ALARM na rynkach! Miliardy wyparowują. Bliski Wschód zaraz zapłonie? [AI sector crisis, Fed decision, oil price surge]

Najważniejsze wydarzenia finansowe w jednym dobrze udokumentowanym raporcie

FXMAG 118,000 subskrybentów
7,539 260 30/04/2026

W najnowszym odcinku Rynkowego Alerę Michała Fitza omówiono kluczowe wydarzenia finansowe w ciągu ostatniego tygodnia. Analiza obejmuje: podczas posziedzenia FED – decyzję o utrzymaniu stóp procentowych w obecności 8:4 podziały głosów – oraz alarm z sektora sztucznej inteligencji po ujawnieniu problemów finansowych Open AI. Wyniki finansowe czterech gigantów obejmują Meta, Amazon, Alphabet i Microsoft, z podwyżkami wydatków inwestycyjnych i wzrostami przychodów z usług chmurowych. Na rynku surowców? Ceny ropy brandowa rozbiły rekord 125 dolarów, co było skutkiem decyzyjnego wycofania się Zjednoczonych Emiratów Arabskich z OPEC. Ostatnia odsłona obejmuje też wynikające z tygodnia trendy na GPW (XTB, Budimex, Inpost, JSW) oraz debiut Do Rzeczy na New Connect z przeceną 35%.

  • Problemy w AI: Panika skupiła się na wątpliwościach co do przetrwałości Open AI i jej partnerów (Nvidia, Oracle, AWS).
  • FED w decision: Podziały w Radzie Rezerwy Federalnej i komentarze Trumpa o możliwości zastąpienia Powella.
  • Rynek surowców: Escalacja na Bliskim Wschodzie i decyzja UEA o opuszczeniu OPEC przyspieszyły wzrost cen ropy.
  • Nowości na GPW: XTB po odrośnięciu 32% od lutego, Budimex zminus 5% w dwóch dniach, debiut Do Rzeczy na New Connect.

Wszystko to i wiele więcej – dołącz, jeśli szukasz bieżących informacji o rynkach finansowych, trendów sektoralnych czy strategii hedgesingowych. Treści dostosowane do zarówno inwestorów z poziomu początkującego, jak i zaawansowanych analityków.

Zobacz pełną transkrypcję filmu

Kłopoty, kłopoty Altmana. Aż prosi się o sparafrazowanie tego klasyka polskiego internetu w momencie, w którym wychodzą wieści podminowujące działania nie tylko samego Open AI, ale wręcz całego sektora sztucznej inteligencji. Niczym idealnie wyprofilowany bumerang wróciły obawy o przesadne inwestycje w AI. Te doprowadziły do przecen czołowych spółek z branży, chociażby Nvidi czy Oracle. Wszystko to w momencie, w którym giełda z trzęsącymi kolanami czekała na wyniki aż czterech członków wspaniałej Siódemki, które poznaliśmy wczoraj późnym wieczorem. Już teraz zdradzę, że nie wszystko poszło tak, jak analitycy tego oczekiwali. Dodatkowo mieliśmy kolejny wstrząs na rynku surowców. Wszystko przez kolejną eskalację na Bliskim Wschodzie oraz szalenie istotną decyzję jednego z największych producentów ropy naftowej w tym regionie. Oczywiście sporą część czasu antenowego przeznaczymy także na naszą rodzimą giełdę papierów wartościowych, a także jej mniejszego brata New Connect. To właśnie na tym drugim parkiecie doszło bowiem do najciekawszego debiutu giełdowego tego tygodnia. A czy udanego? O tym także sobie porozmawiamy. Zapraszam na materiał. Jeśli chcesz mieć ekspozycję na kryptowaluty, ale nie chcesz korzystać z ryzykownych giełd, istnieje prostsze rozwiązanie. Dzięki Vircin możesz inwestować w Bitcoina Etherium XRP czy w solanę bezpośrednio przez zwykły rachunek maklerski. Wystarczy wyszukać nazwę produktu lub ticker i zainwestować. Produkty są w pełni zabezpieczone przez bazowe kryptowaluty i przechowywane w Coinbase w tak zwanych cold storage. Wspomniane instrumenty są notowane na GPW i handlowane w polskim złotym. To prostszy i bardziej intuicyjny sposób inwestowania w kryptowaluty. Szczegóły w opisie. Ja nazywam się Michał Fitz. Stałych widzów proszę o łapkę w górę. Jeżeli nie chcesz, żeby ominęły cię rzeczy ważne dla twoich finansów, to koniecznie dołącz do grona ponad 100 000 subskrybentów naszego kanału. Zacznijmy od tego, co działo się na polskim rynku akcji, bo ten weekend natchnął nas w końcu taką patriotyczną jednością. No właśnie przez sobotę i niedzielę wszyscy żyliśmy charytatywnym streamem ufoa, który ostatecznie do końca transmisji uzbierał ponad 250 milionów złotych. na dzieci chore na raka. Jak można było dostrzec po mediach społecznościowych i różnego rodzaju grupkach? Zbiórkę śledzili także członkowie naszej bańki finansowej. Część z nich zastanawiała się, czy najwięcej wpłacające na zbiórkę firmy, te których datki były liczone w milionach, będą mogły w kolejnych dniach dzięki temu pozytywnemu wizerunkowemu kopowi zyskać także na giełdzie. Jak poradziły sobie XTB, Inpost czy Budimex? Pierwsza z wymienionych spółek i jednocześnie najhojniejszy z darczyńców start tygodnia miał udany, bo akcje podrożały o niecałe 3%, ale nie trwało to długo. Poniedziałkowa sesja i tak ostatecznie zamknęła się na spadku, a ten został jeszcze poprawiony w środę. No a później spółka pokazała wyniki i miała się czym pochwalić. Wyraźnie pobiła oczekiwania rynku, zarówno jeśli chodzi o przychody, jak i o zysk. Sukcesem jest też wzrost liczby użytkowników. Tylko przez pierwszy kwartał tego roku pozyskano około 370 000 nowych użytkowników. W ujęciu rocznym to wzrost o aż 90%. Dodatkowo spółka poinformowała, że rozszerzyła handel opcjami kupna i sprzedaży o kolejne rynki Hiszpanie oraz Niemcy. Mimo to kurs zareagował spadkiem. W środę akcje XTB zostały przecenione o ponad 4%. Można to tłumaczyć typowym dla giełdy mechanizmem sprzedaży faktów. Warto podkreślić, że w perspektywie ostatnich miesięcy kurs XTB dynamicznie rósł. Od początku lutego notowania skoczyły o ponad 32%. Podobnie było w przypadku Budimexu. Na starcie poniedziałkowej sesji jego akcje podrożały, ale potem nadeszły spadki, nawet większe niż w przypadku XTB. W dwa dni kurs spółki poleciał o ponad 5%. Dużo spokojniejszy tydzień ma za sobą InPost, który notowany jest na giełdzie w Amsterdamie. Jego kurs w ostatnich dniach zmieniał się o wartości marginalne. W poniedziałek mógł być za to szczęśliwy dla inwestorów MDI Energia. Akcje tej spółki podrożały tamtego dnia o 45%. We wtorek kurs poprawił się o dodatkowe 13%. Skąd ten wystrzał? Tuż po piątkowej sesji światło dzienne ujrzał list do akcjonariuszy wystosowany przez prezesa zarządu spółki. Podsumowano w nim przełomowy 2025 rok. Jak się dowiadujemy, był to pierwszy rok zysku po trzech kolejnych latach strat. Przychód zwiększył się o 27% w ujęciu rocznym. Jak podkreślono, wynik 2025 roku nie jest efektem pojedynczego kontraktu, ani zdarzenia jednorazowego, a rezultatem zmiany sposobu zarządzania portfelem projektów. Zakończono projekty z lat ubiegłych, które obciążały rentowność spółki, a te nowe charakteryzują się na przykład większą średnią marżą. W poniedziałek najbardziej taniały za to akcje jednego z niedawnych debiutantów, Crotech Quantum. Przecena zatrzymała się na ponad 11%. Jednocześnie po sesji tego samego dnia giełda papierów wartościowych opublikowała ważne informacje dotyczące spółki. Ta zastąpi Mabion w indeksie Swig 80. Decyzja ta weszła w życie po czwartkowej sesji. We wtorek w czołówce wzrostów znalazła się za to jastrzębska spółka węglowa. W jej kontekście otrzymaliśmy dwie ważne informacje. Najpierw opublikowane zostały szacunkowe, skonsolidowane wyniki finansowe za 2025 rok. Dowiedzieliśmy się o niemałej stracie wynoszącej ponad 6 miliardów złot. Dobra wiadomość była jednak taka, że owa strata i tak była około miliard mniejsza niż ta z roku wcześniejszego, a niedługo później przyszły kolejne dobre wieści dla JSW. Rzecznik rządu potwierdził, że na wtorkowym posiedzeniu przyjęty został projekt uchwały w sprawie programu wsparcia górnictwa węgla kamiennego koksującego w Polsce. W związku z tym pakietem osłonowym objętych zostanie ponad 4000 pracowników spółki. Dzięki tym nowinom kurs spółki skoczył o 8%. We wtorek sporo inwestorskich par oczu było także skierowanych wyjątkowo nie na GPW, a na parkiet New Connect. Tam debiutował bowiem popularny wydawca medialny Do Rzeczy. Warto przypomnieć, że spółka miała pojawić się na tym parkiecie trochę wcześniej. Pierwotnie debiut zapowiadano na końcówkę ubiegłego roku, a później na pierwszy kwartał tego roku, ale obydwu terminów nie udało się dotrzymać. Jak tłumaczył wydawca z uwagi na czynniki formalne, w trakcie emisji akcja spółki kosztowała 57 zł. Na otwarciu debiutanckiej sesji kurs znajdował się jednak niżej, dokładnie na poziomie 52 zł i 80 gr. A po zamknięciu sesji akcje były już znacznie, znacznie tańsze. Ostatecznie w debiucie doszło do przeceny rzędu blisko 35%. W środę na szczycie giełdowej tabeli brylował natomiast cyfrowy Polsat. Spółka opublikowała wyniki, które okazały się nieco lepsze od konsensusu analityków, zarówno pod względem zysku operacyjnego przed odprowadzeniem odsetek i podatków, jak i przychodów. Co ciekawe, inwestorów w liście do akcjonariuszy przygotowano także na ważne nowiny, które mają dopiero nadejść. Jesienią tego roku cyfrowy Polsat ma bowiem ogłosić nową strategię. Tamtego dnia kurs cyfrowego Polsatu podskoczył o prawie 10%. Krótszy tydzień handlu nie był jednak specjalnie udany dla GPW, jeśli zerkniemy na szerszy obrazek, szczególnie na główny indeks WIG 200. Ten przez pierwsze dwa dni osunął się łącznie o 1,6%. W środę sesja zamknęła się niemal na tym samym poziomie co we wtorek. Przez ostatnie 7 dni notowania poleciały w dół o prawie 4,5%. W zgoła przeciwnym kierunku zmierzały za to kursy dla złotówki. Tu głównie mam na myśli euro PLN oraz USD PLN, co oczywiście nie jest dobrą wiadomością dla naszej waluty. Ta w przypadku obydwu par osłabiała się, choć na szczęście nieznacznie. Waluty te podrożały nie więcej niż o 4 grosze. Warto wspomnieć, że w tym tygodniu miejsce miało też wydarzenie, które często bywa najważniejszym punktem tygodnia na rynku walutowym. Mowa o posiedzeniu rezerwy federalnej w sprawie stóp procentowych. Rynek był niemal 100%owo przekonany, że decydenci utrzymają stopy procentowe na niezmienionym poziomie, bo przez zwiększone oczekiwania inflacyjne przestrzeni na obniżkę po prostu nie było. Co ważne, było to ostatnie posiedzenie z Jeromem Powelem jako przewodniczącym instytucji. Jego kadencja w roli przewodniczącego mija bowiem w połowie maja, ale ta w roli członka rady trwa do stycznia 2028 roku. Donald Trump wywiera jednak na nim silną presję, by ten zrezygnował z członkostwa z dniem wygaśnięcia kadencji przewodniczącego. W jednym z niedawnych wywiadów mówił nawet, że zwolni go, jeśli Pael sam się na to nie zdecyduje. Wiemy jednak, że z tym zwalnianiem wcale nie będzie tak łatwo. Na swojej ostatniej konferencji w roli przewodniczącego Pelierdził, że zamierza wypełnić do końca drugą z kadencji. Po tym uderzeniu w stół nożyce bardzo szybko się odezwały. Nikt go tu nie chce napisał w mediach społecznościowych Donald Trump przy okazji stwierdzając, że Pell po prostu nie dostałby pracy nigdzie indziej i dlatego zostaje. Ale rzućmy okiem także na samą decyzję, bo ta była mniej oczywista niż spodziewał się rynek. Co prawda stopy ostatecznie zostawiono na niezmienionym poziomie, ale oczekiwano jednogłośnego głosowania. Tymczasem otrzymaliśmy wynik 8 do4. To najmniej jednomyślna decyzja rezerwy federalnej od uwaga 1992 roku. Mnie nie było jeszcze na świecie, gdy ostatnim razem Rada Gubernatorów była tak podzielona. Skąd ta rozbieżność, skoro inwestorzy oczekiwali jednomyślnego działania? Jeden z głosów sprzeciwu wyraził Stepen Miran, zainstalowany w radzie przez Donalda Trumpa przed kilkoma miesiącami, który twardo gra pod oczekiwania prezydenta i zawsze opowiada się za obniżką stóp. Poza nim decyzji i komunikatowi w opublikowanej formie przeciwni byli także szefowie oddziałów z Minneapolis Cleveland i Dallas. Ci z kolei nie zgodzili się na to, by w komunikacie pojawiła się sugestia o możliwych obniżkach w przyszłości. Widać w obecnej rzeczywistości makroekonomicznej nie chcą nawet dopuszczać jej do myśli, gdyż inflacja i tak już niebezpiecznie się rozpędza. Niezależnie od decyzji Puela dotyczącej dalszego członkostwa w radzie gubernatorów, trzeba przyznać, że przewodnictwo Jeroma Puela było dla amerykańskich inwestorów wyjątkowo korzystne i potwierdzają to dane. Na łamach Barons opublikowany został wykres, który przedstawia jak radziły sobie notowania S&P 500 za czasów kadencji danych szefów. Gdy stołek zajmował Powel, S&P 500 średniorocznie notował wzrost na poziomie 12,88%. To trzeci najlepszy wynik w historii pośród innych szefów Fed. To też piąty wynik przewodniczącego za kadencji, którego średnie roczne wzrosty notowań S&P 500 były większe od ogólnych średnich rocznych wzrostów. Ta druga wartość jest dla porównania pokazana na wykresie przerywaną pionową linią. Przekonamy się, jaki wynik wyśrubuje następca Powela namaszczony przez Donalda Trumpa Kevin Warsch. No to jak już przy Stanach Zjednoczonych i tamtejszej giełdzie jesteśmy, to rzućmy okiem również na nią. Co prawda decyzja dotycząca stóp procentowych do wstrząsających absolutnie nie należała, ale nie brakowało czynników, szczególnie w weekend, które mogłyby inwestorów nastroić negatywnie. Progres w negocjacjach pokojowych z Iranem znów zaczął być niwelowany. Negocjacje w Islamabadzie ostatecznie się nie odbyły, a w połowie tygodnia Donald Trump wrzucił wymowny wpis, w którym zaznaczył, że kończy z taryfą ulgową dla reżimu. Na dodatek w międzyczasie doszło jeszcze do zamachu na życie prezydenta USA w trakcie kolacji Stowarzyszenia Korespondentów białego Domu, o czym szerzej opowiadałem w tym odcinku. Zapraszam do nadrobienia go. Choć wiadomości, które mogły zaniepokoić nie brakowało, notowania indeksu S&P 500 sugerują, że te nowiny spłynęły po inwestorach jak woda po kaczce. W poniedziałek indeks wyślubował nowy rekord. We wtorek sesja zaczęła się od spadku, ale ostatecznie zamknęła się na wzroście. Co więc działo się konkretnie w centrum zainteresowania znów była sztuczna inteligencja, ale tym razem nie były to informacje, które nastrajały inwestorów pozytywnie. Wall Street Journal opublikował ekskluzywnie pozyskane wiadomości dotyczące wyników Open AI. Spółka ta nie jest jeszcze publiczna, dlatego nie ma obowiązku, by o swoich wynikach informować wszemi wobec. Ale tym razem pewne kwestie wypłynęły do szerszego grona, no i okazały się niepokojące. Otóż według doniesień medium Open AI miało wyraźnie niedoskoczyć do ustawionej przez siebie poprzeczki na płaszczyźnie przychodów oraz liczby nowych użytkowników. Jak podaje źródło, te dane wzbudzić miały poważne obawy u czołowych osób w firmie co do tego, czy Open AI będzie w stanie spłacić przyszłe kontrakty podpisane na poczetkiwania kolejnych gigwów mocy obliczeniowej. By było to wykonalne, przychody musiałyby rzekomo rosnąć szybciej niż obecnie. Takie wątpliwości ma mieć sama dyrektor finansowa spółki Sara Frajer. Według źródła inni członkowie kierownictwa mieli kwestionować działania CEO Sama Altmana, który w ostatnich miesiącach zmierzał niemal wyłącznie do zakontraktowania coraz to większych mocy obliczeniowych. Pojawiły się nawet sugestie, że w zarządzie dochodzi do zgrzytów. Inne media łączą te doniesienia z faktem, że dosłownie kilka godzin wcześniej poinformowano o tym, że zmieniają się warunki strategicznej współpracy Open AI z Microsoftem. Teraz Open AI ma większą swobodę w dogadywaniu umów na usługi chmurowe. Niedługo później poinformowano zresztą o podpisaniu takowej z Amazon Web Services. Co więcej, Wall Street Journal zasugerował także, że dyrektor finansowa firmy Sara Fryer miała także poddawać pod wątpliwość sens rychłego debiutu giełdowego spółki, na który tak naciska sam Altman. Jej zdaniem firma nie funkcjonuje jeszcze na tyle sprawnie, by sprostać rygorystycznym wymogom raportowania, które obowiązują spółki publiczne. Open AI szybko poleciało z kubłem pełnym wody, by gasić pożar. Wydano komunikat, w którym zaprzeczono, by na szczycie kierownictwa były jakieś zgrzyty i podkreślono, że wszyscy są zgodni co do tego, w jakim kierunku spółka powinna zmierzać. Niestety mleko już zdążyło się rozlać, a wraz z nim panika, która przelała się w zasadzie na wszystkie giełdowe spółki, najbardziej zaangażowany w wyścig sztucznej inteligencji oraz inwestorów Open AI. Softbank, który akurat jest notowany na giełdzie w Tokio, ale trzyma 11% udziału w Open AI, zanotował spadek kursu rzędu ponad 10%. Akcje Nvidi, Oracle, AMD, Corwave oraz Broadcom potaniały o kilka procent. Nawet większą przecenę we wtorek zaliczyły akcje Spotify. Kurs streamingowego giganta poleciał w dół o aż 13% i to pomimo publikacji wyników, które okazały się nieznacznie lepsze od oczekiwanych. Co więc zawiodło? Inwestorów zaniepokoiły prognozy dotyczące przyszłości. Spotify zaprognozowało, że w przyszłym kwartale przybędzie mu 6 milionów subskrybentów, w wyniku czego ich łączna liczba zatrzyma się na 299 milionach. Tymczasem konsensus analityków wskazywał, że przekroczona zostanie granica 300 milionów. To podsyciło obawy dotyczące tego, że ostatnie podwyżki cen pakietów premium mogły zniechęcić klientów do zakupów. Za to publikacja wyników okazała się całkowicie pozytywna dla Coca-Coli. Na tyle, że gigant z branży napojów niemalże zaliczył najlepszy dzień na giełdzie od listopada 2020 roku. Wzrost kursu ostatecznie zamknął się na niecałych 4%, ale w pewnym momencie wynosił ponad 6%. Jak więc wyglądały te wyniki? Zysk na akcję wyniósł 86 centów wobec oczekiwanych 81 centów. To o 18% więcej niż przed rokiem. Z kolei przychód zaksięgowano na poziomie 12,5 miliarda dolarów, a analitycy spodziewali się wartości bliżej 12,2 miliarda dolarów. Lepsze wyniki od oczekiwanych na tych samych płaszczyznach zaliczył też T-Mobile, co zaowocowało wzrostem kursu o nieco ponad 2%. Najważniejszy wynikowy wieczór miał jednak miejsce wczoraj. Niedługo po zamknięciu sesji giełdowej swoimi raportami miały pochwalić się aż cztery ze spółek wchodzących w skład tak zwanej wspaniałej siódemki. No i nie każda usatysfakcjonowała inwestorów. Przyjrzyjmy się im bliżej. Meta zaliczyła przychód przekraczający oczekiwania o blisko miliard dolarów. Był to wynik większy od zeszłorocznego o aż 33%. To największy skok przychodów w ujęciu rocznym od raportu z 2021 roku. Wyraźnie lepszy od przewidywanego był także zysk na akcje. Mimo to w handlu pozasyjnym kurs spółki osunął się o 7%. Co więc przyćmiło te pozytywne rezultaty? Inwestorom mógł nie spodobać się fakt, że Meta zaliczyła spadek użytkowników w ujęciu kwartalnym, tłumacząc to zakłóceniami sieci internetowej na Bliskim Wschodzie oraz w Rosji. Dodatkowo na niekorzyść spółki zadziałały prawdopodobnie wieści o wydatkach inwestycyjnych. Te kwartalne okazały się mniejsze od oczekiwanych. O 10 miliardów dolarów podniesiono za to widełki planowanych wydatków na cały 2026 rok. Z kolei akcje Amazonu w handlu pozasesyjnym najpierw zostały przecenione, a potem podrożały o około 3%. Zarówno zaksięgowany przychód, jak i zysk na akcje okazały się wyższe od oczekiwanych. Inwestorów szczególnie mógł zadowolić wzrost przychodów z usług chmurowych Amazonu. Te zaliczyły w ujęciu rocznym wzrost o 28%. Analitycy Wall Street mieli wysokie oczekiwania, ale nawet oni nie spodziewali się aż tak dużego skoku w tym segmencie. Jeszcze większy wzrost przychodów zaliczyły za to usługi chmurowe alfabet. Tu mowa o aż 63%. Oczekiwania rynku pobiły też główne rubryki raportu, czyli ogólne przychody i zysk na akcje. Co więcej, spółka podniosła o 5 miliardów widełki dotyczące prognozowanych wydatków inwestycyjnych na 2026 rok. To wszystko sprawiło, że jej kurs w handlu pozasesyjnym skoczył o ponad 6%. Wyniki całej czwórki pokazały, że usługi chmurowe rozwijają się w tempie większym od zadowalającego. Również Microsoft popisał się na tej płaszczyźnie. Jego segment Azure wzrósł o 40%. Lepsze od oczekiwanych były też przychody oraz zysk na akcje. Nieco poniżej oczekiwań były za to prognozy przychodów oraz marży za kolejny kwartał. To widocznie nieco podminowało nastroje inwestorów, bo kurs Microsoftu w handlu pozasyjnym spadł o 2%. Sporo działo się w tym tygodniu także na rynku surowców, głównie na rynku ropy. Cena za baryłkę Brand rosła nieprzerwanie od poniedziałku do środy. Łącznie w tym czasie podrożała o niecałe 10%, przez co zakręciła się wokół poziomu 110 $ar. A na tym wzrost się nie skończył, bo w nocy z środy na czwartek cena doskoczyła nawet do poziomu 125 $arów za baryłkę. To szczytowa cena w trakcie obecnie trwającej wojny. Ropa Brand ostatni raz tak droga była 4 lata temu, choć mogło się wydawać, że aż takich cen już w najbliższej przyszłości nie uświadczymy. No ale dlaczego tak się stało? Stoją za tym głównie dwie kwestie. Pierwsza to powrót do narracji eskalującej wojny. Perspektywa pokoju na Bliskim Wschodzie raczej się oddala zamiast przybliżać, a dodatkowo Donald Trump ostrzega, że zaraz przestanie być taki milutki. Tu mam na myśli głównie ten pokazany wcześniej wpis. Co gorsza, niedługo później narracja jeszcze się zaostrzyła. Asios opublikował informacje, według których Stany Zjednoczone mają wrócić do bombardowań Iranu. Administracja USA ma rzekomo przygotowywać krótki, ale intensywny atak, niewykluczone, że wymierzony również w infrastrukturę krytyczną. To w połączeniu z nieprzerwaną blokadą irańskich portów ma przycisnąć reżim do ściany, zmuszając go do ustępstw w negocjacjach. Ale nie tylko ten wątek podbijał ceny ropy. We wtorek przestrzeń publiczną obiegła oficjalna informacja o szokującej decyzji Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Trzeci największy producent ropy naftowej zrzeszony w ramach OPEC postanowił w trybie natychmiastowym opuścić organizację. Decyzja wchodzi w życie od 1 maja. Warto nadmienić, że emiraty były członkiem kartelu od 1971 roku. To kolejne odejście członka tej organizacji w ostatnich latach. Przed dwoma laty wypisała się Angola. Na początku 2020 roku Ekwador, a rok wcześniej Katar. Tamte odejścia nie były dla organizacji tak dotkliwe, bo żadne z tych państw nie produkowało ropy w tak dużych ilościach jak Zjednoczone Emiraty Arabskie. Bloomberg pisze wręcz o tym wprost w taki sposób. Tu cytat. To wycofanie jest ilościowo poważniejsze od poprzednich wycofań i stanowi największy egzystencjalny kryzys, z jakim grupa zmierzyła się od ponad pół wieku swojego istnienia. Czyż byśmy więc faktycznie obserwowali początek końca najważniejszego kartelu na świecie? Więcej o tym konkretnym wątku mówił redaktor naczelny FX Mac Dawid Augustyn w materiale, do nadrobienia którego zachęcam. Jeśli ten odcinek przypadł ci do gustu, to zostaw łapkę w górę. Do usłyszenia.

Przewijanie do góry