Azjatyckie tygrysy na ATH i Meta odstająca od Big Techów | Program "Artyści Rynków" [Ryzyka AI walut, rynki światowe]

Kluczowe wskaźniki i pułapki

Ostatnie tygodnie rynków finansowych przynoszą zarówno entuzjazm, jak i ostrzeżenia. Giełdy amerykańskie, pod wpływem rozwoju technologii AI i oczekiwań Fed, oscylują między optymizmem a korelacją. W tym kontekście Polska doświadcza ryzyka 'rykoszetu’ – zależnego od wahania walut i cen ropy. Eksperti z SocialAlpha Analysis zwracają uwagę na kluczowe wskniki, w tym indeks złotego, WIG20 oraz sytuację w sektorze gamingowym, np. CD Projekt Red. Artykuł obejmuje:

  • Zmiany w indeksach NASDAQ i S&P 500 – wpływ sztucznej inteligencji
  • Projekcje Fedu: podwyżki stóp procentowych? Czy rynek reaguje zbyt mocno?
  • Słabość złotego i rysik ZWI – strategie inwestycyjne
  • Analiza sektora akcji – NVIDIA, Micron, a błąd 'Big Tech’
  • Ostrzeżenia dla WIG20 – PKN Orlen, KGHM i zmiana trendów
  • Złoto: czy ryzyko przekroczenia 3900 USD/zł instrukcją FG?
  • Rynek ropy – tanie ceny jako wsparcie i przyszłe wyzwania

Specjaliści wskazują na relatywną siłę rynku amerykańskiego, ale ostrzeżenia techniczne widoczne w kluczowych poziomach. Na WIG20 szczególnie istotne są supported levels kluczingów po 340 zł/kgHama i tentatywnie spadające ceny. Złoto, dotkając 3900 USD, czeka na kluczowe testy wsparcia. Ropa Brent utrzymuje się w okolicach 75$/bbl – czy to początek nowej hossy?

Zobacz pełną transkrypcję filmu

To są artyści rynków, Jacek Brzeski, I Love Trading. W dzisiejszym programie Maciej Leściorz, Łukasz Wardyn z CMC Markets Polska. Witajcie. Dzień dobry. Zaczynamy Maćku od giełdy amerykańskiej, od tamtejszych indeksów, a jak patrzymy na to, co się dzieje ze wskaźnikami NASDAQ i S&P 500 od połowy czerwca, to widzimy, że mamy niemal nieprzerwane spadki. No i od razu pojawia się komentarz, rajd napędzany przez sztuczną inteligencję wyhamował. Niektórzy twierdzą, że mamy łudząco podobne zdarzenia jak w roku 2000, kiedy mieliśmy pękającą bańkę. Niektórzy twierdzą, że boom sztucznej inteligencji jeszcze będzie trwał na giełdzie w Nowym Jorku, że to jest tylko chwilowa zadyszka, że ten boom zobaczymy w przyszłym roku i może jeszcze w 28. Więc zdania uczonych jak zwykle są podzielone. A jeszcze jeden powód, taki bardziej bieżący z ostatnich dni, który może osłabiać indeksy amerykańskie, to chyba to, co dochodzi z amerykańskiego banku centralnego, z Fedu, bo okazało się, że nowy przewodniczący Kevin Walsh wcale nie jest gołębiem, i że być może będą podwyżki 100% w Stanach Zjednoczonych. Może nawet 2-3 na przełomie lat 26-27. A myślę, że to troszkę jest póki co przesadzona reakcja, jeżeli chodzi o oczekiwania rynkowe. Faktycznie miał być gołębi, gołębi nie jest, ale to myślę, że z tymi podwyżkami to jeszcze zostanie mocno zweryfikowane i to w najbliższej przyszłości. Na pewno te obawy inflacyjne mocno ciążyły. Wszystko to związane z Bliskim Wschodem, tam sytuacja też się klaruje, ale co do samych indeksów, to na pewno tutaj, też tak jak wspomniałeś, kluczowe są te elementy związane ze spółkami z branży AI i szeroko rozumianego AI, bo rządzą oczywiście półprzewodniki, trochę te spółki z MAC7, które napędzały rynek w roku ubiegłym, jeszcze poprzednim, one poszły w odstawkę, zresztą świetnie widać, jeżeli sobie porównamy właśnie tą wielką siódemkę versus spółki półprzewodnikowe, to półprzewodniki ponad 100% w górę w ciągu ostatniego roku, a MAC7 jednak w ostatnim czasie na minusie. i tutaj ta dysproporcja się cały czas powiększa. Patrząc nawet na indeksy, czy to na NASDAQ, czy na S&P500, tak czysto wskaźnikowo takie komentarze, że jest drogo, mają częściowo rację bytu, wskaźnikowo faktycznie jest drogie, że tutaj takim świetnym przykładem jest wskaźnik Kejp Schillera, czyli ten uwzględniający PDOE, uśredniający zyski z ostatnich 10 lat, ale też wygładzone inflacją, bo on jest w okolicach w tym momencie 39-40, To są poziomy, których nie było widać od okolic tak naprawdę banki dot.com, więc naprawdę jest pod tym względem drogo, ale właśnie te oczekiwania są gigantyczne i jak pokazały wyniki Micronaft z tego tygodnia, częściowo uzasadnione, czyli rynek oczekuje coraz więcej i też coraz więcej dostaje. i faktycznie te spółki, te wyniki dowożą, stąd też oczekiwania są coraz większe, a co do zmienności, bo to mamy świetnie widoczne na tym wykresie nawet, jak są bardzo duże skoki, ta czerwona świeca z końca maja, właśnie po wynikach najpierw spadek, przed wynikami spadek, potem dość mocny oczekiwany wzrost, pewnie dzisiaj też jak się rynek otworzy, to sam indeks ten kasowy też może tutaj jeszcze reagować może być zmiennie, ta zmienność ona się będzie utrzymywała tym bardziej, im bardziej istotne będą spółki półprzewodnikowe w indeksach, a ich waga cały czas rośnie. Nvidia spółka numer jeden, właśnie Micron, który powoduje dodatkową zmienność i wszystkie inne spółki właśnie z tej branży na taką zmienność będą wpływały, i to jest taka trochę nowa rzeczywistość, ale też nie znaczy, że tylko na te spółki trzeba patrzeć, w hiperskalerzy tacy jak Microsoft, Google czy Amazon poszli całkowicie od stawkę. Wydaje mi się, że oni czekają też na właściwy moment. Póki co rynek dość mocno wycenia obawy związane z nakładami tych spółek na to wszystko, co jest związane właśnie z budową centrów danych, z gigantycznymi nakładami infrastrukturalnymi. a w pewnym momencie, tak jak tutaj pokazują cały czas wyniki tych, co na tym korzystają tak naprawdę, bo te wszystkie elementy infrastruktury dostarczają właśnie te firmy, które w tym momencie są na topie, ale w pewnym momencie sytuacja nie tyle się odwróci, ale jest szansa, że pokaże, że te nakłady nie poszły na marne i na to liczy rynek, ale trochę się obawiając, jeżeli się przeliczy, to to pchnięcie może też być bardzo poważne, ale nawet wśród tych samych hiperskalerów też trwa taka wojna dodatkowa, można powiedzieć wojna na szczycie, dlatego że te firmy się obawiają o to, że jeżeli nie będą inwestowały w infrastrukturę, to konkurencja je przegoni, czyli jeżeli Microsoft nie będzie miał tak gigantycznych nakładów, to Google czy Amazon jednak ryzykując wyjdą na taką pozycję wręcz monopolistyczną, że ta konkurencja już się może nie pozbierać, lata będą potrzebne, żeby z tego wyjść, więc inwestują wszyscy licząc na to, że faktycznie to się zwróci, zgodnie z taką zasadą czy założeniem, że ryzyko przeinwestowania jest mniejsze niż niedoinwestowania, że po prostu kto nie ryzykuje ten potem nie pije szampana i w tak spółki podchodzą. Inwestorzy dziś się tego obawiają, ale jeżeli sytuacja się poprawi czy nie, nie się nie odmieni, wydaje mi się, że jest szansa na to, że właśnie ten sentyment w pewnym momencie przejdzie na stronę tych mocno przecenianych spółek spoza tego nurtu w Producent Włopat, czyli właśnie NVIDIA, AMD, czy właśnie z takim spójrem jak Micron, który publikował wyniki, zresztą świetne, to też trzeba o tym powiedzieć, czyli rynek liczył na bardzo dużo, dostał jeszcze więcej, trochę taki schemat jak z NVIDIA wcześniej, czyli gigantyczne oczekiwania, jeżeli cokolwiek by odbiegało od normy, to byłoby tąpnięcie, a jednak ta norma przekroczona, więc rynek się cieszy, także mamy taki ciekawy ciekawą sytuację powtórkę z rozrywki z lat poprzednich, czy też kwartałów, ale też co do innych spółek, powiedziałeś o tym, o podwyżki 100%, na pewno wysokie stopy procentowe ciążą sporej części spółek, tym wielkim też, bo też muszą się zadłużać, żeby móc pokrywać te gigantyczne nakłady, ale na pewno spółki konsumenckie też mocno odczuwają, ale sama branża AI ona działa też pozytywnie, taki jest efekt rykoszeta, który jest skierowany na producentów energii, na spółki energetyczne, bo jednak centra danych są bardzo energochłonne, spółki użytkowości publicznej też na tym korzystają, więc szeroko ta hossa nam się rozlewa, a moment taki jaki jesteśmy, wciąż ja bym nie panikował tutaj, tak mówimy o tym, że bańka pęka już od dawna, mówimy, mówią wielu osób dookoła sceptyków. Ci, którzy byli pozytywnie nastawieni póki co są w dużej przewadze mogą się cieszyć ewentualnie po korekcie realizacją zysków, które i tak są bardzo duże. i rynek się póki co jeszcze nie zatrzymuje. Mamy korektę, owszem, jest taka szeroka konsolidacja, która się utrzymuje i na NASDAQ, i na S&P 500, w zasadzie te wykresy, one nawet po nałożeniu na siebie wyglądają bardzo podobnie, dlatego że te same czynniki tutaj działają i te same spółki z największą wagą właśnie związane z AI to urządzą, ale jeżeli nie obawiamy się zmienności, to jeszcze nie jest też moment taki definitywnego wycofania się z rynku, tylko po prostu trzeba mieć na uwadze ryzyko, które związane właśnie z takimi pojedynczymi sesjami. Jeszcze nie jesteśmy oczywiście na etapie COSPI, gdzie takie zmiany dzienne są codziennością, takie kilkuprocentowe, ale jak widać coraz częściej to się pojawia, także inwestorzy krótkoterminowi, zwłaszcza którzy działają na instrumentach lewarowanych, tutaj muszą na pewno w tym momencie wykazać się solidnymi nerwami, bo to jest potrzebne teraz i pewnie będzie jeszcze przez najbliższe czasy. Padło słowo rykoszet. To ja to słowo wykorzystam, Łukaszu, bo niektórzy twierdzą, że giełda w Warszawie dostaje rykoszetem właśnie ostatnio, że te lęki z Nowego Jorku przenoszą się do nas. I w rezultacie mieliśmy taką sesję, jak w środę 24 czerwca, gdzie WIK-20 spadł o 2,5%. W czwartek 25 czerwca jest już dużo lepiej, ale niektóre spadki środowe były naprawdę niepokojące. Na przykład KGHM stracił w tym dniu 7%, PKN Orlen stracił 4%, KGHM miał szczyty notowań w połowie Dzisiaj jest dużo niżej. PKN Orlen miał absolutny szczyt notowań 11 czerwca, ale potem zobaczyliśmy dużą przecenę. Już w połowie tego miesiąca Orlen zaczął być przeceniany. Tracił na wartości w bardzo poważnym tempie. Niektórzy twierdzą, że to jest znowu taki rykoszet, bo że to jest po prostu skutek spadku na świecie cen ropy naftowej i paliw w związku z tym, co się dzieje w Zatoce Perskiej. Można do tego podejść optymistycznie powiedzieć, była korekta na mniejszym obrocie, należała się rynkowi. Można pesymistycznie, że podczas gdy naprawdę na amerykańskich rynkach jest cały czas bardzo dobrze, my zaczęliśmy spadać i ja, byłbym po stronie właśnie bardziej ostrzeżenia, że jest to naprawdę pierwsze poważniejsze ostrzeżenie. Bo zwróćmy uwagę, że na WIK-20 szczególnie taki klin powstał. Właściwie praktycznie cały ten czas napień związanych z ropą naftową my utrzymywaliśmy mocną kondycję. wyjątkowo relatywnie mocną w stosunku do innych rynków. Chodziliśmy w takim klinie i w momencie, gdy po weekendzie otrzymaliśmy informację, będzie podpisane ropa zaczęła spadać, otworzyliśmy się z luką na Nowym Szczycie i ewidentnie było podanie tych akcji, na które albo które było połączone, jedno czy drugie było konsekwencją, to nieistotne, ale nałożyła swoją słabość złotego. Więc to jest naprawdę spore ostrzeżenie, bo mamy wyjście z tego klina, nie udało się utrzymać właśnie w tej formacji. Te obroty faktycznie były trochę mniejsze, na pewno były mniejsze niż tam, te sesje wzrostowe przy szczytach. ale jednak też nasza giełda, nie były bardzo małe, a nasza giełda też, trochę zapomnieliśmy o tym, ma bardzo często to do siebie, że na słabszym obrocie jest w stanie osuwać się, wyprzedawać. Więc to jednak dla mnie jest ostrzeżenie. Na pewno w powstrzymaniu tych spadków nie pomogły ostatnie odczyty sprzedaży detalicznej. Była dobra, ale jednak niższe były te odczyty, znacznie niższe niż tego rynek oczekiwał, już nie mówiąc o tych, którzy czekali na jakąś niespodziankę i plus między innymi z uwagi na ten potencjalny komfort konsumentów związany z niskimi cenami paliw i nieodczuwalną presją inflacyjną, tak bym powiedział, związaną z tym, co się działo z ceną ropy i z ceną benzyny. Teraz ten dołek, który był wczoraj ustanowiony, dla mnie będzie kluczowy. po takim klinie, w którym wiele tygodni byliśmy, może być fałszywe zejście i wtedy już i konkretny start i kontynuacja hossy. Natomiast nie chce mi się wierzyć, żeby szczególnie na bardzo spokojnym rynku amerykańskim, gdybyśmy mieli dalej jeszcze iść w dół, żeby to nie było coś grubszego na rynku. Pamiętajmy, że Może to za duże słowo, że hosty się kończą, ale przynajmniej bardzo mocne impulsy wzrostowe, a z takim mamy do czynienia od dłuższego czasu, odwracają się zupełnie bez powodu. My o powodach to możemy dopiero sobie myśleć po wielu tygodniach, jak nie miesiącach. Na razie uważam, że powodów nie ma. Ta spadająca tak naprawdę cena ropy, nawet jeżeli przeszkadza jakimś spółkom, to ogólnie jest bardzo dobra globalnie dla rynku, bardzo dobra dla polskiego rynku. Wcześniej rozmawialiście o, podwyżkach stóp procentowych. Ja jeżeli widzę tak mocno spadającą cenę ropy, nie chce mi się wierzyć, żeby to nie miało bardzo dobrego wpływu na odczyty inflacyjne już za chwilę w Stanach Zjednoczonych. I myślę, że te projekcje co do ruchów Fedu mogą się szybko zmienić. Więc ogólnie atmosfera powiedziałbym jest dobra. czy bardzo dobra na światowych rynkach, a w takim otoczeniu my mamy wyjście dolar złoty w górę, słabszy złoty i nie tylko WIG-20, ale WIG, MWIG, SWIG, na MWIG-u i SWIG-u to też ta wyprzedaż nawet wczoraj przyspieszyła. Więc dla mnie jest to po prostu, Na razie nie można też inaczej zachować się po tak długiej hossie. Wieszczenie tutaj końca tej hossy, to byłoby zdecydowanie za odważne. To trend jest twoim przyjacielem i cały czas przewadza zdecydowanie długoterminowej sąbyki. Natomiast są takie ostrzeżenia, na które trzeba zwrócić uwagę. Trzeba też pamiętać, że inwestorzy raczej mają bardzo duże zyski. więc łatwo im będzie zredukować pozycję, bo dla tych inwestorów długoterminowych, którzy mają po kilkadziesiąt procent zysku na poszczególnych akcjach, czy jeszcze więcej, to będą będą chcieli zareagować i przynajmniej część tego portfela tak ostrożnościowo ochronić przed ewentualnymi spadkami. Więc to są te ostrzeżenia, cały czas bym powiedział w trendzie wzrostowym. Natomiast dwie spółki, dwie spółki PKN i KGHM, tak ważne dla naszego indeksu, są dwie spółki, które miały tą ostatnią fazę swoją wzrostową bardzo mocną. O KGHM-ie mówimy tak naprawdę, to już się działo wiele, wiele tygodni temu, pomimo tego udało nam się wyjść powyżej 340 zł i nawet trzy razy atakować ten szczyt, więc to wyglądało bardzo optymistycznie. Jeżeli szybko KGHM nie wróci powyżej 340 zł, to myślę, że inwestorzy mogą trochę odpuścić tę spółkę, i po prostu zostaną w takim przekonaniu, że to pewnie kreujemy już jakiś długoterminowy trend horyzontalny dla tej spółki. Jeżeli udałoby się powrócić powyżej 340, to tutaj szansa na nowy szczyt cały czas jest. Fundamenty są cały czas. pomimo ochłodzenia na rynku, może więcej nawet niż ochłodzenia, jeżeli chodzi o srebro, ale na rynku miedzi tylko ochłodzenia lekkiego, to warunki są cały czas dobre, a do tego mamy jeszcze ten ruch dolar-złoty. Więc ogólnie sytuacja dla KGHM-u jest cały czas dobra, gdyby udało się odbić z obecnych poziomów, to myślę, że cały czas to będzie uprawnione bycze myślenia. Z PKN-em gorzej, bo przy tych spadających cenach ropy, to inwestorzy zaczną się powoli martwić o marze i o właśnie przychody między innymi z rafinacji, więc tu może być gorzej z powrotem do trendu wzrostowego i też naprawdę wiele wiele ważnych poziomów wsparcia zostało złamanych, tutaj już mówię o tych poziomach, po odjęciu dywidend, akurat wykresy, które my mamy, nie robią tej korekty, nie ma tej korekty. Zbliżamy się też za chwilę do takiego sezonu ogórkowego, lipiec, sierpień, szczególnie lipiec. Nie chodzi tutaj o inwestorów indywidualnych, tylko ogólnie jednak te obroty spadają, płynność troszkę będzie spadać. Jesteśmy po bardzo dużych wzrostach, to co powiedział Maciek w Stanach Zjednoczonych, więc u nas też rośnie szansa na więcej trochę spokoju na rynkach. Natomiast no cóż, na razie najważniejsze jest właśnie utrzymanie tego wczorajszego dołka. Dzisiaj idzie na rynku, WIG20 idzie w górę, więc lepiej to wygląda z jakimiś szansami na na utrzymanie tego wczorajszego dołka, co by uprawniało właśnie do tego, by być optymistą. Trzeba czekać, byki cały czas mają długoterminową przewagę, to bez wóz tak. Mimo, że byki mają długoterminową przewagę, to dzisiaj mówimy jednak o spółkach, które mocno ostatnio potaniały i należy do nich, Maćku, także CD Projekt. Od dwóch miesięcy mamy w wypadku tej spółki zjazd ze szczytu notowań. W ogóle jest niespokojnie w polskiej branży gamingowej. Te indeksy opisujące branżę, gdzie oczywiście CD Projekt jest głównym elementem słabo wyglądają w ostatnich tygodniach. W tę środę krytyczną 24 czerwca na przykład spółka CI Games potaniała o 9%, bo przesunięto premierę gry Lords of the Fallen. I sytuacja, która dotyka jedną spółkę z tej branży, pewnie odciska się negatywnie na pozostałych. ale oczywiście główne skrzypce w indeksach naszych gamingowych gra CD Projekt i grać będzie przy wadze ponad połowy udziałów i wpływu na sam indeks. Natomiast też taka ciekawostka bo wczoraj było ważne zgromadzenie akcji na ruszy CD Projekt i już wkrótce to nie będzie CD Projekt a CD Projekt Red oficjalnie. taka nazwa została przegłosowana, więc kiedy formalności faktycznie zostaną ukończone to oficjalnie na giełdzie będziemy mieć CD Projekt Red, tak naprawdę już od dawna CD Projekt i tutaj od tej strony deweloperskiej mówiono o nich Redzi, więc teraz będzie to bardziej uprawnione już jako cała firma, jako cały podmiot, a co do spółki i tego jak się zachowuje, faktycznie jest trochę, teraz to spółka dla cierpliwych, w długim okresie, też widać nawet na tym zakresie, który tutaj teraz jest pokazany na tym wykresie, jest taka szeroka konsolidacja, ten zakres górny 290-300 zł ograniczenie, czy też szczyty, o których wspomniałeś, z których potem dość mocno z hukiem spadł CD Projekt, a dolny 218-220 zł, A teraz jeszcze nam się stworzyła od tych dwóch, trzech tygodni nawet taka wąska konsolidacja w zakresie 220-230 zł i to są poziomy, z których ciężko ogólnie wyjść z takiej konsolidacji w momencie, kiedy na spółce się niewiele dzieje pod względem publikacji nowych produktów, bo zostają premiery przesunięte, czyli to co w przypadku CI Games zadziałało negatywnie, wcześniej mieliśmy do czynienia właśnie na CD Projekcie, bo te spadki gwałtowne, natomiast pokło się przesunięcia premier tych głównych, czyli zarówno w dodatku do Wiedźmina 3 dopiero na 2027 rok i premiery w związku z tym Wiedźmina 4 pewnie 2028. Dla zwłaszcza inwestorów zagranicznych, którzy tutaj są istotni z perspektywy projektu, to są terminy w ogóle tak odległe, gdzie uciekające możliwości inwestowania w inne big techy niekoniecznie z rynku rozwiniętych, ale nawet na własnym podwórku powodują, że zamrażanie kapitału w tak długiej perspektywie potencjalnego sukcesu, bo na to oczywiście inwestorzy liczą, na dziś za wcześnie, tutaj pewnie taki hype się zacznie w momencie, kiedy ruszy ta machina marketingowa, kiedy będzie więcej słychać o kolejnych projektach, przede wszystkim o tym właśnie projekcie Polaris, czyli Wiedźminie 4, kiedy tutaj ruszy z kopyta ta główna część, na którą czekają rynki, która pompuje nam też na kończąc to bańkę oczekiwań, nie zawsze skuteczne jak pokazał przykład Cyberpunka akurat, ale na pewno mocno pompowane były oczekiwania i też tym samym kurs, a to co w tym momencie spółka przedstawia, to są jakieś takie niewielkie dodatki, one nie dają paliwa do wzrostów, bo mamy projekty poboczne, mowa jest o jakichś planszówkach, czy kradciankach z Cyberpunka, które są dostępne, to może częściowo pomoże utrzymywać tę aktualną bazę tego i tych światów, które oferuje też marek, które oferuje CD Projekt, ale to nie jest finansowo to na co liczą inwestorzy. i być może częściowo pomoże na przykład w osiągnięciu tego celu wyznaczonego w programie motywacyjnym, a już teraz sam CD Projekt przyznaje, że może się nie udać w tym roku, one są bardzo ambitne te cele, jeżeli chodzi o program motywacyjny, ale w związku z tym przesunięciem premier może być trudno. Co do samej wyceny wskaźnikowo CD Projekt w tym momencie cena do zysk jest na poziomie przekraczającym 36, jeżeli sobie weźmiemy pod uwagę, że tutaj CD Projekt dziś żyje w zasadzie z takiego odcinania kuponów, nic nowego się nie pojawia, czyli stare gry generują cały czas przychody, bo ten cykl tych wielkich tytułów jest długoletni i te gry żyją długo i generują przychody. Jednak to nie jest ten efekt na który liczą inwestorzy. to nawet cena może być uznana za wysoko, więc jest spora tutaj premia i to się właśnie zemściło tym spadkiem i teraz konsolidacją, więc ciężko tutaj w tym momencie oczekiwać, jeżeli coś się nie zmieni, a wiele wskazuje na to, że nie zostaną przyspieszone te terminy, a zresztą przykład znowu wrócę tego cyberfunga pokazuje, że przyspieszanie i tutaj za wszelką cenę w start z premierą, żeby tylko zdążyć z terminem i niekoniecznie dopracowanym produktem jest gorszy niż opóźnienie. więc na pewno spółka dla cierpliwych, te już dwa lata konsolidacji, to jest coś, co jeszcze może przez jakiś czas się ciągnąć, oczywiście nie kończąc takie wąskie, bo z tej wąskiej konsolidacji potencjał jest wyjścia, tym bardziej, że jesteśmy przy samym dolnym ograniczeniu, ta wąska konsolidacja odbywa się przy ograniczeniu dolnym szerokiej konsolidacji, więc w tym zakresie tutaj jak najbardziej może się na podstawie plotek ewentualnych przecieków o potencjalnym przyspieszeniu czy jakichś sukcesach tutaj może się wybijać z tego, ale to jeszcze nie jest to, na co czekają inwestorzy w średnim i długim terminie, czyli takie pełne wybicie z tej szerokiej konsolidacji, bo tutaj właśnie potrzebny jest ten solidny impuls w postaci tych głównych produktów, którymi spółka jako producent Gierno ma szansę pozytywnie zaskoczyć i na to na pewno będą liczyć inwestorzy w najbliższym czasie, ale to jeszcze w tym momencie kapitał jednak trzyma się nieco innych sektorów i pewnie na to przejdzie jeszcze czas. Z rynku papierów wartościowych przenosimy się na rynek walutowy, a na tym rynku Łukaszu dominuje od pewnego czasu niepodzielnie amerykański dolar. Indeks dolara znajduje się ostatnio najczęściej powyżej poziomu 101, co znaczy, że przebił kluczowy poziom oporu, którego ograniczał od kilkunastu miesięcy. Za euro płaci się niewiele więcej niż 1,13 dolara. To jest najmniej od ponad roku. Pewnie w walucie wspólnej europejskiej nie przysłużyły się wypowiedzi, sygnały wysyłane przez szefową Europejskiego Banku Centralnego, że być może nie będą potrzebne w najbliższym czasie jakieś podwyżki stóp w strefie euro. dolar mocny, złoty słaby, indeks złotego od początku czerwca do teraz mocno spadł. I spada także wartość złotego w relacji zwłaszcza do dolara. Tu mamy 3,78 złotych za dolara, czyli w ciągu kilkunastu dni dolar podrożał o kilkanaście groszy. Wobec Euro, złoty też nie jest mocny, bo mamy okolice 4 zł i 29 groszy. Te rentowności, które są możliwe do otrzymania na rynku amerykańskim w dolarze, są naprawdę imponujące i widać, że nawet podwyżka stóp procentowych w strefie euro nie spowodowało właśnie tego, żeby ten strumień płynął do euro-dolara. Mamy tutaj spadki, więcej jednak idzie w tym momencie w stronę dolara, też tak jakby inwestorzy Uwierzyli w ten scenariusz, który widzą na podstawie różnych instrumentów skarbowych, tej potencjalnej szybkiej nawet jednej podwyżki, Ja w to nie wierzę, widząc takie spadki cen ropy, ale widać, że inwestorzy wolą się zabezpieczać i chyba to jest główny powód właśnie wzrostu dolara w stosunku do euro. I to jest główny powód wyprzedaży, Nie, to złe słowo, ale tej słabości złotego, bo właściwie właśnie ten euro-dolar ciągnie w tym momencie ciągnie w tym momencie inwestorów. Natomiast patrząc właśnie na analizę techniczną, tutaj nie sposób przejść tak obojętnie obok tego, bo my przecież od, to ponad rok właściwie, 13, może nawet 14 miesięcy mieliśmy konsolidację i bardzo spokojny kurs dolar złoty. W lutym, marzec tego roku, to mi bardzo dobrze to widać na tym wykresie, to mieliśmy właśnie osłabienie, jeszcze raz wzmocnienie i teraz wychodzimy z tej konsolidacji. Na razie można powiedzieć tak ostrożnościowo bardzo mocno naruszyliśmy, ale właściwie to już jest wyjście, więc tutaj słabość, jeżeli teraz dzisiaj akurat wygląda to lepiej, ale może to jest tylko i wyłącznie powrót do tej konsolidacji. Jeżeli, jeżeli tak jest, to teraz można się przenieść na to bardziej dla pesymistów cały czas, można się przynieść na indeks złotego, gdzie też odpowiada to, co widzimy, dolar złoty, to na indeksie złotego widzimy właśnie taki rodzaj RGR-a. Jesteśmy po dużych wzrostach, pomimo że relatywnie dużo przy tym naszym dobrym wizerunku płacimy, jeżeli chodzi o kupony, to widać, że jakaś słabość się pojawiła. Pozostaje według mnie obserwować linię szyi na indeksie złotego. Po pierwsze, czy tam w ogóle dojdziemy. Bardzo ona jest klarowna. Jeszcze trochę spadków, jeszcze trochę miejsca jest. Czyli po pierwsze, czy zostanie to przebite? Jeżeli nie, to tak naprawdę może to być, i tak z teorii analizy technicznej bardzo często tak jest, że formacja, która szykuje się na formację spadkową, nie zostanie przełamany ważny poziom, to ona zmienia się w bardzo mocną formację kontynuacyjną. I to w tym momencie trzeba obserwować. Jesteśmy też po prawdzie w takim momencie, że zarówno po jednej jak i po drugiej stronie jesteśmy gdzieś blisko poziomów, gdzie warto próbować spekulować. To mówię po jednej i drugiej stronie. To są akurat takie dość kluczowe miejsca, więc nie można powiedzieć, według mnie, że dzisiaj działając, czy w tych okolicach, w których jesteśmy, to wątpię, żeby za parę miesięcy ktoś mógł powiedzieć, że się spóźnił. Myślę, że albo będzie bardzo w błędzie, i po prostu osiągnie konkretną stratę, albo będzie miał naprawdę konkretny zysk, bo to są takie momenty i miejsca na wykresie. I biorąc pod uwagę, jak długo byliśmy w tych konsolidacjach, wątpię, żebyśmy na takich poziomach mogli długo się utrzymywać. Z punktu widzenia, jakichś ryzyk lokalnych, na razie takich dla złotego zupełnie nie widać, więc ten cały ruch jest po prostu wykreowany przez euro-dolara. O tyle jest to istotne, że tam jednak konkretne poziomy wsparcia już zostały. już zostały złamane, więc moment na przyglądanie się właściwie większości rynków walutowych, bo tak naprawdę, jeżeli spojrzymy też na inne pary walut, nie tylko do złotego, ale te główne, to my wszędzie jesteśmy bardzo blisko takich kluczowych poziomów. dla tych, którzy bardziej ustawiają się inwestorów średnioterminowo, czy długoterminowo, to pewnie to są właśnie takie miejsca dla odważnych spekulantów, ale gdzie też ten stop loss może być względnie blisko, bo rynek jest blisko ważnych poziomów, a nie rozpędził się jeszcze. Ponieważ dolar jest ostatnio mocny, to chyba dlatego, może głównie dlatego, słabe jest złoto. Bardzo potaniało, Maćku, bo za złoto płaci się momentami w tej chwili mniej niż 4 tysiące dolarów za uncję. To jest najniższa cena od listopada. zeszłego roku, a przecież w styczniu było 5600 dolarów za uncję, więc o 1600 dolarów przez te kilka miesięcy złoto potaniało. No i wygląda na to, że rzeczywiście mocny dolar i znowu ta perspektywa, że będą podwyższali stopy procentowe w Stanach Zjednoczonych, temu kruszcowi szkodzi. Jedna za drugą renomowana instytucja finansowa obniża prognozy ceny złota na lata 2026-2027. Chociaż przeważnie nawet po tych obniżkach to cały czas mają to być ceny powyżej 4 tysięcy dolarów za uncję. Tutaj mocno się to złoto łączy faktycznie z tym wątkiem poprzednim, czyli dolara między innymi, gdzie tutaj Łukasz wspomniał o imponujących rentownościach, no to jest chyba klucz, czyli właśnie te rentowności przyciągają kapitał odciągając go od samego złota. Też rośnie, musimy mieć na uwadze, ten koszt alternatywny trzymania złota, który nie płaci, dywidend, nie daje jakichś odsetek dodatkowych i jest to naturalne, że rentowności i rynek obligacji może przyciągać tym swoim bezpieczeństwem w tym momencie bardziej, no a jeżeli jeszcze faktycznie mamy taką narrację, o którą zresztą powieliśmy wcześniej wspólnie z Łukaszem, nie wierzymy, podwyżek 100% takiego jastrzębiego przejścia zmiany całkowitej i faktycznie dojdzie do tych podwyżek 100% raczej jest to póki co retoryka, którą częściowo rynek uwierzył i ją w jakiś sposób realizuje właśnie swoimi inwestycjami, częściowo to wycenia, Ale jeżeli tak jest, to mamy odpowiedź skąd się bierze to, co w tym momencie ma, z czym mamy do czynienia i dodatkowo musimy pamiętać, że złoto jest bardzo płynnym aktywem. Po tych poziomach, których doszło, czyli zbliżyło się do okolic 5600 dolarów, zaczęły być realizowane zyski i mamy taki trochę bankomat, który nam pokrywa, czyli po prostu realizację zysków, przy płynnym aktywie, czyli wyjście z tego nie powoduje załamania kursu, nie powoduje, że nagle arkusz zleceń robi się pusty i nie ma co zrobić, tylko faktycznie płynność pozwala na to, żeby inne inwestycje właśnie z tych zysków, które są realizowane móc finansować, a powodów do finansowania dzisiaj omówiliśmy już wiele, bo to jest i rynek Big Techów bardzo zmienny, wcześniej mówiliśmy oczywiście o i SpaceX w wielkim debiucie, ale często jest to właśnie utrzymywanie też depozytów, potrzeba szybkiego dostępu do środków dofinansowania właśnie depozytów zabezpieczających, to złoto tutaj w tym kontekście jeszcze makroekonomicznym i oczekiwań odnośnie 100% jest doskonałym katetatem, żeby ten kapitał dać, że sam poziom poniżej 4 tysięcy, nieznacznie poniżej 4 tysięcy też tu pewnie jest istotny, bo mamy istotne wsparcie w okolicach 3900 dolarów, dość bliskie. Oczywiście ta 4000 taka psychologiczna bariera, ona była dość kluczowa, ale rynek cały czas nam się w tych okolicach gdzieś tutaj waha. Te prognozy banków, właśnie, one zakładają ten scenariusz jastrzębi. Jeżeli do tego nie dojdzie, to szybko się może retoryka zmienić, również tych banków inwestycyjnych, tak jak sam wspomniałeś, one wskazują poziomy powyżej tego aktualnego, czyli powyżej 4000 dolarów, mniej lub bardziej, spotkałem się również z bardziej optymistycznymi, ale jeżeli mamy wrócić przy pozytywnym sentymencie ogólnie makroekonomicznym, pozytywnym sentymencie na rynku, gdzie już to złoto nie jest traktowane jak bezpieczna przystań, czyli kiedy są obawy geopolityczne, bo jak widać to nie działało w ostatnim czasie w ogóle, bo ten okres wojny na Bliskim Wschodzie to jest też jednocześnie okres spadków na samym złocie, więc tutaj ten czynnik wykluczamy, to jeżeli nam wróci to co wcześniej pompowało ceny złota, to dlaczego nie mogą inwestorzy powrócić do podobnego reagowania, jeżeli chodzi o wyceny. Oczywiście może nie będzie to już aż takie bardzo mocne i z taką dynamiką pompowanie kursów, natomiast jak najbardziej tutaj utrzymywanie się nad tymi aktualnymi poziomami przy takim poziomie wsparcia jest możliwe. To może być znowu niewygodna dla inwestorów, długotrwała konsolidacja, taki ruch boczny bez wyraźnego kursu, natomiast te czynniki jednak, jeżeli część rynku zacznie powoli wykluczać właśnie proinflacyjne, a wtedy jastrzębie oczekiwania względem FED-u, to również złoto też ten kierunek ma szansę zmienić. Póki co jesteśmy w tym punkcie takim potencjalnie zwrotnym i na pewno wartym obserwowania, czyli istotne wsparcie. I na koniec ropa naftowa, która u Łukaszu zrobiła się tania, bo za baryłkę ropy Brent płaci się mniej niż 75 dolarów, za baryłkę ropy WTI nawet mniej niż 70 dolarów. To są w zasadzie poziomy notowane przed wybuchem wojny, amerykańsko-irańskiej, bo ta wojna, jak to wygląda, została zażegnana. Chociaż są sceptycy, są pesymiści, mówią, że to porozumienie Waszyngtonu z Teheranem to jest pełne niedomówień, że to jest półprodukt. że ciągle jest wiele punktów spornych, że wszystko może popsuć Izrael, który ogłasza, że układ amerykańsko-irański Izraela nie dotyczy i nie zabrania mu działań militarnych. W Libanie, więc jeśli znowu tam się zrobi gorąco w tej części świata, to niektórzy analitycy twierdzą, że znowu będziemy oglądali baryłkę ropy kosztującą więcej, wyraźnie więcej niż 100 dolarów. Ale na razie jest odprężenie, na razie wojny nie ma, na razie jest tanio. Tak, tylko już takiego ekstremum, tak trudnej sytuacji jak była, albo potencjalnie jak mogła być, to trudno sobie wyobrażać, bo mieliśmy zamknięcie całej ciśniny, mieliśmy kompletny paraliż przez okres o wiele dłuższy niż tego rynki się spodziewały. Z zagrożeniem i też z realnym ryzykiem po prostu już braku paliwa przy tych wysychających rezerwach, a nawet to nie spowodowało wystrzału cen ropy naprawdę w jakieś niekontrolowane. poziomy, więc trudno będzie, oczywiście rynek też, gdy ta sprężyna, teraz tych krótkich pozycji będzie więcej, więc naciągnie się, na pewno coś się wcześniej czy później wydarzy w tamtym rejonie, to będzie pewnie idealne podłoże pod korekty, Ale naprawdę nie chcę się wierzyć, bo to chyba, co się stało, to chyba było już najgorsze dla cen ropy, co mogło być, biorąc pod uwagę, że się ten najczarniejszy scenariusz nie zmaterializował. Ale czarny się zmaterializował, a pomimo tego ceny były wysokie. My teraz jesteśmy... w okolicach tej luki, gdzie to była ta pierwsza mocniejsza taka luka, bym powiedział, startu tej całej sytuacji w lutym, koniec lutego, więc tutaj jakieś wsparcie pewnie za chwilę się pojawi dla cen, nawet jeszcze niżej możemy zejść, ale I właśnie biorąc pod uwagę teraz ten spekulacyjny, bardzo mocny charakter, tych mnóstwo pozycji spekulacyjnych na ROP-ie, to można oczekiwać bardzo mocnych zmian. Natomiast ten cały marzec, my tam osiągnęliśmy na WTI na przykład podwójny szczyt. Później jeszcze bardzo mocno to się konsolidowaliśmy przez następne wiele, wiele tygodni. I teraz, czy ktoś weźmie na WTI jako wsparcie to okolice 90, ze szczytami 110-120, to wtedy mamy zasięgi rzędu 20-30 dolarów, jako minimalny zasięg, bo to my gdzieś za chwilę, to dopiero ten najmniejszy minimalny zasięg, całej tej konsolidacji będziemy dotykać. Natomiast można też irysować pomiędzy 80 parę do 120 i wtedy by oznaczało, że naprawdę my na najniższe ceny od 24 miesięcy możemy wylądować. Jedynym wskaźnikiem tego, co się dzieje, naprawdę pozostaje tylko cena ropy. To już powtarzaliśmy. Wszystkie analizy, wszystkie doniesienia, to jest naprawdę więcej w tym szumu, Dowiemy się po fakcie, nie ma mądrych, natomiast coraz zaczyna, im bardziej rynek spada, to jest to typowe bardziej tłumaczenie ruchu w cenę, ale im bardziej rynek spada, tym więcej jest opinii, rynek zostanie zalany ropą. kraje, które były i były w stanie sprzedawać, są w potrzebie, będą musiały bardzo dużo pompować. Czy tak będzie, tego nie wiemy. Natomiast sytuacja techniczna według mnie, już teraz patrząc z perspektywy całego kryzysu, to ona pokazała mimo wszystko powiedziałbym słabość ceny ropy. bo oczekiwałbym większej paniki na rynku. Tym bardziej jeszcze, biorąc pod uwagę, jak wielu my mamy spekulantów na rynku, jak oni przeskakują, oni generalnie są w dobrej kondycji finansowej. Niewiele jest instrumentów, właściwie chyba poza Bitcoinem, na których ostatnio się sparzyli, jednak te uderzenia spekulacyjne dawały zyski, więc oni na pewno teraz uderzyli na rynku ropy. To nie przyniosło jakiejś tragedii, więc uzasadnione jest, że inwestorzy bardziej będą jeszcze patrzyli na południe. Tak krótkoterminowo, ta luka, która jest bardzo blisko, Tak byłbym zdziwiony, gdyby bardzo łatwo została sforsowana, ale tak już podsumowując te ceny w okolicach 70, to z punktu widzenia globalnej inflacji jest bardzo dobra wiadomość. O ropie, złocie, walutach i giełdach w Nowym Jorku i Warszawie mówili Łukasz Warden, Maciej Leściosz z CMC Market. Dziękuję bardzo za rozmowę. Dziękuję. To już wszystko w programie Artyści Rynków, a następny odcinek cyklu w czwartek, drugiego lipca. Jacek Brzeski, I Love Trading. Do zobaczenia.

Przewijanie do góry