Cathie Wood mówi, że nadchodzi BOOM gospodarczy (i nikt jej nie wierzy) [Boom Gospodarczy i AI]

Czy czeka nas boom gospodarczy napędzany AI?

Większość ekonomistów przewiduje recesję, inflację i kryzys w USA. Tymczasem Cathie Wood prezentuje zupełnie odmienną wizję. W tym filmie przeanalizujemy jej argumenty, wskazując dane, które sugerują nadchodzący boom gospodarczy napędzany sztuczną inteligencją, automatyzacją i zachętami podatkowymi. Czy rzeczywiście stoimy u progu rewolucji przemysłowej 2.0?

Kluczowe zagadnienia poruszane w analizie:

  • Recesja 2025: Czy naprawdę nadchodzi?
  • Co Cathie Wood widzi, czego inni nie dostrzegają?
  • Sztuczna inteligencja jako motor napędowy wzrostu gospodarczego.
  • Automatyzacja i jej wpływ na rynek pracy (szczególnie stanowiska juniorskie).
  • USA jako magnes dla inwestycji – czy to realne?
  • Rewolucja produktywności – dlaczego zmienia zasady gry?
  • Zablokowany rynek nieruchomości i jego konsekwencje.

Analiza oparta jest na danych i perspektywie ARK Invest. Jeśli interesujesz się przyszłością gospodarki, technologii i rynków, ten materiał jest dla Ciebie.

Zobacz pełną transkrypcję filmu

Gdy wszyscy mówią o recesji wymykającej się spod kontroli inflacji i rynkach na skraju załamania, KFI twierdzi, że będzie dokładnie odwrotnie. Nadchodzi bum gospodarczy napędzany sztuczną inteligencją, bezprecedensowymi zmianami podatkowymi oraz nową falą produktywności, która może zmienić wszystko. W tym wideo pokażę ci dokładnie, dlaczego tak uważa, jakie dane widzi, których reszta świata zdaje się nie dostrzegać. i jakie mogą być konsekwencje, jeśli ma rację. W ostatnich tygodniach rynek pracy w USA zaczął pokazywać poważne pęknięcia. Dane o zatrudnianiu za marzec zostały skorygowane w dół o prawie milion miejsc pracy i nie był to jednorazowy błąd. Raporty prywatne również schodzą na minus z rewizjami, które korygują wcześniej zbyt optymistyczne odczyty. Do tego dochodzi stopniowy spadek zatrudnienia w sektorze publicznym, który jeśli sprawdzą się niektóre prognozy, może zostać jeszcze bardziej ograniczony przed końcem roku. To wszystko dzieje się, gdy inflacja tkwi w niewygodnym punkcie. Ani nie wystrzeliwuje, ani całkiem nie odpuszcza. utrzymuje się między 2,5 a 3% częściowo przez efekt Cł. Taki obraz wygląda jak klasyczna gospodarka na krawędzi recesji i właśnie to zakłada duża część rynku. Są jednak głosy bardziej optymistyczne, a przy tym kontrowersyjne, które czytają te sygnały nieco inaczej. Jednym z nich jest KFI, która twierdzi, że nie wchodzimy w ogólną recesję, tylko wychodzimy z trzyletniego cyklu recesji sektorowych. W jej ujęciu przed nami nie spadek, lecz ożywienie, które również będzie postępowało falami. To stanowisko dalekie od konsensusu i choć łatwo jest skreślić jako nadmierny optymizm, to prawdą jest też, że niektóre dane nie do końca pasują do czarnego scenariusza. jakby pod powierzchnią coś zaczynało się poruszać, jeszcze bez hałasu. Klucz leży w czymś, co wielu inwestorów ignoruje w zachętach podatkowych, które właśnie teraz obowiązują w Stanach Zjednoczonych. Według analizy zespołu Kafiwood ten program jest tak agresywny, że może wywołać cykl inwestycji przemysłowych niespotykany od dekad. Nie wszyscy jednak tak to widzą. Wielu analityków uważa, że te zachęty okażą się niewystarczające, jeśli nie wesprze ich realny popyt. Mimo to argument jest mocny. Natychmiastowa amortyzacja infrastruktury oprogramowania B+ R, co obniża efektywną stawkę podatkową poniżej 10% dla wielu dużych korporacji. To zaś, przynajmniej w teorii, ustawia Stany Zjednoczone w roli magnesu dla globalnych inwestycji przemysłowych. Co jednak najważniejsze w tej tezie to nie sam bodziec podatkowy, lecz rodzaj przemysłu, który się odradza. Przemysł niemal bez udziału siły roboczej. To nie powrót do lat 80, tylko budowa przemysłu od zera, tyle że tym razem sterowanego przez roboty, kod i algorytmy. Zgodnie z jej projekcjami, jeśli produktywność technologiczna będzie rosła w obecnym tempie, USA mogą przebić nawet Chiny pod względem kosztu produkcji jednostkowej, a to zmieni zasady gry. Ale znowu wszystko to wynika z bardzo konkretnej wizji przyszłości i nie wszyscy są do niej przekonani. Jeśli to wszystko brzmi zbyt optymistycznie, poczekaj, aż zobaczysz sedno argumentu, bo zdaniem CFI Wood klucz nie leży wyłącznie w inwestycjach przemysłowych czy zachętach podatkowych, lecz w czymś głębszym, rewolucji produktywności napędzanej sztuczną inteligencją. Jej teza jest taka, że technologia zaczyna realnie przełamywać tradycyjną zależność między wzrostem a inflacją. Tym razem nie chodzi o cykliczne odbicie, tylko o zmianę strukturalną. I tu zaczyna się poważna dyskusja, bo jeśli produktywność rzeczywiście rośnie, a dane sugerują, że utrzymywała się na poziomie 2% lub wyżej nawet podczas rotacyjnej recesji, to faktycznie mógłby wystąpić wzrost bez presji inflacyjnych. Silnikiem ma być pełna automatyzacja procesów od zrobotyzowanych fabryk po firmy, które zastępują całe funkcje organizacyjne generatywną sztuczną inteligencją i narzędziami low code. I to nie tylko teoria. Koszty trenowania modeli SI lecą w dół. Szacuje się, że spadają o 75% rocznie, a koszty inferencji jeszcze bardziej. Dzięki temu wiele firm utrzymuje marżę nawet w sektorach z malejącą sprzedażą lub rosnącymi kosztami ceł. Dla CFUD wniosek jest mocny. Jeśli sztuczna inteligencja będzie dalej przyspieszać w tym tempie, może pchnąć realne PKB do wzrostu rzędu 5% rocznie bez generowania inflacji. Brzmi to wbrew intuicji i wielu ekonomistów wciąż uważa taki scenariusz za zbyt idealistyczny, ale faktem jest, że część wskaźników zaczyna iść w tym kierunku i właśnie to obserwuje jej zespół. Tyle że nawet jeśli ta historia wzrostu dobrze wygląda na papierze, kluczowe pytanie brzmi: Jak to przekłada się na codzienne życie ludzi? Bo patrząc na rynek pracy widzimy wszystko, tylko nie euforię. Zatrudnienie w sektorze prywatnym spada. w sektorze publicznym też jest w odwrocie, a liczba ofert pracy kurczy się od miesięcy. I co najgorsze, świeżo upieczeni absolwenci mają coraz większe trudności ze zdobyciem pierwszej pracy. Według analiz ARK to nie tylko efekt cykliczny, to kwestia technologii. Wiele firm zaczyna automatyzować zadania, które kiedyś trafiały do pracowników juniorskich. wykorzystują generatywną sztuczną inteligencję, systemy pokoral, narzędzia low code i to zmniejsza potrzebę zatrudnienia na poziomie wejściowym. Efekt to paradoks. Rosnąca produktywność, ale zastane możliwości zatrudnienia. Widać już zresztą oznaki cichej recesji. Spada wskaźnik rezygnacji z pracy. Ludzie nie odchodzą, a średni czas pozostawania na bezrobociu rośnie. Obecnie osoba, która traci pracę potrzebuje średnio pół roku, aby znaleźć nową. I chociaż w ujęciu makro wszystko wygląda stabilnie, przy bliższym spojrzeniu widać pęknięcia także w konsumpcji. Oszczędności pozostają niskie. Nie dlatego, że ludzie nie chcą odkładać, lecz dlatego, że po prostu nie mogą. Jednocześnie gospodarstwa o wyższych dokodach utrzymują wydatki, bo giełda i ceny nieruchomości trzymają się mocno. Krótko mówiąc, gospodarka porusza się na dwóch prędkościach, a przepaść między tym, co pokazują wykresy, a tym, co odczuwa większość, wciąż się powiększa. Kolejnym sektorem, w którym wszystko wydaje się zablokowane jest mieszkalnictwo. Z jednej strony badania pokazują, że wiele osób chce kupić dom, ale z drugiej wszyscy mówią to samo. Teraz nie jest na to dobry moment. Dlaczego? Bardzo prosto. Ci, którzy już mają własne mieszkanie, korzystają z hipotek na bardzo niskim oprocentowaniu, często 2,5 3%. Jeśli sprzedadzą i kupią nowe, ich nowy kredyt wzrośnie dwukorotnie, więc nie ruszają się. Są dosłownie uwięzieni we własnych domach. To sprawia, że podaż jest niska, a w efekcie ceny utrzymują się wysoko, choć sprzedaż leży. Ruch widać tylko w niektórych segmentach, jak nowe budownictwo, gdzie deweloperzy oferują pośrednie rabaty, na przykład biorąc na siebie część odsetek, żeby domknąć transakcje. Generalnie jednak rynek jest dysfunkcyjny. Ceny nie odzwierciedlają rzeczywistości, a młodzi są całkowicie wypchnięci z systemu. Tymczasem firmy również wysywają mieszane sygnały. Inwestycje w środki trwałe spadłe z jednym wyjątkiem: infrastruktury pod sztuczną inteligencję, centra danych, zasilanie energetyczne, układy scalone, wszystko to otacza sztuczną inteligencję, jest w fazie ekspansji. Reszta inwestycji pozostaje jednak w stagnacji. To wpisuje się w koncepcję recesji sektorowej, w której jedne branże wystrzeliwują, a inne po prostu gasną. A rynek też zagubiony. Akcje rosną, dolar pozostaje silny, marże korporacyjne się trzymają, ale jednocześnie inwestorzy zabezpieczają się złotem bitcoinem, jakby szykowali się na najgorsze. Sygnały są sprzeczne, odczyty niespójne, a ogólne poczucie jest takie, że coś tu nie gra. Jedno jest jasne, gospodarka jest w fazie przejściowej, tylko nikt nie wie dokąd zmierza. Dla Cafi Wood i jej zespołu stoimy u progu nowego cyklu: Mocny wzrost, niska inflacja i eksplozja produktywności dzięki sztucznej inteligencji. Coś w rodzaju odrodzenia przemysłowego, ale bez hal pełnych pracowników, za to z robotami, kodem i pełną automatyzacją. Jeśli ten scenariusz się spełni, Stany Zjednoczone mogą stać się wielkim magnesem dla globalnego kapitału, a dolar zamiast słabnąć znacząco się umocni. Nie wszyscy jednak widzą to w ten sam sposób. Są analitycy, którzy uważają, że ten technologiczny optymizm pomija ryzyka strukturalne, narastającą nierówność, całe sektory bez kierunku, wciąż wysokie stopy procentowe i napięcia geopolityczne, które mogą wywrócić każdy plan. Dlatego widzimy tak dziwne rzeczy. Giełdę, która rośnie podczas gdy złoto też bije rekordy. Rynek nieruchomości sparaliżowany, ale z cenami, które nie spadają. Firmy, które nie zatrudniają, ale też nie bankrutują. Wszystko się trzyma, ale nikt nie czuje się z tym komfortowo. Pytanie nie brzmi już tylko, czy nadchodzi recesja, czy ożywienie. Prawdziwe pytanie to czy zmierzamy do nowego modelu gospodarczego, czy to tylko technologiczna fata Morgana? Tego właśnie nie wiemy. A to co wydarzy się w najbliższych 12 miesiącach podpowie w którą stronę przechyli się szala. Na koniec zostawiam ci brokera polecanego przez społeczność ranki. Jeśli podobają ci się takie treści, możesz zapisać się do newslettera. Tam wysyłamy dodatkowe analizy i zaproszenia na webinary. Subskrybuj kanał i sprawdź linki w opisie. Dzięki i do zobaczenia. M.

Przewijanie do góry