Inwestowanie długoterminowe a bessy
Film „10 lat BESSY? Jak inwestować w przypadku długoterminowych spadków?” omawia strategie inwestycyjne w czasie bessy. Autorzy analizują wpływ bessy na portfel inwestycyjny i sposoby minimalizowania strat. Omawiają zagadnienia takie jak inwestowanie długoterminowe, dywersyfikacja portfela, uśrednianie w dół i dobór odpowiednich spółek.
Długoterminowe spadki i ich wpływ na inwestycje
Film omawia różne scenariusze rynkowe, w tym pesymistyczny scenariusz długotrwałej bessy i sposoby radzenia sobie z taką sytuacją. Autorzy podkreślają znaczenie planowania inwestycyjnego i uwzględniania różnych scenariuszy w swojej strategii. Wskazują, że strach jest złym doradcą, a panikowanie prowadzi do nietrafionych decyzji finansowych. Zamiast tego zalecają racjonalne podejście oparte na analizie i dywersyfikacji.
Strategie inwestycyjne na czas bessy
Autorzy omawiają kilka kluczowych strategii inwestycyjnych na czas bessy:
- Koncentracja na spółkach o silnej pozycji rynkowej: Spółki o ugruntowanej pozycji i historii wzrostu zysków są bardziej odporne na bessy. Wskazują oni na przykład spółki takie jak Netflix, Amazon i Ross Stores, które wyszły zwycięsko z poprzedniej bessy.
- Dywersyfikacja: Inwestowanie w różne sektory i klasy aktywów minimalizuje ryzyko. Autorzy zalecają dywersyfikację nie tylko branżową, ale również pod względem kryteriów wyboru spółek.
- Uśrednianie w dół: Regularne dokupywanie akcji w stałych odstępach czasowych pozwala uśrednić cenę wejścia i skorzystać z ewentualnego odbicia rynku.
- Zarządzanie gotówką: Należy zachować część gotówki na ewentualne dalsze spadki, aby móc kontynuować uśrednianie w dół. Pozostałą gotówkę można ulokować w bezpieczniejszych instrumentach, takich jak obligacje skarbowe.
Podsumowanie
Film oferuje praktyczne porady dotyczące inwestowania w czasie bessy. Autorzy podkreślają wagę długoterminowego planowania, dywersyfikacji i unikania decyzji podejmowanych pod wpływem emocji. Zachęcają do racjonalnego podejścia do inwestowania i skupienia się na spółkach o silnej pozycji rynkowej, które regularnie zwiększają swoje zyski. Przestrzegają też przed paniką i podejmowaniem decyzji inwestycyjnych pod wpływem strachu.
Zobacz pełną transkrypcję filmu
W okresach kiedy rynek akcji od swoich szczytów oddalony jest o kilkadziesiąt procent, mamy najlepszy okres dla inwestora długoterminowego, który w takich czasach ma okazję zbudować sobie zasobny portfel inwestycyjny, który w następnej hossie wyłoni nowych bogaczy. Osoby, które z kolei ten czas nie wykorzystają, muszą pogodzić się z tym, że ich majątek w wyniku inflacji z roku na rok kurczyć się będzie w tempie jaki dotychczas od dawna już nie widzieliśmy, bo na tą chwilę inflacja wskazuje, że wartość pieniądza z roku na rok traci ok. 10%, czyli za dzisiejsze 1000 zł za rok kupimy towary o wartości 900 zł. Jak więc najlepiej wykorzystać przecenę na rynku finansowym oraz co jeśli spadki na akcjach trwać będą znacznie dłużej niż dotychczas, czyli zamiast na przykład 2-3 lata, poczekać musimy 8, 10 lub więcej lat? O tym w dzisiejszym odcinku. Cześć i witam Cię na kanale „Giełda, inwestycje, trading”, który powstaje przy współpracy z blogiem Pamiętnik Giełdowy, którego autorem jest mój brat Daniel. Ja jestem Patrik. Okres korekty rynkowej oraz bessy zawsze jest bardzo dobrą okazją do zbudowania sobie fundamentu pod przyszłą hossę, która następnie wyłoni nowych multimilionerów. Pozostanie tylko pytanie jakie akcje w takim okresie kupować, aby z nadchodzących wzrostów jak najlepiej skorzystać? Bo w wyniku rozwoju gospodarczego myślę, że można śmiało stwierdzić, że powrót do wzrostów jest tylko kwestią czasu. Pozostaje więc pytanie: "kwestią jakiego czasu?" Wraz z dłuższym czasem trwania bessy rośnie prawdopodobieństwo, że spadki dobiegają końca, ale jednocześnie wzrasta też negatywny sentyment. Wiele osób oraz portali ekonomicznych, czas ten wykorzysta aby zasiać jeszcze większą panikę i postraszyć nadchodzącym resetem gospodarczym, który doprowadzi do jeszcze większej biedy bo jak już mawiał sam Kostolany: „strach to dobry interes”. Sam reset gospodarczy nie przychodzi z dnia na dzień i jest procesem, który dla klasy średniej niekoniecznie musi oznaczać negatywne skutki. Przykładami są chociażby zażegnanie parytetu złota w latach siedemdziesiątych w USA lub koniec komunizmu w latach 90 w Polsce albo też wprowadzenie waluty Euro, do którego kraje wcześniej przez wiele lat musiały się przygotować itd. Hasło reset gospodarczy jest tylko chwytliwym hasłem marketingowym, który wymusić ma podejmowanie decyzji pod wpływem emocji, dzięki którym osoby siejące panikę najzwyczajniej zarabiają. Jak to działa? Przypuśćmy, że my chcielibyśmy od Was zarobić na to kasę. Jak to zrobić? Proste. Ten kanał ogląda już kilka tysięcy osób, zaczęlibyśmy tworzyć materiały, w których przekonywalibyśmy Was, że nadchodzi wielki reset gospodarczy i wasze oszczędności nie będą nic warte. Siejemy panikę. Banki Was okradną, inflacja Was zeżre, za rok, do maks pięć będziecie głodni na ulicy, bezdomnie, bez perspektyw, a oszczędności Waszego życia przejmą wyższe klasy, które wszystkim sterują. Jak się przed tym uchronić? My znamy receptę - wystarczy wykorzystać wiedzę, którą Wam sprzedamy w formie ebooka, płatnego szkolenia lub czegoś innego. I tak to działa. Tak się zarabia na sianiu paniki. Niektórzy robią to perfidnie w ten sposób, inni po prostu głosząc takie hasła zdobywają więcej wyświetleń i zarabiają stąd na reklamach, inni po prostu widzą, że to się klika i jakoś tak zaczynają wprowadzać narrację wprowadzającą niepokój albo strach. W tym miejscu chciałbym zaznaczyć, że to jest nieodpowiedzialne społecznie i najłatwiej się przed tym uchronić po prostu nie oglądając głupot. Bo to Wy macie kontrolę nad tym co oglądacie. Jeśli ktoś złorzeczy i sprawia, że źle się czujecie, że czujecie niepokój lub strach, to po prostu włączcie myślenie i filtrujcie takie informacje. To w nawiązaniu do tych wszystkich kanałów, które od X lat zapowiadają resety gospodarcze i to, że wszytko stracicie lada dzień. W rzeczywistości taki „reset gospodarczy” to tylko zmiany, które jedynie w stosunku do przeszłości wydają się radykalne. Ale trzeba pamiętać, że wszystko się zawsze zmienia. To efekt ciągle rozwijającej się gospodarki i społeczeństwa. Ba! Sam Benjamin Graham, czyli autor jednej z najpopularniejszych książek o inwestowaniu, wielokrotnie wydając na przestrzeni lat ciągle to nowe wydania swojej książki zmieniał wiele poglądów w niej zawartych. Czy to oznacza, że się mylił? Że nie wiedział co pisze? Skoro raz pisze jedno a później pisze co innego. To która wersja jest najbardziej prawdziwa? Czy może żadna? To jest tak, że świat się ciągle zmienia. I wiele wniosków również się zmienia. Trzeba mieć tego świadomość To co działa dzisiaj może nie działać jutro. Najgorszy inwestor to ten, który nigdy nie zmieni zdania. Bo to oznacza, że jest ignorantem. Gospodarka często się zmienia i te straszne „wielkie resety” to takie właśnie zmiany. Aktualnie stoimy przed takimi zmianami i dla niektórych może to być właśnie kolejna okazja do wykorzystania strachu, bo wysoka inflacja, nadchodząca recesja, okres stagflacyjny i dodając do tego wszystkiego jeszcze wisienkę na torcie – kryzys z którego podniesiemy się dopiero po wielu latach, może po 10 lub nawet jeszcze więcej. Trzeba przyznać, że 10 lat podnoszenia się z kryzysu wcale nie jest czymś niemożliwym, bo w przeszłości zdarzały się okresy w których na powrót do historycznych na indeksach szczytów, rynek potrzebował 10 lub więcej lat i w związku z tym nie należy taki scenariuszy wykluczać. Dlatego inwestując swoje pieniądze na giełdzie trzeba opracować plan działania na każdy z możliwych scenariuszy. Nawet na taki, w którym rynek będzie przez 10 lat wstawał na nogi. Więc omówmy kilka scenariuszy. Pierwszy scenariusz to najbardziej pesymistyczny i niektórzy będą właśnie ten scenariusz propagować we wcześniej wspomnianych celach. Czyli spadek rynku o 90 procent i więcej i brak wzrostów przez kolejne dziesięciolecia. Czy taki scenariusz jest w ogóle możliwy – raczej nie. Ale jeśli tak by się miało stać, to zainwestowane na giełdzie pieniądze będą naszym najmniejszym problemem. Bo jeśli tak by się miało stać to raczej powinnismy martwić się o przeżycie. Wtedy warto nauczyć się polować, strzelać z łuku i zakładać sidła. Przydatne również mogą okazać się umiejętności rozpalania ognia krzemieniem. Bo taki scenariusz - 90% spadków rynku (zaznaczam, że mówię o spadku całego rynku a nie jakiejś jednej spółki) i nie powstania gospodarki na nogi przez dziesięciolecia jest scenariuszem apokaliptycznym, typu wojna atomowa, albo kolizja z asteroidą, która cofa świat o dziesięciolecia. Nie mówię, że jest to niemożliwe, bo gdybyście mi 5 lat temu powiedzieli o Covidzie to bym uznał to za prawie niemożliwe. Rzeczy nie do przewidzenia się zdarzają, ale uznajmy to za tak mało prawdopodobny scenariusz, że na ten moment nie będziemy się nim przejmować. Ewentualnie po pracy możecie chodzić na zajęcia survivalowe i bushcraftowe. Drugi scenariusz, trochę bardziej realny, ale nadal mało prawdopodobny. Długotrwające spadki, na które odrobienie czekać będziemy musieli dziesięć lub kilkanaście lat. Dlaczego taki scenariusz jest mało prawdopodobny? Ponieważ wycena akcji jest dzisiaj duża bardziej atrakcyjna niż była w poprzednich okresach, gdy rynek po spadkach potrzebował wiele lat na odrobienie przeceny. Aktualnie za sobą mamy ok. 20% korektę na indeksach i to przy jednoczesnym wzroście zysków spółek. Oznacza to, że według twardych danych nie możemy mówić o tym, że sytuacja w gospodarce uległa pogorszeniu. Jedynie tempo wzrostu zysków delikatnie spadło. Ale jak wszyscy wiemy rynku akcji nie interesuje teraźniejszość. Rynek akcji stara się wycenić przyszłość. Na tą chwilę przyszłość, którą kreśli giełda to znaczący wzrost kosztu obsługi długu, który wynika z podwyżek stóp procentowych. W tym miejscu polecę nasz film w którym dokładniej zbadaliśmy, czy dług spowoduje kolejny krach na giełdzie. Do tego filmu możesz przejść tu, klikając w prawy górny róg ekranu. Kolejnym elementem zagrożenia jest dłużej utrzymująca się inflacja na wyższym poziomie, a to zarazem zwiększa ryzyko pojawienia się stagflacji, bo z jednoczesnym wzrostem kosztu obsługi długu, firmy będą musiały przeznaczyć większą część zysków na pokrycie kosztów. W efekcie tego tempo wzrostu zysków może spaść, a to za sobą może przynieść zagrożenie tego, że niektóre firmy nie będą w stanie obsłużyć zobowiązania i co za tym idzie – może przyjść okres oczyszczenia się rynku ze słabych firm, które przez to po prostu wypadną z gry. Trzeci scenariusz to krótka korekta lub bessa, która trwać może kilkanaście miesięcy i po tym szybki powrót do wzrostów. W takim przypadku plan działania jest prosty, bo polega na zwiększaniu udziałów w spółkach które rosną, a dokładniej w spółkach, które regularnie, rok w rok zwiększają swoje zyski. Scenariusz ten jest póki co najbardziej optymistyczny i nie wymaga jakiegoś specjalnego planu działania, wystarczy tylko partycypacja w boomie gospodarczym. Dlatego omówię jak można postępować w przypadku wystąpienia drugiego scenariusza – czyli w przypadku długotrwałych spadków, na których odrobienie będziemy musieli czekać dziesięć lub kilkanaście lat. Strategii przy inwestowaniu podczas bessy jest dużo i oczywiście nie ma jednej najlepszej metody, bo nie wiemy jeszcze, które spółki będą sobie najlepiej radziły w kolejnym cyklu gospodarczym. W trakcie trwania hossy, wygląda to z kolei inaczej, bo trendy na rynkach ułatwiają znalezienie sektora, który aktualnie najlepiej sobie radzi. Przy hossie, którą mamy teraz za sobą, były to na przykład spółki technologiczne, których model biznesowy oparty był na modelu subskrypcyjnym, czyli do najlepszych inwestycji minionej hossy należały m.in. Netflix, Microsoft, Adobe itd. Dlatego też długoterminowe inwestowanie podczas bessy polega przede wszystkim na skoncentrowaniu się na spółkach, które w długim okresie udowodniły, że są w stanie dostosowywać się do wiecznie zmieniających się warunków. Wyszukując sobie do portfela firmy w okresie wieloletnich spadków, powinno się więc inwestować w te o ugruntowanej na rynku pozycji, czas bessy nie jest czasem wyszukania spekulacyjnych akcji, które przynieść mogą wiele tysięcy procent zysku bo do tego typu spekulacji lepiej służy nam hossa. Więc pierwszy punkt to skoncentrowanie się na spółkach z silną pozycją rynkową, które jednocześnie udowodniły, że w długim okresie są w stanie zwiększać swoje zyski. Następnie nie wolno zapomnieć o dywersyfikacji i to nie tylko w ujęciu branżowym, czyli inwestując w spółki z różnych sektorów, ale również w ujęciu kryteriów doboru spółek do inwestycji. Zdecydowana większość prywatnych inwestorów interesują tylko spółki „niedowartościowane”. Ale ważne jest wspomnieć, że tak samo jak w okresie hossy, fakt że dana spółka jest niedowartościowana najczęściej ma swój powód. Przy dzisiejszym dostępie do informacji znalezienie takiej prawdziwie niedowartościowanej spółki graniczy z niemożliwym, albo zdarza się bardzo rzadko. Dlatego niedowartościowane spółki najczęściej z bardzo dobrego powodu takimi właśnie są. I tak samo w okresie bessy, gdy dana spółka jest z klasycznych mierników wyceny przewartościowana, to często ma to swoje bardzo dobre powody – w tym przypadku pozytywne. Dlatego oprócz wyszukiwania sobie spółek, które są przy bessie już tanie, warto również rozejrzeć się wśród spółek drogo wycenionych. Takie podejście podczas poprzedniej bessy w latach 2007-2009 umożliwiło wyłonienie takich spółek jak Netflix, Amazon lub Ross Stores, które po zakończeniu się bessy na rynkach wzrosły o kilka tysięcy procent, co jest wielokrotnie więcej od tego co oferował szeroki rynek, który w tym samym czasie wzrósł o kilkaset procent. Czyli zamiast szukać perełek lepiej postawić na silnych graczy i w zdecydowanej większości przypadków, bez większej kombinatoryki wyjdziemy na tym o wiele wiele lepiej. Więcej na ten temat pisał Daniel w artykule, który przygotował w czasie trwania krachu pandemicznego. Artykuł ten powstał dla księgarni maklerska i bardzo celnie przewiduje to co się zadziało po krachu. Bo zasady, o których mówimy są w sumie proste. Do artykułu możesz przejść klikając link w opisie pod tym filmem. Dotychczasowe wskazówki zastosować można praktycznie na każdym etapie rynkowym. Dlatego teraz się zastanówmy w jaki sposób postąpić jeśli rynek akcji faktycznie będzie potrzebować więcej niż 10 lat na odrobienie spadków. Rozwiązanie tego problemu jest prostsze niż się wydaje i jest to po prostu regularne dokupywanie udziałów rynkowych w stałych odstępach czasowych. Tym sposobem, nawet jeśli zacząłeś lub zaczęłaś inwestować idealnie na szczycie hossy, kolejną transzą uśrednisz sobie cenę wejścia. To jest tak zwane uśrednianie w dół. Jeśli po Twoim uśrednieniu dalej będą kontynuowane spadki, to w następnej transzy zakupowej uśrednisz sobie poziom wejścia jeszcze niżej itd. Dzięki temu nie będziesz musiał czekać dekadę na powrót do wzrostów, bo wraz z niższym zejściem cen, otrzymasz więcej udziałów i tym sposobem znacznie wcześniej skorzystasz z zysków. Na tym wykresie taki przykładowy regularny moment zakupu wskazują niebieskie linie – tak wyglądało to w latach 2000-2013, czyli ostatni bardzo długi okres w którym rynek na odrobienie spadków zapoczątkowanych podczas tzw. pęknięcia bańki internetowej w 2000 roku potrzebował 13 lat. Jeśli te regularne zakupy zdywersyfikujesz również o spółki, które w tym czasie nie podążają za rynkiem i mimo bessy rosną, to możliwe też, że wyłonisz w ten sposób spółki, które po powrocie rynku do hossy zyskają ponadprzeciętnie dużo – tak było w podanych przykładach na akcjach Netflix, Amazon i Ross Stores. Pamiętaj też o tym żeby nie wypstrykać się za wcześnie z nadwyżki finansowej, która ma być przeznaczona na długoterminowe inwestycje, tak aby po ewentualnej kontynuacji bessy być w stanie dokupić jeszcze więcej udziałów i mieć za co uśredniać w dół. Rozwiązanie to oczywiście dotyczy inwestorów, którzy mają długi horyzont czasowy i regularnie przeznaczają swoją nadwyżkę finansową na inwestycje. Jeśli jesteś osobą która ma większą gotówkę do zagospodarowania i obawiasz się, że na odrobienie spadków będziesz musiał czekać wiele lat, to wystarczy, że taką gotówkę podzielisz na kilka transzy, tak aby na przykład przez kolejne dwa-trzy lata starczyło na regularne dokupywanie kolejnych udziałów. Jeśli z kolei nie chcesz wystawiać gotówki na tak wysoką zmienność, wystarczy, że będziesz inwestować mniejsze transze, a pozostałą część gotówki ulokujesz w tym czasie w bardziej stabilnych aktywach – na przykład w obligacjach skarbowych. Przy krótszych horyzontach czasowych, czyli na przykład na 5-6 lat, inwestowanie podczas bessy ze statystycznego ujęcia jest okazją do wygenerowania ponadprzeciętnie wysokich stóp zwrotu, bo zwykle kryzysy na giełdach nie trwają dłużej niż 2-3 lata. Dlatego inwestowanie podczas bessy jest najlepszą okazją jaka może spotkać inwestora, a im dłuższy horyzont czasowy tym większe prawdopodobieństwo wygenerowania dodatniej stopy zwrotu. Jeśli z kolei interesują Cię kursy akcji na za miesiąc lub dwa, to w takim przypadku inwestowanie nie jest dla Ciebie. Bo wtedy mówimy o tradingu i w tym przypadku najprościej jest po prostu podążać za trendem, czyli podczas bessy otwierając pozycje zarabiające na spadkach. W tym przypadku muszę też podkreślić, że wymagane jest aby aktywnie zarządzać pozycjami i to nie jest dla wszystkich. Na tradowanie potrzeba mieć czas, to jest jak praca na pełen etat. Na koniec dla osób, które jeszcze szukają odpowiedniego brokera do inwestycji. Przedstawiam partnera dzisiejszego odcinka – XTB. Rejestrując się przez link pod tym filmem możesz zacząć inwestować w akcje bez prowizji. Jeśli chcesz zapoznać się bliżej w ofertą XTB to zapraszam do naszej recenzji tego brokera. Do tej recenzji możesz przejść klikając w prawy górny róg ekranu. I tyle na dzisiaj, jeśli odcinek się spodobał to zapraszam do zostawienia łapki w górę i suba. Dzięki za poświęcony czas. Trzymaj się cześć!








