Dlaczego giełda rośnie w długim terminie?
W tymanieagerie odkrywamy prawdziwe mechanizmy wzrostu indeksów giełdowych. Przekonaj sie, jak podaż pieniądza i produktywność firm wpływaja na warto eje akcji. Dowiedz się kiedy wzrosty przestaja sie dzialac.
Film ukazuje kluczowe czynniki: dodruk pieniazowy i zwiekszenie produktywnosci, ktore napedzaja wzrost S&P 500 i innych indeksow. Analiza przedstawia przypadki kontrprognoz, jak spadek indeksu Nikkei w Japonii, gdzie wzrost byl odciety od realnych zyskow firm.
Praktyczne wnioski z filmeja
- Efekt wzrostu na giełdzie to wynik kilku dekadalnej zmodernizowania sie ekonomii
- Długotrwaja inflacja sprzyja wycenie aktywow w coraz wyzej cenach
- Wzrost produkowalnosci per pracownika to kluczowy czynnik wzrostu przychodow firm
- Giełda nie rośnie co roku, ale siła wzrostow dblanych kompensuje okresy spadkowe
- Rozmnozowanie inwestycji zmniejsza ryzyko w sektorach o niski wzrost produktywnosci
Zobacz rekomendacje dotyczące inwesty w indeksy i narzedzia analityczne dostepne na platformie XTB.
Zobacz pełną transkrypcję filmu
Wszyscy mówią, że giełda zawsze rośnie. Postaw swoje pieniądze, poczekaj 20 lat i będziesz bogaty. Proste, ale co to właściwie znaczy? Dlaczego giełda miałaby rosnąć? Bo tak było do tej pory. Bo ktoś ci tak powiedział, znajomy, kolega, ktoś na YouTubie, w internecie. W tym filmie pokażę ci skąd naprawdę pochodzi wzrost na giełdzie. Dlaczego obecny system finansowy jest skonstruowany tak, że akcje muszą wręcz rosnąć w długim terminie. I pokażę ci też, kiedy ta zasada przestaje działać. I ten ostatni punkt jest tak samo ważny jak dwa poprzednie. Zostań ze mną do końca, a gwarantuję ci, że twoje spojrzenie na giełdę jako całość może się mocno zmienić. Pamiętajcie, że to co usłyszycie w tym filmie to nie jest porada inwestycyjna. Partnerem odcinka jest XTB. Jeżeli szukasz miejsca, gdzie możesz kupić akcje i ETFY również w ramach kont I czy XE, to zrobisz to właśnie tutaj. Dodatkowo do 100 000 € obrotu miesięcznie nie zapłacisz prowizji od transakcji. Jeżeli przy zakładaniu konta użyjesz mojego kodu Snella, to wspierasz mój kanał, za co bardzo ci dziękuję, a przy okazji dostajesz kurs dla początkujących, więc myślę, że warto z tego skorzystać. Co to znaczy, że giełda zawsze rośnie? Najpierw podstawy, bo to zdanie jest odmieniane przez wszystkie możliwe przypadki i wiele z zastosowań tego zdania czasem jest błędne. Kiedy mówimy, że giełda rośnie, to nie mówimy o tym, że każda jedna spółka rośnie. Na przykład Amazon rośnie, ale Kodak kiedyś zbankrutował. NVIDIA rośnie, ale Nokia cały czas ma się beznadziejnie. Nie mówimy też o tym, że rosną zyski każdego jednego roku, no bo giełda potrafi spaść o 30, 40, nawet 50%. Kiedy mówimy o wzroście na giełdzie, że giełda rośnie, to jest mowa o indeksach, o szerokich koszykach akcji, które to odzwierciedlają całą gospodarkę, albo jakiś jej bardzo duży fragment, który można w uproszczeniu porównać do całej gospodarki. Jak na przykład S&P 500, taki indeks, który śledzi 500 największych spółek w USA. jak na przykład MSCI Award, który obejmuje spółki z ponad 20 różnych krajów rozwiniętych. I tutaj najważniejsze zdanie. W długim terminie przez kilka dekad te szerokie indeksy zawsze szły w górę. Nie oznacza to, że szły w górę każdego roku, nie oznacza to, że szły w górę przez każde 5 lat, ale każde 20 już tak. Jeśli spojrzysz na historię S&P 500 za ostatnie prawie 100 lat, od 1928 roku, to każda 20letnia sekwencja, każda bez wyjątku kończyła się wzrostem. Zdarzały się dekady, które wychodziły na minus całe 10 lat w plecy. Natomiast 20letnie okresy zawsze wychodziły na plus. I tak chociażby 100 $arów sprzed 100 lat, no, mogło się zamienić w milion 300 000 dziś. To nie znaczy, że tyle zyskaliśmy na wartości, ile razy wzrosło te 100 do$larów, bo po drodze była inflacja, którą można no porównać do ponad 90% lekką ręką. Nie zmienia to jednak jednak faktu, że gdybyśmy nic nie zrobili, to dalej mielibyśmy 100 $arów. Kiedy popatrzymy bardziej szczegółowo, czyli nie na dęclecia, a na pojedyncze lata, no to właśnie obrazuje nam się to, o czym mówiłem, że pojedyncze lata potrafią być spadkowe i to bardzo spadkowe, o nawet 40%, 30%, 30, tutaj również prawie 40 i tu bierzemy pod uwagę rozpoczęcie roku i zakończenie roku, a pomiędzy tymi 1 stycznia i 31 grudnia mogło być jeszcze niżej. Te chwilowe obsunięcia mogły być jeszcze niższe. Tutaj bierzemy pod uwagę wartości zamknięcia. No i dlaczego tak się dzieje? Skąd bierze się to, że jednak większość czasu giełda spędza rosnąc? Mechanizm pierwszy, wzrost produktywności. Wyobraź sobie, że mamy rok 1900. Rolnik pracuje cały dzień i oze pół hektara ziemi ciężko zasuwając. Dzisiaj ten sam rolnik wsiada do swojego nowego traktora i orze, nie wiem 100 hektarów w ciągu dnia. Nie znam się na rolnictwie, ale na pewno więcej niż w 1900 roku. A wcale nie pracuje 100 razy ciężej. Nawet bym powiedział, że pracuje lżej niż tamten wtedy. Jest po prostu dużo bardziej produktywny, bo technologia mu na to pozwala. I właśnie w tym tkwi silnik wzrostu giełdy i gospodarki. Firmy notowane na giełdzie to jest taki wielki zbiór ludzkich pomysłów, technologii i systemów, które co roku, co nie znaczy, że w każdym, ale jednak w długim trendzie potrafią stworzyć coraz więcej z tych samych zasobów. I tak chociażby patrząc na dość wąski okres jak na historię świata liczony w 30 latach Microsoftu, możemy zobaczyć, że w 95 pracowało niecałe 18 000 ludzi. Dziś pracuje 230 000 prawie. W sumie nie dziś, tylko w 24 roku tyle pracowało. Roczne przychody wtedy wynosiły 6 miliardów dolarów w 95, teraz wynoszą 245. Kiedy popatrzymy na te wzrosty to okazuje się, że wtedy na jednego pracownika przypadało około 330 000, dziś ponad milion. Co oznacza, że ten wzrost produktywności per pracownik na osobę był ponad trzykrotny, że wzrost przychodów był 41okrotny, że wzrost liczby pracowników był prawie 13okrotny i właśnie dlatego te firmy rosną. To jest jakby no matematyka. Jeżeli kupujemy akcje, no to stajemy się udziałowcami tej firmy. No jeżeli ta firma rośnie, to na następne kilka, kilkanaście lat znajdą się chętni do kupienia tych samych akcji i zapłacą za nie więcej, bo kupują większy biznes niż my kupowaliśmy wcześniej. Tu zresztą nawet macie pokazane na wykresach, jak to się zmieniało dla każdych poszczególnych lat od 95 do 24. To jest taki dość prosty schemat, zamiast w ramach którego właśnie wzrost produktywności, czyli pojawienie się nowych technologii, innowacji i tak dalej, sprawia, że zyski firmy rosną, bo ma wyższe przychody, ma wyższe marże, jest w stanie szybciej, lepiej, dokładniej obsłużyć swoich klientów, stworzyć lepszy produkt. No i dzięki temu cena akcji rośnie, bo rynek wycenia przyszłość tej firmy. Jeżeli widzimy, że firma teraz rośnie, inwestuje w swój dalszy rozwój właśnie w zwiększanie produktywności, w nową technologię, w innowacje, no to oczekujemy, że te inwestycje przynosą przyniosą zwrot w postaci jeszcze lepszych zysków później. I kiedy patrzymy na S&P 500, znów jeszcze raz to powtórzę, to mamy około 10% średniorocznie stopy zwrotu. Po uwzględnieniu inflacji wciąż jest to niespełna 7% rocznie, więc nie tylko utrzymujemy siłę nabywczą, ale również zwiększamy ją na przestrzeni lat. I tak chociażby kiedy zestawimy sobie yyy indeks S&P 500 z tym jak kształtuje się wzrost zysków, no to widzimy, że kurs nie idzie idealnie tak jak zmieniają się zyski, ale idzie bardzo podobnie, to znaczy zyski nam rosną, no to i kurs idzie w górę i to jak bardzo drogi jest indeks względem tego ile zysku generują spółki, które wchodzą w jego skład, możemy mierzyć takim wskaźnikiem jak na przykład PE, czyli właśnie cena do tych zysków. No i tak jak sami widzicie, mimo że kurs nominalnie jest dużo, dużo, dużo, dużo wyższy dziś niż był 100 lat temu, no bo ten wzrost był przepotężny nominalnie, czyli z tam kilkudziesięciu punktów zrobiło się kilka tysięcy, no to sama cena w stosunku do zysków zostaje prawie na tym samym poziomie. No dziś jest troszeczkę wyżej niż jakaś tam pewnie średnia, ale jednak widzimy, że na przestrzeni czasu kosztuje jakby jedna jednostka względem tych zysków wciąż tyle samo, co znaczy, że ten zysk nie wziął się z powietrza, że te wzrosty nie wzięły się z powietrza, a przynajmniej nie tylko z powietrza, bo zaraz powiemy o drugim mechanizmie. Ale tu jedna bardzo ważna uwaga, ponieważ wzrost produktywności nie działa równomiernie w każdej branży i w każdym kraju. Firma, która będzie zablokowana na przykład regulacyjnie albo będzie kiepska w innowacje, może przez dekady nie pokazywać żadnego realnego wzrostu zysków. Więc też ważne jest, żeby inwestować możliwie w szerokie indeksy, nie tylko w pojedyncze firmy, co nie znaczy, że pojedyncze są złe, absolutnie, ale jednak żeby uodpornić się na własne błędy, warto jest inwestować szeroko, bo wtedy czerpiesz z produktywności gospodarki, a nie jakiegoś jednego miejsca, co do którego możesz nie mieć racji. Jeszcze takie ogłoszenie parafialne. Jeżeli szukacie jakiejś społeczności, gdzie można pogadać o inwestycjach, o portfelach, o wynikach spółek, o giełdzie, o czym tylko chcecie, to zapraszam was do przystani inwestorów. Tutaj jest to taka społeczność dla widzów tego kanału. Na Discordzie za free możecie dołączyć, wymienić się pomysłami, poglądami. To jest dla was. Link w opisie. Mechanizm drugi, podaż pieniądza i do dróg. Jest mniej intuicyjny, ale kiedy go zrozumiesz, to spojrzysz na giełdę zupełnie inaczej. Skąd bierze się pieniądz? Większość ludzi zakłada, że pieniędzy jest tyle, ile rząd zdecyduje, że ma być. No i można powiedzieć, że w uproszczeniu to faktycznie tak jest. Banki centralne takie jak amerykański Fed czy Europejski Bank Centralny kontrolują podaż pieniądza. Mogą ją zwiększać, zmniejszać, wpuścić trochę do obiegu, ściągnąć z obiegu poprzez na przykład podnoszenie stóp procentowych czy obniżanie stóp procentowych poprzez te tak zwane liquidity injection, czyli tak jak Fed kupuje na przykład obligacje, czyli dług rządu. No i przez ostatnie kilkadziesiąt lat globalnie podaż pieniądza rośnie niemalże bez przerwy. Stany Zjednoczone mierzą te podaż pieniądza wskaźnikiem M2, tak zwane M2 Money Supply. To jest dość szeroki miernik tego, ile pieniędzy krąży w gospodarstwie, a przynajmniej jeśli chodzi o stany i o to, co robi Fed. Bierzemy tutaj pod uwagę gotówkę, konta oszczędnościowe, rachunki bieżące i tak dalej. No i jak sami widzicie przez ostatnie 15 ponad lat, w sumie to 17 patrząc kiedy ten wykres się zaczyna, no to widzimy, że cały czas tutaj mamy do czynienia ze zwiększaniem tej podaży. Jest coraz więcej tych pieniędzy w obiegu. I kiedy popatrzymy sobie na to, jak porusza się indeks, a jak porusza się ta podaż, to w sumie jest to bardzo zbliżone do siebie. Nie jest to 1 do, bo jak zmierzymy sobie wzrost procentowy S&P 500 tutaj od poziomu na przykład 1000, nie wiem, 400 do 7500, to wyjdzie nam coś innego niż od 40 do 100, troszeczkę mniejszy, no bo mamy ten drugi motor napędowy, czyli wzrost produktywności. I teraz połączenie wzrostu produktywności z dodrukiem pieniądza, no sprawia, że indeksy lecą ku górze. Zdaję sobie sprawę, że nie dla każdego te logiczne połączenie na zasadzie zwiększamy podaż pieniądza, to zwiększają się ceny. Nie dla każdego jest to oczywiste. Wyobraź sobie, że cały rynek akcji to jest taki zamknięty basen. Wrzucamy je po prostu do jednego zbiornika. No i teraz jeżeli to są takie zabawki pływające w tym basenie to kiedy dolejemy wody do tego basenu, czyli więcej pieniędzy, to one zaczynają się unosić wyżej. Jeżeli jest więcej pieniędzy w obiegu, a akcji powiedzmy pozostaje tyle samo, no to cena każdej jednej z nich musi być większa, jeżeli jest wyceniana w pieniądzu, którego jest coraz więcej. I tu świetnym przykładem tego, jak podaż stymuluje wzrosty jest pandemia z 20 i 21 roku, kiedy to Fed i też inne banki centralne, bo to nie było w izolacji tylko w Stanach, wstrzyknęły do systemu przepotężnej ilości pieniędzy. Jak sami widzicie ten bardzo dynamiczny wzrost podaży odbił się tym, że mieliśmy bardzo dynamiczne wzrosty tam w ciągu jednego roku na S&P to było chyba z 70% coś takiego tutaj od tego dołka. No ogromny wzrost, naprawdę ogromny wzrost. Tutaj wydrukowano więcej pieniędzy niż w całej historii, aż licząc do II wojny światowej. No i wtedy wszystko drożało. Bitcoin, akcje, nieruchomości, wszystko. 21 rok to był jeden wielki rajd. I teraz naturalnie pojawia się pytanie, czy te pieniądze można drukować w nieskończoność? Teoretycznie nie. W praktyce wygląda na to, że tak. Ten cykl długu tłumaczyłem szerzej w tym filmie. Nie chcę tutaj poświęcać temu aż tyle czasu, bo tam już poświęciłem chyba z 30 minut. Co do ogólnej zasady, kiedy nadrukujemy pieniędzy, to przychodzi moment, w którym trzeba ich troszeczkę ściągnąć, kiedy trzeba zacisnąć pasa, bo dziura budżetowa robi się za duża, bo okazuje się, że firmy nie są w stanie już wyprodukować więcej, zwiększyć swojej produktywności. Zaczynają im spadać zyski, nagle są podnoszone stopy procentowe, to im obsługa długu drożeje, zaczynają upadać i mamy taką cofkę. To jest teoria Ready Dio. To mówiłem szerzej właśnie w tym filmie. Tak czy inaczej, to co tu widzicie, to jest dług publiczny Stanów Zjednoczonych. Jakby to była spółka, w którą można zainwestować, to bardzo chętnie bym w nią zainwestował, bo tutaj to nawet spadków za bardzo nie ma. A no nie ma dlatego, że gdybyśmy ten dług chcieli zredukować, to trzeba wyłączyć drukarki, zmniejszyć rządowe wydatki i nie wiem, zwolnić połowę pracowników z urzędów i może, może wtedy dług publiczny będzie stawał się coraz mniejszy. Realia są takie, że jak brakuje pieniędzy na spłatę długu, to się zaciąga kolejny dług i spłaca dług długiem. I tak się to roluje od 70 roku. I tak naprawdę ostatnia nadwyżka budżetowa w Stanach Zjednoczonych miała miejsce gdzieś tam w okolicach roku 2000 i od tego momentu cały czas mamy deficyt w budżecie, który za rok 25 no jest całkiem wysoki. Troszeczkę udało się go obniżyć względem 24. To też może być za sprawą działań tego całego Dorge, czyli Department of Government Efficiency założonego przez tam Maska, Trumpa i paru innych, więc może też przez to. Niemniej jak popatrzycie na czas pandemii, no to widzicie jak bardzo wtedy świat tak naprawdę, bo to nie tylko stany się zadłużył, jak duże się porobiły deficyty i ta korekta w 22 roku była mocno związana z tym, że po prostu przegięli, że wydrukowali tak dużo, że to już było za dużo. Y i to jest właśnie piękny przykład tego, o czym mówi Reidalio. Musisz wiedzieć, że rządy żyją na kredyt i że ten kredyt rośnie. I żeby obsługiwać ten dług przy rosnących stopach procentowych, no to musimy zdobyć więcej pieniędzy obcinając wydatki, żeby było nas stać na pokrycie tego długu, albo wyemitować kolejny i kolejnym spłacić ten poprzedni. To jest tak zwane rolowanie długu. Historia pokazuje nam, że politycy dużo, dużo chętniej wybierają właśnie te opcje zaciągania kolejnego długu. Jak to chyba Radosław Sikorski powiedział, >> błogosławiona jest młodzież, albowiem ona odziedziczy dług narodowy. >> No takie jest podejście polityków do tej kwestii. Nie zmienia to jednak faktu, że jak my sobie zdamy z tego sprawę jak funkcjonuje system finansowy i jak pieniądz jest bezwartościowy w długim terminie i zaczniemy inwestować, no to możemy tak naprawdę eksploatować ten błąd, nie błąd, może zamierzony błąd, w każdym razie jakąś lukę w tym systemie. No i teraz zrozumienie mechanizmów to jest jedno, ale też kluczowe jest działanie. A żeby działać to potrzebujesz rachunku maklerskiego, przez który możesz realnie inwestować. No i jak wiesz, partnerem odcinka jest DXTB. Jest to broker, u którego ja sam mam część swoich inwestycji i polecam go wielu osobom, szczególnie na początku drogi, bo jest to prosta platforma, przejrzysta, intuicyjna, fajna dla kogoś z mniejszym kapitałem, chociażby z racji na ten brak prowizji konta IKE XZ. Myślę, że warto się temu przyjrzeć i i warto po prostu takie konto mieć. Jest to polski broker, naprawdę przyjemnie mi się korzysta. Link macie w opisie. I tutaj mam dla was taką ciekawą grafikę jeszcze podsumowującą to, jakich stóp zwrotu możemy się spodziewać po indeksie S&P 500, a raczej jakie jest spektrum tych stóp zwrotu. Ten wykres pokazuje nam jakie byłyby nasze zwroty w czasie przez następne 15 lat, gdybyśmy to zainwestowali w danym momencie. Przykładowo, gdybyśmy zainwestowali gdzieś w roku 44, to przez 15 lat mielibyśmy zerową stopę zwrotu. No trochę niefajnie. Gdybyśmy jednak zainwestowali na przykład w 1929 pod koniec, to przez następne 15 lat mielibyśmy jakieś 16 17%. Gdybyśmy zainwestowali świeżo po dotkomach, to byśmy mieli z 19% średniorocznej stopy zwrotu. Gdybyśmy nawet zainwestowali nie tak dawno, bo w 22 czy tam trzecim roku, to póki co do dnia dzisiejszego wychodzi nam, że byłoby to jakieś 16%. W każdym razie kiedy wyciągniemy sobie taką średnią 15letnich stóp zwrotu to okazuje się, że wynosi ona 9,3%. Innymi słowy gdybyśmy robili [parsknięcie] uśrednianie, czyli kupili trochę tu, trochę tu, trochę tu, trochę tu, trochę tu, trochę tu przez 10, 20, 30 lat, to możemy się spodziewać, że ta średnia stopa zwrotu wychodzi około 9 10%. Więc jest dowód twardy, matematyczny na podstawie tutaj aż 130 lat, 140 prawie że, że to ma sens i że te stopy zwrotu faktycznie tak wyglądają. Jak zestawimy to sobie z wzrostem produktywności, z dodrukiem pieniądza, to przestaje to być taką magią, że 9% rocznie, skąd to w ogóle z powietrza. No nie z powietrza, bo bo jednak ma to swoje argumenty. Kiedy giełda nie rośnie. Kontrzykłady. No tutaj zrobimy taką małą gwiazdkę, bo niestety giełda nie rośnie wszędzie i nie rośnie zawsze. To znaczy nie rośnie ciągle, bo że zawsze to wiemy, że już raczej tak. Mamy coś takiego jak indeks nicke z Japonii. No i tutaj jak sami widzicie były momenty, że trzeba było 30 lat czekać na to, żeby wyjść na zero. W 1989 mieliśmy ponad prawie tam 39000 punktów. No i potem giełda dała tak bardzo nura, że w sumie wróciliśmy do tych samych poziomów chyba w 24 roku, jak dobrze pamiętam. Więc tutaj przyszło nam czekać naprawdę bardzo długo, 34, 35 lat, żeby wyjść na zero. Teraz pytanie, co poszło nie tak? A no w Japonii nie tak poszło chociażby to, że ten wzrost był oderwany od zysków, czyli od tego w sumie wzrostu produktywności. No bo wzrost zysków jest przybliżeniem tego, jak bardzo produktywne stają się firmy. Wskaźnik PE wtedy wzrósł do poziomu około 65, co dla indeksu jest kosmiczną wartością. Dla S&P 500 teraz to jest bodajże 22. To już i tak się mówi, że to jest całkiem dużo. Z tym, że mamy dość dynamiczny wzrost zysków właśnie w tym okresie ostatnich kilku lat. No tak czy inaczej poziom 65 to jest absolutnie za dużo jak na indeks i to jest też miara, którą możecie śledzić, szczególnie zestawiać sobie właśnie to z kursem akcji. Tak, no jeżeli zyski rosną nam tak powoli, jak tutaj widzicie, czyli wartość uzasadniona zyskami gdzieś tam PE na poziomie 20, no a my mamy 65, no to coś jest nie tak. To to znaczy, że cena poszła, czyli mianownik, licznik, przepraszam, poszedł dużo, dużo szybciej do góry niż nadganiały to zyski. No i dziś jak patrzymy już sobie na nic to nie jest tak źle. To znaczy mamy wyceny coraz wyższe, natomiast jak zestawimy je sobie ze wzrostem jakby tej wartości takiej normalnej, odniesiemy to do tego jakie zyski spółki odnoszą, no to wygląda to lepiej. Tu jeszcze było kilka innych czynników, bo to nie jest tak, że tylko chodzi o wyceny. W Japonii mieliśmy po prostu deflację. Ludzie odkładali zakupy, firmy nie inwestowały. Była stagnacja. I tu komunikat do wszystkich przeciwników inflacji, którzy mogą się burzyć o to, że jest inflacja i że wszystko drożeje. Gdyby nie było inflacji, to cała gospodarka by się rozleciała w drobny mak. I to się właśnie stało w Japonii. Bo kiedy mamy deflację, kiedy spadają ceny, to jak firmy mają podnosić zyski? Jak mają rosnąć zyski w firmach, kiedy muszą sprzedawać coraz taniej? Po trzecie, demografia. No Japonia starzeje się szybciej niż jakikolwiek inny kraj na świecie i już wtedy było widać, że ta tendencja jest taka mocno średnia. To również teraz w sumie dotyka Polskę. Zobaczymy jak się to rozwinie. W każdym razie no było tych czynników trochę, ale przede wszystkim absurdalne wyceny. Więc jak widzisz to nie jest tak, że wszystkie giełdy rosną. To też mocno daje do myślenia w kontekście tego, że warto jest inwestować w miarę szeroko, przynajmniej jeśli chodzi o ten fundament portfela, bo możemy akurat trafić na giełdę, która nie będzie rosła, ale mając ich kilka, no to będziemy mieli tam na pewno takie, które będą rosły. Jeżeli trzymasz wyłącznie jedną spółkę na przykład, no to argument tego, że giełda ciągle rośnie, nie działa właściwie w ogóle. Natomiast jeśli jest to dobra spółka, to też zwrot inwestycji może być dużo, dużo większy niż z indeksu. Czyli jeżeli wybierzesz odpowiednią spółkę z odpowiedniego sektora, z odpowiednimi prognozami przychodów i kupisz po odpowiedniej cenie, no to możesz zarobić dużo, dużo, dużo więcej niż na indeksie. Natomiast żeby takiej oceny spółki móc dokonać, to potrzebujesz jakiś danych. I żeby nie kupić właśnie na szczycie bańki, no to możesz patrzeć chociażby na to, czy te firmy mają prognozowane wzrosty przychodów na kolejne lata, jak wygląda ich obecne zadłużenie, jak w tym momencie wyglądają wskaźniki wyceny, jak oceniają to analitycy. Jeśli chodzi o ceny docelowe, to właśnie możesz robić na platformie Investing Pro. Jest to takie narzędzie do analizy akcji, z którego bardzo dużo korzystam i nie wyobrażam sobie dzisiaj funkcjonować bez takiego narzędzia i gdzieś tam ręcznie tych danych szukać. Link wam zostawię w opisie z moim kodem. Macie zniżkę 15% na subskrypcję tego, więc myślę, że spoko opcja. Mamy tutaj też bardzo fajną rzecz jak screener. Poza tym, że możemy sobie do watchlisty dodawać właśnie nasze spółki z portfela i dla każdej z nich podejrzeć taką właśnie analizę Pro Research, gdzie to możemy sprawdzić dokładnie co się w danej spółce dzieje, jakie jest podsumowanie ostatniego sprawozdania za ostatni kwartał. Bardzo fajne narzędzie. Jak chcecie je sobie sprawdzić to link macie w opisie. Jest jeszcze jeden ważny czynnik, mianowicie wartość twojej inwestycji mocno zależy od tego, kiedy zaczniesz inwestować i na to niestety nie mamy żadnego wpływu. Jeżeli kupimy coś na szczycie bańki, no to przyjdzie długo czekać, żeby odrobić straty, o ile nie uśrednimy cen w dół albo nie sprzedamy po spadkach. To odrabianie nie wynika z tego, że giełda jest zepsuta, że coś tam się zniszczyło totalnie, bo dalej jest ten wzrost produktywności. No tylko, że w trakcie bańki ceny mocno odjeżdżają od tego wzrostu produktywności. Natomiast no my nie decydujemy o tym, kiedy wchodzimy na giełdę. Jedyne co może jakkolwiek nas uchronić przed tym, no to jest uśrednianie, które i tak jest nieuniknione. No bo jeżeli będziemy żyć przez następne 20 lat, to raczej przez te 20 lat będziemy zarabiać. No i z tego co będziemy zarabiać, będziemy dopłacać do giełdy. To nie jest tak, że wchodzimy raz i już nigdy więcej nie wpłacamy. Przynajmniej nie powinno tak być. Co to znaczy dla ciebie? Praktyczne wnioski. Po pierwsze, giełda rośnie długoterminowo z dwóch powodów, bo firmy stają się coraz bardziej produktywne i zarabiają coraz więcej. I system monetarny jest zbudowany tak, żeby pieniędzy było coraz więcej, co powoduje inflację, co winduje ceny aktywów. Po drugie, żaden z tych mechanizmów nie działa w ciągu każdego jednego roku z osobna, nawet nie w każdych pięciu latach. Po trzecie, jeżeli masz jeden kraj w portfelu, albo tylko jedną giełdę, albo tylko jedną spółkę, to możesz tak trafić, że będzie rosła przez dekady, ale pewności nigdy nie masz. No i taki czwarty wniosek dla ciebie. Dodruk pieniądza jest dobrą wiadomością dla właścicieli akcji, dla właścicieli nieruchomości, dla właścicieli złota, srebra, ogólnie aktywów i jest złą wiadomością dla właścicieli gotówki, dla osób, które trzymają wszystko w skarpecie, które trzymają na lokacie, które trzymają na rachunku oszczędnościowym. Inflacja nie jest neutralna. Ona okrada tych, którzy nie inwestują i nagradza tych, którzy są wyeksponowani na aktywa. No i ostatni, najważniejszy wniosek, piąty. Żeby te wszystkie mechanizmy zadziałały, to musisz być w grze wystarczająco długo. Niestety, ale czasem przychodzi czekać naprawdę długo, żeby odrobić straty, żeby wyjść na plus, bo giełda będzie spadać. Ja sam zacząłem w 2022 roku i przez moje pierwsze półtora roku tak naprawdę cały czas gdzieś tam pływałem pod wodą albo ledwo co na powierzchni, żeby dopiero po roku półtora zobaczyć jakiekolwiek zyski. No i później w kwietniu 25, jak zobaczyłem, że w trzy c tygodnie rynek zwalił się o 20%, no to też nie było łatwo klikać kup, kup, kupich spadkach, bo głowa zawsze działa przeciwko nam. Natomiast to będzie się zdarzało i trzeba być na to gotowym. Także [odchrząknięcie] koniec teorii, czas na działanie. Daj znać w komentarzu, czy inwestujesz już przez szerokie indeksy właśnie jak na przykład S&P 500. A może po prostu jeszcze planujesz zacząć, jeszcze nie wiesz do końca od czego. Dajcie znać w komentarzu na jakim etapie jesteście. Dzięki za oglądanie. i do zobaczenia w następnym.








