Czy BlackRock naprawdę kontroluje świat finansów?
Wiele osób uważa, że BlackRock, największa na świecie firma zarządzająca aktywami, ma ogromny wpływ na globalny system finansowy. Ten film analizuje, czym naprawdę jest BlackRock, jak zarabia pieniądze i dlaczego pojawia się jako akcjonariusz gigantów takich jak Amazon, Apple i Tesla.
W filmie odpowiadamy na pytania:
- Kto stoi za BlackRock?
- Dlaczego firma ma udziały w tylu spółkach?
- Jaki jest związek BlackRock z Vanguard i State Street?
- Czym jest Aladdin?
- Jak BlackRock wpływa na rynki i rządy?
- Jaka jest rola BlackRock w inwestycjach ESG?
Omawiamy model biznesowy BlackRock, rolę ETF-ów i inwestycje w indeksy takie jak S &P 500. Zastanawiamy się, czy inwestowanie w fundusze indeksowe zarządzane przez BlackRock to dobra decyzja długoterminowa.
Wspominamy o ETF-ach:
- Amundi S &P 500 II UCITS ETF (6TVM)
- Xtrackers Artificial Intelligence ∞ Big Data ETF (XAIX)
- Franklin European Quality Dividend ETF (FLXD)
- Amundi MSCI Water ETF (LYM8)
Zobacz pełną transkrypcję filmu
Czy Black Rock to naprawdę firma, która rządzi światem ścienia? Nie wierzcie we wszystko, co widzicie w Internecie. Dziś sprawdzimy, ile prawdy kryje się w tych wszystkich teoriach o Black Rock. Wytłumaczę ci, czym tak naprawdę jest ta firma, jak się finansuje i czy rzeczywiście wywiera wpływ, ale nie kontrolę na inne spółki. Już teraz mogę ci zdradzić. Wpływ tak, ale nie taki jak myślisz. Ale najciekawsze jest coś innego. Pokażę ci dokładny powód, dla którego chcą nas przekonać, że to oni trzymają wszystko w garści. Zaczynamy. Wystarczy, że otworzysz YouTube i wpiszesz Black Rock w wyszukiwarkę. Zobaczysz dziesiątki filmów, które w kółko powtarzają tę samą narrację, że kontrolują świat, że są panami wszechświata, że wszyscy jesteśmy niewolnikami ich dzikiego kapitalizmu. A jeśli spojrzysz na liczbę wyświetleń, wcale nie jest mała. To setki tysięcy, a często miliony odsłon. Później wytłumaczę ci, dlaczego to nie jest przypadek. Ale przejdźmy do sedna. Czy to wszystko jest prawdą? Czy Black Rock naprawdę rządzi światem? Najpierw zrozummy, czym tak naprawdę jest ta firma i dlaczego wiele osób błędnie zakłada, że ma aż taką władz. Na papierze Black Rock to największa na świecie firma zarządzająca aktywami. Administrowane środki około 10,7 biliona dolarów w różnych instrumentach finansowych, takich jak fundusze inwestycyjne czy ETFy. Ale tu pojawia się pierwsze ważne zastrzeżenie. To nie są ich pieniądze. Nie należą też do Larego Finka, prezesa i założyciela firmy, który nawiasem mówiąc posiada zaledwie 27% udziałów. większy udział ma na przykład Wangard prawie 9% albo State Street 4%. Więc czyje to pieniądze? To środki klientów, inwestorów instytucjonalnych jak fundusze emerytalne, towarzystwa ubezpieczeniowe, ale też osób prywatnych takich jak ty czy ja. Black Rock zarządza tym kapitałem, przyjmuje pieniądze i lokuje je w funduszach, które najczęściej replikują indeksy giełdowe, czyli kupują małe udziały w wielu firmach, żeby odzwierciedlić skład danego indeksu. Właśnie stąd biorą się słynne ETFy, czyli fundusze notowane na giełdzie. Mogą być zarządzane pasywnie i tak jest większości lub aktywnie, gdzie specjalny zespół decyduje co kupić, a czego nie. No dobrze, ale skoro te pieniądze nie należą do Black Rocka, to jak ta firma zarabia? Bo przecież wiadomo, że nie robi tego z czystej miłości do inwestowania. Odpowiedź jest prosta. Prowizje to właśnie one są głównym źródłem przychodów firmy. Około 80% przychodów Black Rocka pochodzi z opłat pobieranych od inwestorów korzystających z ich funduszy. Nieważne czy to ETF z niską opłatą rzędu 2% czy aktywnie zarządzany fundusz z wyższą prowizją. Im więcej pieniędzy przypływa przez ich produkty, tym więcej zarabiają. Proste i skuteczne. Pozostała część przychodów pochodzi z dwóch dodatkowych źródeł. Pierwszym z nich jest sprzedaż technologii finansowej, w szczególności platformy Aladin, z której korzystają banki i firmy zarządzające aktywami do analizy ryzyka i zarządzania inwestycjami. To stanowi około 10% przychodów. A drugim źródłem jest doradztwo dla banków centralnych, rządów i dużych korporacji. Ta część nie przekracza 9%, ale budzi najwięcej emocji, bo nie oszukujmy się, doradzać Fedowi czy IBC, mając jednocześnie udziały praktycznie we wszystkich dużych bankach, to przynajmniej zastanawiające. No dobrze, rozumiemy, nie kontrolują pieniędzy, ale dlaczego są obecni we wszystkich największych firmach na świecie? Przejdźmy do najbardziej niepokojącej kwestii. Skoro nie chcą kontrolować, to dlaczego figurują jako akcjonariusze w Amazonie, Coca-Coli, Tesli, a nawet w firmach, o których nigdy nie słyszałeś? Spoiler. Nie chodzi o żadną teorię spiskową, chodzi o matematykę. Dlaczego Black Rock nie rządzi światem? Nie oszukujmy się, kiedy Black Rock pełni funkcję doradczą, może realnie wpływać i zapewne chce wpływać na kierunki działania firm, a nawet na ich wartości i etykę biznesową. Ale czym innym jest wywierać wpływ, a czym zupełnie innym rządzić światem albo być mózgiem operacyjnym stojącym za firmami takimi jak Meta, Nesle czy Johnson and Johnson? W rzeczywistości prawdziwy powód, dla którego Black Rock ma udziały w niemal wszystkich dużych spółkach świata, leży w samym modelu biznesowym firmy. Nie robią tego z rządzy władzy. robią to, bo muszą. Już tłumaczę, żeby Black Rock mógł oferować produkty indeksowe śledzące takie indeksy jak MSC World DAX czy S&P 500, musi z definicji posiadać akcje spółek wchodzących w skład tych indeksów. Tylko w ten sposób może tworzyć ETFy i fundusze pasywne, które rzeczywiście odzwierciedlają zachowanie danego indeksu. A wiadomo, im więcej indeksów obejmuje dana firma, a tak zwana wspaniała siódemka, czyli wielkie firmy technologiczne są obecne w dziesiątkach, jeśli nie setkach indeksów, tym więcej akcji musi kupić Blackro Rock, by móc oferować wszystkie swoje produkty ETF dające ekspozycję na te indeksy. Dlatego właśnie często widzimy, że udział Black Rocka w takich spółkach jak Amazon, Tesla czy Microsoft przekracza 6%, ale nie tylko Black Rock. Tak działa. To samo tyczy innych firm zarządzających aktywami jak Vanguard czy State Street. Co więcej, spójrz na poniższą tabelę. Zobaczysz, że Black Rock wcale nie jest najczęściej największym udziałowcem. Przykład, Black Rock posiada ponad 4% udziałów w Coca-Coli. To prawda, ale Vanguard czy State Street również mają bardzo podobne udziały, co pokazuje, że to nie jaka teoria spiskowa, tylko mechanika rynku funduszy pasywnych. To znaczy w momencie, gdy dana spółka wchodzi do indeksu, Black Rock kupuje jej akcję, a gdy inna z niego wypada, po prostu je sprzedaje. I to wyłącznie po to, by móc oferować produkty finansowe oparte na zarządzaniu pasywnym. Ale powiedz szczerze, czy wiedziałeś, że większość takich firm jak Black Rock, Vangard czy State Street zasady nie bierze udziału w radach nadzorczych firm, w których inwestuje? To prawda. Mało tego, istnieje anegdota, która świetnie to obrazuje. Podczas jednego z kwartalnych rebalansów indeksów Black Rock przypadkowo przekroczył próg 20% udziałów w australijskiej spółce Monodelfus Group. I co się stało? Według lokalnych przepisów, gdy udział przekracza 19,9%, firma inwestująca musi złożyć ofertę przejęcia spółki. Oczywiście Black Rock wcale nie miał takiego zamiaru. Nie chcieli przejmować tej firmy. Po prostu kupili tyle akcji, ile było im potrzebne, aby móc ją włączyć do ETF. Od techniczny przypadek wynikający z mechaniki działania funduszy indeksowych. No i spójrz tylko, jaką rzekomą kontrolę mieli, skoro nawet nie zauważyli, że niechcący prawie przejęli firmę. Dobra, czyli jednak nie Illuminati. Ale skoro tak, dlaczego cały świat słucha tego, co mówi Larifing? Dlaczego jedna jego kartka może poruszyć prezesów, rynki i całe rządy? Czas odkryć bardziej publiczne i strategiczne oblicze Black Rocka. W rzeczywistości bardziej dla marketingu niż z jakiejś ideologii. Przez lata aktywnie promowali koncepcję tak zwanego inwestowania ESG, czyli strategii uwzględniającej kwestie zmian klimatycznych, ale też wartości społecznych, takich jak etyczne zarządzanie firmą, równość płci czy walka z nierównościami społecznymi. Sami nazywali to nawet kapitalizmem społecznym. Ale prawda jest taka, że z czasem mocno złagodzili swoje stanowisko. Dziś bardziej martwi ich nadchodzący kryzys demograficzny, który może poważnie nadwyrężyć systemy opieki zdrowotnej albo etyczne wdrażanie sztucznej inteligencji w firmach. Ostatecznie jednak niezależnie od tego na jakim temacie akurat się skupiają, ich podejście do inwestycji pozostaje niezmienne. Są obecni w niemal wszystkich filmach w proporcjach wymaganych przez indeksy. Przykład, gdy najmocniej promowali hasła o odchodzeniu od paliw kopalnych, zielonej transformacji, ratowaniu klimatu, nadal byli inwestorami w firmy takie jak Ocidental Patroleum, Exon Mobile czy Chevron. Jak to w ogóle możliwe? po raz kolejny, bo musieli, jeśli chcieli oferować ETFy odwzorowujące indeksy takie jak S&P 500 czy MSC World, musieli posiadać udziały w tych firmach. To powiedziawszy nie oszukujmy się, pewien wpływ jednak wywierali, faworyzowali i częściej inwestowali w spółki, które przyjmowały kryteria ESG, między innymi poprzez tworzenie indeksów tematycznych skoncentrowanych na zrównoważonym rozwoju. A skoro tych indeksów powstawało coraz więcej, firmy zielone mogły liczyć na większe zaangażowanie ze strony Black Rock, co zachęcało je do wdrażania takich zasad, albo przynajmniej do udawania, że je wdrażają, czyli klasyczny green washing, który w praktyce stosowała większość. I tak do pewnego stopnia to prawda, że Black Rock stał się całym ruchem proekologicznym, tak samo jak teraz tworzy nowe indeksy, które promują firmy integrujące sztuczną inteligencję w procesach produkcyjnych. Ale jedno to uznać ten wpływ, a co innego wierzyć, że to Laryfing pociąga za sznurki w Amazonie, Coca-Col Indexie. Nic bardziej mylnego. Skoro nie kontrolują świata, ale są wszędzie, to co jako inwestorzy powinniśmy o tym sądzić? Czy to powód do obaw? A może wręcz przeciwnie, możemy to wykorzystać na swoją korzyść? Bo skoro i tak inwestując pasywnie część naszych pieniędzy trafia do tych wielkich zarządzających aktywami, czy inwestowanie pasywne ma jeszcze sens? Zdecydowanie tak. i zaraz wyjaśnię ci dlaczego na konkretnych przykładach bezmarketingowej papki. Tak. Inwestowanie pasywne jak najbardziej ma sens z dwóch prostych powodów. Niskie koszty. Opłaty za zarządzanie są naprawdę minimalne. Minimalizacja ryzyka długoterminowego. Solidne indeksy historycznie zyskują na wartości, zwłaszcza w horyzoncie 79 lat i dłużej. W opisie tego filmu znajdziesz konkretne przykłady ETFów indeksowych, które pokazały swoją siłę w czasie. I nie, to nie jest żadna współpraca z Black Rockiem. Nie mamy tu żadnego sponsoringu. Nawet nie wspomnę o ich. A więc nie. Black Rock nie jest ukrytym złoczyńcą, który kontroluje świat stajnej jaskini, ale też nie jest bez winy. Ich model biznesowy, globalna obecność i publiczne komunikaty rzeczywiście wywierają wpływ, choć nie tyle przez to kim są, lecz przez to jak my ich postrzegamy. Bo łatwiej nam uwierzyć, że ktoś pociąga za sznurki niż zaakceptować fakt, że system to chaos sprzecznych interesów, w którym nikt nie ma pełnej kontroli. Jeśli takie spojrzenie wydało ci się ciekawe, to koniecznie sprawdź ten film, w którym pokazuję jak samodzielnie zbudować pasywny portfel inwestycyjny. Kliknij i opowiem ci wszystko krok po kroku.
