepiej. Trzeba jednak pamiętać, że fundusz ma też swoje koszty zarządzania, że fundusz zarabia na wolumenach tak samo jak broker, a nie na ostatecznej stopie zwrotu. No zależy jeszcze jak jest skonstruowany, ale w tych takich hedgingowych właśnie tak to działa. Jeżeli oni mają problem z wypracowaniem dużej stopy zwrotu, to my też możemy mieć, mimo że nie mamy tych kosztów i mimo, że nasz zysk nie zależy od wolumenu, tylko od tego ile faktycznie procentowo zarobimy. W perspektywie 15 do 20 lat około 90% aktywnie zarządzanych funduszy akcji amerykańskich dużych spółek przegrywa z indeksem S&P 500. I tu jest jeszcze jedna ważna rzecz. Wielkość tych funduszy. Jeśli zarządzasz 10 miliardami dolarów, czy tam 50 miliardami dolarów, to nie możesz po prostu wejść sobie w jakąś małą perspektywiczną spółkę, bo twoje zakupy wywindowałyby cenę totalnie w kosmos i jeszcze okazałoby się, że staniesz się większościowym udziałowcem i połapiesz się wtedy na paragrafy seku, że nie wolno tak robić. Jeszcze się okaże, że zysk z takich transakcji musisz oddać samej spółce. Jest trochę takich zabezpieczeń, żeby ci najwięksi aż tak nie manipulowali. Dlatego te wielkie fundusze, tak jak w przeciwieństwie do ciebie, też nie mogą wejść w jakieś małe spółki. Więc teraz podsumujmy sobie to wszystko. Dlaczego większość traci? Bo wiele osób myli inwestowanie ze spekulacją na dźwigni. Tym jednym zdaniem można podsumować tak naprawdę cały ten problem. Wiele osób wierzy, że będą w tym 1% zarabiających day traderów, ignorując 97% bankrutów. Tak po prostu jesteśmy skonstruowani, że chcemy być chciwi. A dodatkowo mamy takie, a nie inne czasy, w których bardzo łatwo jest inwestować pod wpływem impulsu, pod wpływem newsów, pod wpływem jakiś sugestii z zewnątrz. Po prostu nie trzymać się planu, tylko decydować na podstawie tych informacji, które do nas na bieżąco spływają w przeogromnych ilościach. Więc teraz dla was takie siedem zasad rozsądnego inwestora, które mogą sprawić, że faktycznie będziemy mieli dobre wyniki. Po pierwsze, staraj się unikać dźwigni, szczególnie jeżeli nie masz doświadczenia, nie masz czasu na analizę i jeżeli nie masz też dużej tolerancji na ryzyko. Po drugie, staraj się, żeby to jak inwestujesz było prostym procesem. Ustalasz na sztywno ile inwestujesz co miesiąc, w jaki ETF czy w jakie akcje, pod jakimi kryteriami, żeby to działo się niemalże automatycznie. Po trzecie, musisz pogodzić się z nudą, bo to dobre inwestowanie będzie nudne. Po czwarte, musisz zrozumieć, że czas jest twoim przyjacielem i gra na twoją korzyść. Nie próbuj wygrać w jednym miesiącu. Po piąte, ignoruj te wszystkie Top Mvers, te wszystkie super popularne spółki, tak jak o których słyszysz w newsach, że będą tylko rosły. To są po prostu pewnego rodzaju zasadzki stawiane na osoby nowe. Kiedy to wszyscy krzyczą kupuj, warto się zastanowić, czy czy aby faktycznie to kupowanie ma sens. Raczej bym na to uważał. Po szóste, wybierz sobie pasywność ponad aktywność. Chodzi mi o to, żeby nie podejmować zbyt wielu transakcji, zbyt wielu decyzji w naszym portfelu. Im więcej ich podejmujemy, tym gorzej. I siódme, myślę najważniejsze, ucz się psychologii, nie tylko analizy fundamentalnej czy analizy technicznej, bo tym największym wrogiem koniec końców jest to, co mamy tutaj. Może być naszym sprzymierzeńcem, bo dzięki temu możemy analizować i podejmować decyzje. No ale właśnie to podejmowanie decyzji czasem jest oparte o emocje i w tym przypadku to, co tutaj mamy nam nie pomaga. Także jeśli ten film otworzył ci troszeczkę oczy i rozwiał te wątpliwości, czy to aby na pewno 80% osób traci, no nie traci, przynajmniej nie ze wszystkich, bo mówimy tu o instrumentach opartych o dźwignię, o CFD, nie mamy w tych statystykach uwzględnionych inwestorów długoterminowych, którzy jak sami widzieliście w większości przypadków wychodzą na plus. Jeśli film się podobał to zostaw łapkę, subskrypcję, napisz jakiś komentarz na dole i co do zobaczenia w następnym. Dzięki za oglądanie.
