5 inwestycyjnych hitów do portfela. Nie przegap tych trendów w latach 2025-2030! [Inwestycje Technologie Przyszłości]

Kluczowe zagadnienia poruszane w filmie:

Chcesz wiedzieć, jak inwestować w latach 2025-2030? Obejrzyj film „5 inwestycyjnych hitów do portfela” i poznaj pięć megatrendów, które zdominują rynki finansowe w nadchodzącej dekadzie. Dowiedz się, jak wykorzystać potencjał autonomicznych pojazdów, sztucznej inteligencji, cyberbezpieczeństwa, cyfryzacji finansów i trendów związanych ze zdrowiem i stylem życia.

  • Jazda autonomiczna: Odkryj potencjał firm takich jak Waymo, Motional i Zoox, które rewolucjonizują transport.
  • AI i automatyzacja: Dowiedz się, jak inwestować w infrastrukturę obliczeniową i firmy takie jak Nvidia, AMD, Amazon i Google.
  • Cyberbezpieczeństwo: Poznaj liderów branży, takich jak CrowdStrike, Cloudflare i Palo Alto Networks, i zrozum, dlaczego cyberbezpieczeństwo to priorytet.
  • Cyfryzacja finansów: Zainwestuj w fintechy takie jak Nubank, Adyen i Block, które zmieniają oblicze sektora finansowego.
  • Zarabianie na nadwadze: Przeanalizuj możliwości inwestycyjne związane z rynkiem dostaw jedzenia (DoorDash, Uber Eats) i lekami na otyłość (Novo Nordisk, Eli Lilly).

Film omawia również strategie inwestycyjne i sposoby na budowanie portfela długoterminowego. Znajdziesz w nim praktyczne porady i analizy rynkowe, które pomogą Ci podejmować świadome decyzje inwestycyjne. Nie przegap okazji, aby dowiedzieć się więcej o przyszłości finansów!

Zobacz pełną transkrypcję filmu

Wyobraź sobie, że ktoś daje ci wehikuł czasu, ale zamiast cofnąć się do przeszłości, możesz zobaczyć pięć największych trendów, które będą kształtowały przyszłość. Autonomiczne auta, które zarabiają sobie kiedy ty śpisz, komputery, które rozumieją świat lepiej niż ktokolwiek z nas i pigułki, które zamiast diety dają 20 miliardów zysku. Te rynki nie powstaną. One już istnieją i rosną szybciej niż kiedykolwiek wcześniej. W tym materiale pokażę wam pięć dokładnie tematów inwestycyjnych, bez których moim zdaniem nie da się dziś zbudować przyszłościowego portfela na lata. Więc jeśli inwestujecie z myślą o horyzoncie dłuższym niż te 5 lat, no to dokładnie jest materiał dla was. Świat jaki znamy zmienia się na naszych oczach i to w tempie, którego jeszcze nie widzieliśmy za naszego życia. Technologie, które wczoraj były ciekawostką, dzisiaj stają się powoli fundamentem całej globalnej gospodarki. Coraz większa część wzrostu gospodarczego, zarówno w Stanach Zjednoczonych, jak i na całym świecie, pochodzi właśnie z sektora technologicznego. I nie jest to jakaś moja technologicznego freika opinia. To twarde dane. Według Forester Research już w 2025 roku szeroko rozumiana technologia, czyli oprogramowanie, chmura, sztuczna inteligencja, cała ta cyfrowa infrastruktura ma odpowiadać za 17% globalnego PKB, a jeszcze w 2005 roku było to zaledwie kilka procent. No to doskonale pokazuje jak bardzo w ciągu zaledwie dwóch dekad zmienił się cały układ sił w światowej gospodarce. Zresztą wystarczy spojrzeć sobie na jeden potężny wykres, żeby zrozumieć kto tak naprawdę ciągnie globalne akcje do góry. Gdyby wyjąć z tych indeksów, ze wszystkich indeksów spółki technologiczne, to okazałoby się, że światowe giełdy od ponad dekady praktycznie stoją w miejscu. To pokazuje jak gigantyczne i absolutnie fundamentalne znaczenie dla naszych portfeli inwestycyjnych zyskał w ostatnich latach cały sektor technologiczny. Analitycy JP Morgan podają, że w samym tylko 2024 roku inwestycje w centra danych związane z dynamicznym rozwojem sztucznej inteligencji dodały nawet 0,3 punktu procentowego do wzrostu PKB Stanów Zjednoczonych. A to, moi drodzy, to wszystko jest dopiero początek. W kolejnych latach ten pozytywny wpływ będzie wyłącznie rosnąć. Te pięć dużych tematów, o których wam zaraz opowiem, to moje ulubione długoterminowe typy, które ja uważam powinny znaleźć się w portfelu każdego inwestora, który myśli o przyszłości i ma właśnie ten horyzont inwestycyjny dłuższy niż 5 lat. I osobiście nie wyobrażam sobie, żeby w moim portfelu mogło ich zabraknąć. No to co, zaczynamy. Partnerem odcinka jest Freedom 24, broker będący częścią grupy Freedom Holding notowanej na amerykańskiej giełdzie NZDAK. Załóż tam konto i odbierz nawet 20 darmowych akcji o wartości do 800 $arów każda. Jak to zrobić opowiem ci na końcu odcinka. Dołącz do prawie 2300 inwestorów w strefie premium DNA. To najlepsze miejsce do inwestycyjnej i finansowej edukacji również dla ciebie. Dziękuję za wszystkie wasze 71 już ponad ty000 subskrypcji. Pomóżcie temu kanałowi dalej się rozwijać i zostawcie swoją już teraz. [Muzyka] [Aplauz] [Muzyka] Pierwszy temat to jazda autonomiczna. Moi drodzy, od czasu, gdy porzuciliśmy konie na rzecz pierwszych prymitywnych samochodów minęło już ponad 100 lat, a mimo to sama idea prowadzenia auta pozostała praktycznie bez zmiany. Jest kierownica, są pedały, jest lusterko. Wszystko to jest nam doskonale znane i wygląda niemal tak samo jak dawniej. Jasne, no samochody są bardziej elektroniczne, więcej potrafią, szybciej jeżdżą, ale cała technologia wokół nas zdążyła się już zmienić. Przy czym nasz codzienny transport wygląda bardzo podobnie i bardzo anachronicznie, ale to właśnie autonomiczna jazda ma szansę w końcu to fundamentalnie zmienić i to nie gdzieś tam na marginesie w ramach jakiegoś niszowego eksperymentu, tylko jest prawdziwym przemysłem na globalną skalę. Gdy mówię w ogóle jazda autonomiczna, to większość ludzi od razu myśli Tesla, ale prawdziwi gracze w tej nadchodzącej rewolucji to jest ekipa znacznie szersza i dużo bardziej zróżnicowana. Obecnym nawet niekwestionowanym liderem tej technologii jest Wo, czyli spółka Córka alfabetu, właściciela Google. Tuż za nią czają się tacy konkurenci jak Motional, który jest wspólnym przedsięwzięciem Hyundai Aptive, czy na przykład Zuk rozwijany pod skrzydłami Amazona. A do tego dochodzą jeszcze chińscy giganci, tacy jak BDU, Autoe X, Pony AI, no i oczywiście tacy gracze jak Uber czy Lift, którzy tylko marzą o świecie bez kosztów związanych z zatrudnieniem kierowców i którzy mają model biznesowy oparty w zasadzie wyłącznie na agregowaniu popytu na te usługi transportowe. Do tego w tym całym złożonym ekosystemie jest też miejsce dla Nvidi i innych spółek z branży półprzewodnikowej, które dostarczają to co najważniejsze dla jazdy autonomicznej, czyli mózg całego systemu. Super wydajne chipy, które w czasie rzeczywistym przetwarzają kolosalne ilości danych z radarów kamer i przeróżnych sensorów, które to są umieszczone w samochodzie. I co najważniejsze, to wszystko nie dzieje się już tylko w zamkniętych laboratoriach czy na torach testowych. To się dzieje tu i teraz. To się dzieje na ulicach prawdziwych miast w Chinach, w Stanach Zjednoczonych. W Stanach Zjednoczonych wspomniane już Wo regularnie wozi pasażerów w swoich samochodach bez kierowcy na pokładzie. Motional w Los Angeles realizuje dostawy jedzenia z Uberit za pomocą swoich autonomicznych pojazdów, a Zuks intensywnie testuje futurystyczne dwukierunkowe auta bez kierownicy w Kalifornii. Z kolei w Chinach tacy giganci jak BDU czy Autoex prowadzą już w pełni autonomiczne komercyjne usługi robotaek w naprawdę wielkich i zatłoczonych metropoliach jak Wuhan czy Szenzen. Obecnie już ponad 100 różnych startupów na całym świecie i kilkadziesiąt największych firm technologicznych i motoryzacyjnych rozwija technologię pojazdów autonomicznych na pełną przemysłową skalę. To już jest realnie działający rynek. To jest realnie działający rynek, który właśnie dynamicznie startuje i którego moim zdaniem absolutnie nie warto i nie można wręcz przespać. To będzie, moi drodzy jeden z największych i najbardziej rewolucyjnych rynków na świecie. Według najnowszych danych raportu firmy Markets and Markets z 2023 roku jeszcze globalny rynek robotaksówek był w 2023 roku warty zaledwie 400 milionów dolarów, a do 2030 ma sięgnąć wartości 40 prawie 6 miliardów dolarów. To nie jest literówka. Mowa o potencjalnym wzroście rzędu 11000% w ciągu zaledwie 7 lat. A to przekłada się na średnioroczną stopę wzrostu na tym rynku na poziomie prawie 92%. No to jest niewyobrażalne. A co napędza ten niewyobrażalny wzrost? Po pierwsze znacznie niższe koszty operacyjne, bo w modelu Robot taksówki nie trzeba płacić pensji kierowcy, więc cała rentowność usługi przewozu ulega fundamentalnej wręcz zmianie. Po drugie, znacznie większe bezpieczeństwo i efektywność, bo maszyna nigdy nie zasypia, nie pisze SMS-ów za kółkiem, nie jedzie po alkoholu, może wykonywać znacznie więcej przejazdów w ciągu doby i nie męczy się, więc ma dużo większą utylizację niż prywatny samochód. A po trzecie postępująca w zastraszającym tempie urbanizacja i rosnąca potrzeba znacznie lepszego i bardziej efektywnego zarządzania ruchem w coraz bardziej zatłoczonych miastach. Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze dynamiczny rozwój globalnych trendów typu mobility as a service, czyli oferowania usług transportowych na żądanie bez jakiejkolwiek konieczności posiadania i utrzymywania własnego kosztownego pojazdu. Robotaksówki to jest potężna rewolucyjna zmiana w każdym niemalże modelu biznesowym. Samojeżdżące auto w przeciwieństwie do naszego prywatnego samochodu nie musi przecież stać bezczynnie pod domem przez 90% czasu. Może w tym czasie samojeździć i zarabiać pieniądze. Może sobie wozić innych pasażerów po mieście. To oznacza znacznie wyższe i bardziej efektywne wykorzystanie zainwestowanego kapitału. Więc w efekcie powstanie zupełnie nowych form współwłasności pojazdów i możliwość niemal nieograniczonego skalowania usług przewozowych bez konieczności rekrutowania i zatrudniania setek tysięcy nowych kierowców. W praktyce to taki Uber, który może działać non stop 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu bez żadnych przerw. Czy są tu jakieś wyzwania? No oczywiście, że są wyzwania, bo wyzwania zawsze są skomplikowane regulacje prawne, konieczność zbudowania zaufania społecznego, rygorystyczne testy i nieuniknione awarie. To trzeba wszystko jeszcze przepracować, ale kierunek, w którym zmierzamy, jest nieodwracalny. I nie mówimy tu o perspektywie kilkudziesięciu lat. Mówimy o rewolucji, która wydarzy się w ciągu nadchodzących kilku, może maksymalnie kilkunastu lat. I to jest pytanie, na które wy sobie musicie odpowiedzieć, czy na pewno chcecie być poza tym historycznym i pierwszym od 100 lat trendem. Bo jeśli w pełni świadomie nie inwestujecie w sektor pojazdów autonomicznych, no to powiem brutalnie, z własnej woli odpuszczacie sobie udział w jednym z najważniejszych i najbardziej rewolucyjnych dziś przemysłów przyszłości. No ale to był temat numer jeden, a jest jeszcze temat numer 2 i 3 i 45. Więc temat numer dwa. AI automatyzacja i cała ta infrastruktura obliczeniowa. Sztuczna inteligencja, kochani, to nie jest jakaś chwilowa moda czy kolejny buzw. To fundamentalna zmiana. Nowy, wyższy poziom produktywności, który już dzisiaj na naszych oczach rewolucjonizuje sposób działania największych i najbardziej innowacyjnych firm na świecie. Microsoft, Google, Amazon Meta. Zarząd każdej z tych potężnych firm przyznaje zupełnie wprost. Sztuczna inteligencja podnosi efektywność, fundamentalnie zmienia procesy biznesowe i tworzy zupełnie nowe, często niezwykle lukratywne źródła przychodów. O tym zresztą, jak te firmy już zarabiają na AIU, będzie osobny materiał, który pojawi się, no w sumie jeszcze tu się nie pojawi, ale pojawi się już niedługo na tym kanale. A za całym tym medialnym szumem wokół AI stoi coś dużo bardziej fundamentalnego. Kompletnie nowa, potężna i niezwykle kosztowna infrastruktura technologiczna, bez której żadna z tych zmian nie mogłaby się wydarzyć. I trzeba to sobie znowu powiedzieć jasno. Każdy, nawet najprostszy model sztucznej inteligencji, każde pojedyncze zapytanie, które zadajecie chatbotowi, każde jedno zdanie wygenerowane przez duży model językowy, wszystko to jest efektem działania ogromnej liczby super szybkich serwerów, specjalistycznych chipów, zaawansowanych przełączników sieciowych, ultra szybkich pamięci i niezwykle wydajnych systemów chłodzenia. Sztuczna inteligencja to nie jest żadna magia, tylko bardzo fizyczny i kosztowny proces obliczeniowy. Wbrew temu, co wielu internetowych propagandystów i sceptyków próbuje wam wmawiać, to największe firmy technologiczne nie wrzucają setek miliardów dolarów do jakiejś czarnej dziury, która bezproduktywnie wchłania ich pieniądze. I i oto kilka twardych, konkretnych dowodów na to, że te inwestycje już teraz przynoszą wymierne korzyści, o których szerzej będę właśnie mówił w tym zapowiedzianym przed chwilą materiale. Google dziś generuje ponad 25% swojego kodu programistycznego właśnie za pomocą AI. Microsoft podaje, że nawet 30% całego kodu w ich projektach pochodzi od AI. TSMC, czyli największy na świecie producent chipów, spodziewa się rekordowych wyników finansowych w 2025 roku, głównie dzięki gigantycznemu popytowi na specjalistyczne chipy do zastosowań właśnie od AI. Amazon globalny Gigant e-commerce wdrożył już ponad 750 000 robotów w swoich centrach logistycznych na całym świecie. A tylko jedno z tych zautomatyzowanych centrów skróciło średni czas przetwarzania pojedynczego zamówienia o 25%. Według danych firmy znowu Markets and Markets globalny rynek samej tylko infrastruktury dla sztucznej inteligencji, który obejmuje właśnie takie elementy jak układy obliczeniowe, układy pamięci, zaawansowane sieci i tak dalej ma wzrosnąć ze 136 miliardów dolarów w 2024 roku do prawie 400 miliardów dolarów w 2030 roku. Tymczasem to tylko część tej inwestycyjnej układanki. Sam niezwykle gorący obecnie segment specjalistycznych chipów AI, czyli tych głównie potężnych procesorów graficznych i dedykowanych akceleratorów, ma według prognoz urosnąć do zawrotnej kwoty 620 miliardów dolarów już w 2032 roku. To daje średnioroczne tempo wzrostu blisko 30%. No tak wygląda, moi drodzy, wykładniczy niemalże prawdziwy boom technologiczny. I w tym nowym wspaniałym świecie nie ma jednego zwycięzcy, który zgarnie wszystko. Nvidia co prawda zdominowała rynek najwydajniejszych procesorów graficznych, ale jej główny konkurent AMD rośnie bardzo szybko i depcze jej po piętach. A do tego dochodzą tak zwani hyperskalerzy, czyli najwięksi gracze na rynku chmury obliczeniowej. Tacy właśnie jak Amazon ze swoimi własnymi chipami Trainum i Infantria czy Google z potężnymi układami TPU. Wszyscy oni rozwijają swoje własne dedykowane rozwiązania sprzętowe, żeby uniezależnić się od zewnętrznych dostawców. Same chipy to też jest początek całego łańcucha. TSMC i holenderskie SML zapewniają całą technologię do produkcji tak naprawdę chipu. Arista Networks dostarcza super szybkie sieciowe kręgosłupy dla gigantycznych centrów danych, a Equinix czy Digital Reality budują i rozwijają globalne kampusy Data Center. Wszystko to ma swoje miejsce w tym właśnie łańcuchu. No pytam, jak możesz nie chcieć w tym wszystkim uczestniczyć? No ale idźmy dalej. Trzeci temat to cyberbezpieczeństwo, czyli branża, na którą naprawdę nie da się zaciskać korporacyjnego pasa. W odróżnieniu od wielu innych, często znacznie bardziej cyklicznych sektorów gospodarki, cyberbezpieczeństwo nie jest opcją. Cyberbezpieczeństwo jest dziś koniecznością. Dynamiczny rozwój produktywności to jest opcja. Obniżanie kosztów przez jazdę autonomiczną to jest opcja. Cyberbezpieczeństwo to nie jest opcja, jeśli chcesz, żeby twoja firma istniała. Wydatki na skuteczną ochronę firmowych danych nie podlegają cięciom budżetowym, bo ich brak lub ograniczenie oznacza jedno: realne ryzyko paraliżu firmy, nieodwracalne ryzyko utraty reputacji i zaufania i ogólną katastrofę dla całej firmy. Właśnie dlatego sektor cyberbezpieczeństwa jest jednym z tych najbardziej odpornych i stabilnych, jeśli chodzi o potencjalne zawirowania makroekonomiczne. Niezależnie od tego, czy na rynkach trwa szalonna hossa, czy jest głęboka recesja, czy banki centralne podnoszą, czy obniżają stę procentowe, firmy, rządy i instytucje muszą nieustannie zabezpieczać swoje systemy informatyczne przed coraz liczniejszymi i coraz bardziej zaawansowanymi zagrożeniami. Doświadczeni inwestorzy doskonale o tym wiedzą. Wśród wszystkich spółek działających w tym popularnym modelu SAS, to właśnie te z sektora cyberbezpieczeństwa od lat cieszą się jednym z najwyższych i najbardziej stabilnych poziomów wycen. Crowd Strike, Cloudfare, Palo Alto Networks, Zscaler, to wszystko są ulubieńcy Wall Street nie bez powodu. W 2024 roku świat miał wydać na szeroko pojętą ochronę cyfrową około 250 miliardów dolarów. W 2028 po czterech latach ta kwota ma sięgać prawie 400 miliardów dolarów. A wszystko to napędzają trzy siły. Po pierwsze postępująca w zastraszającym tempie cyfryzacja wszystkiego, bo każdy nasz dokument, każda nasza rozmowa, każda nasza płatność, wszystko są to dane, które trzeba sobie przechować i chronić. Po drugie, dość dynamiczny rozwój internetu rzeczy i inteligentnych urządzeń, bo dzisiaj hakerzy mogą zaatakować nie tylko serwer naszego banku, ale też naszą inteligentną lodówkę, samochód czy system ogrzewania. Hello. I po trzecie, coraz bardziej napięta sytuacja geopolityczna i rosnąca liczba konfliktów właśnie w cyberprzestrzeni, bo cyberprzestrzeń stała się już de facto nowym, pełnoprawnym miejscem do działań wojennych. A skuteczna ochrona tak zwanej infrastruktury krytycznej, czyli sieci energetycznych, wodociągów, systemów bankowych, no to jest absolutny priorytet również dla rządów i agencji państwowych na całym świecie. Dodatkowo w tym wszystkim yyy w ciągu ostatnich lat dynamicznie wzrosła liczba pracowników zdalnych albo hybrydowych, a coraz powszechniejsze korzystanie z prywatnych urządzeń do celów służbowych, no to jest eksplozja wręcz danych do przechowywania w chmurze, co tylko sprawia, że tak zwana powierzchnia ataku, czyli liczba potencjalnych punktów, przez które hakerzy mogą się dostać do systemów firmowych, staje się z roku na rok coraz większa i coraz trudniejsza do zabezpieczenia. Firmy i rządy po prostu nie mogą sobie pozwolić na brak takiej ochrony, więc wydatki w tym obszarze są praktycznie obowiązkowe i ciągle rosnące. Do tego wszystkiego dochodzą jeszcze zupełnie nowe klasy zagrożeń, o których jeszcze kilka lat temu nikt nie słyszał. Zmasowane ataki typu ransomware na szpitale, instytucje publiczne, złośliwe oprogramowanie ukryte w łańcuchu dostaw, cyfrowy sabotaż przemysłowy czy niezwykle groźne i polityczne deep fjki, które mogą destabilizować nawet całe państwa. Każde z tych zjawisk tylko zwiększa presję na dalsze, coraz większe inwestycje, skuteczną ochronę cyfrową. Jeśli nie wiesz, którą konkretnie firmę z tego gorącego sektora wybrać do swojego portfela, czy Palo Alto, czy Zcaler, czy Fortinet, czy Cloudfler, to tak naprawdę każda z tych spółek ma mocny sprawdzony produkt. Każda ma ogromną skalowalność swojego modelu biznesowego i każda ma potężną ugruntowaną pozycję na rynku. Każda z nich jednocześnie nieco się od siebie różni i jest lepsza w nieco innym specyficznym obszarze cyberbezpieczeństwa. Jeśli nie chcesz wybierać nawet jednej konkretnej firmy, to zawsze można w tym wypadku też sięgać po dedykowany branżowy ETF, taki jak na przykład Wisdom Tree Cyburity, który w swoim portfelu skupia akcje czołowych najbardziej innowacyjnych spółek z całego tego sektora cyberbezpieczeństwa. No a skoro już w świecie cyfrowym jesteśmy, to czwarty temat wchodzi do gry. Cyfryzacja finansów. Finanse jakie znaliśmy przez ostatnie 100 lat odchodzą do lamusa. Ten sektor cyfryzuje się w tempie, który jeszcze kilka lat temu wydawało się wręcz nieprawdopodobne. I nie chodzi tu tylko o to, że dzisiaj płacimy telefonem w sklepie. Chodzi o kompletną fundamentalną transformację tego, jak zarządzamy pieniędzmi, jak inwestujemy, jak bierzemy kredyty, jak działają globalne systemy finansowe. Fintechy, czyli innowacyjne firmy technologiczne właśnie z sektora finansowego, rosną wszędzie jak na drożdach, bo oferują swoim klientom szybsze, tańsze i znacznie bardziej intuicyjne produkty niż takie skostniałe tradycyjne banki. A wszystko to robią osiągając znacznie lepsze marże i nieporównywalnie wyższą efektywność operacyjną. mają ogromną przewagę w technologii, w projektowaniu doświadczenia użytkownika i w tempie wdrażania wszystkich rynkowych innowacji. W efekcie fintechy no bezlitośnie przejmują klientów od tradycyjnych instytucji i to nie tylko w krajach wysoko rozwiniętych, ale także, a w sumie może nawet przede wszystkim w tych regionach świata, które charakteryzują się wciąż niskim poziomem ubankowienia. W takich krajach jak Brazylia, Meksyk, Indie. Inacyjne fintechy stały się dla milionów ludzi pierwszym w życiu kontaktem z nowoczesnymi formalnym systemem finansowym. Doskonały przykład. Nubang, brazylijski Neobank, który w ciągu jednej dekady zdołał zdobyć jako swoich klientów ponad połowę całej dorosłej populacji Brazylii, a zrobił to działając w pełni cyfrowo, bez ani jednego fizycznego oddziału, wykorzystując zaawansowane algorytmy i sztuczną inteligencję do oceny ryzyka kredytowego. Spora część nowych klientów Nobu nigdy wcześniej nie miała żadnego konta w tradycyjnym banku, a tym bardziej nie miała dostępu do tak podstawowych produktów jak karta kredytowa. W 2024 roku światowy rynek usług związanych z płatnościami cyfrowymi był już wart 128 prawie miliardów dolarów, a do 2035 jego wartość ma sięgnąć uwaga 730 miliardów dolarów, co też oznacza średnioroczne tempo wzrostu w tak długim okresie na poziomie ponad 17%. Wszystko to dzieje się z jednego prostego powodu. Cyfrowe finanse są po prostu lepsze, tańsze i szybsze. W bankowości detalicznej Neobanki i platformy inwestycyjne zdobyły już masową popularność. A w sektorze korporacyjnym rośnie w siłę prywatne pozabankowe finansowanie. Nawet tacy gracze, którzy kiedyś byli postrzegani jako infrastruktura dla systemu finansowego, jak Visa, Mastercard czy Stripe, rosną dziś znacznie szybciej niż większość tradycyjnych banków. I to, moi drodzy, jest dopiero początek. To jest początek, którego w Polsce być może aż tak nie rozumiemy, bo my już mamy jeden z najnowocześniejszych sektorów finansowych na świecie. Ta wielka cyfrowa finansowa transformacja trochę nam umyka, głównie dlatego, że przeskoczyliśmy cały ten etap archaicznych banków i archaicznych finansów. U nas banki już są nowoczesne. Nasze banki są de facto zachodnimi fintechami. Analitycy z McKinzie prognozują, że przychody globalnych fintechów będą rosły w tempie około 15% rocznie, aż do 2028 roku, podczas gdy tradycyjne banki będą w tym czasie rosły w tempie zaledwie około 6%. Fintechy mogą więc rozwijać się prawie trzykrotnie szybciej. Już dzisiaj według tych samych danych aż 73% wszystkich interakcji klientów z bankami na świecie odbywa się w pełni cyfrowo. A co więcej, fintechy osiągnęły już poziom zaufania i satysfakcji swoich klientów w pełni porównywalny z tym, jakim cieszą się tradycyjne banki. Jeśli nie wiesz od czego zacząć swoją przygodę z inwestowaniem w ten akurat sektor, no to spójrz sobie na największe notowane na giełdzie firmy fintechowe, które korzystają właśnie z tej globalnej transformacji finansowej. albo po prostu zainteresuj się specjalistycznym ETFem takim jak na przykład Invesco, Kabevo, NASDAQ, Fintech ETF. Yyy, jeśli chodzi o konkretne spółki, no to jednym z największych i najbardziej znanych fintechów i fintechowych innowatorów na świecie yyy to między innymi takie firmy jak blog w Stanach Zjednoczonych, y, holenderski Adien, brazylijski Nubang czy amerykański Sofi albo brytyjski Weise. Do tego dochodzi też AFIM, trochę taki obok tego wszystkiego, lider w segmencie kup teraz, zapłać później, czyli Buy Now Pay Later, albo Robin Hood, popularna platforma do inwestowania dla młodego pokolenia. na razie jeszcze w Polsce niedostępna. Do wyboru, do koloru. Naprawdę w tym akurat sektorze i segmencie jest w czym przebierać. A do tej piątki najbardziej perspektywicznych trendów zaliczyłbym też przewrotnie coś spoza technologii, czyli zarabianie na nadwadze. To jeden z najbardziej przewidywalnych, a jednocześnie najbardziej niepokojących trendów cywilizacyjnych naszych czasów, bo według danych Światowej Organizacji Zdrowia już ponad 2,5 miliarda ludzi na całym świecie ma nadwagę lub jest otyła. I ten trend niestety ani myśli zwalniać. Ludzie globalnie stają się coraz grubsi i coraz bardziej leniwi, ale warto zrozumieć, że to nie jest wyłącznie kwestia samego jedzenia. To cały niezwykle złożony ekosystem nowoczesnego stylu życia, który w dużej mierze oparty jest na komforcie, braku ruchu, wszechobecnej potrzebie natychmiastowej gratyfikacji. I co najciekawsze z perspektywy inwestora, każdy, absolutnie każdy element tego ekosystemu da się skutecznie zmonetyzować. Z jednej strony mamy coraz większą alarmującą skalę globalnego problemu zdrowotnego, a z drugiej ogromny i stale dynamiczny rosnący rynek firm, które ten niezdrowy stan rzeczy bez skrupułów będą sobie monetyzować. Co jest w tym wszystkim najbardziej paradoksalne, zarabiają one na obu przeciwstawnych końcach tej samej ośki, zarówno na promowaniu wygody i nadkonsumpcji, jak i co równie lukratywne na walce z jej skutkami. Weźmy choćby rynek dostaw jedzenia. Wartość światowego rynku dostaw żywności online w 2024 roku wyniosła ponad 230 miliardów dolarów, a szacuje się, że do 234 osiągnie wartość 640 miliardów dolarów, czyli będzie średniorocznie rosła w tempie wynoszącym aż 10,6%. Dlaczego? Bo ludzie coraz mniej gotują, coraz mniej wychodzą z domu i coraz bardziej cenią sobie wygodę. Mamy coraz mniej czasu, a jednocześnie coraz więcej stresu, więc pragniemy coraz więcej wygód i mamy niestety coraz mniej realnych kontaktów społecznych. Jak wynika z danych opublikowanych przez Timecom i PMC, zjawisko samotności i izolacji społecznej na świecie nieustannie rośnie. Mamy coraz mniej prawdziwych bliskich przyjaciół, spędzamy coraz więcej czasu w domu, a nasza uwaga jest w coraz większym stopniu pochłaniana przez urządzenia elektroniczne. Nie jest więc żadnym zaskoczeniem, że przedstawiciele pokolenia Gen Zamawiają jedzenie na wynos dwa do trzech razy częściej niż starsze pokolenia. Bez problemu znajdziesz na rynku spółki, które specjalizują się w dowożeniu właśnie jedzenia. Dordas czy Uberit, czyli w sumie Uber znowu do wyboru do koloru. Ale zarabiać można też na próbach schudnięcia. Yyy, bo inny niezwykle gorący temat tego trendu inwestycyjnego to leki nowej generacji, jak chociażby O Zempik czy Vegowi, które dosłownie rewolucjonizują globalny rynek odchudzania. Według szczegółowej analizy przeprowadzonej przez Morgan Stanley w 2024 roku, globalny rynek leków na otyłość, czyli głównie tych z grupy GLP1, ma osiągnąć łączną wartość około 150 miliardów dolarów już do 2035 roku. Z tej gigantycznej kwoty 80 miliardów ma przypadać na sam rynek amerykański. Obecnie zaledwie 2 do 3% otyłych osób w Stanach Zjednoczonych regularnie przyjmuje leki z grupy GLP1 i szacuje się, że do 2035 ten odsetek może wzrosnąć do nawet 20%. Rynek leków GLP1 tak naprawdę dopiero się rozkręca. Według najbardziej optymistycznych szacunków czekać nas może nawet 10ięciokrotny wzrost wartości całego rynku w perspektywie niecałej dekady. A skąd ten niewyobrażalny bum? Mamy pięć kluczowych sił napędowych, który za to odpowiada. Po pierwsze GLP1 mają szerokie zastosowania kliniczne od chorób serca po nowotwory. Po drugie będzie rosnąca refundacja i ubezpieczenia na to. Po trzecie będą wprowadzane wersje doustne, łatwiejsze w użyciu niż zastrzyki. Po czwarte będą też w efekcie nowe formy dawkowania, na przykład miesięczne zamiast tygodniowych, więc znowu ułatwienie w konsumpcji i będzie ekspansja na rynkach wschodzących, gdzie na razie brakuje powszechnej refundacji. Liderzy tego sektora to na dziś Lili oraz Nowon Nordisk, ale spokojnie z czasem pojawią się kolejni. już w tle majaczy mały, ale dynamicznie rosnący Hims and HS ze Stanów Zjednoczonych, a sam rynek przyjmie jeszcze naprawdę dużo, dużo więcej podmiotów. O tym, czy akurat Lil czy nowonordisk to już nagrywałem osoby materiał o tutaj, link oczywiście w opisie materiału. Wszystkie te spółki moi drodzy i ETFY, które zostały wspomniane w tym materiale z każdego tego trendu z inwestycyjnego znajdziecie dostępne na koncie we Freedom 24. naprawdę wystarczy jedno konto i tam wszystko to będzie. A mało tego, niektóre z nich, z tych spółek być może nawet dostaniecie bezpłatnie, bo jak już wspomniałem na samym początku materiału, zakładając konto z linka, który jest w opisie tego materiału, możecie sobie odebrać od jednej do nawet 20 darmowych akcji. Każda może być warta nawet 800 $arów. Jak to zrobić? Wystarczy założyć konto, wpłacić odpowiedni depozyt, poddać kod promocyjny i już. To ile akcji odbierzecie zależy tylko od tego, jakiego depozytu dokonacie. Takie akcje możecie sobie potem od razu sprzedać i cieszyć się zyskami, no albo zachować i pozwolić im rosnąć, bo może na przykład wylosujecie jedną z tych, która akurat świetnie wpasowuje się w jeden z tych pięciu trendów inwestycyjnych. A jeśli szukacie też innych bardziej bieżących inspiracji, to możecie zawsze podejrzeć specjalny portfel publiczny Freedom 24, który dla was prowadzę. Link znowu jest w opisie tego materiału. Mocno biją on na razie indeksy, ale uprzedzam, że jest też bardzo, bardzo ryzykowny. A z kolei jeśli sami chcecie lepiej wyłapywać takie spółki to zachęcam też do sprawdzenia wersji premium portalu DNA gdzie można dziś dołączyć do prawie 2300 innych inwestorów którzy codziennie dostają różne analizy przemyślenia o rynkach o gospodarce ode mnie i całego naszego zespołu a także mają możliwość obserwowania jak ja sam inwestuję własne oszczędności również w tych firmach technologicznych w portfelach o łącznej wartości ponad 4 miliony złot duże pieniądze które dają dużo emocji ale gwarantuję że dają jeszcze więcej nauki więcej na ten temat znajdziecie na stronie premiumdanarynków.pl. Link jest oczywiście w opisie tego materiału. A w tym odcinku to już wszystko. Do zarobienia. Cześć. [Muzyka] [Muzyka]

Przewijanie do góry